neiti89
09.07.15, 10:14
Czytałam ostatnio o kolejnej akcji feministek chcących doprowadzić do równouprawnienia w zakresie chodzenia topless. Pomijając zupełnie aspekt brafittingowy, jakie są Wasze opinie (i dlaczego?) w tym temacie?
Przyznam, że sama mam spory problem z oceną tej jawnej niesprawiedliwości; no bo tak: wiem, że kobiece piersi są stukrotnie bardziej seksualne, niż męskie torsy czy zupełnie aseksualne men boobsy, no ale dla kogo są seksualne? Dla facetów. Nie żyjemy w muzułmańskim kraju, żeby kobiety musiały być opakowane od czoła po pięty. Faceci tak strasznie znosiliby widok damskiego biustu? Że co, że od razu gwałty przy ludziach w miejscach publicznych by się rozpoczęły, bo na widok cycka facetom by odbiło? Czy nie, nie w tym problem, tylko w jakieś niemierzalniej żadnym sposobem obyczajności, która zostałaby damską piersią zburzona, podczas gdy włochatym torsem mężczyzny już nie? Jest jak jest, wynika to pewnie z tysięcy lat historii ludzkiego gatunku, ale czy w zasadzie musi tak być? Pewnie sama nie chodziłabym nawet w największe upały z biustem na wierzchu, ale dlaczego kobiety nie mogą, a mężczyźni tak? Tylko dlatego, że to faceci rządzą światem?
Ale z zupełnie drugiej strony, pewnie czułabym się mocno nieswojo, gdybym wiedziała, że mój mąż ogląda inne cycki (no bo ciężko by nie oglądać, skoro same łażą po ulicach). Psychoanaliza prawdopodobnie by wykazała, że jestem zakompleksiona, czuję się niepewnie i inne w tym klimacie. Coś mi się jednak wydaje, że można nie mieć ze sobą problemów i jednocześnie nie chcieć by nasz partner oglądał się, flirtował czy sypiał z innymi ludźmi.