Dodaj do ulubionych

nocne marki

13.12.08, 04:52
Kto z Was nie śpi w nocy, a zamiast tego śpi w dzień? :-)
Robicie tak z wyboru czy nie możecie zasnąć?

Dochodzi 5... to już nie jest markowanie z wyboru dla mnie, ale po
ataku kaszlu nie mogłam się długo uspokoić. Teraz już dobrze i idę
się położyć.
Ale chodzenie spać tak o 2-3 to jest ostatnio norma dla mnie, choć
często przesypiam wtedy poranki i śpię do południa, choć nie
powinnam sobie na to pozwolić.

Jak sobie radzicie, żeby zmusić się rano do wstania? :-S Ja nie
potrafię najczęściej... Jak leżę w łóżku to nic nie jest tak ważne.
Co ciekawsze: jak wieczorem mam się kłaść, to wszystko jest
ważniejsze tylko nie sen. Na przykład teraz pisanie tego wpisu. A o
9 muszę być u lekarza już, więc nici z odsypiania...

A może ktoś z Was był kiedyś nocnym markiem i się przestawił na
skowronkowanie - to jest dla mnie marzenie nieosiągalne od lat, mimo
wielu prób :-)

Myślę sobie, że to może być wątek dla nocnych marków, które nie mają
co robić w nocy tylko siedzą na forum :-P

Dobranoc,

Asia
Obserwuj wątek
    • kuraiko Re: nocne marki 13.12.08, 04:56
      staram się...
      wczoraj poszłam spać ok 3 (wooow), miałam zamiar wstać ok 13, a
      jakoś źle spałam pomiędzy 7 a 10 i przez to jakaś połamana byłam i
      wstałam o... 16 :/
      tragedia
    • monika3411 Re: nocne marki 13.12.08, 08:01
      Do wstawania o 5 rano, a często i przed 5 mobilizuje mnie przymus. Nie mam
      wyjścia, muszę jeśli chcę zdążyć wykąpać się, mieć kilka chwil na spokojne
      zrobienie makijażu, wypić kawę, wypalić kilka papierosów, zrobić córce kanapki
      do szkoły itp. Taka nieprzyzwoita pora to właściwie jedyne chwile w ciągu dnia,
      kiedy mogę posiedzieć w kuchni przy kawie opatulona w szlafrok i nikomu nie
      trzeba sprawdzać lekcji, przynosić soczku, tudzież robić tysiąca innych
      Niezwykle Ważnych Rzeczy :-) Tak więc bardzo sobie cenię te poranki, choć
      każdego dnia marzę o powrocie do łóżka :-)
    • aadrianka czy ja już mówiłam że zazdroszczę? 13.12.08, 09:45
      Zarówno nocnym markom jak i skowronkom?
      Jestem odwrotnością Mustruma Ridcully (który był rannym ptaszkiem,
      co ziało jawną niesprawiedliwoscią, bowiem był też nocnym markiem) i
      najchętniej przespałabym całą dobę...
    • the_mariska Nie pamiętam kiedy ostatnio poszłam spać przed 5.. 13.12.08, 09:52
      Pewnie z jakieś 2 tygodnie temu. A teraz źli ludzie mnie brutalnie wyrwali z
      łóżka i kazali pisać projekt. Normalnie taka pora to dla mnie środek nocy.
      Dziękuję za uwagę ;)
    • certain_whatsit Re: nocne marki 13.12.08, 10:28
      Ja też nie sypiam po nocach - zależnie od godziny, o której spłynie
      na mnie natchnienie. A zazwyczaj nie spływa przed 20, więc siedzę
      potem do 5. Tak jak normalny człowiek siedzi w pracy od 8 do 17,
      tyle że z przesunięciem... Jak położę się spać przed 2 to jest
      święto. A ostatnio położyłam się o 22 i o 12.30 (w nocy) byłam już
      wyspana jak skowroneczek. A potem zrobiłam sobie drzemkę od 9 rano
      do 11. I tak od miesiąca.
    • wielebnna Re: nocne marki 13.12.08, 10:29
      z natury nocny marek jestem, chadzałam spać tak koło 1-2 ale posiadanie 2
      szkodników zmienia znacznie rytmy bo szkodniki są bezwzględne rano - trzeba je
      oporządzić i nakarmić czy się to podoba czy nie i nie ma jak potem wrócić do łóżka
      z przerażeniem myslę jak to bedzie wozić szkodnika o swicie do plaćówki skoro
      najmilej jest się snuć do południa w koszuli
    • psuj-ka Re: nocne marki 13.12.08, 12:22
      ja raczej chodzę spać koło 23, ale... teraz miałam 2 tygodnie wolnego z powodu konferencji klimatycznej (wesołe życie studenta ^^) i chodziłam spać koło 1 i wstawałam koło 11 xD strasznie źle mi się teraz będzie przestawić na normalny tryb życia :(
      u mnie w domu są 2 frakcje - mama i ja - skrowronki i tata i brat - nocne marki i śpiochy :)
    • tfu.tfu Re: nocne marki 13.12.08, 12:33
      pies leczy z siedzenia po nocach ;) włącza mu się zegarek rano i piszczy pod
      drzwiami :P
      jak ktoś chce wstawać rano i spać w nocy polecam psa ;) z którym TRZEBA wyjść ;)
      • turzyca Re: nocne marki 13.12.08, 23:04
        E tam, moje sa nauczone, ze przerwa nocna trwa 9 godzin. A na spacer chodze tuz
        przed polozeniem sie spac. Jak ide spac o 2 to do 10 nie zglaszaja
        zapotrzebowania. :) Za to jak pojde spac o 21 to o 6 patrza sie na mnie ze
        strasznym wyrzutem.
      • madzioreck Łiii tam... 15.12.08, 18:54
        Moja sunia nie wołała nigdy na dwór, zawsze czekała aż wstanę a do tego czasu
        spała sobie ze mną :)
        • tfu.tfu Re: Łiii tam... 16.12.08, 16:02
          absolutnie nie wpuściłabym psa do łóżka :P do mojego łóżka ma wstęp wyłącznie
          Luby ;) i nikt więcej ;)
          • madzioreck Re: Łiii tam... 16.12.08, 18:49
            Ale moja sunia była pierwsza :P Zresztą wyczuła, że moja chłopina nie bardzo z
            psem w łóżku, i przestała przychodzić, czasem tylko się przytuliła gdzieś w
            nogach, jak jej zimno było :)
    • eriza Re: nocne marki 13.12.08, 12:35
      Gdy tylko mam mozliwość pospania do której chcę od razu przestawiam się na tryb nocny. Latem lubię oglądać wschody słońca przed zaśnięciem :D W roku szkolnym to i tak chodziłam spać gdzieś około 1 w nocy i potem dzień albo w sobotę rano odsypiałam. Przestawiać się nie mam zamiaru bo mi z tym jest bardzo dobrze (nie licząc poranków).
    • mauzonka właśnie wstałam:) 13.12.08, 15:04
      Od szóstej do czternastej to akurat, 8 godzin snu:)

      Ewidentnie widzę w sobie objawy syndromu opóźnionej fazy snu, jak tu:
      en.wikipedia.org/wiki/Delayed_sleep_phase_syndrome
      W mojej rodzinie wszyscy chodzili spać o jakichś dzikich porach, potem z rana był płacz, że trzeba iść do pracy/szkoły. I mi zostało do dziś, a mąż się "zaraził":)

      Szczerze mówiąc aż takie przesunięcie doby dosyć mocno przeszkadza nam w życiu.
      • tfu.tfu Re: właśnie wstałam:) 13.12.08, 16:26
        dzień dobry ;)
        pożyczyć Wam psa? ;)
        • daslicht Re: właśnie wstałam:) 13.12.08, 16:28
          Życzę ci psa... O_o

          :)))))))))
          • tfu.tfu Re: właśnie wstałam:) 13.12.08, 17:04
            a dziękuję ;) póki co mam jednego ;)
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,1482876,2,7.html
            dwa będa niedługo ;)jak sie przeprowadzę do prawiemęża ;)
            • psuj-ka OT - śliczna psinka :) 13.12.08, 21:14
              zazdroszczę :) mi niestety brak możliwości lokalowych, poza tym piesek by sam przez cały dzień siedział :(
      • plica ha! ja podobnie. dzis o 15.28 :) 13.12.08, 21:25

    • joankb Re: nocne marki 13.12.08, 15:13
      Jestem "przestawionym" nocnym markiem i sową. Bywa źle... Do 10-tej to ja się w
      pracy nadaję do robienia kawy, a to i tak tylko wtedy jak przypadkiem sól nie
      stoi obok cukru...
      Kocham pracę indywidualną z klientami sowopodobnymi. Siadamy nad projektem od
      14-tej i kończymy sobie wieczorkiem...
    • kwiatek04 Re: nocne marki 13.12.08, 15:21
      Ja normalnie chodze spac o drugiej lub trzeciej, sypiam 5-6 godzin, a pozniej po
      poludniu zgodnie z greckim zwyczajem - sjesta i drzemka jedno-, dwu-godzinna.
      Jak nie ide do pracy, to oczywiscie spie dluzej :D
      Zawsze chodzilam pozno spac i nie mam ochoty tego zmieniac :)
    • pinupgirl_dg Re: nocne marki 13.12.08, 15:28
      Ja byłam nocnym markiem, gdy jeszcze chodziłam do szkoły i LO. Z wiekiem mi
      przeszło. Najważniejsze to nie przechodzić pierwszej senności, która ogarnia
      mnie przed 22. Kocham ten stan, kiedy wiem, że już nic nie mam do roboty i mogę
      iść spać. Zasypiam w ciągu 3minut od położenia się. Za to mogę wcześnie wstawać,
      gdy czeka mnie coś ekscytującego - podróż, albo chociaż kolokwium :). Lubię
      wychodzić z domu, kiedy jeszcze jest zimno i ciemno, a potem zobaczyć wschód słońca.
      Niestety życie też nie chce się dostosować do mojego skowronkowego rytmu i
      nieraz muszę siedzieć do rana nad jakimś sprawozdaniem :/. Kiedy zostaje mi
      mniej niz 3 godziny na sen, jestem nie do życia.
    • daslicht Re: nocne marki 13.12.08, 15:30
      Witam w klubie :) Ja nie zasnę przed 1., optymalna pora to około 3.
      A te synki każą mi do szkoły wstawać na 8 (rzeźnia) i jeszcze czasem
      myśleć (o 8 to ja mogę bezmyślnie przerzucać coś na taśmie). I
      UWIELBIAM rady typu:
      - idź szybciej spać - odpowiadam: a ty chodź spać o 18 (i tu
      opcjonalnie) i wstawaj o 3 i zabieraj się za sprzątanie, pisanie
      pracy czy co tam chcesz
      - wstawaj szybciej, to cię wieczorem zmuli - hahahaha! będę mulić
      cały dzień, a wieczorem najdzie mnie "szał twórczy" i dupa blada
      - łyknij coś na bezsenność - ooo nie, ja śpię jak trzeba, tylko nie
      wtedy, kiedy trzeba :P Kiedyś próbowałam się usypiać chemią, ale nie
      zasypiałam po niej, tylko miałam jakieś halucynacje (sen na jawie?),
      szkoda zdrowia i pieniędzy.

      Dziś wstałam o 14.30 :)

      A co do szkoły, to wstaję na rano przez parę dni, ale jak już
      zaczynam się męczyć (jak wszyscy wiemy przewlekle niedospany
      człowiek świruje), to opuszczam jakieś zajęcia i odsypiam.

      Jak mam coś wymyśleć twórczego, to na pewno nie w dzień. Rozkręcam
      się dopiero ok. 20. Dla moich kolegów zajęcia z filozofii w
      godzinach 16-19 to rzeźnia, bo "tak juz późnooo", ja własnie
      zaczynam się powoli uaktywniać.

      W liceum albo spałam na lekcjach (podkreślam, SPAŁAM! nie zamulałam,
      albo nie przychodziłam w ogóle. I tu miło wspominam babkę od
      biologii, która pozwalała mi spać na lekcjach, ale sprawdziany
      robiła o 15 i pisałam je na 5 :) W LO powiedziałam nauczycielom, że
      śpię na lekcjach, bo "ja mam narkolepsję, proszę pani" i jakoś
      szło :)
      • kuraiko Re: nocne marki 13.12.08, 15:50
        mam baaaardzo podobnie ;)
        w liceum potrafiłam zasnąć pisząc, nawet nie słuchając. i często
        mnie nauczyciele budzili. na studiach podobnie, tylko że często były
        złośliwe uwagi, że mnie "zajęcia nudzą" :/
        największą aktywność przejawiam pomiędzy 20 a 24 tak mniej więcej
      • mauzonka Re: nocne marki 13.12.08, 16:53
        > UWIELBIAM rady typu:
        > - idź szybciej spać - odpowiadam: a ty chodź spać o 18 (i tu
        > opcjonalnie) i wstawaj o 3 i zabieraj się za sprzątanie, pisanie
        > pracy czy co tam chcesz

        Heh, Daslicht, święte słowa:)
        A wiecie, że ponoć syndrom opóźnionej fazy snu jest w USA wpisany na jakąś listę syndromów (nie wiem dokładnie jaką), podobnie jak dyleksja czy dyskalkulia, i jak ktoś ma zdiagnozowaną tę przypadłośc, to może się kłócić np. w szkole, żeby nie ustawiano mu egzaminów na wczesną porę? No bo w sumie dla nas zdawanie egzaminu o 8 rano to na tej samej zasadzie, jakby "normalnej" osobie kazać zdawać go o 3 w nocy.
        • daslicht Re: nocne marki 13.12.08, 17:16
          Marzę o czymś takim! Skończyłoby się "lenistwo, spóźnialstwo i
          ignorancja", którą mi zarzucają.

          Jak mówię komuś, że moja wymarzona praca to ta na nocnej zmianie,
          reakcją jest "karpik" i tekst w stylu "chyba tylko w burdelu".

          Co do egzaminów, to ludzie u mnie lubią "a umówmy się na 8, będzie
          spokój na cały dzień". ZAWSZE wtedy intensywnie protestuję w stylu
          PRZYNAJMNIEJ 12, TRZEBA SIĘ WYSPAĆ! i rezultat jest "egzamin na 10,
          cieszysz się?".

          Babka od angielskiego w tym roku jest zdziwiona moim zamulanctwem
          lub nieobecnością, skoro w zeszłym roku się tak ładnie udzielałam.
          Ale w zeszłym roku było na 13, teraz najpierw na 8, ale babka chyba
          sama lubi pospać (przychodzi zmulona i spóźniona, makijaż robi na
          miejscu) i przestawiła na 9. A dla mnie każda godzina się liczy.
      • turzyca Re: nocne marki 13.12.08, 23:18
        daslicht napisała:

        > - idź szybciej spać - odpowiadam: a ty chodź spać o 18 (i tu
        > opcjonalnie) i wstawaj o 3 i zabieraj się za sprzątanie, pisanie
        > pracy czy co tam chcesz

        I padniesz jak uslyszysz: a prosze bardzo. Mi w zasadzie jest rybka, kiedy
        chodze spac i kiedy wstaje. Zdarzalo mi sie chodzic spac tak, by usypiac o 21.30
        (taaaak, uwielbiam jak ktos w Warszawie dwa mosty na raz zamyka, nie ma to jak
        czas na pogadanie z wlasna matka. W samochodzie. Ponad godzine w korku...),
        mialam taka faze, ze chodzilam spac o 5 rano (sprobujcie w ciagu dnia myslec
        tworczo przy upalach 30+ majac okna od poludniowego zachodu. Pisalam od 21 do 5).
        Ja ma tylko dwa zastrzezenia: musze miec 8 godzin snu. 8, nie 7 czy nawet 7,5.
        Skrocenie mi snu konczy sie karczemna awantura, bo nie cierpie chodzic
        nieprzytomna. A do tego w skrajnych wypadkach zasypiam w sposob niekontrolowany,
        mdleje i w ogole odstawiam cyrki. Nauczenie wszystkich, ze 8 godzin jest swiete
        jest latwiejszym rozwiazaniem. Drugie zastrzenie: Godziny musza byc mniej wiecej
        stale. Przesuniecia do dwoch godzin sa tolerowane, ale zmuszanie mnie do
        chodzenia spac raz o 23, a raz o 4 jest ryzykownym zajeciem.


        Jak musze sie na gwalt przestawiac to nastawiam sobie budzik wieczor, wykonuje
        rytual wieczorny, przestawiam budzik na godzine wstawania i klade sie do lozka.
        Jak w pokoju jest ciemno, to po 900 owcy usne. ;) Po trzech dniach juz nie
        trzeba sobie nastawiac budzika wieczor. :)
    • olusimama Re: nocne marki 13.12.08, 15:43
      Byłam nocnym markiem, dopóki nie poszłam do pracy. Jestem nim nadal, ale
      bardziej w środku ;-) Dlatego codziennie wstawanie przed 7 (a niebawem jeszcze
      wcześniej) to dla mnie nieustanna kara. Kładę się wcześnie, przez rozum, bo
      wiem, że po zarwanej nocy będę miała ciężki poranek i kiepski dzień.
      Ale jeśli tylko mam kilka dni wolnego, mój organizm wraca do ulubionego trybu -
      coraz dłużej śpię rano (bywa, że do południa, jeśli mam warunki) i kładę się
      późną nocą. Najlepiej mi się żyło, jak chodziłam do wieczorowej szkoły. Lekcje
      zaczynały się o 15:45 i zawsze byłam wyspana. Mimo imprez 4 razy w tygodniu ;-)
    • daslicht A czy też tak macie... 13.12.08, 15:56
      ...że wolicie siedzieć w ciemnościach lub przy małej lampce? Ja nie
      cierpię ostrego światła, a zwłaszcza ostrego sztucznego światła w
      dzień (zwyczaj często praktykowany w instytucjach, komentuję zwykle,
      że za dużo pieniędzy mają).

      Z racji tego światła oraz miłości do gotyckiej muzyki, słyszałam, że
      ja pewnie wampir jestem :))))))
      • tfu.tfu Re: A czy też tak macie... 13.12.08, 16:27
        mi przeszło po 30-tce ;) teraz wolę światło, starość ani chybi ;)
      • certain_whatsit Re: A czy też tak macie... 13.12.08, 20:37
        Tak, tak, jakbym czytała o sobie! Lubię małe, kameralne lampki. A
        mam w swoim otoczeniu wiele osób, które uwielbiają pomieszczenia
        rzęsiście oświetlone, w których mi jest jakoś nieswojo. Muzyki
        gotyckiej nie słucham, ale jestem bardzo bladolica, więc skojarzenia
        też nasuwają się same...
      • turzyca Re: A czy też tak macie... 14.12.08, 01:08
        Moj szef sie juz nauczyl, ze jak wychodzi z biura to ma wylaczyc gorne swiatlo.
        ;] Jeszcze normalna zarowka jest do przezycia, ale dlugie swietlowki sa
        koszmarne, swiatlo jest obrzydliwe, takie trupioblade i czesto nie dosc
        stabilne, czasem wywoluje u mnie straszliwe bole glowy, zawyczaj utrudnia
        koncentracje.
      • elrosa Re: A czy też tak macie... 16.12.08, 16:15
        Oo, tak! A najlepiej zamiast lampki, przy świecy :) tak nastrojowo :)
        I jeszcze denerwuje mnie, gdy siostra opuszcza rolety w moim pokoju, gdy tylko zacznie się robić ciemno, i włącza światło. I tak siedzi przed komputerem, więc nie wiem, po co jej światło :P
    • ederlezi1981 Re: nocne marki 13.12.08, 16:26
      Ja zdecydowanie jestem sową, a jeszcze bardziej anty-skowronkiem. Nienawidzę wstawać, kocham spać. Natchnienie przychodzi do mnie tylko wieczorami. Zazwyczaj chodzę spać po północy, przed 23 to chyba chora i na cięzkim kacu.
      Przestawić na jakiś czas sie da- przez pewien czas dojeżdzałam do pracy z totalnego zad*pia i pięć razy w tygoniu wychodziłam z domu koło 6.30- dało się, ale bolało. Wystarczał jednak krótki weekend,aby wrócić do starych nawyków.
      Dwa lata temu w czasie wakacji byłam chyba jedyną osobą w pracy- nie było totalnie nic do roboty, a siedzieć trzeba- więc przychodziłam miedzy 7.30 a 8, czasem robiłam herbatę i włączałam komputer, czasem od razu układałam się w pozycji do snu na fotelu i tak sobie do 10-11 drzemałam, albo i dłużej.
      • kuraiko powrót do nawyków... 14.12.08, 02:01
        ja na wakacjach miałam nadzieję, że się uda. w górach wstawaliśmy
        rano (noo nie aż tak rano, ale np po 10 ;) ) i przez kilka dni w
        domu wstawałam rzeczywiście wcześniej. potem wróciłam do dawnego
        trybu.
    • wera9954 Re: nocne marki 13.12.08, 20:32
      Ja lubię przesypiać poranki, ale nie śpię dłużej niż do południa. Kiedyś byłam
      sową, ale teraz muszę o 7.20 wyjeżdżać do szkoły, bo są takie korki, że dojazd
      zajmuje mi 30 minut, a jeszcze trzeba zmienić buty, o tej porze roku jeszcze
      zdjąć kurtkę, czapkę itp. i jeszcze pogadać chwilę z koleżankami :) Przez to w
      końcu tak byłam tym zmęczona, że zaczęłam wcześniej kłaść się spać. A ja mam
      tak, że abym mogła zasnąć, musi być już całkiem ciemno, więc odpadało odsypianie
      popołudniami (kiedy się tak przestawiłam, to dzień był znacznie dłuższy). A tak,
      jak są np. wakacje, to się kładę spać około północy,
      a wstaję tak o 9-10. Śpioch ze mnie :)
      • daslicht Re: nocne marki 13.12.08, 20:48
        wera9954 napisała:

        "Przez to w końcu tak byłam tym zmęczona, że zaczęłam wcześniej
        kłaść się spać."

        U ciebie to zadziałało, ale ludzie tacy jak ja (i Mauzonka chyba
        też) mimo zmęczenia i tak nie zasną wcześniej. Czyli nie jesteś
        taka "nocna zmora" ;)
        Zresztą napisałam o takiej bezsensownej "dobrej radzie" od ludzi,
        którzy nie mają o tym pojęcia.
        Dla mnie 9 czy 10 to wczesna pora :))))
        • wera9954 Re: nocne marki 13.12.08, 20:49
          Ale jak już napisałam, potrafię spać do południa. Miałam też taki czas, kiedy
          uważałam godzinę 7 za środek nocy ;)
        • the_mariska Re: nocne marki 13.12.08, 20:56
          A w jaki sposób można zdiagnozować, czy ma się ten cały syndrom totalnego
          przestawienia organizmu czy też nie? Bo ja zasadniczo chadzam spać pomiędzy
          czwartą a piąta rano (w skrajnych przypadkach nawet o 7), gdy położę się
          wcześniej to za nic nie mogę zasnąć, ale jak w wakacje harowałam fizycznie od 8
          rano to jakimś cudem udawało mi się jakoś zwlec to swoje ciężkie cielsko na tą
          godzinę (tyle, że wtedy chodziłam spać około północy). Po powrocie do domu
          szybko przestawiłam się z powrotem. I tak zastanawiam się, jakie są dokładne
          fizyczne i biologiczne wyróżniki, czy ktoś ma nocny tryb życia we krwi, czy po
          prostu się tak przyzwyczaił...

          9 czy 10, w sensie 21-22? Serio pytam, chodzić spać o 9 rano mi się zdarzalo, o
          21 chyba ostatnio w podstawówce... ;)
          • kuraiko Re: nocne marki 13.12.08, 21:03
            ja nie miałam wyboru.... przez to, że moja mama lubiła czytać przy
            lampce, a ja miałam "przyjemność" dzielić pokój z rodzicami przez 16
            lat, to odzwyczaiłam się od wczesnego chadzania spać. głównie
            dlatego, że nie potrafiłam zasnąć przy świetle :/
            a potem to się zaczęło pogłębiać :P
          • wera9954 Re: nocne marki 13.12.08, 21:14
            Chodzi o 9-10 rano ;) Przecież jakbym wstawała o 21-22, to bym przesypiała
            wieeeeele godzin :)
          • daslicht Re: nocne marki 13.12.08, 21:28
            Chyba tym, że człowiek z DSPSem może być zarżnięty na skraju
            wyczerpania, a i tak nie zaśnie.

            Podobno jak byłam malutka, wstawałam już o 6 i dawałam do wiwatu do
            północy :) Na pewno w przedszkolu już się skończyło
            rannoptaszkowanie i zaczęło się "ja nie chcę wstaaać buuuuu!" a
            wieczorem "ja nie chcę spaaaać buuuuu!". I tak do dziś :)
            • the_mariska Ha, zasnęłam dzisiaj około 22... ;) 14.12.08, 05:20
              W ramach chyba drzemki poobiedniej... (w ciągu 'nocy' spałam 4 godziny od 5 do 9
              więc musialam sobie w 'dzien' odespać ;))

              Bo obudziłam się tuż przed północą, świeża, rześka i wypoczęta. Poszłam 'na
              chwilę' do kumpla, wróciłam przed chwilą, nie chce mi się za Chiny Ludowe spać i
              nie mam pojęcia co teraz ze sobą zrobić... Po paru piwach pisanie
              bardzo-ważnych-projektów raczej odpada...
    • plica Re: nocne marki 13.12.08, 21:21
      > A może ktoś z Was był kiedyś nocnym markiem i się przestawił na
      > skowronkowanie - to jest dla mnie marzenie nieosiągalne od lat, mimo
      > wielu prób :-)

      tak! to ja!

      po studenckim zyciu, 5 lat, ktore wygladalo tak. pobudka o 17-18 - wieczorne zycie do 5 - 6. wstawka rano 8 - 9 czasem 7 na zajecia. po zajeciach obiad i spanie do tej 17 - 18 tej. w sumie dwie rowne porcje snu na dobę. funkcjonowałam świetnie, nawet miałam moc na treningi z plywania.

      teraz wstawka o 6.40 na 8 praca, po pracy obiad, drzemka zajecia rozne i spanko o 23 czasem o 24 :)
      snu niby tyle samo, ale jestem chronicznie niedospana i odrabiam w weekendy.
    • wielebnna Re: nocne marki 13.12.08, 21:35
      zrobili kiedyś badania sów i skowronków, takie bardzo naukowe i okazało się, że
      to w genach jest, inne białka po prostu

      wszystko fajnie ale dlaczego to skowronki p(piiip)ne rządzą światem?
      • daslicht Re: nocne marki 13.12.08, 21:38
        A widziałaś gdzieś sprawiedliwość? :P

        Ewentualnie druga wersja: bo to jest SPISEK! ;))))))))
        • kuraiko Re: nocne marki 14.12.08, 02:07
          spisek!!!!!! popieram. w domu to ojciec i brat to skowronki, mama i
          ja sowy. brat wstający o 6 rano - dla mnie jakaś patologia.
          albo "zmuszający" tatę, żeby go odwiózł na dworzec, bo po 5 rano ma
          pociąg do krakowa, jakby sobie nie mógł pojechać jakimś po 7 :/ bez
          przesady. brat się kładzie zazwyczaj po 22....
      • pierwszalitera Re: nocne marki 14.12.08, 00:07
        wielebnna napisała:

        > zrobili kiedyś badania sów i skowronków, takie bardzo naukowe i okazało się, że
        > to w genach jest, inne białka po prostu
        >
        > wszystko fajnie ale dlaczego to skowronki p(piiip)ne rządzą światem?

        To pozostałość agrarnych społeczeństw. Ale coś się już rusza. Słyszałam o firmach mających poślizgowy czas rozpoczęcia pracy, tzn. jak ktoś chce to może przychodzić na ósmą, ale może też zacząć kilka godzin później. Najważniejsze, by wypracował swoje godziny, albo pensum pracy. Ostatnio gdzieś naukowcy dyskutowali też, że nauka w szkole powinna zaczynać się później, bo szczególnie nastolatki w okresie dojrzewania mają przejściowo większą skłonność do sowy, później reguluje się to odpowiednio według genetycznej predyspozycji, a dorosły człowiek z mocno przesuniętym rytmem może zawsze szukać zajęcia, które bardziej mu pasuje. Ja od lat żyję w moim naturalnym rytmie, idę do łożka około 2 w nocy, a wstaję około 10- tej rano. Moje zdrowie bardzo na tym profituje. Ciągle mam bardzo niskie ciśnienie, ale mimo tego nie chodzę zmęczona, tak jak przedtem. Skończyły się też problemy z bezsennością, z którą walczyłam latami. Cały dzień chodziłam jak zombie, a przed 3-4 rano i tak nie mogłam zasnąć. O 7 dzwonił budzik i tak tygodniami. W weekendy odsypiałam i walczyłam z bólem głowy. Zresztą bez tabletek od bólu głowy nie wychodziłam z domu, bo napad migreny mógł zdarzyć się o każdej porze. Koszmar. A teraz czuję się lepiej, wyglądam młodziej i nawet przeziębień nie łapię tak łatwo. Tabletek już też nie potrzebuję.
        • wielebnna Re: nocne marki 14.12.08, 00:54
          jestem zdania, że nie należy wstawać przed słońcem ;)
          i generalnie dobrze jest funkcjonować zgodnie z rytmami natury i własnymi - jako
          to zwierzątko, którym jestem
          odwracanie rytmu dnia i nocy w mojej ocenie jest patologią
          • pierwszalitera Re: nocne marki 14.12.08, 01:20
            wielebnna napisała:

            > jestem zdania, że nie należy wstawać przed słońcem ;)
            > i generalnie dobrze jest funkcjonować zgodnie z rytmami natury i własnymi - jak
            > o
            > to zwierzątko, którym jestem
            > odwracanie rytmu dnia i nocy w mojej ocenie jest patologią

            Gdybyśmy orientowali się tylko na słońcu, to spędzalibyśmy o tej porze roku większość czasu w łożku. ;-) W średniowieczu tak często robiono. Pracy na polu nie było, a kto śpi nie czuje głodu. ;-)
            Też nie jestem za zbyt wielkim przesunięciem, chodzeniem na przykład do łożka o 5-tej i wstawanie po południu. Jesienią i zimą czuję też, że przy późnijeszym wstawaniu brakuje mi trochę światła. Dlatego 10-ta to dla mnie granica. Istnieją też badania, które wskazują, że ludzie pracujący nocą i śpiący długo w ciągu dnia (tak jak na nocnej zmianie) częściej zapadają na choroby krążenia i serca. Przez wyższy poziom hormonów stresu. Do takiego rytmu nie jesteśmy stworzeni i nawet ci z dużym przesunięciem nie powinni moim zdaniem zarywać całej nocy. I taka ciekawostka jeszcze, ludzie zamknięci w laboratoriach bez dostępu do naturalnego światła i zegarów regulują po jakimś czasie swoje rytmy snu i czuwania zwykle do 25, a nie do 24 godzin. Skowronki skracają zwykle nieco swój rytm, dlatego nadają się lepiej do 24-godzinnego realu, a sowy go przedłużają, dlatego trudniej im się przystosować.
        • turzyca Re: nocne marki 14.12.08, 01:18
          pierwszalitera napisała:

          > To pozostałość agrarnych społeczeństw.

          E tam agrarnych. Spoleczenstw bez pradu i tyle. Sprobujcie przezyc jeden wieczor
          bez pradu. Niewazne co bedziecie robic - czytac, pisac, tkac, szyc, lepic
          garnki, tworzyc bizuterie - po kilku godzinach pracy nawet przy dobrej lampie
          naftowej oczy zaczna Wam odmawiac posluszenstwa. Przy kiepskiej lampce na loj
          efekt pojawi sie szybciej. Rytm pracy ustalil sie w czasach, kiedy oswietlenie
          elektryczne bylo rzadkoscia, i jak wiele innych rzeczy (tak, np. rozmiarowka
          stanikow... ;)) funkcjonuje, bo nikt sie nie zastanawia dlaczego jest tak a nie
          inaczej i czy nie warto byloby tego zmienic.
          • pierwszalitera Re: nocne marki 14.12.08, 01:24
            turzyca napisała:

            > pierwszalitera napisała:
            >
            > > To pozostałość agrarnych społeczeństw.
            >
            > E tam agrarnych. Spoleczenstw bez pradu i tyle.

            Jasne, że bez prądu. :-) Takie z kogutami o świcie i kurami o zmierzchu. ;-)
            • turzyca Re: nocne marki 14.12.08, 02:04
              Koguty o swicie to ja w Warszawie mialam... ;)
          • wielebnna Re: nocne marki 14.12.08, 10:49
            odwrócić zupełnie to się nie da i nie powinno - swoją dawkę światła słonecznego
            trzeba zaliczyć codziennie inaczej organizm się zbuntuje

            szybciej cywilizacje rozwijały się tam gdzie był dłuższy dzień - to taka uwaga
            ciut OT
            • pierwszalitera Re: nocne marki 14.12.08, 14:18
              wielebnna napisała:

              > szybciej cywilizacje rozwijały się tam gdzie był dłuższy dzień - to taka uwaga
              > ciut OT

              Być może. Tylko, że to bardziej związane jest z przyjaźniejszym (cieplejszym) klimatem i przejściem właśnie do społeczeństwa agrarnego. Cywilizacje zaczęły rozwijać się wtedy, gdy ludzie przestali przemieszczać się z miejsca na miejce, zapewnienie wyżywienia stało się łatwiejsze do zaplanowania i ludziom zostawało więcej czasu wolnego na kulturę. Ludzie żyjący w szerokościach geograficznych z ekstremalnie krótkimi dniami o niektórych porach roku też dają sobie radę, tylko inaczej. I nie są na pewno głupsi, ani mniej zdolni do tworzenia cywilizacji, tylko przystosowani do miejscowych warunków.
        • kuraiko Re: nocne marki 14.12.08, 02:00
          na 1 roku studiów mieliśmy angielski w niektóre dni o 8 rano...
          rzekomo dlatego, że nauka języków łatwiej idzie o tej porze, umysł
          jest chłonny, takie blabla. tymczasem wszyscy w grupie wykazywali
          się o tej godzinie wybitną tępotą umysłu ;) natomiast kiedy zajęcia
          z języka były w środku dnia, było w porządku. równie złą porą
          wydawało się późne popołudnie, bo po całym dniu zajęć każdy myślał
          tylko o domu/obiedzie/łóżku/knajpie itd.

          w 1 klasie liceum mieliśmy taki dzień, że zaczynaliśmy o 7:10, 8
          godzin, potem kilka osób czekało godzinę na godzinne kółko ze
          sztuki. w sumie 10 godzin lekcyjnych. w zimie docierałam do szkoły
          kiedy było jeszcze ciemno i wracałam do domu już po zmroku :/


          "Ja od lat żyję w moim naturalnym rytmie, idę do łożka około 2 w
          nocy, a wstaję
          > około 10- tej rano." - masz duże szczęście. w Polsce w firmach
          przez lata zaczynało się pracę o 7 rano i moja mama - naturalna
          sowa, musiała wstawać o 5:30-6. dopiero na emeryturze zaczęła wracać
          do naturalnego rytmu. obecnie praca zaczyna się najczęściej o 9,
          czasem o 10. żeby dotrzeć do pracy na 9 do centrum musiałabym wstać
          przed 8 (a żeby się wyspać, to musiałabym kłaść się przed 23). po
          prostu masakra.
          • sangria21 Re: nocne marki 22.12.08, 23:03
            > w 1 klasie liceum mieliśmy taki dzień, że zaczynaliśmy o 7:10, 8
            > godzin, potem kilka osób czekało godzinę na godzinne kółko ze
            > sztuki. w sumie 10 godzin lekcyjnych. w zimie docierałam do szkoły
            > kiedy było jeszcze ciemno i wracałam do domu już po zmroku :/

            Ja w czwartek mam zajęcia od 7 30 do 11 30 z 15-minutową przerwą :/. Nie
            sprawdza się to u mnie, jako że do godziny 8 nie potrafię odpowiedzieć na żadne
            zadane pytanie, a do mniej więcej 9 nie potrafię odpowiedzieć na pytanie z sensem.

            A tak w ogóle to w zimie dopada mnie syndrom niedźwiedzia, to znaczy jak tylko
            mam czas to śpię. Jeśli akurat nie mam nic pilnego do roboty to po prostu
            przesypiam większość doby i w ten sposób beztrosko trwonię bezcenny czas
            przeznaczony mi na tym padole...
        • kasiamat00 Re: nocne marki 14.12.08, 17:41
          > Słyszałam o firmach mających poślizgowy czas rozpoczęcia pracy, tzn.
          > jak ktoś chce to może przychodzić na ósmą, ale może też zacząć
          > kilka godzin później.

          Ja w takiej pracuję. Właściwie każdy ma własny czas pracy, większość przychodzi
          między 7 a 10, ale znam jednego, co pojawia się zwykle o 12... A ja mam jeszcze
          lepiej - mam się pojawiać między 7:30 a 9:30 i być 8 godzin. Będę jeszcze
          negocjować wersję "zawsze między 9:30 a 15:30 i 40 godzin tygodniowo", może się
          uda :)
    • wera9954 Re: nocne marki 13.12.08, 21:52
      A ja w ogóle jestem nieco rozregulowana, czasami siedzę do późna i śpię do
      późna, czasami zrywam się z łóżka o 5 rano, jednak częściej nie śpię
      do nocy :)
    • heidowata Re: nocne marki 13.12.08, 22:43
      Dla mnie idealną porą na zaśnięcie jest 5:30. Szczególnie w lecie, kiedy wtedy
      jest jasno. Bo mogę popatrzeć sobie na wschód słońca, ogarnia mnie dobry nastrój
      i tak w dobrym humorze zasypiam (światło poranka mi nie przeszkadza, chociaż w
      nocy muszę siedzieć przy jak najmniejszym, dziwne to) i budzę się o 15 świeżutka
      i szczęśliwa. W wakacje tak funkcjonuję, ewentualnie mogę iść spać jakoś po 3,
      ale to jak wyłapię odpowiedni moment.
      W weekendy też się przestawiam, przed 3 nie zasnę, nie ma opcji. Nic mnie
      bardziej nie wkurza niż zawodzenie moich zaspanych rodziców "Asia, idź spać".
      Chciałabym, ale w nocy nagle mam przypływ energii i setkę pomysłów.
      W tygodniu cierpię, chodzę spać po 1, budzę się o 6:45. Pierwsze trzy lekcje
      przesypiam, tylko we wtorki nie mogę, bo mam matematykę z wychowawczynią i
      biologię z dyrektorem i tam się nie da spać. Więc we wtorki zamieniam się w zombie.
    • kuraiko wczesne wstanie - sen - aktywność - sen 14.12.08, 02:04
      ja tak mam, kiedy np muszę pojechać z tatą w teren. nie ma zmiłuj,
      jak z domu musimy wyjechać np o 8... a nie potrafię się położyć
      wcześniej aby się wyspać i śpię 4-5. potem kimam w samochodzie,
      podczas powrotu do domu przeważnie też. jednak swoją robotę
      wykonuję "na trzeźwo", chociaż zdarzało mi się, że prawie zasypiałam
      na stojąco, bo takie to nużące było ;) po powrocie do domu idę spać
      na 2-3 godziny, potem wstaję i kładę się potem o tej porze co zwykle.
    • koza-1985 Re: nocne marki 14.12.08, 03:40
      kilka miesięcy temu o tej porze juz byłam w pracy, bo pracowałam na 3 rano!

      ja włąściwie łatwo się przyzwyczajam, wstawałam wtedy o 2, kawa, 6 km na
      rowerze i praca. za to spać chodziłam koło 19.

      a dziś jak widać.....w ogóle to straszny ze mnie śpioch, czasem aż
      gnaty mnie bolą od leżenia na łóżku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka