27.04.09, 20:25
Może któraś z Was poradziła sobie z tym problemem.
Ja walczę z tym świństwem od lat. Stosowałam: Brodacid, Duofilm, wycinanie
przez chirurga, wymrażanie ciekłym azotem, jaskółcze ziele. Kurzajki jak były,
tak są. Po wycięciu bądź wymrożeniu odrastały znowu. A poza tym bolało jak
diabli. Wolałabym nie przechodzić tego jeszcze raz.
Rosną na nogach i mają się dobrze.
Czekam aż skończę karmić (ale to pewnie jeszcze z pół roku), wtedy mój
rewelacyjny lekarz-homeopata ma mi przepisać lek, może to pomoże? Chociaż
tracę już nadzieję.
Czy komuś udało się zwalczyć?
Obserwuj wątek
    • anna-pia Re: Kurzajki 28.04.09, 00:18
      Leczę właśnie dziecko, nie strasz mnie.
      Smaruję czymś, co zaczyna się na V i śmierdzi jak tani lakier do paznokci,
      aplikuje się identycznie; rano wezmę i spiszę nazwę. na razie jedna kurzajka
      poszła precz, ta najmniejsza, 2 czekają końca.
      • narcyza5 Re: Kurzajki 28.04.09, 07:45
        anna-pia napisała:

        > Leczę właśnie dziecko, nie strasz mnie.
        > Smaruję czymś, co zaczyna się na V i śmierdzi jak tani lakier do
        paznokci,
        verrumal?
        U mojego dziecka skuteczne okazało się dopiero dwukrotne wymrożenie
        (największa kurzajka była grubsza niż jego palec) - czterolatek tak
        był zafascynowany zabiegiem, że nawet nie miałknął:).
        W czasach podstawówkowych wszyscy leczyliśmy się glistnikiem.
        A w ogóle to w temacie leczenia kurzajek polecam Miry
        Michałowskiej "Przez kuchnię i od frontu" - bardzo fajnie opisane:).
        • annasi23 Re: Kurzajki 28.04.09, 10:16
          Ja też kojarzę Verrumal, też stosowałam i też bez efektu.

          Narcyza5, czy Twojego dziecka to wymrażanie nie bolało???
          Ja jestem dość odporna na ból i nie panikuję, ale te zabiegi (liczne) wspominam
          gorzej niż poród.

          "Przez kuchnię i od frontu" - znalazłam opis książki, ale czy tam są praktyczne,
          skuteczne rady, jak sobie radzić z tym świństwem?
          • narcyza5 Re: Kurzajki 28.04.09, 11:25
            annasi23 napisała:

            > Ja też kojarzę Verrumal, też stosowałam i też bez efektu.
            >
            > Narcyza5, czy Twojego dziecka to wymrażanie nie bolało???

            Na ból się nie skarżył, nie było problemu z pójściem po dwóch
            tygodniach na domrożenie. Ogólnie od samego zabiegu miał bardzo
            skutecznie odwracaną uwagę przez pielęgniarkę.

            >
            > "Przez kuchnię i od frontu" - znalazłam opis książki, ale czy tam
            są praktyczne
            > ,
            > skuteczne rady, jak sobie radzić z tym świństwem?

            nie wiem, jak to napisać, by idei nie spalić...
            Ogólnie kurzajki są przypadłością tajemniczą, w wyleczeniu chodzi o
            pewne psychologiczne podejście - więc jak to przeczytasz, to u
            siebie z metody nie skorzystasz ale może na innych będziesz mogła
            skutecznie zadziałać. A poza tym zachęcam do przeczytania i tak, bo
            to bardzo sympatyczna lektura:).
        • anna-pia Re: Kurzajki 28.04.09, 11:42
          narcyza5 napisała:

          > anna-pia napisała:
          >
          > > Leczę właśnie dziecko, nie strasz mnie.
          > > Smaruję czymś, co zaczyna się na V i śmierdzi jak tani lakier do
          > paznokci,
          > verrumal?

          Verrumal :)
        • origami_21 Re: Kurzajki 04.08.09, 07:51
          Mój syn zaraził się na basenie. Miał dwie na dużym palcu u nogi.
          Verrumal był niezwykle uciążliwy w użyciu, a ja mało cierpliwa
          jestem. Wymroziłam tym ustrojstwem z apteki. Za pierwszym razem mi
          nie wyszło, bo podeszłam do sprawy zbyt delikatnie. Za drugim
          trzymałam ile się dało i przycisnełam tak, że młodemu mało stopa nie
          odpadła. Pomogło, dwa lata minęły i nic nie odrosło. Młody trochę
          skuczał, ale on z tych wrażliców raczej, więc się nie zdziwiłam.
          Ja miałam całe lata temu zaatakowaną piętę - kurzajek było całe
          stado. Wymrażał mi chirurg. Zabiegi wspominam bardzo miło, bawiłam
          się świetnie, bólu nie pamiętam. Kurzajki nigdy nie odrosły.
      • plica Re: Kurzajki 04.08.09, 07:22
        tez tego uzywalam. pomoglo. wczesniej nie pomogly 3 wymrazania, ale ten preparat stosowany czesciej niz pisalo na buteleczce plus na koniec 10-dniowe marsze po plazy na boso i pozbylam sie :)
    • ter-be Re: Kurzajki 28.04.09, 10:50
      Moja corke kilka lat temu homeopata wyleczyl w ciagu tygodnia, zadne mascie nie
      pomagaly, ani mrozenie, ani wycinanie. Zaczelo sie od stopy i dostala nawet na
      glowie. Lekarka przepisala jakies granulki, dzis juz nie pamietam jakie, a
      zreszta to zalezy od organizmu. W kazdym razie zadnej masci nie przepisywala.
    • abere8 Re: Kurzajki 28.04.09, 11:51
      Ja probowalam Brocacidem, nawet po paru tygodniach zeszla, ale po nastepnych
      paru znow sie pojawila. Teraz chodze na wymrazanie cieklym azotem i tez to
      postrzegam jako frajde (widocznie mam umysl czerolatka) :-) Nie powiem, troche
      szczypie, ale to nie jest jakis olbrzymi bol jak dla mnie, gorzej bylo dzis u
      dentysty, na samo wspomnienie zab mnie znow zaczyna bolec.

      Juz dwa razy mi psikali tym azotem, w odstepie dwoch tygodni, i mysle, ze
      jeszcze pare razy bede musiala isc. Kurzajke mam na palcu lewej reki juz od
      ladnych paru lat. Kiedys byla mala i ledwo ja zauwazalam, ale urosla i
      postanowilam cos z nia zrobic. Ale mnie nie pocieszylas tym swoim postem
      zupelnie :-/
    • ocisza Re: Kurzajki 28.04.09, 13:08
      Raz w życiu miałam, za dzieciaka jeszcze, i jaskółcze ziele pomogło. Tanie,
      rośnie wszędzie i już zaczyna kwitnąć - wiem, bo właśnie przedwczoraj zauważyłam :)
    • pierwszalitera Re: Kurzajki 28.04.09, 22:33
      Nigdy nie miałam, ale kiedyś pedikurzystka przy robieniu mi paznokci opowiadła mi na ten temat historie. ;-) Otóż za kurzajki odpowiedzialne są (chyba) wirusy i ich wysyp spowodowany jest zwykle spadkiem odporności organizmu. Kurzajki pojawiają się też często stadami u dzieci, właśnie dlatego, że ich system immunologiczny nie jest taki stabilny jak u dorosłych, ale równie szybko potrafią potem całkowicie się ulotnić. Wnioskuję z tego, że warto może zwrócić uwagę na zdrowy tryb życia i się jakoś hartować?
      • anna-pia Re: Kurzajki 29.04.09, 00:29
        pierwszalitera napisała:

        > Nigdy nie miałam, ale kiedyś pedikurzystka przy robieniu mi paznokci opowiadła
        > mi na ten temat historie. ;-) Otóż za kurzajki odpowiedzialne są (chyba) wirus
        > y

        na pewno wirusy :)
        wobec tego idę spać, żeby nie złapać

        > i ich wysyp spowodowany jest zwykle spadkiem odporności organizmu. Kurzajki
        > pojawiają się też często stadami u dzieci, właśnie dlatego, że ich system immun
        > ologiczny nie jest taki stabilny jak u dorosłych, ale równie szybko potrafią po
        > tem całkowicie się ulotnić. Wnioskuję z tego, że warto może zwrócić uwagę na zd
        > rowy tryb życia i się jakoś hartować?
    • lukrecja7777 Re: Kurzajki 30.07.09, 10:24
      Kiedyś sobie obgryzłam kurzajki na palcach u ręki i miałam spokój na kilka lat.
      Jednak jakieś pół roku temu znów się pojawiły. Próbowałam różnych maści, ziółek
      itp. Nic nie pomogło. Zobaczyłam jednak pewnego dnia w czasopiśmie reklamę
      Wartix-u i pokusiłam się na niego. Jest prosty w obsłudze to bardzo ważne.
      Narazie tylko mnie swędzi troszkę, a użyłam Wartix 4 dni temu. Na efekty muszę
      jednak jeszcze poczekać.
    • ederlezi1981 Re: Kurzajki 30.07.09, 11:41
      Ja miałam.
      Zaczęło sie od kurzajki w uchu, potem odkrłam w nosie (myslałam, że to taki dziwny pryszcz) i na rekach. Lekarz przepisał mi Duofilm- piekło potwornie, aż płakałam i dłogo, długo nic, ale w końcu sie wypaliły.
    • drzazga1 Re: Kurzajki 03.08.09, 23:19
      Mnie sie kiedys to paskudztwo zrobilo na kciuku, z boku tuz kolo
      plytki paznokcia, bylo wypukle, wielkosci polowki ziarnka groszku (a
      moze mniejsze nieco). Jako, ze do glistnika dostep mialam utrudniony
      (a smarowac sokiem trzeba systematycznie az zniknie), w aptece dali
      cos, co barwilo na czarno (zdaje sie azotan srebra w sztyfcie) i nic
      nie dawalo, zastosowalam metode chalupnicza:
      - bierze sie skorke cytryny, wycina sie kawalatek odpowiadajacy
      dokladnie wymiarom kurzajki (wygodniej od razu kilka takich
      kawalatkow)
      - wrzuca sie do sloiczka ze zwyklym, chamskim octem spirytusowym
      (chyba 6% on ma), zakreca i zapomina na dwie doby
      - wyciaga sie kawalatek skorki, przyklada do kurzajki biala strona,
      przymocowuje porzadnie plastrem
      - uwaga: skorka ma sie stykac wylacznie z kurzajka, jesli przesunie
      sie nad zdrowa skore to bedzie ranka!
      - kawaleczki skorki wymieniamy na swieze co najmniej dwa razy
      dziennie - niestety, znaczy to, ze w czasie leczenia nie mozna
      moczyc miejsca leczonego, tzn. zdejmujemy opatrunek na czas ablucji
      i zakladamy nowy natychmiast potem
      - obserwujemy kurzajke - powinna zmieknac, rozpulchnic sie i
      wreszcie odpasc - wtedy natychmiast usuwamy opatrunek, na miejscu
      kurzajki mamy ranke - dolek, najlepiej to miejsce zostawic teraz bez
      opatrunku, zaklejania itp. zeby byl dostep powietrza. Zacznie sie
      goic i odrosnie nowa skora

      Przyznam sie, ze ja tej swojej paskudzie troche pomoglam,
      wydlubywalam po troszku te zmiekle tkanki, w kazdym razie po
      zagojeniu nie zostal zaden slad i swinstwo nie odroslo.

      Kurzajki sa produkowane przez wirusy, krewnych tych, na ktore sa
      teraz szczepionki przeciw HPV. Sa tez szczepy kurzajkowcow
      gniezdzacych sie na organach plciowych brrr... Z tego co wiem,
      praktycznie kazdy mial/ma/bedzie mial kontakt z tymi wirusem
      powodujacym kurzajki, natomiast to, czy zostanie "obsypany" zalezy
      od wydolnosci systemu odpornosciowego - ale zaznaczam, ze nie jestem
      fachowcem i powyzsze przeczytalam gdzies i zapamietalam, mam
      nadzieje, ze dobrze.

      Co do tych areozoli mrozacych, to mam akurat Scholla "Verruca & Wart
      remover", a usunelam sobie nim nie kurzajke tylko cos co wygladalo
      jakby ze skory wyrastalo mi malutkie pasemko naskorka (dlugosci ok 2
      mm) tuz kolo pachy, wczesniej smarowalam kwasem salicylowym, ale
      guzik zadzialam, natomiast po wymrozeniu zrobil sie tam kawaleczek
      martwego naskorka, ktory po kilku dniach odpadl i zostala gladka
      skora. To domowe wymrazanie nie bolalo, ot, cos tam poczulam, ale
      moze ja nie jestem najwlasciwsza osoba do oceny, bo np. potrafie
      sobie elektrycnym depilatorem wydepilowac bikini do zera i
      wytrzymuje jakos.
      Poza tym smieszna rzecz - moja Mama ma taki sam jak ja usunelam
      naskorkowy glutek dokladnie w tym samym miejscu kolo pachy, chyba
      zaproponuje jej operacje;)
    • slotna Re: Kurzajki 04.08.09, 01:08
      A dlaczego musisz skonczyc karmic zanim dostaniesz cos od homeopaty?
    • cissnei Re: Kurzajki 04.08.09, 12:23
      (Nie mówię, że polecam tę metodę, ale w moim przypadku okazała się skuteczna :P)

      Miałam jako dziecko kurzajki na palcach. Matka notorycznie smarowała je tym
      jaskółczym zielem, nic to nie dawało, tylko miałam ciągle żółte palce :P Poszłam
      na wypalanie (wymrażanie?) raz, pomogło, a potem odrosły. W końcu (ciągle jako
      dziecko) wkurzyłam się i je sobie odgryzłam samodzielnie. Nie odrosły :P
      • slotna Re: Kurzajki 04.08.09, 12:31
        O raju.... przeczytalam, ze mialas kurzajki na PLECACH! I usilowalam sobie wyobrazic owo odgryzanie!!!
        • cissnei Re: Kurzajki 04.08.09, 13:49
          Auu... aż mnie kark zabolał ;)
    • abere8 Re: Kurzajki 06.08.09, 01:55
      Chcialam sie pochwalic dobra wiadomoscia - po moim poscie z konca kwietnia
      mialam jeszcze jeden zabieg cieklym azotem po jakims tygodniu czy dwoch i jak na
      razie (puk, puk) palec jest gladki. Mam nadzieje, ze juz nie wroci.
    • amentowa Jak to sobie kurzajki odgryzalyscie? 08.08.09, 15:15
      przeciez to musiala byc masakra krew i w ogole.... Dla mnie to horror. Ja mialam kiedys ze dwie na stopie i potraktowalam je mascia na odciski, po tygodniu odpadly. Problem w tym, ze czasem ta masc nie chce sie trzymac kurzajki, zalezy w jakim miejscu ta kurzajka jest. Bo np teraz mam jedna kurzajke na duzym palcu u nogi, z boku i tu za bardzo nie moge tej masci zastosowac :(
      • cissnei Re: Jak to sobie kurzajki odgryzalyscie? 08.08.09, 23:00
        Zdaje się, że tylko ja tu pisałam o takich drastycznych środkach ;) Nawet nie
        przypominam sobie, żeby to bardzo bolało, albo może akurat byłam na to odporna.
        Nie pamiętam za dobrze, mała byłam ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka