Dodaj do ulubionych

Opalenizna.

29.06.09, 23:03
Sezon letni,który właśnie się zaczął, nieodmiennie kojarzy się opalaniem,
opalenizną, plażowaniem, słońcem itp.
Jaki jest Wasz stosunek do opalenizny?
Opalacie się? Lubicie? A może nie możecie, ze względu na typ skóry czy karnacji?
Jaką opaleniznę preferujecie i gdzie ja "łapiecie"?
Ja sama mam raczej ciemniejszą karnację, opalam się szybko i na brązowo, ale
samego opalania się po prostu nie lubię - kiepsko się czuję na słońcu jeśli
mam na nim bezczynnie leżeć przez długi czas.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Opalenizna. 29.06.09, 23:17
      NIENAWIDZĘ słońca! Czasem myślę, że jestem wampirem. Nie jestem w stanie pojać,
      jak można lezeć plackiem na plazy, czy choćby w ogródku. Do ogródka np. dziś nie
      wychodziłam, bo było po prostu za goraco. Jakby chcieć się opalac, to miejsce
      wprost wymarzone.
      Lubię być opalona, ale doprowadzenie do tego stanu to zbytnia męka (i głupota),
      więc się nie katuję.
      Jak sie raz opaliłam (czy raczej spaliłam na wiór) w Meksyku, to mi zostało na
      jakieś 4 lata. Serio! Nigdy więcej...
      Poza tym opalanie się jest dramatycznie niebezpieczne, nie wierzę w skuteczność
      nawet największych faktorów. No i jeszcze boję się raka skóry. Doświadczyłam
      śmierci bliskiej osoby...
    • zloty.strzal Re: Opalenizna. 29.06.09, 23:23
      Nie lubię, bo wyglądam potem jak burak i skóra mi złazi.
    • daslicht Re: Opalenizna. 30.06.09, 00:56
      Nie cierpię słońca. Nie cierpię jak mi coś świeci w oczy. Zaraz mi
      się robi niedobrze/sennie, pocę się jak robol w hucie i przybieram
      barwę "czerwony jak cegła".

      Ale jakoś się opalam przypadkowo, najpierw na czerwono (to w sumie
      nie opalenizna tylko rozgrzanie), potem na żółto-zielono, potem to
      brazowieje i w miarę wygląda.
      • daslicht Re: Opalenizna. 30.06.09, 01:04
        Niby mieszkam nad morzem i karnację mam "nie jasną, nie ciemną, lecz
        w sam raz", ale nie zmusi mnie to do wylegiwania się plackiem na
        plaży.
        Ja jestem mroczny zwierz i basta!
    • po.prrostu Re: Opalenizna. 30.06.09, 01:14
      ja mam [jak to mówią] alabastrową cerę, bardzo oporną pod względem opalania ;). a leżenie plackiem na słońcu jest w moim przypadku niewykonalne - po mniej więcej kwadransie zaczyna mi się robić słabo. w pełni akceptuję swoją bladą i półprzeźroczystą skórę [taką, że żyły "prześwitują" :D], a opalanie uważam za niezdrowe.
    • pierwszalitera Re: Opalenizna. 30.06.09, 01:30
      Rany Boskie! Planuję w tym roku odstąpić od tradycji wakacji w Skandynawii i pojechać nad ciepłe morze. No, mam ochotę znowu popływać w ciepłej, kryształowej i słonej wodzie. I znowu zastanawiam się, jak dojść do plaży, by uniknąć słońca i czy nie spędzę znowu 3/4 dnia w hotelu na czytaniu popularnonaukowej książki o życiu rekinów i przeczekaniu najgorszego promieniowania, jak przy ostatniej próbie poznania medyterańskiej kultury. ;-) Nie ma gdzieś ciepłego morza, bez opcji spalenia sobie skóry? W nocy ze względu na te na rekiny do wody nie wejdę. ;-)
      • daslicht Re: Opalenizna. 30.06.09, 01:35
        Ehehehehe, ja czytałam rozmówki włoskie (skutecznie! ale teraz słabo
        pamiętam) :))))
      • bebe.lapin Re: Opalenizna. 30.06.09, 02:02
        W nocy ze względu na te na rekiny do wody nie wejdę
        > . ;-)

        Jesli to Cie pocieszy, to ponoc w ciagu ostatnich 20o lat populacja rekinow w M
        Ś. zmniejszyla sie o 97%, wiec masz male szanse zostac pozarta ;)
        • kotwtrampkach Re: Opalenizna. 30.06.09, 10:07
          ja byłam w ubiegłym wieku nad śródziemnym, nie wiedziałam nic o rekinach, w
          październiku i pływałam głównie nocą. W dzień było gorąco i lepiej było się
          włóczyć w bardziej ocienionych miejscach, albo sjestować wzorem tubylców :-)
        • pierwszalitera Re: Opalenizna. 30.06.09, 11:13
          bebe.lapin napisała:

          > Jesli to Cie pocieszy, to ponoc w ciagu ostatnich 20o lat populacja rekinow w M
          > Ś. zmniejszyla sie o 97%, wiec masz male szanse zostac pozarta ;)

          No tak, ale 3% pewność, to mi za mało. ;-) A książka była austriackiego zoologa Eibl-Eibesfeldt i ilustrowana zdjęciami autentycznych wypadków. Wprawdzie autor pisał też, że rekiny stały się rzadsze, ale podobno z Morza Czerwonego co chwila przedostaje się jakiś przez Kanał Sueski do Morza Śródziemnego. ;-) A niedawno nawet, jakiś tydzień temu, to była gdzieś wiadomość, że w Morzu Czerwonym rekin zaatakował turystkę.
          • bebe.lapin Re: Opalenizna. 30.06.09, 21:10
            A nieda
            > wno nawet, jakiś tydzień temu, to była gdzieś wiadomość, że w Morzu Czerwonym r
            > ekin zaatakował turystkę.
            To znaczy , ze norma na ten sezon wyrobiona, mozna smialo jechac ;)
            Albo przedtem dokarmic, jak labedzie ;) jak sie najedza chlebem, to nie beda
            czuly glodu, wszyscy wiedza, ze chleb zapycha ;)
      • yaga7 Porządne filtry 30.06.09, 07:18
        I się nie spalisz.

        Mój Luby to jasny blondyn opalający się na raczka. A byliśmy nad ciepłym morzem,
        łaziliśmy po plaży, a on się moczył godzinami w basenie czy w morzu. Ale non
        stop się smarował filtrem 50+ i nic mu się nie stało. Nawet się bardzo nie
        opalił, a co dopiero spalił.
        Polecam :)
        • agacia2025 Re: Porządne filtry 30.06.09, 11:08
          masz racje. Ja jak siedze na sloncu (w sumie to ze wzgledu na corcie, ja wole
          aktywnie spedzac czas wolny zwiedzajac i lazic) opalam sie z reguly na brazowo,
          chyba ze calkiem blada po zimie wparuje w samym srodku lata na gorace slonce
          egzotycznych krajow to sie spale. Natomiast moj maz tak blady ze az slonce
          odbija, nienawidzi slonca i temperatury powyzej 13*C. W anglii na poczatku maja
          przy pierwszym niesmialym sloncu, po godzinie wyladowal w szpitalu z lydkami tak
          grubymi jak moje biodra i pecherzami mieszczacymi kazdy jeden litr wody. Taki
          oto moj maz pojechal w zeszlym roku z corcia i zona do grecji i smarowal sie non
          stop filtrem 50+ i obeszlo sie bez wizyty w szpitalu:)
          Te filtry oprocz tego ze chronia przed spaleniem sie, calkiem dobrze radza sobie
          z utrzymaniem jasnej cery:) Ja na przyklad smaruje tym kremem 50+ tatuaz (trzeba
          chronic przed sloncem inaczej szybko wyblaknie) i wokol niego (tak jak siega
          krem) mam biala plame natomiast cala reszta ciala jest juz opalona:)
          • pierwszalitera Re: Porządne filtry 30.06.09, 11:19
            No to pochwalcie się jakiś dobrym preparatem dostępnym na międzynarodowym rynku. Tylko proszę o coś, co w w konsystecji nie przypomina pasty na odciski, bo te wysokie filtry to zrażają mnie własnie klejeniem się na skórze. Jeszcze tylko w pierze mnie wrzucić i i mogę sprzedawać na plaży chicken wings. ;-)
            • yaga7 Re: Porządne filtry 30.06.09, 13:13
              Przede wszystkim preparaty apteczne - to znaczy w Polsce można je kupić w
              aptekach, nie w zwykłej drogerii, nie wiem, jak za granicą.
              Spróbuj się zapytać w aptekach o próbki takich filtrów - powinnaś dostać bez
              problemu (wiadomo, za granicą bez problemu, u nas czasem trzeba błagać o próbki
              ;) ).
              Z firm ja osobiście lubię Biodermę - mają i kremy do twarzy, i do ciała, w
              różnej konsystencji, w postaci sprayów, kremów i co tam się chce. Biodermę
              stosuję od kilku lat i wszystko gra.

              Z innych firm: Avene, SVR, La Roche-Posay.

              Z tego co czytałam Avene najbardziej bieli i ma taką dziwną konsystencję.

              Miałam jeszcze kiedyś La Roche i też byłam zadowolona.
            • agacia2025 Re: Porządne filtry 30.06.09, 14:23
              ja od dwoch lat stosuje loreal paris z serii solar expertise (chyba najbardziej
              popularne ze wszystkich kremow z wysokim filtrem i dostepne poza aptekami) i
              jestem zadowolona. Jest on w sprayu (niestety troche sie klei, ale nie ma
              tragedii, miewalam gorsze:)) Kupuje chyba ze wzgledu na dostepnosc, jest w
              kazdej drogerii, aptece, tesco i innych supermarketach, w polsce tez widzialam i
              raz, pare lat temu kupilam z tej serii 40+. Mialam tez Garnier Ambre Solaire,
              jak dla mnie to identyczny jak loreal. Przez ebay kupilam kiedys La Roche-Posay,
              a mojej mamie na ebayu kupilam lancome renergie morpholift i tez stosuje na
              slonce i jest zadowolona.
              Aha a dla meza na ten rok kupilam dwa kremy z filtrem 70+. Jeden to neutrogena
              sunblock dry-touch (zobaczymy czy bedzie sie kleic:)) a drugi to aveeno, oba sa
              niby do twarzy, ale sa z takim duzym filtrem ze bedzie sie maz caly nimi smarowac:)
            • plica Re: Porządne filtry 30.06.09, 19:24
              eris wypuscil fajna serie w zeszlym roku. ja wybieram family z filtrem 50+. krem daje rade nie jest tlusty, nie zostaja biale maziaje no i chroni. na wizazu zdaje sie tez go chwalili. nie wiem tylko czy to miedzynarodowy produkt.
              • pana.cotta Re: Porządne filtry 07.07.09, 02:45
                tez sobie chwale ten filtr :)
      • jul-kaa Re: Opalenizna. 30.06.09, 09:55
        Najcudowniejszym miejscem na ziemi jest północna Hiszpania - nie jest za gorąco,
        a ocean fantastyczny. No i w góry blisko :):)
      • madzioreck Re: Opalenizna. 06.07.09, 17:39
        Jest opcja, jak jechałam do Tunezji zabrałam filtr nr 50 w aptece - zero
        opalenizny :)
    • yaga7 Re: Opalenizna. 30.06.09, 07:21
      Ja się nie lubię opalać, ale lubię ciepło i słońce. W mieście upałów nie znoszę,
      ale na wakacjach nie mam z tym problemu.

      Ale ile razy gdzieś jadę - czy na wycieczkę w miasto, czy na wakacje, zawsze
      stosuję porządne filtry, więc się nie spalam, nie mam oparzeń itp.

      Natomiast na plaży leżec godzinami nie potrafię. Godzinkę na dzień to tak,
      raczej wolę pod parasolem książkę poczytać, albo iść na spacer, albo na wycieczkę.
    • luliluli Re: Opalenizna. 30.06.09, 07:59
      uwielbiam słońcę, opalanie, opaleniznę i wszystko co z tym związane. Nie lubię
      jedynie leżenia plackiem, ale akurat to nie jest konieczne do złapania ładnej
      opalenizny:) z roku na rok coraz dłuższą część roku jestem biała jak mieszkanka
      słoiczka z formaliną, mimo że z natury MIAŁAM raczej ciemną karnację - nie wiem,
      co się z nią porobiło:) leniwe kołysanie się na materacyku w basenie, spacer
      wzdłuż plaży, jakaś gazeta do poczytaniu na leżaku i opalenizna gotowa:) nie mam
      w zwyczaju rozplaskiwać się na ziemi i czekać 5 godzin aż się przysmażę:D
      no i ofkors zawsze smaruję się jakimś kremem z umiarkowanym filtrem, bo nie chcę
      się spiec jak kurczak z grilla:P
      • luliluli Re: Opalenizna. 30.06.09, 08:01
        słońcĘ...:)))) chyba muszĘ wypić kawĘ:P
    • szarsz Re: Opalenizna. 30.06.09, 09:14
      Ja czasem lubię się powygrzewać na słońcu, byle nie za długo i byle
      nie było za gorąco :)
    • scarlet_agta Re: Opalenizna. 30.06.09, 10:29
      Ostatni raz opalałam się 5 lat temu, więc chyba nie lubię. Choć tak naprawdę mam
      raczej neutralny stosunek, a sama czynność wydaje mi się bezsensowna.
      Nie lubię upałów, a przede wszystkim duchoty. W Krakowie temperatura powyżej 25
      stopni zaczyna mi przeszkadzać, a powyżej 30 zaczynam marudzić. ;)
    • wera9954 Lubię swoją jasną karnację 30.06.09, 10:52
      Jak na dosyć bladą dziewczynę opalam się łatwo, na złocistobrązowo.
      Poparzeń słonecznych nigdy nie doznałam, choć nie zawsze chciało mi
      się stosować kremy z filtrami. Mimo to się nie opalam. Podobam się
      sobie taka blada, poza tym jest mi za gorąco.
    • agacia2025 Re: Opalenizna. 30.06.09, 11:18
      generalnie opalenizna jako tako nie jest mi potrzebna. Tylko moja twarz jak jest
      blada w zimie wyglada bardzo zle, duzo korzystniej wygladam jak jestem troche
      opalona (dlatego w zimie stosuje puder ktory nadaje nie tyle koloru, co ciepla
      twarzy). Latem ze wzgledu na corcie spedzam sporo czasu w parku. Mala lubi
      biegac w stroju kompielowym po trawie, ja siedze i czytam ksiazke lub gram z
      Mala. Brak bliskiego dostepu do wody jest w tym wypadku troche uciazliwe,
      wiadomo ze dzieci wola bawic sie nad woda, kiedy na dworze jest goraco, a slonce
      swieci z calych sil. Tak wiec podczas tych przesiadowek w parku, po calych
      wakacjach wygladamy obie jak mulatki. Mi jednak ze wzgledu na czeste gorace
      prysznice i kapiele taka opalenizna szybko schodzi, natomiast corci trzyma sie
      do nastepnych wakacji, gdyz ona nie przepada ze goraca woda
      • pierwszalitera Re: Opalenizna. 30.06.09, 11:32
        agacia2025 napisała:

        Tak wiec podczas tych przesiadowek w parku, po calych
        > wakacjach wygladamy obie jak mulatki.


        Ja cię nie chcę straszyć, ale nie ma bezkarnego korzystania ze słońca. Filtry filtrami i człowiek może się nie spali, ale skóra dostanie swoją dawkę i niczego nie zapomina, dlatego z opalaniem dzieci trzeba bardzo, bardzo uważać. I raczej unikać, jak się da. Tu nawet karnacja nie ma wiele do rzeczy, bo nawet czarnoskórzy ludzie mogą zachorować na czerniaka złośliwego. Szczególnie używanie wysokich filtrów niektórzy naukowcy uważają za niekorzystne, bo dają one złudne przekonanie bezpieczeństwa, którym nie są. I często opóźniają skórne sensacje, które w innym przypadku byłyby powodem do zejścia ze słońca, albo okrycia skóry. A, że nasze wakacyjne nawyki zaczynają się zmieniać i coraz częściej korzystamy z południowych atrakcji należy u dzisiejszych dzieci korzystanie z otwartego słońca raczej reglementować.
        • agacia2025 Re: Opalenizna. 30.06.09, 14:08
          bardzo zadko korzystamy z wakacji w egzotycznych krajach. Raka skory sie obawiam
          tak jak chyba kazdy. Jednak tego slonca w anglii to mamy nie za wiele, ale obie
          jestesmy "latwoopalalne", wiec pare dni nam tak naprawde starczy aby wygladac
          jak mulatki. Staram sie tez chronic skore jak moge, a przeciez nie zamkne
          dziecka w domu bo slonce wyszlo. To nie jest tak, ze my siedzimy na sloncu i sie
          skwierczymy, poza tym staram sie unikac slonca w godzinach sjesty, kiedy jest
          ono najbardziej szkodliwe, ale nie moge go calkiem wyeliminowac. Ze wszystkiego
          nalezy korzystac z umiarem i tak tez staram sie robic, tym bardziej ze tu chodzi
          o zdrowie mojego dziecka.

          --
          When you can live forever... what do you live for?
    • narcyza5 Re: Opalenizna. 30.06.09, 11:28
      lubię słońce, natomiast na opaleniznę mam zerowe ciśnienie. Jak
      złapię - może być, jeśli nie - świecenie;) bladymi nogami w połowie
      sierpnia nie stanowi dla mnie żadnego problemu.
      Mam bardzo jasną karnację, opalam się na brudny beż (!). No bywa,
      żadna tragedia, słońca przez to nie unikam, choć opalam się
      zdecydowanie 'przy okazji' (np. trzeba dzieciom atrakcyjnie czas
      zagospodarować, więc wleczemy się do Kryspinowa, sama z siebie
      wybrałabym czytanie na zacienionym tarasie), nie jako działanie
      celowe (od początków maja rozkładamy kocyk na trawie i pracujemy nad
      opalenizną;)).
    • thorrey Re: Opalenizna. 30.06.09, 11:48
      Nie opalam się od siedmiu lat.
      W zeszłym roku wyjście na plażę na 10 minut w lipcu przypłaciłam
      wysypką na twarzy.
      Przynajmniej odpada mi wydawanie kasy na kostiumy:)
      Popływać w Morzu Śródziemnym zamierzam zimą (nie cierpię za ciepłej
      wody morskiej . Wtedy tylko popieprzyć do smaku i można jeść jako
      np. ogórkową)

      Poza tym mam okropne problemy z plamami na twarzy i lekarz zalecił
      mi krem z filtrem 50+. Super. Po posmarowaniu takim kremem na twarzy
      wygląda się jak z warstwą białego klajstru, które za cholerę nie
      chcę wsiąkać. Mam do wyboru chodzenie z białym klajstrem albo z
      plamami. Plamy przynajmniej da sie zasmarować podkładem, a krem nie.

      Dołaczam się do prośby Piwerwszejlitery, ktoś zna jakiś krem z
      filtrem +50 który nie zostawia tej białej warstwy? Próbowałam
      Anthelios, krem Ireny Eris i Iwostin, a także Ziajkę dla dzieci.
      • szarsz Re: Opalenizna. 30.06.09, 12:19
        thorrey napisała:
        > Dołaczam się do prośby Piwerwszejlitery, ktoś zna jakiś krem z
        > filtrem +50 który nie zostawia tej białej warstwy? Próbowałam
        > Anthelios, krem Ireny Eris i Iwostin, a także Ziajkę dla dzieci.

        Thorrey, a rzeczywiście jest różnica między 30+ a 50+? Bo wszystkie
        mądre artykuły, jakie czytałam mówią, że powyżej 30 to pic na wode...

        Bo jeśli wystarczyłoby Ci 30+, to mojego Młody smaruję Garnierem dla
        dzieci w sprayu i on nie zostawia śladów w ogóle. Tam są zdaje się
        (nie mogę teraz sprawdzić) filtry chemiczne. Wszystkie kremy na
        filtrach mineralnych zdaje się zostawiają taki film :(

        W sektorze 50+ chyba nie ma nic.
      • yaga7 Re: Opalenizna. 30.06.09, 14:24
        Ja ponownie będę chwalić Biodermę.

        Może spróbuj?
      • juannita Re: Opalenizna. 30.06.09, 14:35
        Do twarzy swietny jest wlasnie Anthelios, ale nie krem tylko Fluide
        extreme visage.
        Sa rozne filtry, ja biore 40+.
        Jest swietny, bo to nie krem a przezroczysta emulsja, ja nawet
        nakladam go w ciagu dnia na makijaz i nic nie widac.
        Absolutnie nie zostawia bialych plam i jest bardzo skuteczny,
        wyprobowala go prawdziwa corka mlynarza;)
        • pierwszalitera Re: Opalenizna. 30.06.09, 15:37
          juannita napisała:

          > Do twarzy swietny jest wlasnie Anthelios, ale nie krem tylko Fluide
          > extreme visage.

          Właśnie tego chcę wypróbować. Z kosmetykami La Roche-Posay miałam pozytywne doświadczenia i ten Fluide Extreme 50+ pasowałby chyba dobrze do mojej cery. Poza tym mają rzetelną informację na stronie internetowej i wiadomo, co jest w środku.
          • thorrey Re: Opalenizna. 30.06.09, 17:18
            No dobra spróbuję. Ale kusi mnie ten Garnier polecony przez szarsz,
            bo też gdzieś czytałam, że 50+ to przeczywiście pic na wodę, powyżej
            20 już nie ma tak zauważalnego przyrostu ochrony przed słońcem.
      • madzi1 Re: Opalenizna. 30.06.09, 22:32
        Ja od lat używam właśnie kremu Anthelios, mi nie zostawia białego
        filmu, ale ja mam cerę raczej suchą. Moja skóra go po prostu wypija.
        Jest dla mnie świetny na dzień, używam go cały rok. Pod podkład też
        się nadaje. La roche robi też Anthelios fluide extreme który jest
        taką lekką emulsją przeznaczoną dla cer tłustszych. Robią go też w
        wersji dla cery trądzikowej. Ja tej wersji lekkiej używam tylko w
        bardzo upalne dni w mieście, wtedy wersja kremowa jest za ciężka.
        Wersja lekka mnie nie przekonuje (co do skuteczności) ponieważ aby
        naprawdę te filtry działały powinno się tego kremu naładować
        porządną warstwę i jeszcze powtarzać aplikację co 2-3 godziny :/
        Wogóle najlepsze filtry (mexoryl) z tego co wiem mają kosmetyki
        należące do koncernu l'oreal czyli np.la roche posay, w lancomie też
        raczej jest mexoryl. Nie jestem pewna czy używają ich też w tych
        tańszych kosmetykach jak garnier bo nigdy garniera nie używałam.
        Ostatnio używałam filtrów Skin Ceuticals do kupienia w aptekach. Też
        z mexorylem. Konsystencję ma trochę lżejszą niż krem anthelios,
        występuje jak 30 i 50 z tego co pamiętam. Plusem jest, że sprzedają
        go w tubce 100ml a nie jak inne po 50ml. Starcza na dłużej i
        wychodzi trochę taniej niż lrp.
        Bardzo dobre są też kremy z filtrami avene. Parę lat temu używałam
        ich całe wakacje na twarz, byłam blada jak ściana zero opalenizny, a
        to był ledwo filtr 20 :) Jednak avene robi straszne mazidła, nawet
        jak na moją suchą skórę to za dużo :)
        Rety ale się rozpisałam ;) Przepraszam, ale w kwesti filtrów na
        twarz jestem maniakiem. Mam fobię przed promieniami uv na mojej
        twarzy ;)
        • pierwszalitera Re: Opalenizna. 30.06.09, 23:34
          madzi1 napisała:

          > Wersja lekka mnie nie przekonuje (co do skuteczności) ponieważ aby
          > naprawdę te filtry działały powinno się tego kremu naładować
          > porządną warstwę i jeszcze powtarzać aplikację co 2-3 godziny :/

          Nie jestem przekonana, czy nie ulegasz tylko sugestii warstewki na skórze, bo przecież działanie filtru nie zależy od zawartości tłuszczu w kremie. Przy mojej mieszanej cerze i tak nie mam wyboru, zbyt tłusty krem połączony jeszcze z gorącem ma tragiczne działanie. Pryszcze się uśmiechają, nie zwracając uwagi na mój zaawansowany wiek. ;-) Nie wspominając w ogóle o dyskomforcie. A kremów z wysokimi filtrami nie używam też w ciągu dnia. Nie jestem bowiem pewna, czy permamentne smarowanie się chemicznymi filtrami jest dla skóry aż tak zdrowe. Za to zawsze mam na sobie warstewkę podkładu, więc jakaś ochrona to też jest. Może nie aż tak wielka, ale przy moim miejscu zamieszkania, gdzie słońce jest rzadkością, wystarcza. Długie lata używałam też kremu nawilżającego z wyciągiem marchewki, według deklaracji na opakowaniu faktor 10. Gdy planuję dłuższy pobyt na słońcu używam kremu ekologicznej firmy Weleda z filtrem mineralnym. Krem zabarwiony jest lekko żółto, dlatego nie zostawia strasznej białej maski i pomimo, że dosyć tłusty nie reaguję na niego wypryskami. Ale na południowe słońce faktor 20 wydaje mi się odrobinę za niski.
          Staram się jednak przy naszej szerokości geograficznej nie ulegać histerii. ;-) Zdarza się, że zmuszona jestem przyciemnić mój podkład w kolorze alabaster odrobinką koloru wyższego dune, ale to musi być już jakieś wyjątkowo słoneczne lato. ;-)
          • madzi1 Re: Opalenizna. 01.07.09, 08:32
            >Za to zawsze mam na sobie warstewkę podkładu, więc jakaś ochrona to
            też jest. Może
            > nie aż tak wielka, ale przy moim miejscu zamieszkania, gdzie
            słońce jest rzadko
            > ścią, wystarcza.

            Może wystarcza jeśli mówimy tylko o ochronie przed opaleniem twarzy.
            Przed uva które nie opalają, ale niszczą skórę i powodują jej
            wcześniejsze starzenie ochronią tylko wysokie filtry i to też w
            niewielkim stopniu. Pamiętaj, że promieniowanie uva nie jest zależne
            od tego czy świeci nam na niebie słońce. Przy zachmurzonym niebie
            uva też odziałują na twoją skórę.

            > Nie jestem przekonana, czy nie ulegasz tylko sugestii warstewki na
            skórze, bo p
            > rzecież działanie filtru nie zależy od zawartości tłuszczu w
            kremie.
            Nie zależy, ale żeby filtr dobrze chronił trzeba go nałożyć na skórę
            w sporej ilości. Dlatego łatwiej to zrobić przy lekkiej konsystencji
            kremu bo nie ma się potem cm tłuszczu na twarzy.
            • pierwszalitera Re: Opalenizna. 01.07.09, 14:04
              madzi1 napisała:

              > Może wystarcza jeśli mówimy tylko o ochronie przed opaleniem twarzy.
              > Przed uva które nie opalają, ale niszczą skórę i powodują jej
              > wcześniejsze starzenie ochronią tylko wysokie filtry i to też w
              > niewielkim stopniu.

              O wcześniejszym starzeniu się skóry nie ma u mnie mowy, bo skończyłam 42lata. ;-) Nie posiadam też żadnych słonecznych uszkodzeń skóry, moje leciutko zaznaczające się zmarszczki na czole i wokół ust są tylko i wyłącznie mimicznej przyczyny. Na czole od złości, wokół ust od śmiechu. ;-) Mam skórę pod oczami jak 25-latka, więc jestem przekonana, że moje codzienne używanie lekkiej warstwy podkładu przyczyniło się do ochrony skóry. Jasne, że UVA mamy też przy zachmurzonym niebie, ale wcześniejsze starzenie się skóry spowodowane jest raczej nadużyciem słońca, a nie całkiem normalnym życiem w północnych regionach Europy. Wystarczy, że porównam moją twarz z koleżankami w moim wieku, które nie miały tak jasnej i wrażliwej cery, więc pozwalały sobie na luksus corocznego smażenia się na plaży i regularnego w solarium. Wtedy jestem nawet wdzięczna za moją wrażliwość i niemożność ulegania modzie opalonej skóry. ;-)
              • plica Re: Opalenizna. 01.07.09, 19:15
                jeszcze troche i zaczne skandowac "pokaz fotke! pokaz fotke!"
      • nieco8 Re: Opalenizna. 02.07.09, 14:10
        Polecam moje najnowsze odkrycie Lirene family spf 50+ emulsja do opalania do
        skóry wraliwej, żółta tuba, 100 ml za 23 zł w supermarkecie Alma. Nie bieli,
        wchłania się nie zostawiając super klejącej warstwy, fotostabilna i łatwo
        dostępna, bo bywa w aptekach i Rossmanie i supermarketach.
        • zarin Re: Opalenizna. 07.07.09, 01:22
          Ja go używam i imho wręcz jest przeciwnie. Strasznie tłusty i woskowaty, nie chce się wchłonąć do końca, dłuższą chwilę zostaje w postaci białej maski, ma dużo alkoholu w składzie. Na pewno odradzam przy wrażliwej skórze.
          No i jak ja kupowałam, to ciężko było go znaleźć, słyszałam, że już nie jest produkowany.
    • urkye Re: Opalenizna. 30.06.09, 12:21
      Uwielbiam się opalać, przebywanie na słońcu jest cudowne:D Żeby było weselej;)
      nie znoszę opalenizny i bardzo lubię moją białą skórę-przed każdym wyjściem na
      słońce smaruję się grubo kremami z filtrami (od 20 w górę, zależy na jak długo).
      Na solarium nigdy nie pójdę, nie przemawia do mnie płacenie za raka skóry:P
    • ametyst89 Re: Opalenizna. 30.06.09, 12:35
      Jestem blada, jeśli się już jakimś cudem opalę to wpierw na czerwono później
      wychodzi z tego coś brązowopodobnego i znika bardzo szybko.
      Leżeć na słoneczku mogę - najczęściej w półśnie, ale musi być mi super wygodnie.
      Może się w Dubaju ciutkę opalę o ile uda mi się wymknąć na teren hotelu w
      kostiumie kąpielowym ;)
    • aadrianka Re: Opalenizna. 30.06.09, 12:44
      Uwielbiam slonce, ale kiepsko znosze upaly. Nie lubie tez opalania,
      rozumianego jako lezenie plackiem na plazy - brr. Nudno, goraco,
      kreci sie w glowie i ten okropny zapach nagrzanego piasku...
      Opalenizne (z poczatku buraczkowa) "lapie" tylko na zaglach.
      Natomiast nie mam bladego pojecia, jakim jestem fototypem: czarne
      wlosy, jasne oczy i jasna cera bez sklonnosci do piegow.
    • olusimama Re: Opalenizna. 30.06.09, 12:56
      lubię być opalona, ale nie lubię się opalać ;-)
      Na słońcu po kwadransie jest mi niedobrze i uciekam, latem używam samoopalaczy,
      głównie na nogi, żeby nie straszyć bielą spod spódnicy.
      10 minut na solarium jakoś wytrzymuję i kilka sesji wystarcza, zeby móc bez
      skrępowania wyjść do ludzi z odsłoniętym czymś więcej niż twarz i ręce. Ale
      generalnie nie lubię i wyłącznie ze względów estetycznych zdarza mi się
      pomęczyć. Lepiej wyglądam lekko opalona, no lepiej i co zrobić.
    • panistrusia Re: Opalenizna. 30.06.09, 13:44
      Moja siostra po 15min w ogródku w kwietniu jest opalona, ja natomiast
      nie jestem blada, ale moja skóra opala się bardzo powoli.

      Ale bardzo lubię ten moment lata, kiedy zauważam, że mam opalone
      dłonie i czuję się jak Hemingway:D

      Lubię plażować, ale zawsze wybieram dzikie plaże, więc to jest jednak
      trochę coś innego niż leżenie plackiem wśród smażących się kiełbas i
      sikających w piasek dzieciaków. I lubię złapać 'zen' na plaży.
    • skrzydlasta Re: Opalenizna. 30.06.09, 14:09
      A mi się opalają tylko stopy. Już po kilku dniach noszenia sandałów mam wyraźny
      ślad od ich pasków. Poza tym jestem blada i słońce mnie nie łapie - ani opala
      ani parzy.
    • kaga9 a ja jestem nieidealna;) 30.06.09, 14:32
      ...bo idealna kobieta dba o swoje zdrowie. A ja pod tym względem nie.

      Mam koszmarną, jasną karnację, niestety nie alabastrową, ale właśnie
      białoróżową. Chodzę na solarium od wiosny do jesieni, bo nie wychodzi mi
      stosowanie samoopalacza (syndrom pasiastych nóg), a słońce też mnie szczególnie
      nie chwyta (oprócz dekoltu i ew. stóp), jednakowoż podręcznikową solarą nie mam
      szans się stać;P Po kilku seansach dopiero moja skóra zaczyna zmieniać leciutko
      barwę. Nic powyżej jasnego beżu nie udaje mi się osiągnąć- max to jest ten kolor
      karnacji, który większość naszej populacji ma przez cały rok:((( NIGDY nie udało
      mi się opalić twarzy- ona staje się co najwyżej czerwona (urocze).

      Uwielbiam uwalić się na plaży i leżeć, ale rzadko to robię, albowiem zawsze
      rozłoży się koło mnie rodzina z nadaktywnym dzieckiem albo zaawansowany
      palacz:p, więc łażę.
    • e.m.i1 Re: Opalenizna. 30.06.09, 14:48
      Nie lubie słońca, pocę się jak mysz, robi mi się słabo a w dodatku w kazdych okularach przeciwsłonecznych wyglądam jak odiotka;)
      Ostatni raz opalałam się kilka lat temu i zawsze po opalaniu wyglądam jakbym była brudna albo zakurzona, chociaż w dzieciństwie opalałam się na złotobrązowo. W solarium byłam kilka razy w życiu, zazwyczaj na 3 minuty. Raz spaliłam się tak, że ponad tydzień siedziałam w domu praktycznie nie mogąc się w nic ubrać.
      Poza tym jestem genetycznie obciążona rakiem skóry, już jednego kandydata na raka mi wycięli.
      Straszę więc biało niebieską skórą, tylko dłonie mam jak robotnik z budowy;)
    • czerwona_pomadka ślady po okularach słonecznych 30.06.09, 15:21
      do tych, które się opalają : jak radzicie sobie z tymi nieestetycznymi śladami?
      ja sobie NIE WYOBRAŻAM absolutnie być na słoncu bez okularów słonecznych. Nie
      lubię też ciapać się fluidami i pudrami maskując białe ślady wokół oczu.
      Macie jakieś inne sposoby?
      • jul-kaa Re: ślady po okularach słonecznych 30.06.09, 18:56
        czerwona_pomadka napisała:

        > do tych, które się opalają : jak radzicie sobie z tymi nieestetycznymi śladami?
        > ja sobie NIE WYOBRAŻAM absolutnie być na słoncu bez okularów słonecznych. Nie
        > lubię też ciapać się fluidami i pudrami maskując białe ślady wokół oczu.
        > Macie jakieś inne sposoby?
        >

        Przywyknąć do przezwiska "panda" :)))
        • bebe.lapin Re: ślady po okularach słonecznych 30.06.09, 22:00
          Tej no, kawe pilam, kurde <rotfl>
          Juz dawno sie nie oplulam..
      • szarsz Re: ślady po okularach słonecznych 30.06.09, 22:08
        Ale one się jakoś wyrównują... Po dwóch dniach z reguły nie ma śladu
        u mnie. Z tym, że ja nigdy nie opalam się mocno
    • velika Re: Opalenizna. 30.06.09, 16:03
      Kocham słońce, upał i leżenie plackiem na plaży z książką. Strasznie ubolewam
      nad tym, ze nie urodziłam się gdzieś na południu Europy- 35-cio stopniowe upały
      mi niegroźne, dzisiaj pierwszy raz tego lata poczułam się w miarę dobrze i było
      mi odpowiednio ciepło:) Opalam się szybko, na dość ciemny brąz, niestety od 3
      lat wyskakuje mi uczulenie, mimo że używam filtrów. W Polsce nie mam z tym
      problemów, dopiero za granicą jak mnie ładnie przypiecze;) W tej chwili patrzę
      na wielką czarną chmurę za oknem i serce mi wyrywa z piersi tęsknota za upalną
      Turcją. Najchętniej bym całe życie spędziła na gorącej plaży, szkoda że to
      niewykonalne;)
    • thorrey Re: Opalenizna. 30.06.09, 17:24
      To ja jeszcze powiem tym opalającym się - dziewczyny, według mojego
      skromnego doświadczenia nie ma lepszego sposobu aby wyglądać
      poważniej niż opalić się. A przez "poważniej" rozumiem starzej.

      Moja koleżanka, lat 50, po urlopie na słonecznej plaży wyglądała na
      60. Różnica była wręcz powalająca na korzyść jasnej skóry. I mówię
      tu tylko o wyglądzie i subiektywnym wrażeniu a nie zmianach skóry,
      zmarszczkach itp.
      Dlatego tak fatalnie czasem wyglądają na młodych dziewczynach za
      ciemne podkłady.
      • panistrusia Re: Opalenizna. 01.07.09, 01:40
        Heh, moze nie jestem dobrym dyskutantem, bo opalam się conajwyżej na
        'dojrzałą morelkę', ale powiem Ci, że znad morza wracam 30lat młodsza,
        pal sześć kolor skóry;)
        • thorrey Re: Opalenizna. 01.07.09, 07:56
          panistrusia napisała:

          > Heh, moze nie jestem dobrym dyskutantem, bo opalam się conajwyżej
          na
          > 'dojrzałą morelkę', ale powiem Ci, że znad morza wracam 30lat
          młodsza,
          > pal sześć kolor skóry;)

          Znaczy się, wracasz jako niemowlak ?????? (;))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka