Dodaj do ulubionych

Napiwki - dajecie?

08.07.09, 20:56
A jeśli tak to komu i ile?
Dlaczego tak i dlaczego nie?

Ja przyznałam w szufladzie, że tipuję listonoszy. Ale nie tylko. Wszystkich
usługodawców z którymi mam stały, regularny kontakt i gdzie odrobina dobrej
woli może zrobić dużą różnicę. A dobre nastawienie zdziała więcej niż
reklamacje i postawy roszczeniowe. Więc tak:
Fryzjerka dostaje najwięcej 10% ceny usługi.
Restauracje w których bywamy często też ok 10%, inne mniej ale też.
Taksówki - niezwykle rzadko korzystam i jeśli już coś dam to zaokrąglenie
niewielkie ceny (tak 1,2 zł)
Listonosz - mało też 1-2 zł (i nie zawsze, bo czasem nie mam drobnych) ale
emerytura mamy przychodzi na nasz adres i wtedy listonosz dostaje zaokrąglenie
do 10 zł (ale minimum 5)
mechanik samochodowy - nie wiem dokładnie bo to mąż załatwia

Za to jeśli chodzi o sklepy i gotowe produkty to szukam okazji, negocjuję ceny
i targuję się do oporu (włącznie z przytaczaniem ofert internetowych)
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Napiwki - dajecie? 08.07.09, 21:03
      Daję rzadko, ale gdybym miała po prostu choć trochę więcej pieniędzy, to
      dawałabym częściej.
      Poza tym raczej uważam, że napiwek to rodzaj dodatkowego wynagrodzenia, gdy
      jestem szczególnie zadowolona, a nie inwestycji w przyszłość.

      A, nie podoba mi się automatyczne doliczanie napiwku w knajpach. Już wolę, żeby
      to było wliczane w cenę dań.
      • magdalaena1977 Re: Napiwki - dajecie? 08.07.09, 23:51
        jul-kaa napisała:

        > A, nie podoba mi się automatyczne doliczanie napiwku w knajpach.
        > Już wolę, żeby to było wliczane w cenę dań.
        Ja też tego nie cierpię. Bo napiwek powinien być dobrowolny i uzależniony od
        jakości obsługi. A tu nagle się okazuje, że po prostu ceny potraw są wyższe.

        Daję napiwki w knajpach ok. 10 % jeśli obsługa jest ok. Daję fryzjerce.
        Taksówkarzowi raczej nie.
        I listonoszowi raczej też nie, bo generalnie jestem totalnie niezadowolona z
        usług poczty. Moja mam twierdzi, że jak nie będę dawać to tym bardziej będą mi
        zostawiać awizo, ale mnie to wkurza.
        • jul-kaa Re: Napiwki - dajecie? 08.07.09, 23:56
          magdalaena1977 napisała:

          > I listonoszowi raczej też nie, bo generalnie jestem totalnie niezadowolona z
          > usług poczty. Moja mam twierdzi, że jak nie będę dawać to tym bardziej będą mi
          > zostawiać awizo, ale mnie to wkurza.

          Ja nie daję listonoszowi i po kilku wycieczkach na poczte (i uprzejmych
          awanturach) przestali zostawiać awiza. Pan listonosz jeden z drugim bardzo mili,
          szybko się nauczyli, że jestem w domu i trza z poczty brać, pan paczkonosz
          prawie jak rodzina ;)
      • madzioreck Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 16:55
        jul-kaa napisała:

        > A, nie podoba mi się automatyczne doliczanie napiwku w knajpach. Już wolę, żeby
        > to było wliczane w cenę dań.

        Oooo, to u nas też już się tak robi? Kurczę, napiwek się daje, jak się jest
        zadowolonym z obsługi chyba...?
    • kaga9 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 00:30
      Tylko w restauracji, chyba że kelner wyjątkowo nawala. Kiedyś zdarzało mi się
      jeszcze dostarczycielowi pizzy, ale teraz już nie zamawiam.

      Tak swoją drogą, może to głupie, ale uważam, że napiwki są trochę...upokarzające
      (chodzi mi o to, że zwykle dorzuca się 1-3 zł, jak jałmużnę- wiem, że zwyczajowo
      napiwek to 5-10% kwoty ogólnej. Tak, oczywiście, nikt mi nie broni dawać
      więcej...;)).
    • pana.cotta Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 02:27
      zalezy od jakosci uslugi ale w knajpach o ile nie zamowilam tylko wody i nie
      poszlam 10min pozniej to z reguly daje. glownie dlatego, ze... sama w knajpie
      pracuje i to czasami jest mordenga (z pijanymi ludzmi na czele) ;)
      fryzjerce dalam tylko raz jak bylam naprawde zadowolona, generalnie jakbym
      znalazla fryzjera, ktory by mnie fajnie strzygl to bym zostawiala napiwek.
      listonoszom nie daje, bo ich nie widuje z reguly.
      w taksowce- zdarzyło sie, ale generalnie nie.

      za to chetnie dawalabym paniom na poczcie, bo sa u mnie bardzo mile i pomocne,
      ale jakos tak nie mam sposobnosci i odwagi. w koncu na poczcie sie nie daje
      napiwkow..
      • melmire Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 09:48
        Hi hi, moj maz pracuje na poczcie, i regularnie dostaje napiwki. Co ciekawsze,
        zazwyczaj od naprawde niebogatych Arabow. Lubia go bo ma sporo cierpliwosci do
        tlumaczenia co i jak :) Zawsze sie wzbrania, ale jest mu milo, nie chodzi o kase
        tylko wlasnie o to ze widac go lubia :)
    • kuraiko Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 03:28
      nie daję, bo jestem biedna ;) czasem jak byliśmy grupą w knajpie to
      zdarzało się zostawić napiwek ale to nigdy z mojej inicjatywy ;P
      • edytaf5 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 06:56
        Rzadko daje.
        Głównie dlatego, ze nie akceptuje czegos takiego. Ja rozumiem, ze osoby w barach
        musza sie uzerac np z pijanymi, ale przeciez kazdy dostaje swoje wynagrodzenie.
        Mi np. nikt nigdy nie zostawil napiwku czy reszty jak przyjmowalam kasę od
        klientow firmy, w ktorej pracowalam. A przeciez tez staralam sie, oblugujac ich,
        zrobic to w jak najmilszej atmosferze, jak najlepiej.
        Poza tym wydaje mi sie, ze powinno byc normalne, ze kelner, fryzjerka,
        listonosz, taksowkarz i inni powinni obslugiwac klientow dobrze, nie dlatego, ze
        moga liczyc na dodatkowy dochod, ale dlatego, ze to jest ich praca.
        Po drugie tez uwazam, ze 10% napiwku od kwoty 20zl, to troszke wyglada jak
        jalmuzna...(raz jeden pan chcial mi zostawic reszte ok. 1,50 i powiedzial, ze to
        na loda... podziekowalam i powiedzialam, ze mi za to placa ;) ). A nie jestem
        bogata, zeby zostawiac napiwki jak jakas gwiazda filmowa ;)
        Oczywiscie zdarza mi sie zostawic napiwek w jakiejs restauracji, ale to glownie
        dlatego, ze jest mi glupio, ze ktos pomysli, ze jestem sknera. Wiem, ze to
        dziwne. Za to jak np. jestem ze znajomymi i np. mam urodziny i ja stawiam i
        faktycznie rachunek jest spory. Zostawiam wtedy pieniadze i nie czekam juz na
        reszte, bo mi sie nie chce czekac :) Poza tym przy duzej sumie, dodatkowe pare
        zloty juz mi wtedy nie robi roznicy.
        • pierwszalitera Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 16:44
          edytaf5 napisała:

          > Rzadko daje.
          > Głównie dlatego, ze nie akceptuje czegos takiego. Ja rozumiem, ze osoby w barac
          > h
          > musza sie uzerac np z pijanymi, ale przeciez kazdy dostaje swoje wynagrodzenie.
          > Mi np. nikt nigdy nie zostawil napiwku czy reszty jak przyjmowalam kasę od
          > klientow firmy, w ktorej pracowalam

          No ja nie wiem. Podczas studiów dorabiałam sobie jako kelnerka i napiwki były w zasadzie moją drugą pensją. Dostawałam sporo, chociaż nie wydaje mi się, bym miała miała jakąś roszczeniową postawę wobec klientów. Nie to był to też bar z pijakami, tylko trochę konserwatywna cukiernia. Dzięki napiwkom nie byłam zmuszona pracować cztery pełne dni w tygodniu, by zapełnić lodówkę, a tylko dwa, co wypłynęło znacznie na mój czas studiowania. Ten okres mojego życia mocno na mnie wpłynął, dlatego teraz daję zawsze napiwki. Chyba, że ktoś potraktuje mnie niegrzecznie, albo jestem wyjątkowo niezadowolona z obsługi. Nie jestem gwiazdą z milionowymi dochodami, ale od paru groszy nie zubożeję. Szczególnie gdy wiem, że w pewnych zawodach płace są niewielkie i nawet małe sumy poprawiają odrobinę miesięczny bilans. Nigdy nie myślę też w kategoriach jałmużny. Jałmużnę daje się z łaski i dla uspokojenia własnego sumienia, a napiwek to dobrowolna forma uznania pracy.
          • edytaf5 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 18:50
            -Dzięki napiwkom nie byłam zmuszona pracować cztery pełne dni w -tygodniu, by
            zapełnić lodówkę, a tylko dwa

            No ja wlasnie dopiero co skonczylam studia i pracowalam te cztery dni w
            tygodniu, zeby miec kase na swoje wydatki.
            • turzyca Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 21:51
              Edyta - jeden drobiazg. Pierwszalitera mowi o Niemczech. A jednak jest poziom w
              roznicy zycia i zarobkow. Skromnie zyjac jestes w stanie sie spokojnie utrzymac
              za 2 dni pracy w tygodniu po stawkach studenckich. To jest mniej wiecej 9 dni
              razy 8 godzin razy 8 euro (to stawka landowa, dosc niska). Czyli 576 euro. Mniej
              wiecej. Akademiki (wylacznie pojedyncze pokoje) u mnie kosztuja 140 do 220 euro.
              Ubezpieczenie zdrowotne 70. Zostaje 300 euro na zycie. Oczywiscie zalezy od
              miasta, uniwerku itd. Ale ja nie bez powodu wybralam Niemcy - w Warszawie z
              powodu obciecia stypendiow doktoranckich na moim kierunku nie bylabym sie w
              stanie wyprowadzic od rodzicow. W Niemczech spokojnie sobie zyje, fakt, ze
              raczej skromnie, bo uparlam sie pracowac w zawodzie i pracuje za niziutka
              stawke, ale przy bardzo ciekawym projekcie, ale to juz moja decyzja. Z pracy na
              miescie latwiej by mi sie bylo utrzymac.
            • pierwszalitera Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 23:19
              edytaf5 napisała:

              > No ja wlasnie dopiero co skonczylam studia i pracowalam te cztery dni w
              > tygodniu, zeby miec kase na swoje wydatki.

              Nie wiem co masz na myśli pisząc "swoje wydatki", bo mnie chodziło o rachunki typu "żyjesz, albo zdychasz". Utrzymując się też sama za granicą nie mogłam liczyć na pomoc rodziny, ani kogokolwiek. Nie mieszkałam też w akademiku, tylko miałam wynajęty pokój, który był drogi, bo studiowałam w czasach, kiedy mieszkania w dużych miastach studenckich były trudne do zdobycia. By się utrzymać potrzebowałam pewnej minimalnej sumy pieniędzy, a to znaczyło 4 razy w tygodniu po 7 godzin, wtedy dostawało się 12 marek na godzinę. Pracując cztery pełne dni w tygodniu nie miałabym możliwości uczęszczania na wszystkie zajęcia na uniwersytecie, dlatego przedłużyłoby to mój czas do dyplomu na pewno o jakieś dwa lata. I właśnie dlatego zdecydowałam się na tą wyżerającą mózg pracę z nadzieją na lekką rękę klientów chodzących do kawiarni i możliwość redukcji 4 dni na tylko 2. A czasem chodziłam sobie w weekendy dodatkowo i miałam trochę forsy ekstra, między innymi na mój pierwszy w życiu własnymi łapami zarobiony telewizor i pierwszy w życiu urlop nad ciepłym morzem. ;-) Jestem tym ludziom bardzo za to wdzięczna i teraz po prostu staram się oddać mój socjalny dług zachowując się podobnie. Czy jakoś tak. ;-)
    • kasiamat00 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 08:22
      Tylko w knajpach, zwykle koło 10%, jeśli obsługa jest co najmniej OK.
      Przy fatalnej (czekanie ponad godzinę na kartę, pomylone zamówienia, problemy ze
      ściągnięciem kelnera do stolika gdy ktoś chce coś jeszcze zamówić itp.) zdarzało
      się nam zostawiać odliczoną co do grosza kwotę z rachunku.
    • beauty-gosiek Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 09:00
      Nauczyłam się od męża żeby dawać napiwki panom przywożącym pizzę :)
      a poza tym to nie daję
      za to mój mąż dostaje napiwki ale raczej tylko jak płaci renty (jest listonoszem), ja nie jestem temu przeciwna bo wiem ze się nieźle nałazi po schodach i jeszcze musi pilnować kasy żeby nie zgubić i żeby dobrze wydać (niestety jak źle wyda musi ze swoich oddać)
      Dlatego gdyby mi ktoś przynosił rentę to dawałabym przysłowiowe 5 zł (w końcu jak bym miała mieć konto w banku też bym płaciła opłaty)
      Ale wiem że listonosze są różni, mój mąż jest miły i uczynny niezależnie od tego czy dostanie napiwek czy nie :)
      • magdalaena1977 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 23:44
        beauty-gosiek napisała:

        > za to mój mąż dostaje napiwki ale raczej tylko jak płaci renty
        > (jest listonoszem), ja nie jestem temu przeciwna bo wiem ze się nieźle nałazi
        po schodach
        Ale kasa jest lekka.
        Mnie naprawdę wkurzają listonosze, którzy nie noszą paczek czy większych listów.
        Opłata jest za przyniesienie do domu niezależnie od szansy zastania adresata.
        I do tej pory nie rozumiem, dlaczego poczta nie może trochę podnieść cen i za to
        dostarczać usług na przyzwoitym poziomie - między innymi zatrudniać dość ludzi,
        żeby nie było kilometrowych kolejek.

        > Dlatego gdyby mi ktoś przynosił rentę to dawałabym przysłowiowe 5 zł

        > (w końcu jak bym miała mieć konto w banku też bym płaciła opłaty)
        Dla mnie naturalne jest bezpłatne konto bankowe i nie mogę się nadziwić, że ktoś
        chce płacić, a w dodatku mieć mniej wygodny (w okienku) sposób obsługi.
        • beauty-gosiek Re: Napiwki - dajecie? 10.07.09, 08:40
          magdalaena1977 napisała:

          > beauty-gosiek napisała:
          >
          > > za to mój mąż dostaje napiwki ale raczej tylko jak płaci renty
          > > (jest listonoszem), ja nie jestem temu przeciwna bo wiem ze się nieźle nałazi po schodach

          > Ale kasa jest lekka. Mnie naprawdę wkurzają listonosze, którzy nie noszą paczek czy większych listów.
          > Opłata jest za przyniesienie do domu niezależnie od szansy zastania adresata.
          > I do tej pory nie rozumiem, dlaczego poczta nie może trochę podnieść cen i za to dostarczać usług na przyzwoitym poziomie - między innymi zatrudniać dość ludzi, żeby nie było kilometrowych kolejek.


          tak, pieniądze są lekkie, ale poza tym polecone i zwykłe jak zwykle.
          a jeśli ci chodzi o to ze łatwe pieniądze za taką pracę no to nie wiem co ci napisać, ja kiedyś sobie połaziłam trochę w ramach praktyki i podziękuję :) mój mąż twierdzi ze jest jak wszędzie, raz lepiej, raz gorzej
          zwykły listonosz nie roznosi paczek, od tego są paczkowi jeżdżący samochodem dostawczym
          listonosz bierze tylko listy które mieszczą się mu do torby, nie może mieć rąk zajętych i nosić np. reklamówek oprócz torby, musi mieć rękę wolną na listownik, gaz psikający i gdyby któryś oprych chciał mu kasę ukraść (dla własnego bezpieczeństwa). Takie są przepisy BHP bodajże
          A ze są listonosze które na wszystko piszą awizo, no cóż, w każdej pracy znajdą się tacy co im się chce robić i tacy co im się nie chce..

          Jeśli chodzi o
          >
          > > Dlatego gdyby mi ktoś przynosił rentę to dawałabym przysłowiowe 5 zł (w końcu jak bym miała mieć konto w banku też bym płaciła opłaty)

          > Dla mnie naturalne jest bezpłatne konto bankowe i nie mogę się nadziwić, że ktoś chce płacić, a w dodatku mieć mniej wygodny (w okienku) sposób obsługi.


          nie wiedziałam że istnieją bezpłatne konta bankowe, może podaj w jakim banku?
          • magdalaena1977 Re: Napiwki - dajecie? 10.07.09, 10:02
            beauty-gosiek napisała:
            > a jeśli ci chodzi o to ze łatwe pieniądze za taką pracę
            > no to nie wiem co ci napisać,
            Nie. Ja uważam, że listonosze mają bardzo niskie pensje i ciężką pracę. I zawsze
            sobie myślę, że może te napiwki od babć biorących emeryturę pozwalają im jakoś
            przetrwać. Bo inaczej dlaczego nie odchodzą ?

            > nie wiedziałam że istnieją bezpłatne konta bankowe, może podaj w jakim banku?
            mBank - za prowadzenie konta, kartę debetową i przelewy nie płacę nic.
            Jest oczywiście opłata za kredytówkę czy kredyt odnawialny, ale to naturalne.
            • luliluli Re: Napiwki - dajecie? 10.07.09, 10:06
              i o ile pamiętam też Alior Bank:)
            • beauty-gosiek Re: Napiwki - dajecie? 10.07.09, 10:41
              magdalaena1977 napisała:

              > beauty-gosiek napisała:
              > > a jeśli ci chodzi o to ze łatwe pieniądze za taką pracę
              > > no to nie wiem co ci napisać,
              > Nie. Ja uważam, że listonosze mają bardzo niskie pensje i ciężką pracę. I zawsze sobie myślę, że może te napiwki od babć biorących emeryturę pozwalają im jakoś przetrwać. Bo inaczej dlaczego nie odchodzą ?

              dokładnie tak, napiwki pomagają przetrwać mojej rodzinie (mąż tylko zarabia) a oprócz tego mój mąż lubi tę pracę, kontakt z ludźmi, więc tym bardziej na razie nigdzie się nie wybiera..

              > > nie wiedziałam że istnieją bezpłatne konta bankowe, może podaj w jakim ba
              > nku?
              > mBank - za prowadzenie konta, kartę debetową i przelewy nie płacę nic.
              > Jest oczywiście opłata za kredytówkę czy kredyt odnawialny, ale to naturalne.

              dzięki, zobaczę czy jest taki w moim mieście
              • stary_dywanik Re: Napiwki - dajecie? 10.07.09, 11:07
                mBank jest internetowy, więc nie muisz sprawdzać czy jest w Twoim
                mieście, sprawdź tylko, czy masz bezpłatny bankomat w pobliżu
    • yaga7 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 09:09
      Dawałam mojej starej fryzjerce - bo bardzo podobało mi się to, co robiła z moimi
      włosami. Nowej już nie dałam, bo i tak ma ceny takie, że hoho ;)

      W knajpach najczęściej zostawiamy 10%. Nauczyłam się tego od Lubego, wcześniej
      napiwków nie dawałam (centuś krakowski, hehe).

      Taksówki - zależy.

      Listonosz kasy mi nie nosi, więc trudno żebym coś mu dawała.

      Pan paczkowy i kurierzy - nawet gdy zamawiam coś płatne przy odbiorze, napiwków
      raczej nie daję. Nie po to kupuję taniej w necie, żeby potem dopłacać ;))
    • luliluli + pytanie techniczne 09.07.09, 09:55
      w knajpach, przy większym zamówieniu.
      I pytanie: jak kupujecie kawę w knajpie za powiedzmy 6 zł, to dajecie jakiś
      napiwek?? 60 groszy to byłaby żenada, w ogóle uważam, że napiwki poniżej kilku
      złotych są żenujące, nie uważacie? mam z tym odwieczny problem i wolę nie dać
      niż popisać się oddaniem 50-70 groszy:)
      taksówkarza mam "studenckiego" jeszcze, zawsze więc płacę tę samą zaokrągloną
      sumę, nie daję napiwku. Pizzy nie zamawiam, listonosza nie używam, wolę awizo i
      pocztę, bo w grę wchodzą tylko godziny wieczorne odbioru paczki.
      Fryzjerka co jakieś 2 miesiące podbija cenę, więc nie daję jej napiwku, bo
      uważam, że tak wysoka suma za podcięcie końcówek (chodzę co 2 miesiące)
      całkowicie wystarcza, a na dodatek to jej własny zakład, więc sama zarządza tym,
      co zarobi.

      Napiwek uważam za zasadny, gdy się go daje komuś, kto się przy nas jakoś mocniej
      napracował, więc na przykład w życiu nie dam napiwku panu kelnerowi, który
      przyjął zamówienie po stu latach czekania aż podejdzie po zamówienie lub kolejne
      sto lat zwleka z podaniem rachunku...
      • turzyca Re: + pytanie techniczne 09.07.09, 12:44
        No do 6-zlotowej kawy dorzucilabym albo 50 groszy albo zlotowke, nie trzymam sie
        skrupulatnie zasady 10%.

        Jako jednostka, ktorej zdarza sie stac po dwoch stronach, nie uwazam, zeby
        drobna kwota napiwku byla zenada. Napiwek jest forma uznania za jakosc obslugi.
        Na Twoj nastroj w ciagu calego dnia moze miec wplyw fakt, ze dziewczyna, ktora
        rano podawala Ci kawe, zrobila to w sposob bardzo przyjemny albo w sposob
        burkliwy na odczepnego. Zakladam ogolnie, ze jesli ktos sie stara i robi cos
        ekstra, to warto dac temu wyraz. Przynajmniej podziekowac i odusmiechnac sie, a
        jesli w danym miejscu napiwki sa przyjete, to dac napiwek. Zlotowka nie jest
        duza suma, ale kaw w ciagu dnia jest mnostwo. Ziarnko do ziarnka.
    • drzazga1 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 11:20
      Daje:
      - w knajpach, wysokosc przepisowa;), czyli ok 10% w dzien, wieczorem
      15 albo wiecej, wyjatek: beznadziejna obsluga

      - pokojowce w hotelu (dobrze wiem jak ta praca wyglada, staram sie
      personelowi nie utryudniac neipotrzebnie pracy, np. smieci w koszu,
      a nie porozwalane po pokoju, moje osobiste rzeczy, ubrania - na
      krzesle, w szafie, na stoliczku, nigdy na lozku!, w lazience - nie
      zostawiam niczego na umywalce (a zwlaszcza szczoteczki do zebow,
      kosmetykow do makijazu), tego czego nie uzywam (mydelka, szampony,
      czepek kapielowy itp.) nie rozwalam po calej lazience,

      - praktykantce, ktora myla mi wlosy w fryzjera dawalam, w tej chwili
      raz na pare miesiecy chodze na podciecie (mam dlugie wlosy, ktorym
      koncowki sie jakos nie chca rozdwajac) do fryzjerki, ktora jest
      wlascicielka, ceny ma dosc wysokie, a ze u mnei to jest co najwyzej
      mycie plus podciecie i podsuszenie, za co kasuje mnie jak za ciecie
      z modelowaniem, to jej nie daje.

      - taxi - zaokraglam, np. jak mam 14 zl to daje 15, wychodzi ok.1-4
      zl napiwku

      - listonosz - akurat mieszkam w Irlandii, pod obecnym adresem
      paczkonosz nawet nie fatyguje sie zadzwonic:/, od razy wpycha awizo
      w szpare na korespondencje (tu nie ma skrzynek, tylko taka pozioma
      szczelina w drzwiach/scianie frontowej, wszystko spada na podloge
      wewnatrz domu), ale kit mu w ucho, na poczte paczkowa mam 3 minuty
      przez plot, legalna droga 5,

      W sklepach nie daje, a Polsce zdarzalo mi sie powiedziec do
      ekspedientki, ktora nie maila wydac paru groszy, ze dziekuje, z
      drugiej strony zdarzalo mi sie, ze ekspedientka nie brala ode mnie
      grosza czy dwoch, dziwna rzecz, te problemy z drobnymi.

      Co do argumentacji: nie daje, bo im za to placa w odniesieniu do np.
      kelnerow: owszem, placa, z reguly minimalne stawki z uwagi na
      napiwki wlasnie. Ktore moga byc albo i nie.
      I rzecz szczegolna, prawidlowosc, ktora sie sprawdza z 99%
      pewnoscia: ci klienci, ktorzy sa wymagajacy, upierdliwi, domagaja
      sie szczegolnego traktowania, dodatkowych gratisow i zostawiaja po
      sobie po prostu chlew - nie zostawiaja napiwkow. Zaobserwowane z
      pozycji pracownika hotelowego i knajpianego.
      • panistrusia Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 12:34
        > Co do argumentacji: nie daje, bo im za to placa w odniesieniu do
        np.
        > kelnerow: owszem, placa, z reguly minimalne stawki z uwagi na
        > napiwki wlasnie. Ktore moga byc albo i nie.

        No a właśnie zabawa polega na tym, żeby dostawali normalne pensje i
        normalnie od nich podatki płacili. Czyli wychodzi na to, że
        wyświadczamy kelnerom niedźwiedzią przysługę.

        P.S. We Włoszech zazwyczaj zaznaczają, że wszystko jest już wliczone
        w rachunek. Z tym, że płaci się za takie rzeczy jak nakrycie stołu,
        atrakcyjność stolika.
        • drzazga1 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 14:49
          panistrusia napisała:
          > No a właśnie zabawa polega na tym, żeby dostawali normalne pensje
          i normalnie od nich podatki płacili. Czyli wychodzi na to, że
          > wyświadczamy kelnerom niedźwiedzią przysługę.
          >

          A rozmawialas kiedys na ten temat z wlascicielem restauracji?
          Jak pisalam, znam temat od kuchni strony, wiem jak wyglada praca
          kelnerki, a z racji tego, ze moj byly narzeczony jest reatauratorem
          wlasnie - wiem tez o tym, jak podchodza do kwestii napiwkow.

          Oni placa kelnerom tyle ile placa i nawet, jesli klienci beda
          apelowac o wliczenie "service charge" (jak to w Polsce sie nazywa?,
          dodatek za obsluge?) to watpie, zeby wlascicielowi to odpowiadalo.
          Jesli dajemy kelnerowi napiwek w gotowce - napiwek jest caly jego.
          Jesli placimy kredytowka rachunek razem z doliczonym tipem - trzeba
          od calosci zaplacic podatek i tu juz od wlasciciela zalezy, ile z
          napiwku da kelnerowi do reki.
          Bywaja tez knajpy, gdzie przy kasie stoi sloiczek na tipy, ktore
          potem sa dzielone pomiedzy pracownikow sali i kuchni, a nawet jesli
          kelner dostanie do reki przy stoliku - jest obowiazany odniesc do
          sloiczka (jak menadzer zobaczy, ze nie odniosl to moze byc nawet
          wylany z pracy). I to jest moim zdaniem nie w porzadku, bo kelnerzy
          bywaja rozni, niektorzy obsluguja swietnie, a inny zachowuja sie jak
          zdeklasowani hrabiowie.

          Bylam te zw restauracjach, gdzie automatycznie do rachunku doliczalo
          sie 10% napiwku wlasnie, ale nikt nikogo nei pilnowal i jesli ktorys
          kelner dostal cos ekstra to bylo jego.

          Acha - ktos wyzej napisal, ze drobne napiwki sa "jalmuzna" (nie
          pamietam dokladnie okreslenia, ale jakos tak). Otoz nie. Napiwek w
          wysokosci zlotowki czy euro nie jest jalmuzna. Nie kazdego stac na
          duze kwoty, a napiwek to forma wyrazenia uznania - ci ludzie w
          fartuchach to tez ludzie i naprawde im milo, kiedy sa doceniani.
          A jesli w ciagu dnia 10 osob zostawi po zlotowce to juz bedzie
          dodatkowe 10 zl, tygodniowo 50, miesiecznie na ladny staniczek sie
          uzbiera;).

          Oczywiscie, jesli piec osob zje wystawna kolacje (zakladam dobra
          obsluge), a potem zostawia lacznie 1 zl napiwku to troche zle o tych
          osobach swiadczy.
          • panistrusia Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 18:21
            Wiesz, jakiemuś konkretnemu kelnerowi czy właścicielowi restauracji
            to napiwkowanie się bardzo opłaca.

            Ja mówię o przejrzystej sytuacji podatkowo-ubezpieczeniowo-
            emerytalnej.
            O tym, że zaświadczenie o dochodach wpływa na różne 'przywileje', jak
            przedszkola, najróżniejsze stypendia.

            Jeśli właściciel knajpy nie wie, któremy pracownikowi dać premię, a
            któremu nie, to mogę wyrażać swoją opinię np.rysując serduszka na
            odwrocie rachunku. Z chęcią odwzajemnię się za nadzwyczaj miłą
            obsługę.
            Ale nie cierpię terroryzowania mnie wizją najniższej z możliwych
            pensji i koniecznością tipowania za to, co powinno być w fachu
            kelnera standardem 'bo tak wypada'.
            • drzazga1 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 19:29
              Ja Cie rozumiem i wierz mi, kelnerzy z pewnosci woleliby miec wyzsza
              stawke i premie w uznaniu za dobra prace niz napiwki, ale niestety,
              tak sie utarlo, jak sie utarlo i ja np. nie mam pojecia, jak mozna
              by to zmienic.
              • panistrusia Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 19:46
                Nota bene to słyszałam o sytuacjach, gdy kucharze wydawali kelnerom
                potrawy np. za 5zł, bo też chcieli mieć udział w napiwkach...


                A zmienić się chyba nie da, bo chyba dającym napiwki (zwłaszcza jeśli
                wyjście do restauracji to dla nich święto) to dawanie też jest do
                czegoś potrzebne.
                Ale można próbować zmniejszyć skalę...
      • skarabeusz_81 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 15:54
        "- listonosz - akurat mieszkam w Irlandii, pod obecnym adresem
        paczkonosz nawet nie fatyguje sie zadzwonic:/, od razy wpycha awizo
        w szpare na korespondencje (tu nie ma skrzynek, tylko taka pozioma
        szczelina w drzwiach/scianie frontowej, wszystko spada na podloge
        wewnatrz domu), ale kit mu w ucho, na poczte paczkowa mam 3 minuty
        przez plot, legalna droga 5,"

        moj zostawia awizo- z adnotacja ze paczka jest na ogrodku- w koszu na recykling; nie zdazylo mi sie jeszcze chodzic z awizem na poczte po odbior :)
        • quleczka Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 20:36
          > moj zostawia awizo- z adnotacja ze paczka jest na ogrodku- w koszu na recykling
          > ; nie zdazylo mi sie jeszcze chodzic z awizem na poczte po odbior :)

          niezle :D
          • agafka88 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 21:31
            To chyba mała świecka tradycja na wyspach, bo u nas zostawia w koszu na papiery :)
    • agafka88 Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 12:17
      Listonoszowi nie daję, bo go nie widuję - tylko awiza wrzuca, zresztą kasy mi
      nie przynosi. Fryzjerce zdarzyło się kilka razy, jak byłam naprawdę zadowolona.

      W taksówkach nie daję, chyba że proszę pana taksówkarza o super szybkie
      podwiezienie. Zresztą ja bardzo często spotykam taksówkarzy krętów, którzy nie
      nabijają kwoty na licznik, tylko umawiamy się na cenę przed jazdą.

      Restauracje, knajpy - daję bardzo często, ale nie widzę sensu w dawaniu napiwku,
      jeżeli jest się obsłużonym byle jak. Napiwek daję, kiedy obsługa jest miła lub
      jedzenie i drinki dobre (w przypadku drinków napiwek ląduje u barmana, nie u
      kelnerki).

      Największy napiwek, jaki zdarzyło mi się zostawić to 30% - ale jedzenie i
      obsługa były bez zarzutu, żałuję, że ta restauracja jest tak daleko, bo byłabym
      tam stałą bywalczynią - to było najlepsze jedzenie, jakie kiedykolwiek w życiu
      jadłam. Obsługa była tam niebywale dyskretna, lecz zawsze na miejscu i
      niesamowicie kulturalna.

      Chociaż zdarzyło mi się też wyjść w ogóle bez zapłaty - za skandaliczny czas
      oczekiwania na herbatę (40 min!) + jedno z dań z włosem. Nikt nawet nie ośmielił
      się nas prosić o zapłatę za resztę dań.

      Zdarza mi się iść też do menadżera i pochwalić kelnerów/kucharza lub też na nich
      ponarzekać :)

    • turzyca Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 12:36
      Dla mnie napiwek jest wyrazem uznania za wartosc dodana do uslugi. Czyli za cos co jest nieco ponadstandardowe, za moja dodatkowa przyjemnosc z bycia w danym miejscu. Jesli napiwki w danej branzy nie sa przewidziane (urzednicy, kierowcy autobusow), a ktos potraktowal mnie _wyjatkowo_ milo, staram sie dac temu wyraz w inny sposob - w przypadkach wyjatkowych piszac wrecz list do zwierzchnictwa tej osoby.

      Dla mnie takim klasycznym przykladem napiwkowym jest sytuacja, w ktorej sama bylam po drugiej stronie czyli gdy bylam przewodnikiem. To bylo w muzeum, wiec stawka byla stala i dosc niska, turysci placili w kasie, kogo dostali to byla kwestia szczescia. I mogli dostac moja kolezanke, ktora wiedze na temat historyczno-kulturalne miala znikoma, leciala wyuczonym schematem i chyba nie przepadala za ta praca, bo specjalnie przyjazna nie byla, a mogli isc ze mna, uslyszec ciekawy opis, spora garsc dykteryjek, anegdotek historycznych i roznych smaczkow, dostac rzetelna odpowiedz na wszystkie pytania i wyjsc w pysznych humorach. Niby dostawali to samo - godzine oprowadzania po muzeum i pewna ilosc faktow historycznych. A jednak dostawali cos innego. I zazwyczaj to cos innego doceniali. Moja kolezanka nie byla w stanie pojac tej roznicy. ;)
      I swoja droga ja jako przewodnik dlatego wole wycieczki emerytow niz klas, bo emeryci jezdza na wycieczki dobrowolnie i chca wiedziec, co widza, a entuzjazm i smaczki sobie bardzo cenia, a klasy zazwyczaj chca jak najszybciej.


      W restauracjach napiwki dokladnie w zaleznosci od jakosci obslugi kelnerskiej. W efekcie zelaznego przestrzegania tej zasady w tym samym miejscu zdarzylo mi sie zostawic i suty napiwek i gola kwote odliczona co do grosza. Suma nie zalezy w zaden sposob od czestosci bywania.

      Mojej fryzjerce nie, bo jest wlascicielka salonu, wiec to co jej place, trafia tylko do niej (oczywiscie po odliczeniu kosztow). 5 zl "do fartuszka" pomocnikowi za mycie glowy, jesli akurat mam drobne. Ale dalam kiedys napiwek przekraczajacy dobrze polowe kwoty czesania fryzjerce w malym miescie - bo specjalnie dla mnie przyszla w sobote do pracy. No i cena byla tak niska, ze az mi bylo glupio tak malo placic komus za ponad godzine pracy. I to calkiem niezlej pracy. Mimo ze nie bede tam drugi raz zapewne nigdy.

      Taksowki - roznie. Ostatnio napiwek w wysokosci 20%, bo sciagalam taksowke, zeby przejechac niespelna kilometr, kretynski dystans, ale sama bym tego kilometra nie przeszla. Zazwyczaj jakies koncowki. Jesli kierowca byl nieuprzejmy, nie pomogl mi z bagazem lub w taksowce smierdzialo, to nie.

      O listonoszu nie pomyslalam, a to z tego prostego powodu, ze nigdy nie ma torebki w okolicach drzwi (kwestia bezpieczenstwa). Moze by warto? Szczegolnie tego warszawskiego, bo jest nadzwyczaj mily. W Niemczech widze tylko panow od paczek, nie wiem, czy ich sie tipuje, musze sie spytac.

      W sklepie - jesli to drobny sklep, a wlasciciel zrobil cos ekstra to owszem, moze byc napiwek. Np. dla pani, ktora odlozy najladniejsze pomidory dla swojego pomidorolubnego klienta. :)
      • mleko_w_tubce Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 15:35
        Od kiedy pracowałam jako barmanka nauczyłam się, że barmanom też
        trzeba dawać tipy. Wcześniej owszem dawałam ale tylko kelnerom,
        dostawcom pizzy i taksówkarzom a o barmanach jakos zapominałam. Po
        prawie roku pracy za barem wiem jaka to jest ciężka praca. Stawka
        minimalna, bo szefostwu się wydaje, że zarabiamy na napiwkach, a tak
        naprawdę bardzo mało ludzi ma ten zwyczaj. A co najlepsze napiwków
        nie dostawałam za duże zamówienia od bogatych klientów- zazwyczaj
        byli to biedni studenci, którzy wypijali najtańsze piwo, ale zawsze
        te 2 złote starali się dorzucić. To było bardzo miłe.
        Widziałam też różnicę w wysokości tipów pomiędzy mną, osobą
        uwielbiającą tę pracę, a dziewczyną, która może i robiła świetne
        drinki, ale za to była wiecznie naburmuszona. Oczywiście różnica
        wypadała na moją korzyść ;)
        Za miesiąc zaczynam już "normalną" poważną pracę za biurkiem od 9 do
        17 i już tęsknie za pracą z ludźmi...
      • pierwszalitera Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 16:57
        turzyca napisała:

        W Niemczech widze tylko panow od paczek
        > , nie wiem, czy ich sie tipuje, musze sie spytac.
        >

        Tipuję zawsze panów od paczek. Często zamawiam coś za pobraniem i wtedy gnają z paczką do mnie na wysokie piętro. Wtedy zaokrąglam sumę do całości i daję jakieś euro dodatkowo. Ale nawet gdy paczka jest już zapłacona i przyniosą mi do drzwi, to przygotowywuję sobie na taką okazję zawsze 1-2 euro na szafie koło drzwi. Zależy od ciężaru. Jeszcze nikt się nie obraził, albo wykazał zażenowanie z tego powodu, więc myślę, że to normalne.
        • pierwszalitera Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 17:16
          Chciałam jeszcze napisać, że w Niemczech w przypadku zawodów nie całkiem typowo napiwkowych, kiedy pieniążków nie daje się bezpośrednio przy płaceniu rachunku, a chce się jednak wykazać małe finansowe uznanie, jest zwyczaj dawania czegoś do umownej "kasy na kawę". Czasem faktycznie istnieją takie skarbonki, z których kupuje się potem kawę i słodycze dla wszystkich, na przykład w biurach, a jak ich nie ma, to obdarzony taką sumą może zatrzymać ją po prostu dla siebie.
      • madzioreck Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 17:11
        turzyca napisała:

        Jesli napiwki w danej branzy nie sa przewidziane (urzednicy, kierowcy
        > autobusow), a ktos potraktowal mnie _wyjatkowo_ milo, staram sie dac temu wyraz
        > w inny sposob - w przypadkach wyjatkowych piszac wrecz list do zwierzchnictwa
        > tej osoby.

        Przypomnialo mi sie kilka przypadkow z zycia (tata kierowca) z tymi pisemnymi
        pochwałami - zalecana ostrożnosc :) Jeśli taki np. kierowca zrobi dla nas "cos
        wiecej", a my mu tak podziękujemy, to mogą go ukarac. Na przyklad mily kierowca
        rusza z przystanku i widzi w lusterku biegnacego pasazera. Zatrzymuje się, bo
        przeciez ujechal dopiero pol metra, i otwiera drzwi. A jemu nie wolno tego
        robic. Dlatego jak juz pisze, to ogolnikowo, bez opisywania zdarzenia albo po
        prostu ide kierowcy podziekowac. Tacie zdarza sie rowniez dostac od pasazera
        cukierka albo piwo, np. od kibicow, na ktorych nie krzyczal, ze za glosno
        spiewają (sa tacy samobojcy)
    • madzioreck Re: Napiwki - dajecie? 09.07.09, 17:20
      Generalnie daję - jeśli jestem zadowolona z obsługi. Nawet, jeśli w ulubionej
      knajpie, gdzie często jestem, zdarzyło się kelnerowi pomylic zamowienia (pomyłka
      nie grzech) - ale tam pracuja tak mili ludzie, zawsze grzeczni, pamietają już
      nawet, jakie drinki z dziewczynami z pracy zamawiamy. Jak nawet cos pokręcą, to
      zawsze przepraszają i jest duzo smiechu - my tam chodzimy w ładnych kilka bab i
      jak ze dwie pięc razy zmieniają zdanie... ;)
      Fryzjerkom zawsze - w moim ulubionym saloniku (jedynym, do którego chodzę) mogę
      spokojnie oddac wlosy w ręce kazdej z pracujacych tam dziewczyn, strzyzenie
      kosztuje 25 zlotych i czesto dodatkowo robia mi jakas fajną fryzurę, bo, jak
      twierdza - lubią sie pobawic moimi wlosami, i nie chca za to kasy, wiec zawsze
      daje napiwek.

      Taksowkarzowi tez, jesli nam sie fajnie po drodze gadalo i nie probowal
      oszukiwac jadac dluzsza trasą :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka