kura17
10.07.09, 14:55
wytlumaczcie mi, jak to mozliwe, bo ja naprawde nie rozumiem?
czesto spotykam sie z takimi "przechwalkami" w necie - mam dziecko/dzieci,
pracuje, dodatkowo studiuje 2 fakultety i jeszcze mam czas zadbac o siebie
itp... albo o egzaminach zdawanych 2 tygodnie po porodzie... albo 2 etaty w
pracy i studia... 2 etaty to ok 80 godzin tygodniowo???
zakladam (moze naiwnie?...), ze te osoby nie klamia.
w takim razie JAK to robia???
ja pracuje (39.5 godzin/tyg, czyli caly tutejszy etat), wychowujemy z mezem
dzieci wspolnie. malo zostaje czasu na zycie w tygodniu, bo i popracowac
troche w domu trzeba (zeby "nie wypasc z obiegu", nikt tylko tych golych 40
godzin w zasadzie nie pracuje).
jak bylam na studiach, to mialam pelno zajec, na pewno ok 40 godzin
tygodniowo... od drugiego roku mialam najrozniejsze tzw laboratoria - po 8
godzin jednym ciagiem, z przerwa na obiad w srodku...
do egzaminow uczylam sie dniami calymi, po nocach, naprawde sporo czasu na to
poswiecalam. do cwiczen tez przygotowywalam sie duzo i dlugo...
totalnie nie wyobrazam sobie, jak mozna to laczyc z praca i wychowaniem
dziecka??? i jeszcze zyciem?... albo zdawac egzamin 2 tygodnie po porodzie? a
kiedy przygotowanie do niego? przeciez dziecko ma potrzeby, ja na poczatku
padalam na nos ze zmeczenia, glownie przez nieprzespane noce... nie bylabym w
stanie chyba NIC sie nauczyc...
moze ja malo zdolna jestem?
na pewno jestem malo zorganizowana, ale zeby az tak???
ledwo wyrabiam z 1 praca i dwojka dzieci, a jeszcze druga praca, studia???
KIEDY??? JAK???
ktos mnie oswieci :(
na forach nie chce pytac, bo odpowiedzi sa tradycyjne "jak sie chce, to mozna"
- ale to mi NIC nie mowi, bo ja chce wiedziec JAK...