Dodaj do ulubionych

Odstawiamy glutaminian sodu

11.08.09, 22:55
i inne paskudztwa :)
Od kilku dni gotuję bez glutaminianu sodu. Przynajmniej się staram, więc
wywalam wszystko, co go zawiera: "jarzynkę", czyli wszelkie vegety, kucharki
itp., kostki rosołowe. I dopóki chcę upichcić zupkę czy przyrządzić kotlecika,
wszystko jest fajnie. Robię wywar z mięska i warzyw na przykład i zawsze tak
robiłam, nie wiedzieć czemu dając do tego kostkę, a soląc jarzynką właśnie.
Jazda zaczyna się, kiedy kupuję sobie twarożek z rzodkiewką, mmm, jaki dobry,
czytam skład... a tam glutaminian. W twarożku... po jakiego grzyba?
No i mam kilka pytań:
Po pierwsze, jak samemu zrobić sobie curry? Albo gdzie kupić gotowe curry bez
glutaminianu? Umiem zrobić już różne smakowite i pachnące mieszanki, marynaty
i takie tam, ale jeśli chcę mieć konkretnie curry, to nie mam pojęcia, jak to
zrobić (proporcje)
Po drugie, jeśli znacie inne świństwa (benzoesany sodu, skorbiniany potasu czy
co tam jeszcze wymyślili), których powinno się unikać, to wpisujcie :)
O, i jeszcze gdzieś czytałam jakiś artykuł dotyczący różnych "E" - podobno nie
wszystkie oznaczają jakieś szkodliwe substancje? Prawda to? Dostałam od
szwagierki sos żurawinowy od jakichś zakonników - etykieta informuje, że to
kilkusetletnia, tradycyjna receptura. Odwracam słoiczek, czytam skład: E330 ;)
Ale może to E330 akurat nieszkodliwe i nie o co się ciskać, poza tym tylko, że
genialni zakonnicy już kilkaset lat temu wynaleźli E330 :D
Obserwuj wątek
    • mooh Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 22:58

      W sprawie E330 wystarczy google i już wiemy, że to po prostu kwasek
      cytrynowy.
      Unikam chemicznych dodatków w diecie ze względu na własną alerigię
      oraz alergię córki. Gotuję sama, nie używam veget ani innych
      sproszkowanych warzywek, ale proponowałabym nie wpadać w obsesję.
      Nie każde E jest straszne. E coś tam to często właśnie kwasek
      cytrynowy czy lecytyna. Jak pisałam, jestem alergiczką (i to jeszcze
      jak), ale czasem wolę więcej E niż ryzyko zarodników pleśni. Bo to
      jest właśnie druga strona tego medalu.
      • madzioreck Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:44
        Si, zgadza się, wiem, że w googlach jest wszystko, kiedy ja wolę pogadać z Wami :)
    • roza_am Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:00
      E330 to zwykły kwasek cytrynowy :)
    • samo_zloto Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:06
      Pewnie, że sami nie wymyślili, tylko istniał zawsze, bo to kwas cytrynowy
      (pewnie obecnie syntetyczny). nie znam się na recepturach sosów żurawinowych,
      więc się nie będę długo wypowiadać.
      a tutaj fajna lista E z podziałem na grupy
      pl.wikisource.org/wiki/Chemiczne_dodatki_do_%C5%BCywno%C5%9Bci_%22E%22
      a w ogóle to fajny pomysł z ograniczeniem sztucznych wzmacniaczy smaku, muszę
      wypróbować. na razie odkrywam jedzenie z mniejszą ilością soli.
      • madzioreck Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:09
        O, właśnie o coś takiego mi chodziło, dzięki za link :)
    • pierwszalitera Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:29
      No ale poczekaj, curry kupisz przecież i bez glutaminianu sodu. Nie ma w Polsce? Z reguły mieszanki przyprawowe, w typie do gulaszu, kurczaka, albo sól na frytki mają to świństwo, ale curry niekoniecznie. Zobacz może z firmy Kamis, przywożę sobie te przyprawy z Polski i są bardzo dobre. Curry jednak kupuję u siebie. Od lat nie kupuję rzeczy z glutaminianem sodu. Na początku korzystałam z sosów i smaków ze sklepów ze zdrową żywnością, ale teraz można dostać w Niemczech bardzo wiele produktów bez. Nawet zupy w torebkach i rosołki w kostce. Sama kupuję rosół wyrzywny Knorra w słoiczku do podprawiania potraw bez glutamianu, a dzisiaj widziałam nawet podobny produkt firmy Maggi. Nie chcę tu się nabijać, ale Polska jest na razie na etapie "bez konserwantów". Piszą czasem wielki literami, nawet na produktach, których i tak się nie konserwuje, bo bez sensu. Sugeruje to jakąś ekologiczność i zdrowie, a w środku glutaminian sodu. ;-)
      • kasiamat00 Offtop - napisy na opakowaniach 11.08.09, 23:39
        Ja pamiętam z któregoś opakowania bodajże ryżu napis "produkt bezglutenowy".
        Jakby któryś ryż zawierał gluten...

        Przypraw bez glutaminianu szukałabym na półkach ze "zdrową żywnością" albo w
        sklepach ekologicznych. Curry z Kamisu glutaminian sodu oczywiście zawiera:
        www.kamis.pl/index.php/index.php/content/view/253/279/
        • pierwszalitera Re: Offtop - napisy na opakowaniach 12.08.09, 00:14
          Oż cholercia, nawet do curry sypią. ;-) Nawet nie wiem, jak mam dobrze w tych Niemcach. ;-) U nas poważnie w curry tego nie ma. Ale może być, że ja kupuję jakąś markę bez (Ostmann), bo przecież wszystkich na rynku nie próbowałam. Jedyne mieszanki z Kamisu, które kupuję, to pieprz ziołowy i zioła prowensalskie, a te nie mają glutaminianu.
        • magdalaena1977 Re: Offtop - napisy na opakowaniach 13.08.09, 08:43
          kasiamat00 napisała:

          > Ja pamiętam z któregoś opakowania bodajże ryżu napis "produkt bezglutenowy".
          > Jakby któryś ryż zawierał gluten...
          To nie jest wcale takie głupie. Wiele produktów zbożowych jest zanieczyszczonych
          innymi zbożami - np. mąka kukurydziana jest mielona w tym samym młynie co pszenna.
          Z drugiej strony samo określenie "produkt bezglutenowy" jest zwykle prostą
          deklaracją producenta (na zasadzie "zawsze jest bezglutenowy, to sobie napiszę")
          nie popartą badaniami.
          • zarin Re: Offtop - napisy na opakowaniach 15.08.09, 15:53
            Tylko w przypadku mielenia w tym samym młynie czy produkcji na tej samej (nieumytej zapewne) taśmie jest formułka "może zawierać śladowe ilości x".
      • madzioreck Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:41
        Nie widziałam, szczerze mówiąc, ale też dopiero niedawno przyszło mi do głowy
        pozbyć się dziadostwa, wiec nie naczytałam się jeszcze wielu etykiet. Ale od
        następnych zakupach czytam jak leci wszystkie :)
    • kasiamat00 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:45
      Lista co jest w curry z Kamisu:
      www.kamis.pl/index.php/content/view/259/285/ - wywalamy sól i
      glutaminian, z ilością pozostałych eksperymentujemy aż wyjdzie jak powinno albo
      raczej - jak będzie ci najbardziej smakować. Na początek chyba można zacząć od
      tego:
      www.foodnetwork.com/recipes/alton-brown/curry-powder-blend-recipe/index.html
      - link z angielskiej wikipedii, pewnie dość bliskie klasyki.
      • kasiamat00 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 11.08.09, 23:50
        Aha, cumin = kumin (kmin rzymski), cardamon = kardamon, corriander = kolendra,
        turmeric = kurkuma, mustard = gorczyca, cayenne = pieprz cayenne :)
      • pierwszalitera Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 00:25
        Nie wiem, czy da się radę. To wcale nie jest łatwe, ale kobiety w Indiach same mieszają curry, tylko, że każda mas swój indywidualny przepis na tą przyprawę, bo nie ma jednego uniwersalnego curry. Są łagodne i ostre, i w stylu Thai. By uchwycić proporcje trzeba wiedzieć, jak te przyprawy smakują z osobna. Ja często używam tylko kurkumy, podstawy curry, bo barwi ładnie na żółto, na przykład smażone na maśle ziemniaki, ale sam smak ma zupełnie inny od gotowej curry i nie wiedziałabym, ile czego dodać. Już chyba faktycznie dostać łatwiej gotowe ekologiczne mieszanki.
    • a_gneskka Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 01:28
      Na SFD był niedawno taki post, może się przyda:
      www.sfd.pl/PRODUKTY_BEZ_CUKRU_%2F_GLUTAMINIANU_SODU_%2F_i_innych_dodatków-t515586.html
      Jako przyprawy bez gluta ;) mogę polecić zioła i mieszanki z Darów Natury (wygrzebane kiedyś na forum Kuchnia, w ofercie mają też curry ale tego jeszcze od nich nie wypróbowałam):
      www.darynatury.pl/

      Sama nie umiem zrobić (ani znaleźć) bezglutowego "smaku" do chilli con carne - zawsze czegoś za mało albo za dużo, i nie wiem jak złapać równowagę :(
      • agnesp76 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 09:05
        a_gneskka napisała:

        > www.darynatury.pl/

        Te przyprawy kiedyś kupowałam i one rzeczywiście są "prawdziwe", bez dodatków.
        Niestety zlikwidowali mi stoisko z nimi :( i teraz specjalnie nie unikam tego
        glutaminianu. Tzn. nie kupuję veget ani kostek, no ale w innych się zdarza. Choć
        w przeważającej ilości używam pojedynczych ziół.
        • agnesp76 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 09:09
          A jeszcze co do jarzynek/veget itp. - ja używam mieszanki warzyw, rożnie się to
          nazywa, np. włoszczyzna suszona - kawałki większe niż w jarzynkach, ale są to
          tylko kawałki warzyw, nic więcej.
          • madzioreck Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 16:18
            Suszone warzywa robi małż, ściera i suszy, i używam takiej mieszanki, krupnik z
            suszonymi warzywami jest niezrównany :)
    • agafka88 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 01:30
      Ja z glutaminianem się nie lubię. U mnie w domu zwykle unikało się śmieciowych
      rzeczy, ze względu na różne alergie mamy i brata. A odkąd mieszkam sama,
      nałogowo czytam etykiety, to po prostu jakaś mania ;) Po odwyku już potrafię
      poznać, czy ktoś uzdatniał potrawę vegetą czy innym kucharkiem. Nienawidzę wręcz
      vegety, każda potrawa po dodaniu tego paskudztwa smakuje tak samo. Kojarzycie
      kostki knorra? Kostka koperku zawiera więcej glutaminianu i soli niż koperku.
      Po co komu w ogole koperek w kostce? 0_o

      Moim głównym glutaminowym grzechem były chipsy, jednak do czasu. Niestety, teraz
      po zjedzeniu nawet małej paczki szczypie mnie język, przetestowałam już wiele
      firm i nic z tego. Muszę znaleźć takie bezglutaminowe.

      Co do curry - ja raczej radziłabym poszukanie takiej bez glutaminianu, da się
      znaleźć w każdym większym sklepie, wiem, bo sama kupuję. Niestety teraz firmy
      nie pamiętam. No chyba, że chce Ci się prażyć i mieszać kilkanaście przypraw...

      Uwaga, na etykietach zamiast glutaminianu sodu są stosowane zamiennie MSG i E621
    • kuraiko lista syfów ;) 12.08.09, 03:55
      zacznę od takich nieszkodliwych (chyba) E ;)

      barwniki są raczej bezpieczne (chociaż niektóre mogą uczulać), część
      z nich to naturalne barwniki. barwniki to E100-180

      antyutleniacze to E300-322

      substancje zagęszczające - E400-495

      wydaje mi się, że najbardziej szkodliwe są konserwanty - E200-281,
      na studiach uczulali nas zwłaszcza na azotyn sodowy E250 i
      oczywiście benzoesan sodu E211

      glutaminian sodu należy do grupy dodatków smakowych i zapachowych -
      E500-1500


      a tu lista E, które mogą wywołać uczulenia i nie są zalecane np dla
      dzieci, bądź też są niedozwolone w Polsce (niestety obejmuje tylko 2
      grupy :( )

      E102
      E120, E121, E122, E123, E127, E128, E129
      E130, E131, E132, E133
      E142
      E151
      E160, E161
      E171, E173, E174
      E212, E213, E214, E215, E218, E249
    • jehanette Re: Odstawiamy glutaminian sodu - popieram ;) 12.08.09, 08:49
      Ja odstawiłam przyprawy z glutaminianem już jakiś rok temu, kiedy zauważyłam, że
      mój przepis na zupę zaczyna się od wrzucenia kostki rosołowej ;) potem zaczęłam
      czytać etykiety na przyprawach i też mnie przeraziło curry :D. Kupuję przyprawy
      w Bomim (takie delikatesy większe), curry w takich przezroczystych torebkach, są
      na oddzielnych stojakach, bez gluta. Można też kupić mieszankę curry w młynku,
      chyba Kamisa właśnie, i ono wydaje się być bez glutaminianu - nie ma w składzie
      i raczej nim nie smakuje. Początkowo takie curry wydawało się słabe, ale po
      jakimś czasie nauczyłam się rozróżniać prawdziwe smaki i te z dodatkiem gluta są
      po prostu słone...

      Wyczytałam, że gluta dodaje się, bo działa na kubeczki smakowe, rozszerzając je,
      co potęguje nasze doznania smakowe. Taki rozszerzony kubeczek mniejszą ilość
      "smaku" odczuwa znacznie intensywniej, co pozwala oszczędzić na przyprawach i
      sprawia, że gotowe rzeczy wydają się lepiej smakować.

      Z zupą radzę sobie np. tak, że najpierw wrzucam pokrojone warzywa na olej i
      lekko je w garnku przysmażam, z zielem angielskim i liściem na początku. Jedynie
      krupnik jest moim waterloo, chyba kasza działa w taki sposób, że zupa staje się
      mdła i póki co dodaję do niego kostki. ale jak nadejdzie zima, to wypróbuję
      jeszcze gotowanie kaszy oddzielnie i dodawanie na sam koniec.

      Twarożki z dodatkami robię sama, doprawiając wedle uznania - ser biały, śmietana
      i dodatki. Polecam!
      • pierwszalitera Re: Odstawiamy glutaminian sodu - popieram ;) 12.08.09, 12:37
        jehanette napisała:

        > Z zupą radzę sobie np. tak, że najpierw wrzucam pokrojone warzywa na olej i
        > lekko je w garnku przysmażam, z zielem angielskim i liściem na początku. Jedyni
        > e
        > krupnik jest moim waterloo, chyba kasza działa w taki sposób, że zupa staje się
        > mdła i póki co dodaję do niego kostki. ale jak nadejdzie zima, to wypróbuję
        > jeszcze gotowanie kaszy oddzielnie i dodawanie na sam koniec.

        Przy mdłych zupach warzywnych, bo nie gotuję na kościach, postępuję czasem jak Włosi i dodaję trochę panchetty, czyli odrobiny wędzonego boczku, którego nie może zabraknąć w słynnej minestrone. Dla bezmięsnych doskonale sprawdza się też potarty parmezan, jako smaczek na koniec. Wiele zup zyskuje po dodaniu sporej ilości ilości czosnku, na przykład krupnik. Świetnie poprawia też smak zup pieprz ziołowy Kamisa, to mieszanka bez gluta i używam jej właśnie ze względu na aromat a nie ostrość. A niektóre zupy dają się wzmocnić smakowe, gdy doda się pod sam koniec trochę soku warzywnego z butelki, albo kartonika, oczywiście bez dodadków i tylko podgrzeje nie gotując. W sklepach ze zdrową żywnością można na pewno dostać też rosołki w proszku, lub paście bez glutaminianu. A do krupnika można dodać też łyżkę ostrej musztardy, tylko rozbełtać najpierw z małą ilością zupy, by się rozpuściła. A tak w ogóle to smak smażonych warzyw wzmacnia się po dodaniu na gorący tłuszcz odrobiny cukru.
      • madzioreck Twarożki 12.08.09, 16:24
        jehanette napisała:

        > Twarożki z dodatkami robię sama, doprawiając wedle uznania - ser biały, śmietan
        > a
        > i dodatki. Polecam!

        Robię, a jakże, z cebulką, szczypiorkiem, czosnkiem, pieprzem, szczypiorkiem,
        rzeżuchą i z czym tam jeszcze. Ale tak mis się raz zachciało i wyskoczyłam z
        pracy... no zatkało mnie, że tez ma gluta.
        Parę ładnych lat temu, kiedy jeszcze dało się się kupić mleko, które się zsiada,
        moja mama sama nastawiała mleko, ogrzewała i wychodził twaróg, ale teraz te
        mleka jakieś nie teges i tylko się psują.
    • yaga7 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 09:18
      Chyba nie jem dużo takich syfów.
      Vegetę czy insze stosuję raz na parę miesięcy, bo jakoś nie jest mi potrzebna.
      Przypraw aż tak bardzo nie lubię, więc najczęściej do tego, co jem, wrzucam
      oregano - wystarczy ;)
      Zup nie robię.

      Na pewno konserwanty są w niektórych smakowych wodach "mineralnych", które piję
      no i na pewno są w żarciu restauracyjnym, które co jakiś czas szamam.

      Na pewno nie jem super hiper zdrowo, ale na pewno teraz jem bardziej zdrowo niż
      parę lat temu, więc uważam, że i tak idę w dobrym kierunku - ale nic na siłę,
      wolę metodę małych kroczków :)
      • luliluli Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 10:05
        yaga7 napisała:

        > Chyba nie jem dużo takich syfów.
        > Vegetę czy insze stosuję raz na parę miesięcy, bo jakoś nie jest mi potrzebna.
        > Przypraw aż tak bardzo nie lubię, więc najczęściej do tego, co jem, wrzucam
        > oregano - wystarczy ;)

        ja podobnie:) w kuchni używam głównie pieprzu, soli, bazylii i oregano:D inne
        przyprawy też mam, ale stosuję od wielkiego dzwonu co parę miesięcy:) zupy
        gotuję na kurczaku i warzywach, bo mój mąż lubi tego kurczaka potem jeść. Jedyne
        co mi przychodzi do głowy to słodycze - w nich pewnie zjadam jakieś tym podobne
        "ulepszacze", aaa no i pewnie w wędlinach, ale te jadam góra raz w tygodniu:)
    • nunia01 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 09:42
      Z paskudztw dodawanych do jedzenia proponuję próbę wykluczenia cukru:) Cukier
      można znaleźć w wędlinach i mielonym mięsie. Jak ktoś ma potrzebę eliminacji
      sacharozy to może osiwieć. Znajdzie ją w jogurcie naturalnym i większości soków
      - na szczęście teraz znowu przyszła moda na ograniczanie słodzenia i zgodnie z
      zapewnieniami producenta da się kupić nawet Kubusia bez cukru, ale jeszcze
      chwilę temu była całkowita tragedia.
      Kostek i veget nie używam od dawna. Osobiście poza glutaminianem wkurza mnie
      benzoesan sodu i innej maści konserwanty oraz słodziki.
      BTW czytałyście może skład herbatek Hippa dla niemowląt - cukier i słodziki są w
      składzie przed wyciągami z owoców - i to zalecają lekarze!
      • anka-ania Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 11:52
        nunia01 napisała:

        > BTW czytałyście może skład herbatek Hippa dla niemowląt - cukier i słodziki są
        > w
        > składzie przed wyciągami z owoców - i to zalecają lekarze!

        Którzy lekarze? Ja tam od żadnego nie usłyszałam, że poleca tego typu herbatki.
        Generalnie ci, z którymi ja mam do czynienia, polecają dzieciom do picia wodę.
        Na soki się krzywią, bo słodkie niemożliwie.
        • nunia01 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 13:53
          Konkretnie pediatra mojej siostrzenicy.
          Ja jestem nie dzieciata, więc się nie wypowiedziałam bo i tak już moje poglądy
          są uznawane za kontrowersyjne.
          Delikatnie tylko się spytała czy nie lepsza jest woda, ale zostałam objechana,
          że się nie znam a lekarz się zna.
      • pierwszalitera Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 12:46
        nunia01 napisała:

        > Z paskudztw dodawanych do jedzenia proponuję próbę wykluczenia cukru:) Cukier
        > można znaleźć w wędlinach i mielonym mięsie. Jak ktoś ma potrzebę eliminacji
        > sacharozy to może osiwieć. Znajdzie ją w jogurcie naturalnym i większości soków
        > - na szczęście teraz znowu przyszła moda na ograniczanie słodzenia i zgodnie z
        > zapewnieniami producenta da się kupić nawet Kubusia bez cukru, ale jeszcze
        > chwilę temu była całkowita tragedia.

        Cukier to nie jest paskudztwo i normalni ludzie nie mają potrzeby go wykluczenia. ;-) Odrobina cukru po prostu wzmacnia smak wielu potraw. Inną sprawą jest przesadzone słodzenie i tu warto zwraca uwagę na etykiety. W Polsce jest straszny bałagan w żywności. Ale soki z 100% owocu chyba nie mają już dodatkowego cukru, a raczej nie powinny. Każdy jogurt ze smakiem ma w sobie cukier, a "naturalny" może odnosić się tylko do naturalnej zawartości tłuszczu.
        • slotna Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 21:58
          "Naturalny" to wlasnie ten, jak mowisz, bez smaku :)
    • kura17 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 09:46
      ja u siebie tez od dawna wywalilam wszelkie syfy.

      akurat ja odkrylam, gdzie mozna kupic w niemczech przyprawy bez glutow i innych
      - u turkow w warzywniakach lub miesnych :) jusz kilka wyprobowalam i sa bardzo
      smaczne, a zadnych swinstw nie maja!
      "niemkom" bardzo polecam.
      to zwykle mieszanki przypraw, ladnie pachna, fajnie smakuja, sa w 100% naturalne
      (tzn takie sa etykietki, oczywiscie pewnosci nie mam, ze dziadostwa tam nie
      dostypuja, ale ja jakos nie lubie spiskowych teori...). curry tez maja :)
      poza tym kupuje rosolki i przyprawy "solne" w sklepach ze zdrowa zywnoscia. nie
      maja syfow oraz substancji, ktore powoduja, ze przyprawa sie nie zlepia (ponoc
      tez niezdrowe). ja sobie chwale, choc sie zlepia, hehe...

      a tak w ogole, to odkrylam, ze mam uczulenie na glutaminian! myslalam przez
      dlugi czas, ze na chili, bo pokrywalo sie w czasie z jedzeniem chili, ale potem
      odkrylam, ze to od gluta! usta mi reaguja moment po zjedzeniu czegos z
      glutaminianem - zaczynaja piec, robia sie bardzo krwitso-czerwone, skora na
      granicy ust i twarzy zaczyna mi sie luszczyc! zwyczajnie schodzi mi skora! kilka
      dni trwa wymiana naskorka, boli...

      dlatego wiem od razu, kto co do zupy sypie ;) a moja rodzina w polsce vegete
      uwielbia...

      aha, jesli ktos chce doprawiac zupy, wywary itp BEZ gluta, to polecam lubczyk!
      bardzo uwydatnia smaki!
      • szalicja Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 10:05
        Świetny wątek!!!
        Ja też gotuję bez gluta, dodatkowo z dużym ograniczeniem cukru oraz bezmlecznie,
        ze względu na synka. Wywary gotuję takie, że już kostka niepotrzebna. Mam
        ekologiczne warzywka suszone oraz kostkę jakaś czeską lub słowacką, też eko, bez
        gluta, jedynie warzywa i przyprawy, sól. Nestety taz się dałam nabrać na parówki
        niby bez gluta, bo był opisany jako E i nie wiedziałam ;-( Teraz się pilnuję.
        Dużo produktów kupuję w sklepach ze zdrową żywnością, dużo rzeczy robię sama w
        domu np. różne pasty, pasztet, paprykarz na kanapki, pieczywo i takie tam. To
        wkurzające, że do wszystkiego pchają gluten. A zastanawia mnie fakt hucznie
        zwanych SOKÓW BEZ DODATKU CUKRU. No tak, bo oni je robią z soków zagęszczonych,
        a co w nim jest? Albo piszą, że bez cukru, ale za to jest syrop
        glukozowo-fruktozowy. Nie każdy wie o co chodzi i daje się nabrać.
    • winter76 Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 10:12
      A ja nigdy nie dodawałam do zup kostek rosołowych-mięso,warzywa,liść laurowy,pieprz i ziele angielskie i jest ok.
      jak byłam na diecie to musiałam odstawić sól i cukier-na początku wszystko mdłe mi się wydawało,potem było lepiej.Teraz solę naprawdę oszczędnie,a cukier używam tylko do pieczenia i głównie ten brązowy.
      • plica ot zupy 12.08.09, 21:53
        tak odnosnie wywarow. gotujecie zupki na kosciach - schabowych czy innych świnięcych? ponoc szkodliwe to i niezalecane.
        sama nie wiem co lepsze kostki z tona soli i glutem czy metale ciezkie z kosci :)
        • luliluli Re: ot zupy 13.08.09, 07:34
          na ćwiartkach z kurczaka (udko ale nie pałka, tylko cała noga), na świńskich
          kościach czy tam mięsie gotuje się barszcz podobno, ale się nie wypowiadam, bo
          sama go nie umiem zrobić:D:D:D
          • szalicja Re: ot zupy 13.08.09, 08:54
            Ja gotuję dając np. udziec z indyka, udko kurczaka i kawałek jakiś z żeberkami,
            to chyba wołowe, heh. Dodaję duuuużo warzyw, cebulę, czosnek. Gotuję ok. 3
            godziny. Wychodzi sporo wywaru, część wody z gotowania oczywiście paruje i
            zostaje esencjonalny rosół. Część rosołu mrożę, bo długo nie może stać, chyba
            ok. 3 dni, w zupie chyba dłużej. I tak. Mam dla dziecka w ten sposób dwie lub
            trzy różne zupy w tygodniu. Mięsko kroję drobno, warzywa też, wkładam do
            pojemniczków i też mrożę. Potem jak chcę zrobić zupę, to tylko dodaję jakiś
            dodatkowy składnik np. pomidory albo ogórki, jeśli ogórkowa itd. To mój system
            dla pracującej mamy, co by mieć urozmaicenie dla dziecka i nie stać codziennie
            przy garach do północy ;-)
            • agnesp76 Re: ot zupy 13.08.09, 09:25
              Miałam podobny system, jak młody był mniejszy - z tym, że gotowałam "bazę" na
              warzywach, potem rozdzielałam w różne garnki, żeby urozmaicić - jak piszesz tu
              dodałam ogórka, tu buraczki, tam pomidor itd. Mięso gotowałam osobno i dodawałam
              już ugotowane. Miksowałam (na początku, potem już nie) i przelewałam gotowe
              zupki do słoiczków, a te jak wystygły do zamrażalnika :)
        • madzioreck Re: ot zupy 13.08.09, 13:17
          Ja zawsze właściwie gotuję na kurczaku, czasem na indyku albo kawałku wołowiny.
          Na kościach raczej nie gotowałam, chyba że grochówkę - na wędzonych, ale to
          bardzo rzadko.
    • luliluli Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 10:17
      a tak technicznie - dlaczego właściwie chcesz unikać glutaminianu sodu? o ile
      pamiętam, nie jest to akurat srodek szkodliwy.
      Nie wszystkie "E" są jakimś niszczącym świństwem:)
      • madzioreck Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 16:32
        Poczytałam w necie trochę, i opinie są bardzo różne. Wiem, ze nie wszystkie E to
        świństwo, ale glutaminian jest po prostu prawie we wszystkim, a co za dużo...
    • zarin Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 14:17
      Na początku zupy wywarowe wielu osobom wydają się mdłe, więc lepiej gotować takie, które nie wymagają "podkładki" - np. gęste zupy-kremy.

      Próbowałam bulionu w proszku bez glutaminianu (takiego tańszego, firma nazywa się Drobdar), ale smakował strasznie sztucznie. Żeby było ciekawiej, barszcz czerwony w proszku tej samej firmy ma prawie taki sam smak.
      Poza tym, często brak glutaminianu w "naturalnych" kostkach rekompensuje się toną soli.

      W przyrządzaniu jedzenia bez glutaminianu sodu, soli i cukru lepsze nawet od aspektu zdrowotnego jest to, że zaczyna się czuć prawdziwy smak.
      Wszystkie zupy na kostkach smakują tak samo i strasznie śmierdzą.

      Mnie od glutaminianu bolały oczy - wydawało mi się, że sobie wmawiam, ale rzeczywiście coś takiego jest...
    • filoruska glutaminian luzem - kto chce? 12.08.09, 14:45
      W sklepie u chińczyków można kupić glutaminian sam. Taki proszek w
      woreczkach. Używany jest jako odrębna przyprawa.
      Ale kuchnia azjatycka to inna bajka.
      • pierwszalitera Re: glutaminian luzem - kto chce? 12.08.09, 16:23
        filoruska napisała:

        > W sklepie u chińczyków można kupić glutaminian sam. Taki proszek w
        > woreczkach. Używany jest jako odrębna przyprawa.
        > Ale kuchnia azjatycka to inna bajka.

        No i tego się dowiadujesz najczęściej dopiero, gdy dopadnie cię zjawisko znane jako China-Restaurant-Syndrom. ;-) Po 10-20 minutach po spożyciu dania z większą ilością glutaminianu, u niektórych ludzi pokazuje się suchość w ustach, zaczerwienienie w okolicach twarzy, uczucie gorąca, swędzenie i drapanie w przełyku, galopująco-tętniące bóle głowy, uczucie szytwności w karku i muskulaturze twarzy, obrzęk śluzówki w nosie, bóle kończyn i mdłości. Trzeba mieć pecha, by dostać wszystkiego na raz, ja reaguję tylko nagłym, zarąbistym bólem głowy i uczuciem szytwności, ale to wystarczy jako doświadczenie i nie ma się ochoty, by je powtarzać. ;-)
        • slotna Re: glutaminian luzem - kto chce? 12.08.09, 19:04
          Nieprawda.

          "Syndrom chińskiej restauracji (zwany także zespołem chińskiej restauracji lub chorobą Kwoka) – wystąpienie objawów takich jak: ból głowy, zaczerwienienie, pocenie się, uczucie ucisku w jamie ustnej lub głowie, kołatanie serca, a nawet chwilowy paraliż, opisane przez dr Roberta Homana Kwoka[1] w New England Journal of Medicine w 1968.

          Powszechnie uważa się, że zespół jest spowodowany glutaminianem sodu, lecz powtarzane badania naukowe nie wykazały żadnego powiązania[2]."

          http://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_chińskiej_restauracji

          "Glutaminian sodu bywa uznawany za przyczynę tzw. syndromu chińskiej restauracji – choroby związanej z nadmiernym spożyciem glutaminianu sodu lub nadwrażliwością na niego. Objawy to zawroty głowy, palpitacje serca, nadmierna potliwość i uczucie niepokoju, notowane po spożyciu posiłku w azjatyckich restauracjach. Jednak dokładna weryfikacja danych nie potwierdziła, aby przyczyną tych dolegliwości był glutaminian sodu, zaś pewne typy reakcji alergicznych na potrawy kuchni chińskiej mogą być powodowane innymi jej składnikami jak np. grzyby, orzechy i zioła."

          http://pl.wikipedia.org/wiki/Glutaminian_sodu

          Na wiki sa zrodla, mozna sie zapoznac.

          Sama uzywam glutaminianu do potraw chinskich, maggi do zup oraz vegety do jajek sadzonych.
          • pierwszalitera Re: glutaminian luzem - kto chce? 12.08.09, 20:20
            Wikipedia nie jest źródłem naukowej wiedzy, a gdyby nawet, to nie znalazłam tam informacji, jakoby ta teoria została jednoznacznie obalona. Ja na glutaminian reaguję faktycznie nagłymi pulsującymi bólami głowy i szytwnością w okolicach karku, do tego nie muszę w ogóle pójść do chińskiej restauracji. Wystarczy większa ilość zup z torebki, gotowych sosów i fast foodów z mrożonek. Najtragiczniejsza sytuacja spotkała mnie u znajomego, który dodał do potrawy sporą ilość przyprawy typu Worcestersauce, jak się okazało taką podróbę z glutaminianem. Myślałam, że umrę, ból trwał kilka minut, głowa prawie eksplodowała i zniknął tak szybko, jak przyszedł, ale od tego czasu unikam tej substancji jak mogę.
            • slotna Re: glutaminian luzem - kto chce? 12.08.09, 21:52
              Oczywiscie wierze, ze zaobserwowalas u siebie takie objawy, ale to nie stanowi zadnego dowodu na szkodliwosc glutaminianu.

              > Wikipedia nie jest źródłem naukowej wiedzy, a gdyby nawet, to nie znalazłam tam
              > informacji, jakoby ta teoria została jednoznacznie obalona.

              Wiem, ze to czesta kontra, dlatego przypomnialam, ze pod artykulami sa zrodla.

              Tu masz abstrakt:
              http://www.sciencedirect.com/science?_ob=ArticleURL&_udi=B6T6P-475T8XT-D&_user=10&_rdoc=1&_fmt=&_orig=search&_sort=d&_docanchor=&view=c&_acct=C000050221&_version=1&_urlVersion=0&_userid=10&md5=f61032eb7eca49979611ea2317f6b52c

              Tu jeszcze jedno badanie:
              jn.nutrition.org/cgi/content/full/130/4/1058S
              W podsumowaniu czytamy:
              "The weight of the evidence supports the designation of MSG as a generally safe food flavoring agent. Neither epidemiologic surveys nor challenge studies provide evidence that ingestion of MSG is associated with adverse reactions in the population at large. In subjects who report adverse reactions to MSG, rigorous DBPC challenge studies indicate that large doses of MSG given without food may elicit more symptoms than a placebo in individuals who believe that they react adversely to MSG. However, neither persistent nor serious effects from MSG ingestion were observed, and the frequency of the responses was low. More importantly, the responses reported were inconsistent and were not reproducible. The responses were not observed when MSG was given with food."
    • sarahdonnel Re: Odstawiamy glutaminian sodu 12.08.09, 22:30
      Na mojej czarnej liście poza glutaminianem jest jeszcze aspartam, i
      wszystkie podobne śtuczne słodziki. Mój TŻ dostał ostrej alergii od
      jakiegoś napoju, od tamtej pory też nauczył się czytać etykietki.

      Dla mnie był to też pretekst, żeby bezpowrotnie wyrzucić 'Przyprawę
      do Zup w płynie'.
      Nadmiar soli i glutaminian zastępuję posiekanym selerem naciowym i
      dużą ilością czosnku, świeżą posiekaną papryczką cayenne i cebulą.
      To wszystko jest jedynie odrobinę posolone, żeby 'puściło sok'.

      Co do potraw indyjskich, to 'zaprawę' w pewnej książce kucharskiej
      znalazłam taką:

      3 posiekane cebule, trochę posiekanej papryczki cayenne, trochę
      posiekanego czosnku, 5 cm posiekanego imbiru, kmin, trochę soli
      podsmażamy na maśle albo ghee. Potem dla koloru można podprawić
      kurkumą, kolendrą, gorczycą... dowolnie (ja po odrobinie
      eksperymentów dostałam worek przywiezionego z Singapuru 'Madras
      Curry', i zaczęłam działać własnie na tym). I na to jakiekolwiek
      warzywa czy ryba. Potem pomidory bez skórki z puszki i trochę
      gęstego jogurtu na koniec. Z ilością przypraw musisz
      poeksperymentować, ja rzucałam 'na oko', aż doszłam do wprawy.
      Nie wiem, na ile to będzie wskazówka, ale może...

      Co do smaku - radykalnie przeczesawszy kuchnię pod wzgledem nadmiaru
      paskudztw, obiecałam TŻowi, że po odstawieniu, nadmiaru
      sztucznego 'maggi', nadmiaru soli i mięsa (to akurat z własnej woli,
      chociaż jak jestem bezmięsna od 10 lat), z przyjemnością zacznie
      jeść świeżyznę, i rozróżniać smaki. Sprawdziło się - wyostrzył się
      mu węch, dziś stwierdził, że arbuz kupiony wczoraj był smaczny,
      słodki i dojrzały, ale dzisiejszy jest 'pełniejszy' i ładniej
      pachnie. Nie mówiąc o tym, że zaczął rozróżniać smak pomidorów, i
      wie z tej okazji, u którego Turka kupione.
      • madzioreck Re: Odstawiamy glutaminian sodu 13.08.09, 13:15
        Dzięki za przepis, wypróbuję :)
        Maggi się chyba jednak nie wyrzeknę, ale używam jej tylko do "kurczaka w maggi",
        a robię go raz na rok albo jakoś tak :)
    • satia2004 Polowanie na czarownice :) 12.08.09, 23:08
      Glutaminian sodu jest akurat substancją naturalną i badania naukowe nie dowiodły w żaden sposób jej szkodliwości. Azjaci używają masowo od wieków i nic im się nie stało :)
      • elayne_trakand Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 10:52
        Szkoda, ze moj organizm o tym nie wie ;)
        • pierwszalitera Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 12:36
          elayne_trakand napisała:

          > Szkoda, ze moj organizm o tym nie wie ;)


          Dokładnie. :-D A poza tym, glutaminiam, to jakby nie było, oszustwo kubeczków smakowych i przy naszym dostępie i możlwiościach korzystania ze składników, przypraw i smaków całego świata nie widzę potrzeby tunowania gorszej gatunkowo żywności, by smakowała na lepszą. Może i w kuchnii chińskiej miało to jakiś sens, ale włoska, francuska, polska, czy jakakolwiek inna, świetnie sobie bez niego radzi. Nawet czipsy bez glutaminianiu smakują bardzo dobrze. To czasem też tylko sprawa wyboru, nie każdy ma ochotę pakowania w siebie byle czego. A skoro, na przykład w Niemczech, glutaminiam pokazuje się coraz rzadziej, nawet w fast foodach, to chyba klient tam zadecydował portfelem i w Polsce też tak może być.
          • slotna Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 12:59
            Rzecz w tym, ze nie kazdy ma takie mozliwosci - ja akurat mam, bo teraz akurat mam duzo czasu i moge, jesli chce, sama gotowac esencjonalne wywary itp. Z kolei jesli bede wiecej pracowac, to wprawdzie nie bede miec czasu, ale za to bedzie mnie stac na kupowanie drozszych, lepszych jakosciowo przypraw i innych skladnikow. Ale nie kazdego na to stac, nie kazdy ma czas (ja nie mialam, kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce, a bylam sama - co z zarobionymi matkami?), dlatego wzbudzanie moral panic na podbudowie domniemanej szkodliwosci uwazam za bezsensowne - po co wywolywac poczucie winy u kobiet, ktore omg! korzystaja z vegety? :) Juz sobie wyobrazam wspanialy efekt nocebo, jaki niektore beda miec po lekturze tego watku.
            • pierwszalitera Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 13:31
              slotna napisała:

              > Rzecz w tym, ze nie kazdy ma takie mozliwosci - ja akurat mam, bo teraz akurat
              > mam duzo czasu i moge, jesli chce, sama gotowac esencjonalne wywary itp. Z kole
              > i jesli bede wiecej pracowac, to wprawdzie nie bede miec czasu, ale za to bedzi
              > e mnie stac na kupowanie drozszych, lepszych jakosciowo przypraw i innych sklad
              > nikow. Ale nie kazdego na to stac, nie kazdy ma czas (ja nie mialam, kiedy jesz
              > cze mieszkalam w Polsce, a bylam sama - co z zarobionymi matkami?),

              Sorry, ale mnie nie rozczulisz. ;-) Ja jestem kobietą przedwojenną i przeszłam czasy najorszych polskich kryzysów, kiedy to na półkach w sklepach był ten legendarny ocet. ;-) Dobra i smaczna kuchnia, to nie jest sprawa drogiej żywności i delikatesów, nikt nie jest zmuszony do podkręcania jedzenia chemią. Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy z uprzemysłowienia naszej żywności, być może w Polsce nie jest jeszcze tak źle. Ale trend idzie w normalnym kierunku, to znaczy w stronę warunków zachodnich. A że żyję w Niemczech, to mam okazję śledzić akcje w szkołach, kiedy to dzieciom daje się do skosztowania całkiem normalne sezonowe warzywa, owoce i normalną nieprzerobioną żywność, bo wychowane na gotowcach, mrożonkach, mieszankach i w domach, gdzie nikt nie potrafi już gotować, nie znają ich smaku. Odkrycie smaku zwykłej marchweki, czy truskawki, to dla wielu wydarzenie dzieciństwa. Najciekawsze jest jednak, że podczas porównań wrażeń smakowych, dzieci te często preferują smak żywności mocno przerobionej, tzn. aromatyzowanej mieszanki cukrowej, zamiast naturalnego jogurtu z naturalnymi truskawakami. Po prostu zostały na ten pierwszy odpowiednio wytrenowane. Ja uważam to za smutne, bo cała kultura dobrego jedzenia i różnorodności bierze w ten sposób w łeb, kiedy dorabiamy się pokoleń smakowych analfabetów. Mój świętej pamięci dziadek smakosz, pamiętający jeszcze biedniejsze czasy ode mnie, chyba by się za głową złapał.
              • slotna Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 13:51
                Heh, no wlasnie w Polsce nie mieszkam, placze sie po roznych krajach :) U mnie bylo ok pod wzgledem zywieniowym - jedzenie dobrej jakosci i roznorodne, dopoki moi rodzice sie nie rozwiedli i nie zamieszkalam z mama i bratem. Ledwo wiazalismy koniec z koncem i doprawdy, gdyby ktos mi wtedy powiedzial, ze uniewrazliwiam sobie kubki smakowe vegeta, to bym go wysmiala.

                Teraz sama jem bardzo prosto i w zasadzie bez przypraw (sole rowniez bardzo malo), chyba, ze akurat mi pasuje to, co ugotuje dla rodziny. Moja pieta achillesowa sa tylko te nieszczesne jogurty, ktorych btw dzieki tobie nie jadlam od dwoch tygodni ;)

                W kazdym razie zabralam glos w tym watku tylko przeciwko rozpowszechnianiu nieprawdziwej informacji, ze glutaminian sodu jest szkodliwy i juz powiedzialam dlaczego - czym innym jest swiadoma decyzja "odstawiam glutaminian, bo nie chce jedzenia podkreconego chemia" (cokolwiek mialoby to znaczyc), a czym innym paniczne "odstawiam glutaminian, bo to trucizna, aaa!".
            • elayne_trakand Re: Polowanie na czarownice :) 16.08.09, 00:00
              U mnie reakcja na glutaminian objawia sie migrenowymi bolami glowy, ktore trwaja
              nawet kilka dni. Odkrylam ten efekt w okolicach lat 94/95 kiedy to po 12
              godzinach wykladow robilam sobie cieple posilki pod postacia goracych kubkow i
              innych zalewajek bo mialam do dyspozycji zwykle tylko czajnik. Od tego czasu
              gotuje bez glutaminianu a mam za soba lata baaardzo chude finansowo oraz takie
              kiedy studiowalam zaocznie w innym miescie, pracowalam ,,na etacie'' i
              dorabialam czesto przez nastepne 8-10 godzin dziennie.
              Jesli tylko sie chce, to da sie tak gotowac, nie poswiecajac na to wcale duzo
              czasu, trzeba tylko pomyslec.
              • slotna Re: Polowanie na czarownice :) 16.08.09, 01:16
                Aha, ale komus sie moze nie chciec i wywolywanie paniki na bazie... ej, dobra, zaczynam sie powtarzac.

                Btw po 12 h wykladow spokojnie moglas miec bol glowy wlasnie od 12 h wykladow. Wiec nawet jako dowod anegdotyczny twoja historia sie slabo sprawdza.
                • elayne_trakand Re: Polowanie na czarownice :) 16.08.09, 09:04
                  Jak przestalam jesc zupki z glutaminianem to bole glowy sie skonczyly.

                  Wczoraj bylismy na grillu ze znajomymi i oczywiscie w kazdej kielbasie
                  glutaminian. Wrocilam z migrena.
                  Zdrowy organizm poradzi sobie z niewielka iloscia glutaminianu. W momencie kiedy
                  jest w kazdej jedzonej wedlinie, wszystkich mieszankach przypraw ktore sie
                  uzywa, chipsach, serkach i innych pokarmach, moze miec dosc i sie zbuntowac.
                  • pierwszalitera Re: Polowanie na czarownice :) 16.08.09, 13:55
                    elayne_trakand napisała:

                    > Zdrowy organizm poradzi sobie z niewielka iloscia glutaminianu. W momencie kied
                    > y
                    > jest w kazdej jedzonej wedlinie, wszystkich mieszankach przypraw ktore sie
                    > uzywa, chipsach, serkach i innych pokarmach, moze miec dosc i sie zbuntowac.

                    I właśnie o to chodzi. Ja też jadłam już zawsze coś tam z glutaminianem, ale w latach 80-tych gotowało się w Polsce zwykle świeżo, a tych kilka zup z torebki od czasu do czasu nikomu nie przeszkadzało. Dopiero kiedy przeniosłam się na Zachód i w mojej naturalnej chęci spróbowania wszystkiego i odbicia sobie trochę "niedoborów" w przetworzonej żywności, zauważyłam, że reguję alergicznie na glutaminian. W tym czasie ten poprawiacz smaku, był w Niemczech prawie w wszystkim, co nie było akurat prosto z ziemi, albo bezpośrdnio od rolnika i to właśnie ilość zaważyła o mojej reakcji. Jestem pewna, że teraz też zdarzy mi się zjeść glutaminian, w końcu aż tak rygorystycznie nie rezygnuję z jedzenia u znajomych, restauracji, czy nawet fast foodów. Tylko w normalnej kuchni staram się tego unikać, by bo nie prowokować mego organizmu bez potrzeby.
              • satia2004 Re: Polowanie na czarownice :) 16.08.09, 14:05
                elayne_trakand napisała:
                > U mnie reakcja na glutaminian objawia sie migrenowymi bolami glowy, ktore
                > trwaja nawet kilka dni.

                Glutaminianu jak setek innych substancji organizm może po prostu indywidualnie nie tolerować. Można też być nadwrażliwym na coś. Nie jest to żadnym dowodem na szkodliwość.
          • luliluli Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 13:47
            pierwszalitera napisała:

            To czasem też tylko
            > sprawa wyboru, nie każdy ma ochotę pakowania w siebie byle czego. A skoro, na
            > przykład w Niemczech, glutaminiam pokazuje się coraz rzadziej, nawet w fast foo
            > dach, to chyba klient tam zadecydował portfelem i w Polsce też tak może być.

            Często ostatnio doceniam "zacofanie" swojego miejsca na świecie:D
            pomijając McDonalds, nie widzę u siebie prawdziwego fastfoodowego baru. Babina w
            budce z zapiekankami ma ewentualnie bułki w śmieciowym stylu, całe "wnętrze" ma
            w pełni naturalne, samodzielnie pokrojone. To samo pan z kebabowni, do której
            chodzę raz na jakiś czas. Dobrze, że niektórych nie stać na rozwinięcie biznesu
            do rozmiarów sieciówek i że muszą kupować warzywa u biznesłomen ze szczęki za
            rogiem;)))
          • palacsinta Re: Polowanie na czarownice :) 13.08.09, 14:32
            pierwszalitera napisała:

            > Może i w kuchnii chińskiej miało to jakiś sens,
            > ale włoska, francuska, polska, czy jakakolwiek inna, świetnie sobie bez niego r
            > adzi.

            Kuchnia chińska też sobie bez niego świetnie radziła przez wiele lat, korzystając z naturalnie występującego w składnikach kwasu glutaminowego. Tak samo zresztą kuchnia japońska. Kwas glutaminowy występuje m.in. w wodorostach kombu, grzybach shiitake, sfermentowanej soi, niektórych gatunkach ryb (ale też w pomidorach i serach o ostrym smaku). W 1907 japoński uczony Ikeda Kikunae odkrył związek między obecnością kwasu glutaminowego w wywarze z kombu, a jego charakterystycznym smakiem (umami). W rok później opatentował metodę przemysłowej syntezy soli tego kwasu, czyli właśnie glutaminianu sodu. Glutaminian sodu różni się od kwasu glutaminowego tym, że zawiera kationy sodu. Zapotrzebowanie ludzkiego organizmu na sód jest raczej niewielkie i przy spożywaniu produktów dosmaczanych MSG łatwo o przekroczenie dopuszczalnej dziennej dawki. Glutaminian sodu jako sypany biały proszek raczej nie jest w żadnej kuchni obecny od wieków.
    • maja_sara Re: przyprawy 14.08.09, 14:51
      Ja od lat kupuję w "przyprawach świata". Przyprawy z tej firmy nie
      zawierają żadnych ulepszaczy smaku i konserwantów. Knorr czy Kamis
      mogą się schować. Do tego większe opakowania i cena niższa niż u
      kokurencji.
      przyprawyswiata.targi.pl/index.php?p=p_3&sName=firma
      • szalicja Re: przyprawy 14.08.09, 16:14
        maja_sara napisała:

        > Ja od lat kupuję w "przyprawach świata". Przyprawy z tej firmy nie
        > zawierają żadnych ulepszaczy smaku i konserwantów. Knorr czy Kamis
        > mogą się schować. Do tego większe opakowania i cena niższa niż u
        > kokurencji.
        > przyprawyswiata.targi.pl/index.php?p=p_3&sName=firma

        SUPER! Dziękować za taki dobry link.
        A mnie boli głowa makabrycznie od wszelakich fix'ów, które mój mąż (tfu, tfu)
        lubi. Najgorszy fix to chiński, w sensie bolenia głowy i wzdęcia. Coś w tym jest.
    • wera9954 A istnieją jakieś przyprawy bez soli? 14.08.09, 16:17
      Nie cierpię przesolonego jedzenia, a do większości mieszanek przypraw (np.
      takich do spaghetti) walą ogromne ilości soli :/ Czy można kupić jakąś mieszankę
      bez soli a potem posolić według własnego uznania?
      • kasiamat00 Re: A istnieją jakieś przyprawy bez soli? 14.08.09, 16:59
        IMO zdecydowanie lepiej kupić sobie pojedyncze zioła i mieszać w zależności od
        nastroju. Na początek te, które występują na liście składników dotychczas
        kupowanych mieszanek :) Z gotowych - zioła prowansalskie powinny nie mieć
        żadnych dodatków, ale radzę sprawdzić na opakowaniu, bo różne rzeczy się zdarzają.
        • wera9954 Re: A istnieją jakieś przyprawy bez soli? 14.08.09, 17:07
          To dobry pomysł, sama tak robiłam, ale teraz władzę w kuchni przejęła mama i ona
          chętnie używa takich gotowych mieszanek. Myślę, że łatwiej byłoby jej podsunąć
          dobrą mieszankę niż od razu zmusić do nieużywania ich.
      • slotna Re: A istnieją jakieś przyprawy bez soli? 14.08.09, 20:24
        O, a jakich mieszanek uzywasz do spaghetti? Ja do takiego klasycznego pomidorowego z przypraw daje po prostu czosnek, bazylie, oregano, tymianek i estragon, nigdy nie uzywalam nic gotowego.
        • wera9954 Re: A istnieją jakieś przyprawy bez soli? 15.08.09, 14:56
          Mama używa, ja się nie zajmuję obiadami, bo mama myśli, że nie potrafię sobie
          nawet zrobić kanapki :/ Ona zawsze używa gotowych mieszanek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka