madzioreck
11.08.09, 22:55
i inne paskudztwa :)
Od kilku dni gotuję bez glutaminianu sodu. Przynajmniej się staram, więc
wywalam wszystko, co go zawiera: "jarzynkę", czyli wszelkie vegety, kucharki
itp., kostki rosołowe. I dopóki chcę upichcić zupkę czy przyrządzić kotlecika,
wszystko jest fajnie. Robię wywar z mięska i warzyw na przykład i zawsze tak
robiłam, nie wiedzieć czemu dając do tego kostkę, a soląc jarzynką właśnie.
Jazda zaczyna się, kiedy kupuję sobie twarożek z rzodkiewką, mmm, jaki dobry,
czytam skład... a tam glutaminian. W twarożku... po jakiego grzyba?
No i mam kilka pytań:
Po pierwsze, jak samemu zrobić sobie curry? Albo gdzie kupić gotowe curry bez
glutaminianu? Umiem zrobić już różne smakowite i pachnące mieszanki, marynaty
i takie tam, ale jeśli chcę mieć konkretnie curry, to nie mam pojęcia, jak to
zrobić (proporcje)
Po drugie, jeśli znacie inne świństwa (benzoesany sodu, skorbiniany potasu czy
co tam jeszcze wymyślili), których powinno się unikać, to wpisujcie :)
O, i jeszcze gdzieś czytałam jakiś artykuł dotyczący różnych "E" - podobno nie
wszystkie oznaczają jakieś szkodliwe substancje? Prawda to? Dostałam od
szwagierki sos żurawinowy od jakichś zakonników - etykieta informuje, że to
kilkusetletnia, tradycyjna receptura. Odwracam słoiczek, czytam skład: E330 ;)
Ale może to E330 akurat nieszkodliwe i nie o co się ciskać, poza tym tylko, że
genialni zakonnicy już kilkaset lat temu wynaleźli E330 :D