iza42
02.04.09, 23:55
W kontekscie naszej poprzedniej dyskusji dotyczacej kompleksow; jedna z
rzeczy na ktora patrzy sie z zainteresowaniem w Australii i z ktorej niektorzy
chca brac przyklad jest organizacja sluzby zdrowia w NZ. Chodzi o obecny w NZ
system kapitacyjny, gdzie pacjenci zarejestrowani u jednego GP otrzymuja
znizki, badz nie placa za wizyty u swojego lekarza a panstwo placi danemu GP
za opieke w zaleznosci od ilosci zarejestrowanych pacjentow ich stanu zdrowia
itd. Zarowno pacjent jak i doktor maja finansowa motywacje aby trzymac sie
siebie co przeciwdziala rozproszeniu pacjentow.
W Australii w chwili obecnej za wizyty pacjentow placi Medicare, pacjent
doplaca (lub nie), ludzie czesto chodza od lekarza do lekarza. Nowy lekarz
czesto nie wie jakie badania byly robione poprzednio, nie zna dobrze wywiadu i
ogolnie ma bardzo fragmentaryczna wiedze na temat pacjenta. W zwiazku z tym
bardzo czesto powiela sie badania lub przepisuje sie niepotrzebne leki. Moim
zdaniem system w NZ jest bardziej ekonomiczny bo pozwala na racjonalne
uzywanie srodkow i calosciowa opieke nad pacjentem. Pisze to jako osoba
swiadczaca uslugi i ciekawa jestem Waszych opini z punktu widzenia odbiorcow
uslug medycznych. Czy podoba Wam sie system sluzby zdrowia w NZ?
Czy wolelibyscie wiecej swobody w wyborze lekarzy?