jadwiga1350
23.05.11, 22:58
Skąd u takiej nieprzeciętnej postaci, jaką był Wokulski, tyle hipokryzji?
"Nie jestem kobietą i nigdy nie byłem proszony o spętanie mego życia na czyjąś korzyść, więc nie wiem, co bym zrobił — odparł wzburzony Wokulski. — To tylko wiem jako mężczyzna, że nie potrafiłbym żebrać nawet o miłość. I jeszcze pani powiem — dodał patrzącej na niego z odchylonymi ustami — nie tylko nie prosiłbym, ale wprost nie przyjąłbym wyżebranej ofiary z czyjegoś serca."
Skąd to święte oburzenie? Przecież i spętał swoje życie na korzyść Minclowej, i żebrał o miłość Izabeli.
Wokulski nie lubi u ludzi szczerości, odpycha go ona. Gdy baron, szczerze, choć naiwnie, zachwyca się Eweliną, Wokulskiego to śmieszy. Samokrytycyzm Kazi Wąsowskiej i Eweliny budzi w Stachu niesmak. Gdy pani Stawska opowiada jak jej córeczka lubi pana Wokulskiego, ten te szczere wyznania traktuje jak zwykłe pochlebstwo. Rzecki, szczery, pełen naiwnej wiary, także śmieszy swego pryncypała.
A jednocześnie Wokulski chciałby znaleźć prawdę i szczerość u takiej osoby jak Izabela. Skąd u niego takie rozdwojenie?