Dodaj do ulubionych

wczoraj mnie nazwal....

15.08.09, 21:44
...suka i k....ą.suka juz mnie kiedyc nazywal (niby w zartach),ale k....ą
pierwszy raz. suke przelknelam,ale co mam zrobic z k....ą?
nawet nie moge tego slowa napisac, musze kropkowac. kim jeszcze dla niego bede
za pare lat? (a jestesmy razem 20). czy moze byc cos gorszego od k.....y?
Obserwuj wątek
    • kobieta_na_pasach mdli mnie 15.08.09, 21:55
      nie moge ogladac scen w filmie z zakochanymi, niedobrze mi sie robi od tej
      fikcji. czy cos jest ze mna nie tak?
    • tropem_misia1 Re: wczoraj mnie nazwal.... 15.08.09, 21:59
      Nie wiem czy jest coś gorszego.
      Jedno i drugie określenie jest (zaznaczam,że dla mnie) nie do pomyślenia.

      Żadnej rady Ci nie udzielę(tym bardziej,że tkwimy w układach i zależnościach,
      które tak trudno zmienić),mogę tylko współczuć.
      • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 15.08.09, 22:04
        nie jestem tu ,aby mi ktos radzil.nie potrafie komus poradzic i nie oczekuje
        tego od innych. sama dla siebie jestem najlepszym doradca.
        kiedy sie siedzi w sobotni wieczor ma sie potrzebe wygadania i to wlasnie robie.
        i to mi wystarcza.
        nikt nie rozwiaze naszych problemow (nawet Bog, jesli istnieje). ale jest
        latwiej,kiedy mozesz o nich opowiedziec. przynajmniej mnie jest latwiej.
        • tropem_misia1 Re: wczoraj mnie nazwal.... 15.08.09, 22:24
          I owszem.
          I mnie pomaga pisanie.
          Jeno nadmiar emocji w wierszykach topię, big_grin lub prozą prozaiczny bełkot uskuteczniam.
          A jak już słowotok ten przeleje to mi lepiej .
          • krokodyl_13 Re: wczoraj mnie nazwal.... 15.08.09, 22:34
            Ja jestem 22 po i nie doczekałam się takich słów i uwielbiam komedie
            romantyczne.
            • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 10:20
              krokodyl_13 napisała:

              > Ja jestem 22 po i nie doczekałam się takich słów i uwielbiam komedie
              > romantyczne.

              widocznie nie dalas powodow...
              • pmisiek_kosmaty Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 11:50
                kobieta_na_pasach napisała:

                > widocznie nie dalas powodow...

                A Ty dałaś powód? Nie sądzę, bo by Cię to wówczas tak nie zabolało.
                • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 16:19
                  A Ty dałaś powód? Nie sądzę, bo by Cię to wówczas tak nie zabolało.
                  >

                  dokladnie jest,jak mowisz. bardziej od slow boli niesprawiedliwosc.
                  napisalam tak, bo pozazdroscilam moze Krokodylowi? nie wiem sama. wiem,ze tkwie
                  od jakiegos czasu w chorym ukladzie i nie wiem, jak to rozwiazac.
                  • pmisiek_kosmaty Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 16:54
                    Zazdrośc jest jak najbardziej uzasadniona. Każdy chce być kochany. To zawiśc niszczy, zazdrośc bywa również dopingująca, nie tylko destrukcyjna. Możesz sobie powiedzieć 'ona ma, ja też będę miała", a że z innym facetem, to już strata tego, co docenić nie potrafi. Jak straci - doceni.

                    Wiesz już dużo - bo wiesz, że źle i szukasz rozwiązania. Ale - żeby uleczyć związek, muszą chcieć dwie strony.
                    Myślę, że dasz radę smile
                    jedno chyba mogę Ci poradzić, choć Cię nie znam, a rad dotyczących dwojga nalezy się wystrzegać jak tajfunu . Nie skupiaj się na zemście, całą energię skieruj na zapewneniu sobie szczęscia, Ty szczęsliwa będzie największą zemstą, bo ludzie nie lubią szczęsliwych wink
                    • kobieta_na_pasach bez kadzenia 16.08.09, 19:02
                      ile tu madrych kobiet, a jestem zaledwie od kilku dni.
                      masz racje, on zawsze sie cieszy,mysle,ze im bardziej mi "dowali" tym bardziej
                      nastepnego dnia jest radosny.moj problem polega na tym,ze ja sie musze bardzo
                      starac, nawet oszukiwac, zeby pokazac radosc i szczescie (w genach mam
                      umartwianie sie), a on ma to po prostu po matce. doszlam po wielu latach do
                      wniosku,ze szczescie daje mi On. i to jest moje nieszczesciesmile
                      • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 19:23
                        "Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi cię do płaczu." [G.G.M.]

                        Nasza mądrośc nie zależy od tego, jak długo tu jesteś wink
                        Łatwo komuś radzić, gdy się siedzi z tej strony kabla. Gorzej zadziałać, zmienić coś w sobie, a potem w otoczeniu.
                        Jesteśmy głupie, bo dajemy, pozwalamy pastwić się innym nad nami. Durność Matki-Polki się odzywa i wiele pokoleń kobiet z zakodowanym przekonaniem, że bez faceta sobie nie poradzimy. I że nasze szczęscie to facet.
                        • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 19:33
                          chcialam przez to powiedziec,ze czasami trzeba spedzic wiecej czasu,zeby poznac
                          sie na ludziach, a tu o razu poczulam zyciowa madrosc i zyczliwosc(porownanie z
                          innymi forami).
                          nie czuje sie matka-polka, albo raczej - juz nie. i od tego momentu,kiedy
                          przestala mi sie ta rola podobac zaczely sie moje problemy. mam syna, i nie moge
                          pozwolic na to,aby wyrosl na typowego samca, a juz sie na to zanosi (wplyw
                          ojca). moze stosuje zle metody? z drugiej strony, mam dosc obwiniania sie.moze
                          maz mnie zle na poczatku zwiazku odebral, bo faktycznie, bylam pelna
                          poswiecen.ale teraz chce wiecej czasu poswiecic sobie, a najlepiej mezowi i
                          sobie,i tu sie rozmijamy. odradzaja sie jakies zadawnione rany i przestalismy
                          sie starac. a starac trzeba sie zawsze. mierzi mnie to wszystko,gdyby nie
                          praca,chyba bym oszalala.
                          • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 19:47
                            Nie bierz wszystkiego, co piszę tak bardzo poważnie wink czasami się
                            odzywa moje wrodzona przekora i... wink takie cóś wink

                            W tej pralce faktycznie człek się dobrze czuje smile

                            Rozumiem Cię. Gdy dziecka się usanmodzielniają, chciałoby się znów do
                            tych czasów, co w oczka i za rączkę.... Oj... jeśli się to zagubiło
                            po drodze, to teraz trzeba duuuużó pracy, a efekt... niekonieczny. Bo
                            wielu facetów już za bardzo przyrosło do kanapy i pilota. A gdy
                            jeszcze jakieś ąty i pretensje...
                            Nie poradzę Ci, co masz zrobić, Sama musisz znaleźć drogę i sposób.
                            Bo to Ty znasz swoich facetów, nikt inny. Że syn przyjmuje od ojca
                            nawyki - może widzi, że tak wygodniej?
                            na zadawnione rany sposób jeden - szczera rozmowa, nie obwinianie
                            siebie, lecz przekazanie własnych odczuć, tzn. mówienie nie "bo
                            ty...", lecz "ja czuję, mnie boli...". Wyjaśnienie raz, bez powrotu i
                            rozdrapywania. Bez oglądania się wstecz. Wybaczenie sobie,
                            wyciągnięcie wniosków i zapomnienie. Wiem, to trudne i wymaga dobrych
                            chęci od obojga.

                            Największym błędem, który popełniamy - to ułożenie się na laurach po
                            ślubie... Nikt nam nie mówi, że to dopiero początek cięzkiej orki nad
                            związkiem...Początek, nie koniec... Nikogo się nie zdobywa na zawsze
                            i nikogo się nie posiada w całości.
                            • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 19:52
                              oczątek, nie koniec... Nikogo się nie zdobywa na zawsze
                              > i nikogo się nie posiada w całości.
                              >

                              a szkoda. o ilez zycie byloby prostsze i mozna byloby sie skupic na innych
                              sprawach.ja chyba sama nie wiem czego chce i to moj problem.
                              • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:03
                                gdybyś razem z obrączką dostała wszystko, to co byś robiła przez resztę
                                życia? wink
                                • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:08
                                  pmisiek_kosmaty napisała:

                                  > gdybyś razem z obrączką dostała wszystko, to co byś robiła przez resztę
                                  > życia? wink
                                  >

                                  kiedys, kiedy nie moglam miec mojego meza, napisalam na jego fotce, ktora cudem
                                  zdobylam;'jesli sie mialo szczescie, ktore sie nie trafia, czyjes cialo i ziemie
                                  cala, a zostanie tylko fotografia to jest to bardzo malo". teraz mam i te
                                  fotografie i to cialo i... nadal za malo.
                                  • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:28
                                    To może chcesz - za dużo? wink
                                    • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:30
                                      pmisiek_kosmaty napisała:

                                      > To może chcesz - za dużo? wink
                                      >
                                      a ile to jest duzo?
                                      • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:32
                                        Zadajesz pytanie, na które tylko Ty możesz znać odpowiedź.
                                        Od drugiego człowieka nie dostaniesz więcej niż on będzie chciał Ci
                                        dać.
                                        • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:35
                                          pmisiek_kosmaty napisała:

                                          > Zadajesz pytanie, na które tylko Ty możesz znać odpowiedź.
                                          > Od drugiego człowieka nie dostaniesz więcej niż on będzie chciał Ci
                                          > dać.

                                          inna sprawa,czy daje mi tylko tyle, bo wiecej nie moze, czy dlatego,ze nie chce.
                                          • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:38
                                            oooo, widzisz... nasza babska rzecz sprawić, żeby chciał wink


                                            A tak naprawdę, nie słuchaj ględzenia stetryczałego futrzaka.
                                            • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 20:54
                                              pmisiek_kosmaty napisała:

                                              > oooo, widzisz... nasza babska rzecz sprawić, żeby chciał wink

                                              no i tu jest problem, bo nigdy nie znalam tych babskich sztuczek, nikt mnie nie
                                              nauczyl. za uczciwa jestem.tzn. on mi juz kiedys powiedzial,ze wiecej niz daje
                                              dac nie moze. no i to zrozumialam,ale jednoczesnie zaczal sie zmieniac na
                                              niekorzysc. nie wiem juz o co chodzi.
                                              >
                                              > A tak naprawdę, nie słuchaj ględzenia stetryczałego futrzaka.

                                              tez nie bardzo mam kiedy, bo rzadko bywa w domu, a jak bywa to gledzi przez
                                              komorke. poza tym wiesz, zeby gledzil tylko - pol biedy, ale on jest nielojalny
                                              w stosunku do mnie i obgaduje mnie do ludzi.
                                              • pmisiek_kosmaty Re: bez kadzenia 16.08.09, 21:15
                                                o mamuśku....

                                                Ja zamilknę, bo mi się same brzydkie słowa cisną
                                                • kobieta_na_pasach Re: bez kadzenia 16.08.09, 21:25
                                                  pmisiek_kosmaty napisała:

                                                  > o mamuśku....
                                                  >
                                                  > Ja zamilknę, bo mi się same brzydkie słowa cisną

                                                  no i ja ,po 20 latach, nie wiem,czy to ten sam czlowiek, ktorego pokochalam,czy
                                                  to tylko bylo moje wyobrazenie. z drugiej strony trudno grac innego niz sie jest
                                                  tyle lat. troche duzo mam tego "piwa" do wypicia, no i nie wiem, za jakie
                                                  grzechy. dzieki za wysluchanie.
                                                  musze wziac sie w garsc, jutro do roboty.
                                                  fajnie,ze tu trafilambig_grin
                        • kobieta_na_pasach pmisiek 16.08.09, 19:38
                          jestes bardzo madra. przeczytalam twoj profil.ja,humanistka,czytaczka, a nie
                          znam Marqueza. jutro ide do biblioteki.
                          w Siesickiej sie zaczytywalam,ale nie pamietam, z ktorej ksiazki ten fragment?
                          cos czuje,ze my te same roczniki jestesmysmile
                          • pmisiek_kosmaty Re: pmisiek 16.08.09, 19:49
                            Dziękuję smile Miód na moje serce wylalas big_grin
                            Jestem mądra mądrością innych, bo w porę się zorientowałam, że ja -
                            leniwa do cna istota - powinnam korzystać z pracy innych big_grin


                            "Jezioro osobliwości", a rocznik... hmmm... ja nie pamiętam... wink
                            • kobieta_na_pasach Re: pmisiek 16.08.09, 19:55
                              tez uwazam,ze po co odkrywac ameryke, kiedy inni to juz za nas zrobili.ale cale
                              zycie tak naprawde cos odkrywamy.i na szczescie.
                              ja jestem 62. ty pewnie cos kolo tegosmile
                              "jezioro osobliwosci" czytalam i ogladalam, ale bardziej utkwily mi "Motyle",
                              moze dlatego,ze ogladalam je z moja pierwsza miloscia.

                              • pmisiek_kosmaty Re: pmisiek 16.08.09, 20:01
                                Chcesz pogadać o moich lekturach??? To będzie dłuuuuugi wątek, bo ja od
                                2. roku życia czytałam wszystko smile Teraz kurczę, blade w odwłok
                                szaleńczo kopane, czasu mi brakuje i już parę lat tamu się
                                zorientowałam, ze nie dam rady... no chyba że sobie przeszczepię
                                jeszcze z 10 par ócz wink
                                • kobieta_na_pasach Re: pmisiek 16.08.09, 20:04
                                  wlasnie te oczy.klikac wieczorami jeszcze moge, z czytaniem gorzej. jestem
                                  krotkowidzem.
    • kolorowa_skarpetka Re: wczoraj mnie nazwal.... 15.08.09, 23:02
      Kobieto, pewnie w ten specyficzny sposób świętował Wasze wesele porcelanowewink
      jak widać, facet się rozwija, wzbogaca słownictwo, uczy się wyrażać emocjewink
      kto wie jakie postępy będzie nadal czynił...

      Wyzwij go na 25-lecie w rewanżuwink
      • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 10:23

        > Wyzwij go na 25-lecie w rewanżuwink

        5 lat czekac?smile zleci, tak jak zlecialo 20, wiec to calkiem niedlugo.
        20 rocznica przypada w listopadzie, obiecalam mu w prezencie pozew rozwodowy.
        ucieszyl sie, wiec taki prezent odpada. musze cos innego wymyslic. moze z pomoca
        szanownych kolezanek sie uda?
        • pmisiek_kosmaty Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 11:53
          Podsyp mu bromku potasu - cichcem... Chorągiew mu sflaczeje.
          • kolorowa_skarpetka Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 15:31
            to jest myśl!
            zabić męskość a potem się jeszcze popastwić nad nią i wyrazić swoje politowanie
            nad jego ułomnościąwink
          • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 16:21
            zpmisiek_kosmaty napisała:

            > Podsyp mu bromku potasu - cichcem... Chorągiew mu sflaczeje.
            >

            no wlasnie sama juz mu flaczeje, i od tego chyba taki nerwowy.
            • pmisiek_kosmaty Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 16:48
              bo dla faceta w wieku 40-50 to najważniejsza sprawa - udowodnić, że
              jeszcze może big_grin Jak nie może, szuka winnej. Bo z innymi może, a z żoną
              - nie. No to ona winna. Ale co zrobi, jak z innymi też nie będzie mógł?
              wink
    • darima_ka Re: wczoraj mnie nazwal.... 16.08.09, 21:50
      Współczuję Ci , to przykre ,ale mnie kiedyś to samo
      spotkało , byliśmy z sobą krócej , już nie jesteśmy , może dobrze ,ze
      się skończyło bo to bardzo boli sad
      • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 17.08.09, 12:42
        darima_ka napisała:

        > Współczuję Ci , to przykre ,ale mnie kiedyś to samo
        > spotkało , byliśmy z sobą krócej , już nie jesteśmy , może
        dobrze ,ze
        > się skończyło bo to bardzo boli sad

        a jednak piszesz "mozesz". to znaczy,ze zalujesz?
      • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 17.08.09, 12:42
        darima_ka napisała:

        > Współczuję Ci , to przykre ,ale mnie kiedyś to samo
        > spotkało , byliśmy z sobą krócej , już nie jesteśmy , może
        dobrze ,ze
        > się skończyło bo to bardzo boli sad

        a jednak piszesz "moze". to znaczy,ze zalujesz?
        • darima_ka Re: wczoraj mnie nazwal.... 17.08.09, 18:23
          Nie żałuję swojej decyzji , napisałam "może"
          mając na myśli,że gdyby trwał ten związek 20 lat byłoby coraz gorzej i trudniej
          go skończyć . 5 lat trwania małżeństwa i 2 kochanki , wyzwiska awantury ..... to
          chyba wystarczająco?
          • kolorowa_skarpetka Re: wczoraj mnie nazwal.... 17.08.09, 18:42
            współczuję takich doswiadczeń...
            Co do zdrad to kiedyś spotykałam się z facetem 1,5 roku, do czasu aż zadzwoniła
            do mnie pewna dziewczyna i powiedziala, że ona jest jego dziewczyną od 4 lat...
            najbardziej zaskoczyła mnie jego reakcja jak pojechałysmy do niego we dwie...
            zaczął się śmiać i ją wyzywać...
            • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 18.08.09, 13:38
              kolorowa_skarpetka napisała:

              > mnie jego reakcja jak pojechałysmy do niego we dwie...
              > zaczął się śmiać i ją wyzywać...

              normalnie Tulipan. ale wyzwal ja, nie ciebie, to juz jest plusbig_grin
          • kobieta_na_pasach Re: wczoraj mnie nazwal.... 18.08.09, 13:24
            darima_ka napisała:

            > 5 lat trwania małżeństwa i 2 kochanki , wyzwiska awantury ..... t
            > o chyba wystarczająco?


            u mnie bylo dobrze przez kilkanascie lat, nawet nie rozbila nam
            zwiazku jego byla wieloletnia narzeczona, ktora chciala do niego
            wrocic kilka lat temu, po nieudanym malzenstwie. maz sie zmienil
            jakies trzy lata temu, bardziej nerwowy, uzywa wiecej wulgaryzmow,co
            mnie wkurza. ale pewnie i ja sie zmienilam tylko nie zauwazylam.
            dzisiaj zadzwonil do mnie na komorke, jakby nic sie nie stalo (w
            domu nie rozmawiamy, tzn. ja sie zacielam). oczywiscie udaje,ze nie
            wie, o co mi chodzi (jak mnie wyzwal byl po alkoholu). boje sie,ze
            znowu przejde do porzadku dziennego ,a za kilka, kilkanascie dni
            znowu podobna sytuacja sie powtorzy. czytam ciagle madre ksiazki,ale
            nie moge znalezc dla siebie rozwiazania. z nim sie ciezko rozmawia,
            bo zaraz sie robi nerwowy, albo zrzuca na mnie wine.no, ale takiego
            sobie partnera wybralam, tylko przyznam,ze myslalam,ze ma wiecej
            oleju w glowie.ostaecznie jego dawna narzeczona byla z nim 7 lat i
            studiowala medycyne. ale nie wiadomo,czy teraz by sie dogadali. a
            moj maz jest tylko po zawodowce.ale dla mnie to nie mialo znaczenia
            nigdy. jednak w sytuacjach, kiedy chce sie z nim dogadac jest
            problem.
            • kolorowa_skarpetka Re: wczoraj mnie nazwal.... 18.08.09, 13:31
              Pasiasta, a jak często on pije i wiela?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka