Jestem stałą klientką sklepu internetowego Zwierzakowo.
Zrobiłam comiesięczne zamówienie. Jak to jest w zwyczaju, dzwoni do mnie pani że firmowy kurier przyjedzie między 19:30 a 20:30 . Przy okazji pyta czy mogą zastąpić jeden kartonik karmy na inny gdyż jednego o tym samym smaku zabrakło. Zgadzam się. Czekam, czekam, czekam. Wybiła 20:30 kuriera ni widu ni słychu. Pojawił się 20 minut po czasie. Nic to, można wybaczyć.
Pomógł mi szybko wypakować towar, podpisałam gdzie trzeba i do widzenia już go nie było.
Po kilku minutach zabrałam się do lokowania żarcia i patrzę, na moje oko jest za mało. Jako że od poprzedniego razu zostało mi trochę zapasu, tym razem zamówiłam mniej i może dlatego zauważyłam że coś jest nie tak. Patrzę na fakturę, pozycje odhaczone czyli powinno wszystko grać. Zaczęłam sprawdzać, brakuje dwóch puszek 400 g.
Dzwonię do Zwierzakowa, nikt nie odbiera. No przecież nie zostawię tego tak.
Napisałam do nich maila. Za pewne odbiorą dopiero w poniedziałek.
To już drugi raz jak mailuję że coś jest nie tak. Kilka miesięcy temu miałam duże zamówienie bo zamawiałam dodatkowo dla dwóch koleżanek i okazało się że trzy kartoniki Bozity były przeterminowane. Zrobiłam wtedy fotę kartonika z datą i dołączyłam do maila. Odpisali że przy następnym zamówieniu dołączą
jeden kartonik. No mało mnie krew nie zalała.Wyraźnie napisałam do nich że były to trzy sztuki z tym że pozostałe dwa zostały nieopatrznie otworzone. Jeden przeze mnie zaraz po odbiorze , drugi, kilka dni później otworzyła koleżanka zaś trzeci udało się "uratować" bo szybko zadzwoniłam do drugiej koleżanki aby zwróciła uwagę na datę. Stąd jeden ostał się nienaruszony. Przeprosili i dołączyli trzy. Dodali przy tym że przez przeoczenie najwidoczniej magazynierzy nie zwrócili uwagi na datę ważności karmy

Ciekawa jestem jak teraz się odniosą do całej sprawy. Bez względu na wszystko postanowiłam że nie interesuje mnie to jak bardzo kurierowi będzie się śpieszyło, będzie tak długo stał aż nie przejrzę sztuka po sztuce czy niczego nie brakuje