We wrześniu przyjaciółka wydawała swoją córke za mąż. Przyjaciółka z pawie 30-letnim stażem. Córkę znałam od urodzenia. W marcu jej córka miała urodzić dziewczynkę.
Na weselu świetnie się ubawiłam. Wszyscy cieszyliśmy się z dziecka które miało się narodzić.
Dziś dzwoni mąż przyjaciółki i wiadomością wbija mnie w ziemię.
Córka wyjeżdżała z podporządkowanej wprost pod tira.
Nie miała żadnych szans

To była jedyna ich córka.
Normalnie pół dnia dziś przepłakałam i za diabła nie mogę się z tym pogodzić