Dodaj do ulubionych

Smutny wątek :(

09.01.14, 21:24
We wrześniu przyjaciółka wydawała swoją córke za mąż. Przyjaciółka z pawie 30-letnim stażem. Córkę znałam od urodzenia. W marcu jej córka miała urodzić dziewczynkę.
Na weselu świetnie się ubawiłam. Wszyscy cieszyliśmy się z dziecka które miało się narodzić.
Dziś dzwoni mąż przyjaciółki i wiadomością wbija mnie w ziemię.
Córka wyjeżdżała z podporządkowanej wprost pod tira.
Nie miała żadnych szans sad
To była jedyna ich córka.
Normalnie pół dnia dziś przepłakałam i za diabła nie mogę się z tym pogodzić sad
Obserwuj wątek
    • karple Re: Smutny wątek :( 09.01.14, 21:29
      o matko..... na prawdę nie wiem co napisać.... aż mnie ciary przeszły. Tragedia podwójna i podwójnie straszna... ściskam mocno
    • saga55-5 Re: Smutny wątek :( 09.01.14, 21:38
      kuriermlawski.pl/185617,25-latka-w-ciazy-zginela-w-wypadku.html#axzz2pugPkrBu
      • agnes-05 Re: Smutny wątek :( 09.01.14, 22:06
        Straszne...((( Nie ma nic gorszego niz strata dziecka...a tu jeszcze wnuka....
        Ja do dzis mam ciarki na wspomnieńie wypadku, w ktorym zginela moja kolezanka ze szkoly i studiów. Byla w 8 miesiacu ciąźy. Winny byl jej mąz. Kilka lat pozniej znow mial wypadek...i znow zginela jego zona w ciazy. Teraz ma trzecia zone..az strach pomyslec.....(((

        W takich sytuacjach nie ma madrych. Nikt nie jest w stanie pocieszyć kogos po takiej tragedii.
        Musi uplynać naprawde duzo czasu.....
        Jezeli chcecie poczytac ( moze gdzies jest tez wersja telewizyjna, bo byla taka rozmowa. 2 stycznia - program - " ludzie na walizkach " szymona hołowni) rozmowe z matka tej mojej kolezanki, ktora wiele lat temu zginela w wypadku.
        Oczywiscie zadna to pociecha, ale warto chyba poczytac, bo to bardzo madra kobieta, dla mnie byla wzorem, i kiedy ja stracilam w zeszlym roku kogos bliskiego, to postawa pani Krystyny byla dla mnie wielikim pocieszeniem.

        polska.newsweek.pl/rozmowy-szymona-holowni--tam-nie-moze-byc-pusto,76310,1,1.html
        • niutaki Re: Smutny wątek :( 09.01.14, 22:33
          nie ma dobrych slow w takim momencie, jest to straszna tragedia, ogrom nieszczescia wbija w ziemie....crying (*)
          • barba50 Re: Smutny wątek :( 09.01.14, 23:54
            Strasznie mi przykro. Nie wiadomo co napisać...
    • aankaa (*) 10.01.14, 00:44
    • yoma Re: Smutny wątek :( 10.01.14, 19:20
      Ściskam.
    • saga55-5 Re: Smutny wątek :( 13.01.14, 21:06
      No i już po pogrzebie sad
      Chwilami sobie to jakoś realnie tłumaczę, ale chwilami.......... pikawa mi telepie, jakaś ogólna delirka.
      Tak jak myślałam, pogrzeb był PIĘKNY ( wiem, beznadziejne określenie )
      Orkiestra Marynarki Wojennej (tak pracowała w radiostacji przed ciążą) kilka salw karabinowych, sztandary, hymn, mnóstwo kwiatów od nich oczywiście w kolorach biało czerwonych, warta przy trumnie itp. - wyciskacze łez okropne.
      Martwi mnie też moja kumpela ( matka zmarłej ) bo jest w kiepskim stanie. Błagała mnie dziś bym do niej przyjechała. Też mnie to dołuje, bo chciałabym ( znamy się w końcu 30 lat ) wiem że mnie potrzebuje a nie bardzo mam jak i kiedy.
      Czuje się bezradna sad
      • wadera3 Re: Smutny wątek :( 14.01.14, 15:03
        Rodzinie na pewno potrzebne wsparcie psychologa.
        • dzedlajga Re: Smutny wątek :( 15.01.14, 12:41
          Tragedia straszna. Ale z psychologiem to osobiście bym uważała. Zawsze byłam z opcji szukania u nich pomocy. Jednak jak ostatnio byłam w szpitalu i naprawdę miałam problem, to po każdym kontakcie z psychologiem czułam się gorzej. Na szczęście dzięki dobrym ludziom i własnej woli poradzenia sobie jakoś wyszłam z tego.
          Tak więc nie to, że odradzam, ale zalecam ostrożność. Oni nie zawsze wiedzą co robią
          • wadera3 Re: Smutny wątek :( 15.01.14, 13:39

            dzedlajga napisała:

            > Tragedia straszna. Ale z psychologiem to osobiście bym uważała. Zawsze byłam z
            > opcji szukania u nich pomocy. Jednak jak ostatnio byłam w szpitalu i naprawdę m
            > iałam problem, to po każdym kontakcie z psychologiem czułam się gorzej. Na szcz
            > ęście dzięki dobrym ludziom i własnej woli poradzenia sobie jakoś wyszłam z teg
            > o.
            > Tak więc nie to, że odradzam, ale zalecam ostrożność. Oni nie zawsze wiedzą co
            > robią

            Sama jestem raczej na "nie" jeśli chodzi o kontakty z psychologami, bo wiem, że spotkać dobrego to jak wygrana w totka, ale na pewno wsparcie rodzinie jest potrzebne.
    • saga55-5 Re: Smutny wątek :( 16.01.14, 18:05
      Psycholog już był u nich w domu w dniu wypadku.
      Póki co, nie ogarniaja jeszcze wszystkiego. Duuużo czasu chyba potrzeba sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka