Czyli kto ?
Wiadomo SONIA
Co ma do zaoferowania ?
Swój wdzięk i urok osobisty .
Czego oczekuje ?
Pełnej michy
To tak pokrótce a teraz rozwinięcie

Sonia kipi wręcz życzliwością do sąsiadów i tego samego oczekuje od nich. Bo jak nazwać ładowanie się do czyjegoś mieszkania bez zaproszenia ?
W pierwszej kolejności uruchamia ogonek, potem anielskie oczęta którym towarzyszą wygibaski. Gdy uśpi czujność delikwenta, czym prędzej czmycha do jego mieszkania ledwo ten drzwi uchyli. Śmiechu jest przy tym co nie miara bo pannica dokładnie obleci każdy kąt a gdy trafi się sąsiad psa posiadający, radość jest podwójna. Na pewno gdzieś stoi micha. Jako szanująca się dama nie może nie skorzystać z " poczęstunku "

ku zaskoczeniu właściciela psiej miski.
Któregoś razu wracając ze spaceru, Sonia jak to ma w zwyczaju, biegła przede mną po schodach do góry. Na pierwszym piętrze sąsiadka rozmawiała z pewną panią roznoszącą powiadomienia z UM. Jako że nie słyszałam tupotu rudych łap zaczęłam nawoływać . Cisza. Pytam zatem sąsiadki czy nie widziała psa. Nie, padła odpowiedź.
Coś mnie pikło i mówię do niej żeby sprawdziła czy czasami Sonia nie zwiedza jej mieszkania. Oczywiście, ku zaskoczeniu sąsiadki, Mortadela jak gdyby nic oblazła i obwąchała każdy zakamarek. Chciałoby się rzec że okazja czyni gościa. Sonia widząc uchylone drzwi poczuła się zaproszona

W ten sposób zaliczyła prawie wszystkie mieszkania, oprócz dwóch.
No i w zeszłym tygodniu nadarzyła się niebywała okazja.
Wracałam już do domu i spotkałam sąsiada ( tego od Milusia ) wraz z Żarą czyli sunią rasy Golden Retriever . Jako że zajęci byliśmy rozmową, przystanęliśmy przy jego drzwiach. Sonia tradycyjnie rozpoczęła swój seans hipnotyczny

i gdy już została wygłaskana przez sąsiada, stanęła wyczekująco merdając na lewo i prawo. Wołam Sonię a ta nic. Gapi się.
Sąsiad się roześmiał i pozwolił jej wejść. Żara natomiast została na korytarzu.
Ja wołam Sonię żeby przylazła a sąsiad wola Żarę zeby wlazła. Mortadela przydreptała stanęła w progu, no to ja gestem pokazuje jej
do domu To samo robi sąsiad. Obydwie stoją jak te dwie krowy i ani rusz. Sonia zatem w tył zwrot w głąb, Żara natomiast po schodach do góry. Wolam zatem Żarę a sąsiad Sonię. Suma sumarum musiałam rudą chwycić za szelki i siłą wyprowadzić. Sąsiad postąpił podobnie.
Ale co zaliczone kolejne mieszkanie to zaliczone
Zostało jeszcze jedno