Dzisiaj był dopiero drugi ciepły dzień tej wiosny! Był, bo po południu już się ochłodziło i zaraz zacznie padać. No ale do południa pogoda była jak dzwon, więc oczywiście polazłam do ogrodu z widłami, motyką, piłą i sekatorem. Oraz aparatem, ofkors.
Oto efekty. Najpierw kilka ujęć ogólnych:
A teraz portrety roślin:
miodunka
łan barwinka - tego mam mnóstwo
bratek, którego mordka mnie zauroczyła
zawilec grecki
szafirki i kępa hiacyntów
Reszta roślin dopiero wyłazi z ziemi i jeszcze nie jest efektowna.
W pracy towarzyszyły mi zwierzaki. Oczywiście Kłopot:
i Amurka
Dymek plątał się w pobliżu, Duszka spała na stole, a Fraszka uwaliła się w kwiatach - widać ją na jednym z pierwszych zdjęć.
Ja wiem, że temu ogrodowi jeszcze daleko do mojej ukwieconej działki, ale mam go w posiadaniu dopiero drugi sezon. Rok temu wyglądał tak:
Byłam też na grzybobraniu, bo na korze wyrosły smardze:
Wiele ich nie było, ale za to jakie pyszne!!!
Jak pogoda dopisze, to za tydzień ciąg dalszy.