Pojechaliśmy na nasze włości i wzięliśmy się do pracy. Rumcajs robił podłogi (kładł płyty osb), ja znów zabrałam się za ogród. Wreszcie udało mi się oczyścić maliniak!!!
Pędy są pokrzywione, bo rosły w strasznym gąszczu jeżyn i pokrzyw, walcząc o odrobinę światła i wody. Udało mi się zebrać prawie litr malin - małych i niezbyt soczystych (półtora miesiąca suszy), ale bardzo smacznych. Po zbiorach wytnę stare pędy, a młode już będą silne i proste.
Generalnie widok wokół domku to obraz nędzy i rozpaczy.
Wygląda to jak po pożarze
Nasza tymczasowa łazienka/gabinet odnowy biologicznej zyskała prowizoryczny parawan. Teraz możemy tam kąpać się bez kostiumów, a nawet robić różne nieprzyzwoite rzeczy
Przyszła łazienka ma już gotową posadzkę z płyt osb, podobnie kuchnia (na zdjęciu pierwsza warstwa płyt, na to pójdzie druga i płytki). W łazience już są gotowe przyłącza.
Ja w ogrodzie też nie próżnowałam, oto pierwsza roślina zasadzona przy furtce:
A to inne moje działania. Tak wyglądało przed
a tak po
Jak widać, widać już zaczątek ogrodu. Nie możemy pogodzić się z tym, że praktycznie wszystko nam wycięli i na placu została jedna leszczyna, i resztki klonu, który na szczęście zaczyna odrastać.
A na koniec - widoczki dookoła. Na wprost mamy brzydki dom z pustaków, ale po bokach... sami popatrzcie
Mieliśmy też odwiedziny. Przyszło zwierzątko od sąsiada.
Tak się składa, że my docelowo będziemy mieć prawie identyczne zwierzątko. Bo senior Kłopot jest już bardzo, bardzo stary, a ktoś placu pilnować musi.