jael53
03.06.12, 13:15
Wiele się tu gadało o pokonferencyjniakach czy artykułach, zamieszczanych w Dzwoneczku Podlaskim. No i się, krytykanci, doigraliśmy... Zaczyna się praktyka taka: koniec z pokonferencyjniakami, trzeba wykupić miejsce (najlepiej cały numer) jakiegoś przyzwoitego periodyku. W końcu coś się uczestnikom za (spore nieraz) wpłaty należy.
A redakcje idą na to; bo i co maja robić, skoro nie jest żadną tajemnicą, że środki na wydanie kolejnego numeru docierają z wielkim opóźnieniem nawet do tych periodyków krajowych, które są notowane na ERIH.
Zadowolenie może być powszechne: cieszy się redakcja, że nie musi się łaski ministerialnej dopraszać; cieszy się ministerstwo, że mogą być oszczędności; cieszą się uczestnicy. I tylko pewien nasz Kolega może się zmartwić, że jeden temat do ciągłego narzekania ucieka.