Dodaj do ulubionych

nowe pomysly

22.02.09, 01:18
no to przed snem nowy watek zaloze. ciekaw jestem macie z nowymi projektami.
konczycie jedna rzecz, no i trzeba by zaczac nowa i co? sami myslicie,
odbijacie sie od innych? u mnie jest roznie, ale najczesciej reaguje na cos.
ktos cos powie, cos przeczytam i nagle jest dzwonek. choc nei zawsze. gdy
pisalem moja ostatnia ksiazke zawsze wiedzialem co bedzie nastepnego. bo to
naturalna kobtynuacja. ale to mi sie dopiero raz zdarzylo.i tyle. mialem
jeszce jedno pytanie, ale je zadam w nastepnym watku, jak ten sie skonczy.
Obserwuj wątek
    • skrzydelkowiec Re: nowe pomysly 22.02.09, 01:27
      jako ktos kto dopiero kończy pierwszy projekt, moge sie jedynie odnieśc do tego co planuje dalej. i to bedzie pewnie kontynuacja, bo przy okazji pisania pojawiło sie w mojej głowie wiele pytań. jednak bedzie to pójscie w taka strone zeby nie rozwijac doktoratu. bo poki co mam przesyt tego o czym pisze i chce nowych obszarów.
    • adept44_ltd Re: nowe pomysly 22.02.09, 11:14
      beznadziejnie ogromna ilość pomysłów z przeszłości + ciągle pojawiające się...
      kurde, nie zdążę z tym wszystkim... a tu jeszcze forum...
      rzadko jest tak, bym realizował coś jednego, zazwyczaj powstają przynajmniej
      dwie rzeczy jednocześnie...
      • dala.tata Re: nowe pomysly 22.02.09, 11:48
        to jest ciekawe. ja mam podobnie. i zawsze mnie fascynuja ludzie, ktorzy nie
        wiedza co teraz zrobic i przychodza po pomysly. mi ich nigdy nie brakowalo. choc
        dla mnei najgorsza jest ta ciagla chec wpakowania rak w cos nowego.
    • stokrotka_polna3 Re: nowe pomysly 22.02.09, 13:41
      U mnie różnie. Pomysły pojawiają się - jak u dala.taty - w związku z tym, ze coś
      przeczytam, coś usłyszę, ale często na zupełnie inny temat. Ostatnio miewam tak,
      że piszę jedno, a zanim skonczę pojawia się pomysł na coś nowego. Zdarzyło sie,
      ze ten niedokończony projekt zostawiałam na pare tygodni, żeby "ostygł" w fazie
      prawie skończonej, zaczynałam cos nowego, a potem wracałam do tego
      wczesniejszego. I zauwazyłam, że to wcale nie było złe, do tego wcześniejszego
      podchodziłam "ze świeżym okiem", szybciej wykańczałam. Może czasem coś musi
      "nabrać mocy urzędowej", swoje odlezeć...Tylko mój mąż (sam jest dość
      uporządkowany) sie dziwi, że moge tak rozgrzebać jedną rzecz, nie skończyć i
      przystepować do kolejnej.
    • eeela Re: nowe pomysly 22.02.09, 16:23
      U mnie pomysły pojawiają się same z siebie, inspirowane tym, co aktualnie
      robię/czytam/piszę. Nie tylko w obrębie pracy naukowej. Pomieszanie z
      poplątaniem: podczas pracy (czytania, badań, pisania) pojawiają mi się
      niejednokrotnie pomysły na różne rzeczy zupełnie nienaukowe, a podczas robienia
      rzeczy nienaukowych, pojawiają mi się niejednokrotnie pomysły na nowe projekty.
      Mam tych pomysłów naukowych i nienaukowych taką już masę, że nie powinnam już
      wpadać na żadne inne. Ale one, głupie, same przychodzą. Mam dwa foldery na
      bałaganiarskie notatki do pomysłów - jeden na historyczne, drugi na różne inne
      dziwactwa. Jakoś zupełnie się nie martwię, że nie będę miała pomysłów na to, co
      robić. O co się musze martwić, to to, żeby ktoś mi za to zechciał zapłacić...
    • jolix Re: nowe pomysly 22.02.09, 19:00
      Mam podobnie - stąd wniosek, że najtrudniej wpaść na pierwszy pomysł
      :) Potem to już z górki...
      Chociaż u mnie to od początku wszystko było celowe i "wyrozumowane":
      wiedziałam z czego ma być magisterium, potem doktorat, temat
      habilitacji urodził się podczas szukania klucza do "ugryzienia"
      pierwotnie planowanego zagadnienia :)
      Artykuły pojawiają się metodą "po nitce do kłębka", ale raczej a
      rebours ;) Mam kłębek i różne nitki z niego wysupłuję i pozwalam,
      żeby za jedną z nitek ciągnęła się kolejna, albo zasupłała się jakaś
      z innego kłębka.

      Koniec metafor! Spisuję wszystkie pomysły, jakie przychodzą mi w
      różnych momentach i okolicznościach do głowy. Mam zresztą wrażenie,
      że często piszę lub szkicuję "do szuflady" - po jakimś czasie wracam
      do tego pliku, obrabiam, przerabiam et voila!
      • dala.tata Re: nowe pomysly 22.02.09, 19:15
        juz druga osoba mowi o zapisywaniu ppomyslow. ja swoje tez zapisuje, tylko
        jeszcze mi sie nie zdarzylo wrocic do tych notatek i zapisow.
        • adept44_ltd Re: nowe pomysly 22.02.09, 19:20
          zapisuję, ale bardzo dobrze działa dyktafon... mnie do głowy przychodzą różne
          pomysły, jak chodzę...
          • dala.tata Re: nowe pomysly 22.02.09, 21:14
            ja jak biegam, ale nie biegam z dyktafonem. ale nawet jak bym biegal to potem
            bym nie odtworzyl....

            jka biegam pisze ksiazki, ale wtedy mysle ostro i zapamietuje.
    • niiikaa Re: nowe pomysly 22.02.09, 21:45
      Najweselej jest jak się zmienia "krąg zainteresowań badawczych".
      Przerobiłam to niedawno przy okazji zmiany miejsca robienia doktoratu. Po urlopie macierzyńskim okazało się bowiem, że jednak nie mam gdzie wrócić (mimo wcześniejszych zapowiedzi, że wrócę bez problemu). Odsiedziałam rok z dzieckiem i po tej bardzo długiej przerwie z radością wróciłam do pracy bardziej umysłowej a mniej fizycznej.
      I tu zaczęły się schody. W głowie pusto. Do przerobienia masa materiału bo dziedzina zupełnie nowa. Pierwsze tygodnie to był koszmar. Na szczęście szybko wszystko wróciło do normy i już mam pomysły. Najczęściej po przeczytaniu jakiegoś artykułu, często po rozmowach ze współpracownikami. Ale zdarza się, jeśli coś bardzo mnie "męczy" i utkwi mi w głowie, że rozwiązanie idealne po prostu mi się przyśni.
      • dala.tata Re: nowe pomysly 22.02.09, 21:50
        a ja to przerabialem kilkukrotnie juz, ale na wlasne zyczenie. i mnie sie to
        podoba, choc taki przeskok powoduje ze przez rok zaczynasz sie rozpatrywac w
        literaturze. no i wada jest to ze nigdy nie jestes ekspertem w kazdym detalu. bo
        sie nie da.
        • niiikaa Re: nowe pomysly 22.02.09, 22:03
          Na własne życzenie na pewno jest przyjemniej :)

          Dla mnie niezapomniane było uczucie, że znowu chwytam czym się zajmuję. Bo pustka na początku jest przerażająca. I koszmarne czytanie artykułów ze słownikiem medycznym w ręku bo co drugie słowo jest niezrozumiałe lub ma inne znaczenie. Inne niż znaczenie podstawowe.
    • flamengista mam ich pełno 23.02.09, 12:08
      Zasada jest prosta - czytam, idę na spacer (często na uczelnię idę piechotą - w
      tym czasie świetne pomysły przychodzą do głowy), nawet przeczytam coś w necie -
      rodzi się pomysł.

      Pomysł od razu zapisuję na kartce, następnie w specjalnym pliku ("pomysły na
      artykuły) staram się pomyśl rozwinąć w formie abstraktu.

      Rzecz jasna potem następuje weryfikacja. Okazuje się, że jakieś 20% pomysłów ma
      sens, z czego połowa ma realne szanse powodzenia.

      Niemniej dzięki temu realizuję dwa projekty do przodu - oprócz pisania doktoratu
      robię coś na przyszłość (w naiwnej nadziei na grant własny), poza tym wiem co
      będę robił po obronie.

      No, ale ja mam do tego kreatywnego szefa, który nie dość że pomysły podsuwa - to
      jeszcze często proponuje współpracę.

      Generalnie najwięcej pomysłów pojawia się po lekturze ciekawego artykułu, do
      tego jeszcze dobrze wybrać się na spacer. Żona ma tylko czasem tego dość, bo
      moje "eureka" oznacza, że wycofuję się z dialogu i biegnę do komputera.

      Aha - pewnie nie jestem oryginalny, ale chomikuje ciekawe artykuły, również
      popularno-naukowe i trzymam je w oddzielnych katalogach. Oczywiście czytam
      wnikliwie jakieś 10% z nich;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka