Dodaj do ulubionych

licencjat dla wszystkich....

21.06.09, 00:04
Bachmann zazwyczaj mowi ciekawie.... oto jego tekst o systemie osiwaty wyzszej.

miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35764,6738379,Licencjat_dla_wszystkich__magisterka_dla_elit.html
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 00:22
      Wystarczy porównać obciążenie dydaktyczne polskiego wykładowcy i profesora z
      dowolnej zachodnioeuropejskiej lub amerykańskiej uczelni i liczbę publikacji obu
      w renomowanych czasopismach zagranicznych. Pod względem dydaktyki Polak wychodzi
      z tego porównania jak prawdziwy stachanowiec. Pod względem badań i publikacji
      często nawet nie dorównuje asystentowi swojego zagranicznego kolegi.


      Od miesiaca nie wychodze z dydaktyki i usiluje wygospodarowac troche czasu na
      biurokracje. Z miernym skutkiem. Nie mam drugiego etatu.
      • eni.huso Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 22:14
        no właśnie, wystarczy porównać, jeden znajomy profesor z ameryki mówił mi że ma
        30 godzin wykładów na cały rok, bo akurat się na tym zna i to lubi wykładać
        (czyli moze nic nie wykladać lub wykladać ile chce), jak to się ma do moich
        minimum 240?
        • dala.tata Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 23:15
          to jest rzadkosc. sa tez profesorowie ktorzy nie maja w ogole zajec i tez sa
          rzadkoscia.

          eni.huso napisała:

          > no właśnie, wystarczy porównać, jeden znajomy profesor z ameryki mówił mi że ma
          > 30 godzin wykładów na cały rok, bo akurat się na tym zna i to lubi wykładać
          > (czyli moze nic nie wykladać lub wykladać ile chce), jak to się ma do moich
          > minimum 240?
    • niewyspany77 Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 00:26
      mam pewien problem, bo juz przynajmniej kilka postow w roznych watkach bylo, ze
      wykladowca the best MUSI prowadzic badania, bo tak.

      dalej: wg mnie etaty czysto dydaktyczne sa ok. jesli czesc kadry nie chce
      publikowac, i czesto robi to na chama publikujac rozne smiecie i popierdolki, to
      lepiej dac im 200% godzin etatu i niech ucza, ku chwale ojczyzny. ci, ktorzy
      chca publikowac niech publikuja i maja sladowe ilosci dydaktyki, ale z
      najlepszymi studentami.

      to czego autor nie bierze pod uwage to jakosc, w sensie 'studentogodzina'. ja
      nie widze sensu w prowadzeniu zajec tak, ze wyklad to MUSI byc 100 osob,
      cwiczenia po 30. pies tracal wyklad, ale mniej liczne grupy na cwiczeniach to
      zdeydowanie lepszy kontakt ze studentem. czesc z opisywanej patologii wynika tez
      stad, ze student nie ma kontaktu z prowadzacym.

      tyle na szybko.
      • dala.tata Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 01:12
        nie 'bo tak', tylko dalteog, ze jesli nie prowadzi, to niczym sie nie rozni od
        nauczyciela w szkole sredniej. czyta podreczniki, a czasem nawet inne publikacje
        i omawia je studentom. nie prowadzac badan, praktycznie nie jest w stanie miec
        wlasnego zdania na tematy, ktore wyklada.

        a wyklad i cwiczenia to zupelnie inne formy nauczania i nie ma sensu ich
        porownywac w kateorgiach albo albo.
        • niewyspany77 Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 01:47
          no wiec skad propozycja etatow czysto dyaktycznych? mamy przeciez starszego
          wykladowce, tylko kto sie odwazy z habilitowanego zrobic sw? (a by bylo w pewnej
          ilosci etatow akurat adekwatnie)

          a co do porownania, to ja nie porownuje ino mowie ze inaczej sie pracuje z grupa
          30 a inaczej chocby z 15-osobowa, wszystko w kontekscie cwiczen.
          • dala.tata Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 10:15
            no ale ty mowiles o zasadzie i ja sie do zasady odnosilem. etaty czysto
            dydaktyczne sa sposobem na to by:

            a. zagospodarowac ludzi, ktorzy sa badawczo nieaktywni, a przydatni
            administracyjnie i moze i dydaktycznie (na latach nizszych)
            b. odciazyc ludzi aktywnych badawczo.

            przy zalozeniu ze sa to ludzie, ktorzy ucza podstaw kierunku, pewnie mozna sie
            zgodzic, ze maja miejsce na uczelniach.
            • mr_kagan Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 10:31
              A tu sie zgadzam na 100% z dalatata:
              "...etaty czysto dydaktyczne sa sposobem na to by:
              a. zagospodarowac ludzi, ktorzy sa badawczo nieaktywni, a przydatni
              administracyjnie i moze i dydaktycznie (na latach nizszych)
              b. odciazyc ludzi aktywnych badawczo.
              (Wszystko to) przy zalozeniu ze sa to ludzie, ktorzy ucza podstaw
              kierunku, pewnie mozna sie zgodzic, ze maja miejsce na uczelniach."
    • loleklolek_pl Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 00:45
      no cóż, w moim interesie trzymanie niskiego poziomu to akurat nie jest. Wcale
      nie podoba mi się postępująca degradacja jakości polskiej nauki i kształcenia na
      poziomie wyższym. Przynajmniej tak to postrzega chyba coraz większa część
      biznesu, co zresztą skutkuje coraz większą jego nieufnością wobec polskich uczelni.

      Ech, droga w przepaść po spirali.
    • mr_kagan Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 09:40
      "...polskie uczelnie nie żyją z badań, lecz niemal wyłącznie z
      dydaktyki." I tu jest pies pogrzebany. Po roku 1990 nasza
      polska nauka znajduje sie w stanie upadku, podobnie zreszta jak
      nasza polska mysl techniczna, jako konsekwencja pakietu tzw. reform
      firmowanych przez dr Balcerowicza i dr Sachsa.
      Przeciez asystent czy adiunkt powinien sie zajmowac glownie
      badaniami w ciagu swych najbardziej tworczych i produktywnych lat, a
      nie dydaktyka - od dydaktyki na pierwszych latach powini byc
      glownie wykladowcy i starsi wykladowcy
      . Podstaw analizy
      matematycznej czy tez rachunku na macierzach albo postaw
      mikroekonomii albo tez innej anatomii (czlowieka, ssaka etc.) nie
      musi przeciez wykladac studentom ktos z tytulem doktora...
    • mr_kagan Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 09:42
      Takze: "Co profesor może robić, aby się przygotować na nadchodzący
      kryzys demograficzny? Może składać kolejne wnioski o projekty
      badawcze do ministerstwa. Ale z tego nie wyżyje. O większe,
      zagraniczne granty często starać się nie może, bo nie zna języka,
      nie jest na bieżąco, jeśli chodzi o badania, albo administracja
      uniwersytecka utrudnia mu to w rozmaity sposób: od ściągania
      wygórowanych haraczy do rozmaitych szykan przy wypłacaniu tych
      grantów."
      Nic dodac, nic ujac...
    • mr_kagan Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 09:57
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,96857673,,Licencjat_dla_wszystkich_magisterka_dla_elit.html?v=2
    • flamengista z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 11:30
      konkretnie z "przerostem zatrudnienia".

      Na mojej uczelni ja i większość moich kolegów mamy ciągle nadgodziny. Najmniej
      miałem 70 godzin powyżej pensum, "norma" to 100 godzin i więcej.

      Mimo tego, od lat nie udaje się nam zatrudnić nikogo nowego. W efekcie teraz
      jesteśmy zarzuceni robotą, a w przyszłym roku będę miał pewnie 400 godzin. Albo
      i więcej.

      Zakładając realnie, że liczba zaocznych gwałtownie spadnie, a może ich nawet
      zabraknie - i tak będę prawdopodobnie wyrabiał pensum i jakieś nadgodziny.
      • mr_kagan Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 12:04
        Po prostu macie za duzo studentow!
        • mr_kagan Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 12:05
          "Niski poziom studentów to bowiem jedna z konsekwencji faktu, że
          polskie uczelnie nie żyją z badań, lecz niemal wyłącznie z
          dydaktyki. Pomijając kierunki ścisłe i przyrodnicze, gdzie jest
          stosunkowo mało studentów, polska nauka jest zacofana, izolowana od
          świata i prowincjonalna. Przyczyn jest wiele - jedną z nich jest
          kompletny brak zachęty dla polskich naukowców, aby zarabiać na
          badaniach. Wystarczy porównać obciążenie dydaktyczne polskiego
          wykładowcy i profesora z dowolnej zachodnioeuropejskiej lub
          amerykańskiej uczelni i liczbę publikacji obu w renomowanych
          czasopismach zagranicznych. Pod względem dydaktyki Polak wychodzi z
          tego porównania jak prawdziwy stachanowiec. Pod względem badań i
          publikacji często nawet nie dorównuje asystentowi swojego
          zagranicznego kolegi."
        • flamengista wyjątkowo muszę się zgodzić 21.06.09, 16:10
          mamy ponad 20 tys. studentów. Często reklamujemy się hasłem "największa uczelnia
          ekonomiczna w Polsce".

          Wolałbym, byśmy dążyli do bycia najlepszą uczelnią ekonomiczną w Polsce. Ale
          zmiana strategii działania w przypadku tak wielkiej uczelni przypomina próbę
          zawrócenia tankowca - najpierw trzeba wyhamować, potem ostrożnie skręcać... To
          długi proces.
          • mr_kagan Re: wyjątkowo muszę się zgodzić 21.06.09, 17:13
            Czyzbys mial na mysli b. SGPiS (obecnie znow SGH)? Ciekawostka jest
            w tym przypadku fakt, ze przedwojenna SGH oraz
            powojenna, "komunistyczna" SGPiS (ktora zreszta ukonczylem bylem w
            roku 1973 w "klasie" Kolodki a zaraz po Liberadzkim), byly
            uczelniami elitarnymi. Przed wojna zapora przed masowka i utrata
            jakosci bylo czesne, a po wojnie trudne egzaminy wstepne. Zas obecna
            SGH poszla, niestety, na ilosc, kosztem jakosci. Niedlugo bedzie
            wstyd sie przyznac, ze sie studiowalo na Al. Niepodleglosci 162 w
            Warszawie...
            • mr_kagan Re: wyjątkowo muszę się zgodzić 21.06.09, 17:54
              www.sgh.waw.pl/ksztalcenie/rekrutacja/licencjat/
              SGH prowadzi dzis studia stacjonarne (dzienne), popoludniowe i
              sobotnio-niedzielne. To kiedy pracownicy naukowi SGH maja czas na
              dzialalnosc naukowa? W nocy chyba... :(
            • flamengista nie 21.06.09, 21:08
              tylko Twoje (ponoć) byłe miejsce pracy;)

              SGH przynajmniej podejmowało próbę zachowania elitarności (obniżka miejsc na
              zaocznych, realny egzamin magisterski - który część osób oblewa).
              • mr_kagan Re: nie 21.06.09, 21:57
                Studiowalem i pracowalwem na SGPiSie, a nie na SGH. I moze SGH
                probowala zachowac eleitarnosc, ale raczej sie jej to nie udalo.
                Egzamin zawsze zas zawsze ktos obleje, chocby do niego nie
                podchodzac...
                Pozdr. :)
      • marquis Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 18:09
        100 nadgodzin? Od kiedy pracuję (uniwersytet ekonomiczny) nigdy nie miałem mniej
        niż 350h (jako asystent, potem adiunkt). W tym roku nieco ponad 400, w przyszłym
        tak samo... Poza profesorami, wszyscy asystenci, adiunkci i starsi wykładowcy w
        mojej katedrze tak pracują. Nie mamy wyboru, bo nie ma naboru ;-)
        • mr_kagan Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 18:18
          Rozumiem, ze macie studentow porannych, popoludniowych, weekendowych
          i internetowych... W zwiazku z tym powtarzacie raz przygotowane
          wyklady codziennie, w swiatek, piatek i niedziele... A co z jakoscia
          waszego wyksztalcenia?
        • mr_kagan Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 18:20
          PS: Uniwersytet ekonomiczny to typowy oxymoron. Uniwersytet jest
          bowiem z definicji uniwersalny, a nie wyspecjalizowany!
          • marquis Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 18:36
            Zgadzam się z tobą całkowicie. Nie podoba mi się ta nowa nomenklatura, te tzw.
            "uniwersytety z przymiotnikiem" - bo wg mnie uniwersytet z założenia jest
            uczelnią "uniwersalną", wielodziedzinową.
            • dala.tata Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 19:06
              oj prosze bardzo nie gadac banialuk. jest cala masa technicznych uniwersytetow
              na mitycznym 'zachodzie' i jakos sobie zyja.
              • dala.tata wpisz do gugli 'technical university' 21.06.09, 19:08
                i ci szczeka opadnie.
              • mr_kagan Re: z jednym nie mogę się zgodzić 21.06.09, 20:25
                Dobrze wiem, ze sa. I co z tego? Przeciez nie wszystko na tym
                mitycznym Zachodzie jest idealne!
    • mpit78 Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 18:52
      profesor poruszył dosyć istotny problem szkolnictwa wyższego który jest groźny
      dla rozwoju naszej nauki - zwykle na uczelni osoby prowadzące badania naukowe są
      daleko od gremiów decydujących o przydziale zajęć (o czym najwięcej do
      powiedzenia mają zwykle starsi wykładowcy lub habilitowani okopani na swoich
      stołkach) początkowo brak pensum opłacany jest z grantów ale co się stanie kiedy
      tych grantów zabraknie? Nie każdy zdolny jest w stanie skakać z kwiatka na
      kwiatek i jeździć po uczelniach które pozwolą mu prowadzić badania i się
      rozwijać - imo zdolniejsi odejdą z nauki.
    • eni.huso Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 22:30
      "niech kto inny bada a kto inny wykłada"
      i znowu prawda jest taka, że ja wyrabiam swoje 240, do tego mam jeszcze jakieś
      100 tzw. nadgodzin i mimo że cięzko jest, to się cieszę, bo zawsze sobie trochę
      dorobię (nie ważne w jakim stopniu i czy jest to chałturzenie), natomiast jeśli
      oddaliłabym się tylko do celów naukowych to znikną mi tzw. nadgodziny, no bo jak
      je będą liczyć? a w ogole nie wierze w to, że ktoś mi za innego typu nadgodziny
      zapłaci. bedziemy przychodzic jak sekretarki od 8-16.

      poza tym uważam, że jednak trzeba mieć praktykę bieżącą, aby dobrze wykładać
      jakikolwiek przedmiot, nie oszukujmy się że dydaktyczni coś czytają.
      poza tym jeśli nic nie robią oprocz dydaktyki, nic nie publikują to są wielkim
      finansowym obciążeniem dla Katedry, bo są przez innych pracowników
      "utrzymywani", tak jak pracownicy techniczni.
      jakoś też nie widzę, abym była odciążona dydaktycznie przez takich pracowników
      lub administracyjnie.
      A nierówność widać od razu w liczbie godzin: ja musze zrobic 240 godzin i
      naukowo (najczesciej w czasie wolnym od dydaktyki, czyli w wakacje), a oni mają
      tylko dydaktykę i tylko 300 godzin, przecież powinni miec przynajmniej 2 razy
      wieksze pensum niż ja.
      Zauwazylam tez ze wszystko ustawiają sobie w jednym semestrze, a w drugim nic
      nie robią, bo nie mają co. U mnie na uczelni na szczescie to stanowisko wymiera
      wraz z dinozaurami i mam nadzieje ze nie wroci.
      • mr_kagan Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 22:42
        Nie do konca sie zgadzam, ze "niech kto inny bada a kto inny
        wykłada". Tyle, ze ci, co prowadza badania, powini miec pensum gora
        jakies 4 godziny w tygodniu (1-2 przedmioty) czyli jakies 60, max
        100, a nie 240 godzin w semestrze. Umiarkowana dydaktyka pomaga
        bowiem w prowadzeniu badan, ale tylko umiarkowana!
        Niestety, w Polsce naukowcy mysla dzis glownie o dorabianiu, a nie o
        uprawianiu nauki... :( To wynik inflacji "edukacyjnej" - coraz
        nizsza jakosc wyksztalcenia otrzymywanego na studiach wplywa tez na
        obizke jakosci naszych polskich naukowcow, a wiec i wynikow ich
        badan.
        • dala.tata Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 23:20
          a z jakich to przemyslen wynikaja te cyfry? zdradz, o zdradz serdelku lesiowy.
        • eni.huso Re: licencjat dla wszystkich.... 21.06.09, 23:23
          mr_kagan napisała:


          > Niestety, w Polsce naukowcy mysla dzis glownie o dorabianiu, a nie o
          > uprawianiu nauki... :(

          no ja mysle o dorabianiu, i inni tez pewnie myslą szczegolnie jak się ma 2000 na
          reke kosztem rodziny.
          • mr_kagan Re: licencjat dla wszystkich.... 22.06.09, 11:46
            Jesli sie potrzebuje pieniedzy, to idzie sie pracowac do sektora
            finansow, a nie do sektora nauki. Odchodzac z sektora finansow do
            sektora nauki zrezygnowalem z b. wysokich apanazy na rzecz
            interesujacej pracy i wiekszej swobody...
            • eni.huso Re: licencjat dla wszystkich.... 22.06.09, 22:39
              ba, pewnie jesteś bogaty z urodzenia .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka