17.11.10, 08:45
Przepraszam za prywatę - czy mogłabyś podać przepis na tego karpia co to go robisz z dorsza i łososia...pisałaś kiedyś, ale skończyłaś na dalej już tak jak zwykle.
A mnie właśnie chodzi o to jak zwykle :-) Rzadko robiłam coś z ryb ( prawdę
mówiąc tylko raz w roku smażyłam karpia ;-) więc...
Obserwuj wątek
    • gat45 Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte fysz 17.11.10, 09:57
      jak najbardziej. Tak często mnie o ten przepis proszono, żem go kiedyś, spisawszy dla kolejnej koleżanki, zachowała w komputerowej pamięci. Otóż i on w pełnej krasie :

      GEFYLTE FYSZ, czyli NIBY-KARP W GALARECIE

      sposobem mojej Babci (ur. w Kijowie), przez Mamusię mą (ur. we Lwowie) spisany i przeze mnie do czasów dzisiejszych dostosowawczo uproszczony tak, że obie bł. pamięci Przodkinie chyba by mnie wyklęły

      Weźmisz nie czarno kure, ino mrożone filety z dorsza. Można też oszczędniej, pół dorsza, a pół dowolnej białej ryby. UWAGA : teraz ważny etap : dokładnie rozmrozisz. Jak zaczniesz preparować smakołyk na pół zamrożonej rybie, to na końcu wyjdą Ci trociny.

      W międzyczasie i żeby się nie nudzić, rosołek zrobisz : włoszczyzna suszona z torebki na wrzątek + cebula kilkoma goździkami naszpikowana + listek bobkowy + trochę tymianku (niekoniecznie, czyli jak kto lubi). No i do płynu dodajesz najchętniej białe wytrawne wino (łyżka stolowa), ale biorąc pod uwagę polskie ceny to może być jakiś dobry biały ocet. Solisz i pieprz dodajesz do smaku (z tego później będzie galareta). Gotujesz to tak z pół godziny i szlus. Odcedzasz. Trochę zużywasz od razu, bo bułkę pszenną i trochę piernika nie polewanego niczym namoczysz w tym rosołku.

      Ryba Ci się już rozmroziła, no to jadziem :

      PRZEPIS NA 400 G RYBY :

      2 jajka + 2 duże cebule + tarta bułka
      sucha bułka namoczona w wywarze
      kawałek piernika j.w.
      i do smaku :
      imbir i gałka muszkatołowa (koniecznie)
      sól i pieprz do smaku

      Cebulę siekasz drobno i oddzielnie smażysz na szkło z pozłacanymi brzegami. I teraz wszystko przepuszczasz przez maszynkę do mięsa (rybę, chleb z piernikiem namoczone i przysmażoną cebulę). Dodajesz dwa jajka, zakładasz chirurgiczną rękawicę i mięsisz aż do otrzymania jednolitej masy. Jeżeli wychodzi takie coś zbyt rzadkie – dodajesz tartej bułki. Ma być raczej luźne, ale musi się trzymać kupy na tyle, żeby dało się sformować kule o średnicy +/- 6-8 cm. I one mają się nie rozpaść na drebiazgi, kiedy będziesz je rzucać na wrzący rosołek. Najlepiej spróbować na małej i dodawać tartej bułki aż osiągniesz odpowiednią konsystencję. Kule gotuje się ok 3 kwadranse w rosołku, potem wyjmuje się łyżką cedzakową. Rosół raz jeszcze odcedzamy i studzimy, bo żelatynę w proszku czy w listkach można tylko na zimno zaczyniać. Z żelatyną postępujemy, jak tam jej na opakowaniu napiszą i zalewamy nią nasze rybne kule pokrojone w plastry i ułożone w foremce. Jak jesteśmy estetki, to mamy już ugotowaną marchewkę i trochę pietruszki i na spód kładziemy talarki marchwi i bukieciki pietruszki, żeby po wyjęciu z formy na talerz czy półmisek ukazały się one oczarowanym oczom biesiadników. Przodkinie moje klarowały galaretę, ale ja temu procederowi mówię stanowcze NIE, jako że trochę mętności nikomu jeszcze nie zaszkodziło, a w mętach, jak powszechnie wiadomo, smak największy.

      Podajemy z sosem tatarskim, też według domowego przepisu : jedno jajo na twardo obieramy. Białko siekamy. I w ogóle strasznie dużo rzeczy siekamy okrutnie drobniutko : ogórki małosolne, korniszony ostre, grzybki marynowane i – oczywiście – cebulę. Drugie jajko traktujemy tak : oddzielamy białko od żółtka. Białko gotujemy oddzielnie na twardo i (patrz wyżej).

      Oba żółtka, to surowe i to ugotowane na twardo, rozcieramy z musztardą. Potem dodajemy po trochu olej (ja słonecznikowy) i robimy majonez. Są tacy, co potrafią widelcem, ale ja się posługuję taką specjalną nasadką na mikser (okrągła z wypukłością w kształcie ślimaka po środku).

      Majonez mieszamy z tym, cośmy nasiekały. Dodajemy do smaku musztardy i tartego chrzanu. Osobiście pożądany (czyli jedyny słuszny) smak osiągam tylko przy zastosowaniu polskiej musztardy sarepskiej.

      No to – do roboty !
      • ave.duce Sarepska is the best! :) 17.11.10, 11:45
      • kanciasta Wielkie dzięki! :-) 17.11.10, 19:49
        Przepraszam - coś mi się musiało pomylić z tym łososiem, wybacz.
        Ale cieszę się, że pamiętałam chociaż, że to Ciebie trzeba prosić o przepis :-))
        I już wiem, co źle robiłam w dwóch na razie próbach (bazując na przepisach znalezionych w necie) . I za te szczegóły Ci jeszcze raz dziękuję
        (w imieniu swoim i tych, dla których te specjały będę robić :-)))

        PS Galarety nigdy nie klaruję - pewnie dlatego, że mi bliżej do ascetki,
        niż do estetki ;-)
        • gat45 Re: Wielkie dzięki! :-) 18.11.10, 19:09
          Ciekawam, co to za dwa szczegóły ?

          PS Piernika można nie dodawać. Osobiście nawet wolę bez, ale rodzina woli z.

          PPS Smacznego !
          • kanciasta Re: Wielkie dzięki! :-) 18.11.10, 20:49
            gat45 napisała:

            > Ciekawam, co to za dwa szczegóły ?

            Dwa to była ilość prób wykonania przeze mnie tego skomplikowanego dania w ciągu dwóch tygodni :-)
            Z Twojego szczegółowego przepisu wynika, że zrobiłam w tych dwóch podejściach ze dwadzieścia błędów chyba (między innymi nie rozmroziłam jak trza )

            No ale mam nadzieję, że następna próba to już będzie generalna
            a potem...opowiem, jak było ;-)
      • damakier1 Re: Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte 17.11.10, 21:20
        No, jak to jest uproszczone, to jak przepis wyglądał w wersji Szanownych Przodkiń? Nie wiem, czy sie kiedy odważę, ale przeczytałam z wielką przyjemnością, bo lubię dobra poezję.
        • ave.duce "Królowa Kier znów się złości" ;) 18.11.10, 13:56
          ... Opis: Jesteśmy w sali rozpraw. Wszystkie stłoczone w niej magiczne postacie są zdenerwowane. Wiadomo, że dziś znów zapadną wyroki skazujące, nie wiadomo tylko, kogo będą dotyczyć. ...
          • damakier1 Ściąć go! 20.11.10, 22:31

        • gat45 Re: Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte 18.11.10, 19:08
          W wersji Szanownych Przodkiń przepis był na karpia prawdziwego, a nie fałszywkę z dorsza. I uprościłam nie opis, tylko przeskoczyłam krótkie w piśmie "karpia sprawić, ugotować, rozebrać starannie na dzwonka...". Nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, Damo, co to oznacza ? Bydlę karp należy do ryb o ościach strasznie bałaganiarskich i to krótkie zdanko trwa godzinami !

          A moje opisowe ujęcie jest tak długie, bo przeznaczone było dla koleżanki, która z potaw umiała zrobić porządnie jedynie jajko na twardo. Dlatego aż roi się od wskazówek, dla każdego ze sztuka kulinarną obeznanego osobnika zbędnych.

          No i są to właściwie dwa przepisy - na gefylte fysz i na sos doń !
          • damakier1 Re: Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte 20.11.10, 22:38
            ...". Nie wiem, czy sobie zdaje
            > sz sprawę, Damo, co to oznacza ? Bydlę karp należy do ryb o ościach strasznie b
            > ałaganiarskich i to krótkie zdanko trwa godzinami !
            Zdaję sobie. Ja teraz na Wigilię kupuję parę karpiowych filetów do usmażania bez zbędnych ceregieli. Ale kiedy jeszcze żyła moja mama, karpie sie kupowało żywe, potem był horror z ich mordowaniem, patroszeniem i całym tym sprawianiem.

            > A moje opisowe ujęcie jest tak długie, bo przeznaczone [...]
            Nie tłumacz się, że jest długie, bo jest piękne, a piękne nigdy nie jest za długie.
      • trzecikot Re: Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte 22.11.10, 09:33
        CytatPrzodkinie moje klarowały galaretę

        i miały rajt - je się oczami. Poza tym galareta klarowana jajczanym białkiem nie jałowieje. I jeszcze jedno - rypkie trzy kwadranse w rosole? Masiakra...
        • gat45 Re: Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte 22.11.10, 09:47
          Pan się nie wymANdrzaj, Panie Trzeci, tylko pan do mnie wpadnij, jak będę miała w lodówce. Wtedy pogadamy. Jeżeli zachwyt Ci głosu nie odbierze.

          Co do doznań wzrokowych : nie lejemy zaczynionej galarety do samego spodu i w ten sposób unikamy mętnienia w foremce.

          • trzecikot Re: Ja ? Z łososiem ? W życiu ! Ale samo gefylte 22.11.10, 09:53
            Czuwaj!
            ;)
      • jola.iza1 Re: Gatuchna 45, kochana?? 20.12.10, 19:06
        Z winem, bez piernika nie ma co startować??
        No nie ma " katarzynek":(
        www.poomoc.pl/
        • gat45 Joluśka ! Iiiiiiiiiiii ! 20.12.10, 19:27
          Można, kochanieńka, można ! Ten piernik to teoretycznie podstawa i zasada, ale tak naprawdę, to można bez. Jak najbardziej można. Smacznego !!!!
          • jola.iza1 Re: Gat45, mileńka :) 20.12.10, 20:10
            gat45 napisała:

            > Można, kochanieńka, można ! Ten piernik to teoretycznie podstawa i zasada, ale
            > tak naprawdę, to można bez. Jak najbardziej można. Smacznego !!!!
            Można bez podstawy?? Cóóś jak bez zasad??
            To ja jutro poszukam piernika, dorsza już mam :)
    • ta Re: Do Gat45 20.11.10, 17:29
      O Internecie , O Gat !
      Znalazł się przepis, który jedna z Babć lwowianek zabrała ze sobą, bo wszyscy Babcię kochający nie zadbali o spisanie, a i szczerze, to Babcia niechętnie sekrety kuchni swojej przepysznaj zdradzała. Co za radość! Będzie fysza na stole wigilijnym w tym roku honorowym daniem.
      Mimo prób, dotąd nie udało się nikomu z pokoleń następnych zrobić udatnie to cudo. Podejrzewam, że rzecz m.inn. w pierniku ukryta.
      Ta_wzruszona
      • gat45 Re: Do Gat45 22.11.10, 09:44
        Bardzo się cieszę i bardzo jestem przejęta, czy wynik spełni oczekiwania :))))
    • mariner4 A ja zjem karpia w galarecie w/g mojej babci! 23.11.10, 15:44
      Prawdę mówiąc pomimo dużej popularności tej potrawy, nie spotkałem tego karpia dobrze zrobionego zbyt często.
      Moja babcia znała to od pewnej Żydówki.
      Podam przepis, może się przyda na Święta.
      Karpie wypatroszyć tak aby nie uszkodzić bebechów i już w środku go nie myć. Do gotowania wziąć wszystko co zawiera naturalny klej. Karpia pokroić w dzwonki
      Dużo włoszczyzny. I teraz NAJWAŻNIEJSZE! Gotować rybę co najmniej 1.5 godziny na baaardzo wolnym ogniu. Pul.........pul........pul. Nie ma obawy. Nie rozleci się.
      Potem odstawić i czekać aż do czasu aż bez obawy poparzenia można do wywaru włożyć rękę. Wywar ma być jeszcze gorący. Rybę z wywaru wyjmować rękami! Każde narzędzie rozwali dzwonka. Smak wywaru słodkawy, więc dodać cukru, a do gotowania dać dużo cebuli
      Z wyjmowanych dzwonek wyjmować ostrożnie ości i układać na półmiski. Wywar tylko odcedzić. Nie klarować. Marchew i przydatne warzywa kroić w plasterki i układać na rybie.
      Zalać półmiski wywarem. Żadnej żelatyny. Długotrwałe gotowanie uwalnia naturalny klej.
      Ja to w święta jem na okrągło! Lubię z chrzanem!
      M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka