Dodaj do ulubionych

Przestępca

06.01.13, 00:26
Już widzę to przesłuchanie:
- Miał telefon komórkowy?
- Miaaaał.
- Miał łądowarkę?
- Miaaaał.
- Miał kartę pamięci?
- Miaaaał.
- Miał piłkę do metalu?
- Miaaaał.
- Miał się zakraść do więzienia?
- Miaaaał.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13148527,Brazylia__kot_probowal_przemycic_do_wiezienia_pile.html?lokale=warszawa
Obserwuj wątek
    • maniasza Re: Przestępca 06.01.13, 00:42
      Ja nigdy wczesniej nie miałam do czynienia z kotami, tak na dłużej. Troche na wsi u dziadków, owszem, w dziecinstwie. ale jakies one dzikie były, nie ludzkie. Nie tak jak pies, na przykład.
      A teraz mam. jakieś chodzące adhd, kot dziwny. I to już drugi taki dziwny.
      Najpierw poznałam jednego dziwnego, Zulusa. A teraz drugi, Paco, jest kompletnie odjechany.
      I teraz jak na niego patrzę, to uzmysławiam, jak mogly powstawac kreskówki amerykańskie typu Tom i Jerry. To oparte na obserwacji po prostu.
      Paco zachowuje się dokładnie tak jak w tych kreskówkach, albo jak Simon's cat, wariat jakiś:

      Trudno uwierzyc, ale tak jest!

      Więc się juz niczemu nie dziwię. Co rzeczony kot mógł "przemycić" :)
      • ave.duce Re: Przestępca 06.01.13, 08:51
        W moim rodzinnym domu była tradycja kotów syjamskich, więc w dzieciństwie towarzyszył mi kot Puńcio,
        ale po nim były już tylko psy...

        Do czasu. Lata potem, w pewien bardzo mroźny i śnieżny poranek listopadowy (ok. 4 rano!) suczka-rezydentka, śp. Bakusia Czarna Morda zawiadomiła mnie, że w chaszczach płacze szkielecik... Szkielecik został wzięty do domu, odchuchany i oddmuchany. I tak się pojawił Myszak, kotopies, mały gepard. Był ze mną tylko przez rok, towarzysząc mi (kontrolując mnie?) 24 godziny na dobę. Teraz towarzyszy mi - wyłącznie zewnętrznie i na przychodne - towarzyszka zabaw Myszaka (zdarzało się, że bronił jej przed kotami dwa, trzy razy większymi i dawał im radę!), kotka, którą nazwałam Kićką.

        Uf, dość tych wspominków, dość...
        • ewa9717 Re: Przestępca 06.01.13, 13:00
          Pozwoliłam sobie to śliczne kocie przesłuchanie machnąć na innym forum, gdzie jest kociarz zawołany ze sporą gromadką takich łobuzów ;)
          Bardzo się podobało.
        • ploniekocica Się mi wydaje 06.01.13, 13:09
          a nawet niemal pewna jestem, że wszyscy (a szczególnie psiarze) poznawszy bliżej pierwszego kota zachwyceni są i zdziwieni wielce jego psio-kotością i uważają go/ją za ewenement wśród kotów. Bo mają po prostu złe wyobrażenie o kotach, czerpiąc je z obserwacji kotów półdzikich albo mających ich gdzieś. Tymczasem dobrze zsocjalizowany i doatatecznie kochany kot domowy jest jak półtora psa, bo nie dość, że towarzyszy człowiekowi niemal non-stop, to na dodatek w żaden sposób nie można się przed jego nachalną nieraz i upierdliwą miłością i zainteresowaniem obronić.
          Co nie znaczy, że, jak tylko będę mogła, to nie wezmę sobie psa, bo dopiero psy i koty w domu to pełne szczęście!
          • damakier1 Re: Się mi wydaje 06.01.13, 13:14
            Pełna niezmierzonej mądrości jest wypowiedź Twoja, Kocico, która Płonie.
            A najmądrzejsze z najmądrzejszych jest zdanie: bo dopiero psy i koty w domu to pełne szczęście!
          • ave.duce Re: Się mi wydaje 06.01.13, 15:27
            ploniekocica napisała:

            > bo dopiero psy
            > i koty w domu to pełne szczęście!

            O tym akurat wiem z autopsji.
          • olga_w_ogrodzie Re: Się mi wydaje 07.01.13, 00:21
            będąc absolutną psiarą, wszystko potwierdzam.
            jestem upierdliwie nękana zainteresowaniem.
            nie przestaje mnie zadziwiać Kociczki tej własne zdanie i skuteczność w wymuszaniu zachowań ludzia.
            nawet, gdy się wkurzę, to MUSZĘ za chwilę dzieciaka przeprosić.
            najbardziej ciche układanie się do snu i tak powoduje, że Szanowna swoje wie i przylezie towarzyszyć w łóżku, bo ma mus na tulenie i głaski.
            no i czekam na rytuał : głaski, mruki, spanie, moje odsuwanie się na skraj łożka, by zasypiającej Szanownej nie przeszkodzić w spaniu, a potem wreszcie myk - na fotel.
            no ale w ub. roku była ta Szanownej choroba.
            bała się ona tak bardzo, że cała zapluta była nieprzytomnie, aż uznał vet, że ślinianki należy obejrzeć, choć dobrze wiedziałam, że wszystko z nerw.
            a od czasu operacji, to Szanowna jest znów młodą Kociczką.
            i ludzia gnębi upierdliwą miłością.
            niech gnębi.

            /a co robi właśnie w tym momencie ? mriauczy i gada, że piszę bzdety, gdy tu koty czekają na głaski./
          • ave.duce Re: Się mi wydaje 07.01.13, 18:09
            ploniekocica napisała:

            >
            > dobrze zsocjalizowany i doatatecznie kochany kot domowy jest jak półtora psa

            https://lefunny.net/wp-content/uploads/2013/01/I-didn%E2%80%99t-have-the-heart-to-tell-him-it%E2%80%99s-not-a-dog.jpg
    • tojajurek Kotem być! 06.01.13, 19:52
      Tak mi się przypomniało w aproposie, że kiedy byłem dzieckiem (a byłem, naprawdę) to najbardziej lubiłem zajmować miejsce pod stołem w głębi, zwłaszcza gdy stół był dostawiony do ściany. Czułem się tam najbezpieczniej i miałem pewność, że mój jest ten kawałek podłogi. Do tego byłem dobrze zabezpieczony przed niespodziewanym atakiem i miałem pod obserwacją okolicę, sam będąc mało widziany. Stół chronił też przed czymkolwiek, co mogło spaść z góry - czy to bomba, deszcz, czy tynk z sufitu w przypadku trzęsienia ziemi - dawał też możliwość smyrgnięcia w którąkolwiek stronę w przypadku zagrożenia. Liczył się też fakt, że można było pierwszemu dopaść coś, co spadło ze stołu i dawało się schrupać, a w ostateczności poturlać dla zabawy. Zaś samo śledzenie osób i wydarzeń z pozycji przypodłogowej jest rozrywką nie do przecenienia.
      Jeszcze dziś bym chętnie wlazł pod stół, tylko wyleźć coraz trudniej.
      Widzi mi się, że w poprzednim wcieleniu ani chybi byłem kotem.
      • damakier1 Re: Kotem być! 06.01.13, 22:20
        Może raczej byłeś psem? Z moich obserwacji wynika, że koty zdecydowanie preferują miejsce na stole.
        • tojajurek Re: Kotem być! 06.01.13, 23:22
          damakier1 napisała:

          > Może raczej byłeś psem? Z moich obserwacji wynika, że koty zdecydowanie preferu
          > ją miejsce na stole.

          To by oznaczać mogło, że jestem sukinsynem. Nie zamerzam zaprzeczać, ale i chwalić się nie będę. Kocisyn jednak brzmi lepiej i charakterologiczne mi bardziej pasuje.
          • magdolot Re: Kotem być! 07.01.13, 12:22
            Niejaka Mimbla, siostra małej Mi jadała pod stołem na gazecie, bo tak się czuła pewniej.
            Może to mimblowatość zwyczajna?
          • ave.duce Re: Kotem być! 08.01.13, 19:02
            tojajurek napisał:

            > To by oznaczać mogło, że jestem sukinsynem.

            A sukinkotem niełaska?
        • tojajurek Re: Kotem być! 07.01.13, 14:46
          Kot nie bez racji był już w starożytnym Egipcie czczony jako bóstwo.
          A kto wygrał bitwę pod Azincourt? Koty.
          A kot Schrödingera, to pies?
          Że nie wspomnę o Kocie w Butach.
    • man_sapiens Re: Przestępca 07.01.13, 18:07
      Od paru dni kawały na temat przesłuchań jakoś mnie nie śmieszą. Cholerny Ziobrostan, nawet śmiech człowiekowi odbiera.
      • ave.duce Re: Przestępca 07.01.13, 21:17
        To nie Ziobrostan, to IV RPi$polita Kaczyńskich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka