ave.duce 02.03.13, 09:35 Plakat: Co o nim sądzicie? www.manifa.org/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 10:38 Uważam, że to nadużycie. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 11:38 damakier1 napisała: > Uważam, że to nadużycie. > W sensie w ogóle czy znak Polski Walczącej z cycem, a nawet dwoma (i to bez medali)? Odpowiedz Link
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 11:43 W sensie wykorzystania znaku Polski Walczącej. Obojętnie, z cycem, czy bez. Odpowiedz Link
illmatar Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 12:35 To świadczy, że wojna jest już dla młodych historią. I pomyśleć, że żyję ja, tak stara, że pamiętam koszmary budzące mnie po nocach ze scenami z tej wojny, która już wtedy była przecież nieźle miniona. Pora do grobu. Mnie gorszy nadużywanie Chopina do etykietek z wódką. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 13:44 Pisiaki nie zdążyły zawłaszczyć kotwicy, bo kotwice im [chłe, chłe] niepotrzebne, więc kotwicę se wygrzebał ktoś inny z tego Narodowego Złomu... Ktoś ciemiężony nieco bardziej niż pisiaki. Niespecjalnie to cieszy, ale po długim ciągu pisiackich zawłaszczeń i niespecjalnie oburza. Nadużycia stają się normą? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 14:16 Mnie jakoś mało oburza, bo wewogle w dziedzinie kultury (i sztuki) mało mnie oburza. A ten plakat tak traktuję. Tyle jest rzeczy oburzających w innych dziedzinach życia, że mi chyba sił nie starcza. Ja w ogóle mam taką dziwną pamięć, że wszystko, co było, nawet to, co pamiętam osobiście, jest dla mnie zamkniętą kartą, traktuję to historycznie i w kwestiach symbolicznych nie jest dla mnie źródłem emocji żadnych (albo prawie żadnych). Wzbudzać emocje może lot jednostkowy ludzi, a symbole, flagi, pieśni, daty nic a nic. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 14:48 Śmy kiedyś dostały po ryju od tatusia koleżanki [werbalnie, bardzo ostro] za zabawę w polską ekipę na olimpiadę, se defilowałyśmy podwórkiem pod własnoręcznie wykonanym sztandarem z kółkami i drugim, narodowym, śpiewając mazurka Dąbrowskiego. Miałyśmy ftedy 8 czy 9 lat i ten tatuś rozsierdzony szarganiem narodowych śfiętości o mało nas nie pobił, za to pognębił do cna wrzaskiem o małych powstańcach warszawskich, co ginęli, a my się tu natrząsamy... W ten sposób obrzydził mi jak idiota narodowe symbole, a reszty dokonały pisiaki. Co się we mnie jeszcze tłukło śfiętego, niedobite przez zryw patriotyczny tatusia przyjaciółki, rozdeptały kacze odnóża owinięte w kir... Odpowiedz Link
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 15:49 magdolot napisała: > Pisiaki nie zdążyły zawłaszczyć kotwicy Właśnie to zawłaszczanie mnie boli. Nie tylko wtedy, gdy zawłaszczają pisiaki, ale w ogóle. Nie jest tak, że z tzw. symboli narodowych ołtarzyki sobie robię i na płask przed nimi leżę. Na pewno jednego złego słowa bym nie powiedziała tym dziewczynkom, które się w olimpiadę bawiły. I rózne żarty na temat, jeśli dowcipne, mnie nie gorszą, a bawią. Ale to podpinanie się, traktowanie instrumentalne jakoś mnie mierzi. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 16:34 Ale Ty jesteś Damą, Kochana Damo, oblizaną przez nobles do czysta. I Twe nieprzystosowanie do moresuf i temporasuf, niesie pewną nadzieję na przyszłość. :))) Kiedy nam opowiedziała babusia, że po sąsiedzku we willi ktoś se zasadził tuje, a w nocy mu je wykopali i bezczelnie zapierdzielili... to nas poskręcało ze śmiechu. Czego to dziś nie ukradną?! I tylko leciwa Amerykanka z oburzeniem oraz fspółczuciem dla obrabowanych rzekła na to "How awfull!" I sobie zdałam ja sprawę ze zdziwieniem, że to była normalna reakcja. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 16:58 Ale chciałam dodać, że chociaż mnie personalnie nie oburza jak pisałam wyżej to jestem przeciwna chyba. Z powodów mianowicie takich, że choć feminizm w naszej ukochanej RP powinien być radykalny w żądaniach to niekoniecznie radykalny w środkach i sposobach manifestacji. Bo robi to więcej złego niż dobrego. Niestety. Zawsze i z uporem maniaka powtarzam, że prawdziwy feminizm to jest wtedy jak kobieta kobiecie przyjaciółką a nie wilkiem (jak zazwyczaj). Odpowiedz Link
witekjs Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 18:02 Myślę, że takie wykorzystywanie znaku PW jest zdecydowanie niestosowne. Chyba nie wypada tak trywializować znaku Polski Walczącej ... Witek Odpowiedz Link
illmatar Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 18:23 Witku, myślę że znak Polski Walczącej jst zawsze aktualny. Szkoda, że nie przeczytaliście słowa komentarza do tego plakatu, ale zawsze można to nadrobić: Powiedzmy głośno, że chcemy być wolne. Chcemy być niepodległe! Chcemy odzyskać nasze siły, nasz czas i nasze ciała! Jeszcze Polka nie zginęła! XIV Wielka Manifa 10 marca 2013, godz. 12.00 spotykamy się pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie! W Polsce podobno wszyscy bardzo szanują kobiety. Mamy przecież i Matkę Polkę, i Matkę Boską, i Polonię, a w ogóle to Polska jest kobietą. Tyle, że my, kobiety, często nie mamy ani siły, ani czasu, żeby walczyć o siebie. Bo to my mamy ratować ZUS i PKB, zastępować podupadłą służbę zdrowia, radzić sobie bez żłobków i domów opieki. To my, kobiety, mamy pracować za grosze i nigdy się nie skarżyć. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 18:30 Po przeczytaniu komentarza w dalszym ciągu uważam, że użycie tego znaku na plakacie Manify jest nadużyciem. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 23:11 Myslę, że komentarz jest tak samo na wyrost, jak plakat. Np: "Myślisz „Mam w nosie politykę, to mnie nie dotyczy”. Pomyśl jeszcze raz. Tu chodzi o ciebie, twoje życie, twoje ciało." No, jesli chodzi o mnie, o moje zycie i moje ciało - to ja nie potrzebuję żadnej polityki do tego, ani polityków. Ani żadnej manify. Rażą mnie te manify tak samo, jak parady homoseksualistów czy wyznań rodziców dzieci homo. Kurczę, przecież to prywatna sprawa tych ludzi! Nie sądzę, by wartość jednostki była oceniania względem płci czy orientacji seksualnej. W każdym razie, nie jest tak, że "wina" lezy po jednej stronie. Że jacyś "oni" sa winni temu. Kobiety często same (poprzez wychowanie, nieodpowiednie wzorce, tradyccję, zwykłe wygodnictwo czy lenistwo) spychają się na margines zycia publicznego, albo pełnią rolę kucht w rodzinie, po czym krzyczą - że to kościół i politycy je w tej roli obsadzili. Co też jest naduzyciem przecież. Może, kiedy kobiety przestaną rodzić, a tę rolę przejmą faceci, albo ew. jakieś inkubatory do wynajęcia, to wtenczas wszystko się wyrówna. Jak na razie, na całym świecie kobiety mniej zarabiaja, mniej robia kariery właśnie przez to, że ich funkcje społeczne, rozwój osobisty/zawodowy są determinowane w dużym stopniu przez fizjologię, płeć. Czy to jest jakieś dziwne? Przeciwko czemu tu manifestować? Odpowiedz Link
illmatar Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 23:55 maniasza napisała: > No, jesli chodzi o mnie, o moje zycie i moje ciało - to ja nie potrzebuję żadne > j polityki do tego, ani polityków. > Ani żadnej manify. Ty może nie potrzebujesz, ale inni tak. Co z tego, że fizjologia? Każda przemoc wyrasta na naturalnych warunkach do jej rozwoju. Fizjologii się raczej nie zmieni (chociaż, kto wie), natomiast przemoc można i trzeba wykosić. A raczej stale kosić, bo cholera jedna jak trawa odrasta. > Rażą mnie te manify tak samo, jak parady homoseksualistów czy wyznań rodziców d > zieci homo. > Kurczę, przecież to prywatna sprawa tych ludzi! Kiedyś chorowanie na raka było wstydliwą i prywatną sprawą, na naszych oczach przestaje być. Inne tabu jeszcze się bronią, ale jakby słabiej. Jeśli ta prywatna sprawa pomaga innym z taką samą sprawą podnieść głowę, to ja jestem za manifami, ujawnianiami i paradami. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 00:15 Przemoc dotyczy obu płci. Kobiety potrafią być o wiele bardziej toksyczne i desktrukcyjne, niż mężczyźni. Fakt, może nie piorą po gębie i żeber nie łamią, ale psychicznie potrafią zrównać z ziemią najwiekszego twardziela. Problem w tym, że nigdy i nijak, zaden facet nie będzie przeciwko temu manifestował, bo tego się nie da udowodnić, bo taka przemoc nie jest namacalna, nie do udowodnienia. Ja bym nie porównywała walki o powrzechność wiedzy na temat chorób, niegdyś "wstydliwych" (owszem, sama z dzieciństwa pamietam, jak jedna pani w szkole o drugiej mówiła, że tamta ma astmę. W tajemnicy oczywiście. Kiedyś się na to umierało, nie tak dawno zresztą), do haseł ktore mają sugerować, że w dzisiejszych czasach moja wolność jako kobiety, szeroko rozumiana, zależy wprost od polityki. Bo tak nie jest. Bo w ramach rodziny i najbliższych swoich relacji, to ja podejmuję decyzje, a nie jakiś tam polityk. Oczywiście, jeśli komuś to pomoże... może. Ale na takiej manifie nie spotkasz pani ze wsi, którą mąż tłucze jak za dużo wypiję, albo jak mu wódki zabraknie. Bo ona nie ma ani tv ani internetu. Więc dla niej, te manify to pic na wodę. Jeśli już, w tym kontekście, to wierzę bardziej w skuteczność pracy u podstaw, niż tego typu manify. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 08:03 maniasza napisała: > Przemoc dotyczy obu płci. Kobiety potrafią być o wiele bardziej toksyczne i des > ktrukcyjne, niż mężczyźni. Fakt, może nie piorą po gębie i żeber nie łamią, ale > psychicznie potrafią zrównać z ziemią najwiekszego twardziela. > Problem w tym, że nigdy i nijak, zaden facet nie będzie przeciwko temu manifest > ował, bo tego się nie da udowodnić, bo taka przemoc nie jest namacalna, nie do > udowodnienia. > Mężczyźni też stosują przemoc psychiczną, nie są w tym wcale "gorsi". W "manifach" biorą udział wszyscy, którzy popierają ich hasła, nie tylko kobiety. > Ja bym nie porównywała walki o powrzechność wiedzy na temat chorób, niegdyś "ws > tydliwych" (owszem, sama z dzieciństwa pamietam, jak jedna pani w szkole o drug > iej mówiła, że tamta ma astmę. W tajemnicy oczywiście. Kiedyś się na to umiera > ło, nie tak dawno zresztą), do haseł ktore mają sugerować, że w dzisiejszych cz > asach moja wolność jako kobiety, szeroko rozumiana, zależy wprost od polityki. > Bo tak nie jest. Bo w ramach rodziny i najbliższych swoich relacji, to ja pode > jmuję decyzje, a nie jakiś tam polityk. A jak to się stało możliwe? Może chwila refleksji Ci pomoże. > Oczywiście, jeśli komuś to pomoże... może. > Ale na takiej manifie nie spotkasz pani ze wsi, którą mąż tłucze jak za dużo wy > piję, albo jak mu wódki zabraknie. Bo ona nie ma ani tv ani internetu. Więc dla > niej, te manify to pic na wodę. Nie dostrzegasz związków poziomych i pionowych. > Jeśli już, w tym kontekście, to wierzę bardziej w skuteczność pracy u podstaw, > niż tego typu manify. > A dlaczego nie jedno i drugie? Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 12:32 ave.duce napisała: > A jak to się stało możliwe? Może chwila refleksji Ci pomoże. Wychodzę z założenia, że wszelkie zmiany należy zaczynać od siebie. I jakkolwiek banalnie by to zabrzmiało, to powiedzenie że każdy jest kowalem swojego losu pozostaje dla mnie w sile. Nie mam i nigdy nie miałam postawy rozszczeniowej do otoczenia, a wszelkie pretensje za krzywdy i niepowodzenia kierowałam w pierwszej kolejności do siebie. Jak się zrobi najpierw ze sobą porządek, to ilośc pretensji do świata drastycznie maleje. Taka refleksja. > A dlaczego nie jedno i drugie? Może być. Wspomniałam tylko o róznicy w skuteczności obu podejść. A jak coś jest mało skuteczne, to nie ma sensu tracic na to sił, energii i srodków. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 23:59 Zapraszam do przejrzenia podstawowych statystyk, z których wynika, że z Polskimi kobietami nie jest tak źle :) Ciekawostka: Mimo unijnego prawa, które nakazuje, by za tę samą pracę kobiety i mężczyźni zarabiali tyle samo, mieszkanki Unii Europejskiej zarabiają średnio o 15% mniej niż mężczyźni. W Polsce ta różnica jest nieco mniejsza i wynosiła w 2006 roku 12%. Najlepsza sytuacja jest na Malcie, w Belgii i w Słowenii, gdzie kobiety zarabiają mniej od mężczyzn o odpowiednio 3,7 i 8%, a najgorsza – w Estonii (24%), na Cyprze (24%) Słowacji (24%) i w Niemczech (24%). To "w Niemczech" mnie samą zaskoczyło. Co na to powiedziałaby Róża Luksemburg? blog.bawi.pl/index.php/archives/609 Odpowiedz Link
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 01:36 maniasza napisała: Rażą mnie te manify tak samo, jak parady homoseksualistów czy wyznań rodziców dzieci homo. Kurczę, przecież to prywatna sprawa tych ludzi! A mnie jakoś nie rażą. Jakkolwiek ten Manifest dość mnie rozbawił, to zawiera też wiele postulatów, których spełnienia kobiety mają prawo się domagać, a nieco pompatyczna forma to może już taka uroda tego typu odezw. Budzi mój sprzeciw Twoja ocena parad homoseksualistów i wyznań rodziców dzieci homo, a zwłaszcza stwierdzenie, że to prywatna sprawa tych ludzi. To znaczy, że co? Nie może się homoseksualista upomnieć o prawa przynależne wszystkim obywatelom, bo to jego prywatna sprawa? Prywatna sprawa to będzie dopiero wtedy, kiedy tak jak teraz każda kobitka, która wyda córkę za mąż, chwali się w pracy zdjęciami ze ślubu, tak samo się pochwali zdjęciami ze ślubu swego homoseksualnego dziecka i nie będzie w tym nic nadzwyczajnego. Ale do tego droga bardzo daleka i na jej początku są właśnie te parady i publiczne "wyjścia z szafy". Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 02:15 damakier1 napisała: > Budzi mój sprzeciw Twoja ocena parad homoseksualistów i wyznań rodziców dzieci > homo, a zwłaszcza stwierdzenie, że to prywatna sprawa tych ludzi. Oczywiście, że to jest ich prywatna sprawa. I nie rozumiem powodu dla którego oglaszają światu, że zą homo. Kogo to obchodzi? Ciebie? Bo mnie nie. Nie interesuje mnie, czy kolega w pracy przy biurku obok woli kobiety czy mężczyzny. Nie interesuje mnie, kto i z kim woli spać. To nie jest mój biznes. Po prostu. Ja nie chodzę i nie rozpowiadam naokolo, jakich facetów wolę i dlaczego i czy w ogóle. >To znaczy, że > co? Nie może się homoseksualista upomnieć o prawa przynależne wszystkim obywat > elom, bo to jego prywatna sprawa? Jakich konkretnie praw odmawia się homoseksualiście? Bo nie rozumiem. >Prywatna sprawa to będzie dopiero wtedy, kied > y tak jak teraz każda kobitka, która wyda córkę za mąż, chwali się w pracy zdję > ciami ze ślubu, tak samo się pochwali zdjęciami ze ślubu swego homoseksualnego > dziecka i nie będzie w tym nic nadzwyczajnego. Właśnie jestem za tym, aby TAKA kobitka nie robila sama przede wszystkim problemu z tego, że jej dziecko jest homo. Czyli zakladam, przede wszystkim, odpowiedzialność/świadomość indywidualną. Jęsli ona nie będzie robiła problemu z tego, to inni też nie będą. Może. Jeśli takie manify w tym pomogą tym kobitkom czy inne pride parade, to ok. Ale proszę ode mnie nie wymagać zachwytów w związku z tym ekshibicjonizmem. Bowiem tak długo, jak długo te demonstracje nie dotykają mnie bezpośrednio, mnie to nie przeszkadza. ale na przykład, nie życzyłabym sobie, aby do szkoły mojego syna przychodzil gej i w ramach lekcji tolerancji opowiadał mlodzieży, że nie tylko z dziewczynką można, ale rownież z chłopcem. I że to jest tak samo naturalne, fajne i przyjemne. A może nawet lepsze. Nie i już. Odpowiedz Link
8macek Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 03:50 maniasza napisała: Jeśli takie manify w tym pomogą tym kobitkom czy inne pride parade, to ok. Ale proszę ode mnie nie wymagać zachwytów w związku z tym ekshibicjonizmem. Bowiem tak długo, jak długo te demonstracje nie dotykają mnie bezpośrednio, mnie to nie przeszkadza. ale na przykład, nie życzyłabym sobie, aby do szkoły mojego syna przychodzil gej i w ramach lekcji tolerancji opowiadał mlodzieży, że nie tylko z dziewczynką można, ale rownież z chłopcem. I że to jest tak samo naturalne, fajne i przyjemne. A może nawet lepsze. Nie i już. nie wdając się w polemikę nad innymi kwestiami to z zacytowanym poglądem maniaszy zgadzam się całkowicie. i dodałbym, że jeśli manifa odbędzie się pod pajacem kultury to będzie fszysko OK. to jest mądry wybór. ale gdyby miała się odbyć na jakiejkolwiek nawet najwęższej i najkrótszej ulicy lub w innym miejscu np. dworcu, lotnisku czy w metrze (gdzie przeszkodziłoby to komukolwiek kto by tą manifą nie był zainteresowany i przeszkadzałoby mu to w dotarciu do sklepu lub do pracy lub do domu lub do chorego dziecka w szpitalu...) to bym był przeciwny i potraktował panie feministki np. armatkami wodnymi, gazem łzawiącym i gumowymi kulami. i tak samo bym potraktował manifestację LGBT i procesję religijną i kiboli i wyborców PiSu i wyborców ruchu palikota i pielęgniarki i górników i bezrobotnych, a nawet bezdomnych i innych którzy mają w dupie wolność i swobodę poruszania/przemieszczania się i decydowania o miejscu swojego pobytu. pisałem już wielokrotnie, że mnie wkurwia blokada/zamknięcie ulicy/obiektu z tego powodu bo ponieważ dlatego, że idzie/stoi jakaś grupa debili, która mogłaby iść/stać pod takim pajacem kultury właśnie albo pod siedzibą telewizji albo przed odpowiednią inną instytucją... Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 13:58 > do szkoły mojego > syna przychodzil gej i w ramach lekcji tolerancji opowiadał mlodzieży, że nie > tylko z dziewczynką można, ale rownież z chłopcem. I że to jest tak samo > naturalne, fajne i przyjemne. A może nawet lepsze. Zdarzało się, że geje przychodzili do szkół i mówili takie rzeczy, czy to tylko twoja wyobraźnia? Ja bardzo bym chciał, żeby do szkoły mojego syna przyszedł gej z lesbijką i opowiadali dzieciom, że są homoseksualni. I że zasługują na taki sam szacunek jak heteroseksualiści. Żeby im opowiedzieli o swoim życiu, czym się pasjonują, o swoich ukochanych (rodzicach, partnerach), o marzeniach. I o krzywdach, które ich spotykają. I żeby to samo zrobił Cygan, bezdomny spod supermarketu, starający się o azyl muzułmanin. Odpowiedz Link
aniechto.only Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 10.03.13, 12:23 man_sapiens napisał: > Ja bardzo bym chciał, żeby do szkoły mojego syna przyszedł gej z lesbijką i opo > wiadali dzieciom, że są homoseksualni. I że zasługują na taki sam szacunek jak > heteroseksualiści. Żeby im opowiedzieli o swoim życiu, czym się pasjonują, o sw > oich ukochanych (rodzicach, partnerach), o marzeniach. I o krzywdach, które ich > spotykają. I żeby to samo zrobił Cygan, bezdomny spod supermarketu, starający > się o azyl muzułmanin. A maniasza mogła by ci napisac, że nie zyczy sobie ,aby Cygan opowiadał jak fajnie jest kraśc i oszukuwać, a muzulmanin jak piekni jest wspólżyć z czterema żonami, za s bezdomny nie daj boze opoowiedział by jak latwo szybko i i bezwysiłku nazbierac zebrajac na półlitra. A może nie napisze i kapnie się ,że posluguje się stereotypami, i że osoby tolerancyjne tego nie robią? Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 10.03.13, 19:22 aniechto.only napisała: > A maniasza mogła by ci napisac, że nie zyczy sobie ,aby Cygan Czy osoba mogłaby nie wypowiadać sie w moim imieniu? Miałaś miejsce, aż nadto, trzeba było zabrac głos i coś od siebie powiedzieć. A to nieładnie tak, a nawet paskudniutko wyszło. Oczywiście w stylu osoby tolerancyjnej, ma sie rozumieć. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 08:44 To Twój syn, Maniaszo, jak rozumiem z innych postów już licealista nie wie, że "można i z chłopcem"? A Ty nie uważasz, że to Ty to powinnaś powiedzieć swojemu dziecku w okolicach 7-8 roku życia, że istnieją tacy ludzie, którym się podoba ta sama płeć? I to się zdarza, i to mieści się w normie, i w tym nie ma nic dziwnego, ani godnego potępienia. I jeszcze to w podtekście, że jeśli Tobie synku (córeczko) się kiedyś przydarzy coś takiego, że będą ci się podobali koledzy zamiast dziewczyn, to możesz to spokojnie powiedzieć mamie/tacie, a ona będzie cię kochać nadal tak samo. Nie uważasz, że każdy świadomy rodzic jest to winny swojemu dziecku? I teraz, kiedy Twój syn ma lat szesnaście uważasz, że ktoś ewentualną pogadanką w szkole (skądinąd nie wyobrażam sobie akurat takiej pogadanki) zaszczepi w nim homoseksualizm, bo jeszcze w w życiu geja nie widział? Maniaszo, w wieku lat szesnastu Twój syn więcej myśli i rozmawia o seksie niż Ty aktualnie (i prawdopodobnie ze względu na płeć kiedykolwiek) i doskonale wie, że niektórzy wolą to robić z własną płcią. I jeśli mają mu się podobać chłopcy to już mu się podobają bez względu na to, co Ty na ten temat uważasz i jak bardzo go będziesz przed gejami bronić. Nic nie jesteś w stanie z tym zrobić i na to poradzić. Możecie tylko z tym być szczęśliwi, albo nie. A takie jak Twoje podejście prowadzi do nieszczęścia. Dlatego ta kampania jest potrzebna bardzo choć jak widać niewiele zmieni pewnie. Nawiasem mówiąc pokazuje tam twarze dwoje ludzi, których znam dość luźno sprzed lat i nie wiedziałam, że są rodzicami gejów. Wiele wiele lat temu, jako młode dziewczę, niewiele starsze niż Twój syn teraz Maniaszo, byłam nawet nie tyle świadkiem, co wręcz uczestnikiem (mieszkaliśmy razem przez miesiąc) straszliwych cierpień młodego choć już dorosłego faceta, który odkrył, że jednak podobają mu się mężczyźni i nie wie, jak powiedzieć to swoim ukochanym rodzicom. Pamiętam, jakie to było dla niego straszne szczególnie właśnie dlatego, że byli taką kochającą się rodziną. To było wiele lat temu i teraz po prostu powinno być inaczej. A jak widać chociażby z Twoich postów na tym forum nie jest. PS. No i doczekałam się tej promocji, Ave, Trusiuu i Humbaku. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 11:51 Rozmowa trochę jak "ja o niebie, ty o chlebie." Z innej strony spróbuję więc. Szacunek nalezy się wszystkim, bez względu czy ktoś ma duże uszy, garbaty nos, jest albinosem czy gejem. I przede wszystkim tego młodzież powinna być uczona w domu i szkole. Przecież nikt nie manifestuje na ulicach i nie wywiesza plakatów ze zdjęciami: jestem albinos, szanujcie mnie. Mam garbaty nos - nie wytykajcie mnie palcami. I pogadanek w szkole z pomocami wizualnymi nie urządza. Mój syn wie, że są tacy ludzie i zawsze był uczony tego, aby nikogo nie odrzucać, nie obrażać i nie traktować tak, jak nie chciałby sam zostać potraktowanym. Nie obawiam się, że mój syn nagle poczuje miętę do chłopców z powodu wizyty geja w szkole, a jeśli okazałoby się, że on sam jest gejem, to to jego sprawa, żeby miał tego swiadomośc i nic nikomu do tego. > . Nawiasem mówiąc pokazuje tam twarze dwoje ludzi, których znam dość luźno sprz > ed lat i nie wiedziałam, że są rodzicami gejów. I co z tego wynika? Nie rozumiem. Teraz już wiesz, i co teraz? Chcesz im współczuć? Cieszysz się, że masz dodatkowy temat do plotek z kolezanką na ten temat? Czy w jakikolwiek sposób ta wiedza wpłynęła na Twoje zycie, że się nagle o tym dowiedziałaś? Pytam, bo to brzmi trochę właśnie tak: o, popatrz , popatrz, to są rodzice geja! Sensacja jakaś czy co? Też byłam świadkiem na początku lat dziewięćdziesiątek straszliwych cierpień młodego Roma, który został oddany do domu dziecka, który nastepnie został adoptowany przez strasze małżeństwo, który, jak juz był na studiach, okazało się że jest gejem, którego rodzice, ci adopcyjni, odrzucili dowiedziawszy sie o tym, i z którymi dopiero jako prawie czterdziestolatek pogodził się, bo oni dopiero po latach zaakceptowali jego odmienność. Co ja moge powiedzieć? Że durni rodzice? Durni. Na pewno nie można rodziny nazwać kochającą się, jeśli nie akceptuje inności swojego dziecka i jesli dziecko ma obawy o reakcję rodziców. W kochającej się rodzinie dziecko nie będzie miało oporów powiedzieć rodzicom, kim jest. Tyle w temacie. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 12:32 Cię przepraszam, ale znowu rozmawiamy o dziwnych sprawach. Po raz kolejny. Kto i gdzie urządza pogadanki w szkołach z pomocami wizualnymi? I co to znaczy pomoce wizualne w tym wypadku? Jak żyję nie słyszałam o takim wypadku, a żyję długo i miewam tzw. stosunki (także zawodowe) ze środowiskami genderowymi. Po raz któryś opowiadasz o tych pogadankach. To znaczy, że geje latają gdzieś po szkołach i pokazują niewinnym dziatkom techniki miłości homo na slajdach? Wybacz mi, ale to są bajki o żelaznym wilku. Do straszenia matek. Albo chwyt erystyczny z Twojej strony. No dobrze nie robi się promocji garbatych nosów, albo dużych uszu, ale może kiedyś się zrobi i co wtedy? Też sobie życzyć nie będziesz, bo to prywatna sprawa ich posiadaczy. Przecież łatwo sobie wyobrazić kampanie, w której będziemy uczyć tolerancji wobec ludzi jakoś tam upośledzonych wizualnie. I co wtedy? Stwierdzisz, że nie bronisz im brzydoty, byle się z nią nie obnosili i jej publicznie nie promowali? Stosunek do wymienionych panów, bo to panowie są mój się specjalnie nie zmienił. I tym bardziej im nie współczuję. Raczej jestem im w pewien sposób wdzięczna, że będąc osobami publicznymi zgodzili się dać swoje twarze słusznej sprawie. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 12:52 Były przypadki wizyt gejów w szkołach. Pisała nawet o tym prasa. A mówię tu nie tylko o tym, ale równiez paradach opływających w seks i perwersję. Co do duzych uszu i garbatych nosów - gdybanie. Natomiast jesli chodzi o jakąś manifestację ludzi naprawdę niepełnosprawnych, to ubolewam nad tym, że NIKT w tym kraju nie wlaczy o nich. Ze oni często sami nie mogą, to jasne. Ale jakoś ci zdrowi, pręzni i z funduszami,też jakoś się nie garną by zamanifestować, że chorzy ludzie są, i znikąd pomocy dla dla nich, ani ułatwień, ani funduszy, ani stanowisk pracy. Stać na to taką skromną Dymną i kilku innych osób..., a gdzie jest reszta tych wszystkich krzykaczy i walczących o równe prawa? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 14:30 Po pierwsze ja osobiście słyszałam o jednym takim przypadku, że jakiś światły dyrektor czy nauczyciel chciał zorganizować debatę o tolerancji i zaprosić tam między innymi przedstawiciela mniejszości seksualnej. Ale to się nie udało, bo rodzice zrobili szum, mimo że to nie było w ramach zajęć obowiązkowych, ale widać doszli do wniosku, że nawet po lekcjach obecność geja pokala szkołę. Podaj mi linki do przypadków, w których geje siła się wdzierali do szkół z pomocami naukowymi - wizualnymi! Rodzice muszą wyrazić zgodę na prowadzone nomen omen przez katechetkę lekcje wychowanie do życia w rodzinie, czy jak mu tam. Uważam, że szermujesz tymi wizytami geja w szkole bez żadnej refleksji absolutnie tak samo jak najzajadlejsi prawicowcy. Zresztą jeśli wychowujesz syna w takiej przeogromnej tolerancji to, co Cię ten jeden mityczny gej obchodzi? A parady miłości niepełnosprawnych np. umysłowo podobałyby Ci się? Maniaszo, od kiedy mama ubrała Cię w pierwszą sukienkę i zaplotła warkoczyki, a Ty swojemu synowi kupiłaś niebieski a nie różowy kocyk, manifestujecie swoją seksualność. Kiedy moja córka nosi mini i włosy do pasa, a syn spodnie i koszule zapinaną na jakąś tam (nigdy nie pamiętam) stronę manifestują swoją seksualność. Kiedy idą za rękę ze swoimi aktualnymi ukochanymi manifestują swoją seksualność. Kiedy się do nich przytulają albo niedajbuk całują to manifestują wyuzdanie, nieprawdaż. Kiedy mówią do mnie mamo, a do swojego ojca tato to manifestują naszą seksualność, bo co najmniej dwa razy musieliśmy uprawiać seks, żeby ich powołać do życia itditp. Dlaczego to jest normalne manifestowanie, a w wykonaniu osób tej samej płci jest wyuzdane i wulgarne? Widziałaś gejów uprawiających seks na trawnikach, bo ja nie? Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 16:10 Wiesz, szczerze nie chce mi się szukać. Pamiętam tylko że była wielka afera, że w ramach jakiejś kompanii tolerancji czy coś młodzież została obdarowana ulotkami homo porno. W Krakowie to naprawdę było szeroko omawiane, nawet sami geje, których znam, byli potwornie oburzeni. I dla mnie to wystarczy. Bo nie akceptuję takiej agresywnej kompanii na rzecz tolerancji osób homoseksualnych. I neważne, czy to było organizowane przez środowiska homo czy hetero., tak samo by mnie oburzyło. To samo jeśli chodzi o seks parady osób niepełnosprawnych. Nie, nie podobałoby mi się. Tak samo, jak nie podobałoby mi się, gdyby takie parady były urządzane przez osoby hetero. Tak samo jak jeszcze kilka lat temu (może kilkanaście) w każdym kiosku na pierwszej szybie były gazety z gołymi dupami i fiutami i dziecko ktore chciało kupić cukierka chcąc nie chcąć było narażane na takie widoki. Po co, pytam? Czemu to miało służyć? Wtedy też środowiska liberalne mocno krytykowały prawicowe szufladkując je jako zaściankowe, pruderyjne itp. Nie uważam, że wszystko, łącznie z intymnością ma być wywlekane na wierzch i że to ma być fajne. Dla mnie nie jest. I co, mam teraz zapisać się z tego powodu do PiSu albo do jakiegoś kółka różańcowego? A może...jak to było, już wiem, skoro nie mam akwarium, to jestem pedałem? (przepraszam za ironię :)) Ale na serio. Ja nie próbuję Cie przekonywać. Ja wyrażam swoje zdanie i swoj punkt widzenia. A odnoszę takie wrażenie, że Ty próbujesz mnie skłonić do zmiany poglądów. I to tak, jakbyś sie upierała, że czerwony jest ładniejszy od zielonego. Ja pozostanę przy zielonym jednak, jeśli pozwolisz :) Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 16:46 Cały czas podajesz, jakieś marginalne przykłady jednostkowe. Ktoś kiedyś komuś coś wręczył i na dodatek oburzone były środowiska gejowskie. Ale wg Ciebie to jest norma i nalezy potępiać z góry każdą kampanię. Bo tak. Ja mam dorosłe dzieci, mieszkam w centrum dużego miasta, dziecka moje podróżowały do szkoły w różne strony miasta i nigdy przenigdy nie spotkały się z żadnym molestowaniem seksem przez homo. Natomiast osobiście wyjmowałam z przeznaczonych do prania spodni dziesięciolatka ulotki agencji towarzyskich, które jego kumpel pracowicie powyjmował zza wycieraczek samochód na naszej niewielkiej uliczce i się z kolega podzielił. Co zresztą sprowokowało mnie tylko do rozmowy z małolatem o seksie i do opowiedzenia mu o tym, że istnieje zjawisko agencji. I naprawdę mu to w niczym nie zaszkodziło. Byłaś kiedyś w Polsce na paradzie równości? Widziałaś tam agresywne pokazy seksu? Nie, nie chcę Ciebie nawrócić, ani do niczego przekonać, Po prostu nie rozumiem, jak bardzo ważny jest dla innych ludzi cudzy seks skoro robią z tego takie halo. Odpowiedz Link
scoutek Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 19:22 ploniekocica napisała: > Byłaś kiedyś w Polsce na paradzie równości? Widziałaś tam agresywne pokazy seks > u? miałam okazję być w zeszłym roku, latem, na takiej paradzie równości na zgniłym cholernym zachodzie, u tych obrzydliwych wyuzdanych Niemców i kompletne zaskoczenie: poza drag queen i bardzo wielką ilością tańczących i świetnie się bawiących ludzi ZERO seksu, nic wyuzdania, kompletny brak choćby jednej gołej d.. czy powiewających na wietrze cycków i fiutów NIC Z TEGO Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 19:47 Widzisz, bo to jest jeszcze jeden cholerny przykład, jak bardzo wodę z mózgu nam robią tabloidy wszelakie i dziennikarze od boleści siedmiu. I potem ludzie czerpiąc wiedzę z mediów są przekonani, że na tych paradach to ruja i poróbstwo, a pedały gżą się masowo na chodnikach. Podobnie zresztą wygląda sprawa z przekonaniem, że geje to tylko na jedną noc. Nożesz, a faceci korzystający z usług prostytutek to na całe życie? Ponieważ seks i wszelkie ekstrema się lepiej sprzedają fotoreportaże i relacje z parad równości wyglądają tysiąc razy bardziej wyuzdanie nią jakakolwiek parada kiedykolwiek i gdziekolwiek. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 11:43 maniasza napisała: > Oczywiście, że to jest ich prywatna sprawa. I nie rozumiem powodu dla którego o > glaszają światu, że zą homo. Kogo to obchodzi? Ciebie? Bo mnie nie. Mnie też nie obchodzi to, czy ktoś jest homo, czy hetero. Ale obchodzi mnie to, że homoseksualiści nie sa obywatelami równymi wśród równych obywateli. Powód, dla którego ogłaszają swą orientację seksualną jest oczywisty - pokazują w ten sposób, że istnieje w społeczeństwie spora grupa obywateli dyskryminowanych i że sa to konkretni ludzie, własnie oni. > Jakich konkretnie praw odmawia się homoseksualiście? Bo nie rozumiem. Te konkretne prawa tyle juz razy były przedstawiane i omawiane na wszelkie możliwe sposoby we wszystkich mediach, że wypada wiedzieć. > Właśnie jestem za tym, aby TAKA kobitka nie robila sama przede wszystkim proble > mu z tego, że jej dziecko jest homo Kłopot w tym, że dla TAKIEJ kobitki problemem to będzie tak długo, jak długo dla INNEJ kobitki będzie problemem, że jej syn-licealista zobaczy w szkole żywego geja. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 15:01 I znowu nam kompletnie zjechało z kobiet na gejów... Czy Gowin ma rację, czy też kobieta jest w Polsce gejem, taką samą gównianą mniejszością, co się bezczelnie ryje ze szafy na świat? Maniaszo, jak na osobę, której wisi i powiewa i której nie obchodzi i której nic nie jest do niczego potrzebne... poświęcasz tematowi strasznie dużo energii. Mnie osobiście położyło celnością zdanie: "W Polsce macica jest polityczna, ale żołądek prywatny" i jego praktyczne implikacje. Rozumiem, że sobie radzisz... a poza tym ogólnie masz fart. Ale nie wszyscy go mają i on nie trwa wiecznie. Dla mnie państwo to takie coś, co zawiera wspólnotę we środku, a nie jeno chorągiefkę z pozytywką do odcyndalania melodyjek w określone dni. I to państwo niestety traktuje baby po macoszemu i należy je kopnąć w ryj i mu cokolwiek przypomnieć. Prywatnie niestety się nie da, bo to kopanie się z koniem. W dodatku z koniem co ślepo zapierdziela po jakich kompletnie chorych szynach, ekspresowo i z klapkami na oczach. Trzeba mu je zdjąć. Znam zbyt wiele kobiet w trywialnym morderczym klinczu. Kobiet, co nie odkładają na emeryturę, bo ich dzieci by musiały przestać jeść. Wdowę po artyście [= brak renty po tatusiu] z dwójką dzieci i matką z alzheimerem. Matka do opieki 24/24 a tu trzeba zarabiać i te dzieci wychować. Można oddać matusię do państwowej mordowni...ale jak?! Młodą dzieweczkę, co się trzęsie po nocach, bo autystyczne dziecko urodziła i cisnęła pracę, bo trza w nie włożyć czas i kupę wysiłków. Mąż zarabia i jest kobylasty kredyt na mieszkanie. Co będzie jeśli mężowi się stanie coś?! Ochłapy z MOPS-u? Znam kobitkę, co nie ma innego wyjścia, niż fundusz alimentacyjny. Były mąż zwinął oficjalną działalność, żeby nie płacić na dzieci. Państwo go do porządku nie przywołuje, choć teoretycznie by mogło... gdyby mu się chciało. Lecz ono woli ci rzucić mocno upokarzający ochłap skonstruowany tak, że jesteś dotkliwie karana za każdą próbę wygrzebania się z dołka... Dopóki człek jest młody, zdrowy i bogaty... to może se bimbać i kwitnąć. U nas kapitalistyczne myślenie, że każdy jest kowalem własnego losu dość nieszczęśliwie nałożyło się na socjalistyczny syf "nibyrównościowy" i socjalistyczno-katolicką moralność, dosyć obrzydliwą, zakładającą, że ludziom świetnie robi potępianie i upokarzanie, że pogarda jest stymulująca. Że stygmatyzowanie "nieudaczników" szalenie im pomaga, zaś pomoc społeczna jest po to, żeby takowych trzymać z daleka od zdrowej tkanki społecznej i dobrze pilnować, żeby już nigdy nie mogli się z nią pomieszać... Efektem tej parszywej mieszanki jest wyparcie dosyć oczywistego założenia, że głównym sensem wspólnoty jest sensowna pomoc jednostce w tarapatach. Taka, żeby jednostka mogła stanąć na własne nogi. I że to o dziwo jest w interesie wspólnoty. Ostatnio mieliśmy przyjemność oglądać wątpliwej wartości teatrzyk z cyklu "nasi moralni posłowie optują za prawem do życia biednych, kalekich dzieciątek" i oglądamy w odcinkach drugie przedstawienie "przykładne potępienie wyrodnej matki w bikini". Czy w tych "debatach" jest choć troszkę miejsca na trywialne powody, na prawdziwe próby rozwiązania problemów? Nie. Jest pełno miejsca na przepełniony hipokryzją wrzask "moralny". Przeciwko komu jest skierowany ten wrzask? Przeciwko "kobietom niegodnym". Postulat zdecydowanego wyproszenia sobie dalszego trwania tego teatrzyku uważam za zdrowy objaw kobiecego szacunku dla siebie. Przedszkoli nie ma, rynek pracy jest chiński i baby nie chcą rodzić, bo nie mają jak? To zaostrzymy ustawę antyabo i dzieci same się znajdą, a przy okazji bezrobocie spadnie i zyska trwałość "święta polska rodzina"... Znaczy, żeby to zmienić polskie kobiety się mają powszechnie zmówić i nie rodzić aż do odwołania [tj. powstania przedszkoli]? I maja to zrobić prywatnie?! Dziwaczny postulat... Się porozglądaj po UK, to znajdziesz odpowiedź na polskie rodzenie małych Anglików masowe. Obrzydliwie opiekuńcze państwo. Do wyrzygania aż. Udręczone tym chorym etatyzmem, ukrzyżowane prawami pracowniczymi, zbankrutowane do cna niemoralnym systemem "benefitów" i programów pomocowych dla jakichś bachorów, bab, kalek i staruszków. A do tego legalna aborcja. Nawet dla nastolatek i nawet bez wiedzy rodziców. Po prostu ohyda. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 16:22 Wątki Ci sie pomyliły Magdolocie :) Nigdzie nie powiedziałam, że mi to wisi i powiewa. Wszystko, co wyliczyłaś owszem, jest słuszne, ale generalnie źródło tych problemów lezy bardziej w sytuacji gospodarczej naszego kraju, a nie w tym, że kobiety sa w Polsce dyskryminowane. Ale to juz inna bajka. Natomiast , jeśli chodzi o UK. Tu sytuacja nie wygląda fajnie. Nie wiem, kto Ci naopowiadał o obrzydliwej opiekunczości tego państwa. Jak jakas rodzina na benefitach wyciągnie tysiąc funtow czy nawet dwa, z czego za mieszkanie (do tego nie swoje) zapłaci półtora tysiaka, no to faktycznie - zyc nie umierać. A gdzie koszty transportu, szkoła, ubranie, jedzenie? Prawa pracownicze - też, czysta bzdura. W Polsce w porównaniu z UK - to jest czysty komunizm. W UK nie ma chorobowych jako takich. Sama byłam przechodziłam grypę, aż mnie zwaliło z nóg na dwa tygodnie - zapłacili mi tylko za trzy dni. Reszta, jakies ochłapy z NHS, no i cos tam firma od siebie dorzuciła (choć nie musi, to zależy od umowy). W UK chorobowe średnio biorą na 6 dni w roku, w Polsce - miesiąc, albo i więcej. Stad też - potężne koszty utrzymania stanowiska pracy w Polsce, i totalne olewajstwo pracy przez pracowników. ukrócą te praktyki - będa pieniądze na stanowsika pracy dla kobiet w ciąży na przykład. ;) czemu nie? Inna sprawa - aborcja. Aktualnie, i to od kilku dobrych lat, w UK to jeden z najpowazniejszych problemów - ciąża i aborcja wśród nastolatków. Najwięcej w Europie Zachodniej. Co w tym dobrego? W tej chwili ten problem już jest naprawdę palący, a Brytyjczycy nie mają pojęcia, co z tym fantem zrobić. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 20:46 Maniasza cytat 1: >Kobiety często same (poprzez wychowanie, nieodpowiednie wzorce, tradyccję, zwykłe >wygodnictwo czy lenistwo) spychają się na margines zycia publicznego, albo pełnią rolę >kucht w rodzinie, po czym krzyczą - że to kościół i politycy je w tej roli obsadzili. Co też jest >naduzyciem przecież. [Mamamadzi - kto ją tak wychował, że się miotała między Matką Polką i sławą półnagiej celebrytki tabloidów? Rodzice, KK ...i szkoła i telewizor i przekaz medialny. Kto tak wychował kobitkę, co zaniosła mongołka z betami w kartonowym pudełku do przytułku, choć mogła go wyskrobać... lecz obawiała się pikiet antyabo. To zachowanie akurat świadczy o jej dobrym przystosowaniu do tręduf społeczno-prawnych, to czemu na nią bluzgali? Kto bronił przed bandą świrów zgwałconej czternastolatki?! Nasze państwo prawa?! Kto dał obsadzić w roli Eichmanna Alicję Tysiąc?! A historie o odmowach ratowania życia ciężko chorych ciężarnych ze względu na dobro płodu i wbrew woli tych kobiet? Mówi się o nacisku na pilotów smoleńskich. A losy tych kobiet, to nie jest rodzaj stałego nacisku na inne kobiety, w którym bierze udział polskie państwo?! Mocno niechlubny - dodam.] ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Maniasza cytat 2: > Wszystko, co wyliczyłaś owszem, jest słuszne, ale generalnie źródło tych proble > mów lezy bardziej w sytuacji gospodarczej naszego kraju, a nie w tym, że kobiet > y sa w Polsce dyskryminowane. Ale to juz inna bajka. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Widzę postęp! Zmiana frontu z "kobiety są sobie winne" na "źródłem problemów jest sytuacja gospodarcza". Doceniam, ale to mnie ciągle nie satysfakcjonuje. Jeżeli chodzi o resztę, to dziw zbiera straszny, że moja córka ósmy rok powtarza przymierając tym głodem w UK, że nim przymiera z godnością i za nic nie wróci do rodzimego świrówka... Stała praca, powrót do firmy po macierzyńskim, jasne reguły z których korzystając możesz się postawić szefowi, urlop, emerytura, realna możliwość podwyższania kwalifikacji zawodowych. U nas - to przywileje grupy posiadających etat. Ta moja wdowa pewnego razu usiłowała wytłumaczyć durnemu, opierdalającemu się i oczywiście ciężko sfrustrowanemu nauczycielowi, że pewne 2 tysiaki na miesiąc i dwa miesiące urlopu... to jest niewyobrażalny luksus. Ta od funduszu alimentacyjnego usiłowała kurczowo utrzymać umowę o dzieło za tysiaka miesięcznie. Dziwna, że się za tyle upokarzała? Moja córka nie musi. > Inna sprawa - aborcja. Aktualnie, i to od kilku dobrych lat, w UK to jeden z na > jpowazniejszych problemów - ciąża i aborcja wśród nastolatków. Najwięcej w Eur > opie Zachodniej. Sama sobie zaprzeczasz? Angielskie nastolatki są umysłowo upośledzone i masowo się ryją żeby pozdychać z głodu nad kołyską? Kiedy u nas w ramach ustawy antyaborcyjnej postanowiono przyznać zasiłki dla ciężarnych w trudnej sytuacji życiowej... i w efekcie skrócono administracyjnie długość trwania ciąży do 3 miesięcy. Tak, bardzo dawno temu, zaraz po wprowadzeniu ustawy... Irlandzkie kobiety tłumaczyły mi, że u nich jest problem z małolacimi ciążami, bo małolaty posiadające upierdliwych starych często sprawiają sobie dzieciątko, aby z pomocą państwa szybko stanąć na nogi. Jeżeli ktoś nie ma większych ambicji niż zostanie fryzjerką - to idealne wyjście. Niekoniecznie dla dzieciąt, fakt. Ale oni coś na to robią, to raz. Ale tam państwo dodbywa dziecięta, to dwa. Ale stosunkowo niewiele ludzi ma inne perspektywy niż zostanie fryzjerką. Powszechność studiów wyższych sprawia jeno, że zostaną fryzjerką z podłą magisterką, więc może zwyczajnie zaoszczędzają sobie upokorzeń? To trzy. My zaś dalej płacimy menelom tysiaka za urodzenie przyszłego klienta MOPS, którego z powodu owego tysiaka nie zostawiają w szpitalu, więc ma przechlapane. I śmiem twierdzić, że winna temu nie jest bliżej nieokreślona sytuacja gospodarcza, tylko nie te priorytety i totalny brak organizacji, który pociąga za sobą straszliwą marnację. Na przykład taka katastrofa smoleńska - twierdzę bezczelnie, że przeciętna pani domu jest lepiej zorganizowana, niż kancelaria prezydencka i głównie dlatego ten piękny kraj się jeszcze nie rozleciał. I twierdzę takoż, że nie za to płacą waaadzy obywatele, żeby ona ich pouczała ze piedestału stawiając im kretyńskie i niemożliwe do wykonania wymagania moralne, a w antraktach żonglowała trotylem, ale za to żeby dla dobra obywateli uczciwie zapierdalała. A ponieważ ten kraj stoi kobietami, to by przestała je drażnić... bo baby śfięte są, ale w końcu niewyczymają i jak przełożą niektórych panów posłów przez kolano... to oni pożałują, że się latami wzdragali przed uchwaleniem ustawy o katowaniu dzieci. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 21:40 >>[Mamamadzi - kto ją tak wychował, że się miotała między Matką Polką i sławą półnagiej celebrytki tabloidów? Rodzice, KK ...i szkoła i telewizor i przekaz medialny. Mammamadzi jest zabójczynią. Kryminał. Żadna wymówka , ani sytuacja materialna osobista, ani sytuacja kraju w ktorym zyje nie usprawiedliwia tego, co zrobiła. I nie jest winien temu ksiądz, Tusk, cykliści, ani inny papież. Nie wiem, po co ją tu mieszasz. Ona na pewno słyszała o oknach życia, na pewno słyszała o manifach, miała tv i internet. A to, że miała niespójną osobowość i sama nie wiedziała czego chciała - to sprawa dla psychiatry. >Zmiana frontu z "kobiety są sobie winne" na "źródłem problemów jest sytuacja gospodarcza". >Doceniam, ale to mnie ciągle nie satysfakcjonuje. Nie zmiana frontu. Tylko nie mieszaj wszystkiego w jednym garze. Powiedziałam, kobiety CZĘSTO ...itp. Mogę jedynie to "często", aby być mniej subiektywną zamienić na "bywa, zdarza się,". Tym niemniej, fakt pozostaje faktem - taka jest nasza kultura, której nie da się zmienić z dnia na dzień. Że nagle kobiety pójda na traktory, a chłopy do garów. A to, że ludzie nie mają gdzie dzieci posłać małe, bo nie ma przedszkol, zlobkow itp bo chcą pracować, to oczywiście wina zlej organizacji oraz funduszy państwowych/lokalnych itp. Ale nie dyskryminacji. >Jeżeli chodzi o resztę, to dziw zbiera straszny, że moja córka ósmy rok powtarza >przymierając tym głodem w UK, że nim przymiera z godnością Ależ oczywiście nie przymiera. Inne poziom po prostu tu jest i tyle. Gospodarczy, przede wszystkim. Ale nie powiesz mi, że jak ktoś żyje z benefitów, to jest gość. Bo dla mnie to by było upokarzające brać cokolwiek od państwa, mimo, np. że wiedziałabym , że mi się należy, kiedy wiem, że są bardziej potrzebujące. Polactwo najechało i swoje lewackie podejście wdrożyło w UK, az UK policzyło ile środków wyssało zagranicę z samych benefitów, które de facto się nie należą. System dziurawy, bo naiwny i na inwencję twórczą różnych imigrantow nie obliczony, więc Polacy ochoczo korzystają ile wlezie. W końcu za co ich winić, nie? Dają, to biorą! Do czasu. Już benefity na szczęście zaczynaja być powoli ucinane. > Inna sprawa - aborcja. Aktualnie, i to od kilku dobrych lat, w UK to jeden z na > jpowazniejszych problemów - ciąża i aborcja wśród nastolatków. Najwięcej w Eur > opie Zachodniej. >Sama sobie zaprzeczasz? Nie rozumiem. Gdzie ja tu sobie przeczę? Poruszyłam sprawę lekkiej i łatwej aborcji nad ktorą się tak zachwyciłaś w pierwszym poście, a ja Ci odpowiadam, że te przyjemności są kulą u nogi teraz brytyjskiego systemu edukacji seksualnej, zapomogowego, edukacji w ogole itd. To jest realny problem tu, rozumiesz, że w cywilizowanym kraju, gdzie jest najwieksze zuzycie środków antykoncepcyjnych w Europie (jesli nie na świecie) dzieci się rżną na potęgę, zachodzą w ciążę i potem skrobią się na potęgę. To normalne wg Ciebie? Bo wg mnie nie, i cos tu zgrzyta. Ale to już problem dla socjologów, psychologów i pedagogów oraz polityków. Przez to tylko chce powiedzieć, że skoro tak się dzieje nawet w UK, to KK, mentalność, polityka państwa, konserwatyzm, zaściankowość polska itp - to nie są główne przyczyny niepowodzeń polskich kobiet. Nie mówiąc już o takich mammymadzi czy innych pań od beczek z kapustą z noworodkami. Takie sie znajdą wszędzie i zawsze, niezależnie od państwa i jego statusu ekonomicznego. Wcześniej podałam byłam link do różnic w zarobkach mężczyzn i kobiet np w Niemczech. - 24 proc. Przeciez to nie jest katolicki kraj, to nie jest biedny kraj, to nie jest zacofany kraj. No to w czym rzecz? Dlaczego w Niemczech rozpiętość pomiędzy zarobkami mężczyzn i kobiet jest wieksza, niz w Polsce? Wiesz, to mnie interesuje, przyczyny, mechanizmy, a nie jakaś medialna kaszana o polskiej zaściankowości i wstecznictwie. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 23:28 > Nie zmiana frontu. Tylko nie mieszaj wszystkiego w jednym garze. > Powiedziałam, kobiety CZĘSTO ...itp. Mogę jedynie to "często", aby być mniej su > biektywną zamienić na "bywa, zdarza się,". Tym niemniej, fakt pozostaje faktem > - taka jest nasza kultura, której nie da się zmienić z dnia na dzień. Że nagle > kobiety pójda na traktory, a chłopy do garów. > A to, że ludzie nie mają gdzie dzieci posłać małe, bo nie ma przedszkol, zlobko > w itp bo chcą pracować, to oczywiście wina zlej organizacji oraz funduszy państ > wowych/lokalnych itp. Ale nie dyskryminacji. Jesteś pewna, że w swoim pierwszym poście przywaliłaś ogniście naszej kulturze, a nie kobietom? I jesteś pewna, że "nasza kultura, której się nie da zmienić z dnia na dzień" nie dyskryminuje kobiet? A jeśli chodzi o traktory, to już było + full time po zejściu z siodełka + wyciągnięcie chłopa z knajpy na deser + niedzielne kazanie o taszczeniu krzyża. To z tego matriarchatu się usiłujemy wyczołgać. > Wiesz, to mnie interesuje, przyczyny, mechanizmy, a nie jakaś medialna kaszana > o polskiej zaściankowości i wstecznictwie. To na tej Twojej wymianie zdań z Ave bym się skupiła i tu podrążyła: A: Nie dostrzegasz związków poziomych i pionowych. M: Jeśli już, w tym kontekście, to wierzę bardziej w skuteczność pracy u podstaw, niż tego typu manify. A: A dlaczego nie jedno i drugie? M: Może być. Wspomniałam tylko o róznicy w skuteczności obu podejść. A jak coś jest mało skuteczne, to nie ma sensu tracic na to sił, energii i srodków. I bym zapytała jak sobie wyobrażasz ową pracę u podstaw bez uprzedniego spacyfikowania kołtuństwa moralnego w natarciu... bez manif? Może system edukacji... który wciąż nie istnieje, bo brak mu celu dla onej, i nie wie, biedaczek, co chce uzyskać na wyjściu: dobrego katolika, czy świadomego obywatela... więc uzyskuje w tym bajzlu nieświadomego złego katolika jako obywatela [jak mu nie pokrzyżują szyków rodzice]. Moim nieustającym postulatem jest: biologia na poziomie + psychologia - katecheza. Jak sobie wyobrażasz światłą debatę o owych przyczynach i mechanizmach... bez rewolucji po drodze?! No, jak ją prowadzić ze księdzem de Bruzda jako szarą eminencją Komisji Bioetycznej?! PS Mamamadzi, by żyła w otoczeniu co aprobuje każdą karierę kobiety i w kraju z aborcją, by może ewentualny embrion wyskrobała i się oddała karierze. Gdybyż ta kobieta, jak Ty, była przekonana, że ma prawo do własnych decyzji życiowych i nikomu nic do tego! To, że była rozdarta pomiędzy Matką Polką a tańcem na rurze, z pewnością świadczy o jej rozchwianiu, ale może świadczyć także i o rozchwianiu, i to mocno schizofrenicznym, wzorców w jej środowisku. "Matka Polka lub Frytka" - jako znak czasów w małomiasteczkowym katolickim kapitalizmie? O zgrozo, to jest możliwe! Wielopiętrowe kombinacje tej zabójczyni mogą świadczyć o jej ogromnym zapotrzebowaniu na współczucie i akceptację... i to za każdą cenę...a w dodatku chorobliwie naiwnym. A to wyklucza i aborcję [trudno dostępną i nieakceptowaną = morderstwo] i okno życia i porzucenie rodziny. Czekam na koniec procesu i tekst np. Pietkiewicz, bo na analizy się czuję za cienka. Ale jeśli po wyroku ktoś mundry napisze coś podobnego, to zdejmie mnie o wiele większa groza, niż na myśl o "rozchwianej klinicznie" morderczyni. Nie tłumaczę jej, ale być może moralna ława oskarżonych powinna być dłuższa... Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 11:19 >Jesteś pewna, że w swoim pierwszym poście przywaliłaś ogniście naszej kulturze, a nie >kobietom? I jesteś pewna, że "nasza kultura, której się nie da zmienić z dnia na dzień" nie dyskryminuje kobiet? Nawet nie wiem, jak mam dalej mówić, bo uparcie ignorujesz przykłady z innych krajów. Wydaje mi sie, że nie jesteśmy w prozni i nie powinno się ograniczać, z klapkami na oczach, to tego co jest u nas, od tego, co jest u innych. Obserwacja innych, analizowanie procesów jakie zachodzą w innych państwach jest doskonała i darmową wiedzą, ktorą mozna i trzeba wykorzystać. U nas natomiast zauważam tendencję to bezmyślnego i raczej powierzchownego przejmowania wszystkich błyskotek, wrzasków i hałasliwych wzorców od innych, nie zastanawiając się nad konsekwencjami i nie biorąc pod uwagę negatywnych skutków pewnych zapożyczanych wzorców/zachowań, a także nie biorąc pod uwagę specyfiki (bo każde ma swoją) naszego panstwa i społeczeństwa. Bierzemy tylko to, co nam aktualnie pasuje, bo tak jest gdzie indziej, bo tak wypada. A przede wszystkim - bo tak łatwiej. Człowiek niestety jest takim zwierzem, że zawsze próbuje iśc na łatwiznę. Więc idziemy. A tu się okazuje - klops. Nie da się! Rodzą się podziały, jest silna frustracja, bo obu stronach, sytuacja patowa i negatywne emocje. Ja nigdy nie czułam się w Polsce dyskryminowana jako kobieta. Ani w życiu prywatnym, ani zawodowym. A Ty? >I bym zapytała jak sobie wyobrażasz ową pracę u podstaw bez uprzedniego spacyfikowania >kołtuństwa moralnego w natarciu... bez manif? Nie wiem, jak dokładnie. Ja nie zajmuje sie tym zawodowo i na masowa skalę. Wiem tylko, że w swoim bliższym otoczeniu mogę wpływać na ludzi w sposób pozytywny, jeśli ktoś np. czuje się dyskryminowany (co nie znaczy że jest!). Manify natomiast, obawiam się, że robią dużo szumu, i do ewentualnych zainteresowanych nie docierają konkrety, tylko hasła, które niestety zapadają w pamięć i są potem błędnie interpretowane, powtarzane i powielane i... prowadzą do końca nieświadomych ludzi na manowce, albo do osobistych tragedii. Dlatego jestem zwolenniczka pracy u podstaw, jako namacalnej pomocy konkretnym ludziom. >>Może system edukacji... Edukacja musi być. Ale wrócę tu, jesli pozwolisz, do przykładu UK. Jak daleko ta odgórna edukacja ma być posunięta? To ma swoje ograniczenia przecież. Ona w UK jest. Ale dlaczego taka nieskuteczna? Nie da się wszystkiego przemielić i włożyć ludziom do głow. Nie da się tez za nich podejmować życiowych decyzji i przeżyć życia. Więc może mniej tych socjalistycznych haseł o równości, a więcej indywidualnej odpowiedzialności, samoświadomości promować? >Jak sobie wyobrażasz światłą debatę o owych przyczynach i mechanizmach... bez rewolucji >po drodze?! Nie każda zmina musi się konczyć/zaczynać rewolucją. Polska w tej części Europy jest doskonałym tego przykładem w sferze gospodarczej i ekonomicznej przez ostatnie dwadzieścia lat. Aczkolwiek, o ile skoku w rozwoju ekonomicznym mozna dokonać częściowo na skróty, o tyle w sferze obyczajowosci procesy zmian zachodza o wiele wolniej i tutaj nie potrzeba rewolucji. Mimo wszystko bardziej bym sie koncentrowała, probując wpłynąć na zmiany obyczajowości, na rozwoju gospodarczym. Jesli kobieta będzie miała pracę, będzie obok przedszkole, albo stać ja bedzie na opiekunkę, to będzie niezależna i wolna. Reszta, to już kwestia jej wyboru, czy, mając wach w reku bedzie chciała pozostać kuchtą, czy pracować. >>No, jak ją prowadzić ze księdzem de Bruzda jako szarą eminencją Komisji Bioetycznej?! A nie wystarczy ignorować? Nie publikować bredni i nie powielać? PS Mamamadzi, by żyła w otoczeniu ... Breivik też miał ciężkie dzieciństwo i otoczenie. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 14:04 > Nawet nie wiem, jak mam dalej mówić, bo uparcie ignorujesz przykłady z innych k > rajów. > Obserwacja innych, analizowanie procesów jakie zachodzą w innych państwach jest > doskonała i darmową wiedzą, ktorą mozna i trzeba wykorzystać. OK. To do liczb, którymi rzuciłaś, dodaję kilka szczegółów z Twojego własnego linku. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ W 2006 roku odsetek zatrudnionych kobiet wynosił średnio w UE 57,2% czyli o 3,5 punktu procentowego więcej niż w 2001 roku. W tym samym okresie zatrudnienie mężczyzn wzrosło w UE tylko o 0,7 punktu procentowego. W Polsce zatrudnienie kobiet wzrosło z 47,7% w 2001 roku do 48,2% w 2006 r., a mężczyzn w tym samym czasie z 59,2 do 60,9%. W przeciwieństwie do unijnych tendencji w Polsce nie rośnie natomiast zatrudnienie kobiet starszych wiekiem. Podczas gdy w UE od 2001 do 2006 roku średnie zatrudnienie kobiet w wieku 55-66 wzrosło z 28,2% do 34,8%, w Polsce zmalało z 20,4% do 19%. Dla kontrastu – w Szwecji zatrudnienie kobiet starszych wynosi obecnie 68,9%, w Estonii 59,2%, a Finlandii 54,3%. Raport ujawnia też, że zatrudnienie kobiet posiadających dzieci jest w UE średnio niższe o prawie 7 punktu procentowego niż wśród kobiet bezdzietnych. W Polsce ta różnica jest jeszcze większa i wynosi 9 punktów. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Zanalizuj te liczby na tle owych szczegółów płacowych i nie zapomnij ich sobie uzupełnić świadomością, że liczby te nie zawierają tzw. szarej strefy, w której siedzą kobity fcale nie zatrudnione i ściubolą grosze na tymczasowe przetrwanie, bo na emeryturę już nie. By je doliczyć razem ze zarobkami typu 200 zeta za miesiąc tytułem sprzątania u bogatszej sąsiadki... tę średnią by nieco zryło. I u nas jest ich nieco więcej, niż w reszcie Europy, bo nasze urzędy się bardziej opierdzielają. I tak moja sprzątaczka w Polsce jest całkiem nieoficjalna i choć bawi i dziecko na boku, a wolnych chwilach jeszcze lepi pierogi na przedaj - nie jest w stanie z szarej strefy wyjść. Sprzątaczka niemiecka, którą odziedziczyłam wynajmując mieszkanie, jest Polką. Zatrudnioną, bo to se wyprosiła aby mieć ichni ZUS, za śmieszne pieniądze do sprzątania jakiegoś biura, przez jego właściciela, chyba 300E miesięcznie zarabia oficjalnie. W Niemczech nie istnieje tzw. płaca minimalna, więc teoretycznie może być zatrudniona i za 1E miesięcznie. Codziennie sprząta u kogoś na czarno zarabiając minimum 50E dziennie. Tak samo zarabiają w Niemczech prywatne polskie opiekunki do staruszków bez których ichni system by brzdęknął natychmiast, a jest ich masa - oficjalnie nul, a multum pod stołem. Ale nikt się nie czepia, bo potrzebne są i to choć często mają umowę oficjalnie opiewającą na 5E miesięcznie... co podawał tutejszy minister w rozmowie o problemach opieki nad staruszkami. Ile z nich karmi za to dzieci w Polsce poza statystykami? I teraz tak, moja polska pani zarabia góra 1500 miesięcznie, zaiwaniając za trzech, oficjalnie się nie da, do tego dochodzą comiesięczne wizyty w Urzędzie Pracy, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne, emerytury - nul. Niemiecka pani ma spoko 1500E na rękę z ubezpieczeniem i emeryturą. Przy tym niemiecka pani jest polskim murzynem na obczyźnie, emigrantką, ale się wlicza 1/5 jej realnych zarobków do niemieckiej średniej prześladowania kobiet podanej w statystyce. Polska pani jest polskim murzynem w Ojczyźnie i się zanosi, że niedługo straci prawo do bezpłatnego leczenia, a z szarej strefy nie wyjdzie i na starość wbije zęby w tynk. To nam się kiedyś przepięknie skumuluje i zryje statystyki do cna. Niniejszym stawiam tezę, że polska kobieta, co wg. statystyk masowo się opierdziela... jest w istocie cichym murzynem Polski i Europy. W Europie ma rwanie, bo biała i nie z buszu i te atuty wykorzystuje bezlitośnie zaniżając europejskie statystyki zarobków kobiecych, działając przy tym patriotycznie na korzyść polskiej średniej. Ukrainki zatrudnione w Polsce na czarno są w tak samo parszywej sytuacji jak wiele Polek. Zaś polska murzynka na polskim czarnym rynku prawdopodobnie musi spuszczać z ceny, żeby utrzymać konkurencyjność w stosunku do Ukrainki... Ukrainka nie musi się także zbytnio martwić seksualnym relaksem po ciężkiej robocie, bo fciąż posiada swoje prawa reprodukcyjne, a Polce je zabrano, więc jej relaks nie może być pełny, albowiem grozi poważnymi finansowymi konsekwencjami w postaci skrobanki w podziemiu oraz stygmatyzowania przez bandę pojebuf. Prawa reprodukcyjne posiadają też Polki będące europejskimi murzynkami. Fszędzie z wyjątkiem Irlandii i Malty. Irlandki masowo tradycyjnie się skrobią w UK. Maltanki też, jak mniemam, bo mają tradycje historycznych związków z Imperium i płynny angielski. Nie wiem, czy to futruje angielskie statystyki, choć teoretycznie może. AD 1995 w Irlandii odbyła się afera o zapis w ichniejszej ustawie "kobieta w ciąży ma prawo do informacji". Kościół oczywiście obstawał przy interpretacji "informacji, że aborcja jest morderstwem". Ale wiążącą lekarzy interpretację wydał minister zdrowia: "Lekarz ma obowiązek na prośbę kobiety dostarczyć jej wszelkich informacji na temat możliwości dokonania aborcji za granicą, włącznie z adresami klinik, numerami telefonów i cenami zabiegu. Ale zadzwonić do klinika aborcyjnej kobieta już musi sama." Oni także są hipokrytami, ale w sumie dość rozsądnymi. I co prawda ostatnio się okazało, że kobieta może skonać podczas oczekiwania lekarzy na naturalny zgon świętego płodu... ale tam chociaż o to ciężko publicznie kurzą i nakurzą do skutku, a u nas cichutko o takich sprawach i tylko zafszone feministki się burzą, ale ich przecież nikt nie traktuje poważnie. PS Dosyć świeże statystyki hiszpańskie mówią, że gros tamtejszych aborcji to decyzje par małżeńskich z dwojgiem dzieci, fcale nie nastolatek... PPS W Polsce lat 70' aborcja była czymś powszechnym i zupełnie zwyczajnym. To potem, z dużym udziałem JPII zaczęły powracać tradycje II RP, a teraz są w natarciu. I zupełnie niedawno pojawiła się dziwna przypadłość zwana "syndromem postaborcyjnym", której fcześniej nie było. Katolicka choroba cywilizacyjna? Dotyka wyłącznie kobiet. Wyłącznie tych "niegodnych"... Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 14:25 Przejrzę, ale już wieczorkiem. Tylko to o czym mowisz (co pobieznie przejrzałam), to nadal nie dyskryminacja, tylko zła sytuacja gosp-ekonom, oraz złe gospodarowanie środkami nawet tymi, które są. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 16:26 Rozumiem, Maniaszo, że dyskryminację kobiet uznałabyś za fakt, gdyby się ktoś koniecznie płci męskiej dopuścił wobec Ciebie bezpośredniego aktu przemocy w miejscu publicznym krzycząc przy tym gromko, że to za to, że jesteś kobietą. To mało prawdopodobne :) A to, co mnie wkurza tak, że się Ciebie czepiam jak rzep psiego ogona i Ci nie popuszczam, to praktyczna obserwacja, że te "udane" kobiety często występują w tej sprawie z perspektywy własnego pępka, łając z góry te głupie urojenia jakichś nieudacznic... i sprawy betonując. I zawsze mam ochotę spytać: "A co musiałaś poświęcić, żeby zrobić karierę i czy to z pewnością było tyle samo, ile by musiał poświęcić facet zajmujący to samo stanowisko?" I jak tu będzie równo, albo prawie równo [bo z miejscem na fizjologię], to będzie równo, zaiste. I jak zrezygnowanie z części tej równości będzie wyłącznie sprawą indywidualnego wyboru. Mam w ojczyźnianym kompie zakładkę - wywiad z Irlandką, chyba nawet z Cork, szefową uniwersyteckiego instytutu, co bada realne efekty działań równościowych. Na świecie. I ona tam mówi, że na zmianie prawa zyskuje zwykle górna warstwa mniejszości, a reszta nie jest w stanie z tego prawa skorzystać, pozostaje fciąż upupiona i potrzebne są dalsze działania równościowe, żeby ją także odpupić. I tak z naszych ostatnich światłych regulacji korzystają głównie kobiety z klasy średniej. I robią karierę, choć chyba ciągle nie za darmo. I to je skłania do zbyt głośnych stwierdzeń, że same nie zaznały cienia tej upokarzającej dyskryminacji, więc ona NIE ISTNIEJE. I to jest w istocie dowalanie słabszym i dyskryminowanym. Te kobiety nie muszą za bardzo się skrobać, bo są strasznie świadome i wykształcone i niezależne i odpowiedzialne. Stać je na antykoncepcję i mają dostęp do czystej pigułki RU i częściej żyją w miastach, gdzie mogą zmieniać lekarzy, apteki i klechów... jak rękawiczki. A margines... przecież ma "okna życia" i "widziały gały co brały" nawet, jak brały Kreta. Wkurzają mnie takie kobiety, bo to macochy, nie siostry. Ale to bardzo ludzkie, bo bezwolność ofiar, jak nimi nie jesteśmy, wydaje się idiotyczna i wkurza do białego i aż chce się takiej przywalić. To zgodne z naszą kulturą wielce chrześcijańską [patrz: badziewie o grzechu pierworodnym], choć kompletne mylne przekonanie, że regularne przywalanie ulepszy bliźniego cudownie... sprawia, że przywalamy... ofierze... do syta. A dojrzeć pętelkę na cudzej, wkurwiającej gupią bezwolnością szyi, jest cholernie trudno, bo ona nas nie dusi. Pamiętam taką akcję "Obcasów" nawołującą kobiety do walki o zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn, żeby zrównać i wysokość emerytur. I wtedy zaczęły pisać zwyczajne oraczki od taśmy produkcyjnej, że wcale tego nie chcą, że przykręcanie śrubki przez lata po 8 godzin dziennie ich jakoś "nie realizuje". Walczcie o taką możliwość, ale nie obowiązek - to postulowały. I panie, co się realizują w pracy, ten postulat uznały. I gdzie się podziały, pytam, takie babskie rozmowy siostrzane? Czasy podłe, bo jak "te feministki" usiłowały zrobić we Sejmie spotkanie i odczytać swój raport o częstotliwości Polek wyjazdów aborcyjnych, podać dane słowackie i trochę innych... i z polskiego podziemia...to się okazało, że takie spotkanie z parlamentarzystami, fcale nie na sesji plenarnej... straszliwie łamie nasze polskie prawo. Czytaj: ustawę antyaborcyjną. Jedyne oficjalne dane, które "prawo dopuszcza", to tych 200 aborcji rocznie na 10 milionów kobiet w wieku reprodukcyjnym. I tak uprawiamy oficjalną paranoję, rzeczywistość kompletnie wirtualną. I cza zakurzyć jak bratni Irlandczycy, to może pewnego dnia będzie się dało rozmawiać, a jak się już porozmawia, to może nawet będzie się dało pracować u podstaw i coś z tym, kurwa, zrobić. Bo teraz realia zostały zepchnięte do podziemia i je wpierw cza wywlec na światło dzienne, otrzepać z pleśni i kurzu i obejrzeć, a potem wyciągnąć wnioski. Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 16:56 Nadal obstaję przy tym, że te dane, które przytoczyłaś wskazują, że z polska kobietą nie jest tak xle, jesli się weźmie pod uwagę, że dopiero od dwudziestu lat mamy wolna gospodarkę i nadal się rozwijamy. W obliczu tego, że kolejnych 20-30 na m potrzeba, aby ten zgniły Zachód nareszcie dogonić :) pod względem zamozności, to róznica 2 pkt procentowych w zatrudnieniu kobiet dzietnych w Europie i u nas, przyznasz, przerażająca nie jest. Co do szarej strefy, to ta też jest w statystykach, nie bój nic. Mnie interesowało, czy Ty osobiście czułaś się dyskryminowana jako kobieta na polu zawodowym, i czy teraz pracujesz , czy też pogrążasz polskie statystyki odnośnie zatrudnienia kobiet :) To, że nasze urzędy nie wykonują swoich podstawowych zadań, to nie trzeba nikogo przekonywać. Ale znowuż, to nie jest kwestia dyskryminacji kobiet. Nie ona w każdym razie jest tego przyczyną. Wracając do aborcji. Powiem otwarcie, nie jestem zwolenniczką aborcji na żądanie. Pomijając aspekty moralne (to jest uważam prywatna sprawa każdego), to jest poważna ingerencja w organizm kobiety, szczególnie, jesli chodzi o młode dziewczyny, które nigdy dzieci nie miały, a będą chciały je mieć w przyszłości. Na manifach nie mówi się, że powikłania poaborcyjne, czyli zdrowie kobiety - to pieniądz publiczny. Na manifach mówi się - pozwólcie nam decydować o naszych macicach. Na manifach tez nikt nie powie - że koszyt leczenia powikłań (które sa nieuchronne, jak wykazują badania w cywilizowanych krajach, gdzie aborcja jest na żądanie), sa potężne. Natomiast bardziej mnie martwi, że nawet to prawo, które jest, dotyczące aborcji, nie jest przestrzegane. To rzeczywiście duży problem. Z tym że w Polsce podejście generalnie jest takie, że prawo jest po to, aby je łamać. Więc znowuż, problemu w tym upatruję nie w naciskach KK, nie w środowiskach prawicowych ortodoksyjnych, tylko ogólnie, w mentalności społeczeństwa. I jeśli feministkom uda się to zmienić poprzez manify - to tylko będę biła brawo. Choć jestem mocno sceptyczna. To samo jeśli chodzi o np. wykształcenie. Na manifach powie sie - kobiety, idzcie na studia, studiujcie, to da wam mozliwość lepszej pracy, zarobkow i tp. Ok. Tysiące dziewczyn z małych wsi to posłucha i idzie na studia, ktore ich rodziny, i tak bez grosza, okupią potężnymi wyrzeczeniami finansowymi, a po skończeniu tych nieszczęsnych studiów pedagogicznych (ale studiów!!) czy marketingowych, te same dziewczyny nadal są bez pieniędzy i bez pracy. W rezultacie mamy jak mamy, procentowo kobiety w przedziale 25-30 lat sa lepiej (formalnie) wykształcone od mężczyzn, ale pracy dla nich nadal brak! I to nie z powodu dyskryminacji, tylko nieprzydatności ich jako pracowników dla rynku pracy! Chciałabym, skoro manifa zachęca kobiety do walki o wolnośc i niezależność, była konsekwentna i nie ograniczała się do haseł. W innym przypadku to tylko sztuka dla sztuki takie manifestacje i tak je należy traktować. >A to, co mnie wkurza tak, że się Ciebie czepiam jak rzep psiego ogona i Ci nie popuszczam, >to praktyczna obserwacja, że te "udane" kobiety często występują w tej sprawie z >perspektywy własnego pępka, łając z góry te głupie urojenia jakichś nieudacznic... i sprawy >betonując. Moim zdaniem, to, o czym mowisz, to robią właśnie manify. >>I robią karierę, choć chyba ciągle nie za darmo. Nie ma nic za darmo. I nie ma w tym nic dziwnego. Przepraszam Cię, ale ja nie jestem socjalistką. Jesli jesteś, a zaczynam tak wnioskować z tego co mowisz, to po prostu różnimy się w poglądach. Ale to chyba nic złego, prawda? Jesli chodzi o wiek emerytalny, ja nie jestem i nigdy nie byłam za zrównaniem. Jestem przeciw. Ale zauważ, jak to fajnie przeszło na fali haseł feministyczny - rownośc, to rowność, chcialyście, to macie! I co? Dalej twierdzisz, że ten cyrk, pt manify jest konsekwentny i ma sens? Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 23:01 Ofszem, dalej twierdzę, że "ten cyrk" ma sens. By nie było rewolucji francuskiej... By nie było tych gupich, agresywnych, śmiesznych, niemoralnych sufrażystek... Strach pomyśleć. Odpowiedz Link
magdolot PS 04.03.13, 23:17 >W obliczu tego, że kolejnych 20- > 30 na m potrzeba, aby ten zgniły Zachód nareszcie dogonić :) pod względem zamoz > ności, to róznica 2 pkt procentowych w zatrudnieniu kobiet dzietnych w Europie > i u nas, przyznasz, przerażająca nie jest. Popatrz uważnie na swoje własne źródło: "Raport ujawnia też, że zatrudnienie kobiet posiadających dzieci jest w UE średnio niższe o prawie 7 punktu procentowego niż wśród kobiet bezdzietnych. W Polsce ta różnica jest jeszcze większa i wynosi 9 punktów. " Chyba bardziej prawdopodobny jest błąd z opuszczeniem zera, niż dwa skopane wyrazy w zbitce: "niższe o prawie 7 punktu procentowego ". Co czyni raczej 0,7 versus 9. Odpowiedz Link
maniasza Re: PS 05.03.13, 19:44 magdolot napisała: > Chyba bardziej prawdopodobny jest błąd z opuszczeniem zera, niż dwa skopane wyr > azy w zbitce: "niższe o prawie 7 punktu procentowego ". Co czyni raczej 0,7 versus 9. Rozumiem, że jeśli liczby przeczą teorii, to tym gorzej dla liczb? Więc trzeba podrasować, aby zbytnio nie zaburzały przekazu srodowisk feministyczno-antyklerykalnych, że wszystkiemu jest winien patriarchat i KK. Rzeczywiście, wszystko można podrasować pod wcześniejsze tezy. Zero z przecinkiem dodac też mozna. Albo wystarczą hasła. Siostry! Rozbiezność płac między kobietami a mężczyznami wynosi 15 procent! Tak? Tak! Czy to nie jest dyskryminacja kobiet na rynku pracy? Jest? Jest! Czy to nie jest wina patriarchatu promowanego przez KK? Jest? Jest. Więc zwalczmy ten uścisk, jeszcze Polka nie zginęła, walczmy o wolną Polkę! itditp. Taka jest teoria. Ale fakty są takie, że mamy koszmarnie sztywny rynek pracy. I kobiety przede wszystkim na tym cierpią nie dl tego, że sa kobietami, a pracodawcy mizoginami, a dlatego, że żaden przedsiębiorca ( z definicji) nie chce ponosić kosztów większych, niż musi. Czysty rachunek ekonomiczny. A nasze państwo, kolejne rządy, ani myślą wprowadzić radykalnej reformy rynku pracy , zusów, krusów itp, ktora byłaby korzystna zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, dla młodych i w wieku przedemerytalnym. Z dyskryminacją kobiet sensu stricte, co głoszą feministki, nie ma to nic wspólnego. Ale hasła i grafiki - nośne, z tym że niepoważne to jest, demagogiczne i mało odpowiedzialne. Odpowiedz Link
magdolot Re: PS 05.03.13, 21:46 magdolot napisała: > Chyba bardziej prawdopodobny jest błąd z opuszczeniem zera, niż dwa skopane wyr > azy w zbitce: "niższe o prawie 7 punktu procentowego ". Co czyni raczej 0,7 versus 9. Rozumiem, że jeśli liczby przeczą teorii, to tym gorzej dla liczb? Więc trzeba podrasować, aby zbytnio nie zaburzały przekazu srodowisk feministyczno-antyklerykalnych, że wszystkiemu jest winien patriarchat i KK. {...}Rzeczywiście, wszystko można podrasować pod wcześniejsze tezy. Zero z przecinkiem dodac też mozna. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Rozumiem, że jeżeli wskazuję Ci błąd w druku w podanej przez Ciebie statystyce. Błąd w druku, z którego wyciągasz wnioski... to feministycznie manipuluję liczbami? Odpowiedz Link
maniasza Re: PS 05.03.13, 21:53 To nie są moje statystyki, tylko Eurostatu. Zdziwiło mnie, że widocznie te dane były tak nieprawdopodobne dla Ciebie, bo przeczą hasłom totalnego zniewolenia kobiet w Polsce, że aż zaczęłaś wyszukiwać błędów w druku, zakładając, że bład jest w liczbie, a nie w słowie, czy dwóch. Zakładam, że zrobiłaś to odruchowo. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 21:05 > Wątki Ci sie pomyliły Magdolocie :) > Nigdzie nie powiedziałam, że mi to wisi i powiewa. ------------------------------------------------------------------------------------------------ >No, jesli chodzi o mnie, o moje zycie i moje ciało - to ja nie potrzebuję żadnej polityki do >tego, ani polityków. >Ani żadnej manify. >Rażą mnie te manify tak samo, jak parady homoseksualistów czy wyznań rodziców dzieci >homo. >Kurczę, przecież to prywatna sprawa tych ludzi! ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Wisi Ci i powiewa i równocześnie Cię wkurza i mierzi. Rozumiem. Strasznie Cię mierżą prywatne sprawy innych ludzi i ich obnoszenie się z nimi. Ale kto tu proponował badania komparatystyczne nad pedałami w różnych krajach UE, był rozczarowany moją odpowiedzą, że niemieccy wyglądają normalnie i z czymsisiem na kształt wypieków drążył ten smaczny temat? Jakiś deficyt mierżenia? Może jednak szkoda, że nigdy nie przyszli do Ciebie do szkoły? Odpowiedz Link
kodam3 maniasza 11.03.13, 08:18 Podpisuję sie pod tym co napisałaś obiema łapkami.No lewą mam słabiutką,ale co tam. Odpowiedz Link
8macek Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 16:49 idź ave z tym plakatem na kraj i zapytaj dodatkowo jak się ma ten plakat (kontekstowo) do "obrazoburczych" gadżetów wykorzystywanych przez palikota. od siebie dodam, że jest mi to obojętne, ale pewnie gdybym przeżył traumę wojny to by mi bardzomocnosilnie robiło na różne uczucia wkomponowanie symbolu PW w manifestację o charakterze niekoniecznie poważnego happeningu. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 19:47 Nie pójdę, dobrze mi tu. Tam szaleje katolicyzm zamiast socjalizmu, strach się bać ;) ps. niestety, symbol powstania warszawskiego wykorzystywany już był w gorszych celach. Odpowiedz Link
8macek Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 20:06 jesteś pewna, że chodziło ci o symbol powstania warszawskiego?! Odpowiedz Link
ave.duce Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 20:46 Tak, oczywiście nie tylko. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 21:13 ps. masz rację, powinnam napisać o Polsce Walczącej. Sorki. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 21:05 Przeczytałam całość manifowego manifestu i zgadzam się z każdym słowem. Osobiście symbol mnie nie drażni, choć rozumiem obiekcje Damy. Od lat się zastanawiam, czy to dobrze czy źle, że młodsi pozostają jakoś ponad i poza takimi problemami. I w sumie myślę, że dobrze. Jak sobie pomyślę, co człek może zrobić człeku szargającemu mu jego świętości... to mnie się budzi sprzeciw przeciwko świętościom. Jak sobie pomyślę, co grupa ludzi może zrobić innej grupie, posiadającej nie takie świętości, żeby se zrozumiała które są te jedyne prawdziwe... to mi się robi słabo. I może mi kto zarzuci tu uczucia polityczne, sympatie i antypatie, ale mi robi różnicę motywacja szargającego. Pisiaki używają symboli narodowych do dzielenia narodu, tu ktoś do czegoś twórczo nawiązuje... by łączyć. Powstanie polskich kobiet przeciwko ciemiężeniu - jestem za. Ciemiężcy są opisani nad wyraz ogólnie - czynami, efektami zaniedbań - nie grupami, nazwiskami, płcią. Jeżeli ten ktoś dzieli, to jeno mimochodem. Dlatego spokojne stwierdzenie Damy, że to jest nadużycie... jakoś nie pociąga za sobą wyraźnego potępienia. Obiekcje - rzecz chwalebna, mundra, wyważona i warta zakonotowania. Odpowiedz Link
illmatar Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 21:34 Też tak myślę. I dorzucę, że pisowcy z narodowcami dali popis na święto Polski Niepodległej, symbole zawłaszczyli, a za głównego wroga mają Manifę i LGTB. Dobrze, że symbol słusznej walki jest im odbierany. Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 02.03.13, 22:32 A ja dorzucę jeszcze skojarzenie, co mi wyrosło po uzupełnieniu sobie obrazoburczego obrazka manifestem: Polska jest kobietą. Jak Francja. Marianna od Rewolucji [już] ma biust na wierzchu i to jest tradycja nie tylko ichniejsza, ale i uniwersalna. Polka-Marianna wiodąca babski lud na barykady ma święte prawo mieć cycki i to w naszej rodzimej kotwicy/barykadzie made in Poland... Jak się popatrzy tak uzbrojonym okiem, szerzej uzbrojonym, to obrazoburstwo zmienia sens. Kto nas nauczył, się pytam, zaglądać wiecznie do kiru, mieć skojarzenia z kirem i obrażaniem kiru... a inne dopiero jak się zeń z trudem wyplączemy?! J'accuse! Odpowiedz Link
maniasza Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 00:54 Ładne skojarzenie z tą Francją. Ale z całą moja milością i sentymentem do niej jak się skojarzy też hasło Równość, Wolność i Braterstwo, to zaraz dyskomfort powstaje. No bo jak Równość i Wolność w jednym szeregu stawiać można. Przecież to przeczy samo sobie z definicji! Nie wszystko i nie zawsze warto naśladować z rozpędu. ;) Odpowiedz Link
ave.duce Proszę o wyjaśnienie ... 03.03.13, 08:07 maniasza napisała: > No bo jak Równość i Wolność w jednym szeregu stawiać można. Przec > ież to przeczy samo sobie z definicji! Odpowiedz Link
maniasza Re: Proszę o wyjaśnienie ... 03.03.13, 11:58 Ale co tu wyjaśniać? Wszyscy ludzie są różni. Kobiety sa rózne od mężczyzn, homo sa różni od hetero, w tych poszczególnych grupach miedzy sobą ludzie też się bardzo róznią. Czyli nie są równi. Równość zakłada pewne ograniczenia którymi mają być obwarowane jednostki, co w rezultacie krępuje ich wolność. Odpowiedz Link
gat45 równość nie znaczy jednakowość 04.03.13, 06:57 i wlaśnie dlatego, że natura jej nie daje, stało się szczytnym dążeniem. Nie pojmuję ludzi, którzy tę "równość" rozumieją jako dążenie do społeczeństwa klonów. Nic a nic mnie ona nie razi w rewolucyjnym tryptyku, już raczej "braterstwo" by mi trochę odstawało poziomem szlachetnej utopii. Natomiast nie czepiam się jego konotacji płciowej :) ... i wracam do wciąż nie zakończonej roboty,która już mi uszami wychodzi... Biedny, biedny Gat. Dlaczemu ja nie mogę być po prostu damą, która leży na rekamierze, francuski romans w rączce trzyma i pantofelkiem (obowiązkowo z różowym puszkiem na czubku !!!!) kiwa sobie od niechcenia ? Dlaczemu ? Po co mi to równokurczeuprawnienie ???? Oddam prawo głosu w dobrym stanie za brak prawa do pracy ! i już mnie znowu nie ma. Dopóki nie skończę. O ! Odpowiedz Link
maniasza Re: równość nie znaczy jednakowość 04.03.13, 11:26 Dobrze. Powiedziałaś czym równość nie jest. W takim razie powiedz, czym ona jest? oraz Jak dążyć do równości nie ograniczając przy tym wolności jednostek? ps. dla kompletu do pantofelka mogę podrzucić wachlarzyk ;) Odpowiedz Link
gat45 Re: równość nie znaczy jednakowość 04.03.13, 12:03 maniasza napisała: > Dobrze. Powiedziałaś czym równość nie jest. > W takim razie powiedz, czym ona jest? Zapewnieniem równego startu i równych szans równoscią wobec prawa, najogólniej rzecz biorąc > oraz > Jak dążyć do równości nie ograniczając przy tym wolności jednostek? Za długi temat. Pogadamy, jak się uporam z ostrym napadem prokrastynacji :) > > ps. dla kompletu do pantofelka mogę podrzucić wachlarzyk ;) Jak będę damą leżącą na rekamierze, to będę miała takie loki, że wachlowanie mogłoby zaszkodzić mojej fryzurze, nie ? Odpowiedz Link
maniasza Re: równość nie znaczy jednakowość 04.03.13, 14:22 Ok, walcz! ps. Ja nie o takim wachlarzyku myślałam: ino szydełkowym, tak jak lubisz. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 13:58 Plakat jest niesmaczny, na dodatek kiepski. Manify są pożyteczne. Odpowiedz Link
witekjs Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 03.03.13, 15:04 man_sapiens napisał: > Plakat jest niesmaczny, na dodatek kiepski. > Manify są pożyteczne. pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Krzyz_AK_64081946chl.jpg pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Warszawski_krzyz_powstanczy_67739420zlcm.jpg pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Ak_grupa_kampinos_pomnik01.jpg Odpowiedz Link
gat45 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 12:10 Znak PW na plakacie mnie nie razi. Aż się sama sobie dziwię, bo raczej jestem z tych, co to - sama nie mając zbyt wielu świętości - uważa, że cudzych nie tylko szargać, ale nawet tykać nie należy. A tu jednak nie. Może dlatego, że mam głębokie przekonanie, że nie raziłby hic et nunc tych, którzy wtedy go na murach malowali. Wolę tak o nich myśleć niż tak, jak mi to wciskają "rekonstruktorzy". Odpowiedz Link
tw_wielgus Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 04.03.13, 17:46 A ja miałbym jedno pytanie co do wymowy tego plakatu: - a któż to zabrał tej Polce niepodległość? Kto zniewolił biedaczkę i dlaczego? Odpowiedz Link
ave.duce Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 10.03.13, 10:33 Szkoda, że mnie tam nie będzie. Odpowiedz Link
magdolot Re: Gdyby ktoś się wybrał - liczę na relację 10.03.13, 13:03 Ja też. Przeczytam uważnie jak wrócę z kościoła. :))) Świat mi się poślizgnął, czy cuś? Odpowiedz Link
damakier1 Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 10.03.13, 17:52 W Szczecinie zima wypłoszyła Manifę szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,13536068,Manifa_Rownosci_odwolana__bo_przyszlo_tylko_kilkanascie.html Odpowiedz Link
magdolot Re: Manifa 2013 - "Jeszcze Polka nie zginęła" 11.03.13, 02:29 To już rozumiem dlaczego w Rosji była tylko jedna rewolucja. W kościele też było zimno, bo tu od wczoraj zima postanowiła nadrobić braki i fszyscy się dygocząc tarzali ze śmiechu, bo to był "wiosenny koncert". I się równości do syta nasłuchałam. Chór szkolny [a w nim sopran Szacia], tudzież drugi :parents and staff. One często śpiewają razem, ramię przy ramieniu. Była orkiestra szkolna, ale ta fachowa z dwóch [jedna jest dzieci grających imponująco, a druga w ramach siermiężnego wych.muz., ale jej napruty "Dziadek do orzechów' w za dużych kaloszach... na Gwiazdkę i tak wycisnął mi łzy z oczu, choć niejedynie wzruszenia], więc Szacia najlepszy kumpel dziś nie miał fanu na swoim trombonie. Doceniłam uroki barber's shop style i Schumanna do Burnsa Roberta i Kipling się też załapał, choć już nie na Schumanna. I doceniłam uroki kościoła bez tony złota fszędzie, w którym ludzie się czują swobodnie i nie połkli kija. Odpowiedz Link