04.12.14, 11:09
Dziennikarscy inteligentni inaczej padlinożercy mają "newsa" i będą go piłować do obrzydzenia
Profesor Skalski próbował apelować o uszanowanie prywatności rodziny, o to, żeby się nieco powstrzymali. Bezskutecznie.
Rzygać się chce.
Mam też inne pytanie. Jakim cudem dwulatek otworzył drzwi choćby z klamki. Taboretu penie sobie nie przysunął. Latem może byłoby to zrozumiałe, ale były temperatury ujemne. Tylko pytam.
M.
Obserwuj wątek
    • damakier1 Re: Adaś 04.12.14, 12:09
      Powiem Ci, Marinerze, że pierwsza część Twego postu nie przystaje do jego części drugiej.
      • mariner4 Co do 2 części wydaje mi się, ze 04.12.14, 12:37
        przydałoby się ustalić czy nie było czyjejś winy.
        Moim zdaniem zachodzi uzasadnione podejrzenie.
        Ale mediom chodzi tylko o sensację.
        M.
        • gat45 Re: Co do 2 części wydaje mi się, ze 04.12.14, 13:37
          mariner4 napisał:

          > przydałoby się ustalić czy nie było czyjejś winy.

          Co to właściwie znaczy "wina" w przypadku niedopilnowania małego dziecka ? Jak tak sobie przypomnę wszystko, co się przydarzało dzieciakom w moim otoczeniu, to stwierdzam, że nieuszkodzone dziecko to tylko szczęście opiekunów. Oraz że dzieci są chyba bardziej wytrzymałe niż się dorosłym wydaje.
          Poza tym strasznie się boję, że tu się znowu otwiera wstrętny rozdziałek wprowadzania nam kodeksu karnego do prywatnego życia. Sądowe kary za niedopilnowanie dziecka to prosta droga do tego, żeby żadna babcia nie chciała się podjąć odciążenia dzieci przez zaopiekowanie się wnukiem, że o podrzucaniu potomka koleżankom na jeden imprezowy wieczorek nie wspomnę. Już doprowadziliśmy słuszną skądinąd walkę z pedofilią do tego, że normalny facet boi się wziąć na ręce i pocieszyć płaczącego malca, który się zgubił w tłumie. Ja się nie chcę bać, że krótkotrwałe nawet zaopiekowanie się dzieckiem może się dla mnie skończyć za kratkami.
          Za "moich czasów" domowe wypadki, związane z niedopilnowaniem malucha, nazywało się nieszczęściem. I chyba dalej takie podejście jest mi bliższe.
          • mariner4 Ja tylko się zastanawiam jak 2 latek 04.12.14, 14:19
            może sforsować drzwi. Była zima i z pewnością były zamknięte w nocy.
            Daleki jestem od karana rodziców, ale dziecko wcale nie było winne. Dobrze, że to tak się ostatecznie skończyło.
            Ci rodzice co upiekli latem dzieci w autach też siedzieć nie poszli. Normalni ludzie będą mieli problemy z poradzeniem z tą sprawą sami ze sobą
            Uczyli mnie o wyprowadzaniu ze stanu hipotermii. Adasia uratował policjant. To było decydujące dla jego życia. W stanie hipotermii spada zapotrzebowanie mózgu na tlen. Szybkie ogrzanie powoduje śmierć mózgu.
            M.
        • ave.duce Re: Co do 2 części wydaje mi się, ze 04.12.14, 13:43
          Rodzice poinformowali lekarzy, że syn miał skłonności do lunatykowania, potrafił otwierać drzwi i że wcześniej raz zdarzyło mu się wyjść samemu poza dom.

          Słyszałam też wypowiedź rodziców, którzy nie mogli się babci nachwalić...
          • mariner4 2 latek? 04.12.14, 14:20
            Nie wierzę.
            Lunatykować może tak, ale otworzyć drzwi już nie.
            M.
            • ave.duce Re: 2 latek? 04.12.14, 14:48
              Tak. Dwulatek. Są różne dwulatki.
            • ewa9717 Re: 2 latek? 04.12.14, 19:02
              mariner4 napisał:

              > Nie wierzę.
              > Lunatykować może tak, ale otworzyć drzwi już nie.
              > M.
              Naprawdę nie wiem, dokąd zmierzasz. A dwulatka to chyba tylko na obrazku widziałeś?
              • damakier1 Re: 2 latek? 04.12.14, 19:20
                Mariner po prostu spełnia w ten sposób apel profesora Skalskiego o uszanowanie prywatności rodziny.
                Bo, jak już wiemy, dziennikarze-padlinożercy, szukający "newsa" go brzydzą.
              • ploniekocica Re: 2 latek? 04.12.14, 19:41
                Mój dwulatek cierpiał na regularną bezsenność i kiedy już w końcu zmęczeni usypianiem go rodzice padli, wygrzebywał się spod ich ciał (próby usypiania w jego pokoju i tak zawsze kończyły się w naszej sypialni i łóżku, czasami w jego pokoju zostawały zwłoki usypiającego rodzica) i dziwne rzeczy robił. A to złapany został na oglądaniu w środku nocy "Laleczki Chucky" (był rok 1996 i w nocy głównie nadawano horrory klasy C), a to wywędrował do kuchni, zapalił sobie światło, wyjął z szafki wielką torbę pełną proszku do prania i wysypał go na podłogę. Wówczas się przestraszył, co mama powie, więc wziął zmiotkę i szufelkę i zaczął tenże proszek zamiatać. Mnie obudził atak uczuleniowego kichania, bo opary proszku dotarły do sypialni i kiedy pobiegłam do kuchni zobaczyłam rozkosznego chłopczyka w piżamie ze szczotką w ręku: "Psontam".
              • mariner4 Jasne! 04.12.14, 20:34
                Moje dzieci po urodzeniu od razu miały po 10 lat.
                Długo nad tym myślałaś?
                Nikt mi nie wmówi, ze 2 latek jest w stanie sam otworzyć drzwi zewnętrzne domu.
                M.
                • ave.duce Re: Jasne! 04.12.14, 22:09
                  mariner4 napisał:

                  > Nikt mi nie wmówi, ze 2 latek jest w stanie sam otworzyć drzwi zewnętrzne domu.
                  > M.

                  1. zależy od dwulatka
                  2. zależy od drzwi
                • behemot17-13 Re: Jasne! 04.12.14, 23:14
                  Błąd. Skąd pewność, że były zamknięte? By rozluźnić troszkę atmosferę - obudziła mnie w środku nocy muzyka płynąca z salonu, w którym stał fortepian. Zaglądnąłem do pokoju córki, nie było jej, pobiegłem do pokoju skąd dobiegała muzyka. I co widzę, a raczej kogo, dziecko tuptające po klawiszach fortepianu. Piękna melodia pomyślałem, Bach i się obudziłem.
                  • mariner4 Właśnie zrobiłem eksperyment na 2 latku 05.12.14, 09:22
                    Normalnego wzrostu charakterystycznego dla wieku. Nie dosięgnął by klamki.
                    Ja nie mówię o zamknięciu na klucz. Był mróz i drzwi z pewnością były zamknięta przynajmniej na klamkę.
                    Zresztą czy to jest takie ważne. Ważne, że maluch żyje. Mam nadzieję, że będzie się normalnie rozwijał.
                    M.
                    • magdolot Re: Właśnie zrobiłem eksperyment na 2 latku 05.12.14, 15:09
                      A u mnie ludzie normalnego wzrostu nie dosięgają wieszaka w przedpokoju i podskakują aby zapalić lampę nad zlewem.

                      Zaczynam rozumieć dlaczego przez wieki opiekę nad małymi dziećmi powierzano kobietom: one je doceniają. :)
            • tojajurek Re: 2 latek? 04.12.14, 19:46
              Mój dwuletni kot nauczył się sam otwierać drzwi z klamki i to nie tylko otwierające się na zewnątrz, ale i do wewnątrz, co jest trudniejsze. Wystarczyła mu baczna obserwacja ludzi i trochę próbnych skoków. Ludzki dwulatek bywa bystrzejszy od kota, choć później niejednemu ta cecha zanika i zostaje politykiem, albo jeszcze gorzej.
              • ploniekocica Re: 2 latek? 04.12.14, 19:54
                tojajurek napisał:

                Ludzki dwulatek bywa bystrzejszy od kota, choć później niejednemu ta cecha zanika i zostaje politykiem, albo jeszcze gorzej.

                Łomamuniu, a co może być jeszcze gorzej?
              • mariner4 2 letni koń biega w derbach 04.12.14, 20:31
                tez mi porównanie.
                O ile wiem, to lunatykowanie to stan pół snu. To dziecko miało w tym stanie przysunąć pod drzwi taboret i otworzyć drzwi. I oczywiście odsunąć taboret tak, aby nikt tego nie zauważył?
                Dobre sobie.
                Kiedyś mamusia opowiadała koleżance o swoim genialnym Jasiu, Wiesz, mówi jaki to geniusz? Nuty spadły z fortepianu i on od razu powiedział Bach!
                Są 2 aspekty tej sprawy. jedno to dzielny dzieciak i leparze, a drugie to z lekka nieodpowiedzialni opiekunowie.
                M.
                • ewa9717 Re: 2 letni koń biega w derbach 04.12.14, 21:32
                  A poza tym nikt ci nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe...
                  • mariner4 Przedmówca pisal o kocie 04.12.14, 21:45
                    Klamka jest średnio 120 cm nad podłogą. 2 latek dosięgnie?
                    Osobiście wątpię.
                    M.
                    • mania.sza Re: Przedmówca pisal o kocie 04.12.14, 21:59
                      mariner4 napisał:

                      > Klamka jest średnio 120 cm nad podłogą. 2 latek dosięgnie?
                      > Osobiście wątpię.
                      > M.


                      Dwulatek przecietnie mierzy ok 100 cm, do tego dodaj roczke... i wszystko sie zgadza. A drzwi niekoniecznie musialy byc zamkniete na klucz. Zreszta, w zaleznosci od zamka, dwulatek tez bylby w stanie go otworzyc.
                      • mania.sza Re: Przedmówca pisal o kocie 04.12.14, 22:00
                        raczke , w sensie :)
                    • ploniekocica Re: Przedmówca pisal o kocie 04.12.14, 22:09
                      No popatrz a u mnie od 105 do 108 (wejściowe), a mieszkanie mam ponad trzy metry wysokie. Jeśli od tych 105 odejmiemy ponad 90 cm, bo tyle mierzy średnio dwulatek, to sie okaże, że to całkiem możliwe, A zasuwy często bywają pod klamką.
                      Córka miała niespełna dwa lata, kiedy zadzwonił listonosz z poleconym. Ponieważ w domu był pies wyszłam odebrać na klatkę, a w tym czasie córka podbiegła do drzwi i zamknęła dolną zasuwę, a potem chichocząc radośnie ukryła się w swoim pokoju z nadzieją, że ją mama znajdzie. A mama w histerii waliła do drzwi, wyobrażając sobie bukwico. Dopiero po dobrych kilku minutach małej znudziła się zabawa w chowanego i podeszła do drzwi.
                • mania.sza Re: 2 letni koń biega w derbach 04.12.14, 21:49
                  mariner4 napisał:

                  > tez mi porównanie.
                  > O ile wiem, to lunatykowanie to stan pół snu. To dziecko miało w tym stanie prz
                  > ysunąć pod drzwi taboret i otworzyć drzwi. I oczywiście odsunąć taboret tak, ab
                  > y nikt tego nie zauważył?
                  > Dobre sobie.
                  > Kiedyś mamusia opowiadała koleżance o swoim genialnym Jasiu, Wiesz, mówi jaki t
                  > o geniusz? Nuty spadły z fortepianu i on od razu powiedział Bach!
                  > Są 2 aspekty tej sprawy. jedno to dzielny dzieciak i leparze, a drugie to z lek
                  > ka nieodpowiedzialni opiekunowie.
                  > M.

                  Moj lekko ponadroczny syn, (pamietam ze ponadroczny, bo jeszcze mial niestabilny chod i nieraz wspomagal sie scianami i meblami przy poruszaniu sie), podczas gdy poszlam cos mu tam zrobic do jedzenia do kuchni, wszedl do tzw. pokoju do pracy (musial otworzyc drzwi), dostawil krzeslo do biurka, na ktorym to biurku stal komputer z monitorem , zabierajac za soba plastykowa mozaike, ktora tymi swoimi cieniusienkimi malymi paluszkami z pietyzmem i zaangazowaniem wtykal w stacje dyskietek A , bedac calkowicie wyprostowanym . Kiedy weszlam do pokoju, bo cos za dlugo bylo zbyt cicho, toto juz wepchnelo do otworu stacji A chyba wszystkie kawalki mozaiki. O malo nie osiwialam, kiedy zobaczylam go stojacego na biurku. I to dziecko wcale nie lunatykowalo. :)
                  Potejrzewam ze w fazie lunatykowania czlowiek moze absolutnie nieprzecietnie i nieprzewidywalnie sie zachowywac, nawet taki maly. Otworsyc drzwi dla dwulatka to pikus. A co dopiero dla lunatykujacego.
                  Moja siostrzenica lunatykowala, jak byla mala. Niegroznie wprawdzie. Kiedys pojechalismy do rodziny w odwiedziny. W przedpokoju mieli kosz dla psa, gdzie psina spala. W nocy mala wstalaz lozka, poszla nasikala psu do kosza, po czym wrocila do lozka, ale nie do swojego lozka, tylko gdzie spali maz z kuzynka i polozyla sie skulona u nich w nogach.
                  Inne obrazki tez byly, ale nie bede juz opowiadac nawet :)

                  Fajnie, ze tego dzieciaka uratowali. Mam nadzieje, ze nie doznal jakis trwalych uszkodzen.
                  A babcia tu nie ma nic do rzeczy. Wspolczuje jej, ze tyle strachu sie najadla i biedna pewnie czuje sie teraz winna calej sytuacji. Mam nadzieje ze wszystko dobrze sie skonczy.
                  • mariner4 Re: 2 letni koń biega w derbach 04.12.14, 23:01

                    > Fajnie, ze tego dzieciaka uratowali. Mam nadzieje, ze nie doznal jakis trwalych
                    > uszkodzen.

                    I to jest najważniejsze!
                    M.
                    • magdolot Re: 2 letni koń biega w derbach 05.12.14, 02:29
                      W biały dzień kiedyś usłyszeliśmy tupanie na strychu wakacyjnej chyży i przedziwne młodzieńcze było to tupanie, więc z prędkością światła... Maniek, 18 miesięcy to był. W chyży ze strychu można spaść nie tylko do sieni, ale i na boisko, bo ona ma ffffszystko pod jednym dachem. Żeśmy skubańca nie docenili uważając, że nie ma najmniejszych szans z drabiną, która nie dość, że miała min. 60 cm pomiędzy szczeblami, to one jeszcze były okrągłe. A Maniek był ze wzrostem na 3 centylu...

                      Lunatycy pono świetnie łażą po dachach, to klamka chyba im nie robi.

                      Dobrze, że Adaś się zbiera i oby był jak nowy.
        • man_sapiens Re: Co do 2 części wydaje mi się, ze 05.12.14, 19:46
          > przydałoby się ustalić czy nie było czyjejś winy.
          > Moim zdaniem zachodzi uzasadnione podejrzenie.
          Podejrzenie czego?

          Zastanawiam się, o co ci chodzi. Czy chcesz może, żeby do kodeksu karnego wpisano, że karane jest zostawianie drzwi wejściowych do domu niezamkniętych gdy temperatura na dworze jest niższa niż +9,5 stopni lub temperatura odczuwalna niższa niż 8,2 stopnia a dziecko nie ma na sobie ubrania o izolacyjności co najmniej 1,2clo?

          A może podejrzewasz, że babcia z dziadkiem specjalnie zostawili drzwi otwarte i namawiali wnuczka, żeby wyszedł w nocy na mróz? Albo że należy ich zamknąć, bo zapomnieli domknąć drzwi wejściowe? A może jeszcze, o zgrozo, kiedy już położyli wnuczka spać to wypili po kieliszku wina?

          Podejrzewam mocno, że nie wychowywałeś nigdy małych dzieci... Kiedyś, gdy wszedłem do pokoju mój najstarszy a wówczas chyba 3-letni syn klęczał przy gniazdku elektrycznym trzymając wetknięty do niego 5 calowy gwóźdź. Z dwóch możliwości trafił na dziurkę z zerem, nic mu się nie stało. Na podłodze leżał drugi gwóźdź. To były czasy, gdy w Polsce o wyłącznikach różnicowych w instalacji elektrycznej nie słyszano (dzisiaj też nie są obowiązkowe), zresztą gdyby użył drugiego gwoździa to by nic nie pomogło. Żeby uwolnić gniazdko najpierw wyciągnął z niego wtyczkę lampy. Skąd wziął gwoździe nie wiadomo, może znalazł je w piwnicy (no nie była zamknięta na klucz i nadzorowana kamerą), może u sąsiada albo gdziekolwiek na budowie. Wypytywane przez matkę (ja nie byłem w stanie mówić przez dłuższy czas) powiedział, że chciał tak jak tata naprawić prąd. Mój przyjaciel ma bliznę na szyi, bo gdy miał kilka lat zamknął się w łazience, wszedł na stołek i z szafki wyciągnął brzytwę ojca. Zaczął się golić, jak na prawdziwego mężczyznę przystało i kiedy się mocno zaciął zaczął krzyczeć a rodzice podobno porąbali drzwi, żeby się do niego dostać. Na szczęście nie przeciął sobie żadnego większego naczynia krwionośnego. Za to mój kolega z podwórka przechodząc przez dziurę w murze przeciął sobie nogę na stłuczonej butelce razem z tętnicą udową, zanim przyjechało pogotowie stracił przytomność, cud boski że nie umarł. Historie jak ta mrożące krew w żyłach (i bardziej) opowie czi każdy rodzic dziecka, zwłaszcza chłopca i zwłaszcza na wsi . Możesz też posłuchać opowieści lekarzy z oddziałów chirurgii dziecięcej, np. całkiem niedawno słyszałem opowieść o kilkuletnim dziecku, które zapewne w ramach normalnego w tym wieku badania swego ciała, wetknęło sobie w tyłek śrubokręt i pokaleczyło jelita.

          Naprawdę uważasz, że w każdym z tych przypadków trzeba i warto dochodzić czy czasem ktoś nie jest winny?
          • mariner4 Nie chodzi mi o wine i karę 05.12.14, 20:16
            Ale w takich wypadkach jak ten zawsze są winni dorośli. Może nie tyle wina, ale przyczyna zdarzenia.
            Mam dzieci i wiem do czego jest zdolne dziecko.
            M.
            • man_sapiens Re: Nie chodzi mi o wine i karę 06.12.14, 21:44
              Nie są winni żadni dorośli, Marinerze. Nikt nie jest winny. Chyba. że los. Albo bóg (Bóg?) jeżeli wolisz.
    • mariner4 A kto wpuścił dziennikarzy do szpitala? 06.12.14, 11:05
      natemat.pl/126247,super-express-opublikowal-zdjecia-walczacego-o-zycie-adasia-szpital-naruszono-wszelkie-wczesniejsze-ustalenia
      Ja bym personel, który wpuścił tych dziennikarzy do szpitala, na zbitą mordę wyrzucił z pracy,
      To że SE złamał ustalenia? Winny jest szpital.
      M.
      • damakier1 Re: A kto wpuścił dziennikarzy do szpitala? 06.12.14, 12:03
        Tak, masz rację, szpital powinien postawić straże, wybudować zasieki, otoczyć budynek fosą, a profesor Skalski powinien osobiście legitymować każdego wchodzącego i rewidować, czy przypadkiem nie wnosi apaartu fotograficznego.
        Leczeniem może się zająć ktokolwiek.
        • mariner4 Dziennikarze nie moga sobie tak wejść na oddział 06.12.14, 13:24
          Muszą uzyskać zgodę.
          Mój znajomy ordynator opowiadał, ze u niego leżał człowiek ranny w jakimś napadzie.
          Przyjechała TV. pacjent odmówił rozmowy z dziennikarzem. Ci nie zostali wpuszczeni na oddział. Proste?
          M.
      • gat45 Re: A kto wpuścił dziennikarzy do szpitala? 06.12.14, 12:21
        Bądźmy konsekwentni.
        Jakie kary przewidujesz dla czytelników SE ? W końcu to przez nich połamano tyle paragrafów. Jakby nie czytali, to żaden fotograf by się nie wdzierał. Za mordę czytelników. Skazywać na obowiązek przeczytania minimum 10 utworów noblistów z ostatniego ćwierćwiecza. Z każdego przeczytanego tytułu sprawozdanie. Że kara zbyt okrutna ? A co ! Wychowawczo ma być i już.

        PS Tylko gdzie znajdziemy kontrolerów sprawozdań ?
        • mariner4 Zaspakajać każą zachciankę "czytelników"? 06.12.14, 13:26
          Rozumiem, że są tacy których rajcuje oglądanie siebie w TV. jak np klientela pani Drzyzgi.
          Nie wszystkim to odpowiada. A dziecko nie ma nic do gadania.
          M,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka