Dodaj do ulubionych

Brak słów :(((

02.01.15, 17:29
... Skoro i tak trzeba kiedyś umrzeć, to najlepiej umrzeć na raka. Przede wszystkim dlatego, że daje ludziom szansę na pogodzenie się z własną śmiertelnością. Żadna inna choroba nie pozwala na taki luksus ...
Obserwuj wątek
    • ave.duce Link do całego tekstu po angielsku 02.01.15, 17:41
      blogs.bmj.com/bmj/2014/12/31/richard-smith-dying-of-cancer-is-the-best-death/
    • tojajurek Re: Brak słów :((( 02.01.15, 19:12
      Jak widać angielska medycyna ma też swojego Korwina-Mikke, który z namaszczeniem będzie wygłaszał durnoty, byle tylko zaistnieć. Tylko patrzeć u nas naśladowców podobnego chowu, którzy ogłoszą, że umierać należy długo i w mękach, a łagodzenie bólu jest sprzeciwianiem się Woli Bożej - jak uważała św. Teresa z Kalkuty (cud, że nie działała nad Wisłą).
      • magdolot Re: Brak słów :((( 03.01.15, 03:21
        U nas "przesłanie" św. Teresy [która bynajmniej nie umierała w jednym ze swoich sztandarowych szpitali, ino po ludzku] się chyba brzydko nakłada na brak kasy i świetnie uzasadnia oszczędności. Się już zaczyna mówić, że nasz piękny nowy "pakiet onkologiczny" to ściema. Się zastanawiałam czytając tę notkę, na ile relacja o śmierci Bunuela jest prawdziwa, a na ile [filmowo!] wyidealizowana...
        OK, pan by chciał zejść jak Bunuel, romantycznie tak, a ja bym wolała zejść jak moja babcia, która zeszła dokładnie tak, jak chciała: nagle, we śnie, w wieku 91 lat, we własnym łóżku, pogodzona z własną śmiertelnością i od ładnych kilku lat się żegnająca pomału. Się zastanawiam, czy przy obecnym stanie medycyny jeszcze się da tak zejść po cichutku, nie absorbując tabunów lekarzy? U nas pewnie tak. A u nich? Jeżeli pan właśnie o tym pisał, zrobił gupio i nieudolnie.

        W tych rozważaniach najbardziej przeszkadza mi fundamentalna sprawa: my nie wybieramy. On sobie może marzyć o raku latami i guzik mu z tego wyjdzie. :)

        Możemy wybierać lekarza. Anglik może spisać testament życia i z tym jest różnie, niestety. Pewna bliska mi kobieta stoczyła zażartą walkę o staruszkę, której testament znała i którą mimo to w agonii chciano przetransportować do szpitala, aby ją leczyć z zapalenia płuc... bo syn, który jej nie odwiedzał, nagle postanowił ratować mamusię [?] za fffszelką cenę, a lekarz się nie chciał narażać na ewentualne nieprzyjemności. Widocznie olanie czyjegoś testamentu życia nie skutkuje nieprzyjemnościami... Widocznie nie każdy lekarz jest Judymem, niestety.

        To przekonanie przebija jakoś z tych całych rozważań pana Smitha - ten lekarz nie ma złudzeń, że inni lekarze bywają Judymami i na to nie liczy nawet po koleżeńsku i nawet mając jako lekarz lepsze rozeznanie w swym ewentualnym stanie niźli przeciętny pacjent i znacznie lepsze szanse obrony przed uporczywą terapią. To mnie martwi w tym tekście najbardziej. I to kolejny argument za prawem do eutanazji, a także kolejny powód żeby podziwiać Judymów nielicznych, istniejących fffciąż mimo fffszystko uparcie w pszszyrodzie.

        I zaiste, nie wiem, czy pan Smith nie jest jednym z nich w gruncie rzeczy, bo szefuje tej oto organizacji www.patientsknowbest.com/ a to wygląda na walkę o podmiotowość pacjenta na trochę wyższym poziomie niźli nasze zwalanie Chazana ze stołka za pomocą mediów i wybuchu społecznego oburzenia. W świecie pozbawionym Judymów ta walka [o świadomy współudział pacjenta w jego własnej terapii] ma gruby sens. I powinna zostać wygrana przed prawem do eutanazji, "przed" w takim sensie by eutanazja nie była zamiast, a ewentualnie: potem.

        Tu jego notki blogowe ze strony Patients Know Best - przejrzałam pobieżnie i serce mi rośnie, bo wygląda że to wielce nowoczesny Judym i baaardzo racjonalny, torujący drogę medycynie przyszłości w której pacjentowi doradza lekarz, a nie nakazuje:
        blog.patientsknowbest.com/author/drrichardsmith/
        Cieszy mnie ta afera, bo bez niej bym ja się fffcale o tej organizacji nie dowiedziała. :)


        • ave.duce Re: Brak słów :((( 03.01.15, 18:21
          Umierający jest ważniejszy od tych, którzy zostają. Dlatego uważam, że co nagle, to wcale nie po diable.
          • gat45 Re: Brak słów :((( 03.01.15, 19:42
            ave.duce napisała:

            > Umierający jest ważniejszy od tych, którzy zostają. [...]

            Hmmmmm. Zastanawiam się. Z trudem, bo to zagadnienie z rodzaju porównywania nieporównywalnego.
            • ave.duce Re: Brak słów :((( 03.01.15, 22:02
              I co?
              • mania.sza Re: Brak słów :((( 04.01.15, 01:41
                Tu wszystkie choroby leczy sie paracetamolem i jakos sie zyje...;)

                Dla porownania, polska sluzba zdrowia i opieka medyczna , taka jak jest dzis, to himalaje wiedzy medycznej i postepu oraz luksus dla pacjentow. Mowie calkiem serio.
                Jedna roznica: w UK ogromna kase lozy sie na opieke starcow, niepelnosprawnych i paliatywna.
                Pewnie calkiem niedlugo tez zadbaja o prawna kwestie eutanazji.
                • gat45 Re: Brak słów :((( 04.01.15, 07:52
                  Bo to jest tylko pozorne podobieństwo, sytuacja w GB i w PL : na Wyspach system powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych nałożono na sprawnie (dla bogatych) działające lecznictwo prywatne. A Polsce prywatyzuje się system uspołeczniony od dziesiątków lat zapominając jednocześnie, że nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach politycznych działała nieprzerwanie prywatna praktyka lekarska - już choćby dlatego, że cała ludność wiejska żyjąca z własnej roli była z ubezpieczeń wykluczona.
                  Strasznie to wszystko skomplikowane.
                  • mania.sza Re: Brak słów :((( 05.01.15, 18:34
                    gat45 napisała:

                    > Bo to jest tylko pozorne podobieństwo, sytuacja w GB i w PL : na Wyspach system
                    > powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych nałożono na sprawnie (dla bogatych) dział
                    > ające lecznictwo prywatne.

                    Nie wiem. W UK jest powszechna sluzba zdorwia, ktora do powszechnej polskiej nawet sie nie umywa. Jeszcze! Ale polska jest juz na "dobrej" drodze...
                    Za to prywatna, w praktyce, osiagalna jest tylko dla ludzi zarabiajacych od drugiego progu podatkowego wzwyz.
                    Do tego, czyli normalnie placonych podatkow typu dochodowy i odpowiednik naszego zus, jesli policzyc prywatne ubezpieczenie emerytalne plus ekstra zdrowotne, to sie lepiej faktycznie nie urodzic bylo.:) Jest dokladnie, jak w Polsce.
                    Jedna pociecha - na starosc bedzie sie mialo full wypas opieke:)
              • gat45 Re: Brak słów :((( 04.01.15, 07:43
                Jednakowo. Czy może raczej : po równo, każdy w odmienny sposób. W końcu każda sytuacja w życiu (sic) da się zredukować do pierwszej zasady Hipokratesa : primum non nocere. Z akcentem na pierwsze "e" w "nocere".
                • ave.duce Re: Brak słów :((( 04.01.15, 08:39
                  Ocenę "w jaki sposób umierać" - pozostawiam umierającym (chociaż oni nie zbyt często mają wybór).
                  Czy ci, którzy zostają na ziemskim łez padole i nie znaleźli się w terminalnej sytuacji - mają prawo wypowiadać się o tym, jak "lepiej" umierać?
                  • magdolot Re: Brak słów :((( 04.01.15, 11:15
                    > Czy ci, którzy zostają na ziemskim łez padole i nie znaleźli się w terminalnej
                    > sytuacji - mają prawo wypowiadać się o tym, jak "lepiej" umierać?

                    Nie. Ci, którzy z niej wyszli, też nie. Zgodnie z zasadą "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" to prawo mają jeno nieboszczycy. :)

                    Odjeżdżam wielkim autem [buuuu!] i nie wię kiedy odzyszczę neta [buuuuu!], zęby w tynk.
                    Buzi.
                    • ave.duce Re: Brak słów :((( 05.01.15, 08:46
                      Nikt mnie nie pytał, czy chcę się urodzić.
                      • magdolot Re: Brak słów :((( 05.01.15, 11:24
                        I nikt Cię nie zapyta, czy chcesz umrzeć. Taki lajf, chlip śląp.

                        Mnie w tej materii cokolwiek pociesza demonizowany pan Dawkins. I nie tylko mnie, bo ten cytat został odczytany na pogrzebie nastolatka zmarłego na raka na jego własne życzenie:

                        "Umrzemy i to czyni z nas szczęściarzy. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. Ludzi, którzy potencjalnie mogliby teraz być na moim miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat, jest zapewne więcej niż ziaren piasku na pustyni. Wśród owych nienarodzonych duchów są z pewnością poeci więksi od Keatsa i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż, to właśnie myśmy się na nim znaleźli, ty i ja, całkiem zwyczajnie."

                        Źródło: Rozplatanie tęczy (ang. Unweaving the Rainbow, 1988)
                        • ave.duce Re: Brak słów :((( 05.01.15, 16:50
                          Ludzkie szczęście tkwiące w śmierci, która jest dowodem na to, że ktoś żył. Kto nie żył - nie może umrzeć. Bym wolała nie żyć i należeć wreszcie do wiuększości.
                          • magdolot Re: Brak słów :((( 05.01.15, 23:08
                            Alesz pani ukręcasz tego kota! Pani Ave, kotuf się nie wyżyma, sie psują.

                            > Bym wolała nie żyć i należeć wreszcie do wiuększości.

                            Instynkt stadny nagle Panią tarmosi? Ten rodzaj należenia do większości akurat Pani nie ominie. Ale czego się spieszyć?!
                            Do nieba, to jeszcze rozumię, krzydełkami wywijać na trombie grać, ale do krążenia atomów nie spieszy mnie się, bynajmniej.
                          • gat45 Re: Brak słów :((( 06.01.15, 08:48
                            Jest różnica jakościowa między nigdy nie żyć a umrzeć. To tak jak z amoralnością i niemoralnością.
                            • ave.duce Re: Brak słów :((( 06.01.15, 09:14
                              Ależ i owszem, że jest. Dlatego napisałam to, co napisałam.
                              Pewnie znowu niejasno się wyraziłam. Sorki.
                              • magdolot Re: Brak słów :((( 06.01.15, 21:14
                                Fczoraj poczytałam sobie komentarze pod słowem "immanentny", którego nam ffffszystkim zaoszczędziłam. Niektóre ładne, niektóre zadziwiające.

                                sjp.pl/immanentny
                      • mania.sza Re: Brak słów :((( 05.01.15, 17:07
                        ave.duce napisała:

                        > Nikt mnie nie pytał, czy chcę się urodzić.

                        Moj typowy lejtmotyw w wieku podrostkowym w sytuacjach, kiedy uwazalam, ze nie otrzymuje od rodzicow tego, co powinnam (wtedy, moim zdaniem).
                        • ave.duce Re: Brak słów :((( 06.01.15, 09:18
                          To nie jest pretensja, to stwierdzenie faktu.
                    • gat45 Re: Brak słów :((( 05.01.15, 12:09
                      magdolot napisała:

                      > > Czy ci, którzy zostają na ziemskim łez padole i nie znaleźli się w termin
                      > alnej
                      > > sytuacji - mają prawo wypowiadać się o tym, jak "lepiej" umierać?
                      >
                      > Nie. Ci, którzy z niej wyszli, też nie. Zgodnie z zasadą "tyle o sobie wiemy, i
                      > le nas sprawdzono" to prawo mają jeno nieboszczycy. :)
                      >

                      Nawet nieboszczycy NIE. Zasada, którą cytujesz, odnosi się wyłącznie do przeszłości i do czynów dokonanych. Który nieboszczyk może powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że drugi raz zachowywałby się tak samo ?
                      Raz w życiu znalazłam się w sytuacji wymagającej ode mnie czegoś w rodzaju bohaterstwa. I od tego czasu wiem, w jakim stopniu moje postępowanie było wynikiem nieuświadomienia sobie wszystkich możliwych implikacji tego "czynu". Ot, zadziałam szybciej niż zdążyłam pomyśleć. I to wcale a wcale nie znaczy, że drugi raz też udałoby mi się nie włączyć wyobraźni i nie przestraszyć się na czas. Ba, miałam szczęście, że pełny obraz sytuacji pojęłam dopiero po wszystkim, dzięki któremu to zamroczeniu świadomości udało mi się akcję dokończyć.
                      Czyli zgodnie z zasadą o sprawdzeniu / sprawdzaniu możemy powiedzieć, że dnia jj.mm.aaaa o godzinie dajmy na to 15.25 Gat się sprawdził. I tyle. Nazajutrz o tej samej godzinie mógł się nie sprawdzić.
                      • magdolot Re: Brak słów :((( 05.01.15, 13:04
                        Zaiste zapomniałam to prawo ograniczyć do nieboszczyków wielokrotnych, bo tylko tacy mogą porównywać różne rodzaje [własnej] śmierci. Ergo: jak ni ma reinkarnacji, to klops w temacie i kiszka kaszana.
                        A "zasadę" zastosowałam na krzywy ryj i nielogicznie w obłędzie pakowawczym, bo zaiste chodziło mi raczej o manie porównania, a ni o bohaterstfo.

                        Bo ja np. odkąd zwizytowałam jako młódka salę intensywnej opieki na socjalistycznej jeszcze neurologii pełną bełkoczących w pasach ludzkich warzyw z otwartymi ranami odleżynowymi za nic nie chcę zdemencieć, choć znam co najmniej dwa pocieszające przypadki pań, które w ramach zdemencienia z uporem maniaka przebywały w najfajniejszym dla siebie okresie życia, wypierając potomków i nieudane związki, wypierając jakąkolwiek odpowiedzialność za swoje decyzje życiowe i wymazując pracowicie spowodowane nimi okresy... bohaterstwa. Bycie zredukowanym do id ma swoje dobre strony?
    • man_sapiens Re: Brak słów :((( 04.01.15, 11:30
      Dla tzw. bliskich pewnie lepiej, gdy się umiera wielodniowo, bo można coś zrobić dla umierającego (np. przynieść kwiatki do szpitala) i poczuć się szlachetnie. Można też zrobić coś naprawdę, np. zabrać na czas umierania do domu. Wtedy ból samotności tudzież żal i pretensje do boga/losu zaczynają się łagodniej i łagodnie przebiegają, przy nagłej śmierci wybuchają nagle i mają ostry przebieg. Tyle jestem w stanie stwierdzić na podstawie eksperymentów przeprowadzonych przez los na mojej osobie.
      Dla umierającego zapewne najlepiej, gdy umiera tak szybko, że nie wie że to śmierć przyszła. Nie jestem tego pewny, ale napiszę wam jak było - jak już będę to mieć za sobą.
      • 99venus Re: Brak słów :((( 04.01.15, 13:45
        ludzie muszą mieć prawo wyboru śmierci,sposobu i terminu.katolickie zmuszanie do odchodzenia w niekończącym się cierpieniu,bólu jest wyjątkową podłością.
        humanizacja smierci kiedyś do Polski wreszcie przyjdzie.mam nadzieję,że nie za późno dla mnie.
        • man_sapiens Re: Brak słów :((( 05.01.15, 15:01
          W cuda wierzysz. Przecież nawet spopielenie zwłok to problem.
          • 99venus Re: Brak słów :((( 05.01.15, 21:21
            no nie.z tym się nie spotkałem.w każdym zakładzie szeroki wybór urn.niektóre nawet mnie szokowały.krematoria działają.nie słyszałem o problemach.
            • mania.sza Re: Brak słów :((( 05.01.15, 22:41
              Pewnie, ze nie ma problemu.
              Mozna to zrobic we wlasnym zakresie, na wlasnym podworku.

              • 99venus Re: Brak słów :((( 06.01.15, 09:22
                na podwórku niekoniecznie ale w ogródku,rzece,jeziorze....dlaczego nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka