Dodaj do ulubionych

Samotna żona!!!

11.09.09, 12:21
Witam
Nigdy nie przelewałam swoich problemów na fora ale juz nie moge wytrzymać wiec
pisze.Moja sytuacja wyglada tak mam syna i córke męza tez niby wszystko jest
ok ale jednak nie jest.Moj maz pracuje na nocki(same tylko nocki) a wieczorami
ma dodatkowa prace.Wiem ze mu ciężko bo ja nie pracuje jestem w domu z
dziecmi.Moze dojde do sedna sprawy.Meża praktycznie mie ma w domu wcale a jak
juz jest to śpi po nockach jak wstaje to je i znowu go nie ma a ja juz nie
daje rady strasznie sie oddalilam od męża coraz cześciej mnie drazni i
denerwuje czuje sie jak przy obcym mi czlowieku coraz wiecej mam do niego
pretensji ze jetsem sama z dziecmi i caly dom jest na mojej glowie ze nie ma
go przy mnie ani w dzien ani w nocy(dom jest jak hotel) ze nie mam z kim
porozmawiac i wiele innych zali.Moze nie powinnam nazekac bo jest dobrym mezem
i ojcem ale mi poprostu go brakuje jego fizycznej obecnosci.Dodam ze taki stan
trwa juz trzy lata a ja jestem klebkiem nerwow i nie wiem co robic.Praktycznie
przestalismy sie kochac sex jest raz na miesiac i nie jest taki jakbym chciala
nie bede sie wdawac w szczegoly ale daleko do doskonalosci.Coraz czesciej
przylapuje sie na tym ze mysle o innych mezczyznach ale to sa tylko mysli bo
nie zaryzykowalabym zdrady za duzo mam do stracenia a dzieci nie potrafilabym
zranic.Prosze o jakas porade i slowko otuchy.Przepraszam za brak polskich
znakow ale staralam sie szybko pisac bo tyle mysli mialam w glowie a nie
chcialam niczego pominac.Pozdrawiam Wsztstkich!!!
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 12:26
      idz do roboty i odciaz meza, ktorego podobno tak kochasz.
      • zawsze_supermama Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 12:55
        Bardzo chetnie bym poszla do pracy ale nie jest to takie proste mieszkamy w
        Kanadzie nie mamy tu rodziny wiec dzieci nie ma z kim zostawic a synek jest za
        maly na jakiekolwiek przedszkole poza tym moj jezyk nie jest jeszcze taki super
        wiec to tez jest przeszkoda.Mężus zawsze gada po co bedziesz szla do pracy
        dzieci beda tesknic albo obcy ludzie beda je chowac.Nie bede ukrywac ze chodzi
        takze o pieniadze dostajemy pewne dofinansowania a jak pojde do pracy to nam
        wszystko zabiora a moja pensja nie starczy pewnie nawet na opiekunke a co tu
        mowic o dojazdach i innych sprawach poza tym nie bedzie mnie w domu przez
        wiekrzosc dnia co wiaze sie z tym ze moje obowiezki spadna na niego.Moz wychodzi
        z zalozenia ze kobieta zajmuje sie domem a on zarabia i wszystko bylo by super
        gdyby nie to ze jestem ciagle sama.Dzien meza wyglada tak:wraca po nocce z pracy
        o 9 rano je pokreci sie po domu albo posiedzi przy kompie i idzie spac wstaje je
        obiad pokreci sie i idzie do pracy tej dodatkowej a z niej prosto na nocki bo do
        domu wracac sie nie oplaca no i wraca nastepnego dnia o tej 9.trwa to tak juz 3
        lata wylaczajac niedziele bo wtedy ma wolne.Doszlo do tego ze nie mamy juz o
        czym ze soba rozmawiac a jak juz gadamy to sie klucimy bo niby mu taki stan
        rzeczy tez przeszkada ale ja wyolbrzymiam wedlog niego.Co bys zrobila w mojej
        sytuacji?
        • sebalda Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 13:52
          W jakim wieku jest młodsze dziecko? Ja też jestem zwolenniczką bycia w miarę
          możliwości jak najdłużej z dzieckiem w domu, ale...
          Jeśli się męczysz w tej sytuacji, możesz podświadomie przelewac to na dzieci, a
          to nie jest dobre.
          Znam bardzo smutny przypadek małżeństwa, w którym pan mąż zarabiał dużo, kupił
          dom, żonie nie pozwolił pracować, bo po co, skoro on tak dobrze zarabia, a
          dzieci juz były w wieku szkolnym i po jakimś czasie żona znalazła w telefonie
          męża smsa o treści: tak bardzo cię kocham, twoja (tu imię sekretarki, o zdrade,
          z którą podejrzewała męża, ale on twierdził, że ona oszalała). Kobieta jest już
          w pewnym wieku, ma przez to wszystko bardzo zaniżoną samoocenę, początki
          depresji i nie umie się zebrać, żeby to wszystko rzucić w cholerę i pójść do
          ludzi. Mąż nie przeprosił, bo winę zrzucił na jej wredny charakter i ogólną
          słabą przydatność i atrakcyjność. Wyprowadzić się nie chce, a życie drugie nadal
          prowadzi. Chcesz się kiedyś znaleźć w takiej sytuacji?
          Idż do jakiejkolwiek pracy, gdy tylko mały będzie mógł iść do żłobka, taka rada.
          • zawsze_supermama Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 14:36
            Dzieki ze napisalas slowko.Synek ma dopiero roczek wiec o pracy narazie moge
            zapomniec.Mysle ze maz boi sie obowiazkow jakie na niego spadna jak ja pojde do
            pracy.Narazie nie moge o tym myslec bo przedszkole jest od 3 lat a przcowac
            tylko na nianie to nie ma sensu i przede wszystkim balabym sie zostawic dziecko
            z obca osoba tyle sie slyszy strasznych opowiesci zwlaszcza w obcym kraju.Caly
            problem jest w tym ze przez te jego nocki czuje ze mieszkam z obcym
            czlowiekiem.Jestem zalamana!!!Wyszlam za niego z milosci a nie dla pieniedzy
            wiec czy jestem jakas nienormalna ze chce miec meza czasem dla siebie?Cale dnie
            siedze z dzieciakami piore sprzatam gotuje jestem gdy dzieci sa chre gdy sie
            nudza gdy wrzeszcza bo cos im nie pasuje i tak co dzie.Zaniedbalam sie strasznie
            nie maluje sie po poco przeciez nigdzie nie wychodze fryzura tez bez wielkiego
            wysilku bo przeciez dziecko i tak wszystko roztarga ubranie takie co by nie bylo
            szkoda jak malec czyms mnie usmaruje.Nie mam znajomych procz jednej kolezanki
            ktora tez nie ma za wiele czasu wiec nie widujemy sie za czesto.Czuje sie tak
            strasznie ze gdyby nie dzieci to przerwalabym to wszystko ale sa one i probuje
            sie trzymac ale gdzie w tym wszystkim jestem ja? czy mi sie juz nic nie nalezy
            od zycia mam dopiero 30 lat?
            • zawsze_supermama Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 14:40
              Dodam ze bardzo kocham swoje dzieci i sa one oczekiwanie wiec zeby nie bylo ze
              mi w czyms przeszkadzaja ale czasami mam dosc ich towarzystwa 24 na dobe.
            • salsa.lover Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 00:34
              zawsze_supermama napisała:

              > Synek ma dopiero roczek wiec o pracy narazie moge zapomniec.
              > a przcowac tylko na nianie to nie ma sensu i przede wszystkim balabym sie zostawic dziecko
              > z obca osoba tyle sie slyszy strasznych opowiesci zwlaszcza w obcym kraju.

              Nie przesadzasz?? Mnóstwo dzieci zostaje z obcymi osobami i nie dzieje im się krzywda. Niestety nie da się mieć wszystkiego.
              Ty zdaje się chciałabyś żeby dzieci nie wychowywały sie z obcymi, chciałabyś, żeby mąż nie musiał tyle pracować i jeszcze chciałabyś, żebyście nie stracili dofinansowania z tytułu tego, że nie pracjuesz. No niestety tak dobrze to nie ma.
              Bardzo wiele kobiet pracuje tylko na opiekunkę, ale przynajmniej nie wypadają z rynku pracy. Z czasem mają szansę na awans, lepszą pensję. Zakładam, że pensja męża też na tę opiekunkę by poszła?


              Caly
              > problem jest w tym ze przez te jego nocki czuje ze mieszkam z obcym
              > czlowiekiem.

              Z tego co piszesz to mąż o 9 rano wraca do domu. Piszesz, że się kręci po domu, siedzi przy komputerze. Skoro nie pracujesz, to chyba też jesteś rano w domu i nic nie stoi na przeszkodzie by rozmawiać. Jedni rozmawiają wieczorami po pracy, u Was jest na to czas rano, po pracy męża.


              > Cale dnie siedze z dzieciakami piore sprzatam gotuje i tak codzien.

              Rozwiązanie jest proste: Idz do pracy. Podziel się obowiązkami z mężem.
              Wygląda, że wariujesz od siedzenia w domu z dziećmi, i wcale się nie dziwię.


              > czy mi sie juz nic nie nalezy od zycia mam dopiero 30 lat?

              Ależ oczywiście, że się należy. Problem w tym, że to TY musisz coś zrobić by ten stan zmienić.
              Pytanie czy tego chcesz, bo na wszystko masz odpowiedź "nie da się/nie warto"
              • milamala Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 23:05
                salsa.lover napisała:

                > Nie przesadzasz?? Mnóstwo dzieci zostaje z obcymi osobami i nie dzieje im się k
                > rzywda. "

                Czasem sie dzieje, czasem nie. Z punktu widzenia pedagogiki 1 roczniak jest mowiac najogledniej srednio gotowy do wyjscia w swiat tj. do zlobka. W tym wieku dziecko potrzebuje jeszcze nieustannej opieki jednego oddanego opiekuna, ktory nie dzieli sie ta opieka z 10 innych dzieci (albo i wiecej).
                Nie popieram wysylania tak malych dzieci do placowek oswiatowych jak sie nie musi w imie "niewypadniecia z rynku pracy". Z rynku pracy wypasc mozna zawsze i wszedzie, nie ma zadnej pewnosci, ze jak sie dziecko wysle do zlobka to sie z rynku nie wypadnie.

                "> Bardzo wiele kobiet pracuje tylko na opiekunkę, ale przynajmniej nie wypadają z
                > rynku pracy. Z czasem mają szansę na awans, lepszą pensję. '

                Maja szanse na awans, lepsza prace, albo wypadniecie z rynku pracy. Wszystko jest mozliwie. Dla mnie pomysl wyslania takiego malucha "do obcych" w najwazniejszym okresie zycia do budowania relacji, z powodu pracy, ktora nawet nie przyniesie realnego dochodu (pensja idzie na opiekunke) w imie jakis tam przyszlosciowych korzysci w postaci pozniejszej szansy na awans, przy kompletnym braku swiadomosci, ze przyszlosc moze przyniesc wszystko, zarowno awans jak i utrate pracy. A do przeszlosci sie juz nie wroci. Nie dostanie sie juz nigdy kolejnej szansy na towarzyszenie temu konkretnemu dziecku z jego najwazniejszym okresie zycia.

                Moze to blad, ale ja bym na to nie szla.

                • salsa.lover Re: Samotna żona!!! 25.08.15, 09:40
                  milamala napisała:

                  > Czasem sie dzieje, czasem nie. Z punktu widzenia pedagogiki 1 roczniak jest mow
                  > iac najogledniej srednio gotowy do wyjscia w swiat tj. do zlobka. W tym wieku d
                  > ziecko potrzebuje jeszcze nieustannej opieki jednego oddanego opiekuna, ktory n
                  > ie dzieli sie ta opieka z 10 innych dzieci (albo i wiecej).


                  Oczywiście zgadzam się. Najlepiej dla dziecka jeśli mama jest w domu i poświęca mu nieograniczony czas i uwagę. Ale niestety realne życie jest dalekie od ideału i czasem trzeba brać pod uwagę inne czynniki.
                  Nie każda rodzina może sobie pozwolić na taki luksus i nie każda kobieta psychicznie zniesie utknięcie w domu na rok, dwa, trzy lata. Znam wiele kobiet, które z macierzyńskiego wróciły po 6-9 miesiącach bo już nie wyrabiały psychicznie.


                  >
                  > "> Bardzo wiele kobiet pracuje tylko na opiekunkę, ale przynajmniej nie wyp
                  > adają z
                  > > rynku pracy. Z czasem mają szansę na awans, lepszą pensję. '
                  >
                  > Maja szanse na awans, lepsza prace, albo wypadniecie z rynku pracy. Wszystko je
                  > st mozliwie. Dla mnie pomysl wyslania takiego malucha "do obcych" w najwazniejs
                  > zym okresie zycia do budowania relacji, z powodu pracy, ktora nawet nie przynie
                  > sie realnego dochodu (pensja idzie na opiekunke) w imie jakis tam przyszlosciow
                  > ych korzysci w postaci pozniejszej szansy na awans, przy kompletnym braku swiad
                  > omosci, ze przyszlosc moze przyniesc wszystko, zarowno awans jak i utrate prac
                  > y. A do przeszlosci sie juz nie wroci. Nie dostanie sie juz nigdy kolejnej szan
                  > sy na towarzyszenie temu konkretnemu dziecku z jego najwazniejszym okresie zyci


                  Wszystko pięknie ładnie i ja nie zaprzeczam, że to bardzo ważny okres w życiu dziecka. Tylko, że matka i jej potrzeby też są tutaj istotne i jeśli ona ma przypłacić siedzenie w domu depresją, zapuszczeniem siebie, zdziczeniem, zwątpieniem we własną wartość to ja nie wiem czy to naprawdę dla dziecka będzie takie cudowne. Jeszcze pól biedy jeśli potem dzieciakowi przez resztę życia nie będzie wypominać ileż to ona jemu poświęciła, bo i takie przypadki znam.
                  Ja jestem jednak zwolennikiem teorii, że szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko. A poświęcanie się za wszelką cenę nigdy nie wychodzi na dobre.
                  • milamala Re: Samotna żona!!! 25.08.15, 11:15
                    salsa.lover napisała:

                    "Ale niestety realne życie jest dalekie od idea
                    > łu i czasem trzeba brać pod uwagę inne czynniki"

                    Ano wlasnie, ja tez teak uwazam, trzeba brac pod uwage realne zycie i rozmaite czynniki. Szkoda, ze ta pani nam nie napisze jak rozwiazala sprawe, ale z jej postu wynika, ze wcale nie miala ochoty oddawac dziecka do zlobka czy nianki a potem pracowac za przyslowiowe dziekuje. Chcialaby zjesc ciastko i miec ciastko, nie oddawac dziecka i miec wiecej czasu dla siebie.
                    To trudne, ale mozliwe. Moim zdaniem jednak w jej konkretnym przypadku oddanie dziecka do zlobka/opiekunki i pojscie do pracy nie jest najlepszym rozwiazaniem, bo po pierwsze sama tego nie czuje, po drugie obiektywnie nie jest to dobre rozwiazanie dla dziecka (i matka tez tego nie chce), ale mozna sprobowac sobie pomoc w inny sposob.
                    Wyjsc do ludzi niekoniecznie oznacza prace za pensje opiekunki i to prace raczej marna nic w zyciu nie wnoszaca (z uwagi na nieznajomosc jezyka), wyjsc do ludzi mozna zapisujac sie na zajecia ruchowe (fitnes czy plywanie) na ktore mozna z dzieckiem isc, albo szukac jakis innych mozliwosci np. w miejscowym domu kultury.

                    "> Nie każda rodzina może sobie pozwolić na taki luksus i nie każda kobieta psychi
                    > cznie zniesie utknięcie w domu na rok, dwa, trzy lata. "

                    Oczywiscie, ja tez znam takie kobiety, ktore tak czuja, ale w tym przypadku chyba tak nie jest.

                    "> Wszystko pięknie ładnie i ja nie zaprzeczam, że to bardzo ważny okres w życiu d
                    > ziecka. Tylko, że matka i jej potrzeby też są tutaj istotne"
                    Wlasnie o tym pisze, moim zdaniem nic nie wskazje, ze matka chcialaby oddac swoje 1 roczne dziecko opiekunce/zlobkowi i isc do pracy (realnie bardzo kiepskiej).

                    "> Ja jestem jednak zwolennikiem teorii, że szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko. A
                    > poświęcanie się za wszelką cenę nigdy nie wychodzi na dobre."

                    Ja tez.
          • milamala Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 22:50
            "Idż do jakiejkolwiek pracy, gdy tylko mały będzie mógł iść do żłobka, taka rada"

            W sytuacji zamieszkania za granica bez znajomosci jezyka, "jakakolwiek praca"to praca sprzataczki. A tego rodzaju praca, choc potrzebna raczej nie poprawi samopoczucia autorki, ani nie podniesie jej samooceny - w razie czego.
            Nie polecalabym tez oddawania 1 roczniaka do zlobka gdy sie nie musi (a autorka nie musi), taka okolicznosc tez nie poprawilaby samopoczcia w/w.
        • amb25 Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 14:31
          A musi miec dwie prace? Nie wyzyjecie z jednej pensji i tego zasilku dopoki
          mlodsze nie bedzie moglo isc do przedszkola?
      • jagoda.kamczacka Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 15:11
        kicia031 napisała:

        > idz do roboty i odciaz meza, ktorego podobno tak kochasz.

        Załóżmy, że autorka wątku pójdzie do pracy, a jej mąż zrezygnuje z jednego etatu
        (w co osobiście wątpię). Te posunięcia, według mnie, nie spowodują, że autorka
        przestanie się czuć samotna w tym związku.

        To ludzie muszą się zmienić, a nie okoliczności.
    • aadzia21 Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 15:56
      Czy mąż nie może z jednej pracy zrezygnować?
      Piszesz, że pracować na nianię jest bez sensu. Może z ekonomicznego
      punktu widzenia tak. Ale dla Twojego zdrowia psychicznego nie.
      Pójdziesz do pracy, to oderwiesz się od dzieci, od tego domowego
      kieratu, a o to między innymi Ci chodzi. Zaczniesz o siebie dbać, bo
      będziesz musiała, dzięki kontaktom z innymi ludźmi poszerzysz swoje
      horyzonty. I co z tego, że nie zostaną pieniądze na kupce, ważne że
      Ty poczujesz się lepiej.
      A poza tym... rozmowa z mężem. On pracuje na dwóch etatach, ale Ty
      też masz etat i to całodobowy, choć niedoceniany i często
      bagatelizowany. Powinnaś spokojnie mu powiedzieć, jak się czujesz,
      co sądzisz o Waszym małżeństwie. Przecież jeśli się tak oddaliliście
      od siebie, on to też musiał zauważyć. Kiedyś razem podjęliście
      decyzję o takim trybie życia, ale okoliczności się zmieniły, Ty się
      zmieniłaś, pora zmienić coś w Waszym życiu. Bez rzeczowej rozmowy w
      przyjaznej atmosferze się nie obędzie.
      Powodzenia!
      • zawsze_supermama Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 16:00
        Dzieki wszystkim dobrze jest posluchac co inni mysla moze znajdzie sie jakies
        rozwiazanie tego wszystkiego.
        • phantomka Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 20:10
          Jestes typowa przedstawicielka "zdziczenia" po urodzeniu dzieci.
          Pomijam juz prace meza, ale Ty sama dodajesz sobie trosk. Piszesz,
          ze sie nie malujesz, nie czeszesz, nie ubierasz odpowiednio, bo
          dzieci. A myslisz, ze inne kobiety to nie maja dzieci? Czy to
          oznacza, ze wszystkie mamy chodzic rozczochrane, w dresach, bo nas
          dziecko ubrudzi? Litosci. Pewnie, ze stroj nie zmieni Twojej
          sytuacji w domu, ale bedzie pierwszym krokiem w dobrym kierunku.
          Rusz sie z dziecmi z domu, gdziekolwiek. Wyjdz do ludzi, osluchuj
          sie z jezykiem, nie zamykaj sie w czterech scianach, bo to do
          niczego dobrego nie zaprowadzi.
          • najta Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 20:22
            Może wart, abyś chodziła z dziećmi do jakiegoś klubiku malucha, czy czegoś w tym
            stylu. Nawet na kilka godzin dziennie. Dzięki temu Ty gdzieś wyjdziesz,
            zrelaksujesz się, a dzieci poznają inne dzieci i zaczną się uczyć języka. Pomyśl
            o tym, że jak wyślesz dzieci do przedszkola w wieku 3-4 lat, to one nie będą się
            umiały porozumieć z innymi dziećmi. Co zamierzasz z tym zrobić?

            No i przy okazji siedzenia w domu ucz się języka Ty. Za kilka lat, jak już
            będziesz mogła iść do pracy, to nie zrobisz tego z powodu bariery językowej. I
            problem się nie rozwiąże. Inwestuj w siebie.
            • najta Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 20:24
              Aha, no i co tu gadać o seksie, gdy nie dbasz o siebie. Faceci są wzrokowcami.
              Umaluj się, załóż wygodne, ale ładne ciuszki i leć do fryzjera. Niech Cię tak
              obetnie, żebyś łatwo mogła układać włosy. Mąż na pewno zauważy różnicę, a Ty
              poczujesz się bardziej seksi.
              • efi-efi Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 21:44
                aadzia21 napisała:
                >>Pójdziesz do pracy, to oZaczniesz o siebie dbać, bo
                będziesz musiała, dzięki kontaktom z innymi ludźmi poszerzysz swoje
                horyzonty. <<

                - szczególnie jak pójdzie pracować jako pokojówka to poszerzy swoje horyzonty .
                Nieprawdą jest, że za wszelką cenę należy pracować obojętnie gdzie i w jakimś
                charakterze.

                Autorko wątku, doskonale Cię rozumiem, przerabiałam podobne problemy.
                Mój synek nie miał dwóch lat jak wyjechaliśmy z Polski, moj mąż też pracował od
                rana do nocy, ja nagle zostałam samiusienka bez babć, ciotek małego i moich
                koleżanek, kolegów etc.
                Nigdy nie byłam Matką-Polką skupioną tylko i wyłącznie na rodzinie, obiadkach
                dla mężusia, soczkach, spacerkach dla dzieciaka.
                Duszę się w takch klimatach.
                Za namową innych osób podejmowałam jakieś dziwne prace, jako panaceum na moje
                złe samopoczucie psychiczne. Nie było z tego nic , ani pieniędzy ani
                satysfakcji, za to masę problemów z opiekunkami do dziecka czy zorganizowaniem
                życia rodzinnego.

                Jeżeli mogę Ci coś doradzić to uzbrój się w cierpliwość. Odchowaj jeszcze dwa
                lata dziecko i w tym czasie zainwestuj w język. Po prostu pogódź się z taką
                sytuacją, a nie inną, ona nie jest jeszcze taka zła, chociaż wierzę Ci, że
                jestem umęczona i znudzona monotonią dnia codziennego.
                Polecałabym Ci też jakąs formę ćwiczeń fizycznych: jogging, pływanie, fitness ,
                rower. Kanada na pewno ma masę miejsc przystosowanych do tego typu spędzania
                czasu. Nie potrzebujesz do tego żadnych koleżanek, a jedynie trochę czasu bez
                dzieci.
                Na męża nie powinnaś być zła , on myśli jak 99% typowych facetów, pracuje, Ty
                siedzisz w domu i wychowujesz dzieci - na co tu narzekać.

                Polecam Ci ruch ponieważ po pierwsze jest zdrowy, nawet jak masz ładną sylwetkę
                będziesz miała jeszcze fajniejszą, jest niewątpliwie zdrowy. I to naprawdę nie
                jest slogan tylko pod wpływem wysiłku fizycznego wytwarzają się w mózgu
                endorfiny czyli tzw.hormony szczęścia. Po godzince wysiłku naprawdę wszystkie
                problemy maleją albo wręcz ich nie ma, a do dzieci wraca się z tęsknotą.

                A jak skupisz się na sobie i zaczniesz być mniej nieszczęśliwa to z mężem też Ci
                się ułoży.
                Trzymam kciuki .
                I przytulam cieplutko.
                • zawsze_supermama Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 22:42
                  Dzieki aadzia21 za slowa otuchy bo juz myslalam ze jestem jakas nienormalna i
                  niewiadomo czego od zycia chce.Wiem ze moje problemy nie sa jeszcze takie
                  straszne zwlaszcza jak sie naczytalam na tym forum jakie zycie maja inne
                  kobiety.Moze mi bylo troche tego potrzeba by docenic to co mam.Od jutra biore
                  sie za siebie od rana makijaz inne ubranko i fryzurka w ryzach mam nadzieje ze
                  mezus zauwazy bo jak nie to chyba sie zalamie.Pozdrawiam serdecznie:-)
                • zawsze_supermama Re: Samotna żona!!! 11.09.09, 22:46
                  Efi efi to tobie dziekuje nastapila mala pomylka:-)))
                • milamala Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 23:26
                  efi-efi napisała:

                  "> - szczególnie jak pójdzie pracować jako pokojówka to poszerzy swoje horyzonty'

                  Wlasnie, i zeby to choc pokojowka byla, bez znajomosci jezyka to nawet o takiej pracy trudno pomarzyc.
                  Zgadzam sie w calej rozciaglosci z postem afi-efi, glos rozsadku pomiedzy tymi wszystkimi poboznymi zyczeniami: pracuj bez pieniedzy a napewno zostaniesz w przyszlosci czyms niewiadomo czym ale wynagrodzona.
                  Na miejscu autorki odczekalabym jeszcze troche, w tym czasie w przerwach (sen dziecka) probowala sie uczyc na wlasna reke jezyka (nie wiem czy francuski czy angielski ale w obu tych jezykach mozna znalezc mnostwo materialow do samodzielnej nauki). Poszukalabym sobie jakiejs aktywnosci ktora mozna wykonywac z dzieckiem (np. plywanie). Nie wiem jak jest Ciebie autorko watku, ale u mnie np. preznie dziala osiedlowy klub w ktorym mozna rozwijac sie artystycznie (nie tylko zajecia za darmo a jeszcze na czas zajec zawsze znalazla sie jakas chetna pani do wyjscia na spacer z moja corka). Moze u Ciebie tez sa rozne mozliwosci, popytaj w urzedzie miasta, ten zazwyczaj powienien wiedziec co w trawie na jego terenie piszczy. I tak przetrwaj do stosownego wieku, oddaj dziecko do przedszkola/szkoly i szukaj pracy, ktora przyniesie ci satysfakcje z dochodu (nie wydanego w calosci na opiekunki) a dzieki lepszej znajomosci jezyka (teraz poglebianego w domu na wlasna reke) praca moze rzeczywiscie poszerzyc Twoje zyciowe mozliwosci..

      • milamala Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 23:10
        aadzia21 napisała:

        "> Piszesz, że pracować na nianię jest bez sensu. Może z ekonomicznego
        > punktu widzenia tak. Ale dla Twojego zdrowia psychicznego nie.
        > Pójdziesz do pracy, to oderwiesz się od dzieci, od tego domowego
        > kieratu, a o to między innymi Ci chodzi. Zaczniesz o siebie dbać, bo
        > będziesz musiała, dzięki kontaktom z innymi ludźmi poszerzysz swoje
        > horyzonty."
        Autorka mieszka za granica, nie zna dobrze jezyka, raczej nie czeka na nia praca w ktorej bedzie mogla o siebie zadbac, nawiazac cenne kontakty tudziez poszerzac horyzonty.

        To wszystko ladnie brzmi, ale trzeba patrzec na zycie realnie.
        • salsa.lover Re: Samotna żona!!! 25.08.15, 09:44
          milamala napisała:


          > Autorka mieszka za granica, nie zna dobrze jezyka, raczej nie czeka na nia prac
          > a w ktorej bedzie mogla o siebie zadbac, nawiazac cenne kontakty tudziez poszer
          > zac horyzonty.
          >
          > To wszystko ladnie brzmi, ale trzeba patrzec na zycie realnie.

          Realnie to czasem wystarczy sam fakt, że ona wyjdzie z domu, zobaczy innych ludzi, odpocznie od dziecka przez parę godzin. Oraz to, że mąż na te pare godzin będzie musiał przejąć część jej obowiązków, bo zdaje się, że z tym też jest tutaj problem.
    • ani-cze Re: Samotna żona!!! 23.08.15, 01:59
      stesknionazona.blog.pl/
      • nina-282 Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 13:54
        Opowiem swoją historię, która może Ci pomoże. Otóż I dziecko urodziłam mając 24 lata, nie pracowałam, bo pracy wtedy było jak na lekarstwo. Dziecko rosło, a ja siedziałam w domu i tzw. dziczałam, była Matką Polką typową- posprzątane, ugotowane itd.. Oczywiście zaniedbaną do tego. Dziecko skończyło 5 lat, poszło do przedszkola, a ja mogłam tylko dorywczo pracować i pogodzić dom, dziecko, męża i pracę, którą miałam od czasu do czasu. W tym czasie urodziłam bliźnięta. I znowu kierat, pożegnanie z pracą, pomocy znikąd. Dzieci i dom. Znowu zaniedbana, nie rozwijałam się zupełnie, ale w głębi czułam, że oszaleję jak czegoś nie zrobię. Zaczęłam od zwyczajnego fitness klubu, potem aerobicu. Wychodziłam z domu choć na godzinkę dziennie dla siebie. Udawało mi się uciec jak mąż wracał z pracy. I to był przełom, zaczęłam poznawać ludzi, pokochałam ruch, zmieniła się moja figura, wygląd i poszłoooo! Dostałam skrzydeł, bo jeszcze będąc w domu zaczęłam studia zaoczne, znalazłam najpierw szkolenia potem wolontariat a potem pracę w końcu. Bardzo poszłam do przodu i błyskawicznie. Dziś mam 2 prace, 3 dzieci, męża, Matką Polką juz nie jestem, ale mam ogromną satysfakcję,i wiem, że mąż mi po cichu zazdrości ale też podziwia i wspiera. I było ciężko, był płacz i zwątpienie, ale dziś nie zamieniłabym niczego. Mam 36 lat i czuję, że żyję. I to mnie nie ma w domu, to ja musiałam zmienić swoje myślenie, nastawienie. Opłaciło się. Dasz radę, bo ja dałam i wiem, że można. Pozdrawiam i życzę wytrwałości i zapału.
        • yoma Re: Samotna żona!!! 24.08.15, 23:46
          Naprawdę myślicie, że przez 6 lat autorka nie rozwiązała jakoś problemu?
          • milamala Re: Samotna żona!!! 25.08.15, 00:25
            yoma napisała:

            > Naprawdę myślicie, że przez 6 lat autorka nie rozwiązała jakoś problemu?

            Po co wyciagac takie stary temat. Nawet nie zwrocilam uwagi na date.
            Swoja droga ciekawa jestem jak sobie autorka poradzila. Moze napisze.
            • salsa.lover Re: Samotna żona!!! 25.08.15, 09:46
              milamala napisała:


              > Po co wyciagac takie stary temat.

              Ktoś chciał zareklamować swojego bloga a my się nabrałyśmy.
              • milamala Re: Samotna żona!!! 25.08.15, 11:17
                salsa.lover napisała:

                > milamala napisała:
                > Ktoś chciał zareklamować swojego bloga a my się nabrałyśmy.

                No wlasnie, choc temat ciekawy, ciagle aktalny i napewno warto podzielic sie swoimi przemysleniami w tej kwestii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka