zawsze_supermama
11.09.09, 12:21
Witam
Nigdy nie przelewałam swoich problemów na fora ale juz nie moge wytrzymać wiec
pisze.Moja sytuacja wyglada tak mam syna i córke męza tez niby wszystko jest
ok ale jednak nie jest.Moj maz pracuje na nocki(same tylko nocki) a wieczorami
ma dodatkowa prace.Wiem ze mu ciężko bo ja nie pracuje jestem w domu z
dziecmi.Moze dojde do sedna sprawy.Meża praktycznie mie ma w domu wcale a jak
juz jest to śpi po nockach jak wstaje to je i znowu go nie ma a ja juz nie
daje rady strasznie sie oddalilam od męża coraz cześciej mnie drazni i
denerwuje czuje sie jak przy obcym mi czlowieku coraz wiecej mam do niego
pretensji ze jetsem sama z dziecmi i caly dom jest na mojej glowie ze nie ma
go przy mnie ani w dzien ani w nocy(dom jest jak hotel) ze nie mam z kim
porozmawiac i wiele innych zali.Moze nie powinnam nazekac bo jest dobrym mezem
i ojcem ale mi poprostu go brakuje jego fizycznej obecnosci.Dodam ze taki stan
trwa juz trzy lata a ja jestem klebkiem nerwow i nie wiem co robic.Praktycznie
przestalismy sie kochac sex jest raz na miesiac i nie jest taki jakbym chciala
nie bede sie wdawac w szczegoly ale daleko do doskonalosci.Coraz czesciej
przylapuje sie na tym ze mysle o innych mezczyznach ale to sa tylko mysli bo
nie zaryzykowalabym zdrady za duzo mam do stracenia a dzieci nie potrafilabym
zranic.Prosze o jakas porade i slowko otuchy.Przepraszam za brak polskich
znakow ale staralam sie szybko pisac bo tyle mysli mialam w glowie a nie
chcialam niczego pominac.Pozdrawiam Wsztstkich!!!