Dodaj do ulubionych

Do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz

19.11.09, 13:02
Pani Agnieszko!
Proszę o poradę. Mój post to: "Proszę o poradę w sprawie trudnego dziecka"
Proszę przeczytać posty pisane przeze mnie i do mnie. Czy faktycznie ja jestem
taka zła jak pisze większość?
Dziękuję z góry.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz 19.11.09, 22:01
      "Czy faktycznie ja jestem
      taka zła jak pisze większość? "- nie, jesteś tylko współuzależniona, jesteś DDA
      i pijanej matce pozwoliłaś skrzywdzić swoją rodzinę. Grasz w "tak, ale..", nie
      przyjmujesz żadnych rad, ba- ty nawet policji do awanturującej się, dręczącej
      was psychicznie matki nie raczyłaś wezwać? Co z tego, że jej mieszkanie? A ty
      jesteś jej córką i pozwoliłaś skrzywdzić swoje dzieci.
    • fora_ze_dwora Re: Do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz 20.11.09, 01:06
      Nie jesteś zła, tylko nie widzisz, że sama też działasz jak
      alkoholik, mimo, że nie pijesz. to się nazywa współuzależnienie!!!
      Musisz poszukać pomocy natychmiast!!!!!!!!!!!!!!!!
      Jeśli nie chcesz, by córki kiedyś nie mogły Ci wybaczyć, ze nie
      zapobiegłas na czas ich krzywdzie, godząc sie na życie z agresywną
      babcią alkoholiczką!
      • rennie77 droga malago 20.11.09, 22:22
        jestem pewna, ze robisz co mozesz. nikt nie zna sytuacji lepiej niz ty. nie daj
        sobie wmowic bezsensownego w tym wypadku poczucia winy. takie rzeczy jak w
        tamtym watku, ktory zalozylas, moga pisac tylko osoby, ktore maja gdzie
        mieszkac, maja inna sytuacje i nie potrafia w ogole postawic sie na twoim
        miejscu. osoby bez serca, ktorych tu nie brakuje. piszac takie rzeczy napawaja
        sie wlasna madroscia i odwaga, im ostrzej, tym lepiej. nie daj sie sprowadzic do
        poziomu takiego szamba. przyszlas tu porozmawiac, poprosic o pomoc, ktos moze
        sie z toba nie zgadzac, ale nie chodzi o to, zeby cie zniszczyc przekazujac ci
        te odmienne zdanie. nie chodzi o to, zeby narobic wiecej szkody, ale zeby komus
        pomoc.
        oczywiscie, ze musicie sie stamtad wyprowadzic, bo to nie jest dla nikogo dobre.
        zamiast rozpaczac i przejmowac sie takimi komentarzami, skup sie nad planem
        polepszenia tej sytuacji, wybrniecia z tego. sama mialam w swoim zyciu dwie
        takie osoby. tutaj rada moze byc tylko odciecie sie od tego. ratuj siebie i
        swoja rodzine. jesli nie mozecie wyprowadzic sie dzisiaj, to pomyslcie wspolnie
        jak mozna by do tego doprowadzic za miesiac, za kilka miesiecy. porozmawiaj
        otwarcie z dziecmi. one musza rozumiec, ze ty nie pochwalasz takiego zachowania,
        ze nie narazasz ich na to umyslnie, ze tez czujesz sie czasem bezsilna.
        powodzenia i nie daj sie depresji, bo twoja rodzina cie potrzebuje.
        • malaga-20 Re: droga malago 21.11.09, 12:15
          Dziękuję za zrozumienie, wsparcie i rady. Zrobię co w mojej mocy w mojej
          sprawie. Gdyby wszystko było w życiu proste....ale nie jest.
          Jednak tym, którzy pisali do mnie przykre słowa życzę wszystkiego najlepszego,
          dobrego życia :)
          Pozdrawiam Cię serdecznie, wszystkiego dobrego, spokoju, szczęścia.
          • marzeka1 Re: droga malago 21.11.09, 13:30
            "Gdyby wszystko było w życiu proste....ale nie jest. "- pewnie, że nie jest, ba-
            ty na dodatek masz koszmarną sytuację z upiorną zachlaną mamuśką. Tyle że
            ostatnio zaimponowała mi znajoma, mąż przemocowiec, rwał się do bicia jej i 3
            dzieci, wzięła zabrała dzieci, wynajęła malutkie mieszkanko i kopnęła pana w
            dupę, niedługo pewnie starci pracę, chce wrócić do matki (ma normalną), ale do
            męża nie wróci: przerwała zaklęty krąg niemocy. Spróbuj i ty, bo córki kiedyś ci
            nie podziękują za piekło zycia z alkoholiczą babcią.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz 21.11.09, 15:28
      Bardzo obszernie wypowiedziałam się w Pani zasadniczym wątku. Myślę, że nawet w
      jakieś mierze odpowiedziałam także na pytanie zadane mi przez Panią i w tym
      wątku. Ale tak jak obiecałam napiszę też i tutaj.
      Mówiąc wprost nie uważam, żeby Pani postępowała, aż tak źle, aby wymagało to
      natychmiastowej i radykalnej korekty. Nie uważam, że w jakiś szczególny i
      sadystyczny sposób krzywdzi Pani swoją rodzinę swoimi decyzjami. Pani
      zachowania, postawa, poglądy, reakcje są dość typowe. Podejmuje Pani jak każdy,
      pewne decyzje życiowe zawsze obarczone ryzykiem. Nigdy nie będą one idealne i
      nigdy nie zaspokoją potrzeb wszystkich Pani bliskich. Mało tego są one wypadkową
      wielu składników. Opieram się na tych szczegółach z Pani życia jakie Pani
      ujawniła w poście oraz kierując się swoją wiedzą i doświadczeniem w ocenie
      takich spraw.
      Wydaje mi się, że Pani pytanie z tego wątku, Pani nagła niepewność co do
      swojego postępowania , związane jest z niezrozumieniem reakcji innych jaką Pani
      wywołała. Myślę, że ta reakcja forumowiczek ma dwa źródła. Jedno to,niezależny
      od Pani, sposób wypowiadania się na takich forach, gdzie łatwo o radykalizm,
      generalizację i agresję związane z anonimowością , wzajemnym wpływem grupy na
      siebie, zebraniem się osób o jakimś konkretnym światopoglądzie. Do tego dochodzi
      pewnie perspektywa wypowiedzi kilku pierwszych osób, żeby zdominować wątek tylko
      nią.
      Drugie źródło, bardziej istotne, to dlaczego akurat Pani zebrała takie cięgi w
      sprawach, które niejednokrotnie na tym forum się przewijały i nie budziły aż
      takich reakcji. Wydaje mi się, i tu kamyczek do Pani ogródka, że zadziałał
      sposób Pani obrony. A ten sposób wynikał ze zrodzonego w Pani natychmiast
      poczucia winy i nieumiejętności radzenia sobie z agresywnym przeciwnikiem. Z
      jednej strony Pani się broniła a z drugiej już szło przyjęcie, że inni mają
      rację, że jest pani beznadziejna , zła i niewydolna. Stąd Pani pytanie. Wydaje
      mi się, że łatwo zachwiać Pani poczuciem wartości. Obsadzone jest ono, bowiem,
      bardziej na zewnątrz. Piszę to po to aby pokazać Pani kłopot, a nie obwiniać
      Panią. Kłopot ten może być związany z Pani relacjami z mamą i innymi ważnymi
      osobami. Warto się nad nim zastanowić. Tak zalewająca niepewność i poczucie winy
      nie sprzyjają dystansowi. Wtedy nie można zobaczyć czy w tych wypowiedziach nie
      ma czegoś przydatnego merytorycznie. Gra toczy się już w emocjach. A jak Pani
      pokazała swoją słabość, co bardziej wyczulone na syndrom ofiary osoby poczuły
      zew. I zaczęły Panią atakować jak pewnie mama czy czasem córka kiedy czują Pani
      słabość. I tu znów kamyczek dla Pani. Czemu tak się stało i czy to są częste w
      Pani życiu sytuacje?
      Do ataku został użyty sztandar dobra dziecka i rodziny. Dobro rodziny jest
      ważne i warto dla niego ponieść różne wyrzeczenia, podjąć trudne decyzje. Ale
      czy ten argument, użyty w tamtej dyskusji miał Panią do tego przekonać czy też
      był użyty aby Panią pognębić, jako słabą osobę i uczynić niego ostrze ataku,
      tego nie da się w sposób pewny rozstrzygnąć. Dla mnie był atakiem, ale gdy to
      napisałam mogę się narazić na zarzut, że na forum pozwalam swoimi radami
      utrzymywać patologiczną sytuację rodzinną. Widzi Pani już jak to działa?
      Dlatego, nie należy się takiej presji poddawać. Wziąć z forum to co się może
      przydać.Choćby nową perspektywę na swoją sytuacją, jej ogląd przez innych lub
      rady jak sobie radzić z agresywnym członkiem rodziny.
      Mam nadzieję, że to doświadczenie na forum przyniesie dla Pani niespodziewany,
      ale pozytywny, plon. Przykro mi tylko, że takim kosztem. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka