Dodaj do ulubionych

mama "wracająca" do pracy

17.12.09, 14:35
drogie forumowiczki (forumowicze też:)
czytam trochę na temat sytuacji matek na rynku pracy, sama mam niespełna
dwuletnie dziecko. natrafiłam ostatnio na artykuł, w którym matki opisywały
sytuacje, w jakich zostawały zwolnione zaraz po powrocie z urlopu
macierzyńskiego. u męża w pracy (państwowa instytucja) kobiety są degradowane
nawet podczas urlopu macierzyńskiego.

wiele z Was ma dzieci, przechodziłyście przez ten etap, kiedy rozstawałyście
się z dzieckiem, aby wrócić do pracy. wiele z Was też pewnie podobnie jak ja,
musi szukać nowej pracy.

powiedzcie mi, proszę, jak to było u Was? jak Was traktował pracodawca po
powrocie z macierzyńskiego, czy też wychowawczego? czy długo szukałyście nowej
pracy i jak podchodzono do tego, że macie małe dzieci? czy to tylko stereotyp,
że pracodawca słysząc, że kandydatka do pracy jest matką małego dziecka od
razu z niej rezygnuje, bo małe dziecko cały czas choruje i tego typu wymówki?
a może przez fakt wychowywania malutkiego człowieka spotkało Was od pracodawcy
przychylniejsze spojrzenie? czy właśnie w Waszych firmach panuje pogląd, że
matka w pracy jest wydajnym, skupionym i efektywniejszym pracownikiem?

być może taki wątek był już poruszany na forum. jeśli tak, to proszę o linka,
chętnie zajrzę:)

póki Młody się nie obudzi wracam do dalszych poszukiwań, zarówno pracy, jak i
informacji, a Was proszę o obiektywną ocenę sytuacji znanych Wam kobiet, matek
na rynku pracy.

dziękuję i pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • pam_71 Re: mama "wracająca" do pracy 17.12.09, 14:50
      Ja wracałam zaraz po macierzyńskim. Powszechnie znaną tajemnica było, że po
      wychowawczym powrotu już nie ma ... To był duży bank, no i 8lat temu ;-) Więc
      warunki były lekko odmienne od dzisiejszych realiów. Wracałam na poprzednie
      stanowisko bez żadnych restrykcji.
      Potem kilkakrotnie zmieniałam pracodawcę i tylko raz zdarzyło mi się pytanie o
      dzieci i "co zrobię jak będą chorować" podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Co
      ciekaw - w komisji rekrutacyjnej były same kobiety ;-/
      • jsiemi Re: mama "wracająca" do pracy 17.12.09, 16:54
        a może właśnie kobiety są bardziej pod tym względem restrykcyjne, bo są bardziej świadome, co to znaczy mieć dziecko. mój mąż na przykład wydaje się w ogóle nie przejmować tym, co będzie jak mały zacznie chorować, jak oboje będziemy pracować, ja z kolei martwię się na wyrost, więc się uzupełniamy:)

        ja też byłam ostatnio na rozmowie, gdzie pani cała dyrektor, słysząc, że mam dziecko najpierw stwierdziła, że w ogóle to jestem za młoda za dziecko, za młoda na umowę o pracę (mam 25 lat, to faktycznie tak mało?), to jeszcze spytała z kim zostawię dziecko, jak pójdę do pracy? na moją odpowiedź, że z teściami, spojrzała spod oka i mruknęła niedowierzająco, "na peeeeeewno?".
        w ogóle to na początku rozmowy stwierdziła, że przesłuchała już 4 osoby i już jej się nie chce gadać:)
    • kicia031 Re: mama "wracająca" do pracy 17.12.09, 15:10
      w przypadku 2 dziecka (pierwsze urodzilam na studiach) wrocilam do
      pracy po 19 tygodniach (18 tygodni macierzynskiego + tydzien urlopu
      wypoczynkowego) i przez nastepne kilka miesiecy wybieralam pozostaly
      urlop wypoczynkowy w kwalkach poldniowych. Wczesniej, przed
      rozpoczeciem macierzynskiego uzgodnilam takie rozwiazanie z szefem,
      zorganizowalam tez zastepstwo za siebie w takie sposob, by nikt mnie
      nie @podsiadl@, zaplanowalam tez zajscie w ciaze w takim terminie,
      ze moj urlop wypadal na okres tradycyjnie mniej goracy w pracy,
      czyli na lato.
      • zocha16 Re: mama "wracająca" do pracy 17.12.09, 16:26
        Wróciłam do pracy 3 lata temu po zagrożonej i przeleżanej ciąży
        macierzyńskim i wychowawczym (w sumie nie było mnie w pracy półtora
        roku). Wróciłam bo mój szef mnie o to poprosił, twierdził że ciężko
        beze mnie jest i byłby bardzo wdzięczny gdybym rozważyła opcje wcześniejszego powrotu niż to planowałam (generalnie powinnam być w
        domu jeszcze przez parę miesięcy. Sposób w jaki ta prośba została
        przekazana odebrałam jako to, że w pewnym sensie jestem
        niezastąpiona - nie było żadnego podtekstu ani motywu typu jak nie
        wrócisz to nie obiecuje co będzie za parę miesięcy..... Chcąc
        docenić moje pozytywne rozpatrzenie prośby o wcześniejszy powrót,
        dostałam podwyżkę, nowy pokój i nowe meble.
        To było już moje drugie dziecko w firmie, przyszłam do tej pracy jak
        córka miała roczek.
        Nigdy nie nadwyrężałam wyrozumiałości związanej z faktem posiadania
        małych dzieci. Zwolnienia lekarskie zawsze braliśmy z mężem na
        zmianę w zależności kto miał gorący okres w pracy albo posiłkowaliśmy sie opiekunką. Był nawet moment że mąż przez rok
        siedział w domu z racji choroby syna. Ma wolny zawód w związku z
        czym mógł pracować z domu.
        Nie spotkałam sie z niczym złym ze strony pracodawcy.
    • kozica111 Re: mama "wracająca" do pracy 18.12.09, 08:36
      Jak pracodawca powiem tak, zależy to nie tylko od pracodawcy ale też postawy
      pracownika.Inaczej patrze na osobę która po kilku miesiącach pracy zaszła w
      ciąże , mimo iz na rozmowie na pytanie czemu szuka pracy i jak sobie poradzi -
      miała już dwójkę małych dzieci, sprzedała mi bajkę o zorganizowanej opiece i
      obecnej chęci powrotu do czynnego życia zawodowego a potem zniknęła chorować "na
      ciąże"...w międzyczasie wykorzystując tez kilka zwolnień na niby "zaopiekowane"
      pozostałe dzieci a inaczej na osobe z dziećmi która tak sie nie zachowuje.
      Mam tez solidnych pracowników dla których ich dzieci i organizacja czasu i pracy
      nie jest moim "problemem"-ich słowa - i tak rzeczywiście jest.
      W tym roku /w kwietniu/ miałam rozmowę z dziewczyną, która na rozmowie
      kwalifikacyjnej wypaliła bez najmniejszych oporów ;że rozumie że nie będzie
      miała problemu uzyskać urlopu w sierpniu bo ona ma małe dzieci i musi...Jeśli
      ktoś tak podchodzi to sorry.Może ona musi ale ja nie, szukam pracownika który
      jak najbardziej może być mama ale niekoniecznie mamy która przy okazji, czasem
      chce być pracownikiem.
      • ya_yaga Re: mama "wracająca" do pracy 18.12.09, 18:08
        kozica111 napisała:

        mimo iz na rozmowie na pytanie czemu szuka pracy i jak sobie
        poradzi -
        > miała już dwójkę małych dzieci, sprzedała mi bajkę o
        zorganizowanej opiece

        Ale dlaczego pytałaś się o takie rzeczy na rozmowie kwalifikcyjnej?
        Czy facetów też pytasz czy mają dzieci i jak sobie poradzą z opieką
        nad nimi?

        Dziewczyny, dlaczego w ogóle odpowiadacie na takie pytania?
        Pracodwca nie ma prawa Was pytać czy macie dzieci, czy je planujecie!
        Jeśli kobiety same nie będą dopuszczać do tego typu pytań, to może w
        końcu pracodawcy przestaną patrzeć na nas z perspektywy tego czy
        jesteśmy matkami czy nie a zaczną przez to czy mamy kwalifikacje do
        danej pracy.
        • jsiemi Re: mama "wracająca" do pracy 18.12.09, 22:12
          o ile na pytanie "czy zamierza pani mieć dzieci?" na pewno bym stosownie odpowiedziała osobie prowadzącej rozmowę, że to nie jest jej sprawa i nie ma prawa zadawać mi takich pytań, o tyle na pytanie "co pani robiła przez ostatnie półtora roku?" już tak łatwej odpowiedzi nie znajdę, gdyż od owego półtora roku w moim CV widnieje czarna dziura niestety.

          szczerze powiem, że na rozmowie bez oporu sama mówię, że jestem matką, nie wstydzę się tego i nie uważam, że jest to fakt, który powinnam ukrywać.
          • marianka_marianka Re: mama "wracająca" do pracy 18.12.09, 23:40
            Wypowiedź rekrutera dotycząca pytań m.in o dzieci:

            Natomiast pytanie o to czy ma Pan dzieci, w jakim
            wieku jest istotnie pytaniem o Pana sytuację rodzinną, o którą
            pracodawca nie powinien pytać, gdyż nie jest to związane ze
            świadczeniem pracy. Dodatkowo takie pytanie może być potraktowane
            jako dyskryminacja w zatrudnieniu, o którym mówi art. 113 ustawy z
            dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeksu pracy (tekst jedn.: Dz. U. z 1998 r.
            Nr 21, poz. 94, z późn. zm.) We wspomnianym artykule niedopuszczalna
            jest jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub
            pośrednia, w szczególności ze względu na płeć, wiek,
            niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania
            polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie,
            orientację seksualną oraz ze względu na zatrudnienie na czas
            określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze
            czasu pracy. Przytoczone przepisy prawa mówią również, że zakaz
            dyskryminacji dotyczy nie tylko dyskryminacji pracownika miejscu
            pracy, ale również zabrania pracodawcy dyskryminacji już w momencie
            nawiązywania stosunku pracy.
            • marianka_marianka Re: mama "wracająca" do pracy 19.12.09, 00:00
              i jeszcze link do dyskusji o matce na wychowawczym szukająca pracy
              forum.gazeta.pl/forum/w,785,103233844,103233844,matka_2_malych_dzieci_zerowa_szansa_na_zatrudnien.html-

              I jeszcze mały fragment opinii forumowicza na temat pytań o hobby:

              Po pierwsze, na cholerę pracodawcy WOGóLE moje hobby, moje hobby to sprawa prywatna i intymna( może lubię pluć i łapać dziki seks ) co kogo obchodzi JAKIM jestem człowiekiem? I czy "ciekawym"?
              Mam być dobrym pracownikiem na stanowisku X! Dlaczego pracownik ma być "ciekawy"? Dlaczego sprzedając się na rynku pracy sprzedajemy nie tylko swoje umiejętności, soft skillsy (co jeszcze byłoby zrozumiałe) ale i własną OSOBOWOŚĆ?

              (...)moim faworytem jest na NK zdjęcie klasowej koleżanki z uśmiechem. Uśmiech ów ukazuje braki w uzębieniu. Ok, widać to nie problem, ale pod zdjeciem jest z 10 komentarzy, a wszystkie w stylu: śliczna, wspaniały uśmiech, ślicznie tu wyszłaś itd(...) by mallina
    • marianka_marianka Re: mama "wracająca" do pracy 18.12.09, 10:16
      Warto poczytać fora poświęcone procesom rekrutacyjnym, poszukiwaniu pracy itp. I porównać wypowiedzi ekspertów - rekruterów z opiniami zwykłych zjadaczy chleba. Szczerość obowiązuje tylko osoby szukające pracy - to one mają dogłębnie i ze szczegółami opowiadać o swoim życiu, pasjach wizjach na rozwój firmy, planach na przyszłość itp koniecznie szczerze! Natomiast pracodawca może powiedzieć co uzna za stosowne i jest ok.
      Dlatego rada doświadczonych jest jedna: zależy Ci na pracy - mów co chcą usłyszeć. Czy będziesz dobrym czy złym pracownikiem okaże się w praniu, ale to już będzie zupełnie inna historia.
      Generalnie jest bardzo źle z uzyskaniem pracy dla matek z małymi dziećmi, obojętnie jak wychwalają rynek pracy niektóre media.
    • demonsbaby prawo pracy kobiet ciężarnych i matek 18.12.09, 10:39
      Nie ma czegoś takiego, jak degradacja. Przesunięcie na konkretne
      stanowisko (a już szczególnie w spółkach skarbu państwa,
      instytucjach) - jesli jest niższe nigdy nie może być podyktowane:
      ciążą, urlopem macierzyńskim, absencją z powodu choroby dziecka - to
      łamianie prawa. Można zastowoać zmianę stanowiska, ale RÓWNORZĘDNE Z
      ZAJMOWANYM PRZED URLOPEM / PRZEBYWANIEM NA ZWOLNIENIU WSKUTEK
      PRZEBIEGU CIĄŻY bądż odpowiadające kwalifikacjom, O PENSJI
      RÓWNORZĘDNEJ, ale NIGDY NIE NIŻSZEJ i NIŻSZYM ZASZEREGOWANIU W
      STRUKTURZE ZAKŁADU PRACY.
      Jedynym uzasadnieniem rozwiązania umowy o pracę jest: zwolnienie
      dyscyplinarne, likwidacja lub upadłość zakładu pracy.
      Polecam lektury i zubrojenie się w wiedzę na temat praw
      przysługujących:

      poradnik dla ciężarnych

      • marianka_marianka demonsbaby 18.12.09, 12:08
        Nie ma czegoś takiego, jak degradacja.
        Teoretycznie masz rację.
        Niestety prawo prawem, a życie życiem.
        Osoba, która cieszy się ze swojej z trudem zdobytej pozycji, a traktowana czasem jak śmieć, nie poskarży się nikomu. Owszem, ma wszelkie prawo aby pójść do Sądu Pracy i nawet duże szanse aby wygrać, ale pytanie jakim kosztem?
        Jeżeli dalej będzie pracować, prędzej czy później sama odejdzie. Są sposoby aby zniszczyć człowieka w pracy. Dodatkowo w branży i okolicy masz "łatkę" problematycznego pracownika" i nie sądzę aby ktokolwkiek normalny zatrudnił takiego pracownika.
        Temat jest mi doskonale znany i mimo że od kilku lat siedzę w innym zawodzie nie sądzę aby cokolwiek się zmieniło, ba nawet przypuszczam że sytuacja systematycznie się pogarsza.
        • demonsbaby Re: demonsbaby 18.12.09, 12:26
          marianka_
          > Temat jest mi doskonale znany i mimo że od kilku lat siedzę w
          innym zawodzie ni
          > e sądzę aby cokolwiek się zmieniło, ba nawet przypuszczam że
          sytuacja systematy
          > cznie się pogarsza.
          Owszem etyka pracodawcy jest rózna. Jednak jeżeli mówimy o
          isntytucjach państwowych, spółkach skarbu państwa to raczej bym
          zachęcała do stawiania kontry z prostej przyczyny. Taki zakład pracy
          nie pozwoli sobie na zamieszanie z udziałem PIPu i NIKu, kontrolą
          regulaminów kadrowych oraz świadczeń społecznych. Dwa dowód
          pogwałcenia zasad zatrudnienia w każdym sądzie wygrany. Kto się
          narazi na tryb odszkodowawczy? Owszem na to może sobie pozwolić
          osoba, pewna swojego fachu, posiadająca poświadczenia kwalifikacji,
          etc. Nie mniej przybranie pozycji "cicho" ... bo prezes narobi mi
          koło duszy jest niewskazane. Zaczynają się już skarżyć policjanci na
          swoje problemy kadrowe i politykę zatrudnienia - efekty powoli widać
          od odszkodowań w procesie cywilnym po sprawy karne.
          W tym jest również jakiś pozytyw - w takiej SA czy Szkole po
          rozdmuchaniu sparwy zaczyna się kontrola z ramienia ministerstwa
          właściwego, no nikomu się nie chce w to bawić. Po co dać się
          zastraszać?
          • jsiemi Re: demonsbaby 18.12.09, 14:48
            nie wiem, dokładnie jak wyglądała sytuacja tej Pani. wiem, że wielu pracowników, w tym także i ona otrzymała wypowiedzenie zmieniające. wydaje mi się, że w praktyce robi teraz to samo, tylko stanowisko jest niższe (co z warunkami płacowymi, to nie wiem). nie było to spowodowane u niej konkretnie faktem, że była wtedy w ciąży, tylko po prostu, na nią trafiło.
            a przypadków łamania kodeksu pracy można tam znaleźć dużo, ale niestety, każdy boi się o swoją pracę i wszyscy siedzą cicho:(
    • amb25 Re: mama "wracająca" do pracy 18.12.09, 10:47
      Ja tez szukalam pracy z malym dzieckiem. No i chyba mialam
      szczescie, bo moj pracodawca, twierdzil, ze najwazniejsza jest chec
      do pracy. Jak sie chce pracowac to dziecko w niczym nie przeszkadza
      a jednoczesnie praca nie musi dbywac sie kosztem dziecka. Mozna to
      pogodzic.
      Zauwazylam, ze szefowa (panna) uwazala, ze jesli pracownik daje z
      siebie cos firmie, to firma jest zobowiazana dac cos z siebie w
      sytuacji kryzysowej (np. choroba dziecka, potrzeba wyskoczenia do
      urzedu w godzinach pracy, czy na przedstwienie do przdszkola). Jesli
      ktos natomiast mial lekcewazocy stosunek do pracy to ona byla taka
      sama i np. wyskoczenie do przedszkoal w godzinach pracy bylo
      problemem a urwanie sie godzine wczesniej nie wchodzilo w rachube.
      Moj poprzedni szef w innej formie wrecz twierdzil, ze rodzina jest
      najwazniejsza i zawsze szedl pracownikom na reke w sprawach
      rodzinnych.
      Moj obecny szef, tez twierdzi, ze rodzina jest najwazniejsza a
      dopiero potem praca i nie ma problemu nawet jak jest pilna robota do
      zrobienia. On po prostu mowi klientom wprost, ze nie da sie
      dotrzymac terminu, bo sa pewne sparawy osobiste, ktore pracownik
      musi zalatwic, i jak dodadje wszyscy jestesmy ludzmi i kazdemu moze
      wyskoczyc taka potrzeba. I o dziwo klienci to rozumieja i nie
      zdarzylo sie, zeby ktos z tego powodu zrezygnowal z naszych uslug
      czy nie skorzystal powtornie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka