kotek-55
05.01.10, 15:31
Czesc wszystkim!!! otoz mam taki problem ...zaczne jak to wszystko
bylo.Ja ulozylam sobie dobrze zycie wyjechalam zagranice mam dobrego
meza i niezle nam sie powodzi (´ja nie pracuje)Maz zarabia mamy
jedno dziecko.Ale ja zawsze mieszakajac zagranica marzylam o tym
zebym mogla tez kiedy tutaj miec kogs swojego z rodziny ,bliska mi
osobe (zaznacze ze dlugie lata nie mialam kolezanki).No i kiedys
nadarzyla sie taka sytlacja ze ja zaproponowalam mojej siostrze dwa
lata mlodszej odemnie zeby ona tu do mnie przyjechala i zeby na
poczatku u mnie zamieszkala i ulozyla sobie zycie tu na
stale.Jeszcze dodam ze chcialam jej z calego serca pomoc bo byla
samotna matka z dwojka dzieci.Na poczatku wszystko jakos bylo fajnie
bo chociaz siostra miala swoje juz mieszkanie to odwiedzala nas
czesto i byla wesola,usmiechnieta...ale po czasie gdy dostala prace
i zaczela bardziej sobie sama radzic stala sie nie do poznania.Juz
nie przychodzi tak czesto jak kiedys ,juz nie zaprasza nas tez do
siebie niekiedy nie idzie z nia porozmawiac a mine ma caly czas
jakby jej ktos umarl i daje mi do zrozumienia ze mam sobie juz isc
do domu.Niekiedy sa takie sytlacje ze przypomina sobie o mnie gdy
czegos potrzebuje -i ja wtedy nie odmawiam pomocy a potem znowu jest
tak ze siostra zachowuje sie jakby wrog (obca osoba)..za niedlugo
mamy w rodzinie komunie i wesele podejrzewam juz dzisiaj ze napewno
siostra bedzie jak zwykle w potrzebie i bedzie chciala pozyczyc
pieniadze ,ale ja juz dzisiaj mowie mezowi ze ja jej odmowie bo
dlaczego mam byc tylko dobra jak ona czegos potrzebuje,ja chce byc
siostra dla nie zawsze a nie tylko w potrzebie.Poradzcie mi cos co
wy o tym myslicie ,mnie to tak boli i nie umiem tego zrozumiec..