klara2405
24.01.10, 21:47
Nie chce mi sie żyć.Nie umiem sobie poradzić z tym
wszystkim,niewiem jak to ogarniać....
dziś mija miesiąc od narodzin mojej córeczki.Nie mam męża.mam
narzeczonego ( tak mi sie wydawalo).wprzyszla sobote mial świętować
swoje urodziny ze znajomymi w pubie,gdziemiał zarezerwowane
stoliki..mieszka w Atenach ja jestem tymaczasowo w Polsce...
Bardzo sie kochaliśmy.z mojej strony byla to na pewno miłość.Od
jakiegoś czasu wszystko sie psuło.wyzywał mnie,nie szanował,ciągle
sie kłóciliśmy....gdy bylam w 4 miesiącu ciąży pobił mnie.miał
sprawe w sądzie,tam mu nałożyli kare 3 tys euro które zaplacic
musiał.działo sie to w Grecji ....Gdy rodziłam nawet sie nie
zainteresował porodem.Dzwoniła do niego moja sisotra ,odrzucał
rozmowy...po urodzeniu sie Nikolki nic sie nie zmieniło.Choć
łudziłam sie że on sie zmieni...tak bardzo go kochałam.Bawił sie
moimi uczuciami mowiac co jakis czas ze kogos ma,ze ma mie
gdzies...ale potem przepraszal,mowil ze chciał mnie zddenerwowac.ja
mu wybaczalam....wymuszal we mnie poczucie winy co jakis czas.ze
przeze mnie musial zaplacic 3 tys euro,ze go oklamuje,ze mam mionow
kochankow,ale wystarczylo ze rzmawialam z kolega z klasy na gg z
podstwowki,czy fakt ze nie bylam na skypie na czas prwadzilo do
naprwde nieprzyjemnych sytuacji czy słow.
dzis,gdy mmija misiąc od narodzin córki napisal mi smsa ze w sobote
zarecza sie z greczynka.Pęklo mi serce.w sowje urodziny zarecza sie
i mnie rzuca..jak śmiecia...Tak bardzo boli mnie sercd e ze niewiem
czy przezyje.wiem,ze mam dla kogo żyć bo mam córke.tylko jak można
traktować tak człowieka? ja nie jestem idealem.ale robie co moge
zeby zapewniac go o swoim uczuciu.Nie mamsił....Od miesiaca prosi
mnie o wyslanie dokumentow corki.twierdzi ze sie puszczalam na pewno
i ze chce wiedziec czy to jego dziecko.....Myśle o tym żeby
umrzec.Nigdy go przeciez nie zdradzlam.od zawsze to on byl
chorobliwie zazdrosny.jestem u kresu wytrzymalosci
psychicznej.niewiem co mam e soba zrobic.Naprawde nie mam sił.myśle
o samobójstwie.zniszczyl mnie psychicznie i fizycznie.
Jestem teraz nieufna ,nawet nie zapytal przez ten miesiac czy
dziecko czegos potrzebuje,czy ma co jesc,nie wyslal grosza....nie
interesuje go nic tylko wieczne imprezy a ja zyje z dnia na dzien z
tych marnych pieniedzy ktore otrzymuje jako matka samotnie
wychowujaca dziecko.gdyby nie rodzina nie dalabym sobie rady.
czy ze mna jest cos nie tak??