budyn_rumiankowy
10.02.10, 22:19
Gdy na moment odchodzi żal, ból, mniej jest goryczy i tak jakoś na
sucho można się zastanowić, to dochodzę że Mój konkubnet byl
bezmyślnym idiotą. Idiotą.
Prawdę mówiąc przez całe życie byl taki idiotyczny, a jego śmierć
byla jedynie dobrym tego podsumowaniem. Idioci inaczej po prostu nie
kończą, bo to byłoby wbrew ich naturze. A człowiek, nawet idiota ze
swoją naturą jest zgodny. Brakowalo mu 5 klepki, brakowalo zdrowego
rozsądku, brakowalo rozwagi. Zastanawial się z opóźnieniem. Zajmowal
głowę takimi rzeczami, ktore nawet w surrealistycznym życiu nie
miałyby racji bytu. nigdy nie był z niczym na bieżąco, wszystko
robił po czasie, do niewielu spraw przykładal znaczenie. Zył jakś
iluzją, chwilą, zderzeniem chwil. Miotał się miedzy odkurzeniem
dywanu, a scieraniem kurzu. Potrafił wykłócać się o skład obiadu, a
zawalał odpis podatku. Nigdy o niczym nie pamiętał. Wszystko dzialo
się u niego na ostatnią chwilę. Marnował, marnotrwaił swój, nasz
czas. W ogole nie cenił pieiędzy. Nie odkładał. Ciale komus coś
stawiał, pożyczał, gubił. Niczym sie nie przejmowal. Wszystkiego
doświadczal boleśnie na swojej skórze, a my z nim. Nie szanowal
swojej rodziny. Nie dbal o założoną rodzinę. Nie potrafił dopilnowac
dzieci. O nic sie nie staral. Nie zabezpieczyl nas. Przez niego nie
mamy zapewnionego bytu. Biedujemy. Biedowaliśmy wcześniej. Tyle mam
różnych pretensji, tyle wrogości wobec niego teraz, gdy zaczne sie
zastanawaić. Nie rozumiem tego czloweika, czy umarlego czy żywego.
Kretynska smierć, kretyna. Nie wiem czy w ogóle jest na to jakieś
usprawiedliwenie. Chcialabym, żeby chociaz tam to orzumial, żeby
żąlowac, żeby pojąl i żeby odpokutował!