Męczennica

03.03.10, 16:03
Przed ślubem moja teściowa była aniołem.Wprost nie mogła się doczekać kiedy powiem jej mamo.Schody zaczęły się gdy postanowiliśmy się pobrać.Najpierw wybrała pierścionek zaręczynowy,potem pojechała ze mną i moją mamą wybierać suknie ślubną.Moja mama i ja nie miałyśmy nic do powiedzenia.Lubię prostotę,a kieckę miałam jak córka sołtysa.Chciała ubrać mnie jeszcze w futro,ale się nie zgodziłam.Wybuchła więc taka afera ze chciałam się pod ziemię zapaść.Obrączki kupiliśmy po kryjomu,a jak je zobaczyła to powiedziała ze to są nakrętki do śrub.Na weselu cała jej rodzina siedziała jak na stypie.Stwierdzili że nasze wesele i ślub to pokazówka.Po weselu rano teściowa stwierdziła ze chcieliśmy ją otruć bo całą noc krew z niej bryzgała.Moja mam spała z nią w jednym pokoju i widziała że teściowa spała jak niemowlę.Ale dziać się zaczęło jak zaszłam w ciąże.Gdy się dowiedziała o tym że zostanie babcia zaczęła krzyczeć że co zrobi z kryształami i kwiatkami,że dziecko jej wszystko połamie.Zażartowałam wtedy że będziemy siedzieć na balkonie,ą ona na to żebym z balkonu spi... bo tam ma kwiatka z Włoch.Gdy urodził się mały zaczęła opowiadać ze robi mu wspaniałe prezenty,że pieluchy kupuje,a nie kupiła nic poza stojakiem pod wanienkę.Potem wszystkie jej koleżanki jak mnie spotykały zachwycały się jaka to z niej dobra babcia.Uwierzcie,zaciskałam zęby,aż nadszedł moment kulminacyjny.Chcieliśmy ochrzcić dziecko,ale w innym mieście niż mieszkamy.Należało jednak mieć zgodę proboszcza z rodzimej parafii na rodziców chrzestnych.Ojcem chrzestnym miał zostać brat męża.Ksiądz jednak się nie zgodził,gdyż stwierdził ze on żyje z kobieta bez ślubu.Na własnego syna doniosła matka.Poinformowaliśmy o tym teściową a ona po kryjomu wybrała się do księdza.Przyszła z pozwoleniem,po czym oznajmiła mojemu mężowi że"ma żonę szmatę która wbija jej nóż w plecy,chlusta jej w twarz wrzątkiem",że jak miałam większe aspiracje to mogłam nikomu w głowie nie zawracać i nie prosić nikogo z jej rodziny na chrzestnego.Stwierdziła że nakręcam swojego męża razem z moją matką jak pieska w cyrku i buntuję dziecko(8 miesięcy)przeciwko niej.Zaczęła wykrzykiwać że idąc ulicą mam oczy piz...zarośnięte bo nie widziałam jej jak stała w sklepie...Kiedy mąż poszedł zanieść jej zaproszenie na chrzest to stwierdziła ze gdyby nam zależało to powinniśmy przyjść razem i ją przeprosić.Kiedy zjawiła się w kościele to zrobiła taki pokaz że aż wstyd mi było.Ubrała się w łachmany że niby taka biedna,a my ją tak źle traktujemy.Teraz jak nas widzi na ulicy to ucieka,nawet na wnuczka spojrzeć nie chce,ale jak potrzebuje gdzieś jechać to przypomina sobie że ma dziecko.Nie pisałabym tego,ale wczoraj dowiedziałam się ze ona i jej siostry oddają swojego ojca do domu starców.Krew mnie zalewa jak patrzę jaki z niej zły człowiek,a jak potrafi wszystko obróć na swoją korzyść.Już po rozwodzie jest 28 lat ,a wciąż opowiada jak jest sponiewierana przez byłego męża,a teraz też prze zemnie,bo izoluje ją od wnuczka,choć nawet jak się odzywałyśmy to trzeba było ją błagać żeby przyszła nas odwiedzić.Opowiada wszystkim ze miała raka,choć to bujda i że nie śpi już od 20 lat.Ale zawsze gdy do niej przychodziliśmy to była wściekła bo ją obudziliśmy.To tylko nieliczne przykłady jak moja teściowa "umilała mi życie".Musiałam się wygadać żeby nie eksplodować.
    • frog-1 Re: Męczennica 03.03.10, 16:38
      Chciałam dodać że moja teściowa-męczennica doskonale się maskuje i nawet długoletni znajomi nie wiedza jaka jest naprawdę,tylko wciąż jej żałują.
    • reda_0 Re: Męczennica 03.03.10, 16:49
      Bardzo dobrze, że "wyplułaś" to z siebie. Ale jak się to czyta to aż
      się włos na głowie jeży. Z resztą wiele jest tu takich
      wstrząsających opisów i nie wiadomo nawet co odpisać na
      pocieszenie. Zastanawiam się nawet, czy lepiej nie zerwać kontakty
      z takim człowiekim, niż męczyć się tak przez dłuuuuugggie lata.
      Byłam zawsze za przymykaniem oczu na to, ale ileż tak można.?
      Wejdzie taka do rodziny - na krzywy ryj - i mąci i zatruwa życie z
      zazdrości, że syn młodą woli i zamienia się w potwora i sika jadem
      na prawo i na lewo.
      • joasia33 Re: Męczennica 03.03.10, 17:48
        Potworna kobieta... Ło matko. Ja też bym się odcięła i zerwała kontakt. Brrr.
        Współczuję, serio.
    • deodyma Re: Męczennica 03.03.10, 19:35
      w tym wypadku sama tez bym kontakt z baba zerwala.
      szkoda nerwow.
    • annobr Re: Męczennica 04.03.10, 09:25
      Współczuję. Odetnij się od niej. Nie ma sensu się denerwować!
      • kuneeegundzia-66 Re: Męczennica 04.03.10, 13:02
        To się tak łatwo mówi, odetnij się, rerwij kontakt - ale jak twój
        współmałżonek tego nie zrobi, to i tak bedziesz tkwiła między nimi.
        A to jest najgorsze. Wtedy on tam sam chodzi i wysłuchuje.... a ta
        go buntuje ile wlezie, a ty siedzisz w domu i się denerwujesz.
        Bynajmniej ja tak miałam i przez to przechodziłam. Teraz chodzimy
        razem. Matka nawet mi sama poradziła, żebym go tam samego nie
        puszczała i chodziła razem z nim!
    • katarinabeauty Re: Męczennica 28.06.10, 10:57
      A teraz się spotykacie?
      Czy już nie?
      • frog.1 Re: Męczennica 29.06.10, 07:46
        Na całe szczęście już nie:)Mój mąż czasem do niej pójdzie jak coś trzeba
        pomóc,ale robi to rzadko i niechętnie:)
        • katarinabeauty Re: Męczennica 29.06.10, 10:32
          Dobrze, że opanowałaś sytuację za wczasu, kto wie jak dalej mogłoby się
          potoczyć. Historia nad wymiar ciekawa, więc nie wiadomo czego jeszcze można było
          się spodziewać po tej kobiecie.
          Twoja Teściowa dała Ci więcej popalić.
          Jeżeli miałabym właśnie podobną sytuację i byłoby tak samo bardzo źle, miałabym
          może łatwiej podjąć jakieś kroki. A tu ani w lewo ani w prawo.
          Piszesz, że Twój mąż niechętnie chodzi do matki, więc doskonale wie, że matka
          jest toksyczna. To dobrze, bo faceci z natury oporni na te sprawy.
          Wygrałaś.
          Bądź mocna i na tyle silna, by mieć jej chore zachowania głęboko w tyle.
          • frog.1 Re: Męczennica 29.06.10, 11:59
            No właśnie,jej chore zagrywki dopadają mnie jeszcze czasem.Na przykład opowiada
            bzdury na mój temat,a przecież nie mamy kontaktu,więc co może wiedzieć?Potem
            niektórzy znajomi już znajomymi przestają być,bo zwyczajnie przestają się do
            mnie odzywać,nie odpowiadają mi dzień dobry.Ale ja się nie przejmuję.Teściowa
            sama "ciężko" pracuje na swoja przyszłość,na stosunki z synem i wnukiem.Tak się
            wyśpi jak sobie pościele:)
            • katarinabeauty Re: Męczennica 29.06.10, 18:06
              Masz mocne nerwy.
              Podziwiam Twoją silną osobowość.
              Ciebie dopadają teściowej zagrywki jak mnie w nocy czasem. Niekiedy gdy
              przebudzę się w środku nocy i przypomni mi się coś co mi powiedzieli złego to do
              rana nie mogę zasnąć. I dziwię się. Naprawdę, dlaczego to tak na mnie wpływa?
              Dlaczego aż w takim stopniu?
              Jednym słowem dobrze, że się nie przejmujesz a czasami to każdy chyba ma jakieś
              swoje słabości i puszczają nerwy.
              Trzeba wtedy szukać ujścia jak na tym forum i jest dalej git:)
              Dziwi mnie dlaczego Twojej teściowej zależy tak na obesraniu Ci siedzenia?
              Jaki ma w tym cel? Co chce tym osiągnąć?
              • frog.1 Re: Męczennica 30.06.10, 08:12
                Pewnie że na początku cały czas myślałam o sytuacji jaka miała miejsce.Zdarzało się (gdy sprawa była świeża) że nawet w nocy.Męczyłam się jak głupia.Po tym wszystkim schudłam 6 kg w ciągu tyg,więc jak widzisz to nie było tak że cały czas miałam mocne nerwy.Ale doszłam do wniosku że i tak nic nie zmienię,że moja teściowa to zwykła wredna wiedźma i taki charakter będzie miała zawsze.Przecież jej nie będę uczyła jak żyć wśród ludzi.Po co mi więc zaśmiecać głowę niepotrzebnymi myślami,po co analizować?Nauczyłam się olewać.I Tobie też radzę.Twoja teściowa też pracuje na wasze stosunki.Prędzej czy później pękniesz,bo nie wytrzymasz poniżania.Uwierz mi życie bez wrednej teściowej jest o wiele mniej stresujące.I nie mam ŻADNYCH wyrzutów sumienia,bo to ona narobiła tego syfu,sama na to zapracowała,więc teraz ma co chciała.A dlaczego tak zależy jej na "obsraniu" mnie?Bo jest złym człowiekiem.Ona tak do wszystkich,tylko że nie wszyscy jeszcze się przekonali.Ale to tylko kwestia czasu.I czego jej absolutnie nie życzę,ale prędzej czy później zostanie sama.
                • katarinabeauty Re: Męczennica 30.06.10, 11:09
                  Aha, teraz rozumiem.
                  Musiałaś tak postąpić, odizolować się, bo potem byłoby coraz gorzej.
                  U mnie sytuacja ma jeszcze światełko w tunelu, może szczera rozmowa pomoże? Albo
                  kawa na ławę jak mi wcześniej doradziłaś? Jeśli nie, to wtedy postąpię jak Ty.
                  Jeśli ona w ten sposób pracuje na swój szacunek, to ma coś ewidentnie nierówno
                  pod kapeluszem.A czy Twoje dziecko ma drugą babcię? Szkoda by było gdyby
                  dzieciątko nie miało babci, prawda?

                  • frog.1 Re: Męczennica 30.06.10, 12:01
                    Ma babcie i prababcie:)które świta poza nim nie widzą:)Moja teściowa kochała
                    bardziej swoje kwiatki niż wnuka.Jak byłam w ciąży to martwiła się co zrobi z
                    kwiatkami i kryształami jak się mały urodzi.Wieje dulszczyzną,tylko pozory przed
                    ludźmi a prawda jest jaka jest.Jeśli widzisz cień szansy to walcz,ale nie rób
                    sobie zbyt dużych nadziei żeby się nie rozczarować.I pamiętaj,to Twoje życie,nie
                    trać go na zbawianie świata bo i tak nikt Ci za to nie podziękuje i nie
                    doceni.Twoja teściowa też robi wszystko żeby na starość została sama,tylko że
                    Ty,tak czuje,masz bardzo miękkie serce,więc w razie czego pewnie się nad nią
                    zlitujesz.Katerina,pamiętaj,masz jedno życie i nikt nie odda Ci straconego czasu.
                    • katarinabeauty Re: Męczennica 01.07.10, 11:52
                      Masz rację.
                      To prawda.
                      Mądre słowa. Tak, pewnie nikt nie podziękuje i nie doceni, ani nie zauważą, że
                      mam dobre intencje. Ech, a szkoda przecież może być tak fajnie, piszę "może", bo
                      ciągle mam nadzieję, ale już coraz mniejszą.
                      W każdym bądź razie będę bronić swego zdania, od teraz, to najszybciej muszę
                      wprowadzić i obserwować co się będzie działo.
                      Dobrze, że Twój dzieciaczek ma dwie babcie. Nikt i nic jej nie zastąpi.
                      A z tymi kryształami i kwiatami to przykre jest bardzo....
                      • frog.1 Re: Męczennica 02.07.10, 08:14
                        Nadzieja umiera ostatnia.Tylko powiedz mi co daje Ci tą nadzieje?Przecież ze
                        strony Twojej teściowej nie ma żadnych pozytywnych gestów.Wiesz,ja też myślałam
                        że będzie fajnie.Przed ślubem była super,potem dopiero dowiedziałam się jak po
                        mnie jeździła.To dopiero obłuda.A jak było u Ciebie przed ślubem?Macie
                        dzieci?Może baba się obudzi jak zapodasz jej terapię szokową,może gdy utniesz
                        kontakty coś się zmieni.Choć w moim przypadku to nie podziałało,ale u nas to
                        była trochę inna sytuacja.Katerina,widzę że Ty masz miękkie serce,a to oznacza
                        że musisz "uzbroić" się w twardą...
                        • pelna_pytan123 Re: Męczennica 02.07.10, 08:39
                          czasmi po zerwaniu kontaktów teściowe dopiero mogą obrabiać Ci d...
                          bo synowa taka niedobra, że zerwała kontakty i syna odciagnęła od
                          rodziny.
                          Wtedy mogą sobie wymyslać różne historie dlaczego ta wredna synowa
                          tak zrobiła.

                          Ale solidarność synowych musi byc i musimy sie wspierać.

                          Wkońcu to my jesteśmy na wygranej pozycji a nasze "kochane" teściowe
                          na starość pozostaną same :).
                          • katarinabeauty Re: Męczennica 02.07.10, 10:46
                            Nie wiem co daje mi tą nadzieję?
                            Myśl, że się zmieni, zaakceptuje, a przede wszystkim zrozumie.
                            Ale nie wiem czy to możliwe w ich przypadku.
                            No nic poobserwuję ich działania, spróbuję wyperswadować im to zwracanie się do
                            męża w liczbie pojedynczej. A dalej się samo okaże co z tego wyniknie. Pewnie
                            masz rację, że to złudna nadzieja i nic się nie zmieni, ale cóż przynajmniej
                            będę wiedziała, że próbowałam.
                            A Ty zapytałaś kiedyś Teściową bezinteresownie dlaczego Ci to robi?
                            Dlaczego taka jest? I co jej zrobiłaś złego, że tak Cię nie lubi?
                            Prosto z mostu.

                            pelna_pytan123 napisała:
                            czasmi po zerwaniu kontaktów teściowe dopiero mogą obrabiać Ci d...
                            > bo synowa taka niedobra, że zerwała kontakty i syna odciagnęła od
                            > rodziny.
                            > Wtedy mogą sobie wymyslać różne historie dlaczego ta wredna synowa
                            > tak zrobiła.
                            Właśnie i tego się spodziewam. Odwrócenie sytuacji i zwalenie winy na mnie
                            będzie w mojej historii nieuchronne.
                            • frog.1 Re: Męczennica 02.07.10, 14:39
                              Cóż,nie miałam takiej szansy żeby spytać o co jej tak naprawdę chodzi.Po
                              awanturze z chrzcinami nie odzywamy się i szczerze mówiąc mam nadzieję że tak
                              już pozostanie.I nie jestem w tej chwili złośliwa,nie mszczę się,ale choć wiem
                              że obrabia mi tyłek po ludziach,to przynajmniej mam święty spokój.Jak poprosi
                              mojego męża o pomoc to on jej nie odmówi,ale kontaktów z nią utrzymywać nie
                              będziemy.Ja nie z tych naiwnych co wierzą że baba sześćdziesięcioletnia jest się
                              w stanie zmienić.To już może być tylko gorzej.Żółci i jadu coraz więcej.Zresztą
                              poznałam ją już na tyle że wiem na jakiej zasadzie to funkcjonuje.Teściowa
                              uśmiecha się do wszystkich,jest miła,uczynna,ale za plecami potrafi tak obgadać
                              że uszy więdną.Przykład:świetnie szyje,więc wszystkie sąsiadki przychodzą do
                              niej żeby coś poprawiła,skróciła itd.Ona oczywiście chętnie się zgadza.Potem gdy
                              przynoszą jej drobny upominek lub chcą zapłacić nawet nie chce o tym słyszeć.Ale
                              jak tylko zamknie za nimi drzwi to od razu lecą teksty:"nakupują te k... szmat w
                              lumpeksie,a człowiek musi potem je za darmo obszywać".I jak tu mieć nadzieję?No
                              i czego się boisz?Że Cię obgada?Głupi uwierzy w jej słowa,a mądry wysłucha i
                              oleje.A o jakiej winie Ty mówisz?Niech sobie zrzuca winę na Ciebie.Ty wiesz jak
                              jest naprawdę,przed sobą jesteś czysta.
                              • pelna_pytan123 Re: Męczennica 02.07.10, 14:55
                                frog.1 to mnie pocieszyłaś moi teściowie jeszcze nie mają 60 lat. To
                                co będzie jak i ten wiek osiągną.

                                Wtedy to chyba zamknąć ich w domu dla psychicznych.

                                Moje teściowa zawsze mówi, ze inne dzieci są takie dobre, takie
                                uczynne i można na nich polegać. Zawsze sie zajmą, zaopiekują,
                                spytają itp. Nie to co dzieci.
                                • frog.1 Re: Męczennica 02.07.10, 15:07
                                  Przykro mi,ale ta dolegliwość(jadowitość)postępuje.Rozwija się coraz
                                  bardziej.Nie słyszałam o przypadku cofania się tej przypadłości u jakiejkolwiek
                                  teściowej.
                              • katarinabeauty Re: Męczennica 02.07.10, 18:57
                                frog.1 napisała:
                                No i czego się boisz?Że Cię obgada?

                                Może i tak... Ale nie wiem dlaczego i skąd u mnie to się bierze, że przejmuję
                                się opinią a raczej jak myślą o mnie inni ludzie.
                                Chore, wiem. Nigdy nie patrzę na siebie, tylko postępuję w zgodzie z innymi, no
                                bo co inni pomyślą?
                                Za szybko przekładam na siebie odpowiedzialność za jakieś nieułożone stosunki,
                                winię natychmiast siebie. Nie zastanawiam się tu nad winą innych czyt. teściów.
                                W twoim przypadku ewidentnie nic nie pomoże, więc bardzo dobry krok poczyniłaś,
                                że odizolowałaś się od niej.
                                Ja spróbuję powalczyć, powiedziec głośno swoje zdanie, chociażby dlatego by
                                spróbować jak to jest powiedzieć wreszcie co się myśli na dany temat a nie
                                siedziec cicho. Nie chce odebrać sobie tej przyjemności i poczuć pewność siebie
                                jakiej nigdy nie zaznałam.
                                • frog.1 Re: Męczennica 03.07.10, 09:56
                                  Dziewczyno,a Ciebie obchodzi co inni o Tobie myślą?Czy inni przejmują się co Ty
                                  myślisz o nich?Wątpię.Co to za życie kiedy robisz wszystko dla innych żeby
                                  przypadkiem nie spojrzeli krzywo na Ciebie?Smutne to i przerażające,bo tak wiele
                                  tracisz.Piszesz że w moim przypadku nic nie pomoże.Może można było coś
                                  zrobić,tylko po co?Żeby za jakiś czas była powtórka z rozrywki?Obawiam się że i
                                  Twój przypadek jest beznadziejny,bo teściowa i tak Cię nie zaakceptuje.Takie
                                  baby jak sobie coś do głowy wbiją to już klapa.Sama widzisz jakie teściowa ma
                                  stosunki z własną matką.A Ty,nie oszukujmy się,jesteś obca,więc jak tu mieć
                                  nadzieję.No chyba że faktycznie chodzi Ci oto żeby w końcu powiedzieć co
                                  myślisz,postawić się.Bo w tym momencie walczysz o swoją godność.I olej co ludzie
                                  powiedzą,żyjesz dla siebie a nie dla innych.Nie zapędzaj się w stwarzanie
                                  pozorów.To ślepa uliczka,do niczego Cię nie zaprowadzi.ZACZNIJ ŻYĆ DLA SIEBIE.
                                  • katarinabeauty Re: Męczennica 03.07.10, 11:51
                                    Aż mi się zrobiło głupio sama przed sobą za swoje zachowanie.
                                    No cóż, lepiej późno niż wcale:)
                                    Może wreszcie się obudzę.
                                    Powoli dociera do mnie zjawisko "upośledzonej synowej" i widzę coraz więcej
                                    złych zachowań, ale w sobie, bo ja dopuściłam do takiego traktowania mojej osoby.
                                    Tak, stwarzanie pozorów, to moja specjalność, udręczanie się, analizowanie i
                                    zagłębianie w co, gdzie, kiedy i jak...
                                    Stara krowa ze mnie a zachowuje się chwilami jak nie dorośnięte dziecko, bo cóż
                                    poczynić kroki, bez zgody rodziców i ich podzielnego zdania?
                                    Mój mąż jest bardziej samodzielny i nie potrzebuje niczyjej akceptacji, mówi o
                                    tym głośno, nie godzi się na wyjazd z teściami, bo woli żebyśmy pojechali sami.
                                    A to ja ciągle na siłę chcę zgody i po dobroci w rodzinie.Tylko kto mnie za to
                                    poszanuje?
                                    Wiem, że Twoje mądre słowa już znalazły miejsce w mojej głowie.
                                    Dzięki za garść dobrych rad:)

Pełna wersja