carrie123
15.04.10, 21:06
Był romans, rodzące sie uczucie, slowa gesty, dotyk, pocalunki, do sexu nie
doszlo. Pare dni temu stwierdzil ze lzami w oczach ze zwariowal, ze ma mętlik
w glowie, ze tak sie w to zaangazowal ze w domu byl jedynie cialem a duszą i
myslami ze mną przez co ucierpialy dzieci. Chce isc do psychologa bo nie moze
sobie z tym poradzic, co gorsza pracujemy razem wiec widzimy sie codziennie.
Przyjal mechanizm obronny i traktuje mnie prawie jak obcą osobę, bo jak
twierdzi tak bedzie lepiej dla nas obojga... Poświęca "coś pięknego" - jak
stwierdzil, dla dobra dzieci, zony nie kocha. Walczy sam ze sobą a ja pragne
zeby przegral ta walkę i wrócił do mnie... Czy mozna przestac kochac kogos
mając go codziennie u boku? Czy mozna wyrzec sie uczucia i wmówic sobie rolę
przykladnego ojca i???? Czy mam walczyc?