23.04.10, 00:18
ostatnio dużo rozmyslam o tym jakim jestem człowiekiem...
i chyba już wiem: jestem zła.
a właściwie jestem złem.
kiedys pisałam o moich teściach, jacy są dla mnie okropni, jak mnie denerwują,
jak starają sie utrudnić mi życie...
od kilku miesięcy mieszkamy same, nie pozwalam nikomu rządzić naszym życiem, z
teściami mamy kontakt, ale najchętniej bym go ograniczała do granic
mozliwości... i nie będę sie oszukiwała: chce ich ukarać: uważam że skoro nie
kochali/doceniali swojego syna za życia, to nie mają prawa do jego córki
(takiego jakie sobie uzurpują - traktują ja prawie jak swoją córkę) po jego
śmierci... nie mają prawa aż tak rozpaczać po jego śmierci...
wiem, że jestem okrutna i byc może niesprawiedliwa - pewnie maja poczucie winy
i chcą to jakoś krzyśkowi wynagrodzić - ale (wiem że to wstrętne) sprawia mi
satysfakcję, to że czasami im pokazuję (manifestuję właściwie!), że żyję i
wychowuję córkę według własnych zasad, a nie według ich...
Obserwuj wątek
    • kasta4 Re: zło 23.04.10, 10:08
      [b]Kochana. Moi tesciowie nie zajmowali sie synem w ogole, nie wychowali go. Byl
      podrzucany od ciotki do ciotki. A rozpacz byla. Gdzies ta wiez zostala ale....
      ja mysle jak Ty. z nimi jednak nie gadam na ten temat. po tesciu widze, ze go to
      boli, nie znal wlasnego dziecka. Kiedy moja mama opowiada o zieciu widze jak go
      boli, ze wie wiecej niz on. To juz jego sumienie, ja go nie rozgrzesze. A moj
      maluch - robie wszystko zeby mial dziuadkow. A raczej dziadka - babcia dawno
      przekreslona. mam wiele zalu, toczy sie wieczna wojna ale obioecalam sobie, ze
      moj syn bedzie mial rodzine a nie tak jak moj maz. I przyznam, ze szanuje to iz
      mimo wielkiego b raku sympatii ze szwagierka - mpoj syn ma kontakt z jej
      dziecmy. Obie sie dogadalysmy. nieznosimy sie ale coz.
      A ja... zmienilam sie bardzo. nie wierze w filmowe hasla, ze cierpienie
      uszlachetnia. uwazam, ze utwardza troche tylek, mocno znieczula i zabiera z
      czlowieka sporo dobra i ciepla. dzis wiem, ze jesli dalej tak bede zyc jak
      teraz, bede zdziwaczala samotniczka - a moze juz jestem. uwierz, ja nie mam
      nawet kolezanki. Nowe miasto, mieszkanie - jestem tu zjawiskiem. Wow- wdowa.
      olewam to. zamykam sie chyba na ludzi
      • agni-123 Re: zło 23.04.10, 21:03
        To tragedia zrobiła z nas inne osoby.To,że się buntujemy to mamy
        prawo,bo dopiero w obliczu tragedii widzimy kto jest naszym
        przyjacielem.A teściowie?Lepiej przemilczeć,bo nie są warci by o
        nich pisać.
        • tilia7 Re: zło 23.04.10, 22:34
          Od początku mówię,że cierpienie nie uszlachetnia.Od cierpienia się tylko
          kamienieje,obojętnieje,coś w człowieku umiera i zostaje już martwe.We mnie też
          jest wiele złości,złośliwości,czasem mam potrzebę wszystko i wszystkich
          wydrwić,wyśmiać takim złym,paskudnym śmiechem,który drwi nawet z najważniejszych
          wartości.Zrobiłam się cyniczna,oschła,nie ma we mnie współczucia.Mój ból jest
          tak wielki,że nie zostawia miejsca na współczucie dla innych-w każdym razie
          niewiele.Nigdy nie byłam egocentryczką-teraz jestem.Ja i mój ból jesteśmy
          najważniejsi-świat kręci się wokół mojej rozpaczy.
          Też czasem mam do niedoszłych teściów mnóstwo żalu,że nie kochali Go dość
          mocno,że nie okazywali tego wystarczająco,że nie znali tak jak powinno się znać
          własne dziecko,że nie rozumieli,nie doceniali.Staram się tak nie myśleć,bo
          czuję,że ta złość mnie samą wyniszcza.Ale co zrobić kiedy nie ma księgi skarg i
          zażaleń,nie ma komu wykrzyczeć prosto w twarz tej wściekłości,nie ma gdzie
          złożyć reklamacji,że jest nie tak jak być miało?Więc człowiek szuka sobie ofiar
          na których - słusznie lub nie - skupia te złe uczucia.Sama czuję jaka jestem
          teraz toksyczna.Spaliłam się w tym bólu na popiół i kto podejdzie za blisko
          ubrudzi sobie ręce popiołem.
    • jucha32 Re: zło 03.05.10, 03:16
      Karolino, wcale nie jesteś złym człowiekiem, nie jesteś złem. Po
      powrocie do domu swoich teściów traktowałam tak samo. Miałam ochotę
      ich pozabijać, wykrzyczeć w twarz, że to oni powinni umrzeć, bo są
      pieprzonymi egoistami i hipokrytami.
      18 maja minie rok jak A nie żyje, a ja do moich teściów mam obojętny
      stosunek. Owszem jeżdżę do nich, ale tylko ze względu na dzieci.
      Wiem, że A tego by chciał.
      Odkąd się o nich wyprowadziłam minął rok. Byli u mnie raz, na
      urodzinach starszego synka. Nie chce, żeby do mnie przyjeżdżali,
      a potem mnie obgadywali, że mam w domu tak czy siak.
      Wolę jechać z dziećmi do nich.
      Na cmentarz już dawno przestali chodzić. Ja jestem zwykle co tydzień
      i widzę zawsze to co zostawiam.
      A najbardziej mnie śmieszy to, że na imieniny, urodziny zamawiają mu
      Mszę w kościele. Czemu nie robili tego za jego życia? Może
      wymodliliby mu dłuższe życie. A poza tym Msza się odbywa w kaplicy
      księży emerytów, bo trwa 30 minut i kosztuje 20 zł. U siebie
      w parafii nigdy nie zamawiają, bo trzeba o tym pamiętać pół roku
      wcześniej i zapłacić przynajmniej 30 zł.
      Kiedyś za to wszystko chciałam ich rozszarpać gołymi rękami, a teraz
      wisi mi to.
      Gdyby któreś z teściów upadło na mojej drodze, to przełożyłabym nogę
      i poszłabym dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka