Dodaj do ulubionych

Nie radzę sobie

27.04.10, 19:34
A chodzi o to że moja szwagierka jest chora na raka.Mieszkamy blisko siebie(3
domy dalej)i ona oczekuje że ja powinnam częściej ją
odwiedzać,pomagać,zajmować się jej dziećmi,jak jedzie na chemie.A ja po prostu
nie daję rady.Jestem zmęczona już tym wszystkim.Sama mam 3 dzieci,w tym małe
7miesięcy.Nie chce żeby to zabrzmiało tak jakbym się tłumaczyła,albo
usprawiedliwiała,ale nie wiem jak mam postępować.Jk z nią rozmawiać.Każda
nasza rozmowa kończy się pretensjami.Nie daje rady.Pomocy.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Nie radzę sobie 27.04.10, 20:41
      Za mało danych: a co jej mąż? rodzice? teściowie?
    • tiana77 Re: Nie radzę sobie 27.04.10, 20:49
      A co na to Twój mąż, jej brat? Jej mąż? A może przez jakiś czas
      zamieszka z wami? Jeżeli są możliwości. Ale ty też masz swoje życie.
      I nie musisz być za wszystko odpowiedzialna.
    • 3zosia-2009 Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 09:56
      Co na to jej brat.Jest załamany,tak jak jej siostra.Ale oni pracują,więc,nie są
      z nią na co dzień.Teściów nie mam,zmarli.Jej mama chorowała na to samo,ale nie
      jest to genetyczna choroba,sprawdzała.
      Ja nie mam z kim o tym porozmawiać,mąż nie chce.A jak już zacznę o tym mówić,to
      mówi abym była dla niej miła,i nic się nie odzywała.Życia towarzyskiego nie
      mamy,nigdzie nie jeżdzimy,ze względu na to żeby nie sprawiać jej przykrości.Isia
      ma 2 dzieci(chłopak 14l,dziewczynka 11l).Jest nam ciężko.
      Ja jestem męzatką od 5l.I mieszkam w domu męża,z dala od swojego,od rodziny.Więc
      tym bardziej ciężko mi z tym.Wspomniałam o wakacjach,że może pojedziemy,ale
      znowu ta sama odpowiedz.Nie wiem co robić.Jak się zachowywać.Pomóżcie.
      • mruwa9 Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 10:49
        Jesli Tobie jest ciezko, to co ma powiedziec szwagierka? Myslisz, ze
        jej lekko? I na kogo ma liczyc, na czyja pomoc?
        Nie twierdze, ze masz psi obowiazek nianczenia cudzych dzieci, ale
        wiecej empatii by sie przydalo, szwagierce i jej calej rodzinie,
        dzieciom swiat runal na glowe. Nie potrzebuja jeszcze dodatkowego
        kopania lezacego.
        A 14- i 11-latek to juz przeciez calkiem samodzielne dzieci i pomoc
        w opiece nad nimi raczej nie jest jakos skrajnie obciazajaca.
        • attiya Re: Nie radzę sobie 29.04.10, 17:45
          mruwa9 napisała:

          > Jesli Tobie jest ciezko, to co ma powiedziec szwagierka? Myslisz, ze
          > jej lekko? I na kogo ma liczyc, na czyja pomoc?

          a kto się zajmie w tym czasie trójką dzieci autorki?

          > Nie twierdze, ze masz psi obowiazek nianczenia cudzych dzieci, ale
          > wiecej empatii by sie przydalo, szwagierce i jej calej rodzinie,
          > dzieciom swiat runal na glowe.

          przecież czasem pomaga no i chyba sam mąż autorki powinien pomóc, w końcu to
          jego siostra

          Nie potrzebuja jeszcze dodatkowego
          > kopania lezacego.
          > A 14- i 11-latek to juz przeciez calkiem samodzielne dzieci i pomoc
          > w opiece nad nimi raczej nie jest jakos skrajnie obciazajaca.
      • rapunzel1 Mąż i duże dzieci szwagierki 29.04.10, 11:53
        3zosia-2009 napisała:

        > Ja nie mam z kim o tym porozmawiać,mąż nie chce.A jak już zacznę o tym mówić,to
        > mówi abym była dla niej miła,i nic się nie odzywała.Życia towarzyskiego nie
        > mamy,nigdzie nie jeździmy, ze względu na to żeby nie sprawiać jej przykrości.

        Uśmiechać się ci wolno, czy to też nie uchodzi?

        Mąż wyraźnie przyzwyczaił się, że wszystkie nieprzyjemne sprawy można ci wcisnąć. Sam miga się od wsparcia i troski o twoje potrzeby, za to przesadnie przejmuje się wyimaginowaną przykrością siostry. I na to należy mu zwracać uwagę tak często i upierdliwie, aż zajarzy, że niezadowolenie żony ma większy wpływ na jego komfort życia niż zły humor siostry.

        > Isia ma 2 dzieci(chłopak 14l,dziewczynka 11l).Jest nam ciężko.

        Dzieci w tym wieku potrafią okurzać i zrobić codzienne zakupy, więc przestań robić u bratowej za sprzątaczkę. Skończ z codziennymi wizytami, szwagierce powiedz że może dzwonić jak naprawdę potrzebuje pomocy lub pogadania.

        Przyjrzyj się własnemu życiu, bo zaczynasz zasuwać jak tylko ktoś inny choćby zmarszczy brwi, a lekceważysz swoje potrzeby.

        Jeśli nie możesz pojechać w rodzinne strony, to lepsze wsparcie telefoniczne niż żadne.

      • mgla_jedwabna Re: Nie radzę sobie 07.05.10, 02:35
        "Ale oni pracują"

        A ty nie pracujesz? To jak nazwiesz to, co masz przy trójce dzieci?

        "nigdzie nie jeżdzimy,ze względu na to żeby nie sprawiać jej przykrości"

        Co ma piernik do wiatraka? To wasze życie, nawet jeśli szwagierka jest chora, to nie może wam zabraniać normalnie żyć.

        Poza tym te jej dzieci nie są takie malutkie. Twój niemowlak chyba bardziej cię potrzebuje? Mtślałam, ze piszesz o pomocy przy dzieciach takich, których nie można np. zostawić samych w domu, ale nastolatki?
    • tully.makker Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 12:11
      Naprawde to takie straszne okazac chorej osobie troche serca?
      • ledzeppelin3 Re: Nie radzę sobie 07.05.10, 19:41
        Pomiędzy "trochę serca" a "wykorzystywaniem" jest całkiem sporo opcji.
        Pani moralistko forumowa, może autorka da Ci namiary na szwagierkę, taka ilość
        pozytywnej energii i dobre serce nie powinny się marnować
    • jkl13 Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 12:59
      Moim zdaniem powinnaś pomóc szwagierce, w końcu to twoja rodzina,
      ale widziałabym tę pomoc np. w zrobieniu i przywiezieniu większych
      zakupów, wzięciu jej dzieci do siebie na popołudnie, gdy ma gorszy
      okres czy bierze chemię, odwiedzinach częstszych, choć niekoniecznie
      codziennych.
      Natomiast nie widzę powodu, dla którego miałabyś zupełnie poświęcić
      swoje życie i podporządkować je chorobie szwagierki. Dlaczego nie
      miałabyś jechać na wakacje? Czy do domu rodzinnego? Sama masz troje
      dzieci, w tym niemowlę, musisz pomyśleć też o nich. One też mają
      prawo odwiedzać swoich dziadków (twoich rodziców), ciocie i wujków.
      Mają prawo spędzać urlop z rodzicami, widzieć szczęśliwą i
      uśmiechniętą mamę.
      Pogadaj z mężem, w końcu życie waszych dzieci też jest ważne i nie
      może toczyć się wyłącznie w cieniu choroby ich cioci...
      • 3zosia-2009 Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 13:39
        Dziękuje bardzo,ale mogłam się spodziewać,że tak to odbierzecie.Ale ja
        pomagam.Codziennie staram się iść do niej.Zakupy,robię.Ale jak tylko wejde do
        niej i wezmę się za sprzątanie,to wyrywa mi ,np.odkurzacz. odrzuca moją pomoc.Bo
        jestem od niej o 16 lat młodsza i ona uważa,że daje sobie radę.Ale jak tylko
        jeden dzień nie pójdę to już się obraża.Ja ją próbuje zrozumieć,zbliżyć się,ale
        ona na to nie pozwala.Bardzo jest jej ciężko i to rozumiem.Kurcze liczyłam,że
        może ktoś jest w podobnej sytuacji i wie jak ma rozmawiac.
        • rumpa Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 13:52
          www.forum-onkologiczne.com.pl/
          tam są ludzie co wiedza co i jak
          poradzą i wspomogą, przejżyj to forum

          a do wakacji masz prawo i nawet nie ma o czym gadać
          można zorganizować jakąs inną pomoc
          czy ona nie ma koleżanek czy sąsiadek?
          jedna rzecz to pomoc a druga - zajeżdżenie sie na śmierć
          ludzkie siły są ograniczone i nigdzie nie jest powiedziane że tylko
          ty masz zasuwać
        • mwiktorianka Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 13:56
          Wydaje mi sie,że twoja szwagierka potrzebuje teraz wsparcia,kogos pliskiego,jego
          towarzystwa,ale nie koniecznie współczucia i podkreślania,że jest z nia tak
          zle,że sama juz sobie z niczym nie radzi.Nie traktuj jej jak niepełnosprawnej
          lub umierajacej,ale jak osobe bliską,przejsciowo chora.Wiem,że to trudne,ale
          staraj sie zachowywac normalnie tak jakbys szła do kogos chorego na grype na
          przyklad.To bardzo trudna sytuacja dla całej rodziny i masz prawo miec dosć bo
          to na dłuzsza mete wykancza psychicznie.Nie czuj sie winna,Ty tez masz prawo do
          własnego życia.Nie musisz bezustannie mysleć o chorobie szwagierki i nie miec
          własnych planów.Postaraj sie spojrzec na tą sytuacje bardziej optymistycznie(nie
          wiem jakie sa rokowania),ale mysl pozytywnie,że szwagierka wkrótce wygra z
          choroba,że wszystko sie unormuje,że będzie dobrze.Idź do niej jak do
          przyjaciolki,poplotkujcie itd,a nie tylko spelnic obowiazek przy
          chorej.Powodzenia i wszystkiego dobrego.
    • ajnina_1972 Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 13:49
      Owszem, świat się szwagierce zawalił, co nie znaczy, ze autorka postu ma przejąć
      odpowiedzialność za życie szwagierki. Tak jak ktoś napisał, może pomoc od czasu
      do czasu, ale nie może wziąć na siebie wszystkich obowiązków. Co chwile na tym
      forum są posty od zdesperowanych mam niemowlaków, nie radzących sobie, a tu na
      kobietę z małym dzieckiem próbuje się dodatkowo zrzucić odpowiedzialność za
      cudze życie. Być może powinna ograniczyć się do gotowania większej ilości
      jedzenia, ale obarczanie ja obowiązkiem odwiedzin na żądanie i opieka nad
      całkiem wyrośniętymi dziećmi to trochę nie w porządku. Może szwagierka powinna
      zadbać o nowy podział obowiązków w swoim domu, a o pomoc prosić tylko w
      wyjątkowej sytuacji. A co z mężem szwagierki?
      • ibelin26 Re: Nie radzę sobie 28.04.10, 14:04
        Może powinnaś wyraźnie powiedzeć, że nie dajesz rady prowadzić dwóch
        domów? Co innego wsparcie, empatia i pomoc, a co innego
        zaharowywanie się. I nie daj sobie wmówić, że to coś złego, że
        czujesz się zmęczona.

        Może w kwestiach praktycznych typu zakupy, sprzątanie czy odrabianie
        lekcji warto by poprosić o pomoc wolontariuszy?
    • tully.makker Laski, czy wy nie umiecie czytac? 28.04.10, 14:23
      Zosia pisze, ze szwagierka nie pozwala jej odkurzac. Chodzi bardzij
      chyba o wsparcie psychiczne, poczucie, ze ktos zerknia na dzieciaku,
      kiedy jej nie ma, niz zachrzan?

      Latwiej jest odkurzyc, niz pogadac, wiem...
      • ibelin26 Re: Laski, czy wy nie umiecie czytac? 28.04.10, 14:32
        Żeby komuś dać wsparcie psychiczne to trzeba mieć "rezerwę" w sobie.
      • ki_czort Laski najwyraźniej nie umieją czytać 28.04.10, 14:51
        Kobieta jest rozchwiana emocjonalnie. Jest ciężko chora więc można to zrozumieć.
        Podejrzewam, że bardzo trudno jest znaleźć w takiej sytuacji dobre wyjście:
        pomoc na miarę swoich sił tak, by nikt nie czuł się jak męczennik, męczennica w
        zasadzie.
        Natomiast jak zwykle nie rozumiem najazdu na autorkę posta, która ma swoich
        dzieci troje, z czego jedno to jeszcze zupełny maluch, ze to że śmie powiedzieć,
        że jest zmęczona albo nie wie co ma robić.
        Szwagierka ma też swoją rodzinę, tak?
        Nie tylko autorka postu ma pewne zobowiązania wobec swojej rodziny. Pozostali,
        na przykład mężczyźni, mogliby się także poczuć odpowiedzialni.
        To co robi Twój mąż, autorko wątku, jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy on w
        jakikolwiek sposób pomaga czy tylko odbiera Ci prawo do wakacji, na które
        zasłużyłaś?
        Kobieta - tania siła robocza, która ma nie tylko zasuwać w cudzym domu, ale i
        robić to w sposób odpowiednio 'estetyczny', by nikt się nie poczuł urażony
        przypadkiem, oraz spełniać obowiązki towarzyskie i być niemalże najbliższą
        powiernicą.
        Obraz godny mizogina czystej wody, a taki obraz się wyłania z niektórych postów.
        • phantomka Re: Laski najwyraźniej nie umieją czytać 29.04.10, 13:07
          Nastawienie szwagierki jest zle, ale i jej stan psychiczny troche to
          pewnie tlumaczy. Natomiast podejscie meza do sprawy jest conajmniej
          niewlasciwe.
          Owszem, uwazam, ze powinniscie jej pomagac, tym bardziej, ze jej
          dzieci nie wymagaja jakiejs szczegolnej uwagi,ale ta pomoc powinna
          byc rozlozona na kilka osob i opierac sie glownie na wsparciu
          psychicznym, rozmowie, wysluchaniu, itp. Mysle, ze maz zwala na
          Ciebie cala odpowiedzialnosc za to i na to bym nie pozwolila.
          Pomyslcie, kto moze sie zaangazowac w pomoc, w jaki sposob,
          obgadajcie wszyscy razem, kto kiedy ma czas. Bez dobrego
          zorganizowania to faktycznie nie ma szans na powodzenie bez
          ponoszenia przez kogos jakis kosztow (w sensie poczucia krzywdy)
    • 3zosia-2009 Re: Nie radzę sobie 29.04.10, 15:30
      Dzięki za wsparcie i adres forum.
    • attiya Re: Nie radzę sobie 29.04.10, 17:42
      możesz pomóc ale nie musisz
      poza tym szwagierka chyba ma rodzinę? Rodziców, rodzeństwo, ciotki, wujków? I
      znajomych. Raz na jakiś czas owszem ale tak jak napisałaś masz przecież rodzinę
      i to ona powinna być na pierwszym miejscu.
    • doctor.no.1 Re: Nie radzę sobie 30.04.10, 10:48
      Uważam, że powinnaś złować "rodzinne zebranie" bez szwagierki w trybie
      pilnym , na którym powiesz, że jest ci ciężko, bo z ednej strony
      strasznie współczujesz szwagierce i starasz się jej ulżyć w chorobie,
      ale też masz swoje obowiązki i oczekujesz od rodziny - JEJ NAJBLIŻSZEJ
      RODZINY - że też się zaangażuje w pomoc chorej siostrze. To, że oni
      pracują, nie znaczy, że nie mogą wieczorem zrobić zakupów albo
      poodkurzać.

      Dlaczego TYLKO TY musisz okazać empatię i wsparcie. Zorganizujcie pomoc
      rodzinną! Np. W poniedziałki A, wtorki i czwartki ty, we wtorki Twój
      mąż itp. Poza zmaganiem się z niewyobrażalną tragedią bliskiej osoby
      masz pełne prawo do własnego życia i do wakacji!!!!
      A Twój mąż jest wygodnickim leniem - jego siostra jest chora i zwala
      problem na Ciebie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie radzę sobie 03.05.10, 22:00
      Rozumiem Pani rozterki i obawy oraz zmęczenie. To bardzo trudne zadanie
      opiekować się, pomagać, być blisko , wykazywać zrozumienie dla ciężko chorej
      osoby. Trudno też jest utrafić ze sposobem pomocy dla takiej osoby. Często różne
      formy, nawet te z serca płynące, są nie trafione. Co do tego, jak zachowywać
      się i jak rozmawiać z osobą chorą onkologicznie być może pomoże Pani wskazane forum.
      Natomiast moim zdaniem, dobrym rozwiązaniem jest pytanie w czym pomóc i robienie
      tylko tego czego potrzebuje Pani szwagierka. Czasem wystarczy tylko wykazanie
      zrozumienia, że jest jej ciężko lub, że się boi lub, że ją boli.
      Może dobra dla pani formą będzie zajęcie się dziećmi szwagierki. Porozmawianie z
      nimi, odciążenie ich z trudnej sytuacji. To, że to są dzieci wiekowo
      samodzielne, nie oznacza, że dobrze znoszą tak bardzo trudną dla siebie
      sytuację. Mogą być przerażone i z tego też powodu przechodzić regresywne
      zachowania. Wymagają na pewno w tej chwili dużej uwagi i troski. Szczególnie, że
      mogą już dużo kojarzyć, z tego co dzieje się z ich mamą. A Pani szwagierka może
      się też i o nie bardzo martwić.
      To co napisałam nie oznacza, że zachęcam Pani do zdwojenia wysiłków w pomocy
      szwagierce. Jeśli i to Panią bardzo obciąża, proszę tę pomoc ograniczyć. Trudno,
      nikt nie jest omnipotentny, nie wszytko musi umieć, nie wszytko musi znieść.
      Może trzeba przełamać milczenie i separację od problemu Pani męża. Może trzeba
      te obowiązki rozdzielić. Pani ma małe dzieci i potrzebuje Pani przestrzeni aby i
      o nie dbać.
      Proszę rozważyć co Pani może a czego już nie i stosownie do tego podjąć decyzję.
      I proszę spróbować nie obarczać się winą za swoją racjonalną decyzję. No i tak
      jak powiedziałam: pytać szwagierkę jak jej pomagać. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: Nie radzę sobie 03.05.10, 22:13
        O ile sobie przypominam, to własnie zajmowanie się dziećmi
        szwagierki, przy trójce własnych, jest dla autorki postu ponad
        siły... Trudno wiec radzić jej to, jako "dobrą formę" odciążenia
        szwagierki.
        Radzę porozmawiać z mężem i z całą rodzina, zdecydowanie stawiajac
        sprawę - kobiecie trzeba pomoc wspólnie, Ty nie podejmujesz się
        przejęcia wszystkich obowiazkow. To samo powinnaś powiedzieć mężowi,
        to jest ostatecznie jego siostra.
        Jeśli chodzi o wyjazd, to nie rozumiem, dlaczego masz nie wyjechać -
        masz obiowiązki także wobec swoich dzieci. Mąż moze i powinien
        zostać i przejąć zajmowanie się siostrą.
        • mgla_jedwabna Re: Nie radzę sobie 07.05.10, 02:49
          No cóż, jeśli dotychczasowa opieka nad dziećmi szwagierki polegała na traktowaniu ich jak przedszkolaków, które "trzeba obrobić" (nakarmić, oprać, posprzątać), to nic dziwnego, że było to męczące. Jeśli odciążenie będzie polegało na tym, że np. zabierze się jedenastolatka do domu, aby mógł odrobić lekcje w spokoju, a nie z nerwową mamusią nad głową, to może być pomocne dla rodziny szwagierki, a niezbyt obciążające dla autorki wątku.

          No i w całej rozciąglości popieram przedmówców - uświadomić rodzinkę, że nie jest się robotem.
          • izabelski Re: Nie radzę sobie 08.05.10, 16:27
            moze oboje 11 i 14 latka powinni przychodzic do was
            powiedzmy 2 godziny dziennie o tej samej porze, zeby z tego byl jakis rytual
            wtedy latwiej cos konkretnego zorganizowac a szwagierka bedzie miala czas dla siebie

            w tym czasie mozesz kazac sie dzieciom pobawaic, sprawdzic lekcje itp

            nikt niczego nie moze przewidziec, ale nie daj Bog, gdyby szwagierka zmarla, to
            jednak ktos z rodziny zajmie sie dziecmi...

            zakupami niech sie zajmie maz
            jak bedzie je zanosil siostrze, to chociaz ze dwa slowa zamienia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka