29.04.10, 10:25

Jestem nowa na tym forum. Poczytałam sobie troche o waszych problemach z
teściowymi.
Ja wiem z doświadczenia że idealnych ludzi nie ma i my jako synowe też idealne
nie jesteśmy.
Ja mam już dzieci i chcę dla nich jak najlepiej i wiem że matka mojego męża
też chce jak najlepiej dla swojego syna.
Ale życie to życie. Wiążemy się na stałe z partnerami którzy nam odpowiadają.
Nie muszą odpowiadać nikomu innemu. Ale pomyślcie same, czy nie chciałybyście
żeby wasze dzieci miały dobre życie? Z kimś kto na nie zasługuje?
Wiele problemów rodzi sie z uprzedzeń i zazdrości. I często to bywa tak że
niczego nie winna teściowa na starcie jest tą złą bo chce pomóc dzieciom lub
coś doradzić a potem koło zaczyna się kręcić i już nie da się go zatrzymać.
Pomyślcie chwile czy wy nie byłyście przypadkiem zazdrosne?
Syn nie powinien zrywać kontaktów ze swoją rodziną. Bo wy przecież nie zrywacie.
Ja miałam z teściową piekło. I to dosłownie. Ale uwierzcie, można się dogadać
tylko trzeba chcieć i jasno mówić o swoich uczuciach.

Na tym forum piszecie co teściowa zrobiła wam.
Pytanie brzmi: czy wy przypadkiem nie zrobiłyście nic teściowej???

P.s. Nie generalizuje i nie oskarżam. Tylko pytam.
Obserwuj wątek
    • barbasia017 Re: Nowa 29.04.10, 13:32
      Hm, to prawda dogadać zawsze się można, ale tylko przy dobrej woli dwóch stron,
      i gdy jest chęć do ustępstw. Ja bym się raczej zapytała jakiej pomocy oczekują
      dzieci, otóż : kasy, pomocy przy dzieciach i tyle. Co najczęściej dostają ? -
      rady, mnóstwo dobrych rad i pouczeń, czyli nie tego czego oczekiwali. Czego
      pragnie rodzic ? - że się go będą radzić i słuchać, tylko, że teraz nastała doba
      internetu, porad fachowców z najwyższej półki nie brakuje, no i jajo musi być
      mądrzejsze od kury, bo postępu by nie było. To nie uprzedzenia i zazdrość, to
      raczej zjawisko fali, takiej samej jak w wojsku - jak byłem młodym kotem to było
      mi źle, tobie nowy żołnierzyku czytaj synowo też nie może być lepiej. I jeszcze
      jedno: to że matka chce dobrze dla dziecka nie znaczy wcale, że tak samo dobrze
      dla jego partnera. To tak jak w tym kawale " moja córka to ma szczęście :zięć
      pracuje, dobrze zarabia, po pracy dziećmi się zajmie, gotować potrafi, córka ma
      czas na spotkania z koleżankami, no ale syn za to ma pecha: synowa nie pracuje,
      utrzymanie całego domu na jego barkach, do tego dziećmi się zajmuje, chwili
      wytchnienia nie ma, a ugotować też musi jak synową diabli poniosą do kawiarni".
      Tak jak teściowa pomogła mnie, tak ja pomogę jej, mam w zanadrzu mnóstwo dobrych
      rad, z nachodzeniem może być kłopot, a oziębłość trenuję.
      • martysinka Re: Nowa 29.04.10, 13:57
        Widze że rozsądna z ciebie kobieta.
        Ale to jest tak. Jak prosisz o pomoc materialną to rodzice czują że mają prawo
        ingerować w to na co są przeznaczane - co innego jeśli dają bo sami wpadli na
        taki pomysł. Jeśli prosimy o pomoc przy dzieciach to nie dziwmy się potem że
        dają nam rady jak postępować. I takie zasady tyczą się każdej dziedziny naszego
        życia jeśli prosimy o coś rodziców.Oni potem reagują na wszystkie zagadnienia z
        danej dziedziny jak najlepsi.Jest wiele par które po ślubie mieszkają z
        teściami. To jest ich dom i to oni dyktują w nim zasady. Jak się nie podoba to
        wyprowadzka. A jak nie stać to siedzieć cicho i nie robić złośliwości. Bo
        "fortuna kołem sie toczy".
        Ja mam 24 lata
        Za mąż wyszłam w wieku tak 19stu.
        Z teściową prowadziłam otwartą wojne. Ale w końcu stwierdziłam że ja mam tego
        dość. Poszłam do niej i porozmawiałam mimo że ona nie wykazywała chęci. I tak
        długo wkładałam jej do głowy swoje argumenty aż w końcu dotarło i teraz mamy
        poprawne stosunki.
        A jak zdarza się że coś nie gra to znowu rozmawiamy.
        Ja ją prosze o rady których nie stosuje bo mam swoje metody a jej jest
        przyjemnie. Mąż dzwoni do mamy a ona do niego. Ja nie mam nic przeciwko.
        Zapraszam ją do siebie. A ona nas. Jak upieke ciasto to zaniose kawałek ona się
        odwdzięcza. To jest normalne życie. Ja tak zostałam wychowana że matke się
        szanuje. A od dnia ślubu to jest również moja mama. Żyje dłużej niż ja i ma
        większe doświadczenie w wielu sprawach. Więc czemu miałaby się nie wspierać jej
        opowieściami???
        Bo ona nie daje mi dobrych rad bo jej mówiłam żeby tego nie robiła, tylko jak
        poprosze.
        W którymś wątku było o prezentach. Każdy przyjmuje z uśmiechem. Niekiedy nie są
        to rzeczy które mi się podobaja , ale przecież wydała swoje pieniądze,nie
        moje,więc po co się czepiać?
        Pytanie jest takie: czy wy zostałyście wychowane w takiej nienawiści jaką
        okazujecie na tym forum???
        • barbasia017 Re: Nowa 29.04.10, 14:57
          Z tą nienawiścią to tez przesada, większość czasami nie hamuje złości, ja np.
          teraz jestem podminowana. Teściowie tworzą coraz to nowe mity o rzekomej ich
          pomocy, dzięki ich poradom doszliśmy do tego co dzisiaj mamy, a ja do tej pory
          uważałam, że dzięki naszej pracy. Nie mam absolutnie nic przeciwko powierzaniu
          swoich klopotów czy zwierzaniu się rodzicom, tylko niech na litość cała
          miejscowość nie trąbi o tym. Jesteśmy niezależni finansowo od początku, nawet
          ślub i przyjęcie było tylko za nasze pieniądze, chcielibyśmy zatem by się nie
          wtrącano jak dysponujemy finansami, jak wychowujemy dzieci, bo ani minuty się
          nimi nie zajmowali. Było ciężko, matka oraz brat z rodziną mieszkają daleko, mąż
          pracuje albo za granicą albo przebywa w delegacji. Jedynie na co mogłam liczyć
          to na krytykę, tego nigdy mi nie żałowano. Czasami nie da się pewnych rzeczy
          przeskoczyć, rozmowy często są daremne, jak groch o ścianę i tyle.
          • sparrow.jack Re: Nowa 30.04.10, 14:20
            Czasami rozmawiać się nie da. Jak rozmawiać z rozchwianą emocjonalnie wdową w
            depresji od 10 lat, która nie ma własnego życia i żyje życiem jednego syna ( ma
            dwóch)? Wszystkie próby stanowczego wypowiedzenia swoich poglądów, bez
            podnoszenia głosu, kończą się zawsze płaczem omdlewaniem, szantażem emocjonalnym
            dla mojego, argumentem, że ona chce dobrze, i że to jej dom. A mój nie chce się
            wyprowadzić, bo matka, mimo dość młodego wieku, jest całkowicie niepełnosprawna
            społecznie.No i na argument, że się wyniesiemy, który padł dawno temu, o mały
            włos nie dostała zawału.

            Rozmawiać można ze zdrowym człowiekiem.

            A ja opiekunką być nie chcę.

            O wiele łatwiej byłoby móc nie kochać....
            • barbasia017 Re: Nowa 03.05.10, 16:39
              Otóż to sparrow.jack - nawiązanie porozumienia z osobą o takich cechach jak
              opisujesz, dorzuciłabym jeszcze lubiącej manipulować jest nie tylko trudne, bywa
              wręcz niemożliwe. Nasi rodzice, teściowie, często chcą abyśmy żyli podług ich
              wyobrażeń. Nie wszystkie ich poczynania wypływają z troski o nas, oni też dbają
              o swój interes i dlatego popierają tylko te czyny, decyzje, które i dla nich są
              korzystne. Oczywiście zawsze będą twierdzić, że chcieli dobrze. Trudno jest
              znaleźć rodzica, chętnego do zamieszkania w domu spokojnej starości, czy
              zadowolonego z emigracji lub dalszego zamieszkiwania potomka. Bliskie osiedlenie
              się dziecka, jego częste widywanie zwiększają szanse na to, że rodzic swojego
              wpływu nie straci, a bywa, usiłuje zwiększyć - natrafia na opór i pojawia się
              konflikt, tym większy im dziecko, synowa, zięć bardziej niezależni.
    • tylkotroche Re: Nowa 05.05.10, 15:38
      Witam,

      jestem druga synowa mojej teściowej i teściowa serdecznie mnie nie znosi.
      Wiem za co.
      jak już wiele razy tu pisano, teściowa ma wiele : dobrych rad , chęci kontrolowania życia syna i mojego, wtrącania się w nasze umeblowanie itp. To znaczy tak było dawno temu.
      Próby te zostały ucięte krótko i zasadniczo przez nas obydwoje. nie potrzebujemy od nich pieniędzy, pomocy i niczego. Myślę, że za to mnie nie lubi - tym bardziej, że niewiele mnie zna. Do tej pory nie interesowała się mną i moimi pasjami. O jej życiu wiem wszystko ze szczegółami :) Tylko nie robię tak jak ona chce i nie ma siły żeby to na mnie wymusić - i jestem zadowolona, spokojna, raczej mnie teściowa nie denerwuje. Zwykle ja olewam. Chyba to powód, żeby mnie nie lubić.

      • barbasia017 Re: Nowa 09.05.10, 16:46
        "tylkotroche" - nie wszyscy lubią niezależne osoby, a już synowa lepiej
        zarabiająca to porażka, no jak taką dyrygować? W życiu różnie bywa, u nas były
        lata gdy lepiej zarabiałam ja, ale gdy straciłam na jakiś czas pracę to popadłam
        w czarną rozpacz, byłam gotowa sprzedawać okulary przeciwsłoneczne na deptaku,
        byle mieć choćby na własne wydatki. Kupno nowej bluzki czy butów było
        natychmiast meldowane mojemu mężowi , co z tego, że on o wszystkim wiedział,
        jego rodzice trzęśli się nad naszymi pieniędzmi jak nad swoimi.Byłam ciągle pod
        lupą, zajechał jakiś samochód? - teść był już po 20 minutach. Synuś mógł
        pozwolić sobie na różne fanaberie [ nawet gdy to jego firma była pod kreską],
        ale synowa już nie, najlepiej byłoby gdybym chodziła w tej samej parze obuwia
        kilka lat. My się nigdy do niczego teściom nie wtrącaliśmy, nigdy teściowej nie
        krytykowałam, nie urządzałam jej domu, nie wnikałam w ich finanse. Oni chcieli
        kontrolować wszystkich i to zawsze. Ty się nie dajesz, mało tego, Twój mąż też
        jest niezależny, stąd to nielubienie, rodzice , w większości wścibiają nos w
        życie dzieci, zasłaniając się ich dobrem. Mojemu mężowi nauka asertywności
        zajęła kilkanaście lat, o wiele za długo.
    • znowuniedziela Re: Nowa 24.05.10, 21:02
      odpowiadam na Twoje pytanie-nie . niczego nie zrobiłam mojej teściowej, po
      prostu jestem :)
      Inna, niż ona, wykształcona, elokwentna, na dodatek śmiem pracowac w domu, a nie
      chodzić do pracy-spójrz dowcip poniżej :)
      Po drugie-ona nie jest i nigdy nie będzie moją matką, nie zmieniło się to w dniu
      ślubu, jak u Ciebie, nagle nie zostałam obdarowana druga rodzicielką-szczerze Ci
      wspólczuję, jeśli myślisz, że to druga matka-przekonasz się o tym , że to, co
      piszesz i myślisz, sądzisz utopijnie-to fikcja do jakiejś poważnej awantury :)
      mając 24 lata nie wiesz jeszcze wszystkiego, będąc 5 lat w związku nie
      doświadczyłaś mnóstwa rzeczy, które moga się stac, powaznie pisze :)

      Cóz z tego, że mieszkają młodzi ludzie z tesciami-my mamy osobne wejście, osobne
      mieszkanie, osobne liczniki, płacimy za wszystko-i tak jest źle. Źle, ze
      czytamy, ze chodzimy do teatru(kto wydaje tyle pieniedzy na te rozrywki),
      chodzimy po górach-niebezpieczny sport, ja nie chodze do kosciola-bezboznica,
      mam długie czarne włosy-czas je obciąc, w twoim wieku nie wypada(30 lat),
      dziecko (syn) ma kucyka-kto to widział taka fryzura, mąz ogolony-to prawie skin :)

      można mówić jasno o swoich uczuciach i oczekiwaniach, owszem-ale jeśli obca baba
      je miesza z błoten, nie słyucha i jeszcze oczernia z plecami, lubo czasem jawnie
      , co wtedy ?
      nie pojmuje Twego toku rozumowania-jesli nie podoba Ci sie udzielanie rad-to po
      licho się jej pytasz czasem o coś?? o karmienie, ze na pewno źle, o ubieranie-za
      ciepło, za chłodno, o gotowanie-nie docenia, a udaje :) to są stare jak nasz
      czas humory i utarczki tej złej, która ukradła jej syneczka i smiałą go
      przekabacić na swą podłą strone :)
      jestem realistką, czytam to forum od dawna, pisze, jako synowa z 10 letnim
      stażem-nie wierzę z żadne miłe tesciowe, chyba że na fotografiach, w zaświatach
      i za oceanem :)
      niestety, problem jest taki, ze matki córek najczęsciej są miłe dla zięciów, a
      matki męzów są to podłe żmije :) jak i moja :)

      po któreś z koei idąc Twym tokiem-piszesz o zasługiwaniu na żonę, męza-nie
      pojmuję tego-ona ma decydowac z kim sie wiąże 30 letni odpwiedzialny za swoje
      zycie facet ?
      ja nie potrzebowałam rad w stylu ile razy karmić, przewijać, jak
      ubierac-dostawałam je i ciężko odchorowywałam każda kłótnię, nie pozwalałam
      sobie i nie pozwole nigdy na wtrącanie sie, dobre rady może dawać córce,
      a'propos stroju czy zajęcia-do lustra...

      tak, to prawda-kobiety wyemancypowane i te niezalezna, a na dodatek kochane
      przez mężów "no za co, niewiadomo" są ods początku na pozycji straconej, bo są
      inne, niz te kwoki, którym się wydaje, ze będą rządziły domem synka, który
      uciekł do matki :)

      co zrobiłam mojej teściowej-smiełem iśc do slubu w sukni barwy trawy, a to był
      ślub nie mój, jak sie okazało jeszcze przed slubem,tylko slub jej syneczka(nota
      bene w zielonym garniturze poszedł),
      smiałam urodzic wnuka o dziwnym imieniu, ktore jest oryginalne, a na dodatek
      smiałam zadecydowac, by dziecko miało dwa nazwiska, nie tylko jedno :)
      smiem uczyc dziecko gry na instrumencie,
      smiałam namówic meza na kolejne studia, podczas gdy jej wystarczyło, ze on
      skonczyłby zawodówke,
      jest tego mnóstwo, co to ja jej zrobiłam,...

      a i mój mąz jeszcze mi gotuje ;)...
      • sparrow.jack Re: Nowa 26.05.10, 12:40
        Jezu! Jakbym czytała swoją historię! Co z tego, że mówię, że u mnie jest tak i
        tak, skoro po moim wyjściu i tak przyjdzie na górę i zrobi po swojemu. No i
        jeszcze jestem ta zła, bo psuję relacje z jej synkiem, a druga synowa jest
        dobra, bo wyszła za jej synka,nie żyje bez ślubu, nie mieszka z nią, no i mówi
        do niej mamo. A ja teściowa, bo taka jest prawda.

        Czasem nie da się rozmawiać. Po prostu. Związek z facetem to niestety związek z
        jego matką, zwłaszcza wdową, o czym boleśnie przekonuję się każdego dnia. O ile
        łatwiej byłoby nie kochać....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka