bimban
02.05.10, 22:44
Witam.Mój problem juz trwa ładnych parę lat.Kłopotem sa relacje z siostrą
męża.Zaczęło się od tego że nie przyszła na nasze wesele-mimo zaproszeń nie
była obecna.Faktem było,ze była wtedy w ciąży(ojca dziecka nie znała).Starałam
się ja w jakis sposób usprawiedliwić.Niestety kontakty z nia zawsze należały
do trudnych,Sama z własnej inicjatywy nigdy nie wychodziła pierwsza z
kontaktem.Organizując chrzest swojego dziecka równiez ona nas osobiscie nie
zaprosiła tylko [owiedziałą nam to tesciowa,żemamy przyjechac-nie
pojechaliśmy.Na chrzest naszego dziecka z kolei mąż nie chciał jej zapraszac
mimo mojej namowy.Efektem takich zachowań jest to,że w koncu-po niemal 3
latach dałam za wygrana i ja również nie odzywam sie do niej-nie złożyłam jej
zyczen w te świeta-na co teściowa powiedziała,że to ja powinnam zapomnieć o
urazach i przeprosić(pytanie tylko za co,bo zadnego konfliktu nie było).
Przeszkadza mi taki stan rzeczy bo jezdzac do tesciow niemal 3 lata ona nigdy
pierwsza nie odezwala sie ani tez nie przyszla do nas jak bylismy u
tesciowej(mieszkaja w jednym domu).Często nawet widząc że jedziemy celowo szła
ostentacyjnie z dzieckiem do kolezanki,aby uniknac kontaktu z nami.
Zawsze to ja pierwsza nawiązywalam rozmowę.
Zastanawia mnie dlaczego tak się dzieje.Mąż również nie utrzymuje z nią
rodzinnych relacji-jak twierdzi powodem jest to że ma nieślubne
dziecko.Niestety wobec zaistniałej sytuacji niechęcia napawa mnie jeżdzenie do
tesciów.Proszę o porade jak to rozwiazac?Kazde swięta wygladaja tak ze my
siedzimy przy stole a ona w drugim pokoju stuka sms na telefonie,więc trudno
sie dziwic zeby nasze relacje wygladały inaczej.