zły humor

16.05.10, 14:50
witam Was,
moje dziecko 2 letnie jest totalnym niejadkiem, a ja jestem na
skraju wyczerpania nerwowego, nie mam ochoty na nic
a najgorsze jest to ze wyladowuje swoja zlosc na mezu i starszym
synu, wiem przeciez ze oni nie sa winni, ale moja granica
cierpliwosci bardzo sie przesunela od prawie dwoch lat,
nie wiem co robic jak sie z tym uporac, jak przestac sie przejmowac
niejedzeniem mojego dziecka,
obiecuje sobie, ze nie bede sie przejmowala, a po nie zjedzeonym
kolejnym posilku znowu placze i zamykam sie w sobie, albo wybucham
agresja
jak sobie pomoc?
    • verdana Re: zły humor 16.05.10, 16:12
      Idż do psychologa. najbardziej szkodzisz nie sobie , a własnie
      niejadkowi. Na razie robisz absolutnie wszystko, aby jego
      niejedzenie utrwalić na lata.
    • p_wolf Re: zły humor 16.05.10, 16:52
      Czy dziecko ma niedowagę? Jest anemiczne? Czy je samo, czy wpychasz mu jedzenie na siłę? Czy ma swoje ulubione potrawy? Czy oglądacie telewizor podczas jedzenia?


      W latach '30 minionego wieku przeprowadzono słynny eksperyment. Dzieciom w wieku lat 2-5 rozstawiono stoły z żywnością i pozwolono samodzielnie, bez nakłaniania jeść to, na co miały ochotę. Żadne nie umarło z głodu, a dieta niemal wszystkich okazała się idealnie zbilansowana.
      Problem pod tytułem "dziecko nie je, zaraz umrze z głodu" w większości przypadków dotyczy głowy mamy lub babci.
      • elowik Re: zły humor 16.05.10, 18:27
        dziecko w dobrych momentach jest na 3 centylu, nie jest anemiczne,
        nie je samo, zabawiam, ale to idzie z oporami, ona lubi wszystko,
        ale w mikroskopijnych ilosciach, tak ogladala telewizor, albo
        czytalysmy ksiazeczki, no ale coraz gorzej nam to wychodzi, poza tym
        ja juz nie moge tak dalej zyc, bo moje zycie to tylko jedzenie
        corki, o czasie dla meza nie ma juz mowy
        martwi mnie tylko fakt, ze jezeli ona jest zabawiana i jest ledwo na
        3 centylu to kiedy odpuszcze, to bedzie szkielecik i to chorowity,
        wiem, ze moze jestem nadgorliwa mama, dlatego pisze do Was, zeby
        zmienic swoje podejscie
    • doctor.no.1 Re: zły humor 16.05.10, 18:11
      Malutkie dziecko funkcjonuje tak jak zwierze :) Nie jest jeszcze tak
      świadome, jak dzieci nieco starsze. Kieruje się zatem odruchami i
      instynktami biologicznymi. Piszę to po to, by pokazać, że dzieci
      podlegają temu, czego żąda organizm. A młody, rozwijający się
      organizam na pewno żądać będzie pokarmu. Dziecko nie zagłodzi się na
      śmierć. Pozwól mu nie jeść po prostu. Przygotowuj regularnie posiłki,
      zawsze o tej samej porze i pozwól by dziecko jadło lub nie jadło! Nie
      krzycz na nie, nie zmuszaj do zjedzenia. Zaufaj biologii :)

      Problem z niejedzeniem przez dziecko, to problem matki. Bywa np. tak,
      że dzieci są przekarmiane między posiłkami i nie są głodne w porach
      obiadowych czy podczas kolacji. Dlatego ważne jest (i u dorosłych
      również) by karmić dzieci zawsze o stałych porach, a nigdy pomiędzy
      posiłkami.


      Zawsze możesz pójść do lekarza, by zrobić badania i stwierdzić, czy
      dziecko rozwija się w normie. Czy - jak napisano powyżej - jest
      wychudzone itp...

      Pytasz - jak się nie przejmować tym, że dziecko nie je? A z jakiego
      powodu, tak się przejmujesz niezjedzonym posiłkie przez dziecko?
      • elowik Re: zły humor 16.05.10, 18:32
        moje dziecko nie jest nigdy glodne
        zeby to byl jeden posilek to ok, jeden dzien ok, ale jak pozwole to
        jest tak ciagle i do tego nie odczepia sie jeszcze od cyca, bo
        karmie ja jeszcze cycem
        miedzy posilkami nic nie dostaje, no chyba, ze cyca
        wiem, ze nie powinnam jej zmuszac, ale to niejedzenie spedza mi sen
        z powiek
        • verdana Re: zły humor 16.05.10, 18:45
          przecież jak ssie, to je.
          W takiej atmosferze dziecko na 100% niogdy nie będzie glodne.
          Przeprowadź eksperyment - niech Twój mąż przez tydzień obserwuje
          cały czas jak jesz. Jak już zjesz tyle, na ile mialas ochotę, niech
          zacznie Cie namawiać, abyś zjadła jeszcze. Nie zechcesz - niech
          probuje Ci to wcisnąć podstępem, albo na siłę, albo przekupstwem.
          Przez cały dzień. Jestem przekonana, ze po tygodniu nie będziesz
          mogła patrzeć na jedzenie.
          Jestem też matka niejadka. Tyle, ze ja mu niczego nie wciskałam.
          Wagowo był mniej-wiecej OK, za to niższy od rówiesnikow o głowę.
          I co? I nic. Przezył, ma 180 cm i je mniej-wiecej jedna trzecią
          tego, co faceci w jego wieku. Po prostu mniej potrzebuje jedzenia,
          niz przeciętny facet - i bardzo dobrze, przynajmniej tanio wypada.
        • morekac Re: zły humor 16.05.10, 19:24
          Cyc też żarcie. Jeśli ją podkarmiasz między posiłkami, nie dziw się,
          że nie jest głodna. Dzieci w tym wieku potrzebują dużo mniej
          jedzenia niż się dorosłym wydaje. Niech je w tych swoich
          mikroskopijnych ilościach. Na talerz nakładaj jej malutko, zawsze
          można dołożyć.
          Czy dziecko było badane ostatnio przez lekarza? Miało robioną
          mofrologię?
        • ewasuwek Re: zły humor 25.05.10, 12:50
          przede wszystkim odstaw cyca.
          Miałam podobnie z moją córką. Karmiłam prawie dwa lata cycem. Była
          totalnym niejadkiem, nie była w stanie zjeśc nawet pół danonka.
          Kiedy zgłosiłam się do lekarza to najpierw kazał zrobić córce badania
          krwi. Wyszły b. dobrze. Potem kazał odstawić od piersi i podawać dziecku
          na przemian potrawy słodkie i kwaśne. Po tym zaczęła jeść trochę lepiej
          a kiedy miała 3 lata poszła do przedzkola i wtedy jej apetyt bardzo się
          polepszył.
          Wiem, że w tym wieku trudno bedzie dziecko odsatwić od piersi, ja
          zastosowałam (nie śmiać się) okłady z piołunu. Po jednym dniu smarowania
          piersi piołunem, stają się one tak ohydne w smaku, że moja córka nawet
          namawiana nie chciał więcej "cycować".
          • jola_ep Re: zły humor 25.05.10, 13:12
            > Karmiłam prawie dwa lata cycem. Była
            > totalnym niejadkiem, nie była w stanie zjeśc nawet pół danonka.

            Gratuluję :(

            Martwić się, że dziecko zamiast śmieciowego danonka zjada pełnowartościowe i w pełni dostosowane do potrzeb dziecka mleko :(

            Oczywiście, że w drugim roku życia dziecko oprócz mleka zjada też _inne_ pokarmy. Ale pokaż mi proszę: w czym oprócz cukru (nie licząc drobiazgów typu gorszy skład tłuszczów) różni się danonek od piersi?
            Czyli martwiłaś się, że cukru jeść nie chce? ;)

            > Potem kazał odstawić od piersi i podawać dziecku
            > na przemian potrawy słodkie i kwaśne. Po tym zaczęła jeść trochę lepiej

            To "trochę" oczywiście było spowodowane brakiem podaży mleka z piersi. Więc w sumie wyszło najprawdopodobniej na zero.

            Byłam w niesłychanie podobnej sytuacji. Dziecko w wieku 2 lat, jedzące bardzo, bardzo mało, karmione piersią, na niskim centylu (dużo za niskim w stosunku do wzrostu - więc niedowaga). Lekarka zasugerowała, że to przez pierś. Ale ponieważ ceniłam ją za jej wiedzę i umiejętności, więc zrobiliśmy badania, przyszłam na kontrolę za parę miesięcy i ... sama mnie pocieszała, że "ten typ tak ma". ;) Od piersi nie odstawiłam. Gdzieś tak w okolicy dwóch lat po porannym mleczku leciał na śniadanie - w nieco bardziej treściwszej postaci. Wtedy zrozumiałam, że moja taktyka: zaufać dziecku, jego poczuciu głodu, wyczuciu potrzeb żywieniownych i instyktowi (o ile zdrowe, a było) doskonale się sprawdziła.

            Z piersią rozstał się dużo później. Czasem śmiejemy się w rodzinnym gronie, że porzucił mnie dla kiełbaski ;) Patrząc na jego rozwój wyglądało to tak: najpierw pierś: koniecznie, potem pierś, ale poliżę łyżczkę, albo wyjem coś z talerza taty ;) , potem pierś ,ale koniecznie daj coś jeszcze, a na końcu nawet nie prosił o pierś (o ile dostał coś w talerzu). Wbrew pozorom dziecko samo dorasta do rozstania z mlekiem mamy :)

            Co do ilości: zawsze lubił jeść mało, ale często. Nie zmuszałam go i nie narzucałam ilości i godzin posiłków. Przejawiał entuzjam na widok jedzenia (choć jadł w porównaniu z innymi mało). Był i jest chudy, mało choruje, szybko biega, jest sprawny fizycznie. Tylko obiektywnie rzecz biorąc je za mało. Widocznie tyle mu wystarczy :)

            Pozrawiam
            Jola
            • ewasuwek Re: zły humor 25.05.10, 13:20
              ło matko ten nieszczęsny danonek był tylko przykładem,

              równie dobrze mogłabym napisać pół ogórka, pół plasterka szynki itp.
              chodziło mi raczej o to, że moja córka jadła minimalne porcje.
              • jola_ep Re: zły humor 25.05.10, 14:06
                > ło matko ten nieszczęsny danonek był tylko przykładem,

                Ale znaczący :P

                > równie dobrze mogłabym napisać pół ogórka, pół plasterka szynki itp.

                To są _duże_ procje jak dla niektórych dwulatków.
                Doceniajmy ilości, jakie jedzą dzieci w tym wieku - albo inaczej: nie przeceniajmy ich możliwości i potrzeb.

                Pozdrawiam
                Jola
                • verdana Re: zły humor 25.05.10, 14:57
                  Jola, teoretycznie masz 100% racji. Gorzej z praktyką - jezeli matka
                  jest totalnie zestresowana tym, ze dziecko nie je (bo jak ssie to
                  nie widać, ze zjadlo...), to może lepiej nawet dla dziecka, jesli
                  matka zobaczy, ze jednak je. Nie dlatego, ze tak jest "zdrowiej".
                  Dlatego,ze inaczej całe zycie dziecka kreci się wokół jedzenia.
                  • jola_ep Re: zły humor 25.05.10, 16:50
                    >to może lepiej nawet dla dziecka, jesli
                    > matka zobaczy, ze jednak je.

                    Rozumiem.
                    Mnie trochę kosztowało przekonanie siebie, że moje mleko jest pełnowartościowym jedzeniem i np. zupełnie wystarczy do przeżycia jako podstawa dla całkiem dużego dziecka (synek nic nie tykał poza piersią do 10-miesiąca, potem minimalnie).
                    Pomogły mi w tym dwie rzeczy: po pierwsze czułam, że moje dziecko coś ssie, wiedziałam z doświadczenia, że potrafi wydajnie ssać (a ja produkować ;) ) - choćby po tym, jak się musiałam napracować przy odciąganiu aby zapewnić mu tyle, co on wysysał normalnie w trzy minuty ;)
                    Po drugie - znałam analizy mleka kobiecego, wiedziałam jaki jest jego skład (np. zwiększony znacznie procent tłuszczu w drugim i trzecim roku życia dziecka, krowa się tu nie umywa, serio ;) ), w moim domu produkowało się sery, więc potrafiłam przeliczyć szklankę mleka na kawałek sera ...

                    I powiem zupełnie serio: ja naprawdę robiłam wiele, aby _nie wiedzieć_ ile zjada moje dziecko. Bo jak widziałam, to niemal zaczynałam znowu schizować.

                    A wiedzia pediatrów na temat karmienia piersią jest taka sobie. Choć ja akurat miałam tu szczęście (np. świetna pediatra-alergolog, która doceniała karmienie piersią, nawet u chudego 2,5 latka).

                    Nie upieram się przy swoim zdaniu. Jeśli ktoś czuje, że musi odstawiać, niech to robi. Nie jestem tylko przekonana, czy aby należy to robić drastycznie w trybie nagłym.

                    Pozdrawiam
                    Jola
    • doctor.no.1 Re: zły humor 16.05.10, 18:55
      Elowik, ponad dwuletnie dziecko jest już zbyt duże, by karmić je
      piersią. Powinnaś odstawić je "od cyca". Dzisiaj.
      Nie zmuszać do jedzenia a o stałych porach, np. 6 razy dziennie
      przygotowywać niewielkie porcje posiłków. Bez zabaw, bez telewizji,
      bez ostawiania szopek. Usiąść razem z dzieckiem i zjeść w tym samym
      czasie. Pokazywać, że mama też je posiłki w tym samym czasie. Przy
      stole, na krzesełu - a nie przed telewizorem z talerzem na kolanach...

      Po tygodnie SPOKOJU, pozwolenia dziecku na to by nie zjadło, nie
      reagując na fochy gdy żąda piersi, tylko spokojnie informując, że zje
      jak będzie pora posiłku - zobaczysz, że bedzie poprawa. Nie znaczna od
      razu, ale na pewno jakieś posiłki zaczną znikać.
      • elowik Re: zły humor 16.05.10, 19:49
        chcialabym zeby tak bylo jak mowisz, juz od dzis nie zabawiam, nie
        zmuszam, stawiam i polize i nic i teraz na kolacje zjadla 3
        plasterki parowki, no i pewnie mam teraz nieprzespana noc
        a obawiam sie, ze gdyby to bylo takie proste jak piszesz to nie
        byloby niejadkow na swiecie, wszystkie mamy robilyby tak jak piszesz
        i bylyby tylko dzieci jedzace, a tak nie jest przeciez
        a moze te niejadki to tylko przez takie matki jak ja
        • bazia8 Re: zły humor 16.05.10, 19:51
          po pierwsze wejdź na forum o niejadkach
          po drugie wejdź na forum karmienie piersią powyżej roku
        • mamapodziomka Re: zły humor 16.05.10, 20:11
          Dla mnie wlasciwie wazne byloby tylko jedno pytanie. Czy dziecko jest
          ekstremalnym wczesniakiem - dlugo karmionym sonda, ew. czy jest uposledzony i z
          tego uposledzenia wynikaja drastyczne zaburzenia laknienia, przelykania, etc.?
          Czy je rzeczy o roznej konsystencji, czy tez akceptuje tylko i wylacznie plynne?

          Jesli te zaburzenia wynikaja z wczesniactwa, uposledzenia, chorob to nalezy
          zajac sie odpowiednia terapia, wciskanie dziecku na sile nic tu nie pomoze,
          potrzebny jest lekarz i dlugotrwala terapia.

          Jesli nie, to najprawdopodobniej dziecku, ktore samo z siebie je niewiele
          wyhodowalas dziecieca anoreksje, bo ono doskonale wie jak toba manipulowac i na
          czym ci tak bardzo zalezy. Jesli nie zmienisz podejscia to sytuacja bedzie sie
          pogarszac, bardzo pogarszac. Na dodatek kompletnie nierealistycznie oczekujesz,
          ze jezeli jeden dzien nie bedziesz wywierac na dziecko presji to ono tego samego
          dnia zacznie jesc. To blad, na te sytuacje pracowaliscie wiele miesiecy i wiele
          miesiecy bedzie trwalo odkrecenie tego. Na poczatek wyeliminuj wszystko co
          slodkie, potem nastaw sie wewnetrznie na to, ze przez kilka dni dziecko nie zje
          nic. Kompletnie nic. Potem przygotuj dziecku cos latwego do zjedzenia, np
          spaghetti, daj mu na ogromnym talerzu, albo tacy i pozwol sie tym bawic do woli.
          Nie patrz, nie ingeruj, nie komentuj. Pamietaj, ze za pierwszym razem on tego
          nie sprobuje. Na kolejny posilek ugotuj np. brokuly i marchew. Znow daj mu do
          zabawy, znowu nawet nie sprobuje. Potem kawalek bulki. Znow nie sprobuje, ale
          tobie nie wolno ingerowac, komentowac, ani nawet sie na dziecko gapic. Za kilka
          dni zacznie probowac, znow nie komentuj, nie ingeruj, nie patrz.

          Powodzenia, mlody jest jeszcze bardzo maly i jesli zmienisz nastawienie to
          powinniscie sie dosc dzybko z problemem uporac. ALe to zalezy tylko od ciebie,
          nie od niego.
          • elowik Re: zły humor 16.05.10, 20:27
            nie jest ani wczesniakiem ani uposledzonym dzieckiem, ani nie bylo
            nigdy karmione sonda, karmilam tylko piersia 6 miesiecy, potem
            zaczelam wprowadzac inne pokarmy i zaczelo sie
            nic nie chciala jesc, potem bylo tylko gorzej i gorzej i potem bylo
            zabawianie, potem teletubisie i tak ciagle cos nowego i jakos bylo,
            ale ciagle cos nowego musialam wymyslac do zabawy, a oczywiscie
            mozliwosci sie koncza i coreczka zaczela to wykorzystywac i wlasnie
            wtedy zauwazylam, ze zaczyna mna rzadzic, ze mnie bardziej zalezy a
            ona na ma to gdzies, nie wiem, czy starczy mi sil, czy kiedys ja
            naucze jesc
            • mamapodziomka Re: zły humor 16.05.10, 21:08
              No widzisz, sama sobie odpowiedzialas na pytanie dlaczego i sama sobie potrafisz
              wskazac droge do poprawy. Teraz tylko musisz zacisnac zeby, zajac sie wreszcie
              czyms nieco bardziej interesujacym niz przecier z marchewki i konsekwentnie
              doprowadzic dziecko z powrotem do normalnosci.

              A dzieci rozne sa, moja corka do 10 miesiaca nie przelknela nic poza mlekiem z
              piersi. Nie naciskalam, potem dosc szybko zaczela ladnie jesc, potem w okolicach
              2 lat przestala jesc cokolwiek, a po kilku miesiacach znow sie wyrownalo. Teraz
              jest bardzo wysportowanym i zdrowym szczuplakiem (nie liczac oczywiscie
              pierwszego roku w przedszkolu, kiedy katar i kaszel byly stanem constans) i je
              wszystko.

              Z tym, ze radzilabym wziac swoj stan na powaznie, bo jak dalej bedziesz podazac
              ta droga i bedziesz sie jej jedzeniem tak przejmowac to w koncu doprowadzisz
              dziecko do makabrycznych zaburzen laknienia.
              • elowik Re: zły humor 16.05.10, 21:29
                no w zeszlym roku o tej samej porze juz przeprowadzilam taki
                eksperyment i przez dwa tygodnie schudla prawie 1 kg i po miesiacu
                zaczelam zabawiac
                myslisz, ze teraz jest starsza i ze to dziala na korzysc, czy
                niekorzysc
                hmmm, nie mam sil, nie wiem czy to nie odbije sie na jej zdrowiu
        • doctor.no.1 Re: zły humor 16.05.10, 21:27
          Ja wiem, że to nie jest łatwe. Rozumiem też, że możesz znaleźć milion
          powodów, dla których podtrzymasz aktualny stan rzeczy. Ale może warto
          jednak włożyć trud w zmianę? Wielki i ogromny emocjonalny wysiłek.
          Taka zmiana boli. Wiemy o tym. ALE ZA TO jak wielka jest nagroda za
          wysiłek włożony w zmianę :)

          A wracając do posiłku. Ja bym ucieszyła się, poklaskała "ale
          wspaniale.Jakie wielkie plastry parówki znikły w Twoim brzuszku :)
          Gratulacje". I tyle. Radość z tego, że coś zostało zjedzone :) a nie
          smutek, że tak mało!!
          Widać nie jest głodne (głodny? głodna?) i więcej jeść nie musi.
          • elowik Re: zły humor 16.05.10, 21:41
            tak pochwaliam, ale wewnatrz mnie az zaciskalo
            wiem, ze musze zmienic, bo moje zycie jest jednym koszmarem, a
            przeciez nie na tym powinno polegac macierzynstwo, nie wiem moze
            taki moj los
      • kejzi-mejzi Re: zły humor 16.05.10, 22:05
        A to dopiero wspaniała rada :/
        • elowik Re: zły humor 17.05.10, 06:38
          kejzi-mezi uwazasz, ze nie powinnam odstawiac od cyca? pozwolic jej
          decydowac ile ma jesc?
          ktora rada jest do kitu?
      • kammik Re: zły humor 17.05.10, 07:32
        Gdyby autorka napisała, że dziecko popija krowie mleko z kubka, też rada byłaby
        taka sama: odstawić mleko?
        • morekac Re: zły humor 17.05.10, 07:43
          Ale mleko też ma kalorie. Więc może nie warto się spinać, że dziecko
          mało je, skoro bez przerwy pije mleko - oczywiście w tym przypadku
          miarki nie ma i nie widać, ile zjadło.
          • verdana Re: zły humor 17.05.10, 08:23
            Karmienie piersią to jedzenie - jeśli dziecko ssie, to znaczy, ze
            je. Jeśli potem nie chce jeść - widocznie się najada. Zwykle bylabym
            przeciwniczka odstawiania w takiej sytuacji. Ale widać, ze w tym
            wypadku sprawa jest bardziej skomplikowana - przez karmienie matka
            uznaje, ze dziecko nic nie je, życie oby - i matki i dziecka -powoli
            zamienia się w piekło, kręci się tylko wokół jedzenia. mama już
            powinna, jak najszybciej odwiedzić psychologa, a lada moment dziecko
            też będzie potrzebowało terapii w zwiazku z zaburzeniami odżywiania.
            Wydaje mi się, ze w tym wypadku zalety karmienia piersią są mniejsze
            niż niebezpieczeństwo, jakie wynika z tego dla zdrowia psychicznego
            dziecka. Gdyby piła mleko krowie, matka trochę by się uspokoiła.
            A trzy plasterki parówki - przelicz te trzy plasterki na wagę
            dziecka - to mniej więcej tak, jakby dorosły zjadł trzy parowki, a
            wmuszano by w niego jeszcze kilka.
            Wyluzuj - dziecko zacznie jeść, jak będzie glodne. Karmione piersią
            głodne nie będzie.
            • elowik Re: zły humor 17.05.10, 09:03
              >Karmione piersią głodne nie będzie.

              no wlasnie i to mnie martwi, ze ona nigdy nie nauczy sie jesc, bo
              nigdy nie jest glodna, a potem skurczy jej sie zoladek i bedzie o
              jednej lyzeczce tylko zyla

              nno tak ja juz nadaje sie do psychologa, ale przeciez problemu nie
              wyssalam sobie z palca, dzieci w jej wieku jedza, a ona lize tylko,
              nie jest prosto na to patrzec
              • verdana Re: zły humor 17.05.10, 09:06
                Idź do psychologa, natychmiast.
                naprawdę, Twoje martwienie się przekracza już "normę" i szkodzi
                dziecku. Inne dzieci w wieku Twojej córki jedzą m.in. dzieki temu,
                ze ich życie nie kreci się wokół jedzenie. Twoja córka nie zacznie
                jeść, póki nie zrobisz czegos ze sobą.
                A moj syn, żyje o takiej "łyżeczce" już 26 lat i miewa sie bardzo
                dobrze.
              • morekac Re: zły humor 17.05.10, 09:35
                >potem skurczy jej sie zoladek
                Jak żołądek się kurczy, to i rozciągnąć się może ;-).
                Kiedyś oglądałam film dokumentalny "Dzieci, które nie jedzą" -
                wynikało z niego, że jest to głównie problem psychologiczny.
                Rodziców. I niestety, nie da się tego załatwić w ciągu jednego dnia
                czy nawet miesiąca.
                > dzieci w jej wieku jedza
                Większość dzieci w jej wieku nie ma cyca na żądanie oraz
                zestresowanej mamy.
    • tully.makker Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 09:39
      ze nie macie kompletnie pojecia, jakim pst dziecko, ktore niechce
      jesc. Ja sama bylam takim dzieckiem, nigdy nie glodnym, zawsze z
      potezna niedowaga. Co niestety odbijalo sie na moimz zdrowiu w
      dziecinstwie, a odbija sie zwlaszcza teraz, kiedy place roznymi
      dolegliwosciami za niedozywienie w okresie, gdy bylam dzieckiem.

      Moj mlodszy syn ma podobnie, wzrost 97 centyl, waga - ponizej 50.
      Wyglada przerazajaco z tymi wszystkimi koscmi sterczacyni przez
      skore. Oczywiscie w przypadku 5-latka niewiele mozna poradzic oprocz
      podsuwania smakolykow ktore lubi i pilnowania, by pozywienie, ktore
      przyjmuje bylo maksymalnie kaloryczne - dodawanie do potraw np oliwy
      z oliwek, albo oleju lnianego, smietany wysokoprocentowej, i tym
      podobnych sztuczek.

      Trzymaj sie - lacze sie z toba w bolu.
      • verdana Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 10:00
        Ależ mamy pojecie - miałam dziecko bardzo niskie, z niedowagą, ktore
        potrafiło przez trzy dni nic nie jeść, a przez całe lata nie zjadało
        więcej niż dwa posilki dziennie, przy czym byly to posilki
        symboliczne.
        Udało mi się jednak nie zrobić z tego problemu - i dzięki temu syn
        je nadal b. mało, ale przynajmniej lubi jeść.
        Z tym, że dla mnie chude dziecko to ideał, jedyne czego sie
        obawiałam - to nadwaga.
        Mój najmlodszy ma w tej chwili ponad 10 kg niedowagi i jest OK.
        • tully.makker Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 13:08
          > Z tym, że dla mnie chude dziecko to ideał, jedyne czego sie
          > obawiałam - to nadwaga.


          Anorexia nervosa per procura?
          • verdana Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 13:18
            Nie - po prostu szczupłe to znaczy zdrowsze. Natomiast nadwaga
            zdrowa nie jest.
            • tully.makker Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 14:10
              Gdybys tak ja zmagala sie ze skutkami zdrowotnymi niedozywienia w
              dziecinstwie, to zastanowilabys sie kilka razy, zanim bys napisala
              takie bzdury.

              Zycze wiecej umiaru, i nie wymuszania na dzieciach, by zaspokajaly
              twoje aspiracje do szczuplej sylwetki.
              • verdana Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 14:45
                Jakiego wymuszania? Po prostu pozwalałam dzieciom jeść, ile chcą. I
                tyle.
                • tully.makker Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 20:40
                  Powyzej napisalas zupelnie cos innego. Wejrzyj w siebie.
                  • jola_ep Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 21:34
                    > Powyzej napisalas zupelnie cos innego. Wejrzyj w siebie.

                    dziwne. Nie znalazłam sprzeczności w wypowiedzi Verdany. Może dlatego, że postępowałam podobnie.
                    Udostępniałam dzieciom jedzenie, z którego jadły co chciały i ile chciały. Nie dodawałam specjalnie tłuszczu (co nie oznacza, że jedzenie było light ;) ).

                    Moja znajoma przestrzegała mnie, przed namawianiem, wmuszaniem itp. Dziewczynka z jej rodziny też zawsze jadła mało, była szczupła, więc zachęcano, namawiano, dbano o jej dietę. Teraz jest otyłą nastolatką...
                    Moja starsza, której kości sterczały w wieku 4 lat (mniej więcej od ukończenia dwóch lat rosła wyłącznie w górę), a każdy pediatra za głowę się łapał jako to wychudzone, w okresie dojrzewania nagle zaczęła jeść dużo więcej niż dawniej. Nadal to robi. Co stanowi źródło rodzinnych dowcipów ;) Jest teraz na 50 centylu wagowo i wzrostowo (choć już raczej nie urośnie).

                    Młodszy nadal chudy. Pożyjemy, zobaczymy ;)

                    Pozdrawiam
                    Jola
                  • truscaveczka Re: Czytam co wy piszecie i widze 18.07.10, 21:17
                    Tully, "przez przeniesienie" (per procura) działają różne rzeczy. Na
                    przykład oskarżanie przypadkowych osób o popełnianie błędów, które
                    się samemu popełniło.
      • elowik Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 10:07
        wiem, ze to jest przede wszystkim wina rodzicow, bo dziecko jest
        namawiane, zachecane i robi na przekor, bo tak jak sie zastanowic,
        to w patologicznych rodzinach nie ma niejadkow, ale nie trzeba
        szukac po patologicznych rodzinach, mam wielu znajomych, ktorzy
        poprostu nie przejmuja sie jedzeniem, wielokrotnie nie gotuja, cos
        tam zawsze zjedza i tam tez nie ma niejadkow, moze cos w tym jest
        • tully.makker Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 13:13
          To nie twoja wina!

          Masz naturalny instynk matki, ktora chce by jej dziecko bylo dobrze
          odzywione. Matki, ktore takiego instynktu nie mialy, na ogol nie
          przekazywaly swoich genow dalej.

          Natomiast przed wami wielka praca, by uczynic jedzenie znowu
          przyjemnoscia, a nie proba sil. U nas dobre sie sprawdza jedzenie
          kalorycznych przegryzek na spacerach - banany, inne slodkie owoce,
          dobrej jakosci jogurty...

          Czy jest cos, co twoja coreczka lubi jesc?
          • verdana Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 13:19
            Zdrowy instynkt polega na tym, aby dziecka nie zagłodzić i dawać mu
            jeść tyle, ile potrzebuje.
            Natomiast wpychanie dziecku jedzenia nie jest zdrowym instynktem.
      • jola_ep Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 15:03
        W dzieciństwie w zasadzie byłam niedożywiona. W każdym razie według opinii
        każdego pediatry, do którego trafiłam. Na szczęście chorowałam rzadko. Tuż przed
        zajściem w pierwszą ciążę ważyłam około 44 kg (czasem trochę mniej). Moi rodzice
        zawsze podchodzili do spraw jedzenia ze zdrowym rozsądkiem - nie chce, to niech
        nie je. Nie tuczyli mnie, raczej zdrowo odżywiali: dużo warzyw, owoców.

        Moja córa była obiektem biadania mojej teściowej: takie to zachudzone.
        Pediatrzy: tradycyjnie wysyłali na badania, bo przecież dziecko wygląda na
        niedożywione ;)
        Mój syn był jeszcze lepszy: w wieku 2 lat miał wpisaną niedowagę: wzrost 75
        centyl, waga 25 (w szczytowym okresie 6 miesięcy miał wagę prawie na 90-tym
        centylu). Teraz wagowo jest na 10-tym (podobnie jak wzrost).
        Próbowałam w jego przypadku zachęcania, ale oprócz mojego stresu: czy aby zjadł
        ile trzeba? nic nie osiągnęłam. Stanęło, że je ile chce, kiedy chce. A on lubił
        i lubi po dziś dzień jeść mało, a często.

        Czy liczę się do tych, co mają jakie takie pojęcie o tym, jak to jest być chudym
        i mieć chude dzieci? ;)

        > i pilnowania, by pozywienie, ktore
        > przyjmuje bylo maksymalnie kaloryczne

        Nie masz racji. Nie chodzi o kaloryczność. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, aby
        pożywienie było w maksymalnym stopniu zdrowe i zaspokajało jego potrzeby.
        Oczywiście akurat do oliwy z oliwek nic nie mam ;)
        Ale - moje przynajmniej - miały pewien próg "kaloryczności" - jak zjadły tych
        kalorii dużo, to odmawiały reszty.

        Pozdrawiam
        Jola
        • tully.makker Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 15:07
          > > i pilnowania, by pozywienie, ktore
          > > przyjmuje bylo maksymalnie kaloryczne
          >
          > Nie masz racji. Nie chodzi o kaloryczność. Wręcz przeciwnie.
          Chodzi o to, aby
          > pożywienie było w maksymalnym stopniu zdrowe i zaspokajało jego
          potrzeby.
          > Oczywiście akurat do oliwy z oliwek nic nie mam ;)

          Jedzenie maksymalnie odzywcze powino byc dla kazdego. Dla dziecka
          niejadka powinno byc dodatkowo maksymalnie kaloryczne. Teraz Lepiej?
          • jola_ep Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 21:38
            > Jedzenie maksymalnie odzywcze powino byc dla kazdego. Dla dziecka
            > niejadka powinno byc dodatkowo maksymalnie kaloryczne. Teraz Lepiej?

            A Danonki pasują do tej definicji?

            Pozdrawiam
            Jola
            • rumpa Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 22:31
              danonki to przesłodzone g,,wno, skutecznie dzięki cukrowi blokujące
              wchlanianie substancji odżywczych

              moja ciotka we Francji już 2o lat temu traktowała danonki na równi z
              cukierkami
      • morekac Re: Czytam co wy piszecie i widze 17.05.10, 22:16
        No, ja takie też miałam. Do 4 roku życia to był pająk...
    • 3zosia-2009 Re: zły humor 17.05.10, 13:21
      To że twoje dziecko mało je nie oznacza,że jest niejadkiem.Spróbuj policzyc ile kalorii zjada dziennie,w to wliczamy każdy batonik,i oczywiście ukochaną pierś.Przestań zwracac uwagę na jedzenie,na to jak je.Pozwól na samodzielnośc nawet gdyby miała jeśc palcami.
      Ja też kiedyś,myślałam,że mam niejadka.A tak naprawdę,syn je sporo.Nie ważne że cały tydzień je tylko kotlety,albo tylko kluski z cukrem,ale je.I to mi wystarcza.
      Przypomnij sobie,czy ty w tym wieku,jadłaś tak wszystko?
      • elowik Re: zły humor 17.05.10, 14:29
        no uwazam, ze jest niejadkiem, bo gdy nie zabawiam, a juz drugi
        dzien nie zabawiam, to zjadla plasterek szynki, 2 makarony i 2 lyzki
        zupy
        rok temu zrobilam juz taka probe i do niczego nie doprowadzila, bo
        przez dwa tygodnie schudla prawie 1 kg i tak nie zaczela jesc, a ja
        peklam i zaczelam znow zabawiac i znow robie probe, nie wiem co z
        tego wyjdzie, nie licze na poprawe
        • verdana Re: zły humor 17.05.10, 14:47
          Bo nie licz na poprawę w ciągu miesiaca. To musi potrwać. Na razie
          zapytaj może pediatry, co dawać dziecku w miare atrakcyjnego, co
          jest wysokokaloryczne. Na przyklad do zupy warto dodać masła i
          smietany.
          Rozumiem, ze oprócz tego co zjadła jeszcze ssała - a tego nie
          liczysz. Czy wliczasz w jedzenie soki, jeśli córka je pije?
        • rosapulchra-0 Re: zły humor 17.05.10, 15:04
          elowik napisała:

          > no uwazam, ze jest niejadkiem, bo gdy nie zabawiam, a juz drugi
          > dzien nie zabawiam, to zjadla plasterek szynki, 2 makarony i 2 lyzki
          > zupy
          > rok temu zrobilam juz taka probe i do niczego nie doprowadzila, bo
          > przez dwa tygodnie schudla prawie 1 kg i tak nie zaczela jesc, a ja
          > peklam i zaczelam znow zabawiac i znow robie probe, nie wiem co z
          > tego wyjdzie, nie licze na poprawe

          znałam dziewczynkę, która kawałek kotleta potrafiła mielić w buzi przez pół
          dnia, w ogóle nie chciała jeść, nudziła się bardzo podczas tego procesu, jedyną
          metodą było właśnie odwracanie uwagi i zabawianie, dziś to już dorosła kobieta,
          zdrowa i je normalnie, choć nie za wiele. Życzę powodzenia w tej walce.

          --
          Penis w erekcji nie ma sumienia.
          • morekac Re: zły humor 17.05.10, 22:29
            Moja jadła albo kotleta albo ziemniaki...albo marchewkę (wyłącznie
            surową w całości).... Potem jadła co drugi dzień (wielu rzeczy nie
            jadła). Ogólnie miała obrzydzenie do wymieszanych rzeczy - osobno
            jadła marchewkę, osobno pomidora, osobno ogórki, osobno groszek -
            nie mogło być wymieszane - sałatki polubiła jako 10 latka...

            online.synapsis.pl/Problemy-z-jedzeniem-u-dzieci/
          • tully.makker Re: zły humor 18.05.10, 10:06
            znałam dziewczynkę, która kawałek kotleta potrafiła mielić w buzi
            przez pół
            > dnia,

            ja mam taki okaz w domu. Raz na wakacjach poszlismy z plazy - ok 1km
            na obiad. Spory kawalek drogi dla 3-latka. Zjedlismy pierogi z
            miesem, mieciutkie, delikatne. Wrocilismy na plaze - droga zajela z
            pol godziny, patrze, a Wscieklak jeszcze przezuwa ostatni kes
            pieroga ;-))
    • doctor.no.1 No to teraz jest fajowo 17.05.10, 15:52
      Teraz jest jeszcze bardziej interesująco, bo już nie tylko Ty, ale
      cały zastęp bab rozstrząsa kwestie posiłków Twojego dziecka :)
      CZADOWO

      A ile zjadło, a co zjadło, a jaka kaloryczność...

      :) i znowu relacja matka - dziecko została sprowadzona tylko do
      kwestii tego ile dziecko je
    • thistle Re: zły humor 17.05.10, 21:25
      moje dziecko 2 letnie jest totalnym niejadkiem,

      To, co opisałaś temu przeczy - je - niewiele, ale często. Może być wybredna,
      mieć wolny metabolizm, itp. Jeśli nie ma zaburzeń odpornosci, awiatminozy czy
      anemii, je tyle, ile potrzebuje. Dzieci tak mają.


      a po nie zjedzonym
      > kolejnym posiłku znowu placze i zamykam sie w sobie, albo wybucham
      > agresja

      Biegiem do psychologa. Zniszczysz siebie, dziecko zyska kalorie, straci spokój
      i normalną matkę.

      A propos zabawiania w czasie jedzenia - bardzo zły pomysł, moim zdaniem. Dziecko
      nie koncentruje się na jedzeniu, nie zwraca uwagi na to, co smakuje lub nie - a
      dla Ciebie to może być b. ważna informacja. Nie jest tez w stanie stwierdzić,
      czy jest głodne czy nie, bo nie o to chodzi, tylko o show. Później może się to
      odwrócić radykalnie przeciw niej - będzie jadła - lub nie - pomimo poczucia
      głodu lub jego braku. W każdą stronę - źle. Daj dziecku wybór, daj próbować
      rzeczy z własnego talerza, pozwól pobawić się jedzeniem, zmarnować go trochę,
      żeby zorientowała się, co lubi, co sprawia JEJ przyjemność. Niech zaspokoi swój
      głód, nie Twój niepokój. Nerwowa osoba przy stole psuje apetyt wszystkim, nawet
      dorosłym.

      Ja byłam niejadkiem - wg. mojej mamy. Brałam w dzieciństwie antybiotyki, które
      dość często zabijały mój apetyt. Ale niedowadze zapobiegano wysokokalorycznymi
      kaszkami, wędlinkami, esencjonalnymi zupkami i innymi rzeczami, które do tej
      pory uważam za zwykłe świństwa(zabielana pomidorówka, krupnik,uchhhhhh).
      Pamiętam to karmienie, zabawianie - nawet, gdy byłam już trochę starsza, itp.
      jako koszmar. Gdy nadchodziło lato, matka załamywała ręce ze ja już w ogóle nic
      nie jem - tymczasem gdy miałam już około 5-6, potrafiłam - po obiedzie- zerwać z
      grządki niewielkiego kalafiora i wsunąć różyczka po różyczce, zagryźć otrzepaną
      z piasku marchewką i garścią szczawiu z miedzy. I grymasić na kolacji. Gdy w
      końcu rodzice zorientowali się, co lubię, czego nie, i przestali mnie karmić
      (dzięki tym witaminkom przestałam chorować)okazało się że mam normalny apetyt,
      tylko dieta zawiesista nie leżała mi wcale.
      I tak mi zostało.
      • efi-efi Re: zły humor 18.05.10, 08:52
        A co Ty jej dajesz jeść?
        I ile razy dziennie?
        I ile razy jest ten cyc?
        • elowik Re: zły humor 18.05.10, 12:07
          podaje je normalne jedzenie jak my jadamy
          dostaje 4 razy dziennie, badz 5
          a cyc ile chce, czasem rzadko, czasem czesciej
          • morekac Re: zły humor 18.05.10, 14:10
            Elowik, moim zdaniem zapychasz ją tym cycem. Są dwa wyjścia: albo
            przestajesz dawać pierś albo karmisz nadal, ale nie szlochasz, że
            dziecko je za mało.
    • magdalenka77 Re: zły humor 18.05.10, 12:42
      Ej, ja tez mam drobnego niejadka, do tego panna jest humorzasta
      (jadnago dnia coś lubi, drugiego nie tknie nawet palcem), obecnie ma
      3 lata.

      Teoretycznie karmienie piersią jest zdrowe nawet dla 2-lataka, ale w
      tym wieku już nie na żądanie!!! Ustal, które posiłki (bo mleko z
      piersi to posiłek, a nie picie) będą tymi "mlecznymi" i podawaj
      pierś tylko wtedy. Wszystkie posiłki uporządkuj, podawaj o
      ustalonych porach, nie dokarmiając niczym pomiędzy, a do picia woda.

      Ja moją córcię musiałam tak naprostować w kwestii odżywiania pod
      koniec pierwszego roku, bo wracalam do pracy. Przedtem też ręce
      załamywałam, że ona nic nie je. Zwłaszcza w stosunku do starszego
      synka, który jadł absolutnie wszystko i to w ilościach jak dla
      dorosłego :-)

      Na te posiłki podawałam niezbyt dużą porcję (ale miałam na
      ewentualną dokładkę przygotowane) i akceptowałam ilość, jaką
      córeczka jadła. Gotowało się we mnie, jak nawet nie wzięła do ust
      tego, co tak pracowicie szykowałam specjalnie dla niej (córka jest
      mega-alergikiem i mnóstwo potraw jest przygotowywanych specjalnie
      dla niej).

      Na początku oczywiście trochę schudła, do tego się dziwiła, skąd ta
      zmiana w moim postępowaniu (a ja zaciskałam zęby powtarzając sobie,
      że dobrze robię i tylko muszę wytrzymać).

      Po 2 (!!!) miesiącach było lepiej, tzn. jadla sensowne ilości, ale
      za każdym razem różne. Waga wróciła do normy.
      Potrafiła zjeść górę makaronu na obiad, a na podwieczorek 2 gryzy
      banana. Następngo dnia makaron już nie był akceptowany, za to
      entuzjazm budziły brokuły. Itd..

      I żeby nie było: mała prawie od początku życia plącze się wokół 3-go
      centyla, ale nie ma anemii, właśnie kończy 1-szy rok przedszkola i
      nie choruje! Jest żywa, ma mnóstwo kaskaderskich pomysłów, że nie
      nadążam!

      Trzymam kciuki, dobrze będzie!
    • elowik Re: zły humor 18.05.10, 17:40
      o matko!
      dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi, wypowiedzi, oczekuje jeszcze
      wielu moze Waszych, moze nowych dziewczyn
      nie ukrywam, ze dzieki Wam jestem w stanie zaciskac zeby, bo jest
      mi9 cholernie trudno
      dzis np jest prawie 18 godzina, a ona zyje o pol parowce i 2
      makaronach, no i cycek
      nie wiem ile jeszcze wytrzymam
      jedna z Was napisala, ze to moze potrwac 2 miesiace, to nie wiem jak
      ona bedzie wygladala, dojdzie do wagi urodzeniowej
      piszcie pozdrawiam
      • verdana Re: zły humor 18.05.10, 19:23
        Wiesz, dawno, dawno temu, bo przed wojna - II swiatową, siostra
        cioteczna mojej matki nie jadła nic. Była jak szkielet. Zamożni
        rodzice, zrozpaczeni, wezwali doktora Korczaka, nie tylko słynnego,
        ale i drogiego.
        Doktor Korczak zbadał dziewczynkę, opukał, ostukał. Zaniepokojeni
        rodzice zapytali doktora "No i co?". Korczak powiedział "Bedzie
        glodna, będzie żarła! 100 zlotych sie należy." I poszedł.
        Nadeszła wojna i głód. Moja kuzynka znalazła się w getcie. I żarła,
        cokolwiek dostała, byla glodna.
        To opowiastka, ktora zawsze mówila mi mama, gdy sie amrtwilam, zę
        mój syn nie je.
        Kuzynka konczy teraz 82 lata. Nadal jest chuda.
        • bazia8 Re: zły humor 18.05.10, 20:12
          mnie też się wydawało, że mam niejadka. Moje dziecię w czasie ząbkowania
          potrafiło urządzać strajki głodowe. Jadła lody, gołe kluski (czyli makaron bez
          dodatków) i zimne mleko z lodówki. Wszystko w symbolicznych ilościach. W czasie
          wizyty u teściów spotkałam pewną panią profesor cieniutką i chudziutką. Zapytała
          o małą, ja oczywiście w pierwszym zdaniu powiedziałam o kłopotach z jedzeniem.
          Usłyszałam wzruszającą opowieść o tym, jak to stojąca przede mną pani lubiła
          tylko kompot i herbatę i ile razy wożono ją do doktorów i uzdrowisk, wciskano
          jedzenie na siłę i sposobami.
          Opowieść kończyła się tak: jak widzisz żyję, jestem zdrowa, nie mam nadciśnienia
          i do tej pory lubię wyłącznie kompot i herbatę:))
          • efi-efi Re: zły humor 18.05.10, 21:44
            Mój syn jak miał dwa lata też był koszmarnym niejadkiem. Też dawałam mu cyca
            jeszcze wtedy.
            Odstawiłam cycka bo zaczęłam brać antybityk, a on odstawiał cyrk z jedzeniem.
            Ale odkryłam, że chociaż "podziubie" troszkę jak jedzenie ma różnorodne i
            kolorowe. Na talerzyk kładłam kilka rzeczy do wyboru: wędlinę, serek, jajko,
            pomidor, paprykę, ogórek itp. Budyń miał narysowaną buźkę, kanapki były krojone
            na kosteczkę wielkości paznokcia i każda kolorowa i inna.
            A owoce i zupę miksowałam chyba do czterech lat.

            Moje dziecko, obecnie siedmioletnie, do tej pory nie lubi wielu rzeczy i
            preferuje głównie potrawy nabiałowe , na obiad najchętniej racuchy albo
            naleśniki, je ze trzy zupy na krzyż, na większość potraw mówi "Boże , co to za
            świństwo", ale w tej chwili wygląda normalnie .

            Próbowałaś tą drogą?
            • morekac Re: zły humor 19.05.10, 00:28
              U mnie takie rzeczy nie przechodziły. Żadnych maskujących ozdób,
              rozdrobnień, wymieszań itp. Dziecko musiało widzieć, co je. Jak
              marchewka to marchewka, a jak groszek - to groszek, a nie marchewka
              z groszkiem ;-)
              Jako 11-latka toleruje rosół (przecedza przez sitko), czysty barszcz
              i pomidorową. Przez lata na wyjazdach żywiła się frytkami z
              keczupem i pizzą (wyłącznie jeden rodzaj)- bo nigdy nie było nic
              innego 'jadalnego' ;-). Wszelkie święta przeżywała o chlebie z
              serem. Żyje i miewa się świetnie.
    • elowik Re: zły humor 18.05.10, 21:28
      tak ja tez znam takie niejadki, ktore maja juz wlasne niejadki i to
      jest pocieszajace, choc trudno mi sie wyzwolic od czarnych mysli, ze
      zaraz bedzie miala kiepska morfologie i zacznie chorowac
      poza tym zastanawiam sie, czy jadlowstret (anoreksja) czy ma podloze
      w zmuszaniu, czy wlasnie w samowolce, czyli niejedzeniu, tzn jak
      chce to je jak nie to nie, a zazwyczaj nie je
      co myslicie o tym?
      • verdana Re: zły humor 18.05.10, 21:44
        Oprócz cięzkich przypadkow choroby (ale wtedy nie ssałaby chetnie i
        nie jadła nic, a nie mało), zaburzenia odzywiania biora sie z za
        dużego przywiązywania wagi do jedzenia i wyglądu. Nie tylko
        wmuszania, ale to jedna z najlepszych dróg , aby dziecku obrzydzić
        proces jedzenia.
        Pamiętaj o jednym - są naprawde i dzieci i dorosli, ktorzy po prostu
        potrzebują mniej sny czy mniej jedzenia. Pamiętam śmiech sasiadki,
        gdy zobaczyła, jak kupuję bochenek chleba w sklepie na pięcioosobowa
        rodzinę, z dwojgiem dorastających dzieci i trzecim - szkolnym.
        Powiedziala, ze ona dla trzech synow kupowała dziennie trzy bochenki
        i kostkę masła.
        Dobrze, ze nie wiedziała, ze u nas z tego bochenka zwykle polowa
        zostaje.
      • morekac Re: zły humor 19.05.10, 00:46
        Poczytaj
        anoreksja.mam-efke.pl/index.php?go=rodzina
        Niejedzenie anorektyków nie ma nic wspólnego z ich chceniem bądź
        niechceniem i nie jest samowolką. Będziesz się tym martwiła (albo i
        nie ) za jakieś 10 lat.
        Kiepską morfologią i chorobami będziesz się martwiła, jeśli wystąpią.
        Czy dla ciebie niejedzenie dziecka jest samowolką?
        • elowik Re: zły humor 19.05.10, 08:44
          Czy dla ciebie niejedzenie dziecka jest samowolką?

          samowolka nazwalam stan taki, kiedy je kiedy chce

          moje pytanie sprowadzalo sie do tego, czy do anoreksji doprowadzi
          samowolka, czy zmuszanie

          • morekac Re: zły humor 19.05.10, 09:07
            Jakby psychiatrzy wiedzieli, jakie są przyczyny anoreksji i jak ją
            łatwo leczyć - byliby szczęśliwi.
    • elowik Re: zły humor 19.05.10, 12:35
      oto kolejny dzien moich zmagan

      coraz to bardziej watpie, ze moje dziecko kiedykolwiek bedzie jadlo,
      dzis zjadla platerek pomidora i 2 lyzki zupy, a teraz spi
      o matko martwie sie tylko, zeby potem nie bylo za pozno
      jedna z was pisala, ze to moze potrwac 2miesiace, toz przeciez ona
      nie wyzyje 2 miesiecy na takim obfitym jedzeniu

      • kammik Re: zły humor 19.05.10, 13:11
        Wyżyje. Moja córka ma prawie półtora roku. Ostatnią zupę (dwie łyżeczki) jadła
        gdzieś ponad miesiąc temu. Z warzyw przez ten czas były trzy plasterki surowej
        marchewki. Je głównie suche bułki, oprócz tego moje mleko, chrupki i jabłka.
        Niczego poza tym do buzi nie weźmie. Jako półroczne niemowlę wylatywała górą z
        siatki centylowej, teraz znacznie spadła. Od czasu do czasu jojczę jak Ty, ale
        staram się na luzie podchodzić do tematu. Zdrowe dziecko się nie zagłodzi, jemu
        też zależy na przeżyciu. Życie stało się przyjemniejsze, kiedy przestałam przed
        każdym posiłkiem znosić sterty książeczek do oglądania i dawać różne atrakcyjne
        przedmioty do zabawy.
        Na co ma niby być za późno? Zrób kontrolnie morfologię, badanie moczu i
        pasożyty, to się uspokoisz.
        • elowik Re: zły humor 19.05.10, 13:20
          stawiam posilki na slol i zasiadam z nia o stalych porach i corka
          pomiesza, pomiesza, polize sprobuje, bo do tego to ona jest chetna,
          apotem dziekuje odchodzi od stolu i prosi o cycy, czy dawac czy
          odmowic, probowalam odmawiac i wtedy jest lament, czy walczyc z nia
          czy nie
          • elowik Re: zły humor 19.05.10, 13:22
            aha i zrezygnowalam totalnie z szopek bajek ksiazeczek przedstawien
            i stawania na rzesach, czy tak zostawic
          • kammik Re: zły humor 19.05.10, 13:44
            Ja Cię naprawdę rozumiem :) I bardzo dobrze, że poliże i spróbuje, moja tego nie
            chce robić. I tak jest postęp, bo jakiś czas temu reagowała histerycznie jak
            tylko dotknęła czegoś do jedzenia. Dzisiaj rozciapkuje winogrona, jeździ
            plasterkiem sera po talerzu i jednym plaśnięciem zgniata ziemniaki. Jeśli jest
            głodna, to się denerwuje i jeść nie chce jeszcze bardziej, o ile to możliwe :)
            Jeśli mnie przy niej nie ma i nie mogę jej nakarmić, to zaspokaja głód waflem
            ryżowym albo nieśmiertelną bułką. Jeśli po takim "jedzeniu" chce piersi, to daję
            - w jedzeniu chodzi przecież o to, żeby jeść to, na co ma się ochotę i w ilości
            takiej, na jaką ma się ochotę. Ty decydujesz co i kiedy proponujesz jej do
            jedzenia, ona decyduje ile tego zje. Nie znam pięciolatka, który żywiłby się
            tylko maminym mlekiem i bułkami, wiec i dla nas jest nadzieja :)
            Nie walcz. Nie denerwuj się. Innej drogi po prostu nie ma. Można oczywiście
            szukać magicznych preparatów na zwiększenie apetytu, można włóczyć się z
            dzieckiem po lekarzach, szukając przyczyn problemu, ale efekty będą mizerne a
            stres jeszcze większy.
          • cahir4 Re: zły humor 19.05.10, 14:28
            A moje pomieszają, poliżą, spróbują a potem odchodzą od stołu (droga
            wolna, zmuszać nie będę) i proszą o biszkopcika i czekoladkę. A
            potem wracają do stołu, bo wiedzą, że czekoladki ZAMIAST obiadu nie
            dostaną. I nie obchodzą mnie ich lamenty.

            Albo uznaj cyca za pełnoprawny i wystarczający posiłek i przestań
            schizować, albo nie pozwalaj zastępować nim posiłku. Twój wybór.
            Na razie wyglada to tak, że nie wierzysz, by karmienie piersią
            wystaczająco zaspokajało potrzeby twojej córki w tym wieku, a
            jednocześnie pozwalasz jej wybierać tylko ten rodzaj odżywiania.

            I na wszelki wypadek, dla fanatyczek karmienia piersią dodam: gdyby
            moje dziecko w wieku dwóch lat piło mleko z kubeczka w ten sposób,
            czyli jako rodzaj przekąski - jak tylko poczuje głód to wypija kilka
            łyków i w efekcie nigdy nie bywa głodne w związku z czym nic innego
            nie je, tak starałabym się coś z tym zrobić. Najprawdopodobniej
            uznałabym, że kubek rano, ewentualnie drugi wieczorem wystarczy.

            Na temat tego, czy mleko z piersi wystarcza jako główne źródło
            pożywienia dla dwuletniego dziecka się nie wypowiadam. Jeśli autorka
            wątku ma wątpliwości, niech się skonsultuje z pediatrą i/lub
            gastrologiem. I w zależnosci od wniosków albo da dziecku (i sobie)
            spokój, albo zmodyfikuje lub ograniczy karmienie piersią. Ale niech
            nie pisze, że dziecko NIE JE, skoro dziecko JE.

            Mnie osobiście konsultacja ze specjalistą od żywienia pozwoliła
            wyleczyć się z podobnych schiz - nie chodziło co prawda o ilość, ale
            o "niezdrową", a konkretnie nieurozmaiconą dietę. Dziecko jadło:
            pyzy, frytki, makaron (z oliwą), schabowe i pomidory. I sok
            jabłkowy. Też przeżywałam okrutnie, zwłaszcza brak warzywek.
            Gastrolog, który nie takie dzieci widział, wzruszył ramionami:
            białko jest, tłuszcze są, skrobie są, witaminy są - przeżyje ;).
            • kammik Re: zły humor 19.05.10, 15:48
              cahir4 napisała:

              > I na wszelki wypadek, dla fanatyczek karmienia piersią dodam

              Ale że to do mnie? :) Bo oczywiście Twoja rada, aby ewentualnie ograniczyć pierś
              i sprawdzić, czy dziecko je tylko ten plaster pomidora bo nie jest głodne, czy
              też je aż plaster pomidora bo jest głodne jest sensowna. Rady "odstawić to
              zacznie jeść" posłuchałam przy pierwszym dziecku i plułam sobie w brodę, bo na
              zwiększenie ilości i różnorodności zjadanych posiłków wpłynęło to nijak.
      • radola1 Re: zły humor 19.05.10, 13:26
        Wiele osób Ci to pisze a ty dalej swoje. Dlaczego zapominasz o
        piersi? Myslisz ze to tylko rodzaj picia?. Czy zostawiałaś córkę pod
        czyjąś opieką tak żeby nie mogła jeść z piersi? Spróbuj to zrobić
        jednego dnia. Sprawdzisz czy zje więcej. Pamiętaj, że więcej
        krzywdy wyrządzasz zmuszając niż pozwalajac na samowolkę
        . Czy
        znasz kogokolwiek kto odniósł sukces w karmieniu metodą zmuszania?
        Czy słyszałaś o jakimś dziecku które mając dostęp do jedzenia
        zagłodziło się? Nie jest to tak że teraz bedziesz "wciskać"
        jedzenie, a któregoś dnia dziecko powie nagle "jestem głodna", że to
        niejedzenie minie jak choroba. Kształtujesz w małej postawę do
        posiłków na całe życie. Podświadomie może ona też tak postępować
        wobec swoich dzieci. A ty byłaś niejadkiem?
        • elowik Re: zły humor 19.05.10, 13:52
          tak wlasnie bylam niejadkiem

          ok zaciskam zeby i nie wciskam nie ingeruje, trzymam sie tego, mam
          silna wole, wlasnie nie chce zeby byla niejadkiem z powodu wciskania
          • bazia8 Re: zły humor 19.05.10, 16:00
            to w końcu ile razy ona dostaje mleko piersiowe? pogubiłam się już
          • twoj_aniol_stroz Re: zły humor 19.05.10, 16:29
            Zasada jest taka: informujesz dziecko, że pierś jest tylko wieczorem do snu (lub rano w ramach przytulania z mamusią - UWAGA! "lub" nie oznacza "i"). RAZ DZIENNIE! to jest bardzo ważne, bo ona naprawdę najada się z piersi, zwłaszcza, że widać gołym okiem, że karmisz na żądanie nadal. Dziecko rano wstaje i dostaje śniadanko, mama także siada i je śniadanko razem z dzieckiem. (A Ty kiedy jesz? Masz czas by cieszyć się posiłkiem, czy raczej jadasz na stojąco, w biegu, cokolwiek?) Śniadanko trwa 20 minut a potem wyjeżdża ze stołu. Kolejny posiłek to drugie śniadanie i ono także nie może trwać dłużej jak 20 minut. Potem jest obiad, potem podwieczorek i wieczorem kolacja. Po kolacji córeczka przy okazji kładzenia spać dostaje pierś. I teraz ważna informacja. Pomiędzy posiłkami nie ma do jedzenia NIC, kompletnie nic. Szlochy i biadolenia będą trwały jakieś dwa trzy dni, a potem córeczka zrozumie, że nie ma nic do jedzenia i koniec tematu. "Nic" oznacza, że piersi też nie dostaje pomiędzy posiłkami, oznacza to też eliminację soków, napojów i czego tam jeszcze. Do picia woda i to też wcale nie w dużych ilościach, bo picie szklanki wody przed posiłkiem jest jedną z metod dla odchudzających się, a tutaj córeczki nie będziemy odchudzać. Pomiędzy posiłkami bawimy się z dzieckiem, dużo ruchu na świeżym powietrzu, basen, rower, czy co tam jeszcze Ci przyjdzie do głowy.
            Jedzenie jest tu tematem dnia. Wszystko jest podporządkowane tej czynności, cały dzień kręcimy się wokoło talerza. Tak nie może być. Musisz zadać sobie pytanie dlaczego jedzenie dziecka jest takie ważne dla Ciebie. Dlaczego nie sprawdzasz u córki ilości oddechów na minutę (znam taką mamusię), dlaczego nie jest tą kwestią plamka na pupie pod pieluszką, ale właśnie jedzenie? Spójrz na siebie z boku, przyjrzyj się wszystkim myślom, które pojawiają się w chwili, gdy córka odchodzi od stołu. Kto lub co się w nich pojawia? Dlaczego? Co myślisz kiedy przygotowujesz posiłek dla dziecka? Nic więcej nie rób poza popatrzeniem na swoje myśli, na emocje. To w nich jest sedno problemu, sedno Twojej złości :)
            • elowik Re: zły humor 20.05.10, 14:07
              no tak jem raczej w biegu, na stojaco
              u nas posilki nawet nie trwaja 20 min, bo ona jeszcze wczorej, 2 dni
              temu pomieszala, a dzis w ogole nie podchodzi do stolu
              dzis powiedzialam, ze jak nie zje sniadanka, nie dostanie cyca i ona
              na to sie zgodzila

              > Jedzenie jest tu tematem dnia. Wszystko jest podporządkowane tej
              czynności,

              tak masz racje rzeczywiscie jedzenie stalo sie tematem dnia, moja
              obsesja, wszystkie czynnosci sa podporzadkowywane pod jedzenie,
              dlatego, ze ona nigdy nie jadla

              >cały dzień kręcimy się wokoło talerza. Tak nie może być. Musisz
              zadać sobie pytanie dlaczego jedzenie dziecka jest takie ważne dla
              Ciebie.

              wazne jest, bo ciagle nie je, nigdy nie wazy minimum, badania
              ciaqgle na granicy i to tylko przy moich wysilkach

              >Dlaczego nie sprawdzasz u córki ilości oddechów na minutę (znam
              taką mamusię), dlaczego nie jest tą kwestią plamka na pupie pod
              pieluszką, ale właśnie jedzenie?

              no pewnie gdyby miala problemy z oddychanie to bym sprawdzala


              >Spójrz na siebie z boku, przyjrzyj się wszystkim myślom, które
              pojawiają się w chwili, gdy córka odchodzi od stołu. Kto lub co się
              w nich pojawia? Dlaczego? Co myślisz kiedy przygotowujesz posiłek
              dla dziecka?

              gdy odchodzi od stolu pojawia sie bezsilnosc i strach, ze corka robi
              sobie nieswiadomie krzywde, ze znow nic nie zjadla, ze nie urosnie,
              nie przytyje, zachoruje i tak ciagle, kiedy przygotowuje posilek to
              sie cala trzese, ze nawet nie dotknie, ze popatrzy, ewentualnie
              pogrzebie

              >Nic więcej nie rób poza popatrzeniem na swoje myśli, na emocje. To
              w nich jest sedno problemu, sedno Twojej złości :)

              no tak to moja wina, tylko, ze ciezko sie wyluzowac, kiedy w
              swiadomosci zyje mysl, ze zaglodzi sie na smierc
              • twoj_aniol_stroz Re: zły humor 20.05.10, 15:03
                Ile Was jest sztuk w domu?
                Chodzi o to by posiłki w miarę możliwości były spotkaniem przy stole. Posiłek ma być czasem dla rodziny: siadamy do stołu wszyscy, śmiejemy się, rozmawiamy i przy okazji konsumujemy WSZYSCY jedzenie. Wypracuj taki rytuał. Wciągnij córkę w przygotowywanie jedzenia (plasterki wędliny może ułożyć, pomidorka na talerzyku itd), w nakrywanie stołu, serwetki, kolorowe podkładki. Może idźcie razem do sklepu i wybierzcie podkładki śniadaniowe, miseczkę, talerzyk, sztućce kolorowe. Niech ona coś ma co sama zdecydowała (choćby to miało na sobie różowo-fioletowo-złotego słonia z grzywką). A potem jak nakrywa do stołu to niech też ma zabawę. Pozwól jej położyć na stole to co będzie Wam potrzebne i na koniec zasiądźcie do stołu i umówcie się, że nie ma odchodzenia od stołu póki wszyscy nie zjedzą. Niech ona trochę posiedzi przy stole z Tobą i resztą rodziny.
                Piszesz, że badania są na minimum, ale pytanie: czy dziecko jest osowiałe, śpiące, marudne? Bo jak ona ma energii za pięciu to nie jest chorym dzieckiem. I jeszcze jedno pytanie? Siusiu i kupę robi? No bo jak robi to przecież się nie trawi od środka. Musi coś jeść.
                > >Dlaczego nie sprawdzasz u córki ilości oddechów na minutę (znam
                > taką mamusię), dlaczego nie jest tą kwestią plamka na pupie pod
                > pieluszką, ale właśnie jedzenie?
                >
                > no pewnie gdyby miala problemy z oddychanie to bym sprawdzala
                To nie tak. Problem z jedzeniem jest wtórny. Zawsze da się znaleźć problem u absolutnie każdego dziecka, tylko kwestia solidnego szukania. Pytanie tylko: po co szukać na siłę?
                > gdy odchodzi od stolu pojawia sie bezsilnosc i strach, ze corka robi
                > sobie nieswiadomie krzywde, ze znow nic nie zjadla, ze nie urosnie,
                > nie przytyje, zachoruje i tak ciagle, kiedy przygotowuje posilek to
                > sie cala trzese, ze nawet nie dotknie, ze popatrzy, ewentualnie
                > pogrzebie
                No, ale już Ci tu wyżej pisali, że dziecko nie jest w stanie zagłodzić się na śmierć "bo tak". I jak Ci się wydaje, że Twoje dziecko jest inne to się mylisz. Jest normalną, zdrową dziewczynką, upartym dwulatkiem, który manifestuje swoją niezależność zaciskaniem buzi i niejedzeniem. Zwłaszcza, że mama ma na tym punkcie fioła, a ona doskonale o tym wie i to wykorzystuje :)
                Druga kwestia to Twoje nastawienie. Sama nie lubisz jeść, jedzenie jest Ci w zasadzie niepotrzebne do szczęścia, jesz, bo musisz, a dziecku się dziwisz. Przecież ona robi dokładnie to samo. Lubisz gotować? Lubisz eksperymentować w kuchni, szukać nowych smaków, nakrywać pięknie stół? Czy raczej na czym jemy to nieistotne, co jemy też niekoniecznie, a przygotowanie posiłków to udręka, której szczerze nie znosisz?
                > >Nic więcej nie rób poza popatrzeniem na swoje myśli, na emocje. To
                > w nich jest sedno problemu, sedno Twojej złości :)
                >
                > no tak to moja wina, tylko, ze ciezko sie wyluzowac, kiedy w
                > swiadomosci zyje mysl, ze zaglodzi sie na smierc
                Poczekaj, to co napisałam nie było ironiczne i nie było batem na Ciebie. Tak naprawdę trzeba robić. Spokojnie popatrzeć, przyjrzeć się myślom, nie tylko panice, że zagłodzi się na śmierć, ale tym myślom, które pojawiają się głębiej. Dlaczego to karmienie dziecka jest takie ważne? co ja osiągam przez to, że wciskam dziecku jedzenie? Jak patrzę na siebie, gdy szykuję posiłek, a jak gdy mi się nie chce gotować? A co pomyślałabym o sobie, gdybym zapomniała ugotować posiłek, zapomniałabym nakarmić dziecko? Co pomyślałabym patrząc na koleżankę, która czyta książkę zamiast gotować obiad dla dziecka?
                No, masz temat do przemyśleń i nie bój się, nie bądź taka znękana :) Weź głęboki oddech i się uśmiechnij, ok?
                • verdana Re: zły humor 20.05.10, 15:23
                  Myśle, ze saba sobie z tym nie dasz rady. Na Twoim miejscu poszłabym
                  jak najszybciej do psychologa. Problem jedzenia córki, ktora jest
                  zdrowa i szczęśliwa, stał sie juz chyba obsesją - nie dasz rady sama
                  z tym walczyć.
                • radola1 Re: zły humor 20.05.10, 22:30
                  twoj_aniol_stroz napisała:

                  Dlaczego to karmienie dziecka jest takie ważne? co ja osiągam przez
                  to, że wciskam dziecku jedzenie?

                  Myslę że jedną z przyczyn twojego podejścia do karmienia małej jest
                  to że w dzieciństwie jak byłaś niejadkiem twoja mama też wyprawiała
                  rózne cuda abys cokolwiek zjadła. Czy nie czujesz podświadomie
                  presji rodziny? Czy nie masz kogoś "życzliwego", kto co jakis czas
                  ci mówi: Oj jaka twoja córeczka chudziutka, drobniutka, moze jej
                  czegoś brakuje? Może chcesz "dorównać" np. swojej mamie,
                  która "uratowała ciebie od niehybnej śmierci głodowej"? Przypomnij
                  sobie jak się czułaś gdy wmuszano w ciebie jedzenie.
                  A wspólne jedzenie jest bardzo ważne. Dziecko uczy się
                  głównie przez naśladownictwo. I tak poswięcasz dużo czasu na
                  karmienie. Organizuj swoje posiłki razem z dzieckiem, niech ona
                  widzi że to może być przyjemność, rodzaj zabawy. Życzę powodzenia i
                  cierpliwości.
                  • morekac Re: zły humor 20.05.10, 23:06
                    I jeszcze: 'tak się starałam przy przygotowaniu, żeby to dobre było,
                    i odżywcze, i wartościowe, - a dziecko jeść nie chce. Mamusia się
                    tak poświęca, a ty...'
                    • phantomka Re: Tully 21.05.10, 23:40
                      Ja tez bylam takim dzieckiem. Wiecznie wychudzonym, na ktorego
                      lekarze patrzyli z przerazeniem. Ja, w przeciwienstwie do Ciebie,
                      mialam rewelacyjne wyniki, nie chorowalam zbyt czesto. Natomiast
                      nienawidzilam tego gadania rodzicow "no zjedz jeszcze troche" Do
                      dzisiaj to pamietam, pomimo, ze nie bylo w tym zadnej agresji, tylko
                      troska, ale to mnie jeszcze bardziej hamowalo. Doszlo do tego, ze
                      jedzenie potrafilam chowac do kieszeni, zeby tylko wstac od stolu.
                      Sama mialam dziecko nie lubiace jedzenia. Na poczatku zabawialam,
                      karmilam. Pozniej porozmawialam z bardzo doswiadczona pediatra,
                      ktora dala mi bure i kazala odpuscic. Pewnie, ze to sie nie stalo od
                      razu, ale moje dziecko zmienilo sie o 180 stopni. Nagle nabralo
                      checi na jedzenie. Im rzadziej zapraszalam do stolu, tym czesciej
                      ona chciala jesc. Byly takie momenty, ze ona naprawde pochlaniala
                      duze ilosci jedzenia. Teraz widze, ze jedzenie stalo sie dla niej
                      przyjemnoscia. Takze mozna. Tylko ze autorka musi zrobic ze soba
                      porzadek, bo to nie sa normalne reakcje na brak apetytu u dziecka. A
                      mowie to jako osoba, ktora takich dzieci zna kilkoro.
    • abigell Re: zły humor 23.05.10, 10:34
      Miałam w domu niejadka a teraz mam zdrowego, szczupłego 5 latka. Ponieważ też miałam schizę na punkcie jedzenia a na dodatek synek alergik, wielu rzeczy nie mógł jeść. Też szukałam na forach odpowiedzi co ja robię nie tak, że moje dziecko nie chce jeść i gdzieś trafiłam, jakaś dziewczyna polecała tę książkę: "Każde dziecko może jeść właściwie - Co robić, by jedzenie nie było powodem kłótni dzieci z rodzicami" Autor: Annette Kast - Zahn, Hartmut Morgenroth.
      Bardzo gorąco polecam Ci jej przeczytanie (można dostać na allegro). Ta książka dała mi dużo do myślenia, większość rzeczy o których pisały tu dziewczyny (dobrze Ci radzą!) jest tam poruszana. Najważniejsza i najtrudniejsza rzecz to po przeczytaniu to odpuścić sobie i dziecku. Dzięki tej książce miałam bazę odniesienia, wiedziałam po co to robię, że robię dobrze, że to właśnie będzie dobre dla dziecka. Dopiero jak synowi odpuściłam to on zaczął lepiej jeść, ale to trwało, raczej miesiące niż tygodnie. Dodatkowo synek w wieku 3 lat poszedł do przedszkola i to też pomogło mu się rozkręcić np. dopiero w przedszkolu mój syn zjadł przy drugim daniu ziemniaki( nie od razu ale po kilku m-cach), wcześniej jadał ziemniaki wyłącznie w zupie.
      Na Twoim miejscu skorzystałabym też z pomocy psychologa, może być tak, że sama sobie z tym nie poradzisz. U Ciebie schizy mogą mieć głębsze podłoże, sama byłaś niejadkiem i problem być może jest bardziej złożony. Nie zaszkodzi poradzić się kogoś a książkę sobie kup, gorąco Cię do tego zachęcam, bo ona pomaga uporządkować sobie w głowie, to wszystko co jest związane z jedzeniem u dzieci.


      Mam nadzieję, że udało Ci się dobrnąć do końca, przepraszam, że taka dłużyzna mi wyszła. Nie mniej do siebie żalu, to normalne, że martwisz się o dziecko, ale dla dobra całej Waszej rodziny musisz zmienić postępowanie. Innym się udało, wierzę, że Tobie też się uda, i trzymam kciuki :)
      • elowik Re: zły humor 23.05.10, 12:53
        dziekuje za odpowiedz, na pewno przeczytam te ksiazke i licze, ze
        utwierdze sie w przekonaniu, ze dobrze robie, bo na razie, to moje
        dziecko siada do stolu od tygodnia i miesza w talerzu i dziekuje
        odchodzi, wiec nie wiem jak ona bedzie wygladala po paru miesiacach
        takiego jedzenia, no ale zakonczylam pewien okres tzw szopek i
        teatrzykow i nie zamierzam do tego wracac, a teraz czekam co bedzie
        dalej
        • abigell Re: zły humor 23.05.10, 14:54
          I tak trzymać, musisz być konsekwentna, to trudne ale to co zrobiłaś to już dobry krok na nowej drodze. Musisz być wytrwała i nie oczekiwać natychmiastowych efektów. Dasz radę, powodzenia :)
          • elowik Re: zły humor 23.05.10, 15:23
            dzieki za slowa otuchy, nie wiem tylko, czy moje dziecko to
            wytrzyma, czy nie odbije sie to na jej zdrowi, no i co
            najwazniejsze, czy nie oduczy ja w ogole jedzenia, bo skoro mam nie
            namawia to moze nie trzeba jesc
            tak szczerze mowiac to nie licze na poprawe, juz tyle ucze ja jesc,
            taka najprostrza rzecz i nie umiem nauczyc
            • abigell Re: zły humor 23.05.10, 19:04
              nie wiem tylko, czy moje dziecko to
              > wytrzyma, czy nie odbije sie to na jej zdrowi, no i co
              > najwazniejsze, czy nie oduczy ja w ogole jedzenia

              To są tylko Twoje lęki, wierz mi mnie też nie było łatwo, ale skoro stara metoda
              się nie sprawdza a sama widzisz, że się nie sprawdza to po co to ciągnąć. Żadne
              dziecko nie da się zagłodzić, tu działa instynkt. Ale ważne jest też to żebyś
              przestała przy posiłkach wprowadzać napięcie, bo Twoja córka odczuwa te
              negatywne emocje i niestety kojarzą się jej z jedzeniem. Osobiście na Twoim
              miejscu odstawiłabym ją już od piersi, wtedy łatwiej byłoby Ci zobaczyć, że to
              nieprawda, że ona nic nie je. Ale to oczywiście Twoja decyzja.
    • ala_bama1 Re: zły humor 24.05.10, 12:35
      Kojarzę Cię z "matek niejadków" - to do autorki. sama tam zaglądam bo mam
      identyczny problem. Też dwulatek, i też bez zabawiania ani rusz. U nas cyrki
      trwają odkąd pamiętam. Przerobiłam już chyba wszystkie sposoby, próbowałam
      przeglodzić, zostawiałam jedzenie i wychodziłam z pokoju (że niby mi nie
      zależy)o syropach nie wspomnę.Lekarze zlewają problem.Jeden radzi przegłodzić na
      maksa, trzymać o samej wodzie, inna - porozstawiać jedzenia wszedzie gdzie się
      da w końcu dziecko samo się skusi- dwie sprzeczności. owszem zdarzają się okresy
      "lepszego jedzenia" trwające kilka dni po czym wszystko wraca do normy. No i to
      nieszczęsne zabawianie...tak wiem ze to do niczego nie prowadzi, też mam tego
      kompletnie dość i chciałabym sie uwolnić. Bardzo Ci kibicuje, może kiedyś tez
      spasuje i zacznę inaczej podchodzić do tego problemu.. Pisz co u Was
      • elowik Re: zły humor 24.05.10, 13:08
        witam,

        zaczelysmy juz drugi tydzien zmian zywieniowych, a moze dopiero...
        nie powiem, ze jest mi lekko, ale lzej, bo nie ma walki o kazda
        lyzeczke
        choc serce mi dalej peka jak miesza w talezu i nic, tylko polize, no
        ale co ja mam zrobic, tylko czekac
        coreczka bardzo chetnie teraz siada do jedzenia, bardzo chetnie
        przygotowuje i oczywiscie nie ma mowy zeby ja karmic, bo krzyczy, ze
        ona sama, wiec nie ingeruje, tylko siedze z nia przy stole i
        rozmawiam
        czase gotuje sie we mnie wszystko, kiedy przy sniadaniu zjada tylko
        ogorka
        ale wczoraj zjadla sama kisiel i upieklam placuszki drozdzowe i
        zasmakowaly jej chyba, bo zjadla 1, wiem, ze to bardzo malo, ale juz
        zawsze cos
        dzis kazala sobie wziac ten placuszek na spacer i tez zjadla
        ale choc czasem mnie korci, zeby pobiegac, moze wtedy by zjadla 2 ,
        ale zaciskam zeby i tylko tyle co ona sama
        od 2 dni ma akcje picia zup(pomodorowa, zurek), ale nawet jednego
        makaronu nie zje, nawet jak przez przypadek sie nabierze, to zrzuca
        z lyzki, no ale dodaje smietany, troche zeby byla bardziej tresciwa
        ta popitka
        hmm i jeszcze jedno... ciagle tlumacze, ze cycy jedza maluskie
        dzieci, ktore jeszcze nie chodza i leza w wozeczku, a dzieci takie
        jak ona to powinny zjesc i bardzo ograniczam cyca, musze przyznac,
        ze pare dni temu byla histeria, teraz troche jeszcze poplacze, ale
        udaje sie odparcie cyca, najgorzej jest w nocy, bo nie mam sil ja
        oduczyc, jestem tak zmeczona, ze nie mam ochoty z nia walczyc o 1 w
        nocy
        najgorsze jest to, ze moje dziecko szczupleje, martwie sie i nie
        wiem jak to bedzie dalej jak to ma trwac tak dalej, to nie bedzie
        miala juz z czego chudnac
        wiem jedno nie chce dalej walczyc z nia jak dotychczas i wstaje i
        klade sie spac tlumaczac sobie, ze robie dobrze i bedzie dobrze
        nie raz jeszcze zdarza mi sie plakac
        pozdrawiam
        • jola_ep Re: zły humor 24.05.10, 14:57
          Już Ci kiedyś pisałam: najtrudniej jest poradzić sobie z własnymi emocjami. Spróbuj więc zrobić wszystko, aby ułatwić sobie życie: nie siedź spokojnie patrząc jak dziecko je, tylko sama jedz w tym czasie i patrz w swój talerz ;) Majlepiej oczywiście jeść w rodzinnym gronie.
          Nakładaj bardzo mało, albo dużo i wyobrażaj sobie, że dużo zjadła.

          Podobno dziecko ma żołądek wielkości swojej piąski, porównaj ją do placka i zastanów się, czy to dużo, czy mało.
          Pisałaś coś o połowie parówki, moje dzieciaki ich nie jadały (wredna matka, która nie widziała w tym nic dobrego ;) ), ale jeśl ijuz, to i w wieku 3 lat pół parówki to było dla nich dużo. To naprawdę niezła bomba kaloryczna.

          Nie wiem, dlaczego odstawiasz od piersi także w nocy? W nocy i tak nic nie je, a mleko nocne jest bardziej kaloryczne.

          Bardzo dobrym wskaźnikiem jest to, że dziecko siada chętnie do jedzenia.

          Zajrzyj też tu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,851,111588192,111888248,Re_klopoty_z_jedzeniem_u_6_latka_co_robic.html
          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: zły humor 25.05.10, 09:52
            Mam wrażenie, ze masz kompletnie nierealistyczne wyobrazenie o tym,
            ile dziecko powinno jeść.
            Jeden placuszek to jest akurat tyle, ile może zjeść dwulatka. Moja
            porcją obiadową są dwie parowki - a Ty bys chciała, aby porcja
            dziecka była taka sama jak doroslego - nie jest.
            • tully.makker padlam ze smiechu 25.05.10, 13:22
              rzeczniczka 10kg niedowagi zre na obiad parowki?????????
              • verdana Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 13:31
                Jakiej niedowagi, kobieto? Parówki nie trucizna to czasem jemy. Nie
                mam kompletnego odchylu na punkcie zdrowego zywienia. Czego i innym
                zyczę.
                • tully.makker Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 14:38
                  Pozwolisz, ze cie zacytuje?

                  Mój najmlodszy ma w tej chwili ponad 10 kg niedowagi i jest OK.

                  Tm wlasnie sie chwalisz powyzej.
                  • verdana Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 14:49
                    Mój najmłodszy nie je. Moj najmłodszy pożera wszystko, co mu się
                    przed oczy nawinie. Ma niedowagę, jak czesto bywa u rosnących
                    nastolatków(juz ok 13 kg, bo wlasnie znowu urósł), jest zdrowy i
                    jest OK. Nie widzę powodu do zmartwienia, tuczenia, lamentu i nie
                    dawania parówek.
                    • tully.makker Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 16:23
                      Oczywiscie parowki na obiad sa swietnym danim dla mlodego,
                      rozwijajacego sie organizmu. Nic dziwnego, ze chlopak ma niedowage,
                      a za niefrasobliwosc mamusi zaplaci zdrowiem w pozniejszym wieku.
                      • morekac Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 16:49
                        Bo należy jadać, i dzieci karmić wyłącznie dzikim białkiem... ;-)
                        Parówki raz na jakis czas nie są nadmiernie trujące, są bardziej
                        szkodliwe rzeczy na tym świecie.
                      • jola_ep Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 16:54
                        > Oczywiscie parowki na obiad sa swietnym danim dla mlodego,
                        > rozwijajacego sie organizmu.

                        Ale jest kaloryczna :P

                        Pozdrawiam
                        Jola
                        • verdana Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 17:08
                          I prosta w przyrządzaniu. Życie u mnie w domu nie kręci się wokół
                          jedzenia, ani wagi dzieci. Powiem więcej - czasem na obiad jest zupa
                          z soczewicy, a czasem hamburger.
                          Za to nie ma obłędu pt. "Dziecko, musisz zjeść".
                        • verdana Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 17:28
                          Ps.
                          Parówki nie są kaloryczne:)
                          Gorzej, owoce też nie. I warzywa - a to najchetniej jada moj syn.
                          Może mu zabiore i dam chipsy, masełko(nie jada) i smietanę(nie jada)
                          to przytyje.
                          A najbardziej ponure jest to, że na tej samej diecie ja z córką mamy
                          nadwagę:)
                          • twoj_aniol_stroz Re: padlam ze smiechu 25.05.10, 18:45
                            Verdana, nie tłumacz się, bo to bez sensu. Jeśli powiedziałaś komuś prawdę
                            prosto w nos, to ten ktoś teraz będzie łapał za słówka, nie ma zlituj. Prawda
                            boli i najłatwiej jest walić w odwecie w co popadnie, bez zastanawiania się, że
                            się wychodzi na debila.
                          • tully.makker Re: padlam ze smiechu 26.05.10, 10:26
                            > A najbardziej ponure jest to, że na tej samej diecie ja z córką
                            mamy
                            > nadwagę:)

                            Dojrzala kobieta zywiaca sie parowkami bedzie niestety miala
                            nadwage.
    • twoj_aniol_stroz Elowik :) 25.05.10, 18:46
      Gratuluję samozaparcia :) Powoli jest lepiej, dasz radę :)
      • elowik Re: Elowik :) 25.05.10, 19:41
        no tak np dzis bardzo kiepsko, owszem bardzo chetnie siada do
        jedzenia, szykujemy razem posilki, ale niestety na polizaniu i
        jednym gryzie sie skonczylo
        a dziecko chudnie, a ja zaciskam zeby
        • abigell Re: Elowik :) 26.05.10, 10:23
          > jedzenia, szykujemy razem posilki, ale niestety na polizaniu i
          > jednym gryzie sie skonczylo
          > a dziecko chudnie, a ja zaciskam zeby

          Elowik, trzymaj się dziewczyno, ja uważam, że jest dobrze, a wiesz czemu? Bo Twoje dziecko próbuje, smakuje potrawy. To nic, że na jednym gryzie czy polizaniu się kończy. W tej książce o której Ci pisałam, jest napisane o tym, że żeby dziecko zaczęło jeść nową potrawę, to ta konkretna rzecz musi się wiele razy na stole pojawić i najpierw będzie nie zjedzona(mówimy o niejadkach). Dziecko się jakby oswaja z wyglądem i smakiem potrawy. Mój synek do dzisiaj niechętnie próbuje nowe rzeczy, a na początku to w ogóle nie było mowy o tym aby on polizał czy spróbował choć jeden kęs. Jesteś na dobrej drodze i trzymaj się tego i nie denerwuj się może i teraz schudnie trochę, potem wróci do swojej wagi, bądź cierpliwa.
        • twoj_aniol_stroz Re: Elowik :) 26.05.10, 19:58
          A jak humor córeczki, jak żywotność? To są wskaźniki zdrowia dziecka. Dziecko
          chore pokłada się, najchętniej by spało, jest płaczliwe i rozdrażnione. A jak
          pannica się miewa? ;)
          Druga kwestia to wypróżnienia. Siusia normalnie? A co z grubszą potrzebą?
          • elowik Re: Elowik :) 26.05.10, 21:21
            humor ma swietny, silami i witalnoscia moglaby obdzielic jeszcze
            inne dzieci
            ale jest placzliwa, bo nie daje cyca na zadanie, tlumacze z uporem
            maniaka, ze maluszki jedza tylko cyca, a taka pannica to inne
            jedzonko, a cyc to tylko do popicia
            pije troche soczki, wiec na noc dosypuje jej kaszke ryzowa, ale 2
            lyzeczki, bo tylko z kubka pije i musi byc rzadka, oczywiscie ona
            nie wie, ale to kaszka bezmleczna ryzowa o takim smaku jak soczek,
            wiec nie wie
            co do wyproznienia nie ma problemow i sika tez normalnie moze troche
            mniej
            ale chudnie w oczach, buziulka jak lyzeczka, a zolza nie wezmie nic
            do dzioba tylko cycy, ja jej wtedy tlumacze ze cycy po zjedzonym
            obiadku, czy sniadanku, ona sie zgadza, ale potem kiedy jest posilek
            to dziubnie i polize
            o matko, mam chwile zwatpienia, zalamuje rece i placze, oczywiscie
            wieczorek kiedy ona nie widzi, potem znow zaciskam zeby, z potem
            znow opadaja mi skrzydelka, szkoda gadac, dzis mam dola, ze ona
            nigdy sie nie nauczy jesc, normalnie pierwsze dziecko na swiecie
            bedzie to moje dziecko, ktore nie bedzie umialo jesc, no normalnie
            jak z dzungli
            • abigell Re: Elowik :) 27.05.10, 12:25
              Wiesz, z tego co piszesz trochę chaotyczne to brzmi. Córka nie je bo wie, że
              zaraz po posiłku będzie się mogła najeść Twoim mlekiem:
              > "a taka pannica to inne jedzonko, a cyc to tylko do popicia"
              > ona sie zgadza, ale potem kiedy jest posilek to dziubnie i polize"
              Osobiście uważam, że źle robisz, bo jaką córka ma motywację aby jeść dalej,
              jeśli wystarczy skubnąć, polizać i Ty już lecisz z "cycem". Zrozum, że ona się
              najada Twoim mlekiem. Powinnaś wprowadzić więcej porządku do posiłków, jeśli
              chcesz dalej karmić piersią to zrób z tego 2 normalne posiłki np rano i
              wieczorem, a w ciągu dnia podawaj normalne posiłki bez możliwości popicia
              "cyca". Inna sprawa to czy w takiej sytuacji, jest sens trzymania się dalej
              karmienia piersią, zadaj sobie pytanie jak długo chcesz ją karmić? Dwulatka to
              już naprawdę duże dziecko i można bez szkody dla niej odstawić ją od piersi. Ale
              nie możesz być w swoim działaniu chaotyczną i raz jej ulegać a raz nie. Postanów
              co chcesz robić dalej, poinformuj córeczkę o tym i trzymaj się raz obranego
              kierunku.
              • verdana Re: Elowik :) 27.05.10, 12:45
                Racja. Obiecujesz córce upragniony deser i po co ma jeść? Tym
                bardziej, ze mlako matki nie jest "popiciem", tylko jedzeniem.
                Dziecko się najada, a ze nie jest to wystarczające dla dziecka w tym
                wieku - to chudnie. Nie ma tez szans na to, by byc glodna i nawet
                nie wie, ze po niezjedzonym obiedzie można być glodnym az do
                kolacji - bo przecież dostaje pierś.
                Ja też przestawilabym dziecko na dwa (max) karmienia, o ścisle
                okreslonych porach i nie "na deser", tylko jako oddzielny posilek,
                np. przed snem.
                • mamapodziomka Re: Elowik :) 27.05.10, 13:55
                  Moze to zabrzmi brutalnie, ale oprocz piersi wywalilabym na jakis czas jeszcze
                  soczki. Nic tak nie zabija apetytu jak pyszniutki soczek, po malym Kubusiu, moja
                  normalnie jedzaca szesciolatka przez kilka godzin nie wezmie nic do ust (wg.
                  mnie to jest ok, ale nie pozwalam codziennie, traktuje jak slodycze).
                  • verdana Re: Elowik :) 27.05.10, 13:58
                    Soczki to w ogóle jest posiłek. Można nie wywalać, po co - lepszy
                    soczek niz parówka, ale trzeba wtedy pamietać, ze dziecko cos
                    zjadło.
            • twoj_aniol_stroz Re: Elowik :) 27.05.10, 18:34
              No to jest świetnie :) Dziecko ma humor i energię, więc jest zdrowe jak byk. Skoro są wypróżnienia to przecież coś musi jeść, nie trawi się od środka, prawda? Dziewczyny dobrze piszą, że musisz młodą odstawić od piersi lub ostatecznie pozostawić jeden posiłek z piersi. To jest dwulatek, więc musi jeść co innego niż mleko własnej matki. Nota bene mamy, która jada w biegu, na jednej nodze, cokolwiek. Nie ma tak. Pierś wieczorem na dobranoc, reszta to normalne jedzenie i faktycznie soczki są tak gęste, że ona naprawdę jest skutecznie zapchana. Zrób eksperyment na sobie. Zważ młodą a potem siebie. Przelicz sobie w proporcji ile ona wypija soku na 1 kg masy ciała i potem policz ile Ty powinnaś wypić w stosunku do swojej wagi, czyli:
              Dziecko waży 10 kg i wypija 250 ml soku. Czyli Ty ważąc 50 kg powinnaś wypić go 5 razy więcej, czyli 1,25 litra (!!!) soku na raz. Spróbuj wypić pięć butelek tego bobofruta i zobaczymy kiedy będziesz głodna. Gwarantuję Ci, że co najmniej pół dnia będziesz miała wrażenie, że żaby Ci skaczą w brzuchu a myśl o jedzeniu będzie powodowała odruch wymiotny. Naprawdę polecam takie doświadczenie :)
              Te soki są koszmarnie zapychające, więc ja bym z nich zrezygnowała. W naszym domu dzieci piją wyłącznie wodę lub kompoty mojej roboty. Polecam Twojej uwadze takie rozwiązanie :)
              A teraz na koniec: naprawdę jest dobrze, coraz lepiej i się nie poddawaj :) Zobaczysz, że ten trud, który już włożyłaś się opłaci i jak tak dalej pójdzie to powoli będzie tylko lepiej :)
Pełna wersja