Dodaj do ulubionych

zagubiłam się

22.06.10, 17:42
Szukam książek gdzie jest opisany problem zdrady, nie tylko seksualnej ,
ale też emocjonalnej, uczuciowej, psychicznej, intelektualnej. Kiedy zdradza
mężczyzna kobietę. Napisanych przez mężczyzn.

Pomożecie? Mam mętlik w głowie, jestem na zakręcie życiowym i jak na razie
próbuje mi się wmówić moją winę za wszystko.
Podsumowaniem mogą być słowa " jaka krzywda ci się stała z tego powodu? skoro
wracałem do domu i spałem w swoim łóżku, no jaka krzywda? miałaś urlop nad
morzem, moją wypłatę, itd. Nie dociera kompletnie, że dotyczy to dóbr
materialnych. Natomiast nie było w ogóle rozmów, wspólnych pasji, przebywania/
przeżywania razem coś/czegoś. Bo na każdą propozycję/ inicjatywę z mojej
strony było: to głupie lub weto. Po to tylko by pózniej okazałó się, że to
sama i inną było super. Bo on odsuwał się " przebywał w innym świecie"
zaangażowany właśnie psychicznie, intelektualnie, emocjonalnie z inną kobietą.

Macie jakieś namiary na autorów i tytuły książek, które mogą choć trochę dać
do myślenia. Bo rozmowa jej próba, kończy się ucieczką na fajkę lub
wywlekaniem rzeczy kompletnie nie związanych z tematem rozmowy. Mam wrażenie,
że atakuje po to by zasiać niepewność we mnie.
W ogóle nie mieści mi się w głowie jak tak można ?? Jak można pisać kilka
maili ,kilka sms-ów, dzwonić. Jak można jechać niby 'na ryby' i spotykać się z
inna. Jak można byc tak głupim, że uwierzę w tłumaczenie dlaczego są
przestawione siedzenia w aucie i kubki po kawie, której ja nie piłam. Jak
można być tak pewnym siebie, że nie zauważę książek nowych wybitnie o tematyce
miłości, muzyki którą zaczął słuchać, a na którą wcześniej miał alergię/ o
niespełnionej miłości, tęsknocie, szczęściu/. Jego pewność siebie przeszła
wszelkie granice kiedy zaczął przynosić różne aniołki z sercami w dłoniach,
kartki, listy, czy tzw. złote myśli, wszystko w jednym w kółko temacie. Czary
goryczy przepełnił mail i wysłana kartka z Paryża z podpisem Mirabel w
nawiązaniu do "Spóznionych kochanków" Whartona. Mało tego ona wręcz przyłazi
do niego do pracy, do szpitala z racji, że oboje tam pracują. Na firmowych
imprezach bawią się razem, nie ma szans,żeby wziążć żonę to jego słowa. Tylko,
że chyba była to typowa wymówka a ja glupia , ufna, wierzyłam.

A ja pracowałam, dom, na głowie, dziecko i jego wieczne wymówki,że nie robię
tego tak a tak. Tego i tamtego. Wieczna irytacja z jego strony o wszystko. Co
bym nie zrobiła, nie powiedziała, zawsze nie tak.
A teraz się dowiaduję, że to moja wina wszystko moja wina a on taki zagubiony,
z depresyjnymi myślami a ja się mało nim zajmowałam.

Przyznaję, że wyobraznia mi pracuje na wysokich obrotach. Nie wierzę, kiedy
mówi, że nie pisze lub dzwoni. Po prostu nie wierzę, bo myślę, że robi to
wtedy kiedy jest w pracy, lub kiedy ja jestem w pracy. Zastanawiam się co mam
zrobić, to jego 2 wyskok o którym wiem. Mam parę tzw. kwitów na niego i na
nią. czytając je doszłam do wniosku, że spotkało się dwoje ludzi popapranych i
niedojrzałych emocjonalnie. Żyjących w świecie wyobrażeń o miłości, szczęściu,
w książce można wiele napisać. Nie umiejących znależć szczęścia w normalnym
życiu. Najlepiej oddają to słowa - jestem / czuję się zagubiony w życiu. I
wynika z tego to, że gdybym to ja się zmieniła, podporządkowała cała to byłoby
cacy.
Wiecznie chwaliła, łechtała ego jaki super, cacy i w ogóle, i najlepiej nie
wymagała niczego to byłoby rewelacyjnie. Tylko czy to ma działać w jedną
stronę tylko? Czy mi się już nic nie należy od życia?
Obserwuj wątek
    • tamara30 Re: zagubiłam się 22.06.10, 17:50
      Chęć zemsty jest wielka, na razie się wstrzymuję, bo w obu związkach są dzieci.
      Wiem jakie oni mają obawy, tzn. jak zostaną odebrani przez ludzi, czy zostaną
      zaakceptowani, co będą myśleć inni o nich.

      Bardziej boli stwierdzenie, że tkwią w chorych związkach.
      • izabelski Re: zagubiłam się 22.06.10, 18:01
        o czym chcesz ksiazke?
        o tym, ze cie ktors wykorzystal i robil to w sposob nieuczciwy?

        zastanow sie jak dlugo wytrzymasz w chorym ukladzie
        czy chcesz odbudowac ten zwiazek i czy jest po co

        dzieci - no to osobny temat - ale czy myslisz ze beda szcczesliwsze w rodzinie,
        gdzie rodzice sie nielubia?
        • tiana77 Re: zagubiłam się 22.06.10, 18:14
          Przechodzę przez to samo. I co z tego że mam zdjęcia sms'ów, rozmów
          50 minutowych, jak mój mąż się wypiera, ONA śmieje się w twarz i
          traktują mnie oboje jak wariatkę. ONA mam męża a mojemu pisze że go
          kocha... Mój się wypiera wszystkiego, a ma osobny telefon dla niej i
          darmowy z nią numer. Mi ręcę opadają. Powiedziałam mu że mnie
          zdradził, że wiem o tym, że nie będzie prowadził podwójnego życia,
          on na to że jestem zdrowow powalona delikatnie mówiąc. Ja wybieram
          się do jej męża, który jak sądzę o niczym nie wie. Ale skoro ona mi
          spaprała życie to ja jej spapram. Rolę mojego męża pominę, facet to
          RZECZ NABYTA... Myśli inaczej niż kobieta.

          A po co ci taka książka? Wybierz się lepiej do dobrego psychologa.
          Pozdrawiam.

          Jak chcesz to pisz na pocztę. Może razem się wesprzemy...

          • tamara30 Re: zagubiłam się 22.06.10, 18:24
            chce dotrzeć do literatury opisującej podobne problemy, chociażby dla samej
            siebie a żeby dotrzeć muszę wiedzieć czego szukać

            u mnie jest trochę inaczej oni się boją, co będzie jak się wyda,
            • triss_merigold6 Re: zagubiłam się 22.06.10, 18:51
              Przecież już się wydało.
              • tamara30 Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:51
                Triss wydalo sie , ja wiem
                ale jej chlop twardo obstaje przy wiernosci zony
                nie wie nikt z miejsca pracy a tego najbardziej sie obawiaja
                i tu moge narobic smrodu
                on chyba liczy na to ze ja bede trzymac w sobie
                • izabelski Re: zagubiłam się 24.06.10, 11:37
                  wynajmij prywatnego detektywa
                  niech zrobi zdjecia itp
                  i bedzie niepodwazalny dowod zdrady
                  przyda sie podczas rozwodu...
            • ladyjay Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:03
              Literatura ma to do siebie ze jest fikcja. Nie znajdziesz tam prawdziwego opisu
              problemow.
              Wydaje mi sie ze ty nie przyjmujesz do wiadomosci tego co jest oczywiste, ze
              twojemu mezowi nie zalezy na tobie. Przeciez zdrada juz sie wydala, jak
              zauwazyla triss, a co na to twoj maz? nic.
              To ty glowisz sie co zrobic aby on zrozumial co zniszczyl swoim zachowaniem.
              Ale to twoje odczucie a nie jego.
              a co ty chcesz dalej z tym zrobic? czy chcesz z nim dalej zyc?
              • asiara74 Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:53
                Przykro mi kiedy po raz kolejny czytam taką historię. Trzymaj się dziewczyno i
                nie pozwól się poniżać. A tej romantyczce z bożej łaski powiedz kilka słów do
                słuchu.
                • tamara30 Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:58
                  jakies propozycje ?
                  narazie on probuje ja i mnie ochronic najlepiej bym ja zapomniala a tamta byla nadal
                  • annb Re: zagubiłam się 23.06.10, 11:07
                    za słownikiem

                    ochronić — ochraniać «zabezpieczyć lub ustrzec kogoś lub coś przed
                    czymś złym, niekorzystnym lub niebezpiecznym»


                    Pomylenie pojęć
                    ten pan Ciebie nie chroni
                    On dla siebie szuka dupochronu

              • tamara30 Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:54
                problem w tym, że jestem tak rozchwiana emocjonalnie - wplyw dziecinstwa i nie
                tylko , ze sama nie wiem co zrobic
                nie mam odwagi odejsc ani nie mam sily na to by go wywalic - bo on na to czeka
                tylko by lazic i gadac jaka to ja jestem okropna z domu wyrzucilam
                popelnilam blad jak wiele innych , wszystko jest na niego , a ja mam prace na
                dorywcza i zadnej porzadnej nie znajde ze swoja wada - niedosluch
                madra po fakcie albo i glupia
                • annb Re: zagubiłam się 23.06.10, 10:53
                  Kto Ci wmówił że z taką wadą nie znajdziesz porzadnej pracy?
                  zamiast ksiązek poszukaj dobrego psychologa który pomoże Ci
                  popracować nad swoją samooceną
                  A co do własności-macie rozdzielność?
                  • tamara30 annb !!! 24.06.10, 14:47
                    życie mi pokazało, że tutaj gdzie mieszkam nie znajdę

                    częsciowo zawiniłam ja, po przeprowadzce nie mogłam znalezć, pózniej ciąża,
                    wychowywanie dziecka , a pózniej okazało sie, że nic nie ma a moja wada się
                    pogłębiła, szukałam nie znalazłam znów..

                    nie mogę znalezc, nawet zdalnej przy komputerze np, wprowadzanie danych
                    szukanie pracy ćwiczę od roku i ciągle nic
                    nie licząc sprzatania domu komuś - ale to nie jest praca o ktorej marzyłam
    • kol.3 Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:53
      Mąż urządził się wygodnie - dom i dziecko na twojej głowie, a on sam
      pełen pretensji o wszystko, wpędził Cię w poczucie winy, na boku
      miał przyjaciółki - panie które go "rozumiały". Cwany manipulant.
      Wydaje mi się, że zabrakło Ci twardości życiowej, za dużo na siebie
      brałaś, a teraz cwaniak usiłuje Ci wmówić winę, odpowiedzialność za
      rozpad małżeństwa.
      Z obcymi paniami jest mu dobrze, bo w tamtym życiu nie ma realnych
      problemów, ot romantyczne myśli, kartki, serduszka, literatura. Z
      Tobą żyje mu się gorzej, bo jest realne, szare życie, problemy,
      rachunki do płacenia, dziecko, sprzątanie itp.

      Zbierz dowody zdrady, żebyś nie została w razie rozwodu z ręką w
      nocniku.
      • tamara30 Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:56
        Kol.3 pieknie to ujelas
        tak wlasn ie jest
        chyba wlasnie znalazlam sie z lapa w nocniku i wyjscia nie widze
      • santo_inc Re: zagubiłam się 22.06.10, 19:58
        > Wydaje mi się, że zabrakło Ci twardości życiowej, za dużo na siebie
        > brałaś, a teraz cwaniak usiłuje Ci wmówić winę, odpowiedzialność za
        > rozpad małżeństwa.

        Takie są skutki, gdy kobiety źle ustawiają priorytety w związku.

        Co z tego, że kobieta weźmie na siebie gotowanie, dziecko i pranie z odkurzaniem?

        To nie lepiej zrzucić połowę tych obowiązków na męża i jednocześnie mieć czas na
        to, by zaspokajać JEGO POTRZEBY?

        Nigdy tego nie zrozumiem...
        • kol.3 Re: zagubiłam się 22.06.10, 22:50
          A czy on interesował się potrzebami żony? W ogóle nie.
          Problemem jest tu pewnie brak dojrzałości do związku, w którym trzeba
          podjąć odpowiedzialność za drugą osobę, za dzieci. Facet chciałby być
          cały czas w okresie romantycznym, kiedy jedynym problemem jest
          randkowanie, rozmowy, prezenciki.
          Pytanie czy jesteście w stanie porozmawiać na temat związku, ratować to
          co jeszcze z niego zostało, przeanalizować co jest przyczyną, że
          małżeństwo się posypało.
          • santo_inc Re: zagubiłam się 23.06.10, 19:17
            > A czy on interesował się potrzebami żony? W ogóle nie.

            Po to żona ma buzię i język, żeby móc swoje potrzeby wyartykułować zamiast
            czekać aż się sam zainteresuje i zapyta. Nie zapyta.

            > Problemem jest tu pewnie brak dojrzałości do związku, w którym
            > trzeba podjąć odpowiedzialność za drugą osobę, za dzieci.

            Facet uświadamia sobie potrzeby nie wtedy, gdy staje się mitycznie "dojrzały",
            tylko kiedy zostaną mu one zakomunikowane. Dojrzałość to nie jest zdolność
            czytania w myślach kobiet.

            Mężczyźni nie są niedojrzali, tylko niedomyślni. I trzeba sobie z tym radzić.
            • kol.3 Re: zagubiłam się 24.06.10, 17:46
              Mężczyzn zawsze można usprawiedliwić. Kobiet - nigdy.
        • sebalda Re: zagubiłam się 23.06.10, 09:58
          > To nie lepiej zrzucić połowę tych obowiązków na męża i jednocześnie mieć czas n
          > a
          > to, by zaspokajać JEGO POTRZEBY?
          >
          > Nigdy tego nie zrozumiem...

          Santo, czy możesz mi wytłumaczyć w krótkich żołnierskich słowach, jak to zrobić
          w praktyce? Łatwo powiedzieć: zrzuć połowę obowiązków. Kiedy próbuję wytłumaczyć
          mężowi, że potrzebuję więcej pomocy w domu, słyszę, że stosuję terror prac
          domowych i to służy jako jeden z głównych argumentów jego niechęci do mnie. Nie
          pozwalam krzyczeć z byle powodu na dzieci i stosuję terror prac domowych - oto
          dwa koronne argumenty mojego wrednego charakteru.
          Jak widać, jeśli kobieta nie stosuje terroru prac domowych, też zła. To my mamy
          wygórowane wymagania?
          • santo_inc Re: zagubiłam się 23.06.10, 19:15
            > Santo, czy możesz mi wytłumaczyć w krótkich żołnierskich słowach,
            > jak to zrobić w praktyce?

            Jasne.

            Po pierwsze, porozmawiać o tym, że nie ogarniasz domu.
            Po drugie, przedstawić listę rzeczy, które on mógłby robić.
            Po trzecie, przedstawić listę rzeczy, którymi Ty mogłabyś go uszczęśliwić,
            gdybyś miała więcej czasu wolnego od obowiązków.

            Nie znam Cię, ale jestem głęboko przekonany, że Twoje "próbuję wytłumaczyć, że
            potrzebuję więcej pomocy w domu" oznacza w praktyce, że "każesz mu zrobić to i
            to bo sama nie ogarniasz". A tą metodą do niczego nie dojdziesz, bo naturalne
            jest, że się będzie buntować.

            Podsumowując: nie nakazuj, tylko przehandluj jego pracę za jego przyjemność. I
            pozwól mu uczestniczyć w wyborze tego, co będzie robić, bo to znacznie ułatwia
            dojście do porozumienia.

            Ja przykładowo nienawidzę zmywać garów i będę się rękami i nogami wzbraniać
            przed tym. Za to mogę wiele rzeczy w domu robić bez żadnego problemu,
            praktycznie wszystkie pozostałe domowe obowiązki.
            • sebalda Re: zagubiłam się 23.06.10, 21:31
              Małżeństwo to wspólnota. Mieszkamy w jednym, wspólnym domu. Wspólnie w nim
              śpimy, jemy, odpoczywamy, wspólnie za niego odpowiadamy. Czy możesz mi
              wytłumaczyć, dlaczego mam nagradzać męża za coś, co powinno do niego należeć
              jako do osoby współposiadającej i współodpowiedzialnej? Kiedyś myślałam, że jak
              mąż mi czasami pomoże w domu, to znaczy, że mu na mnie zależy, że chce mnie
              odciążyć, że to taki miły gest w moją stronę. I dopiero tutaj mi uprzytomniono
              (wieki stereotypów zrobiły mi wodę z mózgu), że to nie tak, że mąż nie ma
              pomagać, tylko współodpowiadać za wspólny dom. To nie łaska, to norma, że dom
              prowadzimy razem, skoro jest wspólny i wspólnie z niego korzystamy. Celowo tak
              często piszę słowo WSPÓLNIE. Dociera do Ciebie ten przekaz? Mój mąż z reguły
              gotuje niedzielny obiad, czasami sobotni, ostatnio gotuje też sobie i dzieciom
              ciepłą kolację, ja jem obiad w pracy. Czasami umyje swoją łazienkę, bardzo
              rzadko odkurzy salon, a od święta przetrze na mokro podłogę mopem. Wszystkie
              czynności, które wykonuje poprawiają komfort innym członkom rodziny, ale też
              jemu. Gdy prasuję jego rzeczy, robię coś wyłącznie dla niego. To, że piorę, to
              pryszcz, przecież samo się pierze, a że trzeba posegregować, a potem powiesić,
              potem znowu posegregować, to też samo. Pytanie, co on robi wyłącznie dla mnie?
              Ano nic właściwie.
              Piszesz, że nienawidzisz myć garów. A co, jak Twoja wybranka też nienawidzi? Nie
              obciążam męża najbardziej znienawidzonymi rzeczami, naprawdę dużo nie wymagam,
              ale jego pomoc jest niewystarczająca, pracujemy po równo, wracamy o tej samej
              porze, jestem naprawdę zmęczona, a perspektywa całej soboty z odkurzaczem i
              pralką jest naprawdę niemiła.
              Abstrahując od tego, że pomoc w pracach domowych powinna być normą, zwłaszcza w
              przypadku, gdy para pracuje zawodowo i że mężczyzna nie robi łaski, nie powinien
              być o to w ogóle proszony, tylko jako logicznie myślący osobnik sam o tym
              wiedzieć, pomysł, że to robi po to, żeby coś w zamian zyskać od żony jest już
              kompletnie bez sensu. Rozumiem, że mówiąc o spełnianiu potrzeb mężczyzny,
              myślisz też o jego potrzebach seksualnych. Mój mąż nazywa to kupczeniem ciałem.
              On odbiera to tak: jak nie podda się terrorowi prac domowych i nie będzie
              wystarczająco miły dla mnie i dla dzieci, to figa z igraszek w łóżku, zatem ja
              go szantażuję i on podlega presji. Igraszki mają być spontaniczne, a nie za coś.
              Mam go pragnąć dla niego samego, a nie dlatego, że się starał. I ja w sumie to
              rozumiem i popieram, ale wytłumacz mi, jak z drugiej strony mam go pragnąć, gdy
              z najbłahszego powodu nawrzeszczał na Bogu ducha winne dziecko, bo mu w końcu
              nerwy z tego napięcia puściły? Widzę zestresowane dziecko niewinnie napadnięte,
              już jeżącego się męża i mam być happy i ready? No sorry, tak to nie działa.
              • santo_inc Re: zagubiłam się 24.06.10, 19:35
                > Małżeństwo to wspólnota. Mieszkamy w jednym, wspólnym domu.

                Jednocześnie mamy zupełnie inne wyobrażenie o tym, jak ten dom powinien
                funkcjonować.

                Dla stereotypowego faceta jest ważne, żeby działał telewizor i lodówka z piwem.
                Dla stereotypowej kobiety jest ważne, żeby na półkach nie było kurzu.

                > To nie łaska, to norma, że dom prowadzimy razem, skoro jest
                > wspólny i wspólnie z niego korzystamy.

                Jednocześnie rościsz sobie prawo do samodzielnego zadecydowania o tym, co należy
                do tego "prowadzenia domu".

                > Czasami umyje swoją łazienkę, bardzo rzadko odkurzy salon, a od
                > święta przetrze na mokro podłogę mopem. Wszystkie czynności, które
                > wykonuje poprawiają komfort innym członkom rodziny, ale też jemu.

                Widocznie gdyby poprawiały mu komfort w większym stopniu, robiłby to częściej i
                z większą ochotą. Doskonały dowód na to, co opisałem powyżej.

                > Piszesz, że nienawidzisz myć garów. A co, jak Twoja wybranka też
                > nienawidzi?

                Wtedy kupuje się odpowiednio dużą zmywarkę, żeby myć w niej również garnki i
                patelnie i problem znika.
        • aandzia43 Re: zagubiłam się 23.06.10, 11:14
          > To nie lepiej zrzucić połowę tych obowiązków na męża i jednocześnie
          mieć czas n
          > a
          > to, by zaspokajać JEGO POTRZEBY?
          >
          > Nigdy tego nie zrozumiem...

          Święta prawda, lepiej zrzucić połowę tych obowiązków. Tylko po
          pierwsze: bywa to czasem niezmiernie trudne do przeprowadzenia w
          praktyce z powodu silnego oporu mężczyzny, a po drugie: zaraz
          podniesie się larum ze strony niektórych panów, że mężczyzna domowy,
          to mężczyzna postrzegany przez kobietę jako niemęski i brak seksu
          gotowy.
          • santo_inc Re: zagubiłam się 23.06.10, 19:11
            > Święta prawda, lepiej zrzucić połowę tych obowiązków. Tylko po
            > pierwsze: bywa to czasem niezmiernie trudne do przeprowadzenia w
            > praktyce z powodu silnego oporu mężczyzny,

            Zdaje mi się, że mężczyźni są logiczni i przedstawienie sprawy na zasadzie:
            "słuchaj stary, powiedzże no, czego ci brakuje, ja to będę dla ciebie robić a ty
            mi pomożesz w domowych obowiązkach" ma szansę zadziałania.
    • an.iia Re: zagubiłam się 22.06.10, 22:32
      Pierwsza sprawa jaka mi się nasunęła, to to że w ogóle nie potrafisz rozmawiać z
      mężem. Nie jesteś stanowcza, tylko bardzo uległa. Ja nie wyobrażam sobie, aby w
      takiej sytuacji pozwolić facetowi wyjść na fajkę czy zmienić temat. Jak by
      wyszedł poszłabym w krok za nim. Poza tym Twój mąż jest po prostu bezczelny! Jak
      czytałam Twoje słowa to miałam ochotę walnąć tego faceta który tak Tobą
      manipuluje i odwraca kota ogonem! Naprawdę przykro mi, że tak trafiłaś.
      Pomijając fakt jakim mężczyzną jest Twój mąż, to muszę przyznać, że faceci lubią
      gdy od czasu do czasu chwali się ich za byle co, od razu odżywają :).

      Nie jestem w stanie wymyślić konkretnej podpowiedzi co powinnaś zrobić, bo masz
      strasznie skomplikowaną sytuacje. Jedno jest pewne, że nie powinnaś tak żyć. Mam
      nadzieję, że znajdziesz jakieś rozwiązanie w tej trudnej sytuacji.
    • one_berenika Re: zagubiłam się 23.06.10, 06:37
      ja tez swoje właśnie przechodzę - przeczytaj mój wątek - bardzo Ci
      współczuję bo wiem jak się czujesz

      rok temu czytałam książke Mit Monogamii i teoretycznie mi pomogła,
      mojemu mężowi niby też ale potem jeszcze cuda się działy lub stare
      wychodziły na jaw

      zapomnij o książkach, ratuj swoje życie, szukaj kontaktu z kimś kto
      spojrzy na to chłodno i bez emocji, w takich jak ta sytuacjach pomoc
      jest naprawdę potrzebna
    • tully.makker Re: zagubiłam się 23.06.10, 10:03
      Przede wszystkim, nie daj sie wmanipulowac w przekonanie, ze to
      twoja wina - maz zdecydowal sie nie pracowac nad waszym zwiazkiem,
      tylko szukac zaspokojenia emocjonalnego poza nim. Sadze, ze jestes
      naiwna wierzac, ze ne bylo kontaktow fizycznych.

      naiwna tez jestes sadzac, ze jesli wasza wspolna malzenska wlasnosc
      jest zapisana na meza, to ty nie masz do niej praw - tak nie jest,
      wszystko, czego dorobiliscie sie w malzenstwie jest wspolne.

      Zamiast wyrzucac go z domu, zbierz dowody jego winy - wszystkie
      kartki, zdjecia, bilingi telefoniczne, terminy wyjazdow z nia,
      sytuacje, w ktorych cie oklamal, zastanow sie, czy masz swiadkow?
      Skopiuj wyciagi z konta meza, wykonaj uwierrzytelnione kopie
      wszystkich aktow notarialnych, unowy kupna samochodu itp. Takie
      dowody bedie ci latwiej zebrac, gdy on bedzie mieszkal w domu.

      Zasiegnij porady adwokata, a nastepnie wystap o rozwod z winy meza,
      alimenty, na dzieci i na siebie i daj mu popalic.

      Zdajesz sobie sprawe, ze twoj maz jest czlowiekiem zwyczajnie podlym
      i pozbawionym zasad moralnych? chcesz zyc z kims takim?
      • tamara30 Re: zagubiłam się 24.06.10, 14:34
        za póżno się ocknęłam

        to co zebrałam to nic, zdążył pozmieniać hasła do kont mailowych, gg, spika,
        wyczyścił komp z czegoś co mogłoby mi posłużyć jako dowód
        w tej chwili potrzebne mi hasło do konta mailowego ale jak je uzyskać?? nie
        jestem biegła w "komputerach"

        bilingi nie przychodzą od paru miesięcy do domu są dostępne tylko na IBOA ery,
        nie mam jak przechwycić komórki nawet na to by przejąć jednorazowy kod, a
        znajomości nie mam niestety, żeby dostać te bilingi z innego zródła

        boję się o dziecko,


        co do kontaktów fizycznych nie nie jestem naiwna , zapomniałam wspomnieć o 2
        paczkach prezerwatyw znalezionych /mi niepotrzebnych/

        mam dosyć tego wszystkiego nie widzę żadnego sensu, spalam się psychicznie

        wsparcia w jego rodzinie nie znajdę, chocby po to by ktoś go zdrowo opier...
        napiętnował jego zachowanie, nie mam na co liczyć
        tully.makker napisała:
        Zdajesz sobie sprawe, ze twoj maz jest czlowiekiem zwyczajnie podlym
        > i pozbawionym zasad moralnych? chcesz zyc z kims takim?

        tak zdaję sobie sprawe z tego cholernie sobie zdaję sprawę ale on nic złego w
        tym nie widzi
        • tamara30 Re: zagubiłam się 24.06.10, 14:36
          ma ktoś pomysł jak dotrzeć do jej męża?
          albo jak wykorzystać nr tel jej , i ją postraszyć?

          wiem niskich lotów pomysł, ale jej strach jest mi potrzebny do tego by popełnili
          błąd

        • doctor.no.1 Re: zagubiłam się 24.06.10, 21:14
          o matko...

          znalezienie gumek u męża to maks nad maksami...

          nie wiem, co bym zrobiła, ale awantura bylaby taka, że wszyscy
          sąsiedzi, by słyszeli


          Rozumiem, że jesteś od męża całkowicie uzależniona finansowo? Hmm,
          macie dziecko, to powinnaś otrzymać alimenty. Może na oszczędne
          zycie w jednym pokoiku wystarczy. Ja zrobiłabym wiele, by sie od
          dziada wyprowadzić.

          No ale ja nigdy w życiu nie pozwoliłabym sobie na całkowite
          uzależnienie od faceta...

          Czego oczekujesz? Mama wrażenie, że chcesz przetrzymać te trudne
          chwile i masz nadzieję, że on "wróci" do Ciebie? To może się
          zdarzyć. Jak ktoś napisał - kochanka daje dreszczyk nastoletniej
          miłości, a zona to bezpieczna przystań, do której zawsze można
          zawitać po burzach i przygodach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka