Dodaj do ulubionych

Przed rozwodem...

24.06.10, 11:37
Kochane...
U mnie sytuacja dziwna...gdyby ktoś z boku na to spojrzał.
Mąż nie pije, nie szwęda się z kolegami, kocha naszego 2 letniego
synka, robi zakupy, buduje dom.
Rok temu wnosiłam sprawę o rozwód i wycofałam, dałam szansę.
Dlaczego? ?? Jakie miałam powody? Przecież wszystko jest niby w
porządku. Czego ja się czepiam??
Otóż to typowy jedynak, który wszystko dostawał od mamy, wychowany w
chorym związku swoich rodziców, gdzie kobieta mimo niezależności
finansowej robi co jej mąż karze od lat 30 i godzi się na chorą
zazdrość.Nie ma koleżanek, nie wyjeżdża nigdzie sama, siedzi z nim i
jego urojeniami.
W takim klimacie wychowywał się mój mąż i choć po 5 latach bycia ze
mną zmienił się bardzo dużo...ja się wypaliłam. Nic do niego nie
czuję. Tylko nasze dziecko jeszcze mnie zmiękcza.
Kiedy cofnę się 3 lata wstecz - to był burzliwy związek od początku -
pełen kłótni, besztania mnie nawet za to, że zgubiłam klucze, że
kupiłam kolejną bluzkę (mamy osobne konta i nieźle zarabiam, mąż
przeciętnie), że jadę na wyjazd służbowy się puszczać, że wracam za
późno z pracy - a przecież ktoś musi zarabiać porządnie.
Kolejne - chciałby mieć drugie dziecko, ale nie daje mi
zabezpieczenia. Mieszkanie w którym mieszkamy jest na jego mamę, i
zostanie przepisane tylko na niego. Razem mamy działkę na kredyt, na
której połowie buduje się dom. Chciałby byśmy wzięli kredyt na
dokończenie domu wspólnie i płacili na pół a on bedzie sobie
wynajmował mieszkanie mamy i doliczał do swojej pensji, bo jak mówi
ja i tak zarabiam więcej - tylko kto mu broni zmienić pracę???!!!
Wsytsko dzielimy na pół, nawet dopomina się bym mu na paliwo
dorzucała bo on na budowę jeździ.
Czy to męskie??Dla mnie nie. O to się wszystko rozchodzi. Niemęski
jedynak ze zmiennymi nastrojami, furiat.
Postawiłam sprawę jasno - spisujemy intercyzę jedną połowę działki
na mnie (tą bez domu) a druga połowa z domem jest jego i on sam
bierze ten kredyt. I co??Nie godzi się na to - mimo, że jest to dla
niego idealny układ - wszytsko będzie jego, nie moje. '
jestem mu chyba tylko potrzebna do tego kredytu???

Jeśli chodzi o dziecko, kocha je ale tak bez obowiązków - nie lubi
go kąpać, denerwuje go jak jest niegrzeczne, nie ma dla niego
cierpliwości.
Ja też nie jestem idealną mamą, ale staram się. Bynajmniej nie myślę
o drugim skoro dla tego jednego mam tak mało czasu.

Dojrzewam do decyzji o rozwodzie, nie wiem jak to będzie.
Obserwuj wątek
    • bluenote1 Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 12:52
      Moje małżeństwo wygląda bardzo podobnie do małżeństwa rodziców Twojego męża. Z
      tego, co piszesz, on (znaczy Twój mąż) powiela ten schemat i chcę Ci powiedzieć,
      że z perspektywy ponad 20 lat w takim związku, radzę Ci z calego serca, póki
      jesteś młoda i niezależna, póki jest tylko jedno dziecko, rozważ bardzo poważnie
      rozstanie. Twój mąż próbuje Tobą manipulować, chce dominować, dyktuje warunki.
      To nie jest normalny układ dwojga kochających się ludzi, ale walka o dominację.
      Im będziesz starsza, tym trudniej Ci będzie się z takiego chorego układu
      wydostać, wkrótce dojdzie obawa o uczucia dziecka. Ojciec który kocha dziecko,
      ale tylko wtedy, gdy nie musi w związku z tą miłością się wysilać, to nie jest
      prawdziwie oddany ojciec, wierz mi. Mały teraz tak bardzo boleśnie nie odczuje
      utraty ojca, z każdym rokiem będzie trudniej. Zresztą przecież kontakty mogą
      zachować, ale Ty odżyjesz. Wiecznie zestresowani i skłóceni rodzice to bardzo
      toksyczne środowisko dla dziecka, a czym to skutkuje, widzisz na co dzień u
      męża, nie rób tego synowi.
      Jestem radykalna, ale wiem, co mówię, bardzo żaluję, że mi kilkanaście lat temu
      nikt nie pomógł dobrą radą. To, że mąż nie pije i się nie szwenda, kocha syna,
      to jeszcze nie powód, żeby go bezkrytycznie wielbić. To norma, minimum, ale i z
      tą normą, jeśli dochodzą inne destrukcyjne działania, można się bardzo
      przejechać, oj bardzo.
      Na wspólny kredyt i drugie dziecko w żadnym wypadku teraz się nie decyduj,
      przedstawiłaś mężowi dogodną propozycję, nie zmieniaj tego, daj mu czas do
      namysłu, jeśli gardzi, jego problem.
      • bramasole2 Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 13:31
        Bardzo dziękuję za te słowa.
    • tully.makker Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 12:53
      Mysleliscie o terapii?
      Maz robi niefajne rzeczy, ale glownie chyba ze strachu...
    • marzeka1 Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 16:41
      "Razem mamy działkę na kredyt, na
      której połowie buduje się dom. Chciałby byśmy wzięli kredyt na
      dokończenie domu wspólnie i płacili na pół a on bedzie sobie
      wynajmował mieszkanie mamy i doliczał do swojej pensji, bo jak
      mówi
      ja i tak zarabiam więcej - tylko kto mu broni zmienić pracę???!!!
      "

      - najgorszą rzeczą, jaką sobie mogłabyś zrobić, byłoby wdepnięcie
      z tak zachowującym się mężem we wspólny duży kredyt na dom, kanał
      zupełny. Nigdy, przenigdy w to nie wchodź, bo obudzisz się z ręką
      w nocniku. Co do rozwodu nie wypowiadam się, chociaż opis pana
      męża brzmi tragicznie, ale kredyt przy takim zachowaniu podejściu,
      pretensjach itp. to sznur na szyję. Już teraz nie masz w tym
      związku -mimo że więcej zarabiasz- sensownego zabezpieczenia, bo
      mieszkanie jest na pana męża.
    • burza4 Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 17:21
      tak, pewnie jesteś mu potrzebna do wygodnego życia, bo bez twojej pensji nie
      stać by go było na takie życie, nawet z wynajmem. No i miałby stres, co będzie
      jak go zwolnią.

      Nie rezygnuj z siebie. Nie rezygnuj też ze swojego dorobku. Cynicznie powiem, że
      majątek matki trafi kiedyś do dziecka, majątek rozwiedzionego ojca już
      niekoniecznie. Weź swoje zabawki i połowę wspólnych - szkoda życia na "związek"
      z sublokatorem.
    • izabelski Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 19:07
      niech bierze kredyt, bo ci musi zaplacic za polowe dzialki jak bedziecie sie
      rozstawac...
      i twoj udzial finansowy w budowe domu

      a mieszkanie nei jest wliczone przeciez bo nie jest jeszcze jego, wiec niech sie
      nei mardzy...

      za wynajem to mozesz placic tesciowej, ze wspolnych pieniedzy
    • santo_inc Re: Przed rozwodem... 24.06.10, 19:51
      > Otóż to typowy jedynak, który wszystko dostawał od mamy,

      Było nie wychodzić za niego za mąż.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka