jaguarka1
28.06.10, 17:31
Witam!
Bardzo prosze o rade. Nie wiem jak mam pomoc rodzicom? Chodzi o
mojego brata. Postaram sie jakos opisac ten problem bo cala jestem w
nerwach i przezywam meczarnie rodzicow :(
Mój brat ma 51 lat. Do 30-stki mieszkal z rodzicami. Potem sie
ożeni. Nie wymeldował sie z mieszkania rodziców a rodzice nie
wymeldowali jego (choc to jest mieszkanie komunalne). Brat
zamieszkal z żona (bez meldunku) i tak bylo ponad 10 lat. Po tym
okresie rozwiódł sie i wrócił do rodziców. Rodzice go przyjeli. W
tym okresie jeszcze cały czas pracowal. Miał swoj handel - handlowal
ciuchami i jakoś tam zarabiał. W końcu jakos tak pare lat temu z
handlem zaczelo mu wychodzic coraz gorzej i przestal tym sie
zajmowac. Rozpoczoł prace na czarno, zarabial grosze. Rodzicom juz
nie dokladal sie do utrzymania, nie placil alimenty, bral pozyczki
(jak mu je banki dawaly nie mam zielonego pojecia na jakiej
podstawie?) coraz bardziej sie zadłużał. Prowadził tryp hulaki,
kobiety i alkohol. Poznal kobiete, nie bylo go u rodzicow rok.
Rodzice postanowili go wymeldować z urzedu. Wrócil (sprawa
wymeldowania byla już w toku w urzedzie miejskim) dowiedzial sie o
tym blagal rodzicow aby go nie wymeldowali, że bedzie pracowal , ze
dolozy sie do zycia (rodzice maja male emerytury) ze wysztsko bedzie
cacy. Rodzice uwierzyli mu :(
Pracy nie podjoł, zaczol wyzywac rodziców, tacie mowil ze go zabije,
stal sie furiatem, podbieral rodzicom piniadze albo szantazowal.
Byli rodzice na policji, dzielnicowy z nim rozmawial i to wsztstko.
Znowu poznal jakos kobiete przez internet, pozyczyla mu 5 tys.zł a
on poznal nastepna i z nia wyjechal do Wielkiej Brytani (to bylo w
grudniu ubieglego roku). Od tego czasu nie ma go u rodzicow. Dwa
tygodnie temu rodzice poszli znowu do UM aby zlozyc ponownie wniosek
o jego wymeldowanie. Jego dlugi caly czas rosna. Przychodza pisma od
komornika ze chca razem z policja wejsc do mieszkania i zabrac jego
rzeczy (tz. wartosciowe)a on nic nie ma u rozicow procz paru spodni,
swetro i tym podobne, i komputera wartego obecnie 300 zl. Rodzice
żyja w ciaglym strachu bo sami tez nie maja zadnego majatku a tu
komornik chce wchodzic sila do mieszkania. To sa ludzie juz starsi
69 i 78 lat. Schorowani, potrzebuja spokoju. Tato moj napisal do
komornika i opisal ta cala sytuacje. Co jeszcze? Acha rodzice maja
adres mojego brata w Angli, on podal bo pilnie chcial aby mu mama
wyslala ksiazki do nauki anglelskiego i w ten sposob maja ten jego
adres. Ale on zaraz zaznaczyl zeby mama nikomu go nie ujawnila bo on
podobno podjol legalna prace i dobrze zarabia. Żeby go tam nie
znalezli bo komornik mu zabierze piniadze na poczet dlugow a on jest
z kobieta co ona nie wie jakie on tu w Polse ma duze dlugi.
Rodzice dostali pismo z urzedu miejskiego na 1.07.2010 oczywiscie
urzad wyslal tez na adres gdzie mieszkal moj brat z byla zona. Tam
odebrala to pismo jego corka (tez sa bardzo skloceni ze soba bo on
nie placi alimentow) i przeczytala. Ucieszyla sie ze jej tata bedzie
bez mieszkania i postanowila go o tym fakcie powiadomic. Widocznie
miala jego e-mail lub nr komorki lub gg. W kazdym badz razie
dowiedzial sie i wczoraj przez tel. zrobil mamie staszna awanture,
grozi ze rodzicow do sadu poda za to ze go chca wymeldowac. Boje sie
ze ten furiat moze wrocic i pobic tate. Zemscic sie! Chociaz on wie
ze grozi mu wiezienie za same dlugi i za dlugi z alimentow. A jest
tego sporo. Boje sie o rodzicow. Ja sama z mezem i malym dzieckiem
mieszkam w lubuskim a rodzice w woj ślaskim. Jak im mozna pomoc? Czy
jak by brat wrocil teraz to urzad pomomo tego ze wrocil to wymelduja
go? Jak rodzice maja sie bronic przed takim synem ktory sie zneca
nad nimi psychicznie? Co robic???