dosia_77
13.07.10, 16:15
Witam
Mam duży problem. Ostatnio z mężem mieliśmy bardzo dużo nieprzewidzianych wydatków. Jesteśmy na debecie. Mieszkamy razem z teściową.
Dzisiaj teściowa mi oświadczyła, że jutro przyjeżdża do nas jej syn z rodziną na dwa tygodnie. Powiedziałam jej , że nie ma sprawy , ale prać, żywić się i gotować mają sobie sami, albo niech im matka gotuje, ponieważ ja nie mam pieniędzy. Teściowa wpadła w straszny szał. Zaczęła na mnie wrzeszczeć, że panoszę się po jej domu i poniżam rodzinę swego męża. Syn i synowa z trójką dzieci chcieli przyjechać na wczasy, wypocząć, bo ciężko pracują.
Ja też mam dzieci, pracuję , jestem zmęczona i po prostu nie mam pieniędzy i ochoty tańczyć nad rodziną męża.
Czy rodzina męża takie sprawy powinna uzgadniać ze mną? Przecież mam swoje życie, jakieś plany.
Jest mi strasznie przykro , bo czuję się jak niewolnica. Brat przyjeżdża kiedy chce i na ile chce. Oni wypoczywają w ogrodzie, a ja muszę pilnować ich dzieci, sprzątać i gotować. Bratowa nigdy nawet talerza po sobie nie umyła. Nas nigdy do siebie nie zapraszają.
Jak jest w waszych rodzinach?
Jak wybrnąć z tej sytuacji?
Jak przekonać męża do swoich racji?