Dodaj do ulubionych

Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy???

13.08.10, 13:00
Witam!
Trzy lata temu skończyłam szkołę średnią.
Od tamtej pory zdążyłam wyjść za mąż z miłości.
Ale tu zaczynają się schody:NIE PLANUJEMY NA RAZIE I NIE WIEM CZY WOGÓLE W
PRZYSZŁOŚCI POSIADANIA DZIECI...

Od kiedy wyszłam za mąż zajmuję się mężem i domem(200m2).
Na mojej głowie są wszelkie obowiązki domowe.

Do tego piorę sprzątam i gotuję jeszcze dla 16letniej siostry.

Nie rozumiem czepiania się mioch koleżanek,które ze zdziwieniem pytają
dlaczego nie pracuje,skoro nie mam dzieci.

One niby nie muszą pracować,bo opiekują się dziećmi i jest to powszechnie
uznane przez społeczeństwo.

Ale kiedy ja nie mam dzieci to już muszę iść do pracy???

Zaznaczę,że w domu rodzinnym,jak i teraz nigdy nie brakowało mi niczego...

W jakim celu mam iść do pracy?

Nigdy nie pracowałam,zawsze rodzice mnie rozpieszczali i teraz mam iść stać za
ladą za 800 złotych...

W jakim celu,żeby pokazać koeżankom?

Mam to 800 złotych bez tego.

Poza tym strasznie boje się iść do pracy.\

Wy też się baliście?

Czy naprawdę jestem bezwartościowa jak nie pracuję zawodowo???

Jak pozbyć się lęku i w czym ewentualnie szukać zajęcia?
Pomóżcie proszę ,mam mętlik w głowie...


Obserwuj wątek
    • mala.czarnaa Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 13:11
      Żyj tak jak chcesz. Aczkolwiek czy wzięłas pod uwagę swoją
      przyszłość? Czy rodzice wiecznie będą Cię rozpieszczać? Jak zarobisz
      np. na emeryturę? Czy zawsze chciałabyś zajmować się wyłącznie
      domem? Można skończyć jakies studia, kursy i poszukać lepiej płatnej
      pracy. Aczkolwiek jeśli czujesz się ok zajmując domem, to nie widzę
      w tym nic złego.
    • marzeka1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 13:12
      "W jakim celu mam iść do pracy?
      > "- rozumiem, że szanowny małżonek składki na przyszłą TWOJĄ
      emeryturę odprowadza albo myśli o jakimś innym zabezpieczeniu
      ciebie, czy też myślisz jak pasikonik "mój misio nie da mi zginąć'?
      • annb Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 13:14
        podpiszę się pod tym
      • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 13:23
        Ewentualnie będę miała duży majątek po rodzicach około 1,2 mln złotych na pół z
        siostrą plus własnościową kawalerkę w Warszawie.
        Al chodzi mi o to czy jestem gorsza od tych dziewczyn które rodząc dzieci "nie
        muszą pracować?"
        Bo one z takim zdziwieniem pytają dlaczego nie pracujesz skoro nie masz dzieci???

        Podziwiam te dziewczyny,które siedzą na kasie czy pracują w fast foodach .
        Ja ma wrażenie,ze bym się tam rozpłakała jakby mi coś nie wchodziło i zeszła z
        kasy...

        Poza tym nawet wysyłałam cv,ale w fast foodach czy na kasie mnie nie chcą bo mam
        wykształcenie średnie i brak doświadczenia.
        To jak mam to doświadczenie zdobyć?
        Pomóżcie proszę...

        Aha,na studia się wybieram zaoczne.
        • ewaj2008 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 13:34
          wydaje mi się, że nie chodzi o to, że jesteś gorsza, bo nie jesteś. skoro nie
          musisz pracować, na Twoim miejscu skończyłabym studia i potem poszła do pracy.
          Chodzi o to, że dobrze jest być na tyle samodzielną, żeby w razie co móc się
          samej utrzymać.

          Nigdy nie wiadomo jak się życie potoczy, a jak będziesz musiała iść do pierwszej
          pracy mając 40 lat? Będzie Ci o niebo trudniej ją zdobyć niż jak jesteś młoda.

          Na razie myślisz tylko o tym co jest teraz, a dobrze jest pomyśleć o tym co może
          się wydarzyć w przyszłości.
        • marzeka1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 13:47
          "Podziwiam te dziewczyny,które siedzą na kasie czy pracują w fast
          foodach .
          > Ja ma wrażenie,ze bym się tam rozpłakała jakby mi coś nie
          wchodziło i zeszła z
          > kasy..."- oczywiście twoim zdaniem, to jedyna praca dla kobiet???

          Idź na studia, rozwijaj się, jest masa pomysłów na życie- od mopa i
          piekarnika też trzeba się czasem oderwać.
          • verdana Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 14:13
            Prowadzenie domu dla trzech doroslych osób nie zajmuje chyba calego
            dnia. Co robisz z reszta czasu - nie da się ukryć, siedzenie w domu,
            pranie, gotowanie i sprzątanie intelektualnie nie rozwija. Mozna nie
            pracować zawodowo - ale wtedy nalezaloby mieć jakis inny kontakt z
            ludźmi, pracować charytatywnie, chodzić na kursy czy studia, coś
            robić. Bo tak, to za pare lat nie będzie z Toba o czym rozmawiać.
            Poza tym jesteś w ten sposób zalezna od innych ludzi - od męża,
            ktory da Ci kasę albo nie - nie ma obowiązku finansować Twoich
            zachcianek, od rodzicow, ktorzy mają pracować na spadek - a jak
            zbankrutują?
            W razie czego może się okazać, ze nie masz żadnej możliwosci
            samodzielnetgo utrzymania się. Znam taką panią, zeonę znanego
            pisarza. Miała dzieci, nie pracowała, mieszkala luksusowo, miala na
            wszystko. Mąż nagle umarł. Oszczedności starczyły na rok. Potem
            starsza pani musiała pracować w sklepie, na emeryturę nie zarobila,
            byla na utrzymaniu syna - ledwo, ledwo starczało jej na jedzenie.
            Syn dostał zawału. Ona zmarla w absolutnej nędzy po paru latach. A
            przewidywała dostatnią starość.
            • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 14:23
              Ja to rozumiem i nie piszę,że żyję w luksusie.
              Znam wartość pieniądza i potrafię oszczędzać.
              Po prostu na nic nam nie brakuje.
              Moim celem nie jest się chwalić.
              Wcześniej przed ślubem pracowałam jako opiekunka 2 dzieci pół roku i jako hostessa.
              Ale nigdy nie pracowałam zawodowo na pełny etat 8 czy 12 godzin.
              Uczęszczam np. na kurs opieki dla osób starszych,byłam do niedawna
              wolontariuszką w schronisku.
              Ale często słyszę stwierdzenia od niepracujących zaściankowych młodych mam,że
              one nie rozumieją jak można nie mieć dzieci i nie pracować...
              • marzeka1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 14:56
                " Po prostu na nic nam nie brakuje."- TERAZ, masz na razie 21 lat!
                Dorosły człowiek patrzy dalej niż obecna perspektywa pełnego
                talerza. Verdana podała ci przykład, moja matka też młodo wdową
                została, w życiu jest RÓŻNIE. Ty nie zastanawiaj się nad innymi
                matkami i nie nazywaj ich zaściankowymi. Ty nie możesz pojąć ich
                myślenia, ja twojego, aby w wieku 21 lat sprowadzić się do roli pani
                domu, którą utrzymuje mąż i która liczy na suty spadek po rodzicach.
              • morekac Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 15:51
                Jeśli kiedykolwiek - czego ci nie życzę - będziesz musiała się
                kiedykolwiek utrzymać z własnej pracy - to praca hostessy czy
                opiekunki dziecięcej nie jest jakoś specjalnie perspektywiczna.
                Zważywszy to, co się działo ostatnio z bankami i gospodarką - nie
                byłabym wcale pewna, ze bank z oszczędnościami nie padnie, rodzice
                nie zbankrutują itp.Mąż też może zachorować, umrzeć albo po prostu
                może odejść.
              • burza4 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:23
                Dziwi, że nie brakuje ci pokory i tzw. zdrowego pomyślunku, o ambicji nie wspomnę.

                Bo sytuacja zawsze może się odwrócić, nawet luksusowa. Nie chodzi o to, żebyś
                koniecznie szła do pracy - ale jeśli twoja jedyna perspektywa to praca za 800 zł
                za ladą (czyli wykształcenie mizerne) - to ja się bardzo dziwię twoim rodzicom i
                twojemu mężowi, że utwierdzają cię w złudnym przekonaniu, że tak fajnie żyjesz.
                • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:31
                  Trochę a propos - jestem coraz bardziej przekonana, że jednak będę
                  starała się czuwać nad doborem panienek przez ukochanego synusia.
                  Żeby przypadkiem nie przyszło mu do głowy żenić się z takim lewym
                  towarem, bzyknąć może, ale bez zobowiązań. P
                  • kellss Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 14.08.10, 03:13
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Trochę a propos - jestem coraz bardziej przekonana, że jednak będę
                    > starała się czuwać nad doborem panienek przez ukochanego synusia.
                    > Żeby przypadkiem nie przyszło mu do głowy żenić się z takim lewym
                    > towarem, bzyknąć może, ale bez zobowiązań. P

                    triss - aj law ju.
                  • attiya Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 09:14
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Trochę a propos - jestem coraz bardziej przekonana, że jednak będę
                    > starała się czuwać nad doborem panienek przez ukochanego synusia.
                    > Żeby przypadkiem nie przyszło mu do głowy żenić się z takim lewym
                    > towarem, bzyknąć może, ale bez zobowiązań. P
                    jak zwykle podpisuję się pod Triss

                    sory ale tez nie chciałabym mieć tak leniwej w przyszłosci synowej co to liczy
                    na spadek po rodzicach, na to wszystko na co rodzice całe życie pracowali. Poza
                    tym kasa ma to do siebie, że szybko przecieka przez palce a później trzeba
                    właśnie w wieku 40-50 lat iść do jakiejkolwiek pracy bo całe życie się siedziało
                    i nic nie robiło.
                  • eastern-strix Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 18.09.10, 16:07
                    wspolczuje Twojej przyszlej synowej.

                    czytalam sporo Twoich postow i uderza mnie to, ze strasznie lubisz ponizac inne kobiety

            • aadzia21 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 15.08.10, 21:42
              Mnie poraża przede wszystkim Twój brak ambicji. Prowadzenie domu dla
              dorosłych osób to kilka godzin przed południem. Zostaje masa czasu.
              Pytanie, co wtedy robisz, w jaki sposób się rozwijasz. Bo chyba
              zdajesz sobie sprawę, że człowiek, który się nie rozwija, cofa się.
              Za jakiś czas po Twoim średnim wykształceniu zostanie tylko
              papierek, a Ty będziesz miała problem z prawidłowym skleceniem
              zdania. Masz jakieś zainteresowania, pasje? Jeśli nie, to z czasem
              przestaniesz być atrakcyjna dla swojego partnera. Zacznie się
              oglądać za wykształconymi, obytymi kobietami, które mają coś do
              powiedzenia, nie tylko z czego jest dzisiejszy obiad.
              No i nie wyrabiasz emerytury. Facet się zwinie, to piszesz, że
              dostaniesz majątek po rodzicach. Nie dziel skóry na niedźwiedziu,
              różnie to może być.
              To powinny być Twoje prawdziwe problemy, a nie to, co mówią
              koleżanki.
    • morekac Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 15:07
      W tym wieku wolno mieć jeszcze różowe okularki... Ciekawe,co
      napiszesz za kolejnych dwadzieścia parę lat.
      • lejdi111 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 15:35
        ale dlaczego nie studiujesz? Masz dużo cZasu na naukę.
        • matsuda a jakie studia dadzą autorce dobrą pracę? 16.08.10, 10:24
          tak za ok 5tys na rękę? Myślicie, że przy takim poziomie ambicji i inteligencji
          dziewczyna skończy medycynę czy jakiegoś inż? Studia w tym przypadku to bzdurne
          wywalanie kasy na jakiejś prywatnej uczelni. Z maturą może startować właśnie od
          lady- nic więcej nie dostanie.
          • aadzia21 Re: a jakie studia dadzą autorce dobrą pracę? 16.08.10, 10:38
            Matsuda, mam rozumieć, że nie opłaca się studiować, bo tylko po
            medycynie się zarabia?
            Autorka nie różni się od innych, studia zgodne z zainteresowaniami.
            Czy znajdzie po nich pracę- nie wiem, ale jak się ma wyższe, to
            można nawet ulice zamiatać, gorzej odwrotnie. Poza tym w jej
            przypadku studia to nie tylko szansa na dobrą pracę, ale na rozwój,
            poszerzanie horyzontów, kontakt z ludźmi, czy zajęcie czasu.
            • matsuda hola hola 16.08.10, 11:27
              przecież napisała, że za marne pieniądze pracować NIE będzie! Dostać dobrze
              płatną pracę można: albo mając doskonałe wykształcenie ( medycyna), albo
              umiejętności. Autorka nie posiada nic, ani ambicji, ani inteligencji ( mądry
              człowiek nie pyta po co komu praca). W tym przypadku, stoję przy swoim
              stanowisku, studia i kursy to wywalenie MĘŻA pieniędzy w błoto. Dokształcać może
              się osoba, która ma przynajmniej jakąkolwiek świadomość rzeczywistości , która
              ją otacza. W wieku 21 lat branie kasy na "podpaski" od męża i rodziców to jest
              przegięcie!!!
              • aadzia21 Re: hola hola 16.08.10, 21:19
                matsuda napisała:
                >Dokształcać może się osoba, która ma przynajmniej jakąkolwiek
                świadomość rzeczywistości , która ją otacza. W wieku 21 lat branie
                kasy na "podpaski" od męża i rodziców to jest przegięcie!!!

                To co- ma się położyć do trumny i czekać na śmierć? Chyba lepiej,
                jak się weźmie za siebie teraz niż nigdy.
    • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 15:40
      Niezbyt perspektywicznie podchodzisz do przyszłości.
      Na razie jesteś po prostu garkotłukiem-utrzymanką, który niczego
      poza prostymi zajęciami domowymi nie potrafi.
      • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 18:07
        A dziewczyna która robi to samo co ja tylko ma dziecko/dzieci to nie jest
        garnkotłukiem tylko mamusią wychowującą dzieci??????????
        • rumpa Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 18:19
          zależy jaka mamusia, jakie dzieci i jak je wychowuje - moja koleżanka
          skończyła studia podyplomowe z jakiegos tam rodzaju pedagogiki :)))
          specjalnie dla dzieci - własnych :)))

          ale jak masz na mysli typowego przygłupa na plotach przy piaskownicy,
          odstawionego w szpileczkach tak że do dzieciaka podejść nie może i
          tylko się drze przez cały plac zabaw - bo zaraz w dupę dostaniesz -
          to oczywiście masz rację - prymitywny garkotłuk z aspiracjami do damy
          • verdana Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 18:47
            Jednak małe dziecko potrzebuje kogoś - matki lub innej osoby przez
            cały dzień. I potrzebuje mnostwa czasu, uwagi, wychowania. Dom i
            dorosly mąż tego nie potrzebują.
        • miacasa Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:04
          Prawda jest taka, że nie masz pomysłu na swoje życie. Po liceum nie poszłaś
          normalnie na studia ani do pracy. Z domu rodziców przeprowadziłaś się do domu
          męża. Ciągle jesteś od kogoś uzależniona, sama sobie odpowiedz dlaczego nie
          jesteś autonomicznym człowiekiem i co stoi Ci na przeszkodzie. Kim chciałabyś
          być w swoim jedynym życiu?
        • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:11
          A ktoś każe rodzić tuż po maturze? Ja urodziłam mając 31 lat i
          porządne, zróżnicowane już doświadczenie zawodowe, potem mogłam
          spokojnie wracać do pracy/szukać nowej. Poza tym, małym - rocznym,
          dwuletnim - dzieckiem ktoś się zajmować musi, jeśli nie żłobek,
          niańka czy babcia to zwykle robi to matka.
          • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:24
            To znaczy że jak urodzę dziecko to już nikt nie nazwie mnie garnkotłukiem????
            bo tak to odbieram
            wtedy będę przykładną żoną i matką tak???
            • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:29
              Zależy jak długo będziesz się zajmować wyłącznie obsługą domu i
              rodziny. Niepracująca mamunia obsługująca męzusia i zdrowego
              jedynaka w wieku powyżej przedszkolnego jest garkotłukiem jeśli jej
              aktywność nie wykracza poza dom.
              Czemu się tak bronisz przed pracą? To chyba normalne, że młodzi
              ludzie studiują, pracują, wychodzą do ludzi, zdobywają jakieś
              doświadczenie, zarabiają WŁASNĄ kasę.
            • aadzia21 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 15.08.10, 21:52
              Jak urodzisz dziecko, to masz obowiązek się nim zająć. Nie ma innej
              opcji. Nie prównuj tego ze swoim lenistwem i brakiem pomysłu na
              życie.
    • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 16:15
      a ty się zwyczajnie w tym domu nie nudzisz? serio pytam, bo w końcu
      ileż można sprzątać i gotować - no chyba że te 200 m codziennie
      sprzątasz bardzo gruntownie, z codzienną zmianą pościeli i ręczników
      oraz praniem firanek co sobota włącznie. ile czasu może zajmować
      takie przeciętne pranie rzeczy trzech osób, na litość? jak rozumiem,
      wszystkie posiłki w tym domu to też ty, łącznie z podetknięciem pod
      nos mężowi i siostrze i pozmywaniu po nich?

      wiesz, ale oni szybko się nauczą - jeśli już nie nauczyli - że to
      twój psi obowiązek. i jak nie daj boże pewnego dnia stwierdzisz, że
      zajęcia domowe jednak ci nie wystarczają i może warto znaleźć sobie
      coś mniej powtarzalnego od prasowania koszul męża, to twoje
      zachowanie zostanie uznane za bunt. i możesz niespodziewanie
      (niespodziewanie oczywiście tylko dla ciebie) napotkac nie tylko
      ogromny opór, ale i dowiedzeić się od kochanej rodziny, że tobą
      pomiata bardziej niz pomiatałaby płatną służącą.

      rozumiem, ze jesteś śliczną, młodą, zakochaną mężatką - ale po 15
      latach sprzątania i stania przy garach z pewnością trochę świeżości
      ci ubędzie. za to koleżankom twojego męża z pracy nie - bo niektóre
      będą właśnie o te 15 lat młodsze, a w tych starszych będzie mu się
      podobać to, że może z nimi pogadać o tym wszystkim, o czym ty nie
      masz bladego pojęcia. bo praca poza domem, codzienne bywanie wśród
      ludzi, docieranie się z innymi w pracy, konieczność kompromisów z
      jednej, a walki o swoje z drugiej strony wymuszają na kobiecie i
      pewną samodyscyplinę, i umiejętności społeczne, jakich wieszając
      niekończące się pranie się nie nabywa. nawet jeśli dziś wystarcza
      ci - wam obojgu - wspólne spędzanie wieczorów przy telewizorze albo
      (w wersji bardziej optymistycznej, zakładającej, że w ogóle macie
      jakieś współne pasje) wspólne rowerowe wyprawy do lasu co drugą
      niedzielę, to kto ci zagwarantuje, że za 7-10-12 lat twojemu mężowi
      tez to dalej będzie wystarczać? za parę lat może być tak, że on
      będzie uważał, iż twoja domowa praca należy mu się jak psu zupa i w
      ogóle nie będzie jej doceniał, a z drugiej strony twoje uzależnienie
      od niego (bo im więcej twoich koleżanek bedzie miało dzieci i będzie
      samodzielnie pracować na swoje utrzymanie, tym z mniejszą liczbą
      koleżanek będziesz znajdować nic porozumienia. wasze życiowe
      doświadczenia będą się z roku na rok bardziej rozjeżdżać - więc
      pozostanie ci tylko mąż) zacznie traktowac jak blusz. bluszcz coraz
      bardziej go duszący. i co wtedy?

    • melani73 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 19:35
      Autorko-a z czego chcesz żyć gdy siegniesz wieku emerytalnego???
      i z czego chcesz życ gdy męzowi sie już znudzisz?
      • marzeka1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 20:45
        No spadek na nią czeka.
      • melani73 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 20:49
        Hih:) noooooo...to powodzenia:):) ze spadkiem:)
        żal mi kobiet które nie maja za grosz ambicji :)
        • marzeka1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 21:02
          No ale ma -nieuzasadnione poczucie "lepszości"- nad mamuśkami.
    • moonik1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 21:12
      Hmm, widze, ze zostałaś zjechana jako nieambitna glupia siksa ;) No cóż, nie
      chce Ci sie studiowac czy isc do pracy - Twoja sprawa. Jesli Tobie i Twoim
      bliskim to odpowiada - to o co jakies spory? Ze ktos cos Ci powie albo zapyta?
      Olej, jesli naprawde sie spelniasz w domu i jestes zadowolona, to jakies
      komentarze nie powinny Cie draznic. Warto byloby sie zabezpieczyc jakos co do
      emerytury, odkladac sobie jakies pieniądze, jesli masz taką mozliwośc.
      Ja tam rozumiem, ze sie nie nudzisz - jesli lubisz zajmowac sie domem i
      podchodzisz do tego jak do pracy - to zawsze jest w domu co robic, a to w
      srodku, a to na podwórku, no a 200 m to jest baaaaardzo duzo. No bo ogarniecie
      domu, przygotowanie PORZĄDNYCH posiłków, zakupy, a moze jeszcze jakis zwierzak
      do zajęcia się, czas na chwile w internecie, czas na książkę, moze jakies
      wyjscie... Jest tyle wspanialych rzeczy do robienia w zyciu, ze naprawde pomimo
      tego ze sie nie pracuje moze brakowac czasu :)

      Ja co prawda nie z tych, co bez pracy wytrzymają, ale jesli ktos sie swietnie
      czuje w roli gospodyni i pani domu, to czemu nie. Kiedys to byla norma i nikt
      nie traktowal tego jako bumelanctwa. Teraz kobiety mają o tyle gorzej, ze
      spoleczenstwo wymusza na nich i prace i zajmowanie się domem - i to jest porąbane.
      • verdana Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 21:29
        Kiedyś to była norma, bo zeby zrobiś sniadanie trzeba było iść do
        drewutni, przynieść drewno (albo weglem rozpalić pod kuchnią),
        naciągnąć wody, wydoic krowę, zagnieść kluski, ugotować sniadanie,
        nagrzać wodę na zmywanie i zmyć bez detergentów. A kura na obiad
        oznaczała nie umycie i natarcie ssola, ale złapanie, zabicie,
        oskubanie, wypatroszenie...
        To rzeczywiście zajmowało caly dzień. Wielkie pranie trwało od rana
        do świtu, a nie 5 minut potrzebnych na wrzucenie do pralki i
        nacisniecie guzika.
        • fajnyszkrabek z własnego doświadczenia... 13.08.10, 22:12
          ja tak powiem z własnego doświadczenia. nie jestem wiele starsza od
          ciebie- fakt mam juz dziecko. ale zanim je miałam nie wyobrażałam
          sobie nie pracować.... odkąd pamiętam w wakacje chociażby sobie
          dorabiałam na truskawkach, malinach, jagodach, później zaczełam
          śpiewać w kapeli weselnej ( straciłam prze to weekendy wakacyjne i
          nietylko, chodziłam spać o 8.00 rano po całej nocy na nogach) tylko
          dlatego, żeby nie brac od rodziców pieniędzy, żeby pokazac im, ze
          potrafię być niezależna chociażby finansowo. ile ja się
          nasłuchałam: "po co ci to? jeszcze sie w życiu napracujesz!"
          ale gdyby nie to.... teraz bym siedziała z dzieckiem 3 letnim w domu
          i gotowała objadki mężowi, który i tak po pewnym czasie byłby
          znudzony tym, że chodze przygnebiona, niezadbana itd..... bo po co
          sie malować w domu albo stroić??

          teraz pracuję, nie jest to praca moich marzeń mimo że skończyłam
          studia, dlatego zeby nikogo nie prosić o cokolwiek.... np. o
          pieniądze na kosmetyki czy ubrania dla dziecka.

          mam niewiele ale daje mi to ogromną satysfakcję. mogę wyjsć do ludzi
          porozmawiać, wyszykowac się, mam swój cel...

          a w domu??? codziennie jest objad, prasowanie zrobione, pranie
          również.
          wydaje mi się że wszystko jest do zrobiena. potrzebna jest dobra
          organizacja
          doświadczenie jest bardzo ważne bo nigdy nie wiesz jak długo bedą
          rodzice żyć albo czy maż nie odejdzie do ładniejszej, bardziej
          kreatywnej kobiety.

          pozdrawiam.


        • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 13.08.10, 22:17
          I małżeństwa trwalsze, bo szereg prac domowych wymagało siły
          fizycznej i pracy co najmniej dwóch dorosłych osób (badania
          nadsyłanych relacji i opisów kobiet jeszcze z lat 60-tych) -
          chociażby rytualne pranie całej bielizny pościelowej raz na dwa
          tygodnie czy szatkowanie kapusty do ukiszenia na zimę czy wspomniane
          noszenie węgla i wody etc.
      • aadzia21 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 15.08.10, 22:01
        moonik1 napisała:
        Kiedys to byla norma i nikt nie traktowal tego jako bumelanctwa.

        Nieprawda. Normą była rodzina wielodzietna i wtedy było w domu co
        robić.
    • rosapulchra-0 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 14.08.10, 01:08
      nie musisz pracować, to Twoja sprawa.
      na Twoim miejscu zainteresowałabym się wykupieniem polisy ubezpieczeniowej na
      życie dla siebie - w normalnym kraju Twoja praca jako gospodyni domowej byłaby
      normalnie wyceniona i miałabyś prawo do emerytury z tego tytułu, bo wbrew
      pozorom prowadzenie domu to jest praca i to ciężka praca. O polisie dla męża też
      pomyśl.
      • kellss Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 14.08.10, 03:04
        Moja babcia zawsze mawiała: pieniadze szczescia nie daja, ale za morde trzymaja.
        Nie rozumiem, jak mozesz sie tak uzalezniac od meza (jego dobrej woli i uczuc)
        czy tez spadku po rodzinie. Wez sie kobieto za siebie, poki cie dzieci nie
        obsiadly i zdobadz wyksztalcenie, prace, uznanie, szacunek, pozycje, klase. Mnie
        by chyba szlag trafil tak siedziec w chalupie i lezec odlogiem. Dodam, ze mam
        wyksztalcenie, pozycje zawodowa, zarabiam wiecej od meza, i wierz mi, to
        bezcenne w codziennych sytuacjach.
        • kellss Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 14.08.10, 03:07
          ale ci zazdroszcze - ja bym tak sobie cheeetnie pobrylowala po domu
          niezobowiazujaco, ech......
      • burza4 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 15:31
        rosapulchra-0 napisała:

        > w normalnym kraju Twoja praca jako gospodyni domowej byłaby
        > normalnie wyceniona i miałabyś prawo do emerytury z tego tytułu,

        Pokaż mi te normalne kraje, gdzie niepracujące zawodowo i nie odprowadzające
        składek kobiety dostają emerytury, rozumiem że jest to zjawsko dość masowe, nie
        powinno być problemu z wylistowaniem pierwszej dziesiątki w Europie?

        Nie przesadzajmy z tą ciężkością - co w tym niby takiego męczącego? nastawienie
        pralki? zmywarki? obieranie kartofli? w życiu nie miałam tyle czasu wolnego co
        siedząc na macierzyńskim. Pół dnia spokojnie można się poobijać.
    • ajnina_1972 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 15.08.10, 14:07
      Jesli nie chcesz pracowac, to nikomu nic do tego i naprawde nie jestes przez to
      mniej wartosciowa osoba. Jedyne o co musisz zadbac, to zabezpieczenie na
      przyszlosc - czy to w postaci pieniedzy, ktore juz zacznij odkladac na
      swoje konto, do ktorego nikt inny nie bedzie mial dostepu, wykup polisy
      ubezpieczeniowe, i tak jak dziwczyny radza, inwestuj w umiejetnosci. I jeszcze
      jedno, mam nadzieje, ze nie masz rozdzielnosci majatkowej, bo wtedy naprawde
      mozesz skonczyc w nedzy.
      • verdana Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 15.08.10, 16:27
        Ma odkladą pieniądze, ktore mąż daje na swoje kąto, do ktorego mąż
        nie będzie miał dostępu? Cóż, jak dla mnie to zwykle okradanie
        męża...
      • tautschinsky Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 10:44
        ajnina_1972 napisała:

        musisz zadbac, to zabezpieczenie na
        > przyszlosc - czy to w postaci pieniedzy, ktore juz zacznij odkladac na
        > swoje konto, do ktorego nikt inny nie bedzie mial dostepu,




        Ale jakie pieniądze skoro nie zarabia?

        Znaczy proponujesz OKRADANIE męża? On da jej
        na dom tyle i tyle, ona ileś tam chapnie i cichaczem
        wpłaci na "tajne" konto? Niezła rada. A nie lepiej,
        żeby swoje jeszcze młode 4 litery ruszyła do uczciwej
        pracy - niechby na razie była to nauka w przyszłości
        dająca szanse na jakieś sensowne zarobki.
        Dodam - nauka za pieniądze męża. A zatem miałby ogromny wkład
        w jej przyszłość. Zawsze to lepsze niż okradanie
        ślubnego z powodu własnego lenistwa!



        • aadzia21 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 21:24
          No trochę się nie zgodzę z tym okradaniem męża. Pamiętajcie, że
          fakt, iż ona nie pracuje musiał być ich wspólną decyzją. Być może
          nawet jest to mężowi na rękę, jeśli zarabia kupę kasy, że domek
          lśni, obiadek ugotowany, żonka zadbana i wypoczęta. W takim układzie
          ona ma prawo powiedzieć: kochanie, jeśli chcesz, żebym siedziała w
          domu, musisz się zatroszczyć o moją przyszłość (emeryturę), bo
          różnie w życiu bywa.
    • deodyma Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 15.08.10, 15:11
      gdybys byla przekonana o slusznosci swojej decyzji, nie zakladalabys
      watku na forum.
      ja bym wolala pracowac, poniewaz w zyciu bywa roznie.
    • calineczka_777 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 09:38
      Osobiscie radze ci pojsc do pracy i zdobyc jakis zawod. To nie musi byc praca na
      caly etat, to moze byc te pol etatu. Naprawde nie ma zadnego zawodu, ktory by
      cie zainteresowal? Chodzi o to, ze czesto kobiety 40-50-letnie sa wymieniane
      przez meza na nowy (mlodszy) model. Szczegolnie jesli mezowi sie dobrze
      finansowo powodzi. Jesli bedziesz miala jakiekolwiek doswiadczenie zawodowe i
      np. za te 20lat maz cie wymieni na nowszy model to bedzie ci latwiej odnalezc
      sie i zarobic na siebie (o alimenty czesto sie bardzo dlugo walczy przed sadem).
      • calineczka_777 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 09:49
        calineczka_777 napisała:

        > Osobiscie radze ci pojsc do pracy i zdobyc jakis zawod. To nie musi byc praca n
        > a
        > caly etat, to moze byc te pol etatu. Naprawde nie ma zadnego zawodu, ktory by
        > cie zainteresowal? Chodzi o to, ze czesto kobiety 40-50-letnie sa wymieniane
        > przez meza na nowy (mlodszy) model. Szczegolnie jesli mezowi sie dobrze
        > finansowo powodzi. Jesli bedziesz miala jakiekolwiek doswiadczenie zawodowe i
        > np. za te 20lat maz cie wymieni na nowszy model to bedzie ci latwiej odnalezc
        > sie i zarobic na siebie (o alimenty czesto sie bardzo dlugo walczy przed sadem)
        > .

        Aha, jeszcze ten spadek... Lepiej nie uzalezniaj sie tak od mysli, ze dostaniesz
        spadek (rzekomo 1,2 mln do podzialu z siostra). Skoro masz 21 lat to twoi
        rodzice sa jeszcze dosyc mlodzi i jeszcze bardzo dlugo pozyja. A w miedzyczasie
        moze sie wiele zdarzyc, np. straca caly majatek w jakims przedsiewzieciu,
        zbankrutuja, przyjdzie hiperinflacja, twoj tatus straci glowe dla jakies mlodej
        laski i zrobi testament na jej korzysc itp. itd. Zycie pisze rozne scenariusze i
        lepiej sie zabezpieczac. Wiec lepiej zainwestuj w siebie poprzez znalezienie
        jakies pracy (nawet na pol etatu). Pomysl z odkladaniem oszczednosci jest tez
        bardzo dobry.
    • tautschinsky Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 10:21
      lawenda1610 napisała:

      > Od kiedy wyszłam za mąż zajmuję się mężem i domem(200m2).
      > Na mojej głowie są wszelkie obowiązki domowe.




      Nie żartuj. Codziennie myjesz okna? Tak? To z nudów.
      Mąż po powrocie z pracy robi tornado w domu po którym
      sprzątasz czy to takie normalne sprzątanie jak u każdego w domu? Kurze, odkurzanie itd?




      > Do tego piorę sprzątam i gotuję jeszcze dla 16letniej siostry.




      A co ma do twojego małżeństwa i twojego męża twoja
      siostra?! Pełni wobec niego jakieś obowiązki,kiedy
      jest niedyspozycyjna? Może jeszcze dokarmiasz okoliczne
      kotki?




      > Nie rozumiem czepiania się mioch koleżanek,które ze zdziwieniem pytają
      > dlaczego nie pracuje,skoro nie mam dzieci.




      Bo może zazdroszczą. Na pewno jest jednak CHORE.
      To, że de facto wiedziesz pasożytniczy tryb życia
      lub sprowadzasz się do roli miotły i kucharki.
      Partnerką na pewno nie jesteś dla męża cokolwiek
      byś nie chciała sobie wmawiać.



      > One niby nie muszą pracować,bo opiekują się dziećmi i jest to powszechnie
      > uznane przez społeczeństwo.



      One też pasożytują na swoich głupich mężach.
      Tyle że twój przykład jest bardziej rażący.




      > Ale kiedy ja nie mam dzieci to już muszę iść do pracy???



      Tak, bo jesteś DOROSŁA. Po urodzeniu dziecka/ci - też
      - ten sam powód - bo jesteś dorosła i jako taka osoba
      powinnaś mieć świadomość, że pieniądze nie biorą się
      z bankomatu.




      > Zaznaczę,że w domu rodzinnym,jak i teraz nigdy nie brakowało mi niczego...



      I się rozleniwiłaś.



      > W jakim celu mam iść do pracy?



      Żeby stać się osobą wartościową. A także żeby
      być partnerką dla męża. Jedna tylko uwaga - praca
      ma przynosić określony dochód. Jeśli mąż będzie
      zarabiał ileś tam razy więcej niż ty - dalej będziesz
      ścierą w domu. I jest duża szansa, że za ileś tam lat
      znajdzie sobie nowszy model. Ty się zużyjesz jak samochód. Co robi się ze starym, zepsutym samochodem?
      Złomuje lub odsprzedaje i kupuje sobie nowszy model.
      Do sprzętu domowego się sprowadzasz nic sobą nie reprezentując.





      > Nigdy nie pracowałam,zawsze rodzice mnie rozpieszczali i teraz mam iść stać za
      > ladą za 800 złotych...




      Nie, teraz masz się doszkolić i zacząć zarabiać
      pieniądze za które byłabyś w stanie sensownie
      siebie utrzymać i najlepiej jeszcze parę osób
      - większy pieniądz nie zawadzi.





      > Poza tym strasznie boje się iść do pracy.



      Wierzę. Kto nigdy nie pracował ten się boi.




      > Czy naprawdę jestem bezwartościowa jak nie pracuję zawodowo???



      Bezwarunkowo - jesteś.






      • matsuda Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 11:45
        Nigdy nie pracowałam,zawsze rodzice mnie rozpieszczali i teraz mam iść stać za
        > ladą za 800 złotych...
        Nie, teraz masz się doszkolić i zacząć zarabiać
        pieniądze za które byłabyś w stanie sensownie
        siebie utrzymać i najlepiej jeszcze parę osób
        - większy pieniądz nie zawadzi.

        A powiedz, jak ona ma zarobić konkretny pieniądz mają tylko średnie i zero
        ambicji? Przecież by "robić komus paznokcie" tez trzeba mieć jakieś pojęcie, a z
        kasą tez bywa różnie.
      • moonik1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 13:07
        Wiecie co, najsmutniejsze z tego wątku jest to, że po większości postów widać,
        że nie szanuje się pracy kobiety w domu. To za co płaci się pomocy domowej,
        jeśli się takową zatrudnia?

        Jak byłam w ciąży i przez 2 ostatnie miesiące siedziałam w domu, zobaczyłam, ile
        można się narobić. Podeszłam po prostu do teog jak do pracy. I dom błyszczał.
        Nie to, że był ogarnięty. BŁYSZCZAŁ. Posiłki super (nie w stylu sniadanie
        kanapki, obiad schab, kolacja kanapki). Zakupy zrobione, co 3 dni nowe kwiaty w
        wazonie itd. Maż był zachwycony, bo on docenia takie rzeczy. Nie przeszkadza mu,
        jak tego nie ma, ale jak jest, to bardzo mu sięto podoba.
        Teraz siedzie w domu z dzieckiem, tez mam ugotowane i ogarnięte, ale to nie to,
        co wtedy. OWszem, dobra organizacja dużo daje, ale na takim poziomie domu nie
        utrzymam, nie ma siły.
        Apeluję: więcej szacunku do pracy w domu.
        • tully.makker Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:27
          że po większości postów widać,
          > że nie szanuje się pracy kobiety w domu.

          Ja sadze, ze widac, ze generalnie nie szanije sie pracy w domu, i sa
          po temu powody. Zawody sprzatacza, kucharza, kelnera, praczai
          prasowacza? (chodzi mi o pracownika pralni, hehe) sa niskoplatne,
          nudne, wymagaja minimalnego przyuczenia ( z wyjatkiem niektorych
          kucharzy, ale umowmy sie, nieiwle osob gotuje w domu na poziomie
          Michelina).
          Szanuje osoby wykonujace te zawody jako ludzi, ale nie wyobrazam
          sobie ograniczyc swoich aspiracji zyciowych do ich wykonywania.
    • mara_jade73 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 13:36
      Jak Ci na to pozwala sytuacja majątkowa to olej gadanie i nie
      pracuj. Mi moja syuacja pozwala na pracę na pół etatu i nie
      zamierzam tego zmieniać nawet jak syn osiągnie pełnoletność. Kisdyś
      arystokraci dziedziczyli majątki i pracować nie musieli ale
      najwyraźniej lata socjalizmu w niektórych wywarły swoje piętno.
      • matsuda Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 13:44
        arystokracja była wykształcona wszechstronnie, władała językami, znała sztukę i
        zasady savuai vier.
        • mara_jade73 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 13:56
          To akurat nie wszyscy vide Radziwiłłowie np. zresztą to nie o to
          chodzi tylko o jakiś głupi pogląd że koniecznie trzeba pracować. A
          inna rzecz, że niepracowanie właśnie sprawia możliwości np nauka
          języków, fotografowanie owadów czy kto się tam czym interesuje.
          • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:02
            No, autorkę interesuje latanie z mopem.
            • mara_jade73 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:15
              Młoda jest, mnie w tym wieku interesowało akurat łażenia na punckowe
              koncerty a potem zainteresowania sie zmieniły. A przymus pracy mi
              się nie podoba zwłaszcza, że jest wymysłem ustrojów totalitarnych.
              Moja mama i jeszcze pare osób też nie może zrozumieć czemu nie
              wtacam na cały etat bo syn ma juś 5,5 roku.
              • matsuda Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:39
                bo zapewne zwyczajnie Ci się nie chce. Nie chodzi o zaplecze finansowe, ale o
                chęć pójścia na przód. siedzenie w domu, zmywanie i gotowanie jest po prostu
                nudne- nie ma sensu dorabiana tu jakiejkolwiek ideologii.
              • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:42
                Nigdzie nie napisałam,że interesuje mnie latanie z mopem...
                Nie bronie się od pracy,tak jak pisałam wcześniej porozsyłałam cv na stanowiska
                kasjera i obsługi klienta w fastfoodach,ponieważ jest to praca adekwatna do
                mojego obecnego średniego wykształcenia.
                A czy tą pracę dostanę.

                Napisałam,że jak mam iść pracować za 800 złotych,to wolę studiować na spokojnie
                bez stresu.

                Ja nie przechwalam się majątkiem rodziców.Jakaś osoba zadała pytanie,czy mam w
                jakiś sposób zabezpieczoną przyszłość więc odpowiedziałam...
                Nie uważam,że okradałabym męża przelewając pieniądze na własne konto.
                Pani zajmująca się domem mojej przyjaciółki zarabia 2000 miesięcznie za
                prowadzenie domu i ogrodu przyjaciółki...
                A ja jeżeli cokolwiek wpłacę na osobne konto to okradam męża???

                Zajmuje się 16letnią siostrą,KTÓRA NI(E JEST OSOBĄ DOROSŁĄ,więc proszę nie pisać
                tego typu bzdur...Mój mąż lubi właśnie wszystko na błysk,nawet proponował
                wynajęcie do tego Pani,ale stwierdziłam,że to niepotrzebny wydatek...

                Nie ubliżajcie mi tylko dlatego,że posiadam narazie tylko wykształcenie
                średnie,mam ambicje i idę na studia.

                Ja szanuję ludzi nawet z wykształceniem zawodowym,czy podstawowym,nie rozumiem
                tych słów pogardy skierowanych pod adresem mojego wykształcenia...

                Wielu arystokratów nie odebrało wszechstronnego wykształcenia,c jest pokazane
                także na kartach naszej historii...

                Praca kobiety w domu to nie bajka o czym powinny wiedzieć przede wszystkim Panie
                posiadające wielką posiadłość z ogrodem.

                A tak na marginesie skąd wysnuliście Państwo wnioski,że po ślubie wprowadziłam
                się do domu męża????
                A może mąż wprowadził się do mojego domu???
                Ja szanuję pracę każdego człowieka...
                • morekac Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:59
                  A może po prostu nie wierzysz we własne siły? Jakieś prpblemy z
                  poczuciem własnej wartości? Może stąd ta koncentracja na pucowaniu
                  domu na błysk - raczej nietypowa w tym wieku... Wszystkim usiłujesz
                  udowodnić, że jesteś niezbędna - sobie także?
                  BTW> obsługę klienta w fastfoodach załatwiają jednak w dużej mierze
                  osoby studiujące ;-)
                • matsuda Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 15:09
                  Praca kobiety w domu to nie bajka o czym powinny wiedzieć przede wszystkim Panie
                  posiadające wielką posiadłość z ogrodem.

                  Praca na etat, opieka nad dziećmi i prowadzenie domu, nie tylko posiadłości to
                  jest wyzwanie. A odkładanie męża pieniędzy na swoje konto to jednak jest
                  kradzież- nie odwracaj rzeczywistości.
                • mara_jade73 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 15:18
                  Jak Cie stać to olej głosy zazdrosników i zaloż sobie fundusz w 3
                  filarze i tyle (tak na przyszłość) . My oboje z mężem jesteśmy
                  ubezpieczeni dodatkowo na życie i może to okrótne ale jak jedno z
                  nas szlag trafi to drugie z głodu nie umrze.
                • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 15:43
                  lawenda1610 napisała:

                  > Nigdzie nie napisałam,że interesuje mnie latanie z mopem...

                  nie, z twoich postów wynikało raczej, że ciebie nic nie interesuje

                  > Pani zajmująca się domem mojej przyjaciółki zarabia 2000
                  miesięcznie za
                  > prowadzenie domu i ogrodu przyjaciółki...

                  no właśnie, a ty jesteś całkiem darmową służącą swojego męża i
                  siostry

                  > A ja jeżeli cokolwiek wpłacę na osobne konto to okradam męża???

                  ale pani u twojej siostry zarabia oficjalnie, a nie
                  "przyoszczędza" te 2 tysiące z tego, co dostanie na zakupy, prawda?
                  nie widzisz różnicy między zarabianiem, gdy obie strony umawiają się
                  na wymianę "kasa za pracę" a zarabianiem po cichutku, zakładaniem
                  potajemnie własnego konta i wpłacaniem tam tego, co się da uszczknąć
                  ze wspólnego?


                  > Zajmuje się 16letnią siostrą,KTÓRA NI(E JEST OSOBĄ DOROSŁĄ,więc
                  proszę nie pisa
                  > ć
                  > tego typu bzdur...
                  tia, z szesnastolatką to zupełnie jak z półtoraroczniakiem - tak
                  samo trzeba nakarmić, oprać, oporządzić, przypilnować... weź ty nie
                  gadaj bzdur. normalna szesnastolatka w normalnej rodzinie normalnie
                  uczestniczy w domowym podziale obowiązków: pierze, sprząta, robi
                  zakupu itd. chcesz byc służącą siostry, sobie bądź, ale nie oczekuj
                  braw i entuzjazmu

    • papryczka.chili Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 14:03
      a czy wziełaś pod uwagę ze mąz Cie kiedyś może zostawić Cię bo...znajdzie młodszą ładniejszą..a Ty zostaniesz nawet bez prawa do renty emerytury??..

      masz zawsze podawane wszystko na talerzu jesteś obiektem plotek .. fajnie tak zyć??
      • calineczka_777 Przeczytaj np. to ku przestrodze: 16.08.10, 14:32
        papryczka.chili napisała:

        > a czy wziełaś pod uwagę ze mąz Cie kiedyś może zostawić Cię bo...znajdzie młod
        > szą ładniejszą..a Ty zostaniesz nawet bez prawa do renty emerytury??..
        >
        > masz zawsze podawane wszystko na talerzu jesteś obiektem plotek .. fajnie tak z
        > yć??

        Przeczytaj np. to ku przestrodze:
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,115336456,115336456,wlasnie_zostalam_sama_z_6_m_nym_synem_.html
    • santo_inc Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 17:08
      > Czy naprawdę jestem bezwartościowa jak nie pracuję zawodowo???

      To zależy od punktu widzenia.

      Z mojego punktu widzenia taka żona bez wykształcenia i dochodów jest
      bezwartościowa a co więcej jest tylko obciążeniem. Może Twój partner na to
      patrzy inaczej.

      Wszelkie obowiązki domowe w domu bez dzieci nie są ekwiwalentem nawet połowy
      etatu...

      > Poza tym strasznie boje się iść do pracy.\
      >
      > Wy też się baliście?

      Tak, to nic nienormalnego. Boimy się sytuacji, których nie znamy i to nam
      zatruwa życie, bo akceptujemy bylejakość tylko po to, by nie musieć wprowadzać
      zmian.
      • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 17:58
        Ja też zarabiam oficjalnie.
        Mąż sam stwierdził,że tylko mojeobiady (obiad to u mnie 2 dania z
        przystawkami),a nie pizza mrożona) mu smakują.
        Wspólnie uzgodniliśmy,że jak mam pracować za 800 złotych,a 2000 ma brać Pani od
        opieki nad domem to żadne z nas nie będzie z tego zadowolone.
        Więc te 2000 LEGALNIE i za przyzwoleniem męża mam na waciki.

        Z moich postów nie wynika,że nie chcę nic robić PISAŁAM,że idę na studia.
        Moja 16letnia siostra to dzieciak,nie wyobrażam sobie,żeby prała,gotowała obiady
        itp.
        Ona ma się uczyć chodzić na kursy językowe,kółka teatralne itp.
        Nie znam 16 latki,która zamiast bawić się z koleżankami prowadzi dom.To jest
        zabieranie młodości!!!
        • miacasa Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 18:12
          > Mąż sam stwierdził,że tylko mojeobiady (obiad to u mnie 2 dania z
          > przystawkami),a nie pizza mrożona) mu smakują.

          Mam autystyczne dziecko i ono je tylko to, co ja przygotuję i to jest udręka i
          straszne ograniczenie dla mnie. Twój mąż zwyczajnie Cię owija wokół palca, od
          dawna bowiem wiadomo, że "Wesoły osiołek lepiej ciągnie". Obudzisz się z ręką w
          nocniku, opłacaj sobie sama składki emerytalno-rentowe z tych "legalnych 2 tys."
          Twoja rodzina wykorzystuje Twój brak pewności siebie oraz brak pomysłu na własne
          życie i przekazała Ci wszelkie nudne, ogłupiające prace domowe, które ktoś
          przecież wykonać musi w domu. Zamiast dzielić się obowiązkami (Twoi rodzice,
          mąż, siostra) zepchnęli wszystko na Ciebie a Ty uwierzyłaś, że nikt tak dobrze
          jak Ty podłóg w domu nie wyliże. Nie jesteś ciekawa życia, świata, ludzi?
        • sebalda Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 18:25
          Nie oceniam Cię, ale zwyczajnie przestrzegam. Mąż może kiedyś się zmienić, a do
          tego na przykład niespodziewanie zbankrutować. Mam w dalszej rodzinie taki
          przypadek. Panu świetnie się wiodło, wybudował dom i tak samo jak Twoj
          stwierdził, że żona za grosze nie pójdzie pracować, bo lepiej niech zajmie się
          domem i dziećmi, już nieco starszymi, w wieku szkolnym. Płacil ubezpieczenie
          emerytalne żony, biznes kwitl, pan inwestowal, inwestował, aż przeinwestował.
          Ale zanim do tego doszlo zakochał się w swojej sekreterce, bystrej,
          inteligentnej, wladającej 4 językami (takie sekretarki też bywają). Romans się
          wydal, ale pan nie zamierzal się wyprowadzić, nagle okazało się, że dom
          zadłużony, sprzedać i podzielić się nie da. Długi pozarły wszystko, był czas, że
          brakowało na ogrzewanie i jedzenie. Sekretarka od bankruta odeszla, wiarołomny i
          sfrustrowany malżonek ani myśli się wynieść, a teraz żona, żeby nie umarli z
          głodu, pracuje przy sprzątaniu na budowach na czarno, bo dostaje gotowkę do
          ręki, a nie na konto, gdzie od razu komornik położyłby na to łapę. I teraz ona
          utrzymuje w zasadzie 4 osoby i dom. Emerytury nigdy nie będzie miała, bo
          wcześniej nie pracowala, a teraz pracuje na czarno.
          Też ma w perspektywie spadek po rodzicach, ale nie wiem, czy przy takim trybie
          życia (ciężka praca, potworne stresy) dożyje, bo teraz ma 49 lat, a rodzice
          wciąż cieszą się świetnym zdrowiem i daj Boże pożyją jeszcze pewnie jakieś 20 lat.
          Zaręczam Ci, że nie tylko na kasie możesz pracować. Czym się interesujesz, może
          faktycznie nie musisz od razu mieć dobrych studiów, jest tyle zawodów, w których
          wystarczą kursy. Napisz, co lubisz, jakie są obszary Twoich zainteresowań, może
          coś doradzimy. Możesz zacząć od pracy mniej płatnej, ale się sprawdzić, douczyć
          w trakcie i piąć po szczeblach kariery. U mnie w pracy jest dyrektor ds.
          administracyjnych, ktory zaczął pracować jako student w naszym magazynie.
          Pierwszej pracy każdy się boi, to zrozumiałe, ale nie wiesz ile satysfakcji może
          dać praca, tylko musisz spróbować, całe życie przed Tobą, ogarnij się dziewczyno:)
          • calineczka_777 sebalda, pieknie napisane:-) Podpisuje sie pod tym 16.08.10, 19:27
            sebalda, pieknie napisane:-)Podpisuje sie pod tym.
          • moonik1 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 20:03
            Mąż może od niej odejść czy będzie wykształcona i pracować na swietnym
            stanowisku, czy bedzie zajmowała siędomem. Wykształcenie i stanowisko nie są
            receptą na zatrzymanie przy sobie męża!
            Dajmy dziewczynie spokój, idzie na studia, to swietny czas, duzo siewtedy
            człowiekowi układa w glowie. A zajmowanie siędomem i studiowanie (studiowanie na
            serio, a nie na odczep się) wymaga dobrej organizacji czasu. Jeśli masz ku temu
            warunki, studiuj uczciwie to co Cię interesuje, kto wie, czy wtedy nie przyjdzie
            Ci pomysł na jakis własny biznes? :)
            • morekac Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 10:13
              Mąż może od niej odejść czy będzie wykształcona i pracować na
              swietnym
              > stanowisku, czy bedzie zajmowała siędomem. Wykształcenie i
              stanowisko nie są
              > receptą na zatrzymanie przy sobie męża!

              Owszem, nie jest sposobem na zatrzymanie męża. Za to jest sposobem
              na to, żeby w takim przypadku mieć za co żyć.
        • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 20:50
          > Moja 16letnia siostra to dzieciak,nie wyobrażam sobie,żeby prała,gotowała obiad
          > y
          > itp.
          > Ona ma się uczyć chodzić na kursy językowe,kółka teatralne itp.
          > Nie znam 16 latki,która zamiast bawić się z koleżankami prowadzi dom.To jest
          > zabieranie młodości!!!


          ty naprawdę lubisz być wykorzystywana!

          boże mój, 16-latka miałaby pralkę włączyć, a potem opróżnić???? skandal, panie,
          skandal i wyzysk nieletnich!!!

          mój 14-letni syn sam pamięta, że trzeba robić pranie - ja nie muszę 14-latkowi
          przypominać, że jak widzi w szufladzie dno, czyli że została mu ostatnia para
          gaci na jutro, to dziś trzeba pralkę nastawić. jeśli to on nastawia pranie,
          wrzuca też moje rzeczy (i, oczywiście, odwrotnie). co drugie-trzecie sprzątanie
          części wspólnych chałupy też jest w jego rękach - ostatecznie częściej ja to
          robię, ale z grubsza staramy się robotą dzielić. albo wymienić nielubianymi
          obowiązkami. on wcale tego sprzątania nie kocha (jego pokój wygląda permanentnie
          jak po klęsce żywiołowej, ale to jego pokój, jego sprawa) - jednak dawno przyjął
          za normalne i zrozumiałe, że dom to organizm, który do dobrego funkcjonowania
          potrzebuje wkładu pracy WSZYSTKICH domowników. nie wymagam od niego gotowania
          obiadów, ale są dni, kiedy to on gotuje, bo chce. albo zostawiam mu listę
          zakupów i on je robi. albo wychodząc do pracy proszę o pozmywanie naczyń i
          wymycie blatów, żebym miała czysty plac do gotowania, jak wrócę po południu - i
          on to robi. dzięki temu nie ma dwóch lewych rączek i nie będzie potrzebował
          służącej w przyszłości. jesteś pewna, że możesz to powiedzieć o swojej siostrze?
          mój syn ma czas i na kursy językowe, i na naukę, i na kino, i na komputer, i na
          kolegów. nie ma zabranej młodości, jest normalnym nastolatkiem. ale w
          przyszłości będzie SAMODZIELNY. co więcej, potrafi powiedzieć z niesmakiem o
          koledze, od którego właśnie wraca, że kolega wymagał ciągłej obsługi przez
          matkę, choć sam przecież mógł ruszyć dupę do kuchni.
          a twoja siostra zdaje się rośnie na bluszcz i leliję - być może jej z tym
          dobrze, bo to może być z jej punktu widzenia wygodne. tak nic nie musieć, bo
          każdy obowiązek to zabieranie młodości!! być może taka jest cwana, że udaje -
          jak to ujęłaś - dzieciaka, którego najlżejsza praca domowa doprowadzi do zgonu.
          albo tak została przez ciebie i rodziców udupiona, że traktowana jest jak
          dzieciak i ubezwłasnowolniona. albo tak została przez ciebie i rodziców zepsuta,
          że uwierzyła, iż jest księżniczką, wokół której świat powinien skakać. cokolwiek
          jest przyczyną - jeśli np. za rok-dwa jednak urodzisz dzieci i będziesz przy
          nich miała kupę roboty, to czy na pewno bidulka to przeżyje?
        • tautschinsky Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 18.08.10, 13:56
          lawenda1610 napisała:

          > Ja też zarabiam oficjalnie.
          > Mąż sam stwierdził,że tylko mojeobiady (obiad to u mnie 2 dania z
          > przystawkami),a nie pizza mrożona) mu smakują.
          > Wspólnie uzgodniliśmy,że jak mam pracować za 800 złotych,a 2000 ma brać Pani od
          > opieki nad domem to żadne z nas nie będzie z tego zadowolone.
          > Więc te 2000 LEGALNIE i za przyzwoleniem męża mam na waciki.
          >
          > Z moich postów nie wynika,że nie chcę nic robić PISAŁAM,że idę na studia.
          > Moja 16letnia siostra to dzieciak,nie wyobrażam sobie,żeby prała,gotowała obiad
          > y
          > itp.
          > Ona ma się uczyć chodzić na kursy językowe,kółka teatralne itp.
          > Nie znam 16 latki,która zamiast bawić się z koleżankami prowadzi dom.To jest
          > zabieranie młodości!!!



          ONA, autorka albo nie jest prawdziwa albo
          jest lekko umysłowo sprawna inaczej.

          Mnie taka ograniczona osoba przeraża
          samym swoim istnieniem...



          • matsuda ciekawe czy odprowadza składni do ZUSu 18.08.10, 14:58
            i podatek do skarbówki za tą LEGALNĄ pracę!
          • akle2 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 26.09.10, 13:22
            Teraz, jeszcze nie obarczona dziećmi, miałaby świetny czas na dokształcanie się (studia, języki obce), czy też zbieranie doświadczeń do CV na stażach. Za parę / naście lat nie będzie przedstawiała sobą NIC na rynku pracy i dobrowolne eldorado siedzenia w domu zmieni się w przymus, a przymus w socjal.
            Ale niech robi co chce, to jej życie.
    • kol.3 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 20:58
      Jestem zdania, że kobieta powinna być niezależna finansowo, dlatego
      powinna pracować. Jeśli masz cokolwiek dostać w spadku to bardzo
      dobrze, ale nie wiadomo na jak długo to wystarczy. Polska jest krajem
      niestabilnym ekonomicznie i łatwo tu stracić spore pieniądze, a
      wszelkie formy lokowania pieniędzy mogą się okazać nie tak korzystne
      jak byśmy chcieli.
      • triss_merigold6 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 21:22
        I to jest chyba najmądrzejsze podsumowanie. Nieruchomości? Był
        dekret Bieruta. Obligacje? Tak, po dziadkach z II RP niektórzy mają
        jeszcze całe walizki makulatury. Oszczędności? Wymiana po wojnie
        zmiotła 1/3 tego co ludzie trzymali w domach. Banki? Bezpieczna Kasa
        Grobelnego.
      • hanna26 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 21:24
        Trudno mi uwierzyć w prawdziwość tego postu. Naprawdę nie masz
        żadnych ambicji, zainteresowań, które mogłabyś przekuć na pracę, nie
        kusi Cię, żeby robić w życiu coś więcej poza szorowaniem dwustu
        metrów podłóg i siedzeniem przy garach? Nie będziesz się wstydziła,
        kiedy ktoś cię spyta, co robisz w życiu, a ty odpowiesz: Gotuję
        obiady i szoruję podłogi we własnym domu? Nie chciałabyś poznać
        więcej ludzi, robić coś fajnego i pożytecznego, z czego sama byłabyś
        dumna, i co docenialiby inni?
        Trudno mi uwierzyć w istnienie kogoś takiego.
      • enamerele Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 21:26
        A ja uważam, że ten wątek, to jakaś ściema...No chyba, że nie obracam się w
        takim środowisku...
        Dziewczyno, jesteś tzw. złotym dzieckiem i na takie samo wychowywana jest twoja
        siostra. Tak naprawdę nie wiem, czy w Twoim przypadku pomoże rozpoczęcie
        studiów, bo Ty nie masz żadnej motywacji w życiu, aby się kształcić i zdobyć
        jakikolwiek zawód. Większość ludzi po to się kształci, aby zdobyć pracę i być
        niezależnym. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak, to po prostu zrezygnujesz lub
        zaczniesz inne studia, pewnie pieniądze nie grają żadnej roli...
        Po pierwsze, wydaje mi się, że Ty nic nie wiesz o prawdziwym życiu. Broń Boże,
        nie życzę Ci nic złego, ale chciałabym, abyś przynajmniej przez miesiąc żyła,
        dajmy na to, nawet za te 2 tysiące, musiała codziennie wstawać do pracy,
        zajmować się domem, liczyć każdy grosz itd. Taka lekcja daje dużo pokory wobec
        życia.
        Po drugie, nie wiem, w jakim środowisku się obracasz, ale za kilka, kilkanaście
        lat o czym będziesz rozmawiać w tzw. towarzystwie? O zajmowaniu się domem?
    • kol.3 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 21:21
      Dopiero teraz przeczytałam wszystkie posty i zdumiewające jest
      przywiązanie piszących pań do schematu - mężowie kochają i szanują
      pracujące ambitne wykształcone kobiety, a gospodyń domowych nie
      szanują i z czasem mogą porzucić, bo się taka nieambitna żona znudzi.
      Czy rzeczywiście?
      Odwrotnie też bywa - czasem mężowie bardzo kochają i szanują swoje
      niepracujące żony, które niekoniecznie pucują domy na wysoki połysk.
      Stosunki między kobietą i mężczyzną są dziedziną słabo wpisującą się
      w schematy i naprawdę czasem zdumiewam się, że facet rzuca piękną,
      wykształconą i ambitną na rzecz zwykłej nudnej kobiety domowej, która
      mu zapewni wikt, opierunek i ciepełko po czym żyją długo i
      szczęśliwie.
      • menodo Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 22:30
        kol.3 napisała:

        > Dopiero teraz przeczytałam wszystkie posty i zdumiewające jest
        > przywiązanie piszących pań do schematu - mężowie kochają i szanują
        > pracujące ambitne wykształcone kobiety, a gospodyń domowych nie
        > szanują i z czasem mogą porzucić, bo się taka nieambitna żona znudzi.
        > Czy rzeczywiście?"

        Dokladnie to chcialam napisac.
        Najszczesliwsze,najbardziej spelnione kobiety jakie znam to kobiety niepracujace
        zawodowo. Z WYBORU.
        Cieple, zadowolone ze swojego "miejsca w spoleczenstwie", zadbane.
        Oczywiscie takze zamozne.

        Ciekawie mozna zyc na wiele sposobow, ciekawa praca zawodowa jest jednym ale nie
        jedynym zrodlem rozwoju (ile jest takich zawodow - to inny problem). Odkrylam
        to,kiedy zaczelam pracowac mniej.

        Kontakty z ludzmi? Zalezy z jakimi:))) Poza tym nie wszyscy potrzebuja ich w
        takim samym stopniu.

        Na Twoim miejscu nie przejmowalabym sie opiniami, ze tylko praca zawodowa
        (chocby na kasie w supermarkecie) zapewni Ci w zyciu dlugotrwale szczescie takze
        w zyciu osobistym.
        Bo byc moze nie jestes typem "kobiety pracujacej" ?
    • blue_romka Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 22:09
      Moja teściowa jest z zawodu prawnikiem,a więc skończyła bardzo
      trudne i wymagające studia, zrobiła aplikację sędziowską. I nie
      przepracowała w życiu ani jednego dnia. Dla mojego męża w tamtych
      czasach nie znalazło się przedszkole, więc została w domu, potem
      pojawiło się jeszcze jedno dziecko. I tak już zostało- teściowa w
      domu. Nie oceniam jej. Dba o dom- porządek, obiad etc., ale
      jednocześnie wciąż interesuje się prawem i jest na bieżąco z
      kodeksem, chodzi do teatru, czyta ambitną literaturę, zagraniczną
      prasę. To człowiek o szerokich horyzontach, można z nią porozmawiać
      naprawdę o wszystkim. Jest zadbana, taka starsza pani w dobrym
      guście. Jednocześnie są z moim teściem wspaniałym małżeństwem,
      bardzo się kochają, szanują, co widać na każdym kroku. Uwielbiam
      przebywać w ich domu.
      Dla wielu osób wypowiadających się na tym forum moja teściowa byłaby
      tępym garkotłukiem bez ambicji, leniem ograniczonym do płynu do
      naczyń i proszku do prania, pasożytem żerującym na mężu, którego ów
      już dawno powinien porzucić.
      • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 16.08.10, 22:19
        > Dla wielu osób wypowiadających się na tym forum moja teściowa byłaby
        > tępym garkotłukiem bez ambicji....

        naprawdę widzisz podobieństwo między autorką wątku a twoją teściową? bo ja jakoś nie
    • attiya Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 09:11
      zawsze uważałam, że jeśli kogoś na coś stać to chyba nie ma sensu się wysilać
      ale.....zadowala cię średnie wykształcenie, nie myślisz o studiach, czy zawsze
      będziesz ze swoim mężem - w życiu różnie się układa. Może jednak warto mieć asa
      w rękawie, mieć dobre wykształcenie, zawód, pracę. Jak się czujesz jak prosisz
      męża na kasę na przysłowiowe waciki?
      Poza tym dla mnie tekst, że sprzątam dom o jakiejś tam powierzchni to nie
      wytłumaczenie, sama mam spory, i nie zauważyłam abym to codziennie robiłam. Nie
      gotuję też codziennie. Poza tym zwyczajnie można zacząć się nudzić w domu. Bo
      oglądanie seriali to bardzo płytkie zajęcie.
      No ale co kto lubi.
      • verdana Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 11:42
        Zaraz, zaraz.
        Jest dla mnie oczywiste, ze wyłączne prowadzenie domu dla trzech
        osób to nie jest sposób na zapełnienie sobie życia. Ale istnieje
        spora róznica pomiędzy 21-latką, ktora jest na całkowitym utrzymaniu
        męża, nie ma dzieci, cały dzień gotuje obiadki i to jest jej życiowy
        cel - a pracowac nie chce, bo nie lubi, a dziewczyną, ktora prowadzi
        dom i studiuje. Studia są absolutnie wystarczającą "pozadomową"
        aktywnością, na pewno rozwijającą o wiele bardziej niz praca na
        kasie.
        21 latka może spokojnie poświęćic 5 lat na studiowanie, bez
        zastanawiania się nad emeryturą. Problem pojawi się dopiero wtedy,
        gdy postanowi, ze w życiu nie przepracuje ani jednego dnia, bo ma
        zapewniona przyszłość - a nikt nie ma.
        • menodo Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 12:15
          Ale dziewczyna pisze przeciez, ze chcialaby studiowac, zaocznie, bo pownie
          mieszka poza wielkomiejskimi osrodkami.
          I tak jak ja to rozumiem - jej problemem jest to, czym ma sie zajac OPROCZ
          zajmowania sie domem i studiowania Nie ma na razie szans na sensowna prace
          zawodowa, jest "panienka ze dworu", boi sie pracy na kasie albo przy fasfoodach
          za 800 zl, kolezanki "z zascianka" dokuczaja jej ze siedzi w domu a jej zycie
          nie ma sensu skoro nie ma dziecka, doswiadczone zyciowo madre panie z forum
          strasza ja, ze chwile rodzice umra, maz ja opusci, a jej majatek zostanie
          znacjonalizowany przez Bieruta.
          Co za beznadzieja.
          • matsuda jaki kierunek autorka chce studiować? 17.08.10, 12:17
            n/t
            • menodo Re: jaki kierunek autorka chce studiować? 17.08.10, 12:42
              A jaki POWINNA?
              Bo jak rozumiem istnieja mniej i bardziej wartosciowe kierunki.
              Na poczatku lat 90 bardzo seksi byl marketing, teraz to nie wiem - mechatronika?
              Hehe.
              • verdana Re: jaki kierunek autorka chce studiować? 17.08.10, 13:44
                No jak to jaki?
                Dochodowy ofcors.
          • verdana Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 12:41
            Nie, problemem dziewczyny nie jest co "oprócz", bo to jej wystarcza.
            problemem jest, ze wyraźnie czuje jakis nacisk, zeby pracować.
            O ile uwazam,z ę zajmowanie się wyłącznie domem w tym wieku jest
            fatalnym wyborem, to kompletnie nie rozumiem, dlaczego dom+studia
            nie wystarczą. Jest w wieku jam najbardziej studenckim, wiekszość
            jej rówieśników, nawet jesli pracuje to nie na etatach i na
            emeryturę nie zbiera. Nie mówiąc już o tym, ze nikt nie wymawia, ze
            sa na utrzymaniu rodzicow - a ona jest męża.
            Skoro chce studiować, to namawianie jej na pracę tylko dla pracy
            jest bez sensu.
            • menodo Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 13:02
              Verdana, pare postow wyzej dziewczyna napisala tak:

              "Nie ubliżajcie mi tylko dlatego,że posiadam narazie tylko wykształcenie
              średnie,mam ambicje i idę na studia."

              Czyli jej problem dotyczy tego, co OPROCZ tych studiow i "siedzenia w domu" ma
              robic. Bo kolezanki mowia jej ze powinna miec albo dziecko albo jakakolwiek posade.
              • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 13:25
                Czyli jej problem dotyczy tego, co OPROCZ tych studiow i "siedzenia
                w domu" ma
                > robic. Bo kolezanki mowia jej ze powinna miec albo dziecko albo
                jakakolwiek pos
                > ade.


                hm, sama z siebie o studiach nie wspomniała, dopiero przyciśnięta
                czy tez po pierwszych sugestiach, że może by tak na studia poszła...
                • menodo Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 13:54
                  > hm, sama z siebie o studiach nie wspomniała, dopiero przyciśnięta
                  > czy tez po pierwszych sugestiach, że może by tak na studia poszła...

                  No mistrzynia autoprezentacji to ona nie jest. Ale zeby od razu taka kupe pomyj
                  na bidulke wylewac?
                  • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 14:01
                    > No mistrzynia autoprezentacji to ona nie jest. Ale zeby od razu
                    taka kupe pomyj
                    > na bidulke wylewac?


                    wiesz co, menodo, po tekście o "balach, premierach i sympozjach", na
                    których "zawód męża" obliguje do bywania tę 21-letnią dziewczynę,
                    szóstkową uczennicę w liceum, co na studia nie poszła, tylko wyszła
                    za mąż i oddała się gotowaniu obiadów "z dwóch dań z przystawkami",
                    całodziennemu sprzątaniu i "kilkugodzinnemu siedzeniu z 16-letnią
                    siostrą nad jej zajęciami" (nie wspominając o kompletnej obsłudze
                    tej siostry, by "nie zabierać jej młodości') to ja mam coraz
                    czarniejszy obraz tej rodziny. jeśli ona w ogóle istnieje.
                    • kkokos Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 14:04
                      o "balach, premierach i sympozjach", na
                      > których "zawód męża" obliguje do bywania tę 21-letnią dziewczynę,

                      powinno oczywiście być:
                      ...sympozjach, do bywania na których zawód męża obliguje tę...
                      • menodo Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 14:24
                        No tak, coraz mniej prawdopodobnie to wszystko wyglada, zwlaszcza te sympozja i
                        seminaria jakos do mnie nie przemawiaja.(jakos nie widuje tam wspolmalzonkow,
                        ale moze jezdze na inne sympozja i seminaria).

                        Niemniej, ja znam w rzeczywistosci dziewczeta i chlopcow o podobnych
                        biografiach; jedne radza sobie w zyciu lepiej, inne gorzej. Na etatach raczej
                        nie pracuja, ale to nie znaczy, ze sa glupie, zdemoralizowane i bezwartosciowe.

                    • miacasa Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 14:05
                      to ja mam coraz
                      > czarniejszy obraz tej rodziny. jeśli ona w ogóle istnieje.

                      o, bo to pewnie eurosieroty są, starzy w UE euro zarabiają na tę dwustu metrową
                      "rezydencję" a dziewczynki same zostały i w dom się bawią
              • morekac Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 13:26
                W pierwszej wypowiedzi o studiach nie było nawet słowa...
                Podejrzewam. że gdyby dziewczyna chciała iść na studia/zdobyć jakiś
                zawód w ciągu tych 3 lat od ukończenia szkoły - poszłaby, a nie
                koncentrowała swoje ambicje na operowaniu mopem i konserwowawaniu
                powierzchni poziomych.
                • matsuda Eureka! idealny kierunek... 17.08.10, 13:29
                  doświadczenie przecież już posiada! Teraz tylko te wstrętne egzaminy wstępne ...
              • lawenda1610 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 13:31
                Verdana bardzo napawdę bardzo dziękuję za zrozumienie.To prawda,idę na studia od
                października.Po prostu czuję presję,że oprócz studiów i zajmowania się domem
                powinnam,ba muszę iść do pracy.
                Chciałabym w życiu robić coś co sprawi mi satysfakcję,nie mam na razie parcia na
                posiadanie dzieci?Czy jest ze mną coś nie tak?
                Zgadza się mieszkam pod miastem.
                Naprawdę staram się pomóc siostrze i mężowi jak mogę.
                Czasami siedzę z siostrą nad zadaniami do pózna w nocy.
                Liceum skończyłam jako jedna z nieliczych z wyróżnieniem.Nie jestem tępą
                dziewczyną patrzącą tylko czy już mam sprzątać podłogę mopem.
                Spotykam się z ludźmi,ponieważ zawód mojego męża obliguje do tego,aby bywać na
                balach,sympozjach,premierach itp.Także spotkań z ludzmi mam pod dostatkiem.A za
                coś kreację na taki wieczór też muszę kupić...
                • morekac Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 14:23
                  Po prostu czuję presję,że oprócz studiów i zajmowania się domem
                  > powinnam,ba muszę iść do pracy.
                  Jeśli zamierzasz porządnie studiować na dziennych - z pewnością nie
                  będziesz miała czasu jeszcze na pracę. Nawet na zaocznych nie jest
                  łatwe pogodzenie pracy i domu, aczkolwiek są osoby, którym się to
                  udało i udaje (i to zamiast nastolatki pod opieką były/są
                  niemowlęta).
                  Jeśli czujesz się dobrze ze swoimi wyborami i swoim życiem -
                  dlaczego masz wątpliwości co do tego,czy wszystko jest z tobą w
                  porządku?
                • kol.3 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 18:46
                  Idź na sinologię, to cholernie perspektywiczny kierunek. Skoro jeszcze
                  masz kasiorkę, będzie Cię stać na podróże do Chin, w celu szlifowania
                  języka.
                • hanna26 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 17.08.10, 19:55
                  lawenda1610 napisała:


                  > Spotykam się z ludźmi,ponieważ zawód mojego męża obliguje do
                  tego,aby bywać na (...)sympozjach,(...). Także spotkań z
                  ludzmi mam pod dostatkiem.A za
                  > coś kreację na taki wieczór też muszę kupić...



                  Naprawdę na sympozjach konieczna jest obecność współmałżonków? =O
            • triss_merigold6 daj spokój... 17.08.10, 13:26
              Daj spokój, jakie studia + dom?! Panna 3 lata po maturze nie wybrała
              się na żadne studia/studium więc superambitnym gigantem
              intelektualnym nie jest.
              • verdana Re: daj spokój... 17.08.10, 13:39
                Panna wyszła za mąż, oprócz tego wychowuje - nie wiemy dlaczego -
                siostrę. jako posiadaczka nastolatka stwierdzam,że nie zajmuje to
                tyle czasu, co wychowywanie przedszkolaka, ale jest to jednak
                zajęcie - nie na cały etat, ale na 1/5 na pewno.
                Nie ma obowiązku zaczecia studiow bezposrenio po maturze,
                szczególnie przy niecodziennych, jak na dziś ukladach rodzinnych.
                Studia+dom+ nastolatka to w sumie bardziej rozwijające niż
                studia+dom+ nastolatka+praca na kasie. I ambicja nic do tego nie
                ma , nie ma obowiązku bycia superambitnym gigantem intelektualnym.
                • matsuda Re: daj spokój... 17.08.10, 14:15
                  "Czasami siedzę z siostrą nad zadaniami do pózna w nocy"- giganci intelektu!!!.
                  Nie naginaj już rzeczywistości. Nie przekonuj, że w planach miałaś karierę
                  naukową, bo o studiach dowiedzieliśmy się po kilku postach. Dla większości,
                  kobiet pracujących jesteś po prostu pasożytem w mężowskim portfelu. A propos co
                  to za kierunek?
                • morekac Re: daj spokój... 17.08.10, 14:17
                  ale jest to jednak
                  > zajęcie - nie na cały etat, ale na 1/5 na pewno.
                  Dla Lawendy na cały etat - ty masz już wprawę i doświadczenie.
                  • kkokos Re: daj spokój... 17.08.10, 14:32
                    morekac napisała:

                    > ale jest to jednak
                    > > zajęcie - nie na cały etat, ale na 1/5 na pewno.
                    > Dla Lawendy na cały etat - ty masz już wprawę i doświadczenie.


                    excuse me, jako samodzielna matka 14-letniego, bynajmniej nie
                    kryształowego chłopca, jedynaka, nie mająca młodszego rodzeństwa - a
                    więc żadnych wzorów czy doświadczenia - też mogę powiedzieć, że nie
                    jest to robota na cały etat. a z perspektywy tych doświadczeń, które
                    wychowując swoje dziecko zdobyłam, bez wyrzutów sumienia wyśmieję
                    każdą opiekunkę 16-letniej (oczywiście w pełni sprawnej umysłowo i
                    fizycznie, ale o tym, by siostra miała jakiekolwiek dysfunkcje, nie
                    było ani słowa) panny, która wymaga pełnego opierunku, podstawienia
                    każdego posiłku pod nos i posprzątania po nim, palcem nie tknie w
                    domu sprzątania, zakupów (zapewne ogródka, skoro to 200-metrowy
                    dom), ach, i jeszcze trzeba z nią nad lekcjami siedzieć do późna. no
                    proszę cię!
                    • verdana Re: daj spokój... 17.08.10, 15:46
                      Pomijajac fakt, że mnie to wszystko wydaje się bajką dla zabicia
                      czasu - to gdyby bylo prawdą, inna jest sytuacja, gdy 16-latke
                      wychowują rodzice, a inna - gdy o 5 lat starsza siostra.
                      • miacasa Re: daj spokój... 17.08.10, 16:27
                        inna jest sytuacja, gdy 16-latke
                        > wychowują rodzice, a inna - gdy o 5 lat starsza siostra.

                        o tak, dziewczyna "wychowywana" przez siostrę jest o wiele bardziej samodzielna
                        bo życie to na niej wymusza
                    • morekac Re: daj spokój... 17.08.10, 22:45
                      Kkokos, ale ty i tak nabierałaś wprawy w wychowaniu przez
                      poprzednich lat 14, a Lawenda - niekoniecznie. Stąd wychowywanie
                      siostry może zajmować jej i cały etat ;-). Mojej starszej córce
                      wychowywanie młodszej siostry z pewnością zajmowałoby cały etat (a
                      może nawet i dwa), niemniej stawiam na to, że 3/4 tego czasu to
                      byłaby licytacja, która ma zmywać i dlaczego akurat ta druga ;-).

                      ale o tym, by siostra miała jakiekolwiek dysfunkcje, nie
                      > było ani słowa)
                      Było. 16-latka, z którą trzeba odrabiać lekcje do późnej nocy, jak
                      mniemam codziennie ;-)? No i jeszcze 2 lewe ręce do tego... musi
                      mieć jakieś...
                      Dziwię się, że dziewczyna znajduje jeszcze czas na te sympozja :-)
    • monzdr praca to coś więcej niż tylko zarobki:) 18.08.10, 08:58
      Praca to nie tylko sposób na zarobienie pieniędzy,to także sposób na
      samorealizację,niezależność,samodzielność.Nie każdy oczywiście lubi
      swoją pracę,ale trzeba dążyć do tego,żeby robić coś,co się lubi,w
      czym dobrze się czujemy,odnajdujemy sens i przyjemność.Zarobione
      przez siebie pieniądze też dają o wiele więcej satysfakcji niż
      otrzymane od rodziców czy męża.Generalnie jestem za tym,żeby kobiety
      pracowały,jeśli tego chcą,bo praca zwiększa poczucie własnej
      wartości.Nie musisz stać za ladą,jeśli tego nie chcesz,choć każda
      praca może być ciekawa,Możesz przecież zapisać się na kursy,skończyć
      studia,skoro nie masz dzieci,będzie ci łatwiej.Ja mam 14-
      miesięcznego synka,pracuję na pół etatu i od pażdziernika idę na
      podyplomowe studia,bo chcę uzyskać certyfikat Ministerstwa Finansów
      i założyć własne biuro rachunkowe.Dodam,że dom też jest tylko na
      mojej głowie,nie pomaga mi nikt oprócz męża,który ma swoją firmę i
      rano może być z synkiem w domu.Dlatego chcę założyć swoje biuro,żeby
      pogodzić wychowywanie synka,prowadzenie domu i pracę:) Jeśli takie
      życie Ci pasuje,to tylko Twoja sprawa,koleżanki niech żyją swoimi
      problemami.Ale może jednak wolałabyś robić coś samodzielnie,mieć coś
      tylko swojego,w czym mogłabyś się sprawdzić.Pozdrawiam.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 28.08.10, 21:42
      W wielu wypowiedziach w tym wątku jest wiele racji. Ważne jest wykształcenie,
      ważna jest praca, ważna jest przyszłość i inwestowanie w nią.
      Ale chyba też ważna jest wolność wyboru. "lawenda1610" dokonała jakiegoś wyboru
      i go dość sprawnie broni. Wybór ten wydaje się w jej sytuacji racjonalny, a
      opisana życiowa sytuacja, we mnie przynajmniej, nie budzi wątpliwości.
      Wygląda na to, że obecnie "lawenda" poszukuje tego co ma ochotę robić. Daje
      sobie na to czas.
      To, że oboje z mężem wycenili pracę "lawendy" przy prowadzeniu domu na 2000 zł
      miesięcznie oraz to, że mąż pieniądze te pieniądze wypłaca to jest nowoczesny
      trend i realizacja postulatów wielu kobiet, która u "lawendy" właśnie się
      odbywa, bez oczekiwania na akt prawny. Od dawna trwa wszak wyliczanie kosztów
      prowadzenia domu przez kobiety. I o ile wiem, to taka wycena nie jest dokonywana
      tylko dla kobiet z dziećmi.
      Wygląda na to, że związek "lawendy" jest bardzo nowoczesny. Skąd zatem tyle
      krytyki ? Agnieszka Iwaszkiewicz
      • rumpa Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 29.08.10, 01:39
        Była taka piosnka lady Punk bodajże o tym jak kogoś pokochał świat i
        chce go uszczęśliwić całą masą bezczennych rad :)))
        Smutne doświadczenia pań, niestety, zapylają jak głupie od lat,
        prowadzą domy, wychowują dzieci od 19 wieczorem do 22, kiedy wrócą z
        roboty, taszczą zakupy i są bardzo dumne że sobie tak dobrze radzą.
        Ich mężowie tyż, bo w końcu - żonę należy utrzymać za jej własną
        forsę, by Samozwaniec :))). Taka żona , wieloczynnościowy robot, to
        skarb. I jeszcze poleci i zrobi sobie paznokcie żeby kochany misio
        jej nie wymienił na lepszy model :)))
        No i nagle, ze smutnej konieczności średnio atrakcyjnych pań z
        biednych rodzin, które po prostu muszą zasuwać jak woły robocze, żeby
        mieć co do garnka włoźyć i żeby chłopa mieć, bo jeszcze może ocenić
        jako nierobotną hehe i na robotną wymienić, iście arystokratyczny
        punkt widzenia :))), zrobiła się CNOTA, coś co uszlachetnia itd...

        Pomijam panie które mają pasję i coś lubią robić, a nie zostały
        zmuszone przez los, historię i pozycję społeczną do wstawania
        codzienne o 6 rano :))) i znoszenia humorów szefa i klientów.

        ja mam robotę którą uwielbiam, ale byłabym najszczęsliwsza, gdybym
        nigdy w życiu żadnego debila znającego się na sztuce, bo on przecie
        wie co widzi, nie musiała obsługiwać.
        • kol.3 Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 29.08.10, 08:22
          Tak może być ale nie musi. Pani może być kierownikiem/dyrektorem w
          firmie, być szefem, a nie znosić humory szefa, mieć pomoc domową, która
          za nią zasuwa w domu, mieć czas i pieniądze na spa, kosmetyczkę,
          wyjazdy zagraniczne, nie musi pytać nikogo czy może wydać 300-400 zł.
          na nowe perfumy. Mniej jest pewnie takich pań niż utyranych kobiet
          zasuwających na dwóch etatach, ale z drugiej strony nie wierzę w
          powszechną szczęśliwość, rozwój intelektualny, samorealizację i
          dostępność do wielkiej kasy męża typowych gospodyń domowych.
    • quba Re: Mężatka bez dzieci - przymusowo do pracy??? 22.09.10, 13:46
      Nie MUSISZ isc do pracy dlatego, ze twoje koleznaki sie dziwia, ze nie pracujesz.
      To Twoje życie i Twoja sprawa.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka