Planujemy rozwod...

22.09.10, 13:33
Tak,ja i maz postanowilismy zakonczyc nasze 3 letnie malzenstwo. Jest 7mczne dziecko. Niestety... W grudniu razem skladamy wniosek o rozwod. On chce aby dziecko mieszkalo z nim i ja tez chce aby mieszkalo ze mna...Zapowiada sie walka o dziecko. Przykre to jest ale ja juz nie chce byc z nim i wzajemnie..Nigdy nie bylo tak naprawde dobrze...Slub zawarty z "glupich" przeslanek(wiek,obawa przed samotnoscia,poczucie niskiej wartosci). Czy jest tu ktos w podobnej sytuacji? Maz grozi mi,ze ma nagranie w ktorym krzycze na dziecko. Owszem zdarzalo sie. Ale tez nigdy nie zrobilam mu krzywdy...
    • quba Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:38
      Naprawdę krzyczałaś na siedmiomiesięczne (młodsze) dziecko?
      A w jakim celu?
      • rumpa Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:43
        o rany, fakt...
      • z.ebra Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:44
        a raczej krzyczalam z bezsilnosci,w obecnosci dziecka,bo np.nie moglam uspokoic jego placzu.
        • rumpa Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:54

          Dlaczego nie pójdziecie do terapeuty, do mediatora?
          Dlaczego nic nie zrobiłaś z tym że drzesz się na dziecko gdy płacze?
          Na jakiej podstawie uważasz że dziecko powinno zostać z tobą skoro jego płacz tak na ciebie działa?
          Co zrobisz, jak wejdzie w okres buntu dwulatka? śpieszysz się do pracy a on ryczy i nie chce włożyć butków?

    • rumpa Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:42
      pozostaje dorosnąć, ruszyć tyłek do mediatora i zacząć rozwiązywać problem.

      Slub zawarty z "glupich" przeslanek(wiek,obawa przed
      > samotnoscia,poczucie niskiej wartosci)

      u kogo? u ciebie? u niego? u obojga?
      • z.ebra Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:46
        u obojga.
        • rumpa Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 13:57
          ale on się nie drze na płaczące dziecko, tak?
          czy robi coś zdecydowanie gorzej niż Ty co mogłoby przeważyć twoje wybuchy które jak rozumiem zaczniesz jakoś tam kontrolować?

          Acha, niedojrzałość sama z siebie nie znika po wyprodukowaniu kolejnego egzeplarza.
          • verdana Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 14:17
            Tak, wiadomo, ze matki małych dzieci w ciężkiej sytuacji zyciowej są oazą cierpliwosci i do maluszków podchodzą zawsze z uśmiechem. Wiadomo też, ze żadna dobra matka nigdy nie jest wściekła na ryczace przez całą noc dziecko i nigdy nie zdarza jej się irracjonalny wybuch - matka to z definicji aniol.
            Współczuję. Radzilabym jakieś środki uspokajające, próbę wykorzystania kogoś z rodziny przy pomocy przy dziecku, zeby odpocząć i głęboki oddech.
            A wzięcie ślubu , bo nie chce się być samotnym, to nie jest taka zła motywacja, małżeństwa "z wielkiej miłości" rozpadają się wcale nie rzadziej.
            • smuti26 Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 14:31
              Popieram to co napisałaś Verdano. Już myślałam po przeczytaniu wczesniejszych postów o treści O JA i JAK MOGŁAŚ, że ja też jestem wykolejona bo mi czasem nerwy puszczają i krzyknę. Do autorki no krzyczałas-byłas zdenerwowana zdarzyło się. Dziecka nie biłaś, nie wyzywałaś itp Myślę, ze szanowny Pan to nagranie może sobie w 4litery włożyć, bo wiadomo jak działa są w PL ;-) trzymaj się i tez go nagraj jak coś uczynia
              • e_madziq Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 15:07
                ponadto to też świadczy o mezu, który na widok płaczacego dziecka i zdenerwowanej żony zamiast pomóc uaktywnia dyktafon....
                • rumpa Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 16:37
                  solidarność jajników?
                  a może pan miał już dość wrzasków żony na dziecko i dlatego uaktywnił dyktafon?
                  bo moze jednak przekroczyła granice?

                  ja wiem? ja tam się nigdy tak nie darłam żeby mozna to było nagrać, najwidoczniej jestem nienormalna, a przynajmniej nie przy takim maluchu,
                  co innego teraz :(((
            • mgla_jedwabna Re: Planujemy rozwod... 24.09.10, 01:17
              Gorzej, jeśli motywacją jest niska samoocena, o czym pisze autorka wątku. Bo to prosta droga do paranoi w związku - wszystko postrzega się jako robione przeciwko sobie, bo jako "beznajdziejna" osoba nie wierzy się w przyzwoite intencje ze strony współmałżonka.
    • lilyrush Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 14:24
      spokojnie. Żeby sąd zabrał od matki takie małe dziecko to musiałabyś być naprawdę patologiczna. To, ze krzyknęłaś na dziecko świetnie wytłumaczysz faktem, ze bycie w domu z mężem jest dla Ciebie w tej chwili toksyczne i masz nerwy w strzępach.
      Przy rozwodzie można mieć świadka na okoliczność dziecka albo diagnozę psychologiczna ze specjalnego ośrodka. Oczywiście świadek, którego Ty przyprowadzasz jest lepszy. Wejdz sobie na "rozwód i co dalej"- tam jest tysiąc podobnych przypadków i konkretne porady.
      • demonsbaby Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 07:09
        lilyrush napisała:

        > spokojnie. Żeby sąd zabrał od matki takie małe dziecko to musiałabyś być napraw
        > dę patologiczna.
        co znaczy w przewodzie procesowym "naprawdę patologiczna"?
        • kochamkotyijuz Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 07:21
          He he dobre pytanie.Patologia to tam gdzie wystepuje alkohol tylko i wylacznie- wedlug niekorych.Przemoc psychinczna jesli nie dochodzi do bijatyk juz patologia nie jest.
    • kejzi-mejzi Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 14:40
      Sąd nie zabierze małego dziecka matce. Nie daj się zastraszyć.
      • demonsbaby Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 07:36
        kejzi-mejzi napisała:

        > Sąd nie zabierze małego dziecka matce. Nie daj się zastraszyć.
        Tak? No nie zabierze, jeśli ta zapewnia prawidłowy rozwój emocjonalny. Jak myślisz jakim narzędziem jest Kodeks KRiO i konwencja praw dziecka oraz orzecznictwo sądowe?
    • e_madziq ale, ale...... 22.09.10, 15:12
      coś mi sie kołatało, ze Twój nick gdzieś już dziś widziałam......

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,116704725,,Nie_bede_miec_drugiego_dziecka_.html?v=2
      moze to jednak nie taka zła decyzja żeby maz przejął opieke.....
      • e_madziq Re: ale, ale...... 22.09.10, 15:14
        acha, żeby było jasne ja Cię nie ganie w żaden sposób, tylko stwierdzam. Były tu juz watki kobiet, dla których macierzyństwo to udreka, moze jesteś jedna z nich, po prostu.....
        a mąz jest jakim ojcem?
        • rumpa Re: ale, ale...... 22.09.10, 17:19
          Czy te wątki to specjalnie dla mnie?
          mamy kobietę, dla której dziecko to katorga, drze się na nie tak, że mąż - oczywiście z punktu zły :)))) - nagrywa jej produkcje.
          I ona chce zatrzymać dziecko?
          PO CO? PO CO?
          Chyba żeby swiatu udowodnić że nie jest kobietą upadłą, bo jak wiadomo tylko takie oddają dzieci.
          a panie przyklaskują - tak , sąd nie odbierze matce dziecka
          i co?
          i szkoda, chciałoby się powiedzieć.
          I nie mam żadnych wątów do dziewczyny, nie chce, wszystko ok.Ale niech da sobie spokój z produkcją ymydżu kosztem dziecka.
    • z.ebra on ma nagranie jak mowie do dziecka, 22.09.10, 18:32
      ze mam dosc dziecka,ze nie bede nianczyc tego bachora,ze jestem darmowa niania,ze nienawidze sie nim opiekowac,ze go nienawidze...i co??????????
      • demonsbaby jajco! 22.09.10, 18:44
        i mam ochotę powiedzieć I GÓWNO!!!!!!!!!!!!!! TROLLU!
        Myślisz, że swoimi histeriami nie wpływasz na dziecko??? Właśnie mu fundujesz fantastyczny niedorozwój emocjonalny. Nie należę do nawiedzonych moralizatorek .... ale: "bo nie wytrzymię"
        Słabszych od siebie lubisz maltretować??? Sprawia ci przyjemność, że nie szanujesz godności własnego dziecka????
      • demonsbaby i jest to dowód w sprawie 22.09.10, 19:17
        w przepisach cywilnych nie ma mowy o legalności podsłuchu, stosowania dowodów uzyskanych w sposób "nielegalny" tzn.na mocy postanowienia prokuratora bez zgody sędziego, jak ma to miejsce w przewodach karnych.

        Zatem taki ma pełną wartość dowodową, na rzecz okoliczności opisywanych przez męża w pozwie rozwodowym i określenia opieki nad dzieckiem. Przy posiadaniu dzieci małoletnich i nieletnich na okoliczność wychowywania dzieci powoływani są świadkowie, chyba, że istnieje zgodne orzeczenie współmałżonków co do opieki sprawowanej przez opiekuna, który o sprawowanie opieki wnosi - sąd może wówczas odstąpić od przesłuchania świadków. Natomiast masz duże szanse powołania kurateli na okoliczność sprawowania opieki celem obserwacji twoich działań oraz dodatkowe orzecznictwo na rzecz stanu dziecka, jeśli ten dowód zostanie przedstawiony w sądzie.
      • rumpa Re: on ma nagranie jak mowie do dziecka, 22.09.10, 20:18
        wiesz, ja cie nawet rozumiem
        jak moje były malutkie, to tak nie miałam, nie, byłam cała w skowronkach, karmienie piersią przez rok, itd
        teraz z każdym rokiem jest gorzej, macierzyństwo i obowiązki mnie zjadają, ale - mój mąż mnie kocha i wspiera, choć podobne rzeczy - jemu - wykrzyczałam. Biorę antydepresanty, każdy ranek jest ciężarem, terapia nic nie zmienia, bo nie może zmienić - pozwala tylko przetrwać. Nie chcę aby moje dzieci przeze mnie cierpiały, wszystko w tym kierunku robię. To mnie motywuje. Ale sukces nie daje radości tylko ulgę - że nie zawiodłam. Bo ja nie chcę tego robić i nie chcę tu być. Zostało mi jeszcze jakieś 10 lat. Brzmi jak wyrok :(
        Ale u mnie to się zaczęło znacznie później i nie było już żadnego innego - ludzkiego - wyjścia.

        Nie rób sobie i dziecku krzywdy. Pozwól jej być z ojcem,a Ty żyj jak chcesz.Olej ludzkie gadanie, w koncu co jest ważniejsze - Twoje dziecko czy leniwe baby co nie mają nic sensownego do roboty. Ustal sobie jakieś widzenia i przestrzegaj ich albo zniknij kompletnie.
        Tak po prostu masz - i jesteś w tej szczęsliwej sytuacji że masz komu powierzyć swoje dziecko, że wiesz, że będzie zadbane i szczęśliwe.
        Okaż sobie samej choć trochę szacunku. Sobie, dziecku, mężowi i rzeczywistości.
        Czas zdjąć maskę i dorosnąć.
        • aandzia43 Re: on ma nagranie jak mowie do dziecka, 23.09.10, 10:36
          Wiesz Rumpa, ja też ją rozumiem. U mnie było podobnie, jak u niej, czyli odwrotnie, niż u ciebie - sporo nerwów i chaosu na początku. Potem wyszłam na "prostą macierzyńską", mam nadzieję, że więcej było dobrego, niż złego w moim wpływie na dziecko. Produkt finalny jest zresztą dość udany. Czy powinnam była te dwadzieścia lat temu, w hipotetycznej sytuacji rozwodu, oddać dziecko ojcu? Nie. A to z tej prostej przyczyny, że on się do tej roli jeszcze mniej nadawał. I nie weimy, jak jest u naszej bohaterki. Mąż chce dzieciaka, ale czy podoła zadaniu lepiej, niż ona po dobrej terapii? Czy to, że nei wrzeszczał nigdy na dziecko nie wynika być może z tego, że niewiele się nim zajmuje?
    • demonsbaby przemoc ... 22.09.10, 18:41
      w świetle rozważań,o które się pokusiłaś raptem przedwczoraj ciężko mi jest uwierzyć w poprawną mamę, której ryknęło się przez dziecko - tyt. nieumiejętności zapanowania nad emocjami ...to się zdarza - zdarza się mamom. Mi się zdarzyło wrzasnąć - efekt bezsilności, ale nie kiedy dziecko było bezapelacyjnie w wieku 7, 12 czy 24 mcy i płakało z różnych powodów, których nie umiało mi wyjaśnić. Ryknęłam raz, a potem prosiłam własne dziecko o wybaczenie, plącząc, że już nie krzyknę.
      Na dziecko się nie krzyczy (w ogóle nie powinno się krzyczeć na dzieci), a jeśli płacze to tulić, żeby czuło się bezpiecznie ... Boshe jak się wyrżnie bo będzie próbować chodzić i rozedrze się wniebogłosy - to co ty zrobisz - zawrzeszczysz je na śmierć???
      Co znaczy się "zdarzało"? Czyli nie był to incydent? Czyli tatuś z premedytacją nie sprowokował ciebie do kłótni i nagrał ryki, żeby móc przeforsować swój niecny plan wdrożenia nagrania na salę sądową? Skoro ma to charakter ponawiany,to tata przygotował się do lekcji? Nie wytrzymał? Nie wytrzymywał twojej frustracji tyt. macierzyństwa, ryków na dziecko? Czy ten facet nie walczy teraz o normalność dla dziecka? A wpadłaś na to, że jeśli ryki się powtarzają, to ojciec ma prawo zgłosić doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa? Tu już nie chodzi o krzywdę fizyczną - ty własnemu dziecku fundujesz przemoc psychiczną - dociera to do ciebie?

      I niestety, rzadko sądy biorą stronę ojców, kierując się dobrem małoletniego dziecka, któremu bliskość emocjonalną fundują mamy, ale mamy ... Nie do cholery matki, którym się popieprzyło w głowach!
      Szkoda mi twojego dziecka ... szkoda, rozumiesz?
      • z.ebra on po prostu nie wytrzymal tego,ze ja 22.09.10, 21:31
        ciagle placze w obecnosci dziecka. i nie mam sil sie zmienic..bo to wszystko mnie dobija. W rzeczywistosci to nic nie robie dziecku,chodze zaplakana i narzekam.
        • melani73 Re: on po prostu nie wytrzymal tego,ze ja 22.09.10, 21:40
          a więc jeden wniosek się nasuwa...
          dziecko, dla własnego dobra chyba rzeczywiście powinno zostać z ojcem.
          sama wyraźnie ttwierdzisz, iż dziecko cię dobija, nazywasz go "bachorem" i nic nie robisz przy nim, rozczulając się nad włąsnym "ja"
          biedne to dziecko..:(
        • oneway9 Re: on po prostu nie wytrzymal tego,ze ja 22.09.10, 22:12
          dziewczyno, sadze,ze dzis myslisz, ze jestes nie z tym facem, z ktorym wydaje ci sie, ze bys chciala byc, ze jestes nie tu gdzie chcialabys byc itd; jedno wielkie rozczarowanie, bo zaluguje na cos lepszego; czy tak rzeczywiscie jest przekonasz sie za pare lat; sadze, ze do dziecka rowniez, ale taka mowa dzis do ciebie nie trafia; fakt, teraz marnujesz sobie i innym te chwile zycia; czy spojrzysz na to trzezwym, wyspanym okiem zalezy tylko od ciebie, ale mozesz memlac sie w tej rozpaczy nad soba jeszcze dlugo; nie uwierzysz pewnie, ale powiem 'nie warto'!
        • demonsbaby przesłanki na których będzie opierać się 23.09.10, 07:08
          sąd...
          Masz za bojowe zadanie usiąść przeanalizować kolejne wątki:
          1) jeżeli jesteś pod opieką psychiatry / psychologa ważne, żeby mieć na to papier. W ewentualnym orzecznictwie sąd będzie również brał pod uwagę twój stan psychiczny/ emocjonalny. Wbrew pozorom nie jest tak, że jak masz zaświadczenie o podjęciu terapii, leczenia - to sędziemu zapali się czerwona lampka, że jesteś psychiczna i skrzywdzisz dziecko. NIE, TO WYKŁADNIA, ŻE ROZUMIESZ SWÓJ PROBLEM I PRÓBUJESZ MU ZAPOBIEC, a to oznacza, że ciężej jest ciebie dopasować w ramy "nieudolności życiowej / społecznej". Jeżeli nie szukałaś dotąd takiej pomocy ( w tej formie) - zgłoś się albo do poradni zdrowia psychicznego albo psychologa / psychiatry tyt. zwierzenia się z problemów. Sytuacja, w której się znalazłaś będzie owocować twoim dalszym przygnębieniem, depresją i atakami furii / histerii jeśli masz do tego predyspozycje. Życie samotnej matki, po rozwodzie, jest cholernym wyzwaniem. Jeżeli tu jeszcze dochodzi "szarpanina o dziecko" to dopiero się zacznie syf emocjonalny.
          2) Jeżeli na nagraniu słychać: obelgi w stosunku do dziecka ("bachor" wystarczy do zastanowienia przez orzekających), słychać płacz dziecka, ojciec nie reaguje na kłótnie (nie podtrzymuje, nie podsyca żaru - tylko można odczuć jego pasywny udział w sytuacji), a nawet próbuje uspokoić dziecko - wówczas sąd będzie przesłuchiwać pod kolejno odebranymi przysięgami, was jako współmałżonków i świadków podanych w pozwie na tą lub podobną okoliczność. Nie musi mieć świadek (członek rodziny, sąsiad, znajomy) dowodów, wystarczy jego oświadczenie na daną okoliczność. Tu jeszcze sąd podejmie się wyczerpania ewentualnych przesłanek (choć nie musi, zależy od sędziego), że nagranie to jest efektem prowokacji.
          3) w zależności od kierunku rozwoju przewodu sąd może na okoliczność opieki powołać biegłych oraz uruchomić system nadzoru nad twoim wykonywaniem pieczy nad dzieckiem, łącznie z wywiadami środowiskowymi na ten temat w wykonaniu kuratora / opieki społecznej, którzy z kolei mogą się zwrócić do dzielnicowego o wykonanie takiego wywiadu.

          Zasadą jaką kieruje się sąd w głównej mierze, jest zaspokajanie potrzeb emocjonalnych dziecka. Wykładnią jaką się posługuje jest najczęściej więź emocjonalna z rodzicem oraz zapewnienie odpowiednich warunków do rozwoju. W mniejszym stopniu warunki materialne, chyba, że te graniczą z zaniedbaniem dziecka.

          Oczywiście sąd będzie drążył temat "dlaczego czujesz się nieszczęśliwa" i nie panujesz nad emocjami przy dziecku. Stwierdzenie, że macierzyństwo nie jest twoim powołaniem albo że nie umiesz kochać jak inne matki swojego dziecka zaowocuje na twoją szkodę w orzekaniu.
          Pamiętaj, że w takiej sytuacji, kiedy dwoje współmałżonków jest niezgodnych co do orzekania proces sądowy jest bezwzględny i niejednokrotnie człowiek czuje się jak szmata. Do przejścia, trudne w wykoananiu.Ma to na celu wyczerpanie przesłanek, jakie pojawią się w procesie.

          Teraz zastanów się czy:
          1) w sytuacji kiedy wyczerpałaś przy wsparciu lekarza / specjalisty wszelkie wątki dotyczące twojego stanu psychicznego, który mógłby mieć związek z postrzeganiem macierzyństwa, relacji z dzieckiem, nie lepiej dojść do ugody na zasadzie na takiej zasadzie, w której określisz warunki pieczy męża nad dzieckiem, w której chcesz mieć udział zapewniony "ad hoc", a nie na zasadzie wizyty co 2 tygodnie. Może ustalcie wspólny plan wychowawczy. A przy braku porozumienia tutaj, sąd będzie orzekać.
          2) przyznanie opieki mężowi nie oznacza, że kiedy uporządkujesz wszystkie swoje emocje, tudzież zaczniesz (jeśli chcesz mieć dziecko przy sobie) szukać wsparcia dla kobiet z problemami w macierzyństwie i będziesz mogła się tym wykazać możesz w każdej chwili zwrócić się do sądu o przyznanie tobie opieki na zasadzie "dania szansy bycia matką 24h/doba". Sąd przy małych dzieciach często stosuje możliwość powrotu do matki i o tym pamiętaj. Bo jeśli pójdziecie na udry, a mąż jest dobrze uzbrojony w świadków i inne dowody, o których nie wiesz - ma niestety szanse bardzo duże na wskazanie, że znęcasz się nad dzieckiem - choć wybiegam i nie straszę, że tak będzie - ale szanse duże są.
          3) odpowiedz sobie czego ty oczekujesz od siebie jako matki i co oznacza relacja z dzieckiem? Czy umiesz kochać bezwarunkowo? Jesteś gotowa na porażki? Czy rozumiesz, że stawianie dziecka w świetle "to twoja wina, że spieprzyłam sobie życie, głupi bachor" zaowocuje krzywdą na całe jego życie i jako człowiek dorosły napotka w życiu ściany, których nie będzie umiało przebić? I to co robisz wobec dziecka, środowiska w jakim się znajduje (wychowuje, rozwija), jeśli tak to wygląda (a tak to odebrałam, więc możliwe, że właśnie tak odbierze sytuację sędzia), jest specyficzne dla przemocy?
        • deodyma Re: on po prostu nie wytrzymal tego,ze ja 23.09.10, 09:15
          ja sie chyba mezowi nie dziwie...
          sama na ematce zalozylas watek, gdz\ie dajesz do zrozumienia, ze nie cieszy Cie macierzynstwo, ze to katorga, do ktorej nikt pomraz drugi Cie nie zmusi.
          mnie sama szlag by trafil, wiec jemu tym bardziej sie nie dziwie.
          moze niech lepiej maz wychowa dziecko a Ty bedziesz w koncu wilna, jak ptak, zero zmartwien, trosk i zmeczenia.
          i w koncu bedziesz szczesliwa;D
      • z.ebra Re: przemoc ... 24.09.10, 00:40
        trafnie ocenilas sytuacje. w 100%. on chce uchronic dziecko przed takim zyciem. ja to wiem. jak mam "dorosnac"?? jak pogodzic sie z tym,ze musze pelnic ta role???jak zaakceptowac nowe zycie z dzieckiem? ja nie chce go zostawiac,boje sie jednak,ze to mnie przerosnie i zrobie cos glupiego.. on "patrzy mi na rece" i chce dobra dziecka.
        • demonsbaby Re: przemoc ... 24.09.10, 06:09
          z.ebra napisała:

          > trafnie ocenilas sytuacje. w 100%. on chce uchronic dziecko przed takim zyciem.
          > ja to wiem.

          jak mam "dorosnac"??
          cholera, no to wymaga czasu i chęci. Musisz jednak PAMIĘTAĆ, że na dorastanie przy dziecku BEZ WSPARCIA jest niewykonalne, a nawet skutkuje odwrotnie od zamierzonego celu. ZROZUM, że sędzia jest też człowiekiem zobowiązanym do działania w granicach prawa, człowiekiem, który na co dzień obserwuje dramaty, często orzeka o odebraniu dzieci na wniosek urzędników i ma swój dom, gdzie też pełni funkcję rodzica... ZROZUM, że taki człowiek będzie Ciebie i twojego męża oceniał, a nie może wykluczyć PRZEWIDYWANYCH KONSEKWENCJI swojego orzecznictwa.
          Z czym się zmierzy na sali, na podstawie dostarczonych dowodów:
          - z ojcem pełniącym rolę opiekuna w sposób nie odbiegający od normy, który dokłada wszelkich starań aby dziecko miało prawidłowy rozwój;
          - z matką stanowiącą problem w tworzeniu normalnych więzi emocjonalnych, która pomimo starań, nie wykazuje troski o dziecko ...
          Powiedz zebra .. czy ty wierzysz, że na każdej sali siedzi król Salomon? Nie. Siedzi człowiek, często zmęczony, który też dąży do najszybszego rozstrzygnięcia.
          Nie rokuje dobrze na sali. Czy ty masz świadków na okoliczność zapewniania dziecku prawidłowej opieki?
          Jest możliwych wiele rozwiązań: może się przychylić do wniosku ojca, może określić nadzór, może was skierować z dzieckiem do stawiennictwa w konkretnym ośrodku celem obserwacji dziecka i was.. etc. Z pewnością to się nie odbędzie w ciągu jednej sprawy.

          jak pogodzic sie z tym,ze musze pelnic ta r
          > ole???jak zaakceptowac nowe zycie z dzieckiem? ja nie chce go zostawiac,boje
          > sie jednak,ze to mnie przerosnie i zrobie cos glupiego.. on "patrzy mi na r
          > ece" i chce dobra dziecka.
          Wyjaśnij mi, dlaczego nie chcesz zostawiać dziecka, które ciebie wqu...a? Chcesz się starać, być "dobrą mamą", chcesz żyć sama z dzieckiem?
          • z.ebra Re: przemoc ... 25.09.10, 13:47
            odsluchalam to nagranie i przerazilam sie. co ja do cholery robie z moim zyciem!!!! jest tez rozmowa mojej mamy ze mna i krytyka tego jak zachowuje sie wobec dziecka. zmrozilo mnie!! przeciez to jest mala niewinna istotka,ktora patrzy na mnie a ja nia potrzasam bo "stracilam wolnosc"..........co ze mnie za czlowiek bo do matki daleko.........Jezu,po prostu uswiadomilam sobie ze ja tu histeryzuje,ze mi zycie sie skonczylo a moj kochany maz (z tesciowa) robi mi kolo piora!!!!!!!!!!!! i zaraz odbiora mi dziecko i to na MOJE WLASNE ZYCZENIE. ja chce byc mama dla tego dziecka. tylko czy nie jest za pozno? na nagraniu mowie wieeeeleee glupich rzeczy o dziecku i o moich uczuciach. wiem,mial prawa mnie nagrac.zasluzylam na to do cholery ale wiedz,ze slabo mi sie zrobilo jak sluchalam tego co pi...le!! moja tesciowa mnie bacznie obserwuje. niewiem,z mezem pewnie nigdy juz nie odbuduje zaufania,nigdy,ale chociaz z wlasnym dzieckiem chce miec normalny kontakt. czasu nie cofne. ale szczerze,przerazilam sie tym co on nagral.
            • demonsbaby czeka ciebie walka 25.09.10, 15:38
              na pewno ze sobą, na pewno o ułożenie na nowo relacji z dzieckiem i ojcem dziecka i niewykluczona jest bezpardonowa walka w sądzie.

              Nie stawiaj się z góry na pozycji skreślonej. Jednak tyt. działania męża i teściowej. Teściowa, jako kobieta przynajmniej dzieląca z wami różnicę pokolenia ma ewidentny PROBLEM ZE ZROZUMIENIEM INSTYNKTU MACIERZYŃSTWA. Faktem jest, że dopiero obecnie człowiek patrzy na to zagadnienie inaczej - tzn. kobieta z urodzenia nie musi być matką.
              Dalej jest ojciec, który chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jesteście ze sobą 3lata, rodzi się dziecko, zamiast już wtedy te niekoniecznie chore relacje uzdrowić - zaczęła się równia pochyła. Ja go rozumiem, a przynajmniej to co nim kieruje, a kieruje nim obawa o bezpieczny rozwój / normalny / swojego dziecka. Boi się, że kiedy ty zostaniesz "bez kontroli" będziesz sobie do woli używać na dziecku, a jego nie będzie w pobliżu, żeby temu zapobiec.

              Człowiek, popełnia błędy, ale jeśli umie wyciągać z tego wnioski, to lepiej, żeby się przygotować na poniesienie konsekwencji i zapobieganie powstawaniu podobnych sytuacji.

              Z tego co sama ujawniasz - rozumiem, że ty nie jesteś w stanie nad sobą zapanować, nie biorąc pod uwagę konsekwencji rzucanych słów, nawet które w czasie ich padania nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Rozumiem też, że nie umiesz przepraszać i prosić pomoc.

              Tak czy inaczej, niezależnie od rozprawy - to jak się zachowujesz wymaga konsultacji specjalisty i pracy nad takim zachowaniem. Problem w tym, że ty masz dziecko, które takich sytuacji powinno być pozbawione ze wzgl. na ich szkodliwość.

              Nie wiem jak bardzo konflikt między tobą a obecnym mężem urósł. Jeżeli to wszystko jest na ostrzu noża i rozprawa niebawem / papiery już są złożone do sądu - natychmiast znajdź pełnomocnika (adwokata) bo sama z tego nie wybrniesz.

              Jednak - zacznij od przeproszenia męża (jako ojca nie jako partnera) i swojego dziecka (mimo, że nie rozumie, ale doskonale rozumie emocje i ma prawo się ciebie bać).
              Poproś go o okres "karencji" - niech da tobie szansę nie jako żonie - ale matce. Czy jest szansa, żebyście usiedli porozmawiali normalnie bez emocji? Czy jest szansa, żeby się wstrzymać z ruchami rozwodowymi i ustalania opieki? Ten okres określcie wspólnie - jako rodzice dziecka, które ma prawo mieć mamę, popełniającą błędy, a która chce z tego wyjść, dla siebie jako rodzica i dla dziecka, które ma prawo mieć mamę.
              Poproś go o wsparcie rodzicielskie. Czy nie jest za późno, żeby ciebie uczył? Określ, że będziesz gotowa do poniesienia konsekwencji, ale niech da tobie szansę jako matce. wstrzymajcie się z ruchami, a układ określcie jako rodzicielski, gdzie twój małżonek ma prawo kontroli twoich działań, ale bez skrajności i oczekiwania cudów. Na to wszystko potrzeba czasu - zatem kierunek SPECJALISTA I TERAPIA, KTÓRA POZWOLI CI W TEJ ROLI SIĘ URZECZYWISTNIAĆ BEZ SZKODY DLA ROZWOJU DZIECKA.
    • nieztejplanety Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 22:05
      będąc cały dzień samej z dzieckiem jest bardzo ciężko (wiem coś o tym) i czasami krzyknie się z bezsilności. Moje dzieci są bardzo apodyktyczne i sama miewałam chwile zwątpienia, krzyku, płaczu z bezsilności i przeklinania całego Świata. Daj sobie na wstrzymanie, może poradź się specjalisty odnośnie swoich nerwów i specjalisty odnośnie rozwodu etc.
      i nie przejmuj się gadaniem tych przemądrzałych e-mamusiek, które czekają (jak hieny) aby kogoś zrównać z błotem
      • verdana Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 22:08
        Wyjatkowo się zgodzę z diagnozą matek.
        Nie wiem, dlaczego lepiej jest nie mieć cierpliwosci do starszego, niż do niemowlaka. I brak cierpliwosci do starszego, ktore nota bene więcej rozumie - jest OK, a krzyknięcie na niemowlaka czyni z kazdego wyrodnego rodzica.
        • rumpa Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 22:23
          tu nie chodzi o brak cierpliwości, naprawdę
          zresztą inne rzeczy się wtedy mówi i ... inaczej
          • verdana Re: Planujemy rozwod... 22.09.10, 22:33
            Nie. Weż pod uwagę,z e niemowlę nie rozumie - ton tak, słów nie.
            Powiedzenie tego sammego 1,5 roczniakowi uznałabym za skandal. A, niestety, widzę, ze sporo matek niemowlę holubi, a starszym dzieciom potrafi powiedzieć coś typu "zmarnowałeś mi zycie" i nadal uwazać się za dobre matki.
            • rumpa Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 00:34

              przeczytaj jeszcze raz co krzyczała, dzieciak ma juz 7 miesięcy, to nie jest zwykłe - cholera, pójdziesz już wreszcie spać, spaaaaaaać!!!!

              W zwiazku z tym nie rozumiem dlaczego dziecko ma zostać z matką skoro najwidoczniej ojciec takich uczuć wobec niego nie żywi., nie wrzeszczy itd...
              bo matka, znaczy wypstryknęła dzieciaka z siebie?
              on też wypstryknął, moze nieco wczesniej ale najwidoczniej na tyle skutecznie że nie moze znieść takiego traktowania własnego dziecka.
              A dziewczyna może sie bardzo fajnie z dzieckiem dogada ale na zasadzie rozwiedzionego tatusia.
              Po cholerę ja wkręcać w coś, do czego nie ma zacięcia ani ochoty? I podbijać bębenka że to normalne? Nawet jesli powszechne to ten tatus tak nie robi, i dzieciak ma szczęscie że ktos może te niedobraną parę - mama-dziecko - rozdzielić dla obopólnej korzyści. inne dzieci niestety takiego szcżęscia nie maja i tyle, bo tatus ma jeszcze bardziej dosyć niż mamusia. Trafił się jeden rodzynek to zostanie ukrzyzowany za zamach na świete macierzyństwo.
              • kochamkotyijuz Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 05:18
                Autorko watku
                A dlaczego chcesz zatrzymac dziecko przy sobie skoro macierzynstwo tak destrukcyjnie na ciebie wplywa??Boisz sie co powiedza inni-dla zachowania pozorow???Czy chcesz zrobic na przekor mezowi?Pamietaj dobro dziecka jest tu najwazniejsze a nie twoje widzimisie!!!!!
                Nic dziecku nie zrobias bo jest zbyt malutkie, ale gdy pdrosnie to kto wie czy nie zaczniesz posuwac sie do rekoczynow.
                Mam nadzieje ,ze nie wykrzykiwalas dziecku np "zaraz ci przywale"czy "kiedys cie zabije" i maz z obawy nagral cie na dyktafon.
                Latwo cie wyprowadzic z rownowagi,jestes histeryczka,krzyczysz placzesz,jestes niezrownowazona emocjonalnie.Czy naprawde zyczysz swojemu dziecku dorastanie przy takiej matce?
                • lilyrush Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 10:04
                  oj jakie fajne przewidywanie...

                  toja Ci kochamkoty cos powiem

                  ja tez mam problem z macierzyństwem w sumie jak rumpa i może jak autorka. Ale moje dziecko ma juz ponad lata lata. I żyje i jest szczęśliwe i go nie bije. Nawet jak mi sie zdarzyło krzyknąć, jak był niemowlakiem i nie rozumiał to jestem na tyle dorosła, żeby wiedzieć, że to nie jego wina, ze ja dzieciowa nie jestem. I robię każdego dnia wszytko, żeby czuł sie kochany. Na pewno nigdy nie powiem mu, ze ja mam problem z matkowaniem, choć mogę to powiedzieć przyjaciółce czy napisać an forum. I właśnie dlatego piszę to na forum, żeby nie powiedzieć tego jemu.
                  Ja sie rozwiodłam jak on miał rok, ale walki o dziecko nie miałam, bo moj eks tak naprawdę wcale dziecka na stałe nie chciał i poza jakimś odgrażaniem sie w tej materii nigdy nic nie zrobił. A teraz muszę pilnować, żeby się z synem spotykał

                  A koty tez kocham i oczywiście futrzaka w domu mamy :-)
        • demonsbaby Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 07:55
          verdana napisała:

          > Wyjatkowo się zgodzę z diagnozą matek.
          > Nie wiem, dlaczego lepiej jest nie mieć cierpliwosci do starszego, niż do niemo
          > wlaka. I brak cierpliwosci do starszego, ktore nota bene więcej rozumie - jest
          > OK, a krzyknięcie na niemowlaka czyni z kazdego wyrodnego rodzica.

          Ok, moralność pani dulskiej... jednak, nie powiesz, że istota rozumna, rozumiejąca wagę słów, nawet instynktownie "debil, tłuk, bachor, przyczynek do ruiny własnego życia" ma zapewniony normalny rozwój... rozpatrując instynkt działania rodzica pt. "ochrona dziecka przed doznaniem krzywdy" to ta owocuje nauką panowania nad negatywnymi zachowaniami wobec dziecka, które szczególnie jest niesamodzielne i skazane na troskę rodzica... nawet jeśli sytuacja ma znamię incydentu, rozumiem, że rodzic odczuwa "poczucie winy" za obelgi / sytuację jaką wywołał wobec własnego dziecka. Czyli świata nie odkrywam rozumując, że człowiek uczy się na własnych błędach i zapobiega powstawaniu sytuacji, które są szkodliwe. Jeżeli występuje jednak ponawianie sytuacji rozeznawanych jako szkodliwe, przestaje to być uznawane za normę zachowań, czy też akceptowalne granice takich zachowań.
      • demonsbaby zatem nieprzemądrzała mamusiu ... 23.09.10, 05:50
        mam prawo nie zgadzać się ze zmianami ustawowymi w kwestii "klapsa" i przyznawania większej swobody decyzyjnej pracownikom socjalnym. Mam prawo nie zgadzać się z konstytucyjną ochroną życia poczętego i przypisywać matce rolę inkubatora... Natomiast kierowana wartościami jakie wyznaje i stosuję nie tylko w życiu prywatnym, ale i zawodowym - roszczę sobie prawo do OKREŚLENIA lub STWIERDZENIA na podstawie przesłanek czym jest PRZEMOC. I nie można mówić potem dorosłemu człowiekowi, który ma problem z dostosowaniem się do życia lub sam wskazuje na nieudolność, że to wina toksycznych relacji w domu lub na linii rodzic - dziecko ... To nie są TOKSYNY to była czysta, rewelacyjna przemoc, warunkująca role kata i ofiary ... I cieszę się, że coraz więcej kobiet potrafi rozeznać znamiona takiej przemocy, kiedy jako żony zaczynają zgłaszać się do fundacji / instytucji z problemem, żeby szukać pomocy... choć przy istniejącym systemie prawnym prokuratura i śledczy mają niewielkie pole do popisu to i tak stwierdzenia padające na kolejnych sprawach karnych jak "szmato, dziwko, tłuku, etc.", poczucie (subiektywne) niższości, ryki mężusia w kuluarach domu owocują wydaniem prawomocnego wyroku skazującego ...

        Jeżeli ponawiane (a o tym mówimy) ryki - tyt. nieudolności zapanowania nad własnymi emocjami, które to autorka umie rozeznać, jako przyczynę "zmuszenia" czy "nieprzemyślenia"macierzyństwa, a mechanizmem zwalniającym ryk i obelgi w stosunku do swojego dziecka jest jego płacz w wieku 7mcy dyktowany mnogością przyczyn od dziecka również niezależnych - to niech dotrze do ciebie, że kanon formalno - prawny określa i identyfikuje takie znamiona jednoznacznie PRZEMOC WOBEC DZIECKA.
        O etyce / moralności nie mam zamiaru jako nawiedzony moralizator rozmawiać, ale proponuję wpisać się w funkcję "przyjaciela rodziny" bo nie rodziną zastępczą i zaprosić na okres świąteczny czy weekend dziecko, które odebrano rodzicom po identyfikacji takich zależności, jak reaguje w środowisku, kiedy się na dziecko nie krzyczy.
        Za pożądaną lekturę przyjęłabym również kartę praw dziecka i powrót do dyskusji - ze mną jako przemądrzałą mamuśką, która błędów wychowawczych nie popełnia, ponieważ rości sobie wyłączność nad wszechstronną wiedzą. :D
        • demonsbaby w nawiązaniu do postu nieztejplanety 23.09.10, 06:25
          j.w.
          • nieztejplanety zatem przemądrzała mamusiu 23.09.10, 13:24
            czytam Twoje wypowiedzi... czytam i faktycznie ty jesteś przemądrzałą mamuśką, wszystko wiedzącą i mająca odpowiedź na każdy temat.

            nie mam zamiaru polemizować z Tobą tutaj, bo nie od głupich gadek i słownych przepychanek jest forum.

            po co dziewczyna napisała posta? po to żebyście ją zrównały z błotem, rzuciły w nią z przysłowiowym "kamieniem" albo wyzywały od Trolli?
            mnie się wydaje, że nie.
            a zauważyłam, że macie "pożywkę" z osób, które piszą o swoich problemach i wyciągają rękę o pomoc. widać tylko tu możecie się "wyżyć".

            • demonsbaby Re: zatem przemądrzała mamusiu 23.09.10, 14:07
              nieztejplanety napisała:

              > czytam Twoje wypowiedzi... czytam i faktycznie ty jesteś przemądrzałą mamuśką,
              > wszystko wiedzącą i mająca odpowiedź na każdy temat.
              czyżby? dobre, muszę przemyśleć kolejną podyplomówkę albo zmienić specjalizację.

              >
              > nie mam zamiaru polemizować z Tobą tutaj, bo nie od głupich gadek i słownych pr
              > zepychanek jest forum.
              konkrety proszę, jeśli zaczynasz licytację na argumenty

              >
              > po co dziewczyna napisała posta? po to żebyście ją zrównały z błotem, rzuciły w
              > nią z przysłowiowym "kamieniem" albo wyzywały od Trolli?
              > mnie się wydaje, że nie.
              > a zauważyłam, że macie

              a wy towarzyszko wierzycie, że dyskutujemy z wami w mnogiej osobie?

              "pożywkę" z osób, które piszą o swoich problemach i wyci
              > ągają rękę o pomoc. widać tylko tu możecie się "wyżyć".
              >
              odnieś się do rozwiązań zawartych:
              tutaj i tutaj a potem sadź wizję odrealnionych pierdów.
    • demonsbaby lektura 23.09.10, 08:49
      w miarę przystępna dla nieświadomych swojego postępowania rodziców również:

      "Przemoc wobec dzieci

      Przemoc wobec dzieci zdarza się wszędzie. W rodzinach ubogich, średniozamożnych oraz bardzo bogatych; na wsi i w mieście ze strony jednego lub obojga rodziców, opiekunów.

      Przemoc może przechodzić z pokolenia na pokolenie, dzieci wyrastające w rodzinach, w których istniała przemoc domowa, w dorosłym życiu mogą dopuszczać się zachowań agresywnych jako najlepszego sposobu rozwiązywania problemów i konfliktów.

      Na milczenie dzieci wpływają przede wszystkim wstyd, strach przed konsekwencjami występującymi zwłaszcza w tej sytuacji, gdy sprawcą jest rodzic, brak wiedzy - gdzie i u kogo, a także w jaki sposób szukać pomocy. Dziecko - ofiara przemocy, bez wsparcia osób dorosłych będzie pozostawało nadal w poczuciu bezradności i bezsilności.

      Dlaczego rodzice stosują przemoc wobec swoich dzieci?

      Niedojrzałość - bardzo młodzi, niepewni w nowej roli rodzice nie potrafią zrozumieć zachowań i potrzeb swego dziecka. Sami jeszcze potrzebują opieki, pomocy i nie są w stanie w dojrzały sposób zająć się dziećmi.

      Brak wiedzy i umiejętności wychowawczych - Rodzice nie wiedzą, jak wychowywać dziecko, nie rozumieją etapów rozwojowych przez jakie przechodzi, z własnego dzieciństwa nie wynieśli też modelu "szczęśliwej rodziny" i "dobrego rodzica", na którym mogliby się wzorować.

      Nierealistyczne oczekiwania - rodzice oczekują, że dzieci, nawet małe będą zachowywały się rozsądnie i odpowiedzialnie. Chcą, żeby dzieci były zawsze grzeczne i nie wymykały się spod kontroli. Tymczasem dzieci mają prawo zachowywać się jak dzieci.

      Niezaspokojone potrzeby emocjonalnej rodzica - rodzice, którzy nie mają bliskich kontaktów z innymi dorosłymi, są samotni lub sami się izolują, szukają często głównego oparcia we własnych dzieciach, oczekują, że to dzieci będą się nimi zajmowały, opiekowały, zapewniały dobre samopoczucie, zaspokajały potrzebę miłości. Z oczywistych powodów dzieci nie są w stanie spełnić tych oczekiwań, co wywołuje frustrację i złość rodziców

      Trudne doświadczenia z dzieciństwa - rodzice, którzy stosują przemoc wobec własnych dzieci, sami byli często w dzieciństwie źle traktowani przez dorosłych, mają trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi, zaniżone poczucie własnej wartości i nie potrafią kontrolować swoich reakcji emocjonalnych

      Sytuacje kryzysowe - problemy finansowe, strata pracy, wejście w kolizję z prawem, z nawet poważna choroba w rodzinie mogą sprawić, że rodzic wyładowuje swoje napięcie na dziecku.

      Uzależnienie od alkoholu, narkotyków lub leków - związane z nim problemy powodują często, że ojciec czy matka /a czasem oboje/ nie są w stanie właściwie zajmować się dziećmi. Będąc pod wpływem alkoholu rodzic bywa nieobliczalny i robi rzeczy, których potem, gdy wytrzeźwieje - żałuje i wstydzi się.

      Skutki przemocy wobec dzieci powodują :

      Krzywdy emocjonalne - mające wpływ na całe życie - ofiara przemocy ma negatywny obraz własnej osoby, często traci na zdolność kochania innych ludzi i ufania im.

      Uszkodzenia ciała - deformacja, utykanie, ograniczona sprawność ruchowa.

      Zachowania agresywne - osoby, które w dzieciństwie były ofiarami przemocy, gdy dorosną, same często przejawiają zachowania agresywne, antyspołeczne, niszczące w stosunku do otoczenia i samych siebie.

      W skrajnych przypadkach ŚMIERĆ DZIECKA - co roku notuje się kilka przypadków zabójstw dzieci przez rodziców lub opiekunów."

      Generalnie to już identyfikuje Kodeks Karny w art. 207 "Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat"

      Dlatego zastanów się autorko czy kryzysy, które przechodzisz nie owocują opinio-twórczością, które staram się przytoczyć. Możliwe, że u ciebie działa czynnik niezaradności, możliwe, że to mąż doprowadził cię do takiego stanu i jest to wołanie niemego na pustyni, ale ... jeżeli to jest efektem twojego braku kontroli nad emocjami - to gruntownie przemyśl co robisz i co chcesz zrobić.
      Jeżeli jest to efekt zgnębienia, depresji, relacji z mężem natychmiast szukaj pomocy w specjalnych ośrodkach kryzysowych.
      oczami organów ścigania
    • blue_romka Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 12:23
      Wytłumacz mi, dlaczego chcesz, żeby dziecko zostalo z Tobą? Bo czytam i nie pojmuję.
      • sebalda Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 14:54
        blue_romka napisała:

        > Wytłumacz mi, dlaczego chcesz, żeby dziecko zostalo z Tobą? Bo czytam i nie poj
        > muję.

        Ja też nie rozumiem, szczególnie w świetle napisanych przez autorkę niedawno słów w innym wątku:
        "Pierwsze to niezbyt przemyslana decyzja...Zaluje jej szczerze.. Nie nie jestem dobra matka..No oczywiscie nie krzywdze je ale... "
        Rozumiem początkowe nieradzenie sobie z macierzyństwem, ale słowa: żałuję decyzji o dziecku, są dla mnie dość jednoznaczne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Planujemy rozwod... 23.09.10, 21:21
      Podjęliście Państwo wspólną decyzję o zakończeniu małżeństwa. Ze szczątkowych informacji, jakie Pani podała wynika, że w trakcie trwania związku narósł między Wami konflikt, który zamierzacie Państwo rozstrzygnąć przy pomocy dziecka. A to jest co innego niż walka o dziecko. Obie sytuacje są fatalne w skutkach dla dziecka, ale wydaje się, że ta pierwsza jest gorsza.
      Może zanim rozpoczniecie formalności rozwodowe zdiagnozujecie ten konflikt i znajdziecie dla niego inne, bardziej funkcjonalne i konstruktywne rozwiązanie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • z.ebra Re: Planujemy rozwod... 24.09.10, 00:18
      dziekuje za odpowiedzi. czy jest jeszcze szansa aby stworzyc dobra wiez z dzieckiem? dzieje sie tak,poniewaz czuje sie zniewolona w tej roli,zamknieta w domu,przerasta mnie to. mam zal do meza,ze koncentruje sie tylko na dziecku a nie poswieca mi uwagi. wiem,ze nie moge kierowac agresji w strone dziecka,nieraz zdarzylo mi sie trzaskac drzwiami aby sie troche uspokoic..tak,mam poczucie winy ale to niczego nie zmieni. jesli maz wykorzysta to nagranie to "po mnie"..wiem,jakie tam rzeczy opowiadalam,jak to nigdy nie chcialam miec i nie chce dziecka,itp.itd.. A jesli za 18 lat dziecko je poslucha????? pewnie odejdzie odemnie i zapomni o mnie. chcialabym cofnac te 7mscy i przynajmniej udawac,ze jest ok. ,a ja niezla histerie odstawilam i cala rodzina wie "jaka tragedia mnie spotkala na wlasne zyczenie". maz jest z takich,co to sami poradza sobie z niemowlakiem,z kapiela,ze wszystkim. czy wykorzysta to nagranie po latach???
      • demonsbaby co dalej? 24.09.10, 05:31
        z.ebra napisała:

        > dziekuje za odpowiedzi. czy jest jeszcze szansa aby stworzyc dobra wiez z dziec
        > kiem?
        TAK. O ile twój mąż obecny nie wejdzie z tobą w większy spór, bo to ci nic nie ułatwi.

        dzieje sie tak,poniewaz czuje sie zniewolona w tej roli,zamknieta w domu
        > ,przerasta mnie to. mam zal do meza,ze koncentruje sie tylko na dziecku a nie
        > poswieca mi uwagi.
        Czy ty byłaś ze swoim problemem, gdziekolwiek, gdzie wykluczone zostały wszelkie obrazy / podłoża depresyjne / inne? Jeśli nie, to dla swojego dobra (dziecka też) zgłoś się tam. Jest to również wskazane przy sprawie, jeśli mąż ujawni nagranie i inne dowody w postaci świadków na okoliczności wydzierania się / nie panowania nad sobą - to w sądzie może się zrobić naprawdę nieciekawie.

        wiem,ze nie moge kierowac agresji w strone dziecka,nieraz z
        > darzylo mi sie trzaskac drzwiami aby sie troche uspokoic..tak,mam poczucie winy
        > ale to niczego nie zmieni. jesli maz wykorzysta to nagranie to "po mnie"..wi
        > em,jakie tam rzeczy opowiadalam,jak to nigdy nie chcialam miec i nie chce dziec
        > ka,itp.itd..
        Ale jest tak jak mówisz, czy w tych napadach histerii / furii nie panujesz nad tym co mówisz, bo to też jest istotne, jeśli sąd będzie oceniać więzi?

        A jesli za 18 lat dziecko je poslucha????? pewnie odejdzie odemnie
        > i zapomni o mnie. chcialabym cofnac te 7mscy i przynajmniej udawac,ze jest o
        > k. ,a ja niezla histerie odstawilam i cala rodzina wie "jaka tragedia mnie sp
        > otkala na wlasne zyczenie". maz jest z takich,co to sami poradza sobie z niemo
        > wlakiem,z kapiela,ze wszystkim. czy wykorzysta to nagranie po latach???

        Nie sądzę, że po latach obecny mąż będzie do Ciebie żywił jeszcze tyle urazy i szantażował nagraniem. Poza tym w pewnych okolicznościach jest to również przestępstwem - w tej chwili ... nie. Ponieważ ostrzega ciebie o wykorzystaniu materiału dowodowego w celu dokonania oceny przez organ.
        Masz prawo ty dziecku powiedzieć dlaczego wasze relacje wyglądają tak nie inaczej, nie ojciec. To ty masz prawo budować więzi z dzieckiem, nie ojciec ma w nie ingerować. To dziecko ciebie oceni, a nie będzie budować oceny na przesłankach przekazywanych przez ojca.
        Kobieto, życie przed tobą, żeby się uczyć być mamą. Też popełniam błędy, jako rodzic, ale bałam się i boję przekroczyć granicy, w której moje dziecko doznałoby cierpienia przez to co robię. Nie wpływam na jego relację z tatą i nie szantażuje go emocjonalnie tym czemu nie ma taty w życiu na co dzień. Przekonuje o tym, że mama i tata kocha. Gdybym powiedziała, że tata nie kocha - mój syn straciłby poczucie bezpieczeństwa, niezależnie czy ten ojciec miałby go w dooopie czy nie.
    • doctor.no.1 Re: Planujemy rozwod... 25.09.10, 17:54
      Z tego co piszesz, mąż ma w sobie więcej ciepła i miłości dla dziecięcia i też on go oczekiwał, a nie zmuszał się do bycia ojcem. Dlaczegóż nie miałabyś oddać codziennej opieku mężowi, a sama widywać się możesz z maleństwem w weekendy. Wszystkim będzie lepiej, a kto wie - może bedziesz dużo lepszą matką weekendowo niż na stałe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja