Dodaj do ulubionych

większość problemów

17.11.10, 19:07
wynika z mieszkania z teściami pod jednym dachem

rada jedna - zacisnąć pasa i wynieść się

ps. nie piszę o sobie, ja mam bardzo fajną teściową
Obserwuj wątek
    • jafryzjerka Re: większość problemów 17.11.10, 20:38
      masz racje mieszkanie z tesciami jest rownoznaczne z ciaglymi klotniami (oczywiscie nie we wszystkich przypadkach)
      ale ja akurat z nimi nie mieszkam i nigdy nawet nie zamierzalam wole 20lat splacac dom ale mieszkac tylko we dwojke i z daleka od tesciow co nie oznacza ze tesciowa nie chce rzadzic...
      • barbra25 Re: większość problemów 18.11.10, 10:16
        Fakt, choć wiele zależy od ludzi, którzy pod jednym dachem mieszkają i wcale nie trzeba być synową żeby powstały konflikty. Nie raz trudno się dogadać nawet we własnej rodzinie, a co dopiero z zupełnie obcymi ludźmi, którzy wymagają aby ich szanować, a sami nie szanują nowego "członka rodziny". Wszelkie konflikty można owszem przypisywać wspólnemu zamieszkiwaniu ale jak w takim razie wytłumaczyć konflikty synowych z teściowymi, które nigdy ze sobą nie zamieszkiwały albo nawet jeszcze się nie znają jak przykład czarnego_kubraczka? Skąd się bierze ta nienawiść już na początku znajomości z teściami? U mnie tak było, że nie tolerowałyśmy się z teściową już po kilku miesiącach znajomości, a szczyt wrogości osiągnęłyśmy rzeczywiście po wspólnym zamieszkaniu, co wcale nie dziwi skoro już wcześniej było kiepsko. Teraz mieszkamy "za ścianą" w bezpośrednim sąsiedztwie i mamy przejście do salonu teściowej ale ja z tego przejścia nie korzystam bo nie gadam z teściową, chyba, że jej nie ma a jakieś rzeczy mojej córki są na tym zakazanym terenie.
        • bubster Re: większość problemów 18.11.10, 10:58
          "Wszelkie konflikty można owszem przypisywać wspólnemu zamieszkiwaniu"

          ty też nie przeczytałaś?

          jaka jest różnica między "wszelkie" a większość"?
    • kobietka_29 Re: większość problemów 18.11.10, 09:33
      To pozjadalas wszystkie rozumy. Piekna rada.
      Nigdy nie mieszkalam z tesciami, wiec pewnie nie powinnam miec zadnych problemow...
      Oczywiscie, mieszkanie z rodzicami czy swoimi czy z rodzicami meza to nie najlepsza sytuacja. Gdy dwie rodziny zyja pod jednym dachem, predzej czy pozniej bedzie dochodzic do konfliktow. Ale jak sie ma dupianych tesciow, to chocby sie mieszkalo 700 km od nich, nie uniknie sie problemow. Jestem przykladem.
      Pozatym niewiele mlodych malzenstw w Polsce moze sobie pozwolic na taki komfort mieszkania samodzielnie. I nie zaliczaja sie do takich malzenstw tylko bardzo mlode pary czy pary ze slabym wyksztalceniem i bez pracy. Wielu moich znajomych po studiach ze stala praca mieszkalo po slubie u rodzicow. Bo w Polsce ceny najmu mieszkania sa nierealne. I wiekszosc ludzi decyduje sie miast placic co miesiac kupe pieniedzy obcym ludziom, przebiedowac troche u rodzicow i w tym czasie budowac wlasny domek lub oszczedzac na mieszkanie. Potrafie ich zrozumiec. Chociaz z drugiej strony sie ciesze, ze mieszkam zagranica, gdzie co prawda mieszkania tez sa drogie i coraz drozsze, to jednak z wyplaty jest nas stac oplacic czynsz i godnie przezyc.
      • bubster Re: większość problemów 18.11.10, 10:57
        A czy ja powiedziałam, że wszystkie? Większość.

        Druga, znaczna część wynika z... bierności męża, albo ze stawania po stronie matki, zamiast żony.
        • kobietka_29 Re: większość problemów 18.11.10, 11:03
          Wiem, co napisalas. Tylko, ze mi bardziej chodzi o to, ze, jak twierdzisz, masz dobra tesciowa, a wymadrzasz sie na temat podobnych konflitkow. Czyli piszesz na temat, na ktory nie masz zielonego pojecia. I do tego dajesz tak krotka i naiwna rade- "wyprowadzcie sie". Mysle, ze gdyby Ci ludzie mieli gdzie sie wyprowadzic, to 99% z nich nie czekalaby ani dnia.
          • gadamzrybami Re: większość problemów 19.11.10, 15:04
            Kobietka_29, możemy sobie podać ręce. Mnie i moich teściów dzieli kilkaset kilometrów i nigdy z nimi, ani w pobliżu nich nie mieszkaliśmy. Było nas stać na samodzielne życie od początku i codziennie dziękuję Bogu, że tak było :).
            Częściowo zgadzam się z Bubster, że problemy często wynikają z braku przeciwstawienia się matce.Piszę CZĘŚCIOWO, bo nie ma tak, że albo mieszkają razem z teściami, albo mąż/żona siedzi u własnej matki pod pantoflem i nie szanuje partnera i tyle. U nas eskalacja nastąpiła, gdy okazało się, że mąż CHCE mieć prawo do innego zdania, niż jego rodzice. Dla nich to dramat, a nawet nie wiedzą, czego właściwie on chce od życia.

            Mysle, ze gdyby Ci ludzie mieli gdzie sie wyprow
            > adzic, to 99% z nich nie czekalaby ani dnia.

            Ja znam conajmniej kilka takich młodych małżeństw, które żeby nie wiem co, będą mieszkać u teściów, bo im tak wygodnie, bo nie muszą płacić za rachunki, bo jak braknie pieniędzy, to i tak zawsze coś w lodówce jest, bo teściowie zajmą się zawsze dziećmi itp. Znam takich, którym teściowie dali ziemię, pomogli wybudować dom i ten dom stoi pusty, bo młodzi wolą się gnieździć w cianym mieszkaniu w bloku, bo im wygodnie. Żeby podjąć decyzję o życiu na własny rachunek trzeba mieć charakter. Czasami nie chodzi o pieniądze, trzeba przede wszystkim chcieć.
            • marynica Re: większość problemów 23.11.10, 10:56
              Wspólne mieszkanie z teściami jest trudne i zwykle rodzi konflikty, choćby nawet wszyscy mieli jak najlepsze chęci. Nigdy z teściami nie mieszkałam i bardzo to sobie chwalę, bo widziałam wiele przykrych sytuacji z tego wynikających. Teraz jestem teściową i musiałam stoczyć bitwę z własnym synem o to by zamieszkali osobno. Mam spory dom, ale nieprzystosowany dla dwoch rodzin, co nieprzeszkadzało całej rodzinie naciskać na mnie, żebym zgodziła się przyjąć młodych do siebie. Alternatywą było zamieszkanie w domu rodziców synowej w mieszkaniu z oddzielnym wejściem i całkowicie niezależnym. Wszystko to na czas zanim nie zbuduje się ich własny domek. Syn nalegał na pozostanie w naszym domu, ja sie nie zgodziłam i wiem że zrobiłam dobrze. Jeśli się na to pozwoli to każdy facet bedzie maminsynkiem!!!! Po paru miesiącach dąsania się (syna) wszystko się uładziło. Młodzi mieszkają sami, mają małe dziecko, nikt im sie nie wtrąca, nie asystuje, nie "doradza" i jest dobrze. Pępowina łącząca syna z nami została przecięta i wszystkim to wyszło na dobre. I mnie, bo uniknęłam "przeistoczenia się" w "potworną tesciową" i dzieciom, bo układają swoje zycie bez asysty rodowej strszyzny. Gdybyśmy mieszkali razem siłą rzeczy byłabym świadkiem ich "docierania się", sprzeczek, kształtowania sie ich własnych zwyczajów i rytuałów. Nie wiem czy byłabym w stanie zawsze zachować spokój i milczenie. Mam juz swoje lata i swoje przyzwyczajenia i mam PRAWO je mieć tak jak młodzi mają PRAWO mieć swoje. I nie zawsze te prawa do siebie przystają, dlatego lepiej, żeby młoda rodzina miała swoją własną życiowa przestrzeń. Gdyby młodzi nie mogli zamieszkać tam gdzie mieszkają wolałabym partycypować w kosztach wynajmu mieszkania, byleby tylko uniknąć wspólnoty, która nikomu na dobre nie wychodzi!
              • gadamzrybami Re: większość problemów 23.11.10, 11:14
                Jakbym słyszała moją mamę :). Ona od zawsze mówiła, że - jeśli nas samych nie bedzie stać - zwyczajnie da nam pieniądze na najem oddzielnego mieszkania, że od początku powinniśmy żyć sami i sami kształtować swoje małżeństwo bez 'kibiców'. Moi teściowie [którzy widzieli ją kilka razy w życiu] zrobili z niej z tego powodu potwora, który nie kocha swojej córki [czyli mnie], no i teraz wszystkie moje konflikty z nimi są z jej powodu [?], bo oni BARDZO by chcieli słuchać naszych sprzeczek i wszystko komentować.
                Wiele bym dała, żeby moja teściowa miała takie stanowisko, jak Ty.
          • bubster Re: większość problemów 22.11.10, 16:53
            Trzeba było pomysleć przed ślubem. albo o innym lokum, albo o ułożeniu sobie stosunków z teściami i o tym, ŻE MĄŻ MA BYĆ PO WASZEJ STRONIE!
            Ale po co, lepiej ponarzekać...


            "piszesz na temat, na który nie masz zielonego pojęcia"
            standardowa wymówka...
            • kobietka_29 Czytaj ze zrozumieniem, dziecko 23.11.10, 09:25
              bubster napisała:

              > Trzeba było pomysleć przed ślubem. albo o innym lokum, albo o ułożeniu sobie st
              > osunków z teściami i o tym, ŻE MĄŻ MA BYĆ PO WASZEJ STRONIE!
              > Ale po co, lepiej ponarzekać...
              >
              >
              > "piszesz na temat, na który nie masz zielonego pojęcia"
              > standardowa wymówka...

              No i pokazalas, ze nie tylko nie wiesz, o czym piszesz, ale tez nie potrafisz czytac ze zrozumieniem. Wstyd, bo tego uczy sie juz w podstawowce. Moze nacisnelas zly klawisz, bo ta agresywna i jak zwykle trywialna odpowiedz nie jest do mnie. Nigdy nie mieszkalam ani z tesciostwem ani z moimi rodzicami (bedac mezatka). Pozatym, moj maz JEST po MOJEJ stronie. Piszac moja wypowiedz kierowalam sie raczej empatia do ludzi, ktorzy musza mieszkac z tesciami/rodzicami, bo mi, w przeciwienstwie do Ciebie, ani slowo "empatia" ani owo uczucie nie jest obce.
              • bubster Re: Czytaj ze zrozumieniem, dziecko 24.11.10, 16:03
                Skąd wiesz, co mi jest obce, co nie?

                Idź bronić krzyża i narzeać na teściową.

                Skoczyłaś na mnie od początku jakbym Ci jakąś krzywdę zrobiła.

                EOT bo szkoda mojego czasu.
            • gadamzrybami Re: większość problemów 23.11.10, 11:27
              bubster napisała:

              > Trzeba było pomysleć przed ślubem.

              Trzeba było mnie poinformować, że teściom odwali na wieść o moim dziecku. To nie przyszło mi do głowy i nikt nie był w stanie tego przewidzieć, nawet oni.

              > albo o innym lokum,

              O tym pomyślałam, ale co z tego???? Im to niewiele przeszkodziło.

              albo o ułożeniu sobie st
              > osunków z teściami i o tym, ŻE MĄŻ MA BYĆ PO WASZEJ STRONIE!

              Przez ułożenie stosunków z tymi ludźmi masz chyba na myśli ciągłe pokładanie uszu po sobie i lizanie im butów bo raczyli mnie zauważyć :)))))))))). Mąż wiedział, że MA BYĆ PO NASZEJ STRONIE, ALE TO ZRODZIŁO KOLEJNE KONFLIKTY.

              > Ale po co, lepiej ponarzekać...

              Po co wchodzisz na to forum, skoro przeszkadza ci 'narzekanie' na teściową SKARB? Nie masz teściów w ogóle, albo nie masz z nimi problemów, to PO CO TU PRZYCHODZISZ??

              > "piszesz na temat, na który nie masz zielonego pojęcia"
              > standardowa wymówka...

              Nie nie, lepiej jest STANDARDOWO nieargumentować. Napisz jeszcze, że ci ŻAL nas, czy tam ich, czy czegoś tam i dopełnisz tym obraz trolla. A czytanie ze zrozumieniem MA PRZYSZŁOŚĆ.
              • kobietka_29 po co ona tu wchodzi? 23.11.10, 11:46
                Bo to forum, to najwyrazniej jedyne, na ktorym panna bubster jeszcze nie zablysla swoimi inteligentnymi radami. na tym forum probowala to osiagnac poprzez banalne rady i komentarze, ale jej sie to nie udalo. Zeby dawac rady na jakis temat, trzeba miec w tym temacie jakies doswiadczenie i byc w stanie wczuc sie w sytuacje pytajacych. Ale panna bubster tego jeszcze nie zauwazyla.
                • bubster Re: po co ona tu wchodzi? 24.11.10, 16:04
                  Nie jestem panną, kobietko, naucz się kultury
                  • kobietka_29 Re: po co ona tu wchodzi? 24.11.10, 16:31
                    A Tobie radze nauczyc sie zycia. Nie musisz sie wymadrzac na kazdym forum. zbierz najpierw doswiadczenia na pewien temat, a dopiero potem udzielaj rad. Bo juz nie raz na tym forum swoimi banalnymi "radami" udowodnilas, ze guzik wiesz o zyciu.
              • bubster Re: większość problemów 24.11.10, 16:06
                "Przez ułożenie stosunków z tymi ludźmi masz chyba na myśli ciągłe pokładanie uszu po sobie i lizanie im butów bo raczyli mnie zauważyć :)))))))))). "

                Właśnie coś przeciwnego. Zbyt częste uleganie na początku prowadzi do tego, że potem ciężko jest przedstawiać swoje racje.
                • gadamzrybami Re: większość problemów 27.11.10, 21:22
                  > Właśnie coś przeciwnego.

                  Możesz sprecyzować, co masz na myśli? Bo wiesz, samo krytykowanie bez konstruktywnych propozycji niewiele daje. Z tego też powodu tutaj piszę, bo mój teść celuje w takich zachowaniach: krytyka każdego działania, które się podejmie, ale innych propozycji brak.
                • gadamzrybami Re: większość problemów 03.12.10, 14:00
                  Nie masz jednak nic konstruktywnego do powiedzenia. Bo "ułożenie stosunków z tymi ludźmi" i "Zbyt częste uleganie na początku prowadzi do tego, że potem ciężko jest przedstawiać swoje racje." nie zawsze idzie w parze, a nie masz nic do powiedzenia na temat "Właśnie coś przeciwnego." i co by to mialo niby byc. Zegnam.
          • velluto Re: większość problemów 25.11.10, 18:16
            kobietka_29 napisała:

            > Mysle, ze gdyby Ci ludzie mieli gdzie sie wyprowadzic, to 99% z nich nie czekalaby ani dnia.

            Pewnie słusznie myślisz - tylko czy zauważyłaś, jaki procent takich osób ma jakiś plan żeby to zmienić? ile robi coś konstruktywnego ze swoim życiem, dokształca się, korzysta z kursów żeby podnieść kwalifikacje i doczekać dnia, że będzie ich stać? bo ja mam wrażenie, że większość poprzestaje na bezradnym rozłożeniu rąk, a to ciut przymało, żeby coś w życiu ugrać.
            • milka820 Re: większość problemów 25.11.10, 22:52
              hmmm i żeby to było takie proste. Fakt człowiek podnosi kwalifikacje żeby móc w końcu sie z tesciowa pożegnać synuś zapieprza za granica, by nie trzeba było spłacać 20 lat mieszkania, a ty sama z dwójką dzieci i z teściową.Cieszysz się że już niedługo... a tu nagle to chorobamęża to synka i cóż pieniążki ida na leczenie i co.. na co te kształce nie i rodzina na odległość...wygrałaś z chorobami i dalej męczysz się z teściowa w 5 pokojowym mieszkaniu, ktorego jędza nie chce zamienić na dwa mniejsze...porażka
              • velluto Re: większość problemów 09.12.10, 15:26
                milka820 napisała:

                > hmmm i żeby to było takie proste. Fakt człowiek podnosi kwalifikacje żeby móc w
                > końcu sie z tesciowa pożegnać synuś zapieprza za granica, by nie trzeba było s
                > płacać 20 lat mieszkania, a ty sama z dwójką dzieci i z teściową.

                Ja bym nie miała 2 dzieci nie będąc na swoim. Po prostu. Po to, żeby nie ograniczać sobie możliwości i nie oddalać pójścia na swoje w nieskończoność. Sorry - dziecko kosztuje więcej niż rata kredytu za niewielkie mieszkanie.

                I wybacz - jeśli ktoś ma podejście takie, że chce mieć wszystko od razu, bez kredytu - to ja się nie dziwię, że nadal mieszka z teściową. Nigdzie na świecie przeciętny obywatel nie zarabia sobie na mieszkanie ani w 2 ani w 5 lat. Dla mnie to po prostu głupota i tyle. Chytry dwa razy traci, jak mówi stare przysłowie.

                A jędza może ze swoją własnością robić co jej się podoba, robi wam łaskę trzymając pod swoim dachem. Chyba, że mąż ma część mieszkania (skoro teściowa sama, to chyba część mu się należała w spadku po ojcu?), ale wtedy można byłoby zamianę wymusić sądownie.
    • blackagula Re: większość problemów 26.09.11, 16:15
      JAK ZAŁATWIĆ TEŚCIOWĄ
      Program poradnikowy. Panie, które mają taktykę, sposoby na to jak radzić sobie, jak pognębić, jeśli zajdzie im za skórę „stereotypową”, upierdliwą , wtrącającą się, wiedzącą zawsze lepiej, wszechobecną „teściową” - bardzo chętnie żony, narzeczone i dziewczyny maminsynków, kobiety, które mają małe dzieci. Może być Pani jedna, z wyrazistą historią o przegiętej teściowej – ciągle obcina paznokcie swojemu 40 letniemu synowi - która szuka sposobu na to, jak odciąć pępowinę, ale ciągle nie znalazła, nic nie skutkuje, szuka porady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka