aneta.1988
17.11.10, 22:36
witam moja historia jest bardzo skąplikowana.jestem mężatka od roku.ale może zaczne od początku. jako nastolatka miałam dużo problemów ze sobą.nie chciało mi się życ.nawet próbowałam się zabić.mój ojciec to alkoholik,mama przez 20 lat to wytrzymywała ja miałam dość.wstydziłam się ich.poznałam w wieku 20 lat poznałam super chłopaka nie wiedziałam że coś z tego będzie,nie powiedziałam mu że mam rodziców bo poprostu się wstydziłam.sprawy nabrały szybkiego obrotu sprawy.po roku znajomości zaszłam w ciąze zamieszkałam z nim u jego rodziców oni byli przekonani ze nie mam nikogo bliskiego. w końcu trzeba było powiedzieć prawdę ok.przyjeli to jakoś nawet rodzice się poznali.w koncu postanowilismy wziąść ślub i od tego czasu teściowa daje mi w znaki ze mnie nie lubi tak samo szwagierki.:(nie wytrzymalam tego i kupilismy z mezem mieszkanie 230 kilometrow od niech ale to jeszcze bardziej pogorszylo sytuacja,bo zabralam im syna i wnuka:(jak jedziemy w odwiedziny to mnie traktuja jak powietrze:(mam dosc.dostaje sms-od szwagierki ze jej matka placze z mojej winy.poprostu mam dosc,a maz?maz stwierdził ze nie chce sie z nikim klocic.nie staje w mojej obronie.co robic?ostatnio musielismy zawiesc synka do nich na pol dnia gdy g odbieralismy to zauwazylam ze tesciowa obciela mu włoski,bo dobrze wiedziala ze mu zapuszczam ale oczywiscie moj maz nic nie powiedzial a ja tylko stwierdzilam ze juz go tak szybko nie zobacza zeby sie zastanowili troche.a tesciowa na dowidzenia dodala ze nastepnym razem naostrzy nozyczki.moze ja to bawilo nie wie. co robic błagam o rady