Dodaj do ulubionych

Separacja czy zdrada?

09.12.10, 02:20
Małżeństwo z dwunastoletnim stażem, a od dwóch lat jesteśmy z żoną w separacji. separacja niezatwierdzona sądownie, lecz jest umową między nami. właściwie to inicjatywa żony, na którą musiałem przystać. od dawna brak pożycia, osobne sypialnie, coraz mniej wspólnych zainteresowań.
pozostało ukochane dziecko, wspólne gospodarstwo domowe, finanse, podział obowiązków.
Na krótko przed separacją, żona poznała pana i zakochała się w nim. następstwem było to, że kilka miesięcy później spędziła z nim noc. pół roku później całkiem przez przypadek dowiedziałem się o tym.
Zapytałem ją. Początkowo zaprzeczała, ale przedstawiłem dowody i w tedy powiedziała prawdę.
Wiem, że miało to miejsce tylko raz (może z powodu odległości między nimi), ale wciąż go kocha. Od tamtego czasu mam totalny mętlik i sam nie wiem czy mam na to teraz patrzeć jak na zdradę ? Czy coś takiego jak zdrada w separacji istnieje?. Co o tym myśleć?
Obserwuj wątek
    • a.b1 Re: Separacja czy zdrada? 09.12.10, 07:37
      ale WY nie jesteście w separacji
      macie wspólne gospodarstwo domowe i finanse
      ustało jedynie pożycie
      Idea separacji polega na tym, by w pewnym określonym czasie zastanowić się co dalej z małżeństwem. Rozwód czy ciągnięcie wózka dalej
      Jeśli rozwód muszą zaistnieć 3 przesłanki by zakończyć małżeństwo (brak więzi gospodarczej, emocjonalnej oraz brak pożycia)
      Jeśli podjęło się decyzje, że jednak małżeństwo wygrywa to warto udać się na terapie rodzinną
    • ylfeth Re: Separacja czy zdrada? 09.12.10, 07:38
      separacja (sądowa) w zasadzie ma takie skutki jak rozwód, poza możliwością zawarcia nowego małżeństwa. Skoro się umówiliście, że żyjecie osobno, ze wszystkimi konsekwencjami, to nie jest to zdrada. Każdy ma prawo do ułożenia sobie życia, a żona nie musi wiecznie czekać, bo na co?
      • mozambique Re: Separacja czy zdrada? 09.12.10, 12:23
        tylko ze oni NIE ZYJĄ OSOBNO

        sa dalej rodziną , malzenstwem ( komórka społęczna :), ze wszelkimi tego konsekwencjami, tylko nie uprawaija seksu

        czy to zdarda w małzenstwie - TAK
        a własciwie - romans

        prawdopodobnie to jest nawet powód do rozwodu z orzeczeniem winy
        • baz12 Re: Separacja czy zdrada? 09.12.10, 13:23
          Skoro wcześniej umówili się na separcję tylko nie zatwierdzili tego sądownie to dla mnie to nie jest zdrada. Uważam że bedąc w separacji mogą robić ze swoim życiem co chcą ( w miarę rozsądku i nie krzywdząc dziecka) a to że mieszkają nadal razem spowodowane jest może brakiem pieniędzy na wyprowadzkę/wynajem mieszkania itp lub chęcią bezpośredniego wychowania dziecka przez 2 strony. Skoro ustało pożycie i umówili się wspólnie że są w separacji to mają żyć do końca życia w celibacie? Przecież sądowny papier niewiele tu zmieni nawet rozwodowy, o ile żadna ze stron nie ma zamiaru wyprowadzać się.
    • izabelski Re: Separacja czy zdrada? 09.12.10, 14:00
      a dlaczego zona ma sie czuc winna skora jestescie w separacji?
      • key-gen Re: Separacja czy zdrada? 09.12.10, 23:39

        > a dlaczego zona ma sie czuc winna skora jestescie w separacji?
        W moim poście niema nic na temat poczucia winy. Nie poruszałem tematu kto jest lub nie jest winien, czy też kto powinien lub nie mieć jakiekolwiek skrupuły, wyrzuty sumienia itd. Nie pisałem również co było powodem, że tak się stało. Zawsze staram się unikać osądzania kogokolwiek, bo jak wszyscy wiemy prawda ma co najmniej dwa oblicza i zawsze leży po środku. Nie o to mi chodziło.
        Chciałem tylko mieć jasność, czy taką sytuację, będąc w umownej separacji, traktowalibyście jako zdradę?
        • izabelski Re: Separacja czy zdrada? 10.12.10, 01:44
          jeslibym byla w separacji jaka opisales - nie traktowalabym tego jako zdrady
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Separacja czy zdrada? 15.12.10, 23:33
      Myślę, że sformułowaniem o separacji eufemistycznie nazywacie oboje Państwo kryzys w związku. Długotrwały i pełzający. Nie możecie zdecydować się na rozstanie i próbujecie nadać temu dziwnemu stanowi jakąś definicję. Świadczy o tym , między innymi, sam Pana dylemat.
      Sam Pan napisał, że fascynacja żony innym mężczyzną nastąpiła jeszcze przed Waszą umową. Ponadto, separacja nastąpiła w zasadzie, mówiąc po staropolsku, od łoża. Można, już bardziej współcześnie, powiedzieć, że dotyczyła szeroko pojętej sfery uczuciowej, w tym sfery seksualnej. I chyba nie została wprowadzona za obopólną zgodą, tylko była wynikiem zgniłego kompromisu.
      Dlatego Pan jest skłonny patrzeć na to samo zdarzenie z mężczyzną jak na zdradę, a żona jak na realizację separacji, dzięki której poczuła się wolna i zwolniona z lojalności.. Dlatego mętlik nie ustani., dopóki Państwo nie wyjaśnicie swojej sprawy do końca i albo podejmiecie decyzję o żmudnej i trudnej pracy nad z związkiem albo o faktycznym rozstaniu, bez przysłonowej i nieostro ustawionej separacji. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka