Dodaj do ulubionych

Mama wykańcza mnie psychicznie.

14.01.11, 09:48
Jest osobą bardzo władczą, nie znoszącą sprzeciwu, uwielbia sterować innymi i jest zadowolona tylko wtedy, gdy wszyscy postępują tak jak ona chce. Jest też osobą chorą (przebyta choroba nowotworowa) i wykorzystuje ten fakt, aby manipulować i brać na litość.
Wyszłam za mąż, wyprowadziłam się, urodziłam dziecko, a mama nadal próbuje mnie kontrolować. Przychodzi bez uprzedzenia do mnie czasem z samego rana, krytykuje moje postępowanie wobec dziecka (ubieranie, karmienie). Potrafi mnie opieprzyć nawet za to, że skończyły mi się pieniądze na karcie w telefonie (!). Nie jestem w żaden sposób zależna od niej i nie chcę, bo wszelka pomoc z jej strony jest potem wytykana i pokazuje mi jak nie doceniam jej starań. Przychodzi do mnie tylko po to, aby wszczynać awantury o byle pierdołę, a następnie wychodzi i zostawia mnie z poczuciem niesmaku całej sytuacji. Nie potrafię się na to uodpornić. Ostatnio powiedziała mi tak przykrą rzecz, że wyprosiłam ją i tak nie odzywamy się do siebie już prawie 3 tygodnie. Czuję wewnętrzny spokój bo przez ten czas zregenerowałam się troszkę, poczułam, że mam własne życie. Z drugiej jednak strony wiem, że kolejny raz zostanę postawiona w takiej sytuacji, że to ja będę musiała się pierwsza odezwać, że mama mnie przetrzyma i jeszcze odwróci kota ogonem (zbliżający się dzień babci). Jak postępować z taką osobą? Wszelkie moje próby bycia stanowczą kończą się obrażaniem, nieodzywaniem, wzbudzaniem poczucia winy.
Mama nie jest samotna, ma męża (jest to mój ojczym). Z nim też nie dogaduje się. Przez nią wyprowadził się z domu syn ojczyma z żoną, bo też już nie mogli wytrzymać.
Ostatnio mama znalazła sobie nowe hobby. Donosi do nfz na lekarzy, składa donosy do prokuratury na ludzi. Czuje satysfakcję, że ktoś zajmuje się jej donosami, że inni mają problemy.
Jak postępować z taką osobą? Nie jest staruszką z demencją, jest dbającą o siebie, elegancką kobietą która mści się na otoczeniu za swoje życiowe porażki (tak uważa, że jej całe życie to porażka, choć uważam, że przesadza).
Obserwuj wątek
    • nowy99 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 10:06
      Na Twoim miejscu dalej upajałabym się tą cudowną trwającą już 3 tyg. ciszą i spokojem. Okichaj dzien babci - wszak ona nie jest Twoją babcią, a jeśli dziecko jest małe, po prostu kiedyś przy okazji wyjaśnij, że sama zapomniałaś dziecku przypomnieć (by babcia nie czepiła się wnuczka) o święcie.
      Mam podobnie ze swoją mamą i dopiero kilkaset km odległości między nami pozwolił mi wreszcie zerwać z życiowym koszmarem, który trwał prawie 30 lat.
      Żyj swoim życiem i swoich najbliższych: dzieci, męża. Mama ma innych, swoich bliskich.
    • a.b1 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 10:06
      może jak nie dostanie laurki na dzień babci to coś do niej dotrze
      • greeneyescat Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 10:54
        Do tak toksycznych osób z reguły nic nie dociera. Bo po co ma coś zmieniać, przecież ona dobrze się bawi cudzym kosztem... Takie osoby najczęściej mają problem same ze sobą, ale muszą chcieć to przyznać i coś ze sobą zrobić.

        To raczej Ty widząc jak to wygląda a przede wszystkim jaką cenę płacisz za tego typu wizyty, możesz zacząć stawiać granice chroniące siebie. Przydało by się popracować nad asertywnością (poczytaj sobie książki na ten temat, znajomość różnych technik sprawia, że człowiek nie czuje się tak bezbronny wobec manipulacji) i podnieść poczucie własnej wartości. Nikt nie ma prawa Cię tak traktować, nie jesteś od robienia komuś dobrze swoim kosztem i spełniania jego oczekiwań. Teraz jesteś odpowiedzialna za siebie i za swoje dziecko, a ono potrzebuje mamy pogodnej i zdrowej, a nie wiecznie rozbitej krytyką babci.

        Wpierw spróbować na spokojnie porozmawiać, że takie i takie jej zachowanie sprawia Ci przykrość, nachodzenie poranne Ci się nie podoba i jeśli ona nie zmieni podejścia, to będziesz ograniczać kontakt. Nie sądzę, by był lepszy efekt niż wrzask pełen oburzenia, ale będziesz miała świadomość, że starałaś się jej to wytłumaczyć.

        A potem konsekwentnie: mama nie uprzedziła o wizycie? trudno, drzwi zamknięte - mam swoje plany. Mama zaczyna krytykować dla samego krytykowania? Uciąć dyskusję, jak nie pomaga to wyjść lub wyprosić. Mam się obrazi na dłużej - trudno, najwyraźniej nie zależy jej na zdrowych relacjach, ciesz się odzyskanym spokojem :) Nie masz obowiązku być miła gdy czyimś celem jest działanie na Twoją szkodę.

        Na dłuższą metę dla własnego zdrowia psychicznego i swojej własnej rodziny, z taką toksyczną osobą warto ograniczyć kontakt do minimum jeśli tak na nas wpływa. A jeśli spotykać się, pomagać to niech to płynie z miłości i troski a nie poczucia winy i uzależnienia. I ze świadomością, że to Ty decydujesz na jakie zachowanie wobec siebie pozwalasz, a na jakie się nie zgadzasz. Możliwe, że jeśli zaczniesz konsekwentnie dbać o siebie to po jakimś czasie prób sprowadzenia Cię do dawnych schematów, relacje się zmienią. Ale by inni szanowali Ciebie, wpierw Ty musisz zacząć się szanować.
    • lena1952 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 10:30
      Twoja mama uważa, że jej całe życie to porażka. Ona musi wreszcie zauważyć,
      że jej wielką porażką jest też bycie matką.Bardzo trudna sytuacja. Ty pojawiaj się tam,
      gdzie już naprawdę musisz. Ona musi zdecydowanie odczuć, jak bardzo się odsunęłaś.
      Krzywdy jej tym nie zrobisz, bo jak sama piszesz,mama jest bardzo samodzielna.
      Znajduj w tym wszystkim miejsce dla siebie. Mamy raczej nie zmienisz.Trzymaj się i walcz mądrymi metodami.L.
    • lena1952 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 10:48
      Przepraszam, ale muszę dopisać.
      Powiedz mamie zdecydowanie i odważnie--Mamo, wykańczasz mnie psychicznie, zabierasz mi siły na dalsze moje życie. Musimy zrobić przerwę w tych chorych relacjach.
      Nie bój się nie zabijesz jej.Mama jest bardzo silną osbowoscią.Pozdrawiam. L.
      • lena1952 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 11:30
        Jeszcze jedno mam przemyślenie.
        To, że wyprosiłaś mamę z domu, świadczy jak daleko zaszłaś w bezsilności.
        Pamiętaj, to mama sama wyprosiła się z domu doprowadzając Cię do takich zachowań.
        To mama teraz musi schylić kark.Mamy przepraszają swoje dzieci. Tobie ciężko będzie się tego doczekać, chociaż bardzo Ci tego życzę. Zacznij od tego--Nie jestem winna.L.
        • edw-ina Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 12:02
          zgadzam się, piszesz logicznie, ale... - osoby pokroju matki autorki nie kierują się logiką, poszanowaniem drugiego człowieka czy choćby najskromniejszą empatią. Są skoncentrowane na sobie i zapewnianiu siebie samej o swej wadze i randze - jakkolwiek dziwnie to brzmi. To jest samonapędzający się mechanizm - pójdę do córki, bo beze mnie sobie nie poradzi. No właśnie, miałam rację, nie jest nawet tak zapobiegliwa, by mieć pieniądze na karcie do telefonu, jak ona może być matką, skoro jest tak bezmyślna. Obraża się na mnie za to, że mówię jej prawdę? Jak ona śmie, przecież robię to dla jej dobra, nikt jej tego nie powie na głos, bo jej źle życzą, i tylko ja miałam odwagę, a ona się jeszcze obraża? niewdzięczna! co za dziecko urodziłam, jaka ona podła itd, itd.
          wierz mi, wyjątkowo trudno jest próbować zbudować logiczną relację z kimś, kto tak funkcjonuje. osobiście próbuję od kilkunastu i wreszcie poległam, dałam sobie spokój.
          • mimka23 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 12:31
            Tak, moja matka właśnie tak o mnie myśli. Nie może znieść że nie proszę jej o pomoc w różnych sytuacjach, a ja jej nie proszę o tę pomoc, bo wiem że wiąże się to z wejściem mi na głowę, Raz popełniłam taki błąd. Gdy urodziłam, miałam jeszcze pół semestru studiów dziennych do dokończenia. Chodziłam na 2-3 godz. dziennie na zajęcia, choć nie musiałam, bo i tak miałam tryb indywidualny, ale chodziłam, ze wzgl. na mamę, bo chciała zostawać z wnukiem. Doszło do tego, że zaczęła ustawiać mi męża w domu i w ogóle rządzić naszym domem, zasadami, robiła rzeczy o które jej nie prosiłam. Mąż się zbuntował, ja też, to zostaliśmy potraktowani jak niewdzięcznicy. W ramach zemsty zaczęła wtedy pracować jako niania i opiekowała się malutkim dzieckiem, myślała chyba że odegra się na mnie w ten sposób, że mi coś udowodni, że inni ją tak doceniają a ja nie umiałam. Ale ja pokazałam jej, że się cieszę, że ma zajęcie. Więc nie dałam powodu do satysfakcji i zrezygnowała szybko z tej opieki, tłumacząc że niby nie daje rady.
            • edw-ina Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 13:12
              Jest pewien typ toksycznych ludzi, którzy żywią się unieszczęśliwianiem innych. Znam kilka osób, które wyrastając w tego typu warunkach skończyły wyjątkowo marnie - z zerowym poczuciem własnej wartości, z problememi z podejmowaniem najprostszych decyzji, z rozbity życiem. Wiem jak boli brak wsparcia, jak trudno jest wyplątać się z tej makiawelicznej sieci zależności, którą tego typu osoba tworzy. Na tego typu węzeł gordyjski jest niestety tylko jedno rozwiązanie - przecięcie go. Czasami to pomaga, innym razem jedynie daje względny spokój.
              Przykro mi, ale nie znam żadnego zaklęcia, dzięki któemu twoja matka stanie się "bardziej ludzka". Wiem, że każda osoba w takiej sytuacji marzy o tym, że jest jakiś sposób, który doprowadzi tę raniącą stronę do opamiętania. Ja jednak uważam, że takiego sposobu nie ma, ponieważ racjonalne metody nie mają szansy zadziałać na nieracjonalnych ludzi.
        • mimka23 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 12:24
          Właśnie, mama NIGDY mnie nie przeprosiła, za nic. Jeśli wina leżała ewidentnie po jej stronie to ewentualnie zrobiła coś co miało być jakby przeprosinami (np. przyniosła ciasto), ale nigdy ale to nigdy nie usłyszałam od niej słowa przepraszam. Chyba takie słowo w ogóle nie ma dla niej znaczenia, bo z kolei kiedy ja ją przepraszałam za coś, już jako dziecko, gdy np. byłam niegrzeczna (w jej mniemaniu, bo byłam ponoć zdaniem innych bezproblemowym dzieckiem, tylko mama wciąż widziała moje niedoskonałości) to potrafiła mi wówczas powiedzieć, że ona ma gdzieś moje przeprosiny.
    • tully.makker Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 12:03
      Na moja matke, nawet w polowie nie tak toksyczna jak twoja, zbawiennie podzialo zawieszenie kontaktow na 2 lata.
      • mps61132 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 12:20
        Ty jesteś u siebie w domu to Ty dyktój warunki w nim panujące "jestem u siebie i jestem dorosła jak zauważyłaś mamo i nie mów mi co mam robić ani nie oceniaj bo sobie tego nie życzę".Przedmówczynie dobrze Ci radzą,nie ulegaj i pierwsza nie przepraszaj to może coś do mamy dotrze i zrozumie,a TY się puki co ciesz "ciszą".
    • kara_mia Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 12:20
      " ja będę musiała się pierwsza odezwać"

      nie musisz, po prosty się nie odzywaj jak nie chcesz... rok, dwa... aż Ci sie zachce albo mama zadzwoni.
      Drzwi maja klamki z 2 stron i klucz.. Można do domu rano mamy nie wpuścić skoro nie była zaproszona na ta godzinę. jak ktoś dzwoni do drzwi nie ma obowiązku mu otwierać..
      • mamameg Ed-wina 14.01.11, 13:20
        Chyba mamy tę samą mamę:/ Ja jeszcze na dodatek wierzyłam w to co ona mówi, że jestem zła, niewdzięczna i z niczym sobie nie poradzę(bez jej pomocy oczywiście). I nawet ten sam argument co przytoczyłaś, za każdym razem jak mówiła coś raniącego to oczywiście dla mojego dobra, bo inni mi tego nie powiedzą bo są fałszywi. Byłabym dobrą córką i dobrym człowiekiem gdybym całkowicie zrezygnowała z własnego życia, spędzała cały czas z nią i pozwalała jej o wszystkim decydować.
        Mnie dopiero psycholog pomógł, dostrzegłam te wszystkie manipulacje,przestałam się starać o jej aprobatę, przestałam też jej cokolwiek tłumaczyć czy próbować ją zmienić, jak przesadzi to zawieszam kontakty i podziałało, zmienić się oczywiście nie zmieniła ale stara się przyzwoicie zachowywać a ja się przestałam tym przejmować i zajmuję się własnym życiem. O dziwo jest całkiem niezłą babcią, wnuki bardzo kocha, co też jest jakąś płaszczyzną porozumienia.
        • edw-ina Re: Ed-wina 14.01.11, 17:59
          mamameg, mimo wszystko mam szczerą nadzieję, że to nie ta sama osoba, wrogowi nie życzę ;)
          mi również przez wiele lat zależało na aprobacie matki. Sama nie stawiałam jej wielu wymagań, choć pewnie czasami należało to robić. jak teraz o tym myślę, to wiem, że pewne symptomy zachowań toksycznych przejawiała zawsze. można powiedzieć, że były to takie ataki daleko posuniętego egoizmu i próby upokorzenia otaczających ją ludzi. Jednak kiedy zdarzało się to raz na jakiś czas, było do wytrzymania.
          jednak z biegiem czasu i lat te cechy nasilały się coraz bardziej. nie jest niedołężną staruszką, ma 62 lata i choć nie jest to choroba psychiczna, to zdaje się oną żyje w swoim świecie. W świecie, w którym wszyscy dokoła są źli, w którym ona jest pokrzywdzona, gdyż ma niewdzięczne córki, wreszcie w świecie skrajnych emocji. Niedawno zadzwoniła do mojej siostry z informacją, że niemal nie zginęła w wypadku i pewnie żałujemy, że tak się nei stało. Kiedy to usłyszała zamurowało mnie. Wyobrażałam sobie wypadek, fragmenty samochodów porozrzucane po ulicy, a okazało się, ze facet, który próbował wyjechać zaparkowanym na chodniku samochodem po prostu uderzył ją w nogę zderzakiem. Bez żadnych konsekwencji.
          Załuję często, że nie mamy dobrego kontaktu. Nawet takiego, jaki miałyśmy jeszcze 7-8 lat temu, kiedy bywało fajnie. Z drugiej strony nabrałam pewności siebie i odzyskałam spokój. Widocznie nie każdy może mieć i spokój i rodzinę.
          • mamameg Re: Ed-wina 14.01.11, 18:48
            Ciarki mnie przeszły:)opisujesz moją mamę, tylko że ma 61lat. I tak jak piszesz te zachowania się nasiliły z biegiem czasu. Kiedyś ją tłumaczyłam, że miała ciężko z moim ojcem ale przeżyłam dużo gorsze rzeczy i się tak nie zachowuję(a psycholog mi uświadomiła, że pozostawanie w nieudanym małżeństwie to był JEJ wybór). I ten zły świat, dokładnie, nawet jak się przyzwoicie zachowuje to strasznie ciężko się z nią rozmawia, bo wszystko widzi w czarnych barwach, nikogo poza najbliższą rodziną nie lubi i wszystkich łącznie z własnymi dziećmi podejrzewa o najgorsze intencje.
            Katastrofy samochodowej nie przeżyła:)za to średnio raz na miesiąc wykrywa u siebie raka. Po czym okazuje się to np. lekkimi dolegliwościami żołądkowymi albo niegroźnym znamieniem.
            Zawsze się zastanawiałam dlaczego taka jest, ale nie wiem. Dziadkowie byli zgodnym kochającym się małżeństwem, żadnych patologii czy nieprawidłowości, dzieci kochali i się nimi zajmowali a babcia aż do śmierci była pogodna, życzliwa i w każdym szukała dobrych cech.
            Kontaktu z różnych względów nie mogę całkowicie zerwać ale zmieniłam się na tyle, że nie jest to dla mnie już problemem. Żałuję że nie trafiłam wcześniej do psychologa, bardzo mi zaszkodził ten brak wiary w siebie, który mi wpoiła.
      • lena1952 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 13:30
        Moja mama była dobrym człowiekiem, dużo mi pomagała, ale zachowania miała czasami
        ciężkie, oj ciężkie.Sprawiała wrażenie osoby, która chce siedzieć na stole, każdy ruch odbierała, że , chce ją się wpędzić pod stół,jakby miejsca przy stole bała się.I tu były lata walki, różnymi metodami,ja i moje dwie siostry, często padałyśmy.
        Napiszę Ci coś bardzo osobistego. Moja Mama na parę lat przed śmiercią siadła przy stole.
        Na dwa dni przed odejściem z tego świata, już prawie nic nie mówiąc, słabym głosem
        powiedziała '' dziękuję wam , moje córki za wszystko''.
        Dała mi siłę na moje dalsze życie.
        Walcz o siebie,czuje w Tobie osobę, która nie krzywdzi innych. Powodzenia L.
        • marzeka1 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 14.01.11, 17:34
          Nie potrafiłabym się jednak chyba przejąć zbliżającym dniem babci wobec takiej osoby. Opisałaś koszmarnie toksyczną osobą, nie chciałabym, aby na moje dziecko ktoś taki miał wpływ.
          Upajaj się dalej tymi 3 tygodniami "wolności", na twoim miejscu dałabym na wstrzymanie i przedłużyła ten czas na dłuuuugo.
    • eastern-strix Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 15.01.11, 01:05
      Pisanie donosów to może być początek czegoś poważniejszego. Myślę, że cechy osobowościowe mamy ulegają intensyfikacji. To raczej nie jest proces, który Ty możesz zatrzymać, więc obserwuj mamę ale skup się na sobie.
      • lena1952 Re: Mama wykańcza mnie psychicznie. 15.01.11, 01:29
        Tak, całkowicie się zgadzam z przedmówczynią.Te donosy świadczą, że źle się dzieje, a może być gorzej. Może spróbuj konkretnej rady terapeuty, to znaczy--jak sobie radzić z taką mamą.Pamiętaj cały czas o sobie.Nie daj sobie chodzić po głowie.Pozdrowienia.L.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka