superiwona 04.04.11, 12:45 własnie mineła pierwsza rocznica smierci mojego męża.cięzki miałam ten weekend. jak znajde siłe opisze historię mojego życia. współne 15 lat, dwójke dzieci i moją pierwsza miłość. teraz tesknię i czekam na wiosnę... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dumnamama89 Re: Pierwsza rocznica 04.04.11, 15:17 Bardzo smutne..Życze wytrwałosci... Odpowiedz Link Zgłoś
superiwona kolejne lata 24.10.13, 11:55 w kwiatniu bedzie 4 lata taraz szykuje sie do kolejnego 1 listopada czy cos zie zmieniło- wyobrazcie sobie , że nie. Aż trudno uwierzyc, ale nic się nie zmieniło. Nadal sama, pracujaca mama dwójki dzieci. Miliony codziennych kłopotów i kłopocików, jak samemu ogarnąć swój dom, swiat. Zero wsparcia. Nikt nie rozumie mojej sytuacji, wiekszość znajomych odsuneła się- mam wrażenie, ze boja sie patrzec na nieszczęście. Nie jesem towarzysko atrakcyjna. Najgorsze sa chwile w domu, mam wrazenie ze umiem rozmawiac juz tylko z dziećmi, na tematy związane ze szkoła, nauką. W pracy sama, prowadze biuro. Popołudniami sama, nocami sama... Zastanawia mnie- kiedy będzie zgórki? Czytam Groszka i wypowiedzi innych i mam wrazenie ze my wszyscy zyjemy tak samo. W klatce swojego smutku, żalu obowiazków. Zero zycia swojego, Jkos strasznie chaotycznie piszę, ale dzis mam podły nastój. Kolezanka krzysczy umów się z kimś, spróbuj na portalu randkowym. tulko jak to zrobić, w tygodniu nie mam szans, a w weekendy kto zostanie z dziećmi? łatwo powiedziec- trudniej zrobić... iw Odpowiedz Link Zgłoś
bra.tek7 Re: kolejne lata 27.10.13, 23:18 Iwona, chyba taka postawa otoczenia wpisana jest w naszą tragedię. Ja również doświadczam ogromnej pustki, wielkiej samotności. A najgorsza jest samotność... w tłumie. Bo niby jesteś miedzy ludźmi, ale tak naprawdę samiusieńka jak palec, bo nikt nie zapyta, jak sobie radzę, jak żyję, co u mnie słychać itp. Ludzie widzą, że się nie załamałam, w sensie, że jakoś funkcjonuję, chodzę do pracy, uśmiecham się itp., i już to im wystarcza, by sądzić, że świetnie sobie radzę, że już nie potrzebuje wsparcia, porozmawiania o swoich przeżyciach. Temat żałoby i śmierci mojego Męża to wśród znajomych temat tabu. Wyczułam to i teraz nie inicjuję już przy nich tego tematu, sama sobie przezywam żałobę. Jakoś się nauczyłam sama ogarniać dom, dzieci, życie. Ale tęsknię za Mężem bardzo... Nie ma się do kogo przytulić, z kim porozmawiać, kogo poradzić, zapytać o cokolwiek. Nie ma komu robić kanapek na śniadanie, kupować koszulę, wiązać krawat. Nie ma z kim obejrzeć ulubionego filmu, pójść do teatru, do kina, zjeść obiadu w restauracji... Nie ma z kim obgadać problemów w pracy, problemów z dziećmi, czy w domu. Nie ma z kim dzielić smutku, ani radości. Totalna pustka. Trzymaj się, chętnie pogadałabym z Tobą, jeśli masz ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
superiwona do bra.tek7 15.11.13, 11:21 doczytałam, że twój mąz równiez zmarł na nowotwór. Mój mąz dzielnie walczył 9 miesięcy z rakiem jelita grubego.Było cięzko, bo mój mąż ostatnie 2 miesiące nie jadł nic. Zmarł 1 kwietnia- taki jego zarcik... Strasznie tęsknię za nim, choc powoli przyzwyczajm sie do samotności- zle do bycia samą. Bede sie odzywac. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bra.tek7 Re: do bra.tek7 22.11.13, 22:03 Tak, zmarł na nowotwór. Straszliwa choroba. Człowiek jest wobec niej tak bardzo bezradny, potrafi tak bardzo upodlić, upokorzyć człowieka... Dotychczas silny i zdrowy człowiek, nagle staje się zależny od mojej opieki i niesprawny zupełnie... I tak szybko umiera... Starałam się pomagać Mężowi w chorobie jak tylko mogłam, modliłam się nieustannie, nieba bym Mu uchyliła, a i tak to nie pomogło... Odpowiedz Link Zgłoś
karola646464 Re: Pierwsza rocznica 15.11.13, 17:56 Ja ciągle czekam to będzie 26.12 tak bardzo boję się tych świąt ... Odpowiedz Link Zgłoś
corka.bossa Re: Pierwsza rocznica 16.11.13, 00:37 A czego? Najgorsze już za Tobą !!! Cały rok !! No jeszcze jedno najgorsze-przypomnieć sobie wszystko-to co było tamtego dnia. I już będzie łatwiej . . Odpowiedz Link Zgłoś
karola646464 Re: Pierwsza rocznica 26.11.13, 07:37 Jeszcze miesiąc , wiem że to głupie ale strach rośnie na samą myśl o świętach robi mi się zimno czy to już tak będzie , ten do tej pory radosny i wyczekiwany czas będzie najgorszy , jak zapanować nad emocjami i dać dzieciom radość przecież to jest najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
ulka0774 Re: Pierwsza rocznica 27.11.13, 21:51 u mnie rok minie 1.12. jedne święta już przeżyłam , mało co pamiętam, tak bardzo boję się rocznicy i tego wszystkiego co się dzieje dookoła , niby rok już prawie minął a u mnie nic się nie zmieniło, kocham, tęsknię i czekam, tylko na co...bo przecież nic się nie da zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
karola646464 Re: Pierwsza rocznica 26.12.13, 01:48 Właśnie nadszedł 26 grudnia , leże i gapię się na puste miejsce w łóżku , muszę przetrwać dzisiejszy dzień , w tej chwili odżywają najgorsze wspomnienia ,cały ten strach ,gniew i żal , jestem tak samotna nie umiem mówić o tym z nikim z moich bliskich , po śmierci męża spotkało mnie zbyt wiele złego ze strony innych ...tylko na tym forum potrafie pisać o nim o tym co nas dotknęło.Gdy napisałam tu pierwsze zdania mówiłam ,że nie szukam na forum ukojenia bo to nie jest możliwe...dziś niemal po roku nie zmieniłam zdania ale wiem ,że właśnie tego szukam ...rozpaczliwie .Umieram każdego dnia bez mojego męża i nie gloryfikuję naszego związku i jego samego , wręcz dziś jaśniej widzę ile robiliśmy błędów ...ale mija rok a uczucia nie słabną chcę być twarda nie użalać się i walczyć ,lecz mija koszmarny rok i nie jest lepiej ... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaklaudii05 Re: Pierwsza rocznica 26.12.13, 21:09 U mnie jutro minie rok, nie wiem czy się boję, po prostu wszystko wraca, od paru tygodni myśli zaprzątnięte wydarzeniami sprzed roku, każdy dzień z tych ostatnich przypomina się ze szczegółami. Rok temu chciałam bardzo, aby czas się cofnął, ale z powodu nierealności tego marzenia chciałam,żeby już rok minął. To jednak niewiele zmieniło, teraz chcę, aby minęło kolejnych 5 lat. Jedynie sprawdza się stara prawda, że człowiek jest istota szybko przyzwyczajającą się do nowych warunków i to się chyba powoli u mnie dzieje, ale niestety mojej wegetacji z dnia na dzień. Jutro idę do pracy, więc może myśli na trochę będą zaprzątnięte czymś innym, potem wyprawa na cmentarz, msza i spotkanie z całą rodziną...Muszę przetrwać, choćby dla dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
karola646464 Re: Pierwsza rocznica 27.12.13, 23:16 Jak dałaś radę , ja przeczekałam nie byłabym w stanie w jakikolwiek sposób dzielić tego z innymi , schowałam się w domu , wyciszyłam telefon , tzw.rodzinę męża widziałam ostatni raz na pogrzebie ,a moi bliscy uszanowali to nie oczekując szczególnej celebracji Odpowiedz Link Zgłoś
mamaklaudii05 Re: Pierwsza rocznica 28.12.13, 15:56 Tak jak napisałam wcześniej, nie wiem czy się bałam tego dnia, po prostu go sobie nie wyobrażałam, tak jak innych wydarzeń w moim życiu. A ten dzień nastąpił, był i minął. Świat się ponownie nie zatrzymał, czas płynie dalej. Ksiądz na mszy powiedział, że rok żałoby za nami. Najgorszy był kontakt z teściową i babcią mojego męża (z rodziną męża mam cały czas kontakt, bo większość z nich jest zupełnie zdroworozsądkowa), bo one bacznie mnie obserwują i oceniają każdy mój czyn i słowo. I chyba na przekór nim stwierdziłam, że nie można życ przeszłością, nic z dawnego życia nie wróci. A to co jest we mnie jest tylko moje i nie mam zamiaru nikomu tego tłumaczyć, ani pokazywać na zewnątrz swojego cierpienia. Wiem, że moja wypowiedz może być nieco chaotyczna, ale trudno wszystko ubrać w słowa. Tak więc wczorajszy dzień minął, a dzisiaj jest następny, kolejny z którym trzeba się zmierzyć. I bardzo chcę wierzyć, że kiedyś dla mnie zaświeci jeszcze słońce i się będę śmiać tak naprawdę, całą sobą. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
bra.tek7 Re: Pierwsza rocznica 29.12.13, 23:13 Ja ogólnie staram się nie celebrować świąt, właśnie po to, by je jakoś spokojnie przeżyć. Staram się traktować je jak wszystkie inne dni w roku. W tym roku jednak pozwoliłam sobie na bardzo osobiste przeżycie wigilii, bez gości, bez spięcia, tylko z dziećmi. I się poryczałam okrutnie. Ale chciałam to zrobić dla mojego Męża. Odpowiedz Link Zgłoś