Dodaj do ulubionych

Oddalamy sie od siebie

07.04.11, 20:49
Jestesmy małżeństwem niecałe dwa lata, mamy 8 miesięczną coreczke ktora jestes dzieckiem cudem bo z moimi problemami wogole nie powinnam miec dzieci a jednak zdarzyl sie cud. Kochamy ja nad zycie tylko niestety zapomnielismy o sobie, nie rozmawiamy juz prawie wcale, wolna chwile najchetniej spedzamy oddzielnie, nasze zycie intymne nieistnieje!!!!!!!! - od 17 miesiecy nie kochalismy sie (9miesiecy ciaza + 8 mija od porodu), kazde zmeczenie wyladowujemy na sobie nawzajem krzycząc i kłócąc sie. Mysle o najgorszym tzn przestalismy sie kochac i oprocz corki nic nas nie łączy. Jeste tym przerazona przeciez jestesmy tak krotko małżenstwem a juz jestesmy dla siebie tacy obojętni.
Obserwuj wątek
    • blue_romka Re: Oddalamy sie od siebie 07.04.11, 21:06
      Skoro nie rozmawiacie, to zacznijcie. Powiedz mu o tym, co tu napisałaś, spróbujcie opracować plan naprawczy. Jeśli trzeba przegadajcie Wasze krzywdy, żale, byle spokojnie, rzeczowo, bez emocji. Sprawy, w których nie możecie dojść do porozumienia, odłożcie na później. Wyjdźcie gdzieś razem i... idźcie w końcu do łóżka.
      • mama.rozy Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 07:08
        A masz kogoś,kto mógłby zostac z dzieckiem,żebyście poszli chociaż do kina?
        to normalne,że dziecko na początku życia jest w centrum zainteresowania.tylko że trzeba dośc szybko ustawic samego siebie,kto jest najważniejszy-a to Wy,małżonkowie.dziecko kiedyś z domu odejdzie,do tego je urodziliście.i dobrze,ze juz teraz zauważyliście (pogadaj z nim,czy on też),że nie jest tak samo,jak było.musicie się na nowo siebie nauczyc,jak każde małżeństwo.
        czy mąż pomaga Ci przy dziecku?jest włączony w domowe obowiązki?
        popatrz na to z boku,jak na obcą parę
        powodzenia
        • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 07:23
          Jezeli chodzi o obowiązki przy córce czy domowe to nie moge narzekac moj mąż pomaga mi jak umie, zajmuje sie małą zreszta kocha ja nad zycie, kiedy go poprosze to odkurzy, zrobi zakupy itp. Nie dodałam jednego wymieniamy sie w opiece nad dzieckiem tzn ja chodze na 7 do pracy wracam o 14 a mąz zaraz wychodzi bo ma od 15 do 21 , do tego co dwa tygodnie mąz pracuje caly weekend sobota 12 godzin i niedziela 10 godzin, wiec mamy tylko raz na dwa tygodnie weekend wspolny i wtedy zazwyczaj tyle sie rzeczy nazbiera do zrobienia ze brakuje czasu na wszystko. Zdecydowalismy sie na takie rozwiązanie bo nie chcecmy zeby jeszcze corka zostawala z opiekunka a babcie jeszcze pracuja. Problem polega chyba jeszcze na tym ze starcilismy zainteresowanie sobą, nie mam ochoty na łózkowe figle, obawiam sie ze mąz przestał mnie pociągać i traktujemy siebie jako ojca czy matke swojego dziecka.
          • tully.makker Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 09:57
            Nie dodałam jednego wymieniamy sie w opiece nad
            > dzieckiem tzn ja chodze na 7 do pracy wracam o 14 a mąz zaraz wychodzi bo ma o
            > d 15 do 21 , do tego co dwa tygodnie mąz pracuje caly weekend sobota 12 godzin
            > i niedziela 10 godzin,

            No jak chcesz miec wiez i bliskosc z facetem, ktorego wlasciwie nie widujesz?
          • pearl3434 Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 10:00
            A ja mysle,ze jest to poprostu zmeczenie.Pracujecie i opiekujecie sie dzieckiem.Mijacie sie.My tez tak mielismy,tyle,ze ja juz jestem na wychowawczym,bo nie dawalismy rady ani fizycznie ani psychicznie po roku takich baletow( 2 malych dzieci).Trzeba przeorganizowac troche zycie.A na seks tez trzeba sil i czasu.Tak poprostu.
          • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 10:47
            > o. Zdecydowalismy sie na takie rozwiązanie bo nie chcecmy zeby jeszcze corka zo
            > stawala z opiekunka a babcie jeszcze pracuja.
            To weźcie opiekunkę na dwa dni w tyg. i spróbujcie przestawić godziny pracy tak, żeby spędzać w te dwa dni trochę czasu razem.
            • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 10:52
              sanciasancia napisała:

              > To weźcie opiekunkę na dwa dni w tyg. i spróbujcie przestawić godziny pracy tak
              > , żeby spędzać w te dwa dni trochę czasu razem.

              Narazie takie rozwiazanie nie wchodzi w grę
              • mama.rozy Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 11:08
                to chyba po prostu musicie się pogodzic ze swoim zmęczeniem i życ dalej.tylko mozecie tak długo nie pociągnąc,małżeństwo potrzebuje dbania o nie i jak skończy się intensywna opieka nad dzieckiem(bo np.pójdzie do przedszkola),to może się okazac,że nie macie o czym rozmawiac.
              • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 11:43
                Najprostszy sposób, żeby wrócić do bliskości, to spędzanie razem czasu we dwójkę.
                Zastanów się na jakie koszty Ciebie stać, żeby mieć poczucie, że doskonale zajmujesz się córką.
                • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 12:40
                  Nie moge zostawic tak małego dziecka z obcą osobą to nie podlega dyskusji. Od listopada tesciowa idzie na emeryture wiec wtedy corka bedzie pod jej opieka i bedziemy mogli zmienic godziny pracy zeby miec popoludnia dla siebie.

                  Z drugiej strony tu chodzi o to ze my nawet nie tesknimy za byciem razem, to chyba poprostu milosc sie skonczyla
                  • tully.makker Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 12:45
                    Nie moge zostawic tak małego dziecka z obcą osobą to nie podlega dyskusji.

                    ??????????????????

                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    No to o co masz pretensje?
                    • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 12:56
                      tully.makker napisała:

                      > Nie moge zostawic tak małego dziecka z obcą osobą to nie podlega dyskusji.
                      >
                      > ??????????????????
                      >
                      > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      >
                      > No to o co masz pretensje?


                      ja nie mam pretensji tylko żal ze to wszystko sie konczy.
                      • tully.makker Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 13:45
                        Ale do kogo masz zal, kiedy sami sobie na to zapracowaliscie?
                      • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 15:02
                        Żal to możesz mieć do siebie i męża, że poszedł na taki układ.
                        • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 17:17
                          O jakim ukladzie piszesz? ze wspolnie opiekujemy sie nasza córką? ze winny jest tutaj brak opiekunki? bo nie wyobrazam sobie zaby jakas obca baba opiekowala sie moja corka ?to cud ze ją mam wiec przenigdy sie na to nie zgodze. I jeszcze raz poowtorze bo chyba nie wyrazilam sie jasno nie mam do nikogo pretensji ze jest miedzy nami jak jest, owszem jest mi zal ze nie jest tak jak kiedys i nie myslalam ze tak szybko to sie skonczy.
                          • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 17:58
                            > raz poowtorze bo chyba nie wyrazilam sie jasno nie mam do nikogo pretensji ze j
                            > est miedzy nami jak jest, owszem jest mi zal ze nie jest tak jak kiedys i nie m
                            > yslalam ze tak szybko to sie skonczy.
                            Jak się o coś nie dba, to się to bardzo szybko kończy.
                            > O jakim ukladzie piszesz? ze wspolnie opiekujemy sie nasza córką?
                            Że nie spędzacie razem, we dwójkę, czasu.
                            >ze winny jest
                            > tutaj brak opiekunki? bo nie wyobrazam sobie zaby jakas obca baba opiekowala s
                            > ie moja corka ?to cud ze ją mam wiec przenigdy sie na to nie zgodze.
                            I to jest kolejne potencjalne źródło kłopotów. Wczepisz się w dziecko tak, że będzie Ci bardzo trudno, jak dorośnie i pójdzie w świat.
                          • mozambique Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:11
                            to cud ze ją mam wiec przenigdy sie na to nie zgodze.

                            to zaden cud tylko zwykle odpieluszkowe zapalenie mózgu

                            jzu niejestes kobietą, partnerka i kochanką - jestes zwykłą samicą pazurami wczepiona w potomstwo
                            nie dasz opiekunce, nei puscisz do zlobka, do szkoly pewnie tez nie
                            szkoda mi twego dziecka - bedzie mialo ciezko w życiu z walnięta na jego punkcie matką
                            • amantedelsole Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:24
                              mozambique napisała:

                              > to cud ze ją mam wiec przenigdy sie na to nie zgodze.
                              >
                              > to zaden cud tylko zwykle odpieluszkowe zapalenie mózgu


                              O to mi chodziło w mojej wypowiedzi, ale nie chciałam być za ostra:)
                              Zgadzam się jednakże w 100%!
                  • blue_romka Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 18:24
                    >to chyba poprostu milosc sie skonczyla

                    Na skończoną miłość nie ma rady. Choć wiele małżeństw całkiem nieźle funkcjonuje bez miłości, mając inne priorytety. W Waszej sytuacji wydaje mi się jednak, że nie jest tak dramatycznie tylko trzeba by się wziąć do roboty.
                  • mamapodziomka Re: Oddalamy sie od siebie 11.04.11, 14:16
                    aniluap_w napisała:

                    > Nie moge zostawic tak małego dziecka z obcą osobą to nie podlega dyskusji.

                    Naturalnie, ze bedzie podlegalo dyskusji. Tak gleboko zaangazowany w opieke nad dzieckiem ojciec na pewno w sadzie dostanie znaczaca czesc czasu z dzieckiem, a na to z kim ten czas bedzie jeszcze dzielil nie bedziesz miala wplywu. A niestety do tej sytuacji z uporem maniaka dazycie. :((((
          • gladys_g Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 15:24
            My mamy bardzo podobny rozkład dnia. Dajemy radę, czasami pomimo zmęczenia, czasami w wolną niedzielę wykorzystujemy drzemkę dziecka.

            Nie narzekaj tylko pogadaj z mężem, ustalcie jakiś czas tylko dla Was. I wracajcie do siebie pomału, bo inaczej za chwilę nie będzie co zbierać.
            • pearl3434 Re: Oddalamy sie od siebie 08.04.11, 22:58
              Ja rozumiem,ze dziecko wyczekane i umilowane,ale wyglada na to,ze taka opieka nad dzieckiem i brak bliskosci pomiedzy wami rozbija ci rodzine.Chcesz miec dziecko a nie miec meza?czy chcesz miec dziecko i nie-meza?Tak naprawde to rozmawialas ze swoim mezem na ten temat?
              Wcale to nie fajne miec rozbita rodzine...Wiesz co kiedys powiedzial moj maz?-"Bardzo kocham nasze dzieci,ale ciebie kocham bardziej" I jest cos w tym.Dzieciaki odchodza z domu.A ty z mezem zostajesz.I nie obraz sie...wyczekane dziecko czy nie,strach o nie jest taki sam.Ja tez nie chcialbym,zeby mojemu dziecku cos sie stalo.Ktora matka by chciala?Ale staram sie racjonalnie do nich podchodzic i pomimo,ze padam na twarz ze zmeczenia mam swoje zycie,plany,hobby,i mezula,ktory tez nie zyje tylko dziecmi.Nigdy nie mielismy opiekunki,bo tez nie lubie obcych krecacych sie po domu.Pomagali mi rodzice.Ale gdyby oni nie mogli,to wtedy na 100% wzielabym nianie,chociaz na kilka godzin.Pozdrawiam
    • vocativa Re: Oddalamy sie od siebie 12.04.11, 11:23
      Aniluap_w, zawalczcie o swoje małżeństwo!W tym co piszesz można wyczuć żal i smutek,że Wam się nie układa. Myślę,że w głębi serca kochasz męża tylko miłość zagubiła się gdzieś w waszym zmęczeniu, zapracowaniu i skoncentrowaniu na budowaniu więzi z córeczką.Może zabrzmi to dziecinnie i banalnie,ale może serio postaraj się zacząć od bardzo małych gestów,np. jak już położycie spać córeczkę zrób ulubioną kawę Twojego męża,albo budyń(jeśli lubi)albo cokolwiek co będzie drobnym miłym gestem.I nie wiem(Ty najlepiej znasz Twojego męża)może zacznij wspominać jakieś Wasze miłe wspólne chwile?Może wspólne wycieczki?
      Z całego serca życzę Wam powodzenia i mam nadzieję, że będzie dobrze między Wami!!:)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!!:)
      • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 12.04.11, 17:06
        Cóż, nie podlega dyskusji, ze dzieckiem nie moze opiekować się obca baba - bo to przecież straszna krzywda wyrzadzona dziecku.
        Natomiast rozpad małżeństwa, spowodowany strachem przed obca babą to dla dziecka doskonałe rozwiązanie, na pewno mu nie zaszkodzi. Zamiast niani bedzie tata raz na dwa tygodnie i obca baba - macocha.
    • doctor.no.1 Re: Oddalamy sie od siebie 12.04.11, 22:31
      Tekst o "niepodleganiu dyskusji" wskazuje na Twój sposob komunikowania się. Nie chcesz czegoś i koniec i kropka. Ma być, tak jak Ty chcesz, a inne opcje nie podlegają dyskusji...
      Jak z takim podejściem można rozmawiać o małżeństwie? A Twój mąż ma w ogóle coś do powiedzenia w Waszej rodzinie? Bo coś mi się wydaje, że ma robić, jak mu Pani rozkaże i kropka!
      9 miesięcy ciąży to nie powód, aby w tym czasie nie było seksu, czy choćby bliskości i namiętności, którą można okazywać sobie na wiele sposobów. Ale Ty jesteś tylko matką. Reszta się nie liczy...
      • doctor.no.1 Re: Oddalamy sie od siebie 12.04.11, 22:33
        Muszę wyjaśnić - pisząc, że "jesteś tylko matką", miałam na myśli pełnienie różnorodnych ról społecznych. W Twoim życiu jest jedna rola - matki właśnie. Czyli nie ma miejsca na bycie kobietą, żoną, kochanką...
      • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 05:45
        ciaza byla zagrozona wiec zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów poniewaz na poczatku mocno plamiłam a potem momentalnie mialam silne skurcze.

        I oboje nie chcemy opiekunki to jedna z nielicznych kwestii w ktorych sie zgadzamy w 100%. Takze moze najmij sie czyms innym niz interpretacja slowa pisanego bo za cholere Ci to nie wychodzi.
        Po za tym opiekunka nic by tu nie zmienila bo porpostu nie mam ochoty na seks z mężem a zmuszac sie do tego w imie zasady "bo tak wypada" napewno nie bede.

        Rozmawialam z męzem to byla bardzo długa i szczera rozmowa i doslismuy do wniosku ze cos sie u nas wypaliło, co dalej? oboje jeszcze nie wiemy.
        • urquhart zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów 13.04.11, 08:30
          aniluap_w napisała:

          > ciaza byla zagrozona wiec zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów poniewa
          > z na poczatku mocno plamiłam a potem momentalnie mialam silne skurcze.

          Ale japa i ręka była w gipsie w tym czasie także czy co?

          Skąd się biorą takie kobiety co rozprawiają o miłości a nie mają elementarnej empatii na męskie potrzeby a oczekują jednocześnie dużo empatii dla siebie?

          > Po za tym opiekunka nic by tu nie zmienila bo porpostu nie mam ochoty na seks z
          > mężem a zmuszac sie do tego w imie zasady "bo tak wypada" napewno nie bede.

          Przynajmniej potrafisz się przyznać że jest ci on obojętny, a zakochana jesteś w tylko córce. Czy myślisz że dzięki długiej szczerej rozmowie on powinien zrezygnować ze swoich potrzeb a jednocześnie zacząć lepiej zaspokajać twoje?

          Zachęcam do zajrzenia jak tu jeden facet wyłuszczył męski punkt widzenia, jak istotny dla facetów jest seks.
          forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,118725871,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html
          • aniluap_w Re: zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów 13.04.11, 09:46
            Ale japa i ręka była w gipsie w tym czasie także czy co?

            nie skometuje tej wypowiedzi. Nie jestem maszyna do zaspokajania potrzeb męża jezeli sama nie mam na to ochoty.

            Czy myślisz że dzięki długiej szczerej rozmowie on powinien zrez
            > ygnować ze swoich potrzeb a jednocześnie zacząć lepiej zaspokajać twoje?

            a czy ja napisalam ze oczekuje od niego zaspokaja swoich potrzeb?? Nie bo nie mam na niego ochoty.
            • amantedelsole Re: zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów 13.04.11, 12:15
              aniluap_w napisała:

              Wiesz co, aniluap_w, wydaje mi się, że jesteś kolejną matką, która oszalała na punkcie swojego dziecka i nic innego się dla niej nie liczy. Tym bardziej, że, jak piszesz, dziecko urodziło się z ciąży zagrożonej. Ja naprawdę rozumiem, że kochasz swoje dziecko (chociaż nie lubię tych górnolotnych zwrotów - nad życie, i tym podobne, ale mniejsza z tym), ale chyba zapomniałaś, że dzieci wychowuje się dla świata, a nie dla siebie, jak to ktoś kiedyś pięknie powiedział. Z takim zacietrzewieniem jakie pokazujesz w kwestii np. opieki "obcej baby" nad twoim dzieckiem, wydaje się, że po paru latach będzie ci strasznie ciężko np. wysłać córkę do szkoły, wypuścić spod swoich skrzydeł. Myśl przyszłościowo, to mąż ma być twoim towarzyszem życia, kiedyś kiedyś zostaniecie we dwoje, jak dorosła córka założy swoją rodzinę i się usamodzielni. Potrafisz sobie to wyobrazić? ja myślę, że nie, bo sprawiasz wrażenie, jakby całe twoje życie kręciło się wokól dziecka. Z tego, co piszesz, nie jesteś już żoną, partnerką, kochanką, tylko matką. Uważaj, bo takie zaślepienie i zafiksowanie na punkcie dziecka może być bolesne dla was wszystkich.
            • mozambique Re: zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów 13.04.11, 13:15
              "nie skometuje tej wypowiedzi. Nie jestem maszyna do zaspokajania potrzeb męża j
              > ezeli sama nie mam na to ochoty."

              jasne
              maz tez nie jest maszyna do zaspokajania twoich potzreb - seksulanych , emocjonalnych , spolecznych i finansowych
              on juz na ciebei fizycznie nie ma ochoty
              niedługo na reszte waszego zycia tez nie bedzie chcial

              niedlugo zauwazy ze są na swiecie kobiety które jego potzreb nie mają głęboko w odwłoku

              zycze powodzenia w samotnym macierzyństwie
              • urquhart Re: zero seksu ani jakichkolwiek jego substytutów 13.04.11, 13:26
                mozambique napisała:
                > niedlugo zauwazy ze są na swiecie kobiety które jego potzreb nie mają głęboko w
                > odwłoku
                > zycze powodzenia w samotnym macierzyństwie

                I wtedy Aniula będzie uchodzić za ofiarę podłego zdrajcy egoistycznego samca myślącego rozporkiem. A w przyszłości najprawdopodobniej sączyć ten jad nienawiści córce odbierając jej szanse na szczęśliwy związek.
        • mimis.1 Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:47
          aniluap_w napisała:
          >
          > Rozmawialam z męzem to byla bardzo długa i szczera rozmowa i doslismuy do wnios
          > ku ze cos sie u nas wypaliło, co dalej? oboje jeszcze nie wiemy.


          ROZWÓD
          • urquhart kto zatem winny rozkładowi pozycia? 13.04.11, 14:27
            mimis.1 napisała:
            > ROZWÓD

            I tu ból. Bo kto jest w tej chwili jest winny rozpadowi więzi fizycznej? i więzi duchowej (miłość)? Jeszcze istnieje się więź gospodarcza. Ale autorka jest już przekonana że nie ma ochoty odbudowywać i się starać bo się wypaliło.
            Ale przedłużanie tego stanu jest jej na rękę, bo jak ona przeniosła uczucia na dziecko, on z czasem przeniesie uczucia na inna kobietę, a wtedy tylko on oficjalnie będzie wszystkiemu winny.
    • klaudusia-mamusia Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 09:33
      pierwszy rok po pojawieniu sie dziecka byl dla nas tragiczny. chcielismy sie rozwiesc mimo tego ze bylismy malzenstwem tylko 2 lata. a wczesniej razem 5 . klotnie o wszytko ja wiecznie w domu z dzieckiem m w pracy albo wieczorem kumple na seks brak sily i ochoty , klotnie o pieniadze pomoc w domu , obowiazki. ale dogadalismy sie i dzis 2 lata pozniej czekamy na drugie malenstwo , mamy swoj dom , oboje prace i prowadzimy szczesliwe zycie. czasem razem czasem osobno. ja zrozumialam m i jego potrezby a on mnie i moje , zgralismy sie nauczylismy rozmawiac i szanowac ale to wymagalo czasu. i duzo pracy. wiec nie pozostaje ci (wam) nic ja tylko wziasc sie w garsc i walczyc o rodzine. jest o co i jest warto. nie bedzie latwo. trzymam kciuki ze wszytko sie ulozy !:) glowa do gory
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 12:57
      Przeczytalam wypowiedzi w tym watku. Nie rozumiem o co ci chodzi. Dostalas tu pare porad, wskazowek, czesc z nich zapewne od starszych od ciebie osob – wiec jest szansa aby skorzystac z cudzego doswiadczenia. A ty okopalas sie na pozycji “nie bo nie” i koniec. To po co ten watek. Bo z tego co opisalas to masz racje oddalacie sie od siebie, piszesz ze jestes tym przerazona, ale nie chcecie z tym nic zrobic. To zyjcie sobie tak nadal. I tu bez zlosliwosci, ale naprawde kazda propozycje odrzucasz z miejsca.

      Piszesz:
      Kochamy ja nad zycie tylko niestety zapomnielismy o sobie, nie rozmawiamy juz prawie wcale, wolna chwile najchetniej spedzamy oddzielnie, nasze zycie intymne nieistnieje!!!!!!!! - od 17 miesiecy nie kochalismy sie (9miesiecy ciaza + 8 mija od porodu), kazde zmeczenie wyladowujemy na sobie nawzajem krzycząc i kłócąc sie. Mysle o najgorszym tzn przestalismy sie kochac i oprocz corki nic nas nie łączy.

      Przeczytaj sie jeszcze raz i uswiadom sobie zejestescie na naljepszej drodze do rozwalenia waszego uczucia. Nikt ci nie pisze “pozbadz sie dziecka”, tylko tlumacza ci tu ze najwyzsza pora aby skoncentrowac sie na malzenstwie – relacji z mezem bo jest bardzo zle. 17 miesiecy – pora sie obudzic. Zapedziliscie sie w opiece nad dzieckiem i poswiecaniu sie mu, a wg mnie waszemu dziecku bedzie o wiele lepiej w fajnej szczesliwej rodzinie , a nie z warczacymi na siebie rodzicami, czy w rozbitym domu.
      • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:04
        Nie oddalacie się od siebie "przypadkowo". Odtracasz męża - jak bys się czula, gdybys Ty miała ochotę na seks, a mąż przez rok nie chciał Cie tknąć, bo nie jest do wypełniania Twoich zachcianek? przecież to jawne oświadczenie, ze partner nie jest już atrakcyjny - więcej nawet - ze nie tylko nie jest atrakcyjny seksualnie, ale nawet się go nie lubi i nie ma ochoty sprawić mu przyjemnosci. azne jest bowiem tylko to, co się samemu chce. Uwazasz, ze Twój maż ma obowiązek liczyć się z tym, ze Ty nie masz ochoty na seks, natomias Ty absolutnie nie musisz liczyć się z tym, ze on ma... Faktycznie, wygląda na to, ze nie tylko oprzestałaś męża kochać, ale nawet lubić.
        Niw wróżę Wam dugiego trwania związku. Szkoda tylko dziecka, z którym nikt z Was - mimo deklaracji - tak naprawde się nie liczy i nieszczególnie o nie dba.
        • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:20
          > Niw wróżę Wam dugiego trwania związku. Szkoda tylko dziecka, z którym nikt z Wa
          > s - mimo deklaracji - tak naprawde się nie liczy i nieszczególnie o nie dba.
          No jak to nie dba? Przecież do momentu, kiedy mąż sobie znajdzie partnerkę, żadna obca baba nie będzie miała z dzieckiem kontaktu.
          Droga aniluap_w, dbanie o pełną rodzinę dziecka jest również dbaniem o dziecko.
      • mozambique Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:17
        Kochamy ja nad zycie tylko niestety zapomnielismy o sobie, nie rozmawiamy ju
        > z prawie wcale, wolna chwile najchetniej spedzamy oddzielnie, nasze zycie intym
        > ne nieistnieje!!!
        !!

        hehhe , bardzo ciekawe - ciekawe na jakiej podstawie autorka wysnuwa wniosek o tej milosci
        • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:32
          No, bo kochają ją nad zycie i tyle - ale nic dla niej nie zrobią. Miłość całkiem powinna dziecku wystarczyć.
          • urquhart Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:41
            verdana napisała:
            > No, bo kochają ją nad zycie i tyle - ale nic dla niej nie zrobią.

            Ale co w takiej sytuacji twoim zdaniem Verdano powinien zrobić facet z jajami?
            Jak dowie się w długiej szczerej rozmowie że "Nie bo nie mam na niego ochoty"?
            • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:45
              Nie napiszę, bo znam stanowisko tylko jednej strony. Poza tym nie mam ochoty dostac bana na tym forum.
              • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 14:03
                Ja napisze. Znajduje prace w godzinach w ktorych zona wraca do domu. Jeszcze sie super sklada bo ma czas nacieszyc sie dzieckiem do poludnia, bez ogladania jego matki z ktora laczy go coraz mniej. A dziecko przeciez kocha.

                Ale zgadzam sie z verdana, znamy stanowisko jednej strony. Nie wiemy jaki jest ten maz, poza tym ze wg autorki jest dobrym ojcem.

                Przyczyny tego co jest miedzy nimi moga byc rozne, i trudno powiedziec od czego sie zaczelo.

                Natomiast to ze przez tak dlugi okres czasu nie zadali sobie trudu aby cokolwiek z tym zrobic jest niewiarygodne. Bo to nie jest post w stylu "od miesiaca nie dogadujemy sie z mezem" to sobie trwa i trwa, a autorka zaklada watek nie wiadomo po co bo na wszystkie sugestie ma jedna odpowiedz "nie". A chyba nie jest taka naiwna zeby liczyc na odpowiedz "nic sie nie martw to normalne, nie jest zle".
    • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 13:54
      Czas pokaze co bedzie z nami napewno nie bedziemy ze soba na siłę, bo tak wypada, ludzie sie rozwodza a bycie ze soba i warczec na siebie nie ma sensu. Mąż mnie nie pociaga i koniec nie zmienie tego a nie bede robila czegos wbrew swojej woli i oszukiwala siebie ze jest ok? Co mam podczas seksu zamknąc oczy i udawac ze to ktos inny? No chyba zartujecie i albo zycia nie znacie albo pieknie umiecie udawac ze wszystko jest ok i oszukiwac siebie. Ja tak nie umiem.
      • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 14:01
        Mozna na przyklad iść do seksuologa - skoro po ciązy mąż nagle przestał się podobać. A może po prostu podoba się kto inny?
        Oczywiście, trzeba pamiętać, ze jesli założyło się rodzinę, ma męża i dziecko to jednak najwazniejsze jest dbanie o wlasne potrzeby, reszta rodziny po prostu musi to zrozumieć. Mąż, ze już nie pociąga, a dziecko - ze nie będzie miało ojca.
        • sisi_kecz Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 14:43
          Oczywiście, trzeba pamiętać, ze jesli założyło się rodzinę, ma męża i dziecko t
          > o jednak najwazniejsze jest dbanie o wlasne potrzeby, reszta rodziny po prostu
          > musi to zrozumieć. Mąż, ze już nie pociąga, a dziecko - ze nie będzie miało ojc
          > a. '

          dobre:)

          Skarżył mi sie ostatnio kolega, że męczą się chodząc z narzeczoną na spotkania przedslubne do kościoła- bo oni chcą się pobrać, a ten ksiądz ich jakby zniechęca i nawet opowiada, ze już dwie pary po takim kursie zrezygnowały ze ślubu.

          Sądzę, że ksiadz robi świetną robotę i fajnie, ze dzieki temu nie powstały dzieci ze związków, które są bez sensu ;)
          I tak jest dosyć nieszczęścia na świecie.

          pozdro!
      • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 14:20
        > ze to ktos inny? No chyba zartujecie i albo zycia nie znacie albo pieknie umie
        > cie udawac ze wszystko jest ok i oszukiwac siebie. Ja tak nie umiem.
        Właśnie niestety znamy życie i znalazłszy się w takiej sytuacji pędem wysupłujemy pieniądze na terapię małżeńską, seksuologa, badania hormonów i odstawiamy dziecko od piersi.
        No, ale dla mnie to wychowanie zadowolonego z życia dziecka w pełnej i szczęśliwej rodzinie i przekazanie zdrowego wzorca małżeństwa jest priorytetem, a nie, żeby się dzieckiem obce baby nie zajmowały.
        • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:00
          No, ale dla mnie to wychowanie zadowolonego z życia dziecka w pełnej i szczęśliwej rodzinie i przekazanie zdrowego wzorca małżeństwa jest priorytetem, a nie, żeby się dzieckiem obce baby nie zajmowały.

          Wlasnie4 wychowanie w szczesliwej rodzinie i przekazanie zdrowego wzorca małżenstwa, a my szczeliwi nie jestesmy ze soba, jakie to zdrowe małżenstwo kiedy objgu juz na nas nie zalezy, jezeli bysmy sie meczyli i byli do siebie coraz bardziej wrogo nastawieni. No pewnie bo wedlug co po niektórych leopiej zyc w obłudzie i udawac ze rodzice sie tak strasznie kochaja i jest im tak cudownie ze soba a w rzeczywistosci spią oddzielnie bo jest im wszystko jedno. Tak nam jest wszystko jedno a nie TYLKO MI!!
          Mąż tez przez ten caly okres ani razu nie wyszedl z intymną inicjatywą to o jakich potrzebach wy mowicie? Wychodzi ze ich nie ma albo tez przestałam go interesować. Wiec to nie jest tak ze on biedny siedzi po kryjomu przy pornosie i jedzie na ręcznym bo egoistyczna żona nie chce zaspokoic jego potrzeb. I według was milosc nie moze sie skonczyc a namiętnosc wypalić? a to ciekawe zyjecie chyba w jakiejs bajce.
          • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:05
            Po prostu masz dosyć faceta - rozumiem - tak nalezało po prostu napisać. mam dosyć małżeństwa, chcę rozwodu.
            Problem w tym, ze wiele osób jednak uwaza, ze gdy małżeństwo dopiero zaczyna się walić, gdy problemem jest "oddalanie sie" od siebie, brak seksy, kłótnie (szczególnie w trudnym okresie po narodzeniu dziecka), to warto próbować choćby to małżenstwo ratować. Bo to czasem sie udaje. Jesli się nie uda - trudno. Ale nawet nie podjąć próby...
            Tyle, ze Wam obojgu zalezy już tylko chyba na tym, aby się rzostać, natomiast potrzeby dziecka nie są dla Was istotne.
            • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:16
              verdana napisała:

              > Tyle, ze Wam obojgu zalezy już tylko chyba na tym, aby się rzostać, natomiast p
              > otrzeby dziecka nie są dla Was istotne.

              Tylko my sie przestalismy kochac a nie przestalismy kochac dziecko roznica chyba wyrazna i zasadnicza. Niestety mrozonki wydzielaja wiecej ciepla niz my wobec siebie.
              • verdana Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:50
                Cóż, kochacie dziecko, ale nie macie ochoty dla niego spróbować ratować małżenstwo.
                To bardzo plytka miłość - kochacie raczej bycie rodzicami, niż dziecko.
                • sisi_kecz Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:55
                  verdana napisała:

                  > Cóż, kochacie dziecko, ale nie macie ochoty dla niego spróbować ratować małżens
                  > two.
                  > To bardzo plytka miłość - kochacie raczej bycie rodzicami, niż dziecko. '

                  Zgadzam się.

                  Dziecko doceni i wyceni taką miłość,
                  i oczywiście odwzajemni- np. kochając bycie dzieckiem, a nie rodziców ;)
                  • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 20:33
                    sisi_kecz napisała:

                    > Dziecko doceni i wyceni taką miłość,
                    > i oczywiście odwzajemni- np. kochając bycie dzieckiem, a nie rodziców ;)

                    No tutaj walnęłaś jak łysy warkoczem o beton.
                    Napewno bedzie jej sie lepiej roslo wsrod rodzicow warczących na siebie i nie kochajacych sie, stwarzajacych pozory szczesliwych a tak naprawde z czasem szczerze nienawidzacych siebie. Tak Twoja logika jest niepodważalna.

                    Tak nasza milosc wydocznie byla płytka nie zaprzeczam.
                    • sisi_kecz Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 22:30
                      No tutaj walnęłaś jak łysy warkoczem o beton.
                      > Napewno bedzie jej sie lepiej roslo wsrod rodzicow warczących na siebie i nie k
                      > ochajacych sie, stwarzajacych pozory szczesliwych a tak naprawde z czasem szcze
                      > rze nienawidzacych siebie. Tak Twoja logika jest niepodważalna. '

                      Nie widzisz tego, że może to Twoja logika jest do d**y i faktycznie kompletnie ignorujesz głosy odmienne od Twojego zdania.
                      Ale w środku- dotykają Cie i dają Ci niepokój, który Cię drażni- gdyby nie to, nie czułabyś "musiku" na odpowiadanie i to w tak święcie-obrażonym stylu ;)

                      Jakoś tak zero-jedynkowy jest Twój świat wyobrażeń o zwiazkach mesko-damskich
                      Albo piją sobie z dziubków i odczuwają na każdym kroku metafizyczny splot dusz, albo warczą i pod maską obojętnego współmieszkania, kryją nienawiść do siebie.
                      Miałaś jakąś pato-opcję w domu rodzinnym, że nie wyobrażasz sobie pary, która obojętnieje, ale w poczuciu odpowiedzialności, choćby za dziecko, próbuje dowiedzieć sie co sie stało i czy mozna cos naprawić, odnowić, ożywić?

                      Przecież nawet nie masz tego męża, za co nienawidzić.
                      Czy Twoje dziecko ma cierpiec za to, ze Tobie odwidziało się rodziny i zlałaś temat podstawowy dla jego rozwoju: mama, tata=dom ?

                      Niestety nie da się mieć wszystkiego- Ty sie wyzwolisz ze związku, który Ci uwiera, a zacznie sie dramat Twojego dziecka.
                      Mam dziecko, które to przechodziło i wiem, ile to dzieci kosztuje.

                      Nie da się czasem zwiazku uratować, ale poddać sie bez walki- jak tu ktos pisał- to zwyczajne świnstwo.
                      Zrobisz je, skoro masz juz tak poukładane w głowie: nie chcę i koniec- ale zjesz po ostatni okruszek wszelkie konsekwencje tego lekkomyślnego kroku, a popijesz przełykanymi łzami.

                      Ale takie jest życie- nie dowiesz sie jak nie przeżyjesz, szczególnie jak jesteś z tych "najmądrzejszych".
                    • mozambique Re: Oddalamy sie od siebie 14.04.11, 10:46
                      Napewno bedzie jej sie lepiej roslo wsrod rodzicow warczących na siebie i nie k
                      > ochajacych sie

                      ale NIE rodzice twego dzieckA nie warcza na siebei, NIE nienawidzą siebie

                      to TY warczysz na meża.malzenstwo, dom, rodzine i caly swiat , TY nienawidzisz faceta z kórym masz to ukochane i wymodlone dziecko

                      zakochalas sie w swejej córce zamiast w mezu

                      strasznie biedna jestes ! ale dziecko biedniejsze !
          • sisi_kecz Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:12
            I według wa
            > s milosc nie moze sie skonczyc a namiętnosc wypalić? a to ciekawe zyjecie chyba
            > w jakiejs bajce. '

            Według mnie, to Ty żyjesz w jakieś bajce- gdzie "wychowanie zadowolonego z życia dziecka w pełnej i szczęśliwej rodzinie i przekazanie zdrowego wzorca małżeństwa", dzieje sie gładko, bez przeszkód, kryzysów i zwątpień.

            Dla Ciebie kryzys to powód do rozstania, bo jak tu żyć w oszustwie?
            Przesadzasz sporo i ukrywasz pod tym "pragnieniem życia w prawdzie", to że nigdy nie zalezało Ci na tym menie.
            Tylko reprodukcja i cześć.

            Ciekawe, jakie wzorce masz z własnego domu?
            bo tu chyba jest pies pogrzebany...
            • aniluap_w Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 17:30
              no ja zyje w realnym swiecie gdzie ludzie sie rozstaja. W woli wyjasnienia maz tez chial dziecka
          • sanciasancia Re: Oddalamy sie od siebie 14.04.11, 10:11
            Małżeństwo to jest zobowiązanie. I wychodząc za mąż/żeniąc się człowiek zobowiązuje się do pewnej dozy wysiłku, żeby to małżeństwo i miłość utrzymywać. Miłość to nie jest perpetuum mobile, żeyby była, trzeba o nią dbać i ją podsysać. I to nie jest tak, że ludzie się pobierają, a potem żyją długo i szczęśliwie. Wręcz przeciwnie, wtedy zaczyna się proza życia, zwłaszcza gdy para strzeli sobie dziecko i/lub kredyt. I naprawdę nie dbając o wspólną więź między małżonkami i nie dbając o sferę seksualną związku, można się któregoś obudzić obok jakiegoś obcego, wkurzającego faceta/obcej, jojczącej kobiety.
            Dostałaś pierdylion rad, jak tego uniknąć, między innymi ode mnie, więc nie będę ich powtarzać. Zawsze też można skorzystać z forumowej wyszukiwarki.
            >I według wa
            > s milosc nie moze sie skonczyc a namiętnosc wypalić? a to ciekawe zyjecie chyba
            > w jakiejs bajce.
            Owszem, może. Ale z drugiej strony, moje życie jest odległe od bajki (ok, nie mam kredytu, ale za to umarło mi jedno dziecko), jestem w związku 10 lat z mężczyzną, którego kocham, szanuję i pożądam i z którym lubię spędzać czas. Mam też dwuletnie, niezwykle udane dziecko, które w niewielkim stopniu postawiło moje życie na głowie. Ergo, ja na razie robię coś dobrze, a Ty ze swoim mężem właśnie coś kompletnie spartoliłaś. Gratuluję.
            • paul_ina Re: Oddalamy sie od siebie 14.04.11, 10:34
              "miłość to nie jest perpetum mobile"

              Genialne:) W ogóle cała wyowiedź mądra i dojrzała, dzięki.
      • sisi_kecz Re: Oddalamy sie od siebie 13.04.11, 14:29
        W pierwszym poście napisałaś jeszcze, że:

        Jeste tym przerazona przeciez jestesmy tak krotko małżenstwem a juz jestesmy dla siebie tacy obojętni. '

        ale im dalej w las ,tym bardziej wychodzi, że jest Ci to na rękę- murzyn zrobil swoje, murzyn może odejść.

        Mąż mn
        > ie nie pociaga i koniec nie zmienie tego a nie bede robila czegos wbrew swojej
        > woli i oszukiwala siebie ze jest ok? '

        Masz córeczkę- to znaczy jest ona Twoim całym światem i niczego innego nie potrzebujesz.

        Faktycznie, nie oszukuj, niezamykaj mężowi drogi, bo może jeszcze znajdzie kogoś z kim będzie szczęśliwy jako mężczyzna.

        pozdro!
    • enith Nie ma co dawać rad... 13.04.11, 21:29
      ... odnośnie ratowania małżeństwa osobie, której na nim nie zależy. Panie i panowie, nie ma się co produkować. Autorka wątku napisała co jej na wątrobie leży i tyle. Nie pisała, by doradzano jej, że ma zacząć rozmawiać z mężem i zawalczyć o związek. Pani nie znosi serdecznie swego męża. Nie ma co radzić, nie ma co ratować.
      Autorko wątku, składaj pozew. Nic innego ci nie pozostało.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Oddalamy sie od siebie 16.04.11, 07:34
      Myślę, że tak skonstruowane życie zawodowe i opieka nad dzieckiem, niezależnie od racjonalnych powodów, nie jest przyczyną oddalania się od siebie. Jest to raczej efekt istniejącego już między Wami stanu uczuć i wzajemnych potrzeb wobec siebie. Do tego duża, uczuciowa i organizacyjna koncentracja na dziecku prawdopodobnie dopełnia reszty.
      Być może Pani założyła związek, aby mieć dziecko. Skoro cel został osiągnięty, w naturalny sposób odpadła motywacja do chronienia związku. Jakkolwiek taka motywacja nie brzmi instrumentalnie, zdarza się często na nieświadomym poziomie. Teraz ta sama nieświadoma siła wypycha Panią/ Was ze związku, bo nie był chyba oparty na innym fundamencie.
      Teraz musicie Państwo już świadomie zarządzić tą nieświadomą motywacją i podjąć decyzję: razem czy osobno. Oczywiście żal może się pojawić. Może być żalem, bo nie pojawiła się żadna się wartość dodana tego związku, że nie ma się w sobie przestrzeni na bliskość w każdym wymiarze.
      Dobrze jest mieć związek z miłości i na miłości oparty. Ale może Pani mogłaby się zastanowić, czy można oprzeć go na chęci wychowania razem dziecka. Kiedyś ta motywacja była tak duża, że wystarczała wielu ludziom. Może nie byli w pełni szczęśliwi, w naszym współczesnym pojęciu, ale jeśli się nie ma pewnych zasobów to może taka motywacja powinno wystarczyć. Tę stratę też opłakać i żyć dalej. Lub spokojnie się rozstać. Agnieszka Iwaszkiewicz

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka