Dodaj do ulubionych

starsza ona, młodszy on

23.09.11, 16:36
Moja historia jest taka: mam 33 lata, małżonek 25. Pobraliśmy się w 2007 roku, potem rok po roku urodziło się dwoje naszych dzieci, planowanych. W sumie jesteśmy ze sobą 9 lat. Mąż zawsze był dojrzały, to on na mnie zwrócił uwagę i mnie zdobywał, prawie rok, bo broniłam się przed tą znajomością, przed uczuciem. Miałam wątpliwości, że za młody, że nieodpowiedzialny, że powinien się wyszaleć zamiast wchodzić w poważny związek ze starszą dziewczyną, ale w końcu mnie przekonał nie tyle słowami, co zachowaniem i postawą. Ale dziś zaczyna mi się wydawać, że to był błąd, boję się o przyszłość naszej rodziny. Natury chyba się nie da oszukać. Wydaje mi się, że zaczyna się w nim odzywać ta niewyszalała młodość, brakuje mu wolności. Coraz częściej po pracy wychodzi na imprezy z kolegami, którzy w większości jeszcze nawet nie są żonaci, zaczął też trenować różne sporty, więc wraca późno, na weekendy wyjeżdża na wieś skąd pochodzi, do tamtych kolegów. W domu przestał mi pomagać, a pracujemy oboje, więc się dzieliliśmy obowiązkami, dziećmi zajmuje się na odczepnego, kiedyś się bawił z nimi, teraz włącza im bajki. Powiedział mi wprost, że potrzebuje swobody. Jest mi ciężko, bo wszystko muszę robić sama, ale boję się go stracić. Wiem że sama jestem sobie winna, ale czasu nie cofnę. Jak myślicie, jakie są rokowania dla nas? Jak się powinnam zachować?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: starsza ona, młodszy on 23.09.11, 16:59
      " Powiedział mi wprost, że potrzebuje swobody."- komunikat dostałaś w sumie jasny; pewnie jest tak, ze popatrzył na kolegów, mają 25 lat i żyją na luzie; on w bardzo młodym wieku (wybacz, nie wierzę w dojrzałość w wieku 21 lat, a na pewno nie w dojrzałość do ojcostwa) ożenił się i w bardzo krótkim czasie został ojcem 2 dzieci.

      "Jest mi ciężko, bo wsz
      > ystko muszę robić sama, "- bardzo źle, że godzisz się na to, że nie stawiasz wymagań, nie oczekujesz po prostu dojrzałego stawienia czoła sytuacji, czyli macie rodzinę, 2 dzieci i to nie ty masz robić sama wszystko. I wygląda na to, że zgadzam się na to, tylko po to aby go nie stracić.
      • hanna26 Re: starsza ona, młodszy on 23.09.11, 20:49
        Jesteście ze sobą 9 lat. Czyli zaczęliście się spotykać, gdy on miał raptem 16 lat, a Ty 24. =O
        • interme Re: starsza ona, młodszy on 23.09.11, 21:10
          hanna26 napisała:

          > Jesteście ze sobą 9 lat. Czyli zaczęliście się spotykać, gdy on miał raptem 16
          > lat, a Ty 24.

          Pomyliłam się, zaczął się o mnie starać jak miał 17. No ja to wiem, więc czemu służy to stwierdzenie?
          • edw-ina Re: starsza ona, młodszy on 23.09.11, 22:18
            to strasznie oczywiste. Bardzo mi przykro - bo nie mam powodu życzyć ci źle - ale uwierzyłaś, że w sumie dziecko, bo dla mnie 17 -latek to wciąż dziecko, jest dojrzały. I niestety okazało się, że nie jest. Ale w międzyczasie dużo poważnych rzeczy się wydarzyło.
            • interme Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 11:10
              No dobra, ja wiem co się stało, wiem co zrobiłam. Zadałam konkretne pytania i w miarę możliwości proszę o odpowiedź na nie a nie o diagnozę tego, co już się stało.
              • edw-ina Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 11:59
                Nie wiem. Jesteście w bardzo trudnej sytuacji, bo pewne rzeczy się już nie zmienią. Myślę, że 25 latek może jeszcze dorosnąć i stać się odpowiedzialnym ojcem i mężem. Nie wiem tylko, czy po okresie jego "dorastania" ty jeszcze będziesz chciała go za męża i za ojca. Bo bez tego etapu dorastania i tak nic nie da się zrobić. Raczej facet nie obudzi się któregoś dnia z przekonaniem, że nie potrzebuje już niczego poza rodziną. Do niego dotarło, że coś stracił i będzie próbował na siłę nawet odzyskać choćby część tej młodzieńczej wolności. Mężczyźni potrafią być wyjątkowo uparci w walce o realizację swoich potrzeb. Często robią to wręcz "po trupach". I niestety nie zawsze logiczna rozmowa jest w stanie temu zapobiec.
                • interme Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 14:01
                  A może właśnie dać mu teraz czas na szaleństwa? Niech wychodzi, robi co chce (no, w granicach rozsądku), przemęczyć się przez jakiś czas, pytanie jaki, rok, dwa?, po to, żeby potem było ok?
                  • edw-ina Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 14:28
                    nie wiadomo ile mu to zajmie i tak naprawdę kim będzie, kiedy zakończy ten etap. Pewien naturalny rytm został zachwiany: twój facet najpierw podjął dorosłe decyzje, które mają poważne konsekwencje, a później poczuł, że musi dowiedzieć się kim jest i zrobić to z całą paletą tego "dowiadywania się".
                    Z jednej strony jeśli dasz mu wolną rękę to wejdziesz w rolę jego matki, a nie żony. Zdejmiesz mu z głowy obowiązki i ustawisz samą siebie w pozycji, która wykluczy związek partnerski. I nawet jeśli twój facet zmądrzeje, to te reguły między wami mogą już na tyle okrzepnąć, że tak naprawdę nigdy nie wyjdziesz z roli matki własnego męża.
                    Z drugiej strony jeśli nie dasz mu wolnej ręki i tak nie wyegzekwujesz na nim zachowania właściwego do sytuacji, w jakiej jest. On i tak będzie prawdopodobnie robił to, co będzie chciał. W każdej sytuacji twój związek ma w najbliższym czasie małe szanse na bycie zgodnym i spełniającym twoje i dzieci potrzeby. I choć chciałabym ci pomóc, to nie mam żadnego pomysłu, jak to zmienić. Wątpię by rozmowa coś dała. A jeśli już to raczej na chwilę uspokoi relacje. Walka też nie przyniesie rezultatu, skupianie się na sobie również, bo będzie tylko wodą na młyn twego męża, a nie zachętą do refleksji. Gdybyście nie mieli dzieci mogłabyś próbować potowarzyszyć mu w tym dorastaniu - zrobić kilka głupich rzeczy, poszaleć. W takim wypadku jest to raczej mało możliwe. Nie wiem, nie mam pomysłów jak to ugryźć.
              • pendzacy_krolik Re: starsza ona, młodszy on 07.10.11, 19:58
                bo to byl tylko seks, a nie milosc.

                interme napisała:

                > No dobra, ja wiem co się stało, wiem co zrobiłam. Zadałam konkretne pytania i w
                > miarę możliwości proszę o odpowiedź na nie a nie o diagnozę tego, co już się s
                > tało.
            • aqua48 Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 11:18
              Jeśli zaczął się starać o ciebie jako 17 latek, a potem szybko stworzyliście poważny związek z dwójką dzieci, to rzeczywiście nie miał się kiedy "wyszaleć" i nic dziwnego, że ciągną go koledzy w jego wieku i bez zobowiązań. No ale zobowiązania są.
              Przede wszystkim porozmawiaj z nim poważnie, powiedz, że nie akceptujesz jego zachowania i wasze dzieci mają prawo do spędzania czasu z obojgiem rodziców, a Ty masz takie samo prawo do wypoczynku jak on, niezależnie od tego kto w tym związku jest starszy czy młodszy. Zaproponuj na początek, że co drugi weekend on zostaje sam z dziećmi w domu, a Ty jedziesz do swojej rodziny/spotykasz się z koleżankami/organizujesz sobie dwa dni w spa, czy coś podobnego. Nie pozwól zepchnąć się do roli osoby odpowiedzialnej za wszystkie domowe sprawy i opiekę nad dziećmi zwalniając go z roli ojca i partnera.
          • marzeka1 Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 12:08
            "Pomyliłam się, zaczął się o mnie starać jak miał 17. No ja to wiem, więc czemu służy to stwierdzenie?"

            - ano temu, że to nie jest wiek, aby wchodzić w poważny związek. Sama mam syna lat 17 i powiem o nim wszystko, tylko nie to, że w tym wieku jest dojrzały, mimo że przerasta mnie i 35 cm.
            Twój mąż zwyczajnie pominął ważny etap w życiu, ślub w wieku 21 lat, zaraz potem rok po roku dzieci- za szybko, za wcześnie. I tyle .
    • agrypina6 Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 11:38
      Widziałam w moim otoczeniu dwie pary, gdzie mężczyzna był dużo młodszy od kobiety. Oba związki się rozpadły po latach. W obu były dzieci. Myślę, że są też przykłady, gdzie takie pary żyją długo i szczęśliwie, ale ja mam odwrotne przykłady. Sama bym się na taki związek nie zdecydowała, no chyba, że chodziło by góra o trzy lata różnicy. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko się ułoży, ale ja na Twoim miejscu przygotowała bym się też na pesymistyczny scenariusz.
    • tully.makker Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 18:18
      Tak naprawde, kazdemu moze odbic, w kazdym wieku. Ja bym sie skupila na ratowaniu zwiazku, a nie na rozwazaniach, czy dobrze, czy zle zrobiulas wiazac sie z mlodszym.
    • kawka74 Re: starsza ona, młodszy on 24.09.11, 20:04
      W domu przestał mi pomagać, a pracujemy oboje, więc się dzieliliśmy obowi
      W domu przestał mi pomagać, a pracujemy oboje, więc się dzieliliśmy obowi
      > ązkami, dziećmi zajmuje się na odczepnego, kiedyś się bawił z nimi, teraz włącz
      > a im bajki. Powiedział mi wprost, że potrzebuje swobody. Jest mi ciężko, bo wsz
      > ystko muszę robić sama, ale boję się go stracić.

      To samo mogłyby napisać - i piszą - kobiety w związkach z równolatkami i z partnerami starszymi od siebie.
      Nie usprawiedliwiaj jego olewactwa swoim błędem, ożenił się, ma dzieci, to teraz niech wypełnia swoje zobowiązania. Nikt mu ręki nie wykręcał.
      Nie wiem, jak się ułoży dalej, tego nikt nie wie, ale póki co, jego potrzeba ekspresji jest marginalna w stosunku do zobowiązań rodzinnych.
    • garibaldia Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 00:20
      mój znajomy, nie dość że 7 lat mlodszy od żony, to jeszcze zona byla panna z dzieckiem gdy ją poznał.
      pobrali sie, są juz razem 25 lat, machneli 3 dzieci, obecnie doczekali sie wnuków.


      jak sobie w głowę nakładziesz, że z powodu wieku, mąż nie musi miec w domu obowiązków ani zajmowac sie dziećmi - to sama sobie bicz na siebie nakręcisz..
      • puellapulchra Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 00:34
        Moja siostra ma męża 7 lat młodszego, to jedno z szczęśliwszych małżeństw jakie znam. Ja mam męża 6 lat młodszego - i też nie narzekam :D Mamy 2 dzieci. Pierwsze urodziło się jak mąż miał 23 lata. Jest odpowiedzialny, jest dobrym mężem i ojcem. Ja nie bronię wyjść z kolegami, ale on nie chce wychodzić beze mnie. Taki typ.
        W Twojej sytuacji (piszę do autorki wątku oczywiście) najlepiej będzie, jak Ty też zaczniesz wychodzić. Umówcie się, że Ty wychodzisz z koleżanką/kami w np. środy i soboty, a on we wtorki i piątki. I wbij sobie do głowy, że dzieci są Wasze, nie tylko Twoje. Ja swojego od początku angażowałam we wszystko związane z dzieckiem, więc kąpał, przewijał, karmił butelką, budował babki z piasku itd. Nie obcinał paznokci i nie czyścił uszu u pierwszej córki, bo tego się bał, ale jak urodziło się drugie to jakoś przełamał się i teraz to on właściwie obcina dzieciom pazurki. Bywały momenty, kiedy starał się zepchnąć wszystko na mnie, ale gdybym pozwoliła na to, padłabym na twarz w końcu.
        Różnica wieku w "tę" stronę tak naprawdę nie gra roli, każdy człowiek jest inny, bywa że 40-latek jest mniej dojrzały od 16 latka.
        Pozdrawiam i życzę pomyślności
    • jagusiia Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 09:22
      Nie słuchaj rad z sufitu, czytając odpowiedzi na Twój post można się zdołować, skąd ci ludzie mają pojęcie z taką dokładnością na temat psychiki Twojego męża i zachodzących w niej procesów. To wszystko bzdury wyssane z palca. Nie słuchaj tego, bo jeszcze przypadkiem wmówisz sobie, że tak jest. Mój mąż, poznałam go też gdy był w wieku 17 lat, z tym, że jestem młodsza, i naprawdę nie mieliśmy w życiu jakiegoś etapu "wyszalenia", to są jakieś bzdury i nie wierz, że bez tego nie da się żyć. Wprawdzie rodzinę założyliśmy dość późno (25 lat), ale nie dlatego, że do tego czasu musieliśmy szaleć, wałęsać się po knajpach, koncertach, wsiach, itd. To po prostu jakieś wymysły nowoczesnych psychologów. Może mój mąż też w wieku np 60 lat odczuje zew natury i zacznie błąkać się po knajpach z koleżkami argumentując to niewyszalaną młodością? Może ja wsiądę w pociąg i wyjadę na Woodstock porzucając pracę, rodzinę w celu odrobienia młodzieńczych "strat" ? Przecież to są jakieś głupoty i aż śmiech bierze czytać o tym na poważnie. W każdym razie to nie jest problem natury, o czym Cię zapewniam (piszesz, że natury nie da się oszukać). Myślę, że trzeba na małżonka delikatnie wpłynąć, aby podjął obowiązki domowe i rodzinne, w tym ojcowskie. To, że jesteś starsza nie ma w tej chwili znaczenia, taką Ciebie sobie wybrał. Myślę, że gdybyś była młodsza sytuacja byłaby dokładnie taka sama, więc nie zadręczaj się psychicznie. Problem tkwi w podejściu małżonka do obowiązków rodzinnych a nie w Twoim wieku, jedno nie wynika z drugiego. Facet w wieku 25 lat jest w pełni dojrzały i należy rozpatrywać jego obecny wiek a nie jakis historyczny. To tylko reklamy i filmy pokazują 40 letnich "nastolatków", którzy już siwiejący czy też łysiejący z kitką są nadal niedojrzali i wciąż nie gotowi do podjęcia jakichkolwiek obowiązków. Ty się tym nie kieruj i nie usprawiedliwiaj męża wiekiem czy niewyszumieniem. Po prostu musi podjąć życie rodzinne i wszelkie swoje zobowiązania z należytą starannością nie zasłaniając się wiekiem, potrzebą swobody i luzu. To jest życie i odpowiedzialność za założoną rodzinę i należy mu o tym przypomnieć.
      • marzeka1 Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 10:39
        Jagusiu, czy trzeba ci w kwestii "wyszalenia" przypomnieć casus niejakiego pana Kazimierza Marcinkiewicza? Ojca 4 dzieci, z różańcem na serdecznym palcu, wielce rozmodlonym i takim, który jako zadzierżysty kiedyś członek partii ZCHN, wywalił z partii działacza- kawalera, bo poszedł na dyskotekę (sic!)??? A po 50 poczuł zew "niewyszumienia" i jako mąż Isabel latał z nią po dyskotekach o klubach gejowskich?

        I tak, dziewczyna nie powinna ustawiać się w roli "a teraz mamusia pozwoli się chłopcu wyszaleć", bo facet sam zdecydował się na rodzinę i dzieci w tak młodym wieku.
        • jagusiia Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 16:58
          Przykład z sufitu wzięty. Po pierwsze: żona wyżej wymienionego jest 2 lata młodsza od niego samego. Nie jest strasza od niego.
          Po drugie: tu nie chodzi o żadne wyszalenie się, tylko o porzucenie tradycyjnych wartości, wiary, złamanie ślubowania małżeńskiego, porzucenie małżonka. Po prostu: człowiek wyrwał się ze swojej "wsi", zaszumiało w głowie, polizał władzy i porzucił drogę Pana Boga na rzecz Szatana i oferowanych przez niego rozrywek. Wybór Szatana, odrzucenie Boga i respektowania 10 przykazań - w każdym związku się to może zdarzyć, nie tylko w związku, ale w życiu każdego człowieka, który nie uznaje nad sobą Boga i marności własnego życia. Życie dostaje każdy po to, aby było dla niego narzędziem, drogą do szczęśliwej wieczności, jeśli zastosuje się do zasad nadanych przez samego Stwórcę. Jeśli je odrzuci, droga jest jedna, w przepaść, na dnie której leży królestwo Szatana. Czasem tak bywa, że człowiek wybierze to drugie, ponieważ jesteśmy przez całe życie kuszeni i kto ma zbyt słabe zakorzenienie w Bogu, niestety nie podoła sam o własnych siłach odeprzeć silnej pokusy. To dotyczy każdego związku. Ludzie, którzy się wspólnie modlą, uznają Boga ponad sobą, bardzo rzadko się rozwodzą. Kto odrzucił wiarę i małżonka a jak się to dalej potoczyło wiadomo, odrzucił też tradycyjne wartości, które prezentuje i broni PiS. Nieszczęśnik taki, jeszcze chwilę skorzysta z uciech podsuwanych przez Szatana, zanim rozszarpie go demon, bo jak wiadomo w perspektywie wieczności, życie trwa tylko chwilę. Chwilowa złuda, rozkosz czy warta wiecznych męk i wiecznego potępienia ? Warta łez i cierpienia drugiego człowieka, któremu przysiegaliśmy przed Bożym Ołtarzem ? Gdyby ludzie się nad tym zastanawiali nie byłoby rozbitych małżeństw, rozwodów, kłótni, egoizmu.
          • kropeczka455 Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 17:13
            jagusiia napisała:
            >Gdyby ludzie się nad tym zastanawiali
            > nie byłoby rozbitych małżeństw, rozwodów, kłótni, egoizmu.

            Twój Bóg jest wszechmogący wiec dlaczego pozwala ludziom opętać sie szatanowi.
            Mam nadzieje ze ojciec Rydzyk w Twoim rozumowaniu tez jest szatanem bo opętał starszych ludzi i ma najlepszy i najłatwiejszy biznes w Polsce.
          • marzeka1 Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 18:47
            O, mój ty losie, Jagusiu, czy my na pewno jesteśmy w tym samym kościele? Bo gadasz niczym z sekty. Ja tam formowana byłam w ramach duchowości dominikańskiej, teraz już - bardziej karmelitańskiej (to ostatnie lata), i za nic nie odnajduję w twoich potępieńczych słowach, pełnych nienawiści, do każdego kto inaczej myśli, sądzi, błądzi , tego, co jest istotą wiary: już nawet nie miłości, co zwykłej życzliwości do ludzi. Wszędzie węszysz zło i gadasz niczym ksiądz Baka, XVIII - wieczny specyficzny poeta. Świetnie odnalazłabyś się w czasach Inkwizycji, jesteś niczym nieodrodna córa Savonaroli lub Torquemady.
            • jagusiia Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 20:13
              a jakąż ty życzliwość zaprezentowałaś dla tego człowieka... obśmiałaś z przekąsem to, co było w nim dobrego, wyśmiałaś nawet różaniec, jakby ci w czym przeszkadzał i po co ten przykład w ogóle ? Ja podchodzę do niego z politowaniem, bo żal mi każdej ofiary szatana. Świat jest skonfliktowany między Bogiem a Szatanem i nie ma 3 wyboru, każdy codziennie wybiera albo Bóg albo jego przeciwieństwo i służba Szatanowi. Piszesz o miłości do ludzi i wymagasz jej ode mnie, proszę pokaż miłość w swoim poprzednim komentarzu, przecież to czysta ironia i szyderstwo z człowieka, w dodatku z tego, co było w nim dobre i z podejmowanych starań, w których nie wytrwał. Ja mam dla niego współczucie i ubolewam, że ludzie nie myślą, nie zastanawiają się zanim dopuszczą się zdrady małżonka, a jednocześnie zdrady danego przed Bogiem słowa, zanim nie wybiorą służby demonom, gdyby pomyśleli przez minutę nad swoją wiecznością wiedzieliby co wybrać, dziękując Bogu za dar rozumu.
              • marzeka1 Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 20:22
                Sama noszę różaniec, więc nie wyśmiałam różańca- naucz się czytać ze zrozumieniem: zestawiłam tylko faceta, który demonstracyjnie (ja- nie jestem osobą publiczną!) nosił na serdecznym palcu pierścionek- różaniec, jako członek ZCHN-u w specyficzny sposób demonstrował wiarę, by potem dokonać światopoglądowej wolty i wylądować w końcu z Isabel klubie gejowskim. I tak,żal mi go przede wszystkim.
                Boję się, gdy czytam to, co piszesz o Bogu/wierze i zasadach- jest to takie.... kamienne.

                A wracając do wątku: tak, uważam, ze w życiu potrzebny jest okres "wyszumienia", beztroski, zabawy, po to, aby nie żałować,że coś nas w życiu ominęło. Aha, stosując twoją, Jagusiu, stylistykę, "wyszumienie" nie musi od razu oznaczać bezbożnych praktyk i oddanie się we władanie złemu.
                • jagusiia Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 20:42
                  To co piszesz jest tylko dowodem jak demony potrafią zawładnąć człowiekiem, że zachowuje się jakby zapomniał kim jest, kim był, skąd pochodzi i dokąd zmierza. Judasz też był bardzo blisko Jezusa, całował go nawet, ściskał jego dłoń i poddał się szatanowi. To co piszę jest prawdziwe, choć księża w dzisiejszych czasach rzadko podejmują tematy spraw ostatecznych.
                  • marzeka1 Re: starsza ona, młodszy on 25.09.11, 21:01
                    Wiesz, jaki robisz błąd? Stawiasz się w roli "jedynej sprawiedliwej", "jedynej posiadaczki Prawdy Objawionej"- inni to "pomietło szatana", zwodzeni przez złego. I wiesz co? Nieprzypadkowo, Jagusiu, grzech pychy jest na pierwszym miejscu, nieprzypadkowo. Pomyśl o tym.
                    • sylwiam_m Re: starsza ona, młodszy on 27.09.11, 14:38
                      Ja tylko w kwestii zabawniuśnego męża Isabel-przykład raczej do bani.Pan Marcinkiewicz przechodzi kryzys wieku średniego andropauzą zwany.Mąż autorki wątku to młody chłopak, który jeszcze szuka swojej drogi .Trafił z domu do żony, faktycznie luzu nie miał.Jest jednak już od kilku lat dorosłym ojcem dzieciom i obowiązki swoje spełniać musi. Ja bym jednak dość zdecydowanie tego od niego wymagała.To był JEGO wybór życiowy i ponosi konsekwencje tego wyboru.
              • puellapulchra Jagusiiaa 25.09.11, 21:18
                Spytam CIę tylko o jedno:
                Znasz treść Bilblii, czy to, co piszesz wiesz z Kodeksu Kanonicznego?
          • aqua48 APAGE ! 25.09.11, 19:19
            jagusiia napisała:
            i porzucił drogę Pana Boga na rzecz Szatana i oferowanych przez niego rozrywek.
            > Wybór Szatana,
            >
            > przepaść, na dnie której leży królestwo Szatana.

            Szatana, rozszarpie go demon,

            Co za dogłębna znajomość tematu....
            • gregoriane Re: APAGE ! 28.09.11, 01:32
              Nie ma to naczenia ile kiedy mieklsicie lat.
              Naprawde.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: starsza ona, młodszy on 27.09.11, 21:30
      Rokowania trudno przewidzieć. Nie ma przesłanek na których można by było je oprzeć.
      Moim zdaniem powinna Pani traktować męża jak dorosłego, dojrzałego mężczyznę> Żonatego i z dwojgiem dzieci. Argument o konieczności wyszumienia się jest demagogiczny i łatwy do obalenia. Nie powinna Pani traktować męża jako kolejnego dziecka nad którym trzeba czuwać czy go kontrolować. Ale naturalnie i bez poczucia winy egzekwować jego obowiązki, tak jak do tej pory. Wyraźnie dać do zrozumienia, że w/g Pani nie ma taryfy ulgowe. Ponieważ nie jest Pani jego matką, tylko żoną nie ma co liczyć na wyrozumiałość. I to nie w kwestii życia towarzyskiego czy sportowego, ale w kwestii dojrzałego łączenia tego z życiem rodzinnym. Za skuteczność nie ręczę, ale warto spróbować. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • nowy99 Re: starsza ona, młodszy on 07.10.11, 12:34
        Ja zaryzykowalabym jeszcze bardziej. Mianowicie oznajmilabym mu, ze kurcze, potrzebuje swobody rowniez i konsekwentnie wychodzilabym, nawet jesli nie mialabym do kogo, to szlabym przed siebie, siadlabym w jakiejs fajowej knajpie, umowilabym sie z dawna kolezanka. Byle tylko dac mu odczuc, co oznacza i jak smakuje partnerowi czekanie w domu, z dziecmi na pobycie na swobodzie tego drugiego, w tym wypadku zony. Jesli by byly klopoty z urywaniem sie z domu,to szlabym zaraz po pracy w teren.
        Sprawiedliwosc musi byc, a jak!
        • pendzacy_krolik Re: starsza ona, młodszy on 07.10.11, 20:01
          ty jeste facet czy kobieta? zdecyduj sie.
          rady glupie. a moze bedzie tak,ze facet nic nie bedzie mial przeciwko zostawaniu samemu z dziecmi? i i chy zycie bedzie wygladalo tak: ona bedzie przesiadywala w parku sama na lawce, albo bedzie lazic godzinami bez sensu po ulicach,zeby tylko mu pokazac, jak a jest niezalezna, a on w swoim wlnym czasie bedzie uzywal na calego. bez sensu.swojego czasu takich rad udzielala mi kolezanka, wiec zerwalam z nia kontakt.
          nowy99 napisał:

          > Ja zaryzykowalabym jeszcze bardziej. Mianowicie oznajmilabym mu, ze kurcze, pot
          > rzebuje swobody rowniez i konsekwentnie wychodzilabym, nawet jesli nie mialabym
          > do kogo, to szlabym przed siebie, siadlabym w jakiejs fajowej knajpie, umowila
          > bym sie z dawna kolezanka. Byle tylko dac mu odczuc, co oznacza i jak smakuje p
          > artnerowi czekanie w domu, z dziecmi na pobycie na swobodzie tego drugiego, w t
          > ym wypadku zony. Jesli by byly klopoty z urywaniem sie z domu,to szlabym zaraz
          > po pracy w teren.
          > Sprawiedliwosc musi byc, a jak!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka