Dodaj do ulubionych

syn nie lubi Dziadkow

26.09.11, 13:18
jestem jedynaczka,bardzo zwiazana z rodzicami..Cale zycie mi pomagali,teraz rowniez w wychowaniu dzieci..Starszy byl ze mna przez 4 lata w domu,urodzilo mu sie rok temu rodzenstwo.Jak wspomnialam w sumie zawsze wiedzielismy sie nawet 5-6 dni w tygodniu...Mam nienormowany czas pracy ,wiec rodzice czesto zajmowali sie mlodym.Nocowal u Nich tez bez problemu i ogolnie mowiac bardzo lubil i kochal....W tym roku poszedl do przedszkola..Z dnia na dzien przestal lubic dziadkow,,jest zly gdy przychodza,nawet jak ich widzi to sie na nich zamachuje.Jest wsciekly jak nawet powiedza Mu "czesc",szturcha isc, karze wychodzic z domu...Mi caly czas powtarza, ze ich nie lubi..Dziadkowi nie pozwala nawet mowic czy brac mlodszego rodzenstwa na ręce.
Jestem zarazem mocno zszokowana tymi zmianami jak i zdenerwowana...Dostal juz kary,bury, ze tak nie wolnoitd..Niby rozumie,ale robi to samo..Rodzice tez samocno zdezorientowani,bo nie wydarzylo sie nic co bymoglo zmienic jego zachowanie.Jak go wypytuje czemu nie lbui juz dziadkow,czemu nie chce do niich chodzic nie potrafi mi wytlumaczyc....Nie wiem juz jak postepowac :(prosze o rade
Obserwuj wątek
    • lena1952 Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 14:11
      Może tak,dzieciak nie potrafi wytłumaczyć sobie zamiany "dziadków" na ''przedszkole".
      To chyba taki bunt.W Przedszkolu jest dobrze,ale z dziadkami to dopiero było fajnie.
      Nie "lubi"dziadków za taką zamianę.
      Wynika z tego,że masz b.wrażliwe dziecko.Otoczony z Waszej strony troską i zrozumieniem
      pojmie to.
      Lena1952
    • blue_romka Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 17:13
      Nie wiem, co jest przyczyną zachowania młodego, może fakt, że poszedł do przedszkola. I prawdopodobnie mu przejdzie za jakiś czas, dlatego o ile nie powinnaś pozwalać na niegrzeczne zachowanie, o tyle nie nakłaniaj, nie przymuszaj do kontaktów, nie zachęcaj itd. Zostaw sprawy swojemu biegowi.
    • joshima Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 17:38
      marsjanka.2 napisała:

      > Jestem zarazem mocno zszokowana tymi zmianami
      A ja wcale. Dziecko skojarzyło sobie fakty. Dziadkowie się nim zajmują, bo mama nie ma czasu bo zajmuje się młodszym dzieckiem. To rodzi poczucie zagrożenia.

      > Dostal juz kary, bury,
      Co za głupota ?! Za co?! Za to, że mówi co myśli? TO już dziecko nie ma prawa kogoś nie lubić? Nie ma prawa mówić co czuje? Zastanów się.

      > Rodzice tez samocno zdezorientowani
      To wytłumacz im sytuację, i poproś o zrozumienie, zamiast karać dziecko i zabraniac mu wyrażać swoje uczucia i emocje. Robi to tak jak umie. Więcej po czterolatku raczej trudno się spodziewać.

      Może raz na jakiś czas "opchnij" dziadkom młodsze dziecko, niech idą z nim na spacer, żebyś miała czas, który będziesz mogła poświęcić tylko starszemu.
    • jagusiia Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 17:50
      Przedszkole zakłóca naturalne więzi rodzinne, tj. łączące dziecko z rodzicami, dziadkami, rodzeństwem, dlatego w komunie dążono do jak najwczesniejszego odbierania dzieci rodzicom i umieszczania ich w instytucjach, które je indoktrynowały, już na poziomie żłobków (nie inaczej jest dzisiaj, tylko nie jest to tak jaskrawe, bo rodzice mają/ lub tak im się wydaje wpływ na to, co jest przekazywane dziecku w takim miejscu i posyłają je tam dobrowolnie), nawet dziecko nieświadome tego procesu staje się jego elementem i proces ten zachodzi w psychice, zawsze więź byłaby silniejsza, gdyby dziecko było z rodzicami czy dziadkami. Niezależnie od tego co się komu wydaje, np. że ma silną wieź z dzieckiem, może być pewien, że więź ta byłaby tym silniejsza i trwalsza, gdyby dziecko nie było oddawane do takiej placówki. Tym należy tłumaczyć agresję i zakłócenie więzi rodzinnych, to oczywiste.
      • ibelin26 Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 18:10
        Weź bzdur nie wypisuj.
        Do szkoły też dziecka może nie posyłać? A najlepiej do 18 roku życia trzymać w domu i z oka nie spuszczać.
        • anku1982 Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 21:57
          też mnie zaskoczyła powyższa wypowiedź, zwłaszcza że gdy syn miał 1,5 roku wróciłam do pracy na 6 godzin, teraz na 7. Został z Babcią, nie zauważyłam aby nasze więzy były słabsze. W którymś momencie dobrze jest socjalizować dziecko, dobrze je zaadaptować w przedszkolu, a później czas z rodzicami w domu maksymalnie poświęcać młodemu, aby czuł że lubimy z nim przebywać, dawać mu dalej podstawy bezpieczeństwa, mimo że nie zajmujemy się nim 24/24.
    • misiamama Re: syn nie lubi Dziadkow 26.09.11, 19:36
      Cześć, wydaje mi się, że jest przeciwnie - syn bardzo lubi Dziadków, czuje się przy nich bardzo bezpiecznie i jest pewien, że go kochają. Właśnie dlatego pozwala sobie "na nich" odreagowywać całą frustrację i negatywne emocje (również zwykłe zmęczenie) wywołane pojawieniem się młodszego rodzeństwa i przedszkolem. Zamiast kar, bur itp., sugerowałabym krtóki komunikat, że nie wolno bić Babci (o ile dobrze rozumiem "zmachuje się"), a przede wszystkim - maksimum uwagi, cierpliwości, daj mu odpoczywać po przedszkolu, również emocjonalnie. Będzie dobrze;)
    • marsjanka.2 brak mi juz slow 27.09.11, 18:39
      dziekuje za wszystkie komentarze..Ja niby to wszystko rozumiem,ale dzis juz mnie rozzloscil na calego.Bylismy razem u moich rodzicow. Znow wszystko na "nie",znow machanie reka w powietrzu na "dzien dobry".no i akcja o jakas bzdure,ja pozwolilam w cos grac,babcia zabronila w obawie ,ze zostanie porysowany stol..Wsciekl sie, zaczal ryczec , pobegl do babci i w szale zaczal ja walic rękami na oslep.To juz przeszlo moje najsmielsze oczekiwania..Skad taka agresja o jakas bzdure.znow ma kary 9 brak ksiazeczki,ktoramu tata dzis kupila'la niespodzianke i 3 dni bez slodyczy)
      I znow gderanie,rozstzasanie problemu,ktorego ja juz nie lubie(nie umiemprzestacmu truc ciagle) a i mam wrazenie,ze i on juz mnie nie slucha i nic sobie z tego nie robi..
      Wypisalam muwczoraj na scianie zasady,ze niczym nie mozna nikogo uderzyc ani rekaani noga ani np autkiem tylko trzeba mowic..! A On sie smieje,ze zasad nie bylou Babci w sensie nie bylotej kartki..Rece opadaja..Myslalm,ze jest juz w miare dojrzaly,a ta dzisiejsza akcja sprawila, ze rece mi opadly..Zle mi ze wszystkim..Czuje,ze ponioslam jakas kleske wychowawcza...Mam ochote uciec od tych wszystkich problemow,ktore nawarstily mi sie w zyciu,a synek jeszcze mnie dobija tymi zachoiwaniami:(
      • joshima Re: brak mi juz slow 27.09.11, 18:54
        Popełniłaś straszny błąd a karę dostało dziecko. Tak Twoim błędem było,że pozwoliłaś mu na coś nie pytając o zdanie babci, a przecież to było na jej terytorium. Miał prawo się wściec i poczuć oszukany. Co więcej zamiast kategorycznego zakazu trzeba było wynegocjować z dzieckiem i babcią, co można by w zamian robić. Coś atrakcyjnego dla dziecka i akceptowalnego dla babci. A tak to w myśl zasady kowal zawinił cygana powiesili. I znów kara bez związku z winą, która nota bene winą nie jest a jedynie nieumiejętnym okazywaniem frustracji (słusznej zresztą).
        Ciężko mi to pojąć.
        • marsjanka.2 Re: brak mi juz slow 27.09.11, 19:01
          Joshima,to jest 4 latek, a nie "glupiutki" 2-latek...Naprawde wiem, ze bardzo wiele rozumie,a czasem zaczyna manipulowac.....Bez przesady,ze mam go usprawiedliliwc i wine wziac na siebie, ze cos mu zabroniono...To sa reakcje niewspolmierne do rangi problemu..A najgorsze jest to, ze do innych milusi,grzeczniutki, a moich rodzicow traktuje jak g....i dlaczego wina nie wspolmierna d okary? to jedyna zasada,ktorej ma sie trzymac....Rzuca sie na babcie, a ja mam jeszcze miec wyrzuty sumienia.....Normalnie dzis bym mu pierwszy raz sprala wiadomo co ... Moze tak trzeba jak niektorzy radza by wiedzialkto rzadzi...A nie te tlumaczenia,gadki itd
          • joshima Re: brak mi juz slow 27.09.11, 19:40
            marsjanka.2 napisała:

            > Joshima,to jest 4 latek, a nie "glupiutki" 2-latek...
            Mimo wszystko, to ciągle jest małe dziecko. Wiem, że masz drugie, jeszcze mniejsze. rodzice często wpadają wtedy w pułapkę i od starszego wymagają więcej niż ono może, bo wydaje się on już taki duży.

            > Naprawde wiem, ze bardzo wiele rozumie,a czasem zaczyna manipulowac...
            Prawdę mówiąc, żal mi rodziców, którzy na takich założeniach opierają swoją komunikację z dzieckiem.

            > Bez przesady,ze mam go usprawiedliliwc i wine wziac na siebie, ze cos mu zabroniono...

            Nie chodzi o to, że coś mu zabroniono a o to, w jaki sposób się to odbyło. Ty byś nie czuła frustracji, gdybyś już miała coś w zasięgu ręki i już się na to cieszyła, a tu znienacka okazuje się, że nic z tego?

            > i dlaczego wina nie wspolmierna d okary?
            Kara jaką zastosowałaś nie ma żadnego związku z przewinieniem dziecka. Takie kary nie uczą niczego. No może uczą, że należy się zachowywac sensownie, jeśli istnieje ryzyko, że ktoś przewinienie wykryje i zastosuje karę. Poza tym Twoja kara to tez działanie z zaskoczenia. Dziecko nie miało wcześniej zapowiedziane, że jak sie źle zachowa, to grozi mu to i to. Tak się po prostu nie postępuje. Takie kary rodzą co najwyżej frustracje i poczucie krzywdy. Nie jestem pewna, czy to akurat chcesz osiągnąć.

            Nie odbieraj tego co piszę jako krytykę. Potraktuj to jako spojrzenie z boku, zupełnie postronnej a więc prawdopodobnie bardziej obiektywnej a już na pewno nie przegrzanej emocjonalnie osoby. Taki jest mój punkt widzenia i moje sugestie. Skorzystasz albo nie.
            • marsjanka.2 Joshimo 27.09.11, 19:50
              Dziekuje za komentarz..A co Ty bys w takim razie zrobila po tym atakau na babcie? Na serio pytam..
              ps moja Mama uwaza,ze wciaz go karze za te zle zachowania wobec niej i on ja zaczyna kojarzyc z kara..Chyba musze chwilowo w ogole"zerwac" nasze kontakty tzn mlodego z dziadkami.Moze to nieco uspokoi sytuacje..
              • joshima Re: Joshimo 27.09.11, 20:03
                marsjanka.2 napisała:

                > Dziekuje za komentarz..A co Ty bys w takim razie zrobila po tym atakau na
                > babcie? Na serio pytam..
                Gdyby już do niego doszło (w jednej z moich poprzednich wypowiedzi napisałam jak próbowałabym go uniknąć), spróbowałabym jak najszybciej przerwać ten atak, a potem po prostu porozmawiałabym z nim. Na tym by się skończyło. do takiej rozmowy doszłoby po uspokojeniu się, ochłonięciu. Spróbowałabym upchnąć malucha babci, żeby ten czas rozmowy był tylko dla mnie i dla starszaka, bez asysty młodszego dziecka.


                > ps moja Mama uwaza,ze wciaz go karze za te zle zachowania wobec niej i
                > on ja zaczyna kojarzyc z kara..
                To chyba trochę za daleko posunięta interpretacja.

                > Chyba musze chwilowo w ogole"zerwac" nas
                > ze kontakty tzn mlodego z dziadkami.Moze to nieco uspokoi sytuacje..
                A nie bierzesz pod uwagę pomocy dziadków przy opiece nad młodszym, żebyś mogła wygospodarować trochę czasu na takie sam na sam ze starszym?
                • marsjanka.2 Re: Joshimo 27.09.11, 20:09
                  Dzieki..Ale on nie che jak napisalam dawac mlodszego dziadkom...Jak dziadek krzyczy,ze zabiora malego na noc to starszy krzyczy,ze nie wnieboglosy.Takze to jakas sprzecznosc,ze niby chce miec mnie dla siebie, a z drugiej rodzina musi by w komplecie.
                  • joshima Re: Joshimo 27.09.11, 20:22
                    marsjanka.2 napisała:

                    > Dzieki..Ale on nie che jak napisalam dawac mlodszego dziadkom...
                    Bo może nie rozumie, ze na tym skorzysta?

                    > Jak dziadek krzyczy,ze zabiora malego na noc
                    No bo, nie obraź się, dziadek postępuje głupio, bez sensu strasząc dziecko. Nie powinnaś dziadkowi pozwolić na takie durne droczenie się z dzieckiem.

                    >Takze to jakas sprzecznosc,
                    To nie sprzeczność, tylko starszy musi mieć pewność, że młodszy pójdzie z babcią na spacer i zaraz wróci, a Ty będziesz mogła się w tym czasie bawić się tylko z nim. I naprawdę porozmawiaj z dziadkiem na ten temat. Ja bym natychmiast ukróciła takie akcje dziadka.
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: brak mi juz slow 27.09.11, 19:16
        Rozumiem Pani rozgoryczenie, zmęczenie oraz bezradność. Dla rodzica taka sytuacja nie jest neutralna i zaraz się włączają poczucia winy, że jest się złym rodzicem.
        Może syn nauczył się w przedszkolu takiego sposobu rozwiązywania konfliktów i teraz to trzeba skorygować.
        Chcę powiedzieć, że wobec syna, w takiej sytuacji, z tego co Pani napisała postępuje Pani prawidłowo. No, może te kary nadmiernie rozbudowane. Niech to będzie uspokajające.
        Natomiast, nie zawsze nie należy łączyć zachowań syna wyłącznie z jego agresywnością. W tym wieku, szczególnie, że te zachowania pojawiły się nagle, agresywne zachowania mogą świadczyć o jakimś kłopocie emocjonalnym, z którym dziecko sobie nie radzi. Warto zastanowić się co działo lub dzieje się w Waszym życiu. Na ile jest Pani dostępna dla niego.
        Raczej próbowałabym rozmawiać. Wiem, że to wymaga cierpliwości, ale w konsekwencji się opłaca. No i nie warto twierdzić, że wszystko wynika z nielubienia dziadków. To obciąża Panią zupełnie niepotrzebnie. Dla niego bezpieczniej jest atakować kogoś w jego pojęciu słabszego od czego tyle nie zależy jak od Was rodziców. Agnieszka Iwaszkiewicz

        • marsjanka.2 Re: brak mi juz slow 27.09.11, 19:22
          Dziekuje Pani Elspert..nie wiemmoze to,ze poszedldo przedszkola...w zeszlym roku musialam do zabrac,bo urodzil sie maluch i starszak bardzozle przezyl przedszkole...Caly czas na mnie czekal na krzeselku,poplkiwal,wszystkiie rzeczy wlacznie zrecznikiem i szczoteczka zabieral ze soba..Rysowal tylko na czarno,nic nie jadl tam ,nie pil...Teraz wydaje sie duzo lepiej,ale tylko ja mam go odbierac..Dziadkowie nie moga..Po przedszkolu jestesmy caly czas razem.Ale zawsze z malym.Pani Ekspert jak go nauczyc inaczej wyladowywac frustracje?
          • verdana Re: brak mi juz slow 27.09.11, 19:49
            Nie wiem.
            Ale jesli jest karany stale w obecności dziadkow, za zle zachownie, to raczej ich nie polubi.
            Ja tez bym ukarała, na pewno - lae mniej dotkliwie, szczególnie , gdy babcia zabronila dziecku czegoś, na co Ty pozwalasz - dziecko miało prawo byc rozczarowane.
            Swoją droga, zastanawiam się, czy babcia, wiedzac o calej sytuacji, nie mogła zamiast zabronić, polozyć czegos na stole? To jest dla mnie na tyle dziwne, ze przyjrzalabym się uwaznie dziadkom. Przyjęłaś zalożenie, ze dziecko, jako jedyne, jest winne sytuacji,z ę to ono się zmieniło.
            Obserwuj uwaznie, czy przypadkiem nie zmienili się dziadkowie - czy na przyklad mlodszy nie jest teraz znacznie fajniejszy, grzeczny i na pierwszym miejscu.
            Coś mi tu nie pasuje.
            • marsjanka.2 Verdano 27.09.11, 19:55
              Dzieki rowniez..Sama nie wiem...kochaja go bardzo,jest ich oczkiem...Ale on teraz widzi tylko mnie.Nie che z nimi nigdzie jezdzic nawet na ukochana dzialke...Nie che poprzedszkolu isc do mojej mamy ,ktora ma duzo czasu ,bo jest na emeryturze.Ale jest szalenie nowoczesna osobai super sie zawsze razem bawili.Ja w tym czasie bylam z mlodszym.Ale jak chce dac mlodszego dziadkom to on tez nie pozwala.mowi,ze ma byc w domu...Dziadkowie maja rzadki kontakt z mlodszym tzn niby codzienny ,ale tak na moment.Wiec sama nie wiem czy maprawo czuc sie jakis gorszy nagle...
              • verdana Re: Verdano 27.09.11, 20:40
                Przeczytaj swoją odpowiedź, moim zdaniem - choć mogę się mylić - masz tam wyjaśnienie zachowań swojego dziecka.
                "Ja w tym czasie bylam z mlodszym" - Twój syn po prostu jest zazdrosny. Kocha i Ciebie - bardziej - i dziadków i nie ma ochoty, aby młodszy miał kogokolwiek dla siebie na pewien czas na własność. Szczególnie, że Ty jesteś chyba z Małym, kiedy on jest w przedszkolu.
                Możeliwe jest też, ze dziadkowie raz czy dwa coś chlapnęli, nawet nie zdając sobie sprawy. Wystarczy zdanie "Tak sie cieszymy, ze mamy teraz Małego" albo zdanie jedno do drugiego "Popatrz, jak marsjanka rozkwitła, teraz jak ma Małego, widac jaka jest szczęśliwa", zeby dziecko poczuło sie niepotrzebne.
                Jesli to mozliwe na miesiąc - dwa unikałabym oddawania samego dziecka dziadkom.
                • marsjanka.2 Re: Verdano 27.09.11, 20:49
                  Dziekuje Pani Ekspert raz jeszcze.I Tobie Verdano..Fakt,przynaje po zastanowieniu, ze nawet po przedszkolu starszak szedl do babci i dzieki temu mialam troche czasu dla siebie i mlodszego. Starszak wtedy nawet nie spojrzal na babcie jak przychodzila allbo jest zly jak ja przychodze po niego wraz z babcia .dzis tez w sumie go troche przymusilam bysmy poszli do dziadkow ,bo po prostu nie chcial. Jak nie chodzil do przedszkola jak ja chodzilam do pracy to mlodszym zajmowal sie np dziadek czy kuzynka a starszak co drugi dzien trafial na pol dnia dobabci.Ale byl bardzo zadowolony z tych wizy,uwielbial babcie..Czaem tez dziadek go bral na caly dzien np jakies sprawy w urzedach zalatwiac itd..W zasadzie tolubil,a teraz juz nic nie chce.Teraz sobieprzypomnialam,ze na poczatku tamtego roku wprzedszkolu zakoncoznego jak pisalamporazka tez tylko chcial siedziec w domu..Ale teraz to juz w ogole czuje jaks porazke ..tyle lat razem..zadnych zlobkow,nian i teraz zaburzone poczucie bezpieczenstwa i to wobec dotad kochanych dziadkow?:(
                  • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Verdano 27.09.11, 21:46
                    Narodziny rodzeństwa zawsze zaburzają poczucie bezpieczeństwa. Nawet w wzorowej rodzinie, choć takich nie znam. I nawet bez żłobków.
                    Myślę, że więcej jest w Pani poczucia winy, niż w synu poczucia złości. To co napisałam to rada na teraz i na przyszłość, żeby ten stan się nie utrwalił. A nie przygana dla Pani. Więcej spokoju i wiary w syna, siebie i swoje macierzyństwo. Agnieszka Iwaszkiewicz
                  • claudel6 Re: Verdano 27.09.11, 23:57
                    no ładnie. syn nie dość, ze siedział pół dnia w przedszkolu, to jeszcze później trafiał do babci zamiast do ukochanej mamy, na którą czekał cały dzień. pisałaś, ze bardzo przeżywał oddanie do przedszkola, że był smutny i rysował na czarno. myslę, że on nadal jest nieszczęsliwy, ze musi spędzać w przedszkolu tyle czasu, zamiast byc z mamą, tylko tak już tego otwarcie nie okazuje, bo po prostu zrezygnował. ale jego smutek znajduje ujscie w tych zachowaniach pełnych złości skierowanych przeciwko dziadkom - dziadkowie są dla niego zagrożeniem - oznaczają brak Ciebie i brak Twojej uwagi. mógł znosić to lepiej, gdy był sam, ale gdy pojawił się młodszy brat, starszak czuje się odrzucony przez matkę, ktora podrzuca go a to do przedszkola, a to do dziadków.
                    nie wiem po co go przymuszasz, żeby chodził do dziadków - może on po tym całym przedszkolu chce spędzić czas wyłącznie z Tobą? to chyba oczywiste.
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: brak mi juz slow 27.09.11, 20:37
            Jeśli to jest złość spowodowana bieżącą sytuacją lub próba agresywnego rozładowywania konfliktu to uczyć zamieniania zachowań na słowa. To żmudna droga, ale warta zachodu. Trzeba konsekwentnie powtarzać, że zamiast bić, kopać , wyrywać, ma mówić co przeżywa i dlaczego.
            Jeśli to chodzi i bezpodstawne wybuch złości trzeba pytać lub/i potwierdzać jego uczucia. I robić to na zasadzie "zdartej płyty".
            W obu przypadkach, gdy syn jest rozzłoszczony nie zostawiać go samego. Mimo kłopotów z akceptacją jego zachowań, warto go wtedy przytulić mono do siebie i mówić do niego, co może czuć on w tej chwili. Objąć mocno, aby syn czuł wsparcie i trzymanie. Proszę nie liczyć na szybki efekt. Ta metoda procentuje na przyszłość dając dziecku potrzebną wiarę w siebie i możliwość poleganie na sobie. to cenniejsze wyposażenie na przyszłość niż niwelowanie doraźnych i przemijających zachowań wieku dziecięcego.
            Syn chce być z Panią, bo utracił poczucie bezpieczeństwa w związku z narodzinami brata. Zaczyna też z nim rywalizować. Bez rodzeństwa to też jest okres bliskiego kontaktu z mamą. Tę fazę nazywa się w psychologii rozwojowej, fazą ponownego zbliżenia. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka